Category Archives: Autor

Autorzy artykułów

Zbiorowe karanie w islamie

„Wszędzie, gdziekolwiek możecie ich dosięgnąć”

Raymond Ibrahim

Oryg.:  Hudson New York

8 grudnia 2011

W czasie ostatnich awantur w Egipcie pewien chrześcijanin nieumyślnie zabił Muzułmanina. Ten incydent, jak podaje AINA report,   zamienił się w zbiorowe karanie wszystkich Koptów w wiosce, gdzie byli większością”. Dwóch chrześcijan, którzy „nie brali udziału w tej kłótni” zostało zabitych; inni byli kłóci nożami i poważnie ranni. Jak zwykle „po zabójstwie Koptów muzułmanie ruszyli w szale, łupiąc i paląc domy chrześcijan i ich biznesy”. Pomimo tego wszystkiego „muzułmanie twierdzą, że jeszcze nie pomścili” śmierci swojego zabitego współ-wiernego i zachodzi obawa o to, że zostanie dokonana „masowa masakra Koptów”. Wielu chrześcijan uciekło ze swoich domów bądź ukrywa się.

Zbiorowe karanie dhimmis – (nie muzułman), którzy nie chcą nawrócić się, gdy ich ziemie zostają zajęte przez muzułmanów, tych niewiernych, którzy są traktowani jako ‘druga klasa’ – za przestępstwa jednostek jest standardem w islamie. W tym przypadku, zabrania się dhimmis/niewiernym uderzenia, a co dopiero zabicia, muzułmanina, nawet jeśli to ten drugi wywołał konflikt. Przed bijatyką, w której został zabity, muzułmanin z pomocą radykalnych Salafistów spalił dom chrześcijanina a w czasie kłótni groził jego mieniu. Mimo wszystko, nie-muzułmaninowi nie wolno podnieść ręki na muzułmanina, nawet w obronie własnej.

Zbiorowe karanie egipskich chrześcijan jest powszechne. Wcześniej, w tym roku, gdy chrześcijanin został oskarżony o spotykanie się z muzułmanką, 22 chrześcijańskie domu zostały podpalone przy okrzykach „Allahu Akbar”. Gdy jeden muzułmanin fałszywie oskarżył innego chrześcijanina, jeden został zabity, 10 znalazło się w szpitalu, starsza kobieta została wyrzucona z balkonu drugiego piętra, a domy i posiadłości były plądrowane i podpalane, jak udokumentowano w raporcie trafnie zatytułowanym: „Zbiorowe ukaranie egipskich chrześcijan”.

Takie przykłady nie są ograniczone do Egiptu. Gdy rysunki Mahometa, uważane przez muzułmanów za bluźniercze, zostały opublikowane w Europie to w muzułmańskich krajach tak odległych jak Nigeria mordowani byli chrześcijanie. Gdy Papież Benedykt cytował historię uznawaną przez muzułmanów za niepochlebną, w Somalii została zamordowana zakonnica. Kiedy kilka miesięcy temu pastor z jakiejś marginalnej grupy spalił Koran, dziesiątki pracowników pomocy ONZ zostało zabitych w Afganistanie przez muzułmanów, niektórzy z nich ścięci.

Praktyka atakowania jednej grupy chrześcijan w zemście za zachowania innej grupy ma swoje korzenie w islamskim prawie. Pakt Omraa, fundamentalny tekst dotyczący tego, jak należy traktować dhimmis, wyraźnie mówi o konsekwencjach złamania jakiegokolwiek warunku upokarzającego czy pozbawiającego ich sił, z tych, które nie-muzułmanie muszą przyjąć, aby mieć zagwarantowany pewien stopień bezpieczeństwa w muzułmańskim państwie: „Jeśli w jakikolwiek sposób naruszymy te zobowiązania…. Zrzekamy się naszego przymierza i podlegamy karom za nieposłuszeństwo i działalność wywrotową” – a te kary obejmują zniewolenie, gwałt i śmierć.

Jak wskazuje Mark Durie w książce na temat stanu bycia dhimmis The Third Choice :

“Każde naruszenie przez pojedynczego dhimmi może skutkować dżihadem wykonanym na całej społeczności. Muzułmańska jurysdykcja przedstawia tą zasadę jasno i wyraźnie. Na przykład jemeński prawnik, Al-Murtada, napisał tak: „Umowa zostanie zerwana, jeśli wszyscy bądź jeden z nich złamie ją” a Marokańczyk, Al-Maghili, nauczał: „Fakt, że jednostka (czy jedna grupa) spośród nich złamie status jest wystarczającym pogwałceniem, aby unieważnić je wobec wszystkich”.

Powinno zwrócić się uwagę na to, że takie samo podejście stosuje się do wszystkich nie-muzułańskich grup – Żydów, Hindusów, Buddystów itd. – żyjących wśród muzułmańskich większości. Ponieważ jednak chrześcijanie są najbardziej widoczną niewierną mniejszością w islamskim świecie, najwięcej przykładów ich dotyczy. Na przykład Koptowie są szczególnym celem, ponieważ składają się na największy chrześcijański blok na Bliskim Wschodzie. (Wiele stuleci przed muzułmańskim podbojem, Egipt był głównym centrum chrześcijaństwa a Aleksandria prawdopodobnie była równa Rzymowi jeśli chodzi o teologiczny autorytet.  Po stuleciach prześladowań chrześcijanie nadal są żywotnie obecni w Egipcie.)

Niemniej, dziś, w miarę jak świat kurczy się, a muzułmanie łączą Zachód z „chrześcijaństwem”, powody do prześladowania muzułmańskich chrześcijan rosną: etniczne pochodzenie i geografia nie mają już znaczenia; wspólna religia, nawet jeśli tylko nominalna, sprawia, że wszyscy „chrześcijanie” są odpowiedzialni za siebie nawzajem.

Przyjrzyjmy się Irakowi: tam chrześcijanie prześladowani są częściowo za „ich religijny związek z Zachodem”. W zeszłym roku atak na kościół w Bagdadzie, gdzie ponad 50 chrześcijan zostało wyrżniętych, został zainicjowany w „odwecie” za absurdalne oskarżenia Egipskiego Kościoła Koptyjskiego.

Niemal tysiąclecie temu, to Koptowie byli masakrowani, gdy ich zachodni współwyznawcy (Krzyżowcy) zdobyli dostęp do islamskich domen. Logika tego była jasna: ukarzemy tych chrześcijan (Koptów), ponieważ ich możemy, zamian za tamtych (Krzyżowców).

To w tym kontekście można zrozumieć uzasadnienie stojące za atakiem dżihadystów na kościół  w Bagdadzie, którzy posunęli się tak daleko, aby grozić wszystkim chrześcijanom na całym świecie jako „uzasadnionym celom dla mudżahedinów [świętych wojowników], gdziekolwiek mogą ich dosięgnąć”.

Jakkolwiek śmiałe to się wydaje, stwierdzenie “gdziekolwiek mogą ich dosięgnąć” oznacza po prostu, że jest to świat osiągalny dla islamu, podatni są nie-muzułmani: chrześcijanie, Żydzi, Buddyści, Hindusi, – a nie ich Zachodni odpowiednicy – którzy nadal będą stanowić te cele, nawet gdy Zachód odwraca wzrok.

продвижение

Biologia Bożego Narodzenia

J. Lee Grady

Tłum.: BM

 Zrodzenie z dziewicy przeczy prawom nauki. Lecz nasza wiara opiera się na cudzie Wcielenia.

Moja żona i ja mamy cztery córki. Osobiście byłem w szpitalu przy narodzinach każdej z nich. Normalna ilość krwi, bez poważnych komplikacji. Nasza najstarsza rodziła się całe wieki. Drugiej córce tak się spieszyło, że omal nie wylądowała na podłodze szpitalnego korytarza. Trzeciej pępowina zawiązała się na supeł w łonie matki. A nasza najmłodsza córka po prostu cichutko się wysmyknęła, jakby chciała powiedzieć: „OK, już jestem. Co dalej?”.

Nie miałem wiele do roboty na sali porodowej. To moja żona była bohaterem. To ona się pociła, napinała, pchała, nabierała powietrza i wydychała. Pogładziłem ją po ramieniu kilka razy i pochłonąłem kilka pączków.

„Koncepcja zrodzenia dziecka przez kobietę bez udziału mężczyzny jest śmieszna dla niewierzących. To przeczy wszelkim prawom biologii”.

Normalne narodziny są zdumiewające, bez względu na to czy mają miejsce w szpitalu, w domu, czy na tylnym siedzeniu taksówki. Jednak, gdy myślę o narodzinach Jezusa, jestem pełen podziwu i to nie tylko ze względu na wyboistą drogę do Nazaretu, jaką Maria i Józef musieli pokonać, braku znieczulenia podczas porodu czy surowości żłobka, ale również z powodu sposobu w jaki Jezus został poczęty. Maria była dziewicą. Józef, „ojciec”, poza tym, że miał stać z boku to nic więcej wspólnego z tym nie miał.

Sekularyści i liberalni teologowie od wieków wyśmiewają narodziny z dziewicy. Thomas Jefferson nazwał je nawet bajką, podczas gdy episkopalny heretyk Jon Shelby Spong dał temu nazwę „mityczne wejście”. Koncepcja zrodzenia dziecka przez kobietę bez udziału mężczyzny jest śmieszna dla niewierzących. To przeczy wszelkim prawom biologii.

Ale Maria nie była prześmiewcą. Zapytała anioła jak się urodzi to dziecko, a on jej odpowiedział: „Duch Święty zstąpi na ciebie i moc najwyższego zacieni cię” (Łuk. 1:35).

Ja bym zapytał o więcej szczegółów. (Hmm, dzięki Gabriel, ale tak naprawdę, to jak ten proces zapłodnienia ma wyglądać?’). Ale Maria nie wdawała się w szczegóły. Uwierzyła temu, co powiedział Gabriel i poddała się Bogu z dziecięcą wiarą.

Greckie słowo „zacienić”, episkiazo, odnosi się do obłoku Bożej obecności, która materializowała się w tabernakulum Mojżesza. Amplified Bible tłumaczy Łuk. 1:35 w ten sposób: „zacieni cię, jak świecący obłok”. Ten sam obłok unosił się nad arką przymierza, niesioną przez lud Boży przez pustynię i ten sam, co wypełniał świątynię Salomona jako widzialna chwała Boga.

 Pomyśl o tym. Ten sam obłok chwały, który spowodował, że twarz Mojżesza jaśniała, gdy schodził z góry ze spotkania z Bogiem, zacienił dziewicę i umieścił boskie nasienie w jej łonie. Bóg, który ukrył się za zasłoną w Starym Testamencie, przyoblekł Samego Siebie w ciało ludzkie w Nowym Testamencie.

Wcielenia nie można wyjaśnić w kategoriach czysto biologicznych. Nie było w tym nic seksualnego, a mimo to jajeczka Marii i tak zostały zapłodnione bez udziału spermy Józefa. Boskie połączyło się z ludzkim. Jezus, w pełni Bóg i w pełni człowiek, rozpoczął dziewięciomiesięczny okres ciąży.

 Gdy Jezus się rodził była krew, pot i łzy, bo Maria była człowiekiem. Jednakże te narodziny były fenomenem, gdyż Józef nie był ojcem. Pochodził z rodu królewskiego, ale jego rodowód nie wystarczał, by zbawić rasę ludzką. Nie mógł się przyczynić do tego cudu.

Wątpiący sądzą, że Józef zapłodnił Marię zanim stali się małżeństwem. Gdyby tak było, Chrześcijaństwo samo w sobie byłoby oszustwem z co najmniej dwóch powodów. Po pierwsze: gdyby Jezus nie został zrodzony z kobiety, nie mógłby się identyfikować z naszym grzechem w pełni. Po drugie: gdyby Bóg nie był Jego biologicznym ojcem, nie mógłby nas odkupić.

 Jest to najbardziej chwalebne objawienie Narodzenia. Biblijny nauczyciel R. T. Kendall ujął to w ten sposób: „Dziewicze narodziny Chrystusa pokazują, że zbawienie nie przychodzi nigdy poprzez ludzki wysiłek”. Bóg dokonał tego cudu bez naszej pomocy. Wszystko, co możemy zrobić, to przyjąć Jego cudowną miłość i przebaczenie.

Możemy stać nad tym w zachwycie. W trakcie przygotowywań do tych Świąt Bożego Narodzenia, modlę się, abyście Ty i Twoja rodzina zostali w nowy świeży sposób zacienieni przez obecność Zbawiciela.

 — – – –

 J. Lee Grady jest byłym redaktorem naczelnym magazynu Charisma

You can follow him on Twitter at leegrady. His most recent book is:  10 Lies Men Believe (Charisma House).

комплексное продвижение сайта интернет

Codzienne rozważania_12.12.11

Chip Brogden

Choćbym szedł doliną cienia śmierci, zła się nie ulęknę, boś Ty ze mną” (Ps.23:4).

Bóg postanowił, że będzie przechodził z nami przez śmierć. Nie przeprowadzi nas obok niej, ponad nią, ani pod nią. Nie posyła nas, abyśmy przeszli ja sami, lecz On idzie z nami przez dolinę cienia śmierci.

Jest to bardziej prorocze niż może ci się wydawać, ponieważ „dolina cienia śmieci” odnosi się do Krzyża. Nie będziemy bali się zła, ponieważ Ten, który wzywa nas, abyśmy wzięli Krzyż, jest tam właśnie z nami, pocieszając nas Swoją laską i kijem. Ta śmieć to będzie koniec czegoś, lecz będzie to również początek czegoś, ponieważ śmierć w Królestwie, nigdy nie jest końcem historii, lecz jest tylko początkiem następnego rozdziału.

——

Źródło: „The Irresistible Kingdom” by Chip Brogden

Share your comments: http://theschoolofchrist.org/daily/december12.html

aracer

Myślenie świątynne_3

Mnóstwo małych świątyniek – co to znaczy?

John Fenn

Opowiadam o rzeczywistości Chrystusa w nas, nadziei chwały. Co to znaczy, że Bóg przeniósł się z budynku świątynnego do wnętrza ludzkiej istoty i jak powinno to wpływać na nasze zachowania?

Zacznijmy od fundamentu, który wszyscy znamy. Po pierwsze: człowiek został stworzony na podobieństwo i obraz Boga. Po drugie: każdy jest unikalną, posiadającą wolną wolę istotą. Po trzecie: nie istnieje na świecie nikt dokładnie podobny do ciebie, nigdy nie było i nigdy nie będzie. Wiemy o tym, ponieważ staniemy przed Panem sam na sam, aby zdać sprawę ze swego życia. Nie ma nikogo drugiego, na kogo można by zrzucić winę; jesteśmy unikalni, indywidualni, mamy wolną wolę, i jesteśmy odpowiedzialni.

Ojciec ma takie sytuacje, z którymi tylko ty możesz się uporać

Ojciec jest Duchem, lecz stworzył fizyczny Wszechświat. Jak może poruszać się po Swoim fizycznym Wszechświecie, skoro jest (Świętym) Duchem? (Jn. 4:24). Rozwiązanie jest takie: stworzyć duchowe istoty, z którymi może być jedności ducha z Duchem, lecz umieścić ich ducha i duszę w fizycznym ciele. W ten sposób Bóg, który jest Duchem, może poruszać się i przejawiać Swoją obecność w Swym fizycznym świecie. (Pewnego dnia będziemy posiadać ciała zbudowane w niebiańskiego materiału i będziemy w stanie poruszać się bez wysiłku między Duchowym a fizycznymi światem.)

Ponieważ jesteś unikalny, stworzony przez Boga zgodnie z Jego wyobraźnią, znaczy to, że możesz przejawiać tą część Jego osobowości z którą cie stworzył. On chce manifestować (objawiać) Siebie w tym świecie przez tą część osobowości, którą w tobie umieścił!

 

Plan

Oznacza to, że każdy chrześcijanin ma w sobie pewną część Bożej osobowości/natury, która może być widziana tylko i wyłącznie w nim i przez niego. Jeden może powiedzieć: „Znam łaskę Bożą”, lecz gdy słyszymy świadectwa różnych ludzi, mówiących o tym, jak zostali zbawieni, widzimy dużo różnych powierzchni łaski, jakby wskazujących na serce, które jest klejnotem o licznych krawędziach i powierzchniach. Być może widziałeś już kiedyś diamenty, lecz czy przyglądałeś się temu, jak światło załamuje się i rozprasza na każdej z licznych jego powierzchni? Pozwala ci to zrozumieć, że światło za każdym razem świeci nieco inaczej, dając wgląd w budowę tego klejnotu. Podobnie jest z nami i z naszym Ojcem.

Wiedząc więc o sobie nawzajem to, że jesteśmy cudownym Bożym stworzeniem, manifestującym tylko jakąś Jego część, którą zostaliśmy z łaski obdarzeni – nie domagając się żadnej chwały, skoro nie mieliśmy niczego wspólnego ze stworzeniem siebie – jaki powinien być dla tych wszystkich małych świątyniek najwyższy i najlepszy sposób dostrzegania Boga w innych?

 

Świątynia czy świątynie? 

W jaki sposób najlepiej rozwijać głębokie relacje jakich potrzebujemy, aby widzieć Chrystusa w sobie nawzajem?

Czy będzie to pójście do budynku świątynnego, aby zasiąść w ciszy z twarzami skierowanymi w jedną stronę, do przodu, gdzie ktoś tydzień w tydzień mówi do nas z punktu widzenia swojej własnej, unikalnej manifestacji osobowości Boga – a nikomu innemu nie wolno się dzielić tym, jakie Chrystus (będący) w nim mógł mieć spostrzeżenia czy co mógłby powiedzieć na temat omawianej sprawy?

Czy nie byłoby bardziej skutecznej, aby mniejsze grupy świątyń zbierały się w domach w taki sposób, aby każda osoba mogła podzielić się tym, co Chrystus (będący) w niej mógł zaobserwować na dany temat? Tak.

To dlatego Paweł poleca w 1 Liście do Koryntian 14:26: „Cóż tedy, bracia? („Bracia” to termin obejmujący mężczyzn i kobiety.) Gdy się schodzicie, jeden z was służy psalmem, inny nauką, inny objawieniem, inny językami, inny ich wykładem; wszystko to niech będzie ku zbudowaniu”.

To jest właśnie główna przyczyna spotkań odbywających się w domach jako grup-oddanych-sobie-na-wzajem świątyń, budujących poczucie wspólnoty, rodziny, świadomie/celowo budujących się w Chrystusie w wzajemnych relacjach.

 

Lecz musicie chodzić w miłości,…

To wszystko brzmi zbyt elegancko, uporządkowanie i logicznie, nieprawdaż? Lecz wiara budowana w domach i na relacjach jest kłopotliwa, panowie. Nie jest przyjemna. Czasami jest nudna, doczesna i nie wygląda na nic duchowego. Nie w tym niczego, co łaskocze nasze zmysły, żadnego cielesnego chóru, podłogi w foyer za 2 miliony dolarów z włoskiego marmuru, żadnych drogich systemów nagłaśniających uzupełnionych  ekranami wiszącymi nad głowami.

Siedzisz sobie u kogoś w pokoju gościnnym, jako gość w ich domu, podejmując ryzyko poznawania innych ludzi oraz tego, że inni poznają ciebie. W Liście do Galacjan czytamy, że gdy Piotr, Jakub i Jan poznali łaskę Bożą udzieloną Pawłowi i Barnabie, podali im rękę na dowód wspólnoty. Na tym właśnie polega spostrzeganie łaski Bożej w sobie nawzajem. Piotr, Jakub i Jan mieli powołanie do usługiwania wśród mesjańskich wierzących, podczas gdy Paweł i Barnaba usługiwali Grekom, Rzymianom i innym narodom. Mieli ze sobą niewiele wspólnego oprócz Jezusa.

Lecz właśnie ta wspólnota w Jezusie pozwoliła każdemu z nich powiedzieć: „Nie rozumiem twojego życia, lecz dostrzegam łaskę Bożą w tobie i mogę kochać tę łaskę, zatem kochać ciebie w tej łasce”. Jest to jedyny sposób, w jaki działa ‘kościół’ budowany na domach i relacjach.

Gdy wrzucisz do jednego pokoju ludzi z różnych społecznych i ekonomicznych środowisk, różniących się etnicznie, wiekiem, płcią oraz życiowymi historiami, musisz kochać łaskę Bożą i Jego dzieło ponad to, co nie jest wspólne czy atrakcyjne między wami, a to oznacza, że musicie wzrastać razem w coraz większe podobieństwo do Chrystusa.

 

Jest jednak jeszcze inna strona…

Domowy kościół to najbardziej spełniający sposób „prowadzenia kościoła”, jakiego kiedykolwiek doświadczyłem. Nie chodzi tylko o to, że właśnie w taki sposób prowadzili kościół, którzy napisali i pierwsi czytali pisma od Mateusza do Objawienia Jana, lecz również o to, że te strony Nowego Testamentu są literalną instrukcją, objawiającą, że wszystko cokolwiek przechodzimy w domowym kościele obecnie, było przerabiane w kościele domowym, gdy Paweł, Piotr, Jakub, Jan i Juda przeżywali to i pisali o tym.

Jest to sposób na przeżycie życia, a nie coś, co się robi. Gdy zdajesz sobie sprawę z tego, że Chrystus mieszka w tobie, nabierasz ogromnej chęci usłyszenia tego, co On robi w innych świątyniach, relacje zaś budują się i wzmacniają, powodując, że każdy staje się bardziej podobny do Chrystusa.

Tak wielu zostało wychowanych w kościelnej kulturze, która tłumi dary wszystkich oprócz tych z mikrofonami, że mówienie o oddzieleniu się do miejsca, gdzie każdy może dzielić się przez Chrystusa żyjącego w nim, wydaje się anarchią. Lecz tak nie jest, taki jest boski porządek i jest on taki, że tamto opuścić, ponieważ nie jesteś w stanie tego ogarnąć umysłem, dopóki tego nie robisz.

W instytucjonalnym kościele działalność mierzy się obecnością, hojnością i wolontariatem. W kościele domowym mierzy się ją siłą relacji a jest to dla niektórych nowy i przerażający świat. Niemniej uczenie się ufania Chrystusowi mieszkającemu w innych jest wspaniałą podróżą wzrostu!

Następnym razem nowy temat.

Wiele błogosławieństw,

John Fenn

сайт

Codzienne rozważania_10.12.11

Chip Brogden

a wy, wkorzenieni i ugruntowani w miłości, zdołali pojąć ze wszystkimi świętymi, jaka jest szerokość i długość, i wysokość, i głębokość,  i mogli poznać miłość Chrystusową, która przewyższa wszelkie poznanie, abyście zostali wypełnieni całkowicie pełnią Bożą” (Ef. 3:17-19).

 Powinniśmy to rozważać codziennie i prosić Pana, aby otwierał nasze oczy na tą wysokość, głębokość, długość i szerokość JEZUSA, któremu służymy. Oby Bóg uwolnił nas od naszych własnych idei, koncepcji, spostrzeżeń oraz iluzji małech Chrystusa i dał nam objawienie pierwszeństwa/dominacji Jego Syna.

Jeśli będziemy widzieć Chrystusa Wszystkim we Wszystkim to nie będzie możliwe, aby Go ponownie zredukować do czegoś małego, trywialnego, przyjemnego, co okupowało nasz umysł przez tak długo. Naszą jedyną nadzieja jest widzieć Chrystusa, wypełniającego nas, Chrystusa większego od nas, Chrystusa, który jest większy niż możemy to sobie wyobrazić, nieopisanego Chrystusa, który zacienia, przytłacza i pochłania nas w pełni i całkowicie!

——————

Share your comments: http://infinitesupply.org/december10

продвижение сайта в топ 5

Codzienne rozważania_09.12.11

Chip Brogden

Dosyć ci łaski Mojej, ponieważ w słabości doskonali moc Moja” (2 Kor. 12:9a).

Jeśli chcesz się pysznić, bądź dumy z tego, w czym jesteś słaby, ponieważ gdy jesteś słaby, wtedy jesteś mocny – w Nim. Bój się chwały i akceptacji innych, ponieważ są one pożywką do uznania siebie za kogoś ważnego, dla ambitnych myśli, które, nawiasem, i tak z natury należą do ciebie, a które tryskają na płytkim gruncie cielesnego umysłu. Noś na sobie Śmierć Pańską, abyś mógł nieść Życie Pańskie. Bądź gotowy do cierpienia wraz z Nim, abyś mógł razem z Nim rządzić.

  – – – – – – –

Share your comments: http://infinitesupply.org/december9

раскрутка

Codzienne rozważania_08.12.11

Chip Brogden

Better or Bitter? Lepszy czy bardziej zgorzkniały?

Poczytujcie to sobie za najwyższą radość, bracia moi, gdy rozmaite próby przechodzicie, wiedząc, że doświadczenie wiary waszej, sprawia wytrwałość” (Jk. 1:2,3).

Pan nie testuje nas, zmierzając do naszego potknięcia; w taki sposób działa przeciwnik. Nie. Tak naprawdę Pan sprawdza nas i próbuje, lecz jest to Jego Sposób na wzmocnienie nas w tych próbach, podczas gdy zamiarem diabła jest nas osłabić. Mówi się, że nasze życiowe okoliczności albo zrobią z nas lepszych ludzi, albo bardziej zgorzkniałych. Ostatecznie decyzja należy do nas. Powinniśmy zdecydowanie przeciwstawiać się pokuszeniu szatana, lecz powinniśmy również nauczyć się rozróżniać między diabelskim atakiem, a doświadczaniem Pańskim.

 Jezus zawsze wie, co ma zrobić. W Jego umyśle jest to równie dobre, jakby już było wykonane, a jednak czeka, aby nas wypróbować.  Nie dlatego, że nie wie, co ma zrobić, lecz dlatego, że my nie znamy samych siebie.
 – – – – – – – – – – – – –

Share your comments: http://infinitesupply.org/december8

оптимизация сайтов по ключевым словам