Category Archives: Autor

Autorzy artykułów

Czym jest kościół?

Neil Cole

W Biblii kościół nie został zdefiniowany, lecz zamiast definicji Biblia opisuje go przy pomocy obrazów takich jak: trzoda, pole, rodzina, ciało, oblubienica, winorośl, budowla z żywych kamieni. Nigdzie nie znajdujemy obrazów, z którymi zazwyczaj kojarzymy go dziś, jak: budynek, biznes, szkoła czy szpital. Zamieniliśmy obraz, w którym było życie i reprodukcja życia na instytucjonalny, który nie życia nie daje, a co najwyżej stara się zachowywać je i utrzymywać.

Dominujący współcześnie sposób patrzenia na kościół to utrzymywanie, kształtowanie i kontrolowanie ludzi. Biblijne obrazy z Nowego Testamentu zawsze dotyczą uwalniania i powielania życia kościoła, a nie zarządzania i kontrolowania finansowych interesów.

Rzeczy nieorganiczne mogą produkować, lecz nie mogą reprodukować. Jak sugestywnie zauważył Christian Schwartz: „Ekspres do kawy może robić kawę (chwała Bogu), lecz nie może zrobić więcej ekspresów do kawy”. Zamiarem Jezusa wobec oblubienicy i ciała jest, aby były one płodne, a dla winorośli – owocne. Jezus nie używał obrazów instytucji i my również nie powinniśmy.

Przy ogromnej ilości poszukiwań, badań, doświadczenia i czasu poświęconego na szukanie mądrości mądrzejszych od nas, doszliśmy do pojmowania kościoła przy pomocy takiego prostego a jednak głębokiego opisu: „Kościół jest obecnością Jezusa pośród Jego ludzi, powołanych jako duchowa rodzina, aby dążyć do wypełnienia Jego misji na tej planecie”.

Choć Biblia używa wielu różnych metafor na opisanie natury kościoła to jednak one wszystkie mają jedną bardzo uderzającą wspólną cechę: wszystkie one sugerują, że kościół jest czymś żywym. A co z budynkiem/budowlą, możesz zapytać? Pamiętaj, że jest to budowla z żywych kamieni i jest miejscem zamieszkania Żywego Boga.

Kościół jest żywy a Jezus przebywający pośród niego jest jego życiem. Czym jest ciało bez Głowy? Trupem. Czym jest oblubienica bez oblubieńca? Wdową. Czym jest winorośl bez krzewu? Drewnem na opał. Czy jest budowla bez fundamentu? Gruzem. Czym jest trzoda bez pasterza? Szwedzkim bufetem dla wilków. Każdy nowotestamentowy obraz kościoła wskazuje na żywe połączenie z Jezusem jako najistotniejszym składnikiem jego istoty.

Boża obecność jest nie tylko konieczną częścią definicji kościoła, lecz jest najbardziej istotna. Jest to punkt początkowy i to, co oddziela ten rodzaj kościoła od jakiejkolwiek innej organizacji czy instytucji na tej planecie. W pierwszym rozdziale Dziejów Apostolskich wierzący byli razem, zostali pouczeni, że mają się modlić, uwielbiać, wykonywać polecenia, wyznaczyli przywództwo, lecz nakazano im, aby nie opuszczali Górnej Komnaty. Kościół narodził się w 2 rozdziale Dziejów. Jaki był jedyny składnik dodany w drugim rozdziale? Obecność Ducha Jezusa w każdym uczniu, który był tchnieniem życia, które ożywiło ciało Chrystusa. Zgonem grożącym kościołowi z Księgi Objawienia 2:1-7 było usunięcie obecności Jezusa.

Jeśli kościół jest żywym organizmem to musi być inaczej traktowany niż sposób prowadzenia organizacyjnego młyna. Żywe organizmy są zorganizowane inaczej niż martwe rzeczy.

продвижение

Drzwi otwarte na przyszłość

Greg Austin

Pozwólcie, że na chwilę podważę waszą perspektywę, koncepcję, zrozumienie wyrazu “kościół”.

Dla większości ludzi “kościół” oznacza zabudowania, denominację bądź program. Wierzę, że Bóg, gdy używa tego słowa, ma na myśli coś innego, coś większego. Jakiś czas temu Bóg zaczął mówić do mnie o zmianach, jakie kościół musi przejść, jeśli Jego uczniowie mają wywrzeć znaczący wpływ na otaczający nas świat.

W miarę jak moje zrozumienie tych zmian rozwijało się, Duch Święty wprowadził do mego serca pewną prawdę, której nie rozumiałem dobrze. Naświetlił mi następujące stwierdzenie: „Drzwi do przyszłości są w przeszłości”. Natychmiast pomyślałem o kościele z Dziejów Apostolskich. Do tego często nawiązujemy, gdy mówimy o prawdziwym, nowotestamentowym kościele. Badamy fragment z Dziejów 2:42-47, aby odkryć, co składało się na ten kościół i próbujemy to stosować we własnych życiu, po czym zastanawiamy się, co takiego zrobiliśmy źle, że nie widzimy tych trzech czy pięciu tysięcy ludzi narodzonych dla Królestwa na naszych spotkaniach.

Częściowo przyczyną braku powodzenia w tym czego tak szukamy jest to, że mamy zwyczaj szukania wzorców do naśladowania. Chcemy systemów, programów, zwięzłych równań, gdzie jeśli zrobimy „A” i „B” oraz „C” to otrzymamy „D”. Są takie grupy, w których poleca się przywódcom kościoła, aby „Rozbudowali program dla dzieci pierwszej klasy, znaleźli utalentowanych muzyków i głosili nie dłużej niż kwadrans na jakieś pozytywne tematy, a kościół rozrośnie się”.

Niestety i zbyt często nasza definicja „wzrostu” różni się ogromnie od Bożego znaczenia. Boga nie da się zredukować do formuły czy recepty. Jeśli kościół jest naprawdę Jego kościołem to konsekwencją jest to, że taki „kościół” nie da się zredukować do prostej, powtarzalnej formuły. Historycy kościoła wiedzą o tym: To, co było skuteczne w jednym pokoleniu, nie działało w następnym. Spójrzmy na zapisy kościoła: od każdego pokolenia wymagano, aby szukało Boga dla siebie i odkryło Jego prowadzenie, aby słyszało Jego głos dla siebie i dla ich unikalnego pokolenia.

Gdy zastanawiałem się nad tym stwierdzeniem: “Drzwi do przyszłości są w przeszłości” poprosiłem Boga o zrozumienie. Zajrzałem do pierwszego rozdziału Księgi Rodzaju i przeczytałem: „Na początku, Bóg stworzył niebo i ziemię. Ziemia była bezkształtna i pusta, a ciemność była nad otchłanią, a Duch Boży unosił się powierzchnią wód. Wtedy rzekł Bóg: Niech stanie się światłość i stała się światłość” (Rdz. 1:1-3 ).

Zróbmy krótki komentarz.  „Na początku, Bóg stworzył niebo i ziemię…” To wszystko, co wokół nas istnieje, każde prawo i zasada, wszystko co nade istnienie temu co materialne i duchowe, zostało stworzone przez Boga. Człowiek nie miał tutaj nic do czynienia. Każde prawo czy zasada, prawda czy rzeczywistość, które umożliwiają funkcjonowanie fizycznego świat, wszelkie istnienie zostało stworzone przez Boga, bez pomocy człowieka a nawet w ogóle przed jego pojawieniem się.

„Ziemia była bezkształtna i pusta….” Aby Bóg mógł „ponownie zrodzić” czy „odnowić” Swój kościół, musimy dojść do miejsca całkowitego i totalnego polegania na Nim. Wszelkie idee, które posiadamy, wszelkie wizje i koncepcje tego, czym ma być kościół, musi pochodzić bezpośrednio od Boga, a nie być wynikiem naszego własnego doświadczenia, wykształcenia czy formy pochodzącej z naszych własnych umysłów czy dusz.

Jeśli Jego kościół ma być rzeczywiście kościołem, o którym Jezus Chrystus powiedział, że go zbuduje to Bóg musi być jedynym źródłem prowadzenia, porady, instrukcji i oświecenia. Musimy Mu oferować siebie samych jako „bezkształtnych i pustych”. Rozstrzygające jest tutaj zrozumienie tego: „bezkształtny i pusty” – pozbawieni naszych idei, pozbawiony naszych teorii i modeli, bez jakichkolwiek przyjętych z góry koncepcji tego, jak musi wyglądać kościół, gdzie, kiedy i jak się spotyka. Są to wszystko przypuszczenia i pojęcia, które przyjmujemy, które są przekazywane nam przez poprzednie pokolenia. To mentalność typu „zawsze tak robiliśmy” tak często jest w konflikcie z celami i prowadzeniem tajemniczego i twórczego Boga.

Rzadko kiedy opróżniamy siebie samych z nas samych, woląc raczej napełniać się ideami, schematami, planami i wysiłkami, które wyłącznie zawodzą,rozczarowują i zniechęcają.

 

„A Duch Boży unosił się powierzchnią wód….” To oświecenie i inspiracja Ducha Świętego daje życie. Polegamy na domniemanych „sprawdzonych i prawdziwych metodologiach”, nauczyliśmy się z doświadczeń poprzednich pokoleń, przyjęliśmy nauczania profesorów szkół i seminariów, lecz rzadko kiedy opróżniamy samych siebie z siebie, z całego naszego ziemskiego zrozumienia i wiedzy jak z „łajna” (w BW jest „śmieci”-przyp.tłum.) i nie ogłaszamy za apostołem Pawłem: „ale to jedno czynię: zapominając o tym, co za mną, i zdążając do tego, co przede mną, zmierzam do celu, do nagrody w górze, do której zostałem powołany przez Boga w Chrystusie Jezusie.

„Wtedy rzekł Bóg: Niech stanie się światłość i stała się światłość”. Wtedy rzekł Bóg… do Ojca i według Jego planu należy określić tą chwilę nazwaną „wtedy”; czasu, gdy zrozumiemy naturę, strukturę a nawet cel Jego kościoła, te „nowe bukłaki”, o których Jezus mówił.

Nie do nas należy decydować o czasie jakichkolwiek wiecznych rzeczy; my możemy tylko ruszyć wtedy, gdy kurant zegara niebios zapieje. „Wtedy rzekł Bóg: Niech stanie się światłość…” Tylko wtedy, gdy Bóg ujawni światłość, będziemy w stanie widzieć. Nie ma takiego sztucznego źródła światła, żadna ziemska latarnia nie jest w stanie rzucić światła i odkryć to, czego inaczej nie można zobaczyć. Dopóki Bóg nie włączy światła, w domu jest ciemność. Lecz, gdy Bóg mówi, światło pojawia się, zrozumienie przychodzi, pojmuje się z łatwością.

Bóg skończył Swoją współpracę z pseudo kościelnymi formami, nieuświęconymi bastionami religii i mieszaniną cielesnego z duchowym.

 

Wchodzimy w nowy, niezbadany świat życia w Jezusie i w kościele. Bóg jeszcze nie skończył z kościołem, lecz skończył Swoją współpracę z pseudo kościelnymi formami, nieuświęconymi bastionami religii oraz mieszaniną cielesnego z duchowym. Nie tylko wymaga, lecz uzdatnia pokolenie do tego, aby „wyszli spośród nich i oddzielili się”, aby zamieszkali i składali się z „kościoła pełnego chwały, bez jakiejkolwiek skazy, zmazy czy czegokolwiek w tym rodzaju; lecz aby był święty i niepokalany”.

To jest kościół który pojawia się wskutek narad niebieskich; jest to kościół Późnego Deszczu, Świątynia większej chwały, kościół żywego Boga, którego bramy piekieł nie przemogą.

Bóg wzywa Swój lud, oddaną resztkę, która pragnie czegoś więcej niż religijnej atmosfery, wyniosłej i brzmiącej święto retoryki. Bóg gromadzi armię wojowników, którzy uderzą na bramy piekieł i zniosą wszelkie spiski przeciwnika. Z niebios dobywa się brzmienie trąbki wzywającej woluntariuszy, aby przyłączyli się do tej armii i stali się kościołem, który stanie bez zarzutu wokół Jego tronu, Oblubienicą przyozdobioną dla jej Oblubieńca, Jezusa.

Drzwi do przyszłości są w przeszłości, na samym początku, w Stworzeniu wszystkiego.

раскрутка сайта

W pogoni za Bogiem w środku zimy

 J. Lee Grady

Tłum.: B.M.

Jak gorąca jest twoja duchowa pasja, gdy na zewnątrz jest minus 40 stopni?

Ponieważ dorastałem w wilgotnym upalne Gruzji, a teraz mieszkam na Florydzie, gdzie słońce świeci cały rok, nie przepadam za zimnem. Wolę chodzić boso po piasku niż brnąć przez śnieg w ciężkich butach. Dla mnie zimno jest wtedy, gdy muszę założyć coś cięższego niż T-shirt i szorty, lub jeśli muszę okryć swoją palmę na podwórku czymś plastykowym w chłodny wieczór.

Ponieważ jednak dawno temu powiedziałem Bogu, że pójdę, dokądkolwiek mnie pośle, dwa tygodnie temu wylądowałem w kanadyjskim mieście Saskatoon. Pierwszej nocy było tam minus 40 stopni. Wszędzie były zaspy a rzeka Saskatchewan pokryta była lodem. Jednak moi gospodarze powiedzieli mi, że to jest „łagodna” zima. Miejscowi, którzy rozgrzewają swoje samochody 10 minut przed wyjazdem, żartują, że istnieją cztery pory roku w Saskatchewan: „prawie zima”, „zima”, „jeszcze zima” i „pora budowy dróg’.

„Bóg szanuje duchowy głód, ponieważ jest to znak pokory. On nie objawia się dorywczo szukającym prawdy; On rozgląda się za poszukiwaczami, którzy są gotowi pójść jeden kilometr dalej, żeby Go znaleźć”.

Nabożeństwo odnowienia było zaplanowane na piątek wieczorem, a ja zastanawiałem się, czy ktoś będzie na tyle odważny, aby zaryzykować wyjście w taki mróz. (Ja przehibernowałbym aż do końca marca). Ale nie tylko ludzie z Saskatoon przyszli, żeby otrzymać słowo od Boga. Jeden pastor i jego rodzina jechali aż trzy godziny z miasteczka na północy.

Podczas przygotowywania się do spotkania, Pan powiedział mi, że „zdesperowany pastor” przybędzie na nabożeństwo. Modliłem się w Duchu Świętym, nie wiedząc, jak mógłbym pomóc tej osobie w toczącej się bitwie. Wiedziałem tylko, że Bóg bardzo się troszczy o całą jego sytuację.

Ludzie, którzy przyszli tego wieczoru byli tak podekscytowani Jezusem, że zapomniałem o zimnie. Po kazaniu zacząłem dzielić się proroczymi słowami zachęty z poszczególnymi ludźmi. Następnie w pewnym momencie zacząłem mówić o tym, co Bóg powiedział mi wcześniej: „Jest tu dziś pastor, który naprawdę potrzebuje dotknięcia Boga”.

Tyler i jego żona Debra, stali w pobliżu pierwszych rzędów. Gdy podnieśli ręce wezwałem ich do przodu i poprosiłem pastorów gospodarzy, Brenta i Barb, żeby położyli na nich ręce. Trzymaliśmy Tylera za ramiona i zacząłem prorokować o nowej sile i radość Boża została uwolniona w ich sytuacji.

Wróg walczył przeciwko tej parze i starał się ich zniechęcić. Ale tej nocy Pan przypomniał im o Jego wiecznych obietnicach.

Co mnie uderzyło tamtej nocy, to silna determinacja tej pary, aby uchwycić sie Boga. Czy ja zdecydowałbym się jechać trzy godziny w 40 stopniowym mrozie?

Widziałem taką nieustępliwą wiarę w innych częściach świata. Kiedy byłem niedawno w Ugandzie, niektóre kobiety przeszły prawie 13km w upale, żeby uczestniczyć w przebudzeniowym nabożeństwie. I wróciły na kolejne trzy dni – cały czas pieszo. Gdy kiedyś odwiedziłem Peru, niektórzy rdzenni mieszkańcy szli osiem lub więcej godzin na konferencję. A pastor w Malawii, którego znam, jechał autobusem cztery dni, żeby uczestniczyć w tygodniowym szkoleniu w Kenii.

Ilekroć jestem świadkiem takiego głodu duchowego, jestem przekonany o swoim uzależnieniu od wygody. Jestem tak przyzwyczajony do moich podmiejskich błogosławieństw, że bardzo łatwo mogę dać się zepsuć lub wpaść w niewdzięczność. Mój brak wdzięczności może spowodować, że zapomnę, jak bardzo potrzebuję Boga w każdej chwili.

Bóg szanuje duchowy głód, ponieważ jest to znak pokory. On nie objawia się dorywczo szukającym prawdy; On rozgląda się za poszukiwaczami, którzy są gotowi pójść jeden kilometr dalej, żeby Go znaleźć. „A gdy mnie będziecie szukać, znajdziecie mnie. Gdy mnie będziecie szukać całym swoim sercem” (Jer. 29:13).

Tak, jak Bóg przyszedł do mojego przyjaciela Tylera w środku zimy i rozgrzał jego wiarę, tak uczyni to samo dla Ciebie, jeśli tylko zrobisz żarliwy krok. Nie bądź zadowolony z siebie i usatysfakcjonowany. Nie pozwól, aby duch kościoła w Laodycei powiedział ci, że jesteś bogaty i niczego nie potrzebujesz (Obj. 3:15-17). Proś Boga, aby uczynił cię zdesperowanym!

Niech Duch Święty rozpali płomienną pasję w twoim sercu a także skłoni cię do szukania Pana bez względu na to, jak zimne jest duchowe środowisko wokół ciebie.

раскрутка

Prawda oczekuje

Alan Smith

 „Lecz gdy przyjdzie On, Duch Prawdy, wprowadzi was we wszelką prawdę, bo nie sam od siebie mówić będzie, lecz cokolwiek usłyszy, mówić będzie, i to, co ma przyjść, wam oznajmi” (Jn. 16:13).

Czy kiedykolwiek rzeczywiście chciałeś poznać prawdę? Być może wszyscy powinniśmy sobie zadać pytanie o to, czy jesteśmy w stanie znieść prawdę, gdy ją słyszymy? Prawda jest taka, że boimy się prawdy, ponieważ ona zmusza do zmiany naszego życia, a my nie zawsze chcemy zmiany. Ignorujemy bądź czasami odrzucamy prawdę z powodu strachu przed zmianą czy konfrontacją z istniejącą rzeczywistością. Dlaczego trwamy w tym odrzuceniu czy ucieczce przed prawdą, podczas gdy prawda rzeczywiście uwalnia nas? Czy może tak być, że prawd zignorowana to prawda utracona? Żeby można było ruszyć do przodu z prawdą dotyczącą naszego życia musimy odpowiedzieć sobie sami na bardzo dużo pytań. W Ewangelii Jana 8:32 Jezus zachęca nas, abyśmy uchwycili się prawdy, mówiąc: „Poznacie prawdę, a prawda was uwolni”.

Być może spodziewamy się, że prawda nas uwolni, lecz prawda jest taka, że prawda musi zostać uchwycona i przeżyta zanim nasze życie zostanie uwolnione. Prawda jest słowem, które wymaga działania. Po co badamy Biblię i wiele innych miejsc w poszukiwaniu prawdy, tylko po to, aby łechtała nasze uszy? Musimy wprawić prawdę w działanie doprowadzić do zmiany.

– Czy czujesz się tak, jakbyś utknął w życiu?

– Czy czujesz, że nie masz się gdzie zwrócić?

– Czy wydaje ci się, że jesteś niewolnikiem okoliczności?

Te trzy pytania reprezentują fałszywe prawdy w naszym życiu. Dlaczego przyjmujemy wiarę w te ‘fałszywe prawdy’? Dla mnie jest to zdumiewające, że mamy więcej wiary w nie-prawdy, niż mamy jej w prawdę. Konieczni musimy się uchwycić tego, co jest rzeczywiście prawdziwe, ponieważ wyłącznie wtedy, będziemy chodzić w prawdziwej wolności. Im więcej prawdy realizuje się w naszym życiu, tym więcej wolności będziemy doświadczać w życiu. Jeśli mówimy prawdzie: nie, bądź ją ignorujemy, wtedy w tej samej chwili tracimy prawdę a tym samym wolność, która z nią przyszła. Prawdziwa wolność pochodzi z życia, a prawdziwe życie z prawdy, która przychodzi z Ducha Pańskiego.

W powyższym wersie widzimy, że Duch Święty przychodzi do nas mając na celu doprowadzenie nas do wszelkiej prawdy. Jeśli jest to misją, z którą został posłany Duch Święty, to prawda musi być bardzo ważna. Rozumiesz? Został posłany jako Duch Prawdy, nasz pocieszyciel. W miarę jak Duch Święty prowadzi nas do prawdy , pociesza nas również w czasie tych zmian wprowadzanych przez prawdę i w czasie konfrontacji z prawdą. Jestem zachęcony tym faktem, że można żyć niezliczoną ilością prawd każdego dnia życia, ponieważ Duch Święty prowadzi mnie w tej fantastycznej podróży. Zastanów się nad tym: tylko wtedy gdy żyjemy w prawdzie, możemy żyć w prawdziwej rzeczywistości, a zatem tylko wtedy możemy iść do przodu w życiu. Nowa prawda oczekuje na każdego, kto ma podatnego na naukę ducha.

Zbadajmy inną możliwość. Czy objawienia prawdy mogą być wpisane na mapę życiowej podróży, aby prowadzić nas do miejsca naszego przeznaczenia? Mówiąc inaczej: czy życie w nieprawdzie równa się stworzonemu przeznaczeniu w postaci nieszczęścia, smutku i wielkiego zamieszania? Prawda kontra nieprawda; to nasz wybór, nasza decyzja. To my wybieramy światło lub ciemność; życie bądź śmierć. Możesz więc teraz zapytać: skąd mam wiedzieć czy ktoś mówi mi prawdę? Spójrzmy na następujące fragmenty Pisma, aby zyskać nieco zrozumienia.

• Ef. 4:15: „lecz abyśmy, będąc mówiąc prawdę w miłości, wzrastali pod każdym względem w niego, który jest Głową, w Chrystusa”.

Przede wszystkim widzę, że każdy kto ma prawdę do ofiarowania innemu, musi dawać ją z kochającego serca. Widzimy stąd, że prawda musi być zanurzona bądź pokryta tą miłością wcześniej, zanim zostanie przełknięta. Gdyby prawda była duchową pigułką to, aby mogła zostać przyjęta do serca człowieka, musiałaby mieć ochronną warstwę miłości. Podobnie ma się sprawa z chodzeniem w prawdzie, która ma na sobie tą warstwę miłości – jeśli tak jest to będziemy wzrastać coraz bardziej na podobieństwo Chrystusa, ponieważ On jest przykładem życia w prawdzie pokrytej miłością. Skąd można wiedzieć, że ta ochronna warstwa miłości jest prawdziwa? Przeczytajmy następny wers.

• 1 Kor. 13:5-7: „Miłość nie postępuje nieprzystojnie, nie szuka swego, nie unosi się, nie myśli nic złego, nie raduje się z niesprawiedliwości, ale się raduje z prawdy; wszystko zakrywa, wszystkiemu wierzy, wszystkiego się spodziewa, wszystko znosi„.

Miłość nie lubuje się w złem, lecz raduje się prawdą. Zawsze chroni, zawsze ufa, zawsze ma nadzieję i zawsze znosi/ trwa.

Ta miłość jest miłością, która jest bardzo szczęśliwa i radosna. Cieszy się z tej nowej prawdy, która została dana. Ta miłość jest miłością, która strzeże tego, który otrzymuje nowe objawienie prawdy. Ta miłość jest miłością, która ma nadzieję w prawdzie i w tym, co ta prawda osiągnie. Ta miłość jest miłością, która jest zdecydowana i nie waha się. Jest to miłość, która trwa i nie rezygnuje bez względu nawet na najbardziej niewiarygodne koszty. Co więcej, ta umiłowana prawda sprawi czasami, że będziesz postrzegany jako przeciwnik, a nie przyjaciel. Widzimy to w następującym wersie.

• Gal 4:16: „Czy stałem się nieprzyjacielem waszym dlatego, że wam prawdę mówię?„

Kiedy prawda mówiona w miłości zostaje przyjęta przez odbiorcę, powoduje zmiany. Te życiowe zmiany nie zawsze są przyjmowane z ochotą i mogą wywoływać poczucie niewygody. Prawda jest jak skalpel w ręku chirurga: może powodować rany, lecz dzięki nim może się zacząć proces uzdrawiania. To prawda wyprowadza nas z ciemności na światło. Światło jest tym, co musimy zobaczyć w ciemnym świecie. Teraz potrzeba więcej światła niż kiedykolwiek wcześniej.

• „Byliście bowiem niegdyś ciemnością, a teraz jesteście światłością w Panu. Postępujcie jako dzieci światłości, bo owocem światłości jest wszelka dobroć i sprawiedliwość, i prawda. Dochodźcie tego, co jest miłe Panu„.

W tym wersie widzimy, że żyliśmy kiedyś w ciemności, która jest życiem wśród fałszywych owoców i w odrzuceniu prawdy. Gdy Duch Święty prowadzi nas do rzeczywistych prawd, zaczynamy chodzić w światłości. Nowo odkryte światło wprowadza w życie nowy porządek oraz radość. Jesteśmy zachęcani do tego, abyśmy byli dziećmi światłości, a to wyda owoce w postaci dobroci, sprawiedliwości i jeszcze więcej prawdy. Bądźcie dziś błogosławieni, gdy wzywamy Ducha Świętego, aby każdego dnia prowadził nas głębiej w prawdę. Oby pocieszał was w obliczu zmian, które rzeczywista prawda wprowadzi w wasze życie.

Wiele błogosławieństw,

Alan Smich

Visit Kingdom Prophetic Society

создание и раскрутка сайта

Miesiąc muzułmańskich prześladowań chrześcijan – styczeń 2012

“Dobry muzułmanin nie może nawrócić się na chrześcijaństwo”.

9 lutego 2012

Raymond Ibrahim

– Została wychłostana – otrzymała 40 uderzeń za przyjęcie „obcej religii”, podczas gdy setki muzułmańskich obserwatorów szydziło.

– Radosny nastrój chrześcijańskich dzieci śpiewających kolędy, „stał się przerażonym łkaniem” gdy czterech muzułmanów, w tym jeden z siekierą, wpakowało się do kościoła, policzkowało dzieci, zniszczyło meble i skopało ołtarz za to, że dzieci „przeszkadzały w ich modlitwach”.

Początek Nowego Roku był świadkiem wzrostu ucisku chrześcijan żyjących pod islamem, zaczynając od Nigerii, gdzie, w efekcie starań o usunięcie z muzułmańskiej północy wszystkich chrześcijan, został ogłoszony otwarty dżihad, aż po Europę, gdzie muzułmanie nawróceni na chrześcijaństwo dalej są łowieni i atakowani jako apostaci. Jak podaje Prezes Amerykańskiej Komisji na rzecz Międzynarodowej Wolności Religijnej „Ta ucieczka chrześcijan z tego regionu jest bezprecedensowa i wzrasta z roku na rok”. Tylko w za naszego życia, przewiduje: Chrześcijanie mogą całkowicie zniknąć z Iraku, Afganistanu i Egiptu”.

Jak wykazano w międzynarodowym sprawozdaniu, muzułmańskie kraje stanowią dziewięć z dziesięciu znajdujących się na początku listy krajów, gdzie chrześcijanie natrafiają na „najbardziej dotkliwe” prześladowania. Wobec tych odkryć rzecznik Watykanu powiedział, że „Wśród najpoważniejszego zaniepokojenia, ten wzrost islamskiego ekstremizmu zasługuje na szczególna uwagę. Ludzie i organizacje oddane ekstremistycznej islamskiej ideologii popełniają najstraszliwsze akty przemocy w wielu miejscach na całym świecie: sekta Boko Haram w Nigerii jest tylko jednym z przykładów. W niektórych krajach tak zwanej „arabskiej wiośnie’ towarzyszy klimat braku bezpieczeństwa, który napędza ucieczkę chrześcijan, a nawet emigrację”.

Skrzyżowanie

Skategoryzowane tematycznie, pozostała porcja muzułmańskich styczniowych prześladowań chrześcijan na świecie, obejmuje (lecz nie jest ograniczona do) następujących wypadków, wymienione w kolejności alfabetycznej według krajów, niekoniecznie według stopnia okrucieństwa

APOSTAZJA

Iran: Nawrócona na chrześcijaństwo, aresztowana w swoim domu została skazana na dwa lata więzienia. Wcześniej przeżyła 5 miesięcy niepewności w więzieniu Evin, gdzie rząd przetrzymywał ją w nadziei, że nabierze rozumu i wyrzeknie się chrześcijaństwa. Została skazana za „anty islamską propagandę, zwodzenie obywateli przez utworzenie tzw. kościoła domowego, znieważenie świętych postaci oraz działania przeciwko bezpieczeństwu narodowemu”. Podobnie dalsze cierpienia w więzieniu znosi pastor Yousef Nadarkhani. Ostatnio odrzucił ofertę zwolnienia jeśli publicznie uzna proroka islamu, Mahometa, jako „posłańca posłanego przez Boga”, co oznaczałoby wyrzeczenie się chrześcijaństwa, tak jak Mahomet/Koran odrzucają je.

Kenia: Muzułmańscy apostaci, szukający ucieczki w Kenii są śledzeni I atakowani przez muzułmanów krajów ich pochodzenia. Pewien Etiopczyk, który, po nawróceniu się na chrześcijaństwo, został postrzelony przez ojca, porwany i niemal zabity, obecnie otrzymuje pogróżki wysyłane smsami. Podobna sytuacja ma miejsce w przypadku nawróconego na chrześcijaństwo Ugandyjczyka, który ukrywa się, jego możliwości poruszania są bardzo ograniczone, ponieważ „Muzułmanie szukają mnie, aby mnie zabić. Potrzebuję ochrony i pomocy”.

Kuwejt: Książę, który otwarcie zadeklarował, że nawrócił się na chrześcijaństwo, potwierdził, że jako apostata może być teraz celem zamachów na jego życie.

Norwegia: Dwóch Irańczyków nawróconych na chrześcijaństwo, będących na spacerze, zostało pchniętych nożami przez zamaskowanych mężczyzn, krzyczących „niewierni!”. Jeden z ugodzonych nawrócił się w Iranie, był tam straszony i wyemigrował do Norwegii, myśląc, że tutaj ucieknie przed prześladowaniami.

Somalia: Kobieta nawrócona na chrześcijaństwo została przeprowadzona przed kibicującym tłumem i została publicznie wychłostana za przyjęcie „obcej religii”. „Publiczna chłosta miała zaznaczyć jej wyjście” z więzienia, gdzie była trzymana od października. Otrzymała 40 uderzeń a setki muzułmanów szydziło. Naoczny świadek powiedział: „Widziałem, jak zemdlała. Myślałem, że umarła, lecz wkrótce odzyskała świadomość i jej rodzina zabrała ją na bok”. Podobna sprawa: „Somalijscy islamiści aresztowali muzułmanina po tym, gdy jego dwoje dzieci nawróciło się na chrześcijaństwo i uciekło. Został oskarżony o to, że „nie wychował synów na dobrych muzułmanów, ponieważ „dobry muzułmanin nie może nawrócić się na chrześcijaństwo”.

Zanzibar: Pewien były muzułmanin nawrócony na chrześcijaństwo, gdy okazało się, że został okradziony, wezwał policję. Gdy w czasie wizji znaleźli Biblię, natychmiast zmienił się kurs dochodzenia z szukania złodziei na pytanie, dlaczego „praktykuje zakazaną wiarę”. Był trzymany w areszcie przez 8 miesięcy bez sądu, a od chwili zwolnienia, odrzucony przez rodzinę; obecnie jest bezdomny i schorowany.

ATAKI NA KOŚCIOŁY

Azerbejdżan: Pastor był straszony kryminalnym postępowaniem, które nastąpiło po najeździe na jego kościół w czasie niedzielnego nabożeństwa. Wcześniej, powiedziano mu, że „zostało wszczęte postępowanie kryminalne z powodu religijnej literatury, podburzającej inne wiary. Został zmuszony do opuszczenia tego obszaru. Z tego powodu każdego tygodnia musiał przemierzać ogromne odległości, aby prowadzić nabożeństwa.

Egipt: Zanim niedokończony kościół Abu Makka mógł zostać poświecony przez biskupa I zanim mogła odbyć się msza na święto Trzech Króli tłum Salafistów i członków Bractwa Muzułmańskiego wtargnęło do budynku, twierdząc, że nie ma na niego zgody i że nikomu nie wolno się modlić w nim. Jeden muzułmanin zaznaczył, że ten budynek dobrze nadawałby się na meczet lub szpital.

Indonezja: Naklejka znajdująca się na tyle samochodu członka obleganego kościoła Yasmin, mówiąca: „Potrzebujemy przyjaznego islamu, a nie gniewnego”, rozdawana przez członka królewskiej rodziny byłego niedawnego muzułmańskiego prezydenta, wywołała kolejny islamski atak na kościół. Dziesiątki muzułmanów „sterroryzowało zgromadzenie i zaatakowało kilku członków kościoła”. Od 2008 roku ten zbór był zmuszany do tego, aby prowadzić nabożeństwa na chodniku obok kaplicy, a później w domu parafian. Setki muzułmanów, nie usatysfakcjonowanych tym szukało i znalazło prywatny dom jednego z wierzących z tego zgromadzenia, gdzie byli zgromadzeni inni i odbywało się nabożeństwo, i uniemożliwili im dalsze prowadzenie. „Jest to przekraczanie granic. Protestujący weszli teraz w dzielnice mieszkalną, która nie jest miejscem publicznym”. W nowym sprawozdaniu zauważa się, że ilość antychrześcijańskich ataków niemal podwoiła się w ciągu ostatniego roku.

Nigeria: Wkrótce po tym, gdy dżihadyści wydali ultimatum dające chrześcijanom 3 dni na ewakuację regionu lub śmierć, uzbrojeni muzułmanie uderzyli na kościół i „otworzyli ogień do zgromadzonych, gdy modlili się z zamkniętymi oczyma”, zabijając 6 osób, w tym żonę pastora. Następnie, gdy przyjaciele i krewni zgromadzili się na żałobę po tych zabitych, pojawili się muzułmanie krzycząc „Allahu Akbar” i otworzyli ponownie ogień, zabijając kolejnych 20 chrześcijan. Kilka innych kościołów stało się celem ataków bombowych, gdzie zginęło dodatkowe 7 osób.

Pakistan: Rozwścieczeni głosami dzieci śpiewających kolędy w sąsiednim kościele, muzułmanie modlący się w meczecie zdecydowali, należy je uciszyć, również siekierą: „Dzieci przygotowywały się do mszy, która miała się odbyć w następna niedzielę. Głośna owacja stała się przerażonym piskiem, gdy nagle czterech mężczyzn, w tym jeden z siekierą, wpakowało się do kościoła. Mężczyźni policzkowali dzieci, niszczyli meble, roztrzaskali mikrofon o podłogę i kopali ołtarz. ‘Przeszkadzacie nam w modlitwie, nie możemy właściwie się modlić. Jak śmiecie używać mikrofonów i głośników” (Islam zabrania chrześcijanom głośnego celebrowania w kościele, zaczynając od dzwonów, przez mikrofony itd.). Gdy okazało się, że ziemia na której znajdowało się centrum, należące do kościoła katolickiego przez 125 lat i wykorzystywane do „celów charytatywnych”, ma ogromną wartość, zostało ono zburzone. Znajdowało się tam schronisko dla ludzi starszych, szkoła dla dziewcząt, klasztor i kaplica do modlitw. Pracownicy rozbiórki niszczyli Biblie, krzyże i posąg naszej Pani.

Zanzibar: Muzułmanie zniszczyli dwa kościoły: jeden został spalony, a drugi zdemolowany. Wszystko działo się przy okrzykach „Allahu Akbar”.

DIMMITUDE

[Ogólnie: znęcanie się, poniżanie, poddanie niemuzułmańskich “obywateli drugiej kategorii]

Dania: W zamieszkałej w przeważającej części przez muzułmanów Odense, rodzinie irańskich chrześcijan zniszczono kolejne dwa samochody: rozbite szyby, pocięte siedzenia i podpalenie – ponieważ w samochodach wisiały krzyżyki. Rodzina została przeniesiona na inne miejsce. Służba „Church Ministry” zmieni nazwę na „Ministry of Philosphy of Life”, aby dostosować się do muzułmanów.

Egipt: W ostatniej serii zbiorowego karania tłum około 3000 muzułmanów zaatakował chrześcijańską wioskę z powodu pogłosek o tym, że jakiś Kopt posiadał w swoim telefonie intymne zdjęcia muzułmanki (czemu zaprzeczył). Domy i sklepy Koptów zostały złupione przed podpaleniem. Trzy osoby zostały ranne, podczas gdy „sterroryzowane” kobiety i dzieci, które straciły swoje domy stały na ulicach, nie mając dokąd się udać. Jak zwykle, armia potrzebowała godziny, aby przejechać 2 kilometry do wioski i nie aresztowano ani jednego sprawcy.

Nigeria: Muzułmanie z Boko Haram podpalili chrześcijański dom misyjny, w wyniku czego mieszkańcy, głównie sieroty i mniej uprzywilejowani, zostali bezdomnymi. W między czasie naczelny oficer pozwolił na ucieczkę organizatora stojącego za atakami bombowych w Boże Narodzenie, pokazując jak dobrze okopani są islamiści w rządzie.

Pakistan: Sądzia odmówił zwolnienia za kaucją chrześcijanina ostatnio oskarżonego o zbezczeszczenie Koranu, zgodnie z pakistańskim prawem anty bluźnierczym pomimo braku dowodów przeciwko niemu. Według szariatu słowo chrześcijanina znaczy tyle co połowę słowa jego muzułmańskiego oskarżyciela (jego właściciela).

Arabia Saudyjska: Urzędnicy dokonali rewizji osobistej 29 chrześcijanek, rozbierając je do naga, i znieważyli sześciu chrześcijan po aresztowaniu ich za prowadzenie spotkania modlitewnego w prywatnym domu. Przetrzymywani w więzieniu bez sądu przez ostatni miesiąc, nie otrzymali informacji o tym, kiedy i czy w ogóle zostaną zwolnieni. Władze przeprowadziły w niehigienicznych warunkach osobistą rewizję kobiety, która twierdziła, że nie popełnili przestępstwa. W wyniku tego zajścia kilka z kobiet zostało rannych i zachorowały lecz władze nie zapewniają im żadnego leczenia.

Sudan: Władze zagrodziły aresztowaniem przywódców kościoła, jeśli podejmą ‘ewangelizacyjna działalność’ i nie poddadzą się zarządzeniu nakazującemu, aby kościoły dostarczały nazwisk i tożsamości: „Ten nakaz ma na celu uciskanie chrześcijan pośród i tak już wzrastającej wrogości … Sudańskie prawo zabrania misjonarzom ewangelizowania i nawracania z islamu na inne religie, i jest to karalne więzieniem bądź śmierci, choć poprzednio takie prawa nie były ściśle przestrzegane”. W kolejnych dniach i tygodniach później dwóch ewangelistów zostało aresztowanych na podstawie fałszywych oskarżeń. Zostali też pobici przez policję.

Turcja: chrześcijanin starający się o azyl, który uciekł z Iranu z powodu swojej wiary, został „brutalnie napadnięty przez swego tureckiego pracodawcę, który oblał go wrzątkiem, powodując poważne oparzenia ciała” po tym, gdy ten chrześcijanin poprosił o uzgodnioną zapłatę. „Jest on tylko jednym z przykładów setek irańskich chrześcijan szukających schronienia, którzy żyją w takiej sytuacji w Turcji”.

PORWANIA, OKUPY, MORDERSTWA

Egipt: Porwanie 16 letniej chrześcijanki, która znikła ponad 2 miesiące temu stało się „wojną na przeciąganie liny między chrześcijańską rodziną, a muzułmańskimi prawnikami”. Sąd stanął po stronie islamistów, nakazując dziewczynie, aby została zatrzymana aż do osiągnięcia wieku 18 lat, w domu opieki będącym własnością państwa – legalny wiek do nawrócenia – zamiast przywrócić ją rodzinie. Koptyjscy działacze dowodzą, że ta decyzja „zachęca islamistów do kontynuowania niesłabnącej ilości porwań chrześcijańskich nieletnich, aby zmuszać je do nawrócenia na islam”.

Pakistan: Chrześcijanka porwana w 2001 roku, gdy miała 15, lat i zmuszona do małżeństwa z muzułmaninem, wróciła do swej katolickiej rodziny po 10 latach. Nie jest to odosobniony przypadek: „istnieje co najmniej 700 przypadków porwań i wymuszonych na chrześcijankach małżeństw z muzułmanami. W ciągu ostatnich trzech miesięcy porwanych zostało dziewięć kobiet i zmuszonych do nawrócenia na islam”.

Sudan: Muzułmanie powiązani z sudańskim muzułmańskim rządem wjechali do kościoła ciężarówką rozbijając frontowe drzwi, porwali dwóch katolickich księży i ciężko ich pobili. Splądrowali również ich mieszkania kradnąc dwa pojazdy, dwa laptopy i sejf. Później porywacze zmusili księży do wykonania telefony do biskupa z żądaniem okupu 500.000 funtów sudańskich (185.530USD).

Szwajcaria: Muzułmanin porąbał siekierą swoją córkę na śmierć za umawianie się z chrześcijaninem. Gdyby umawiali się w muzułmańskim kraju to ten chrześcijanin, co się tak często zdarza, prawdopodobnie został by podobnie potraktowany.

Syria: Społeczność chrześcijan w Syrii została uderzona serią porwań i brutalnych morderstw. 100 chrześcijan zostało zabitych od czasu, gdy zaczęły się antyrządowe zamieszki. „Dzieci stały się szczególnym celem porywaczy, którzy żądają okupu, a w przypadku, gdy go nie otrzymają, zabijają ofiary. Niektóre z nich zostają pocięte na kawałki i wrzucone do rzeki”. Te ostatnie informacje są reminiscencją antychrześcijańskich ataków, które od dekady stały się w Iraku powszechnością.

Tadżykistan: Młody chrześcijanin ubrany za Dziadka Mroza – rosyjski odpowiednik Świętego Mikołaja – został zasztyletowany w czasie odwiedzin u rodziny i roznoszenia prezentów. Tłum muzułmanów bijąc go i dźgając nożami krzyczał „ty niewierny!”. Policja jako przyczynę podała „religijną nienawiść”.

O tym cyklu

Ponieważ prześladowania chrześcijan w islamskim świecie są powszechne i to, co się dzieje, nabiera rozmiarów epidemii, w ten sposób zaczynam nową serię artykułów zatytułowaną „Bieżący miesiąc muzułmańskich prześladowań chrześcijan”, w których będą zestawiane i szacowane niektóre, żadną miarą nie wszystkie, przypadki prześladowań.

Cele jakie stawiam artykułom z tej serii są dwojakie:

1) Wewnętrznie, aby dokumentować to, czego nie robią media mainstreamu: muzułmańskie prześladowania chrześcijan.

2) Instrumentalnie, aby pokazać, że takie prześladowania nie są „przypadkowe”, lecz systematyczne i powiązane, to jest, że są ostatecznie zakorzenione w szariacie.

Jak stanie się to oczywiste, każda opowieść dotycząca prześladowań zazwyczaj daje się umieścić w jakimś specyficznym temacie, w tym: nienawiść do kościołów i innych chrześcijańskich symboli; seksualne wykorzystanie chrześcijanek i wrogość wobec kobiet; prawa dotyczące apostazji i bluźnierstwa; złodziejstwo i plądrowanie miejsc pobytu jizya (niemuzułmanów); a nade wszystko oczekiwaniami, że chrześcijanie będą zachowywać się jak zastraszeni dhimmis (obywatele drugiej kategorii); o zwyczajnej przemocy i morderstwach; często w połączeniu ze sobą.

Ponieważ te przypadki prześladowań obejmują różne przedziały etniczne, językowe i geograficzne, od Maroka na zachodzie do Indii na wschodzie, wyraźna będzie jedna sprawa, która je łączy: islam – czy przez to twarde stosowanie prawa szariatu, czy nad-kultura dominacji z niego zrodzona.

Gdzie wezwania do aresztowań? Gdzie oskarżenia o zbrodnie wojenne? Gdzie żądania, aby ci kryminaliści zostali doprowadzeni na sąd przed Międzynarodowy Sąd Kryminalny czy Międzynarodowy Trybunał w Hadze?

– – – – – – – – – – – – – – –

W języku angielskim W języku polskim
December 2011 Grudzień 2011
Nowember 2011 Listopad 2011
September, 2011 WRZESIEŃ 2011
August, 2011 SIERPIEŃ 2011
July, 2011 LIPIEC 2011

Related Items

Why ‘Christian’ Persecution?aracer

Nie martw się

Don’t Worry

Alan Smith

•    Flp 4:6-7: „Nie troszczcie się o nic, ale we wszystkim w modlitwie i błaganiach z dziękczynieniem powierzcie prośby wasze Bogu. A pokój Boży, który przewyższa wszelki rozum, strzec będzie serc waszych i myśli waszych w Chrystusie Jezusie„.
•    „Nie martwcie się o nic, lecz módlcie się o wszystko, mówcie Bogu o swoich potrzebach i nie zapominajcie dziękować mu za odpowiedzi. Jeśli tak robicie, będziecie przeżywać Boży pokój, który jest wspanialszy niż ludzki rozum może pojąć. Jego pokój będzie strzegł ciszy i odpocznienia waszych myśli i serc, gdyż ufacie Chrystusowi Jezusowi” (TLB).

Czy martwisz (troszczysz/niepokoisz) się, bądź martwiłeś się kiedykolwiek? Oczywiście, że tak, a być może nadal to robisz. W pewnych sytuacjach życiowych, w pewnych momentach wszyscy martwimy się. Jakże jednak coś, co wydaje się być tak szlachetne, może wywoływać u nas tak wielki strach i emocjonalny ból? Może mi wydawać się, że martwienie się dowodzi tego, jak bardzo troszczę się o kogoś lub o coś, lecz czy tak jest rzeczywiście? Czy taka myśl jest prawdziwa? Spójrzmy na powyższy fragment Pisma i zobaczmy, co on mówi o martwieniu się. Przede wszystkim zachęca nas do tego, abyśmy się nie “troszczyli/martwili” o nic. Kto potrafi naprawdę tak żyć?! W codziennym życiu, niepokój wydaje się być automatyczną emocjonalną odpowiedzią na troszczenie się. Z jakiegoś powodu musimy wierzyć, że tak jest to prawda; jak to widzę to u siebie i czuję że naprawdę troszczę się, gdy czymś/kimś martwię. Czy jednak może tak być, że nie troszczę się kogoś bądź o coś innego; lecz mogę martwić się o siebie samego i o to, jak ta sytuacja wpłynie na mnie? Czy może to być egoistyczny akt w przebraniu? Czy egoistyczny akt martwienia się w rzeczywistości otwiera moją duszę na to, aby strach tam rozwijał się?

Spójrzmy w Słowniku Webstera na definicję martwienia się (worry):
•    Formy gamatyczne: wor•ried; wor•ry•ing
•    1 brytyjski dialekt :  DUSIĆ, ZABIJAĆ DUSZĄC ( CHOKE, STRANGLE )
•    2 a : nękać przez rozdarcie, kąszenie, chapać zębami (o psie) – szczególnie w szyję; b: potrząsać lub ciągnąc zębami (jak ratlerek potrząsający – worrying –  szczurem), c: dotykać lub niepokoić wielokrotnie.
•    3 a :  atakować bądź traktować brutalnie lub agresywnie: męka, cierpienie (TORMENT) b : poddać uporczywym czy dokuczliwym zalotom/staraniom
•    4 :  dotknąć umysłowym strapieniem bądź ożywieniem; zaniepokoić.

Uwierzysz takiej definicji?? Myślałem na własny użytek, że “martwić się” jest całkiem chwalebne, ponieważ jest to dowód na to, jak bardzo troszczę się. Opierając się na powyższej definicji, nie wygląda na to, że taka myśl jest prawdziwa. Idźmy krok dalej.
Miałeś kiedyś takie wrażenie, jakby ktoś dusił cię czy uczucie dławienie bez wyraźnego powodu? Czy przeżyłeś kiedykolwiek napad paniki bądź poczucia, że nie jesteś w stanie złapać powietrza? Chciałbym zasugerować, że może to być owoc egoistycznego sposobu martwienia się. Kto mi to może robić, możesz zapytać? Wierzę, że jest to bezpośrednio związane ze martwieniem się; innymi słowy: samo to sobie robimy.
Nasze śmierdzące myśli dosłownie wyduszają samo życie z nas. Przeżywamy wtedy coś, co w naturalnym świecie dzieje się, gdy ktoś zaciśnie nam ręce na szyi. Zdarzało mi się, że ludzie prosili mnie o modlitwę z powodu uczucia jakby ktoś czy coś ich zabijał dusząc. Gdy mówiłem z nimi tym, że ich problemem jest martwienie się, słuchali z niedowierzaniem. Mówiłem wtedy: „Musisz ufać Bogu, a nie swojemu martwieniu się. Przestań się martwić, ponieważ w ten sposób zgadzasz się ze swoim fałszywym przypuszczeniem”. Fałszywe założenie nie należy do rzeczywistości i pochodzi z fałszywego postrzegania. Fałszywe postrzeganie to spostrzeżenie czegoś, co nie jest prawdą. Tak wiec, zamartwianie się pochodzi z myśli, która nie jest nawet prawdziwa. Należy pamiętać o tym, że ważne jest, abyśmy byli właścicielami naszych własnych myśli i spostrzeżeń.  My jesteśmy odpowiedzialni za to, co myślimy i co robimy. Nie jesteśmy odpowiedzialni za innych, lecz za siebie samych.
Wierzę, że martwić się oznacza być dręczonym, czy jak ujmuje to słownik Webstera, jest to dokuczliwa uwaga skierowana na siebie. To dręczenie opiera się na kłamstwie, które pochodzi z fałszywego spostrzeżenia. Pismo mówi, że jeśli odczuwamy, że jesteśmy dręczeni jest to działanie nieczystego ducha. Czy faktycznie chcemy mieć społeczność z duchami nieczystymi?
•    Łk. 6:18: a także dręczeni przez duchy nieczyste. Wszyscy byli uzdrawiani (NKJV).
Słownik Webstera:
•    4 : dotknąć umysłowym strapieniem bądź ożywieniem; zaniepokoić

Czy to możliwe, żeby była to prawdziwa walka duchowa? Wydaje się, że ta ciemna strona tego duchowego świata chciałaby dotykać nas umysłowym strapieniem czy pobudzeniem. Jak to się dzieje? Jedynym sposobem wprowadzenia nas w stan utrapienia czy pobudzenia umysłowego jest to, abyśmy znaleźli się w stanie współpracy/relacji z nim w tym, jak myślimy. Zgodziliśmy się na swoją współpracę z ciemnością, przekonaliśmy samych siebie, zostaliśmy oszukani przez własny egoizm, ponieważ myśleliśmy, że jesteśmy tacy szlachetni. Prawda jest zaś taka, że nasze zaufanie co do wszystkich życiowych okoliczności skierowane było na nas, a nie na Boga. Jak możemy się wyzwolić? Po prostu: pokutować. Pokutować z egoizmu, pokutować z myśli, że martwienie się jest szlachetne; pokutować za nieufanie Bogu we wszystkich życiowych sytuacjach; pokutować za porozumienie z mocami ciemności. Prawdziwa wolność przychodzi wtedy, gdy zgadzamy się z prawdą. Pismo mówi, że powinniśmy poznać prawdę i ta prawda nas wyzwoli. Uchwyćmy się teraz tej prawdy i chodźmy w wolności, którą oferuje.

Blessings,
Alan

раскрутка сайта

Whitney Houston i milcząca hańba uzależnień

 J. Lee Grady

Tłum.: B.M.

 Śmierć divy popu powinna przypominać nam o niewygodnej rzeczywistości: Ludzie w kościele biorą narkotyki.

 Każdy, kto słyszał utwór Whitney Houston „I Love the Lord”, lub kto widział ją występującą z CeCe Winans i Shirley Caesar w 1996 r. na rozdaniu nagród Grammy, wie, że miała niezrównany głos najlepiej pasujący do muzyki gospel. Ale Whitney wybrała szerszą ścieżkę. Kiedy otworzyły się przed nią drzwi do nagrania albumu pop w latach 80-tych, to stał się on najlepiej sprzedającym debiutanckim albumem kobiety artystki. Whitney stała się divą Ameryki.

Ale żadne ziemskie sukcesy nie pomogły jej pokonać osobistych demonów. Jej burzliwe małżeństwo zostało zniszczone przez przemoc domową. Przyznała, że w 1990 brała kokainę co dzień. W ciągu ośmiu lat podejmowała trzykrotnie terapie odwykowe. Jej głos był tak zniszczony przez narkotyki, że ludzie wychodzili z jej koncertu w Londynie w 2010 roku, którym próbowała wrócić na scenę muzyczną świata. Stała się żałosną powłoką dawnej siebie..

Whitney Houston nie była jedyną osobą, która mówiła o Jezusie zmagając się prywatnie z kokainą i innymi narkotykami. Często spotykam mężczyzn i kobiety wychodzących w kościołach do przodu, którzy nigdy nie znaleźli dość siły by wykopać swój nałóg.

 Chrześcijanie w przemyśle muzycznym docierali do Whitney i modlili się z nią podczas jej wzlotów i upadków w walce z uzależnieniami. Ale narkotyki miały potężną siłę przyciągania. W 2006 roku zostało opublikowane zdjęcie jej umywalki w Atlancie wypełnionej czystą kokainą i akcesoriami związanymi z narkotykami, papierosami i puszkami piwa. Nawet po rozwodzie z Bobby Brownem w 2007 roku, wciąż staczała się po równi pochyłej.

Wszystko zakończyło się w ubiegłym tygodniu, kiedy ciało Whitney zostało znalezione w jej wannie w Hotelu w Los Angeles, zaledwie dwa dni po tym, jak śpiewała improwizowaną wersję „Jesus Loves Me” w Hollywoodzkim klubie. Chciałbym wierzyć, że było to wątłe wołanie do Boga z dzieciństwa.

Jej matka wiedziała, że wybory Whitney, a może i ogromne pokusy, które przychodzą wraz ze światową sławą, sprowadzą ją na niebezpieczną drogę.

Nie mogę osądzać Whitney, ani też nie mogę powiedzieć, czy poszła do nieba. Tylko Bóg zna jej osobiste rozmowy z Nim. Mam nadzieję, że gdzieś pod splątanym bałaganem jej życia sięgnęła po Zbawiciela, o którym śpiewała jako dziecko, gdy dorastała w New Hope Baptist Chuch i z powrotem w Newark w stanie Nowy Jork.

To, co mogę zrobić, to błagać dziś z chrześcijanami o to, żebyśmy przestali ignorować potwora uzależnień, który zabija tak wielu ludzi, w tym tych, którzy mogą siedzieć obok ciebie w kościele.

Nie oszukujmy się. Whitney Houston nie była jedyną osobą, która mówiła o Jezusie zmagając się prywatnie z kokainą i innymi narkotykami. Często spotykam mężczyzn i kobiety wychodzących w kościołach do przodu, którzy nigdy nie znaleźli dość siły by wykopać swój nałóg. Znam nawet pastorów, liderów młodzieżowych i liderów uwielbienia, którzy prowadzą podwójne życie, ukrywając swoje uzależnienia pod płaszczykiem porannej niedzielnej religii. Ukrywają, ponieważ boją się odrzucenia lub wstydu, gdyby przyznali się przed kimś do swojego problemu.

Potrzeba nam mniej osądu a więcej przejrzystości na temat uzależnień. Narkotyki, jak i alkohol, są okrutnymi ciemięzcami. Czysta kokaina i metamfetaminy są niemożliwe do pokonania bez poważnej interwencji. Gdy mózg ulega zmianie na skutek zażywania tych substancji, to taka osoba potrzebuje cudu. Mówienie jej, aby po prostu powiedziała „nie” nie uwolni ją od ich wpływu.

Ale nie możemy udawać, że wszystko jest w porządku, gdy ludzie są już wciągnięci przez narkotyki. Jeśli nałóg trwa, to może to skończyć się śmiercią. Zgadzam się z Cissy Houston, że szatan miał swój udział w tej smutnej podróży Whitney. Piekło jest bezpośrednio podłączone do każdej porcji narkotyków.

Jeśli jesteś uzależniony, proszę zechciej poszukać pomocy u pastora lub zaufanego przyjaciela chrześcijanina. Jeśli masz kogoś w rodzinie, kto jest uzależniony, nie czekaj aż będzie za późno na interwencję. Wepchaj się do życia takiej osoby, jeśli konieczne jest okazanie twardej miłości (i pokaż im ten artykuł).

Jeśli jesteś pastorem, okaż większe miłosierdzie. Mów na temat uzależnienia z ambony i upewnij się, że kongregacja wie, że twój kościół to bezpieczne miejsce, gdzie można znaleźć uzdrowienie. Następnie znajdź skuteczne chrześcijańskie ośrodki odwykowe w twojej okolicy i poleć je ludziom, zwłaszcza, jeśli nie masz w kościele zespołu doradztwa w tym zakresie.

Zapamiętaj: Jezus ma wiadomość dla każdego, kto walczy z narkotykami: „Przyjdźcie do mnie wszyscy, którzy jesteście utrudzeni i obciążeni, a ja wam dam ukojenie” (Mt11:28).

Śmierć Whitney Houston była tragiczna, ale być może ostrzeżenie, jakie niesie ze sobą ta historia przyczyni się do uratowania ludzkich istnień.

раскрутка сайта