Category Archives: Autor

Autorzy artykułów

Rozpaczliwe wołanie afrykańkich kobiet


J. Lee Grady

To czas dla kościoła w Afryce – i na całym świecie – żeby zwrócić uwagę na wykorzystywanie i niesprawiedliwość wobec kobiet i dziewczynek.
Po tygodniu spędzonym w Masindi w Ugandzie, pojechałem do stolicy, Kampali, żeby wziąć udział w konferencji kobiet. Po mojej pierwszej sesji, podeszła do mnie kobieta imieniem Florence, chwyciła mnie za rękę i zaczęła opowiadać swoją bolesną historię.
Urodziła pięć córek. Ale gdy jej córki były małe jej maż zostawił ją, ponieważ nie dała mu syna. Obwiniał ją (myślę, że nie wiedział, że to nasienie męskie decyduje o płci dziecka) i mówił, że przyniosła mu wstyd rodząc mu jedynie dziewczynki. Sprzedał rodzinny dom, eksmitował żonę i dzieci, nie dając im ani grosza na życie ani na szkołę. Następnie ożenił się ponownie i założył rodzinę. Ma dwóch synów i jeszcze jedną córkę.

Marzę o tym, żeby kościół – nie tylko w Afryce, ale i na całym świecie – przestał baraszkować w płytkiej wodzie, udając dobre samopoczucie, że jesteśmy w centrum chrześcijaństwa, i postanowił stosować ewangelię Chrystusa wobec niesprawiedliwości na świecie.

Florence nie była przygnębiona, gdy dzieliła się swoją smutną historią. Miała na sobie kolorową afrykańską sukienkę, a na jej twarzy jaśniał uśmiech, gdy mówiła mi jak wierny był Jezus, gdy zadbał o nią po tym, jak została porzucona. „Musiałam nauczyć się modlić”, powiedziała. „Ale dzisiaj moje dziewczynki są błogosławione, a najstarsza właśnie skończyła uniwersytet”.
Florence jest szczęśliwa. Nie wszystkie kobiety w Ugandzie dały sobie radę po tym, jak były maltretowane, bite, okaleczone i porzucone. Prawie 70% kobiet w Ugandzie zostało seksualnie albo psychicznie wykorzystanych, a statystyki w innych krajach Afryki są nawet wyższe.
Podczas naszej konferencji w Kampali, moja gospodyni Constance Birungi poprosiła kobiety, żeby się zebrały w grupki i omówiły, dlaczego kobiety Ugandy tak bardzo zmagają się ze strachem. Oto kilka ich wypowiedzi:

  • Jesteśmy bite przez naszych mężów, potem zabrania się nam powiadamiać o tym kogokolwiek z władz.
  • Odmawia się nam edukacji – chłopcy mogą chodzić do szkoły, ale dziewczynki muszą zostawać w domu i gotować.
  • Oczekuje się, że będziemy ciche i posłuszne, i musimy klękać w obecności mężczyzn.
  • Wielu z naszych mężów żyje w cudzołóstwie, albo żenią się drugi, trzeci lub czwarty raz i sprowadzają wszystkie swoje dzieci do naszych domów.
  • Oczekuje się od nas, że będziemy rodzić dużo dzieci, ale nie mamy pieniędzy na opiekę nad nimi – a czasami nasi mężowie nas porzucają.
  • Jesteśmy gwałcone i wykorzystywane seksualnie, więc czujemy się gorsze.
  • Faworyzowani są chłopcy, a więc my mamy niskie poczucie własnej wartości.
  • Gdy widzimy w kościele tylko męskich liderów, ciekawi nas czy jest tam miejsce dla nas.
  • Niektórzy mężczyźni manipulują Słowem Bożym i mówią nam, że musimy się zgadzać na wykorzystywanie i cudzołóstwo.

Chrześcijaństwo dzisiaj w Afryce się rozprzestrzenia, ale pozostaje pytanie, na ile ewangelia przenika kulturę? W tym tygodniu odwiedziłem Kampalę, gdzie oczekiwano ponad 50 000 ludzi przybyłych do centrum sportowego na koncert gospel sponsorowany przez największy w kraju kościół zielonoświątkowy. Łatwo jest tutaj zgromadzić tłumy, a głosi się z pasją, ale niektórzy przywódcy kościołów, których znam powiedzieli, że niepokoi ich to, że wiara jest często szeroka na milę a  głęboka na cal. Płytka wiara, mówią, nie może przemienić społeczeństwa.
Istnieje wiele problemów społecznych, z którymi się zmaga afrykański kościół- bieda i zepsucie są oczywiste – jednak haniebne traktowanie kobiet jest często ignorowane. Tak naprawdę, dopiero w 2010 roku prezydent Yoweri Museveni podpisał ustawę uznającą przemoc w rodzinie za przestępstwo. Ale organizacje praw człowieka twierdzą, że to prawo nie jest egzekwowane.
Ewangelia jest odpowiedzią na problem przemocy i ucisku wobec kobiet. Jezus Chrystus przeciwstawił się okrutnej męskiej dominacji w swoich czasach, kiedy uzdrawiał kobiety, wybaczał im publicznie grzechy, bronił je przed
szowinistycznymi oskarżycielami i wezwał ich, aby były pierwszymi świadkami Jego zmartwychwstania.
Ale  pełna mocy ewangelii ku przemianie kultury nie może być uwolniona, chyba, że odważnie zastosujemy ją w problemach społecznych. W Afryce i w wielu innych częściach świata, kościelni przywódcy nie chcieli rzucić wyzwania istniejącemu status quo, choć niezliczona ilość kobiet ma podbite oczy, posiniaczone żebra, cierpi na HIV, ma oparzenia kwasem i  złamane serca.
Ewangelia Mateusza 9:36 mówi, że gdy Jezus spojrzał na tłum, „litował się nad nimi, bo byli znękani i porzuceni, jak owce niemające pasterza”. Inne słowo dla znękani jest wykorzystani lub udręczeni. Jezus zawsze czuł głębokie współczucie dla wykorzystywanych kobiet, ale kościół, niestety, daleki jest od takich Jego trosk. Mamy inne priorytety.
Moim marzeniem jest, żeby kościół – nie tylko w Afryce, ale i na całym świecie – przestał baraszkować w płytkiej wodzie udając dobre samopoczucie, że jesteśmy w centrum chrześcijaństwa, i postanowił stosować ewangelię Chrystusa wobec niesprawiedliwości na świecie.

продвижение сайта

Poddanie Strażnika Wizji

Francis Frangipane

Chodzić z Bogiem to iść po ścieżce stale wzrastającego poddania i zaufania. Faktycznie, idą czasy, gdy Pan Jezus skonfrontuje nasze tendencje do kontrolowania Go. Będziemy Go znać jako Chrystusa Pana nie tylko doktrynalnie, lecz również będziemy służyć Mu jako Panu.

Jeśli dostrzegasz to, że bardziej jesteś pociągany do modlitwy niż promocji, bardziej ku pokorze niż wrzawie, jesteś przygotowywany przez Pana na chwałę Bożą. To, co w tobie wypracowuje jest typowe dla tego, co Bóg ugruntowuje w tysiącach wiernych.

Niemniej, zanim Ojciec ostatecznie objawi Chrystusa jako Pana na ziemi, najpierw musi objawić Go jako Pana kościoła. O ile powinniśmy się cieszyć z tego, musimy również uważać, ponieważ dopóki nie staniemy twarzą w twarz w chwale z Samym Jezusem, będziemy w procesie przemiany. Dla każdego z nas jest aktualne wezwanie Jezusa „Idź za mną!: (Łk. 18:22). Jeśli będziemy szli z Nim w posłuszeństwie, On zaprowadzi nas do pełni Swojej obecności.

Jednak przemiany mogą być przerażające. Niepewność tych okresów między duchowymi płaskowyżami może zrobić z nas niewolników wczorajszych błogosławieństw. Pamiętajmy o tym z Bożą bojaźnią, że wąż z brązu, który na pustyni przynosił uzdrowienie Izraelowi, w czasach Ezechiasza stał się bałwanem, który musiał zostać rozbity.

Nasze serca muszą kłaniać się wyłącznie Bogu, ponieważ nawet duchowe dary, odizolowane od Chrystusa Dawcy, stają się bałwochwalcze. Tak więc, aby z powodzeniem nawigować między okresami zmian, Pan wymaga od nas świeżego poddania się Jego Panowaniu. Domaga się tego, aby przyjęte przez nas z góry idee i oczekiwania zostały Jemu poddane. Jest tak dlatego, że jeśli stale mówimy Duchowi Świętemu, gdzie chcemy iść, uniemożliwiamy sobie samym usłyszenie, gdzie On chce nas zabrać.

 

Chrystus w nas

Aby lepiej zrozumieć zmiany, które Bóg w kościele zaczyna, przestudiujemy życie Marii, Matki Jezusa. Maria była błogosławiona bardziej niż jakakolwiek kobieta; jedynie jej został dany przywilej urodzenia Syna Bożego.

O ile obietnica Pana i cel życia Marii były nieporównywalne z niczym inny, dwie ważne rzeczy z Jego obietnicy dla niej mamy wspólne. Po pierwsze: Maria otrzymała Jezusa do swego fizycznego ciała, tak my otrzymujemy Jezusa w naszym duchu. Po drugie: jak ona urodziła Chrystusa, tak i my dążymy do tego, aby Chrystus został uwolniony z łona naszej religii o Nim do objawienia pełni Jego chwały na tym świecie. Naszym przeznaczeniem jest objawiać pełnię Jego chwały na tym świecie, a nie noszenie Go wewnątrz.

Nawet teraz, przebywając w naszym duchu, głębiej i poważniej niż w naszych kościelnych doktrynach, jest rzeczywistym Duchem Chrystusowym. Konsekwencją jedności Ducha Chrystusowego z naszymi duchami jest rozszerzenie siedmiu dni Stworzenia na dzień ósmy. Jesteśmy teraz nowymi stworzeniami w nowym stworzeniu (Gal. 6:15). W tym nowym początku Bożego wiecznego planu Jezus Chrystus jest pierworodnym nowej rasy ludzkiej (1Kor. 15:45).

Tak, jak Jezus był zarówno Bogiem jak i człowiekiem, tak w rzeczywistości kościół jest miejscem zamieszkania Chrystusa w świątyni ludzkiej. Nie ma innego Jezusa w nas, a innego, który zamieszkuje Niebo. On jest Chrystusem otoczonym chwałą w niebie i On jest Chrystusem otoczonym naszym ludzkim ciałem na ziemi.

Nasze zbawienie to Ten Doskonały zamieszkujący w tych niedoskonałych, Wszechmogący przebywający w kruchych, Samowystarczalny Bóg przebywający wśród niewystarczalnych ludzi. Jest to tajemnica i chwała naszego zbawienia: Chrystus w Swojej pełni obejmujący Sobą nasze życie!

Krytycznie ważne dla powodzenia Jego misji jest to, abyśmy przyjęli te prawdy wiary, decydując się na to, że będą one nasza rzeczywistością, a nie teologią. To tutaj, w noszeniu rzeczywistej obecności Chrystusa w nas, mamy wspólny z Marią respekt dla Bożego celu dla nas.

 

Jezus w uległości.

Józef był dobrym człowiekiem, jednak to Maria kształciła Go i wychowywała po śmierci Józefa. Widzimy, że to Maria stała się patriarchą rodziny i po jej duchowym wpływem Jezus dojrzewał. Naturalne stało się, że po jakimś czasie Maria uważała siebie za Stróża Wizji, Strażnika Tego, Który miał Przyjść, ponieważ po prawdzie tak było.

„A on był im posłuszny” (Łk. 2:51). To zaskakująca myśl – Jezus, Pan Nieba, był poddany łagodnemu cieśli i jego żonie. Jeśli jednak zastanowimy się nad tym to czy nie jest równie zdumiewające, że rządy Chrystusa w Jego kościele są, co najmniej częściowo, poddane naszej inicjatywie? ON poddaje Siebie naszym planom i naszemu czasowi nabożeństw. On pracuje w ograniczeniach naszych słabości i temperamentów.

Niemniej, musimy zapytać samych siebie czy to głos z Nieba, czy nasze ziemskie tradycje decydują o tym jak długo powinno trwać nabożeństwo, uwielbienie Go w niedzielny poranek?

Gdyby Pan tak postanowił to w jednej chwili mógłby objawić Swój majestat i spowodować poddanie z drżeniem całej ludzkości. Jednak powstrzymuje Siebie, decydując się na to, aby nas nie upokarzać, lecz inspirować nasze posłuszeństwo. Pan decyduje ukryć Swoją chwałę nie przed nami, lecz w nas i wtedy, po to, aby doskonalić nasz charakter, poddaje Siebie Samego inicjatywom naszego pragnienia i wiary.

 разработка и раскрутка сайта

Staczając największą bitwę

 

T.R. Kendal

Tłm.: B.M.

„Panie, nie wywyższa się serce moje i nie wynoszą się oczy moje, ani nie chodzi mi o rzeczy zbyt wielkie i zbyt cudowne dla mnie” (Psalm 131:1).

Co miał Dawid na myśli pisząc te słowa? Jeśli mówi prawdę, to widzimy tu pewien rzadki rodzaj pokory. Jakiż kontrast z duchem dzisiejszych czasów! Żyjemy w czasach, kiedy musimy przyciągnąć uwagę innych ludzi. Kluczem do sukcesu jest dziś głównie pycha i ambicja.

Jednak klucz do sukcesu w świecie to klęska w świecie Ducha. Co jest matką wszystkich bitew? Pycha. Jest dzisiaj wielu chrześcijan, których faktycznym problemem jest pycha. Chcą być więksi niż inni. Jest to w przeciwieństwie do tego, co powiedział Jezus do uczniów: “Kto zaś jest największy pośród was, niech będzie sługą waszym”(Mat. 23:11-12).

Nasza pycha popchnie nas do robienia głupich rzeczy. Spowoduje opóźnienia w najważniejszej sprawie naszego życia: w relacji z samym Bogiem. Pycha powstrzymuje człowieka przed wyznaniem Chrystusa wobec innych ludzi, przed głoszeniem ewangelii na ulicach. Jezus poniósł nasz grzech pychy na Górę Kalwarię. On znał gorycz poniżenia. Był nagi na krzyżu. Gdy widzimy, przez co przeszedł Syn Boga, to musimy wiedzieć, że nie było innego sposobu, zbawienia nas. To nie dzięki naszym dobrym działaniom albo przyłączeniu się do kościoła. Ani nie dzięki porzuceniu złych nawyków, bez względu na to, jak bardzo złe były.

Coś się w nas wydarzy, gdy porzucimy ten wyścig szczurów i uświadomimy sobie, że najważniejsze dla Boga jest to, że On ma całych nas dla siebie. Wtedy poznamy Go bliżej i zdziwimy się.

Pamiętaj, klucz do sukcesu w świecie to klęska w świecie Ducha (zob. Gal. 5:17).продвижение

Proroctwo na 2012 rok_2

Fenn John

Tłum.: B.M.

W zeszłym tygodniu zostawiłem was z niedokończonym artykułem z powodu wyczerpania miejsca, więc idźmy dalej. Poprzednio cofałem się od momentu przyjścia Jezusa na ziemię, które będzie poprzedzone wydarzeniami z Apokalipsy. Mowa m.in. o bitwie Armageddon i pięciu królach wschodu poprzedzonej podwójnym uderzeniem meteoru czy komety w ziemię, co spowoduje powstanie kurzu (pary wodnej), która zasłoni 1/3 światła słonecznego/księżycowego, a to z kolei zatruje 1/3 wód, 1/3 roślinności umrze. W rezultacie pojawią się choroby i ogólnoświatowy głód (Obj. 8:6-13; 9:1-11).  Przedstawiałem to w szczegółach w swojej serii „Katastrofy w Księdze Objawienia”, więc idźmy dalej omawiając nadchodzące lata.

W istocie chodzi tutaj co najmniej o 7 lat, ponieważ przynajmniej taki okres obejmuje w Apokalipsie krótka wojna z udziałem Izraela, w której Izrael i jego sojusznicy zwyciężą. Tak naprawdę Pismo mówi, że będą mieli 7 lat dostaw oleju opałowego i innych materiałów uzyskanych jako zdobycz z tej wojny – wojny, po której będą przez 7 miesięcy grzebać zmarłych. Mówi nawet, że Izrael zatrudni pracowników do przemierzania pola bitwy i oznaczania miejsc z resztkami ciał; Ezechiel widział współczesne metody kryminalistyczne już w 586 p.n.e. (Ez. 39: 14-15).

Pomyślmy o III Wojnie Światowej

Rozdziały 38 i 39 Ezechiela opisują gospodarczy i militarny sojusz kilku państw, które pewnego dnia najadą na Izrael. Trzy z nich to dzisiejsza Rosja, Turcja i Iran. Patrzmy na to tak, żeby mieć proroczy wgląd we współczesne wydarzenia.

Całą wojnę omawiam na moich CD/MP3 'The Coming War Between Russia and Israel’ (Nadchodząca wojna miedzy Rosją a Izraelem). Ezechiel 38:11-12 mówi, że ten sojusz gospodarczy i wojskowy zaatakuje Izrael w celu zdobycia łupów.

Czy istnieją obecnie przesłanki wskazujące na to?

Turcja została odrzucona przez UE i rozwija swoje stosunki z Rosją. Iran, no cóż, kto czyta gazety wie, że alians, o którym mówi Ezechiel, istnieje już teraz gospodarczo i militarnie i będzie się umacniał w nadchodzących latach.

Jak już mówiłem tutaj i w mojej serii o przyjściu Jezusa 'End Times’ (Czasy Ostateczne), Pan powiedział do mnie 3 razy: obserwuj Turcję, jako wyznacznik tych nadchodzących wydarzeń. Również kilka lat temu podzieliłem się z wami słowem od Pana, że Putin będzie się ubiegał o ponowną elekcję, no i tak się stało.

Ale Ezechiel wspomina też inne kraje: Libię, Sudan (nazywany Etiopią w czasach Ezechiela), i kilka państw byłych republik radzieckich wokół Turcji i we wschodniej Europie. Te kraje zekają aż Rosja nabierze więcej odwagi do budowania sojuszy z państwami Europy wschodniej a pozostałe byłe kraje ZSRR ulokują Rosję w miejscu przyjaznego lidera. Reszta działań będzie natomiast ukierunkowana na wywieranie nacisku na Moskwę. Ta część wydarzeń ma się dopiero w pełni rozwinąć dla sojuszu opisanego przez Ezechiela w 38 rozdziale, a więc obserwujmy.

Jakie warunki będą sprzyjały inwazji na Izrael?

Ezechiel mówi, że te państwa zaatakują Izrael, ale gdyby się to stało dzisiaj, musiałyby się zmierzyć z USA i Anglią oraz wielonarodowymi siłami.

A więc, jakie warunki gwarantowałyby najeźdźcom bezpieczny atak? W jakiej sytuacji w obliczu zagrożenia Izrael pozbawiony byłby pomocy skądkolwiek? Widzę 3 takie czynniki:

1) gdy obecność Stanów Zjednoczonych na Bliskim Wschodzie będzie nieznaczna lub zerowa,

2) gdy Stany Zjednoczone nie będą chciały politycznie uczestniczyć w kolejnej wojnie na Bliskim Wschodzie,

3) gdy rząd i społeczeństwo USA będą skoncentrowane na własnych problemach gospodarczych, a tym samym nie będą chciały zaangażować się w te sprawy.

Ezechiel 38:9 mówi: wyruszysz, jak burza nadciągniesz, jak obłok, co wskazuje na zmasowany atak powietrzny, atak który będzie przeprowadzony szybko. Ezechiel mówi wyraźnie, że te ogromne wielonarodowe siły przygniotą swoją potęgą, i będą sądziły, że ich atak nie napotka na wielki opór.

W czasie pierwszej wojny w Zatoce Perskiej i podczas inwazji na Irak Stany Zjednoczone potrzebowały miesięcy do stworzenia oddziałów w Kuwejcie – każdy mógł zobaczyć ataki z wyprzedzeniem kilkumiesięcznym. Jasne jest, że w Ezechielu armie atakujące Izrael myślą, że wejdą i wyjdą z kraju zanim sojusznicy Izraela będą mieli czas na zorganizowanie armii w celu usunięcia wroga.

Tak więc, w naszych czasach, ponieważ odnosi się do codziennych wiadomości, nie spuszczajmy oka z Iranu, Turcji i Rosji. Obserwujmy ich militarne wzmacnianie się, bądźmy czujni na wiadomości o gospodarczym powiązaniu tych narodów z Rosją. Patrzmy na Rosję i jej sojuszników, jak wypełniają miejsce po zmniejszającej się obecności USA na Bliskim Wschodzie.

Oznacza to, że jeśli do tego czasu USA lub Izrael zaatakują Iran, to nie będzie to cios powalający, lecz raczej niewielkie potyczki lub bombardowanie obiektów. Tak, więc te wiadomości jeszcze nie powinny nami wstrząsnąć.

Nieco więcej światła

Wraz ze zbliżającymi się jesienią wyborami prezydenckimi w USA, powinniśmy się przyjrzeć temu, czy prezydent będzie wycofywał wojska, gdzie nie będzie chciał (lub nie będzie w stanie) się angażować na Bliskim Wschodzie, a sojusz narodów z 38 rozdziału Ezechiela poczuje się na tyle bezpieczny by móc zaatakować.

Powierzchnia zaatakowanego państwa Izrael i masywność atakujących sił powietrznych będzie na tyle duża, że według zamysłu wroga, powstrzyma to izraelskie siły alianckie przed wmieszaniem się w konflikt. Poza tym, będą sądzić, że zaatakują Izrael i skończą z nim zanim jakikolwiek sojusznik zgromadzi wojsko w celu pomocy.

Można by sądzić, że Romney będzie miał takie spojrzenie na świat, że atak na Izrael potraktuje jako atak na USA. Wtedy Ron Paul uzna, że Izrael ma bronić się sam. Ostatnio przedstawiciele prezydenta Obamy powiedzieli publicznie, że inwazja na Izrael będzie jednocześnie atakiem na Stany Zjednoczone, niemniej jednak zmniejsza on liczbę armii na Bliskim Wschodzie i będzie koncentrował się na sprawach gospodarczych USA.

Bez względu na to kto wygra, USA będą nadal będą wycofywać wojska z Bliskiego Wschodu, a Rosja będzie to miejsce zapełniać z sojusznikami, szczególnie Turcją i Iranem, jak również z Libią i Sudanem, niezależnie już od wyniku wyborów w USA. Czy widzisz jak ta partia szachów jest rozgrywana?

Jeśli Rosja poprze Turcję na północy, Iran na wschodzie, a Libię i Sudan na południu i zachodzie – Izrael będzie dosłownie wpędzony do morza, otoczony ze wszystkich stron.

No, dobrze, to wyjaśnia 1) militarną obecność na Bliskim Wschodzie i 2) polityczną wolę USA…

W takim razie, co takiego wydarzy się w Stanach Zjednoczonych, co spowoduje, że Rosja będzie miała gwarancję bezpiecznego potężnego uderzenia na Izrael bez obawy, że ani USA ani nikt inny nie przybędzie natychmiast mu na pomoc? Gospodarka. Historia się powtarza, jeśli więc przyjrzycie się bliżej pierwszej i drugiej wojnie światowej, to zobaczycie, że w obu przypadkach Niemcy myśleli, że USA będąc w zbyt słabej kondycji politycznej, na dodatek tak zaabsorbowani Wielkim Kryzysem, że nie będą się angażować w konflikt.

Jednym z czynników w I wojnie światowej, który pomógł zmienić wolę ludzi i polityków było zatonięcie Lusitanii. W czasie II Wojny Światowej dopiero 7 grudnia 1941 roku decyzja Waszyngtonu i narodu zmieniła się i Amerykanie zaangażowali się w wojnę. Ledwo co ruszyliśmy się, aby pomóc Anglii w Bitwie o Anglię i bylibyśmy im pozwolili im przegrać tego lata i do końca 1940 roku, gdyby Hitler nie zmienił planów.

Tak, więc obserwujcie czy Stany Zjednoczone biedą się koncentrować na sobie i wycofywać wojska z Bliskiego Wschodu, czy gospodarka USA nie staje się centrum zainteresowania całego narodu. Patrzcie na Rosję czy zajmuje wolne miejsce po wojskach USA w tym regionie świata.

Jednak atak na Izrael jest czymś złym – izraelscy sojusznicy PRZYBĘDĄ na pomoc

I od tego miejsca zaczniemy następnym razem.

Część 3

Niech was Bóg błogosławi,

John Fenn

 

продвижение

Niewidomi i słoń


David VanCronkhite

Gdy miałem 12 lat musiałem zapamiętać wiersz pt.: „Niewidomi i słoń” na potrzeby szkolnego konkursu. Nigdy jej nie zapomniałem.
Sześciu niewidomych opisywało z wielką pewnością ogromnego słonia. Każdy z nich dotykał jednej jego części, nigdy całego zwierzęcia. Wyglądało się, że ich doświadczenie i opis tej części, przy której każdy z nich stał były wierne, lecz ogólne wnioski dotyczące całego słonia są całkowicie i śmiesznie zniekształcone. Każdy z nich uważa, że jego doświadczenie i punkt widzenia dotyczy całości słonia. Bez wątpienia w tym dniu powstało sześć religii.
Nazywam to Prawdą Częściową. Prawda uwalnia nas, lecz Prawda Częściowa robi z nas więźniów wykrzywionych i zniekształconych punktów widzenia oraz agend kobiet i mężczyzn, bez względu na to jak dobre intencje mających, którzy wierzą, że ich Częściowa Prawda jest Całą Prawdą. Wielu szczerych ludzi wierzy i zachowuje się tak, jakby ta drobna część tajemnicy naszego niewysłowionego (nie do opisania) i kosmicznego Boga, której dotknęli, była Całą Prawdą o tym Bogu, który kocha wszystkich.
Próbują propagować, pakować i sprzedawać to jako Wszystko Obejmującą Prawdę o Nim. W taki właśnie sposób kończymy z ładnie opakowanym Bogiem, po którym spodziewamy się, że będzie zachowywał się zgodnie z naszą ograniczoną wiedzą. Zapominamy o tym, że, jak powiada psalmista: Bóg jest w niebie i czyni cokolwiek zechce.
Większość świata,  a szczególnie religijnego, obfituje w Częściowe Prawdy. Fatalne w skutkach dla systemu jest to, gdy jego zwolennicy, którzy nigdy nie dotknęli niczego więcej niż tułów, nagle odkrywają, że jest jakiś ogon, ucho czy kieł, czy też może istnieje nawet jakieś zdumiewające stworzenie znacznie większe niż ktokolwiek może sobie wyobrazić.
Zanim będziesz badał relacyjne, nadnaturalne Królestwo Bożę, które zostało darmo oferowany WSZYSTKIM, oraz Króla Królestwa, który rzeczywiście kocha WSZYSTKICH, policz koszty. Może się okazać, że zostaniesz określony wrogiem lub heretykiem. Gdy twój religijny system nie nadaje się już do użytku, może się okazać, że będziesz unikany i w niełasce za to, że śmiesz wierzyć, iż jest więcej niż ten kolportowany denominacyjny ogon, polityczna partia czy ekonomiczny system. Jest to szczególnie szpetne w przypadku naszych religijnych systemów, ponieważ tutaj dzieje się to w imieniu Tego, który przyszedł nas wszystkich uwolnić. (Historia nie kłamie.)
Ten wiersz kończył się tak, że owych sześciu niewidomych, promując swój szczególny punkt widzenia na słonia, „walczyło głośno i długo, twardo i mocno”. Czy przypomina ci to coś w  jakichś szczególnych kręgach współcześnie? Jeśli tak to należy wziąć do serce zakończenie tego wiersza:
„…a każdy z nich częściowo miał rację,
I wszyscy byli w błędzie!”продвижение и поддержка сайтов

No i coooo!


So Whaaat!
F.Frangipane
W czasie czterech lat średniej szkoły siedziałem w klasie między dwójką tych samych uczniów: Michelle Fochi i Tony Finn. Michelle była słodką, przyjaźnie nastawioną dziewczyną, a Tony,… hm.. jak to mogę powiedzieć? Nie głosowano na niego w szkolnym konkursie na “najbardziej przyjacielskiego” ucznia roku.
Problem polegał na tym, że bez względu na to, co ja powiedziałem i na jaki temat, Tony zawsze odpowiadał tymi samymi dołującymi słowami: „No to co”. To nie było szybkie „no to co”, lecz długo przeciągane „No to cooooo”, które wprawiało mnie taki stan, że chciało się przepraszać za to, że żyję.
Kiedy przyjechałem do szkoły po raz pierwszy, zostałem posadzony na lekcji wychowawczej obok Toniego. Długo cieszyły mnie różne rzeczy Na przykład, wybuchałem: „Ej, Tony, widziałeś, Yankesi weszli do finałowej rundy MLB?”. Odpowiadał: „No i cooo”. Albo: „Tony, słyszałeś, Elvis wypuścił nową piosenkę?” A on na to: “No i cooo”. Przez Toniego czułem się przez cztery lata całkowicie bezwartościowy, tak jakby wszystko co mówiłem, było bez znaczenia.
Życie toczyło się dalej, opuściłem średnią szkołę, minęło wiele lat i doświadczeń między nami. Zostałem pastorem, uruchomiłem kilka kościołów i służyłem w tym czasie w Iowa. Muszę jednak przyznać, że zbór w Iowa był inny. Znalazłem się pod silnym duchowym atakiem: krytycy wynajdywali błędy we wszystkim, co zrobiłem. Tu nie chodziło tylko o ludzi, było to duchowe. Diabeł atakował mój umysł i byłem dręczony przez krytykanctwo.
Po kilku tygodniach wołania do Pana, miałem sen, w którym, ze wszystkich ludzi na świecie, pojawił się Tony Finn, z tym samym warczeniem, dołowaniem i głęboką pogardą wobec wszystkiego, czym byłem.
„Panie, – modliłem się. – oto jestem tutaj, zmagając się z duchową bitwą a teraz pojawia mi się we śnie Finn? To jak przysłanie mi przyjaciół Joba!”
Pan natychmiast przerwał moją mękę i powiedział: „Czy pamiętasz jak czułeś się wtedy, gdy jego słowa dołowały cię?”
„Tak, Panie”- odpowiedziałem.
„W takim razie, traktuj diabła w taki sam sposób, jak Tony traktował ciebie. – powiedział. – Gdy diabeł grozi ci, że ludzie znowu cię zranią,  odgrywaj rolę Toniego Finna. Powiedz mu: „No i cooo!”. Gdy chce cię zastraszyć, mówiąc, że ludzie będą źle mówić o tobie, ty mów: „No i cooo”.
Byłem więc Panu posłuszny. Zdumiewające, jak zwykłe powiedzenie „No to cooo” na diabelskie pogróżki wyczyściło z nich powietrze. Usiłowałem przejść przez życie bez konieczności cierpienia. Cierpienie? Za bardzo przejmowałem się atakami przeciwnika. Trzeba mi było lekceważyć go, tak jak ze mną robił Tony. Nawet jeśli zostanę trochę zraniony czy zniesławiony to co z tego!?. Wielkie rzeczy! Czym jest mała rana wobec tego, że zostałem wezwany do niesienia krzyża?
Pan wykorzystał moje wspomnienia o Tonim, aby zminimalizować ataki przeciwnika i uwolnić mnie. A teraz, co z tobą? Wiesz jak Szatan grozi ci obawami i onieśmieleniem? Musisz spuścić powietrze z niego i jego słów, tak jakby to co mówi, nie miało żadnego znaczenia. Spróbuj tego teraz. Pomyśl o tym, co ci dokucza i powiedz: „No i cooo!”. Przeciągaj to “coooo” jak włoski gangster.
Oto moja rada dla nas wszystkich, którzy zostaliśmy złapani przez diabła i zmartwiamy się wiadomościami naszych czasów:  Pokaż diabłu Toniego Finn, powiedz mu: „No i coooo!”сайт

Dlaczego nie chcę zrezygnować z lokalnego kościoła

J.Lee Grady

Tłum.: BM.

To nie czas na przygnębienie i osądzanie. Kościół może najbardziej zajaśnieć w godzinie ciemności.

Gdy mój przyjaciel Ferrall Hardison przeniósł się do Proncetown w 1990 roku, objął pastorstwo w zielonoświątkowym kościele liczącym 70 członków. Założona w 1918 roku kongregacja, teraz była zmęczona, podstarzała, z niewielkim budżetem. Ferrell był tam 25 pastorem, a większość poprzedników zarządzała kościołem najdłużej przez rok lub dwa. Nie była to posada marzeń dla młodego pastora!

Dzisiaj ten kościół ma nową nazwę, The Bridge (Most), i urósł do 1250 wierzących uczestniczących w cotygodniowych nabożeństwach. Zeszłej jesieni ogłosili, że zakładają nowe centrum uwielbieniowe i nową kongregację w Goldsboro, która ma już 300 członków. Olbrzymia suma z budżetu kościelnego, 2,6 mln dolarów rocznie, idzie na cele ewangelizacyjne, i Farrell obliczył, że przynajmniej 3000 ludzi przyszło do Chrystusa poprzez ich usługę w ostatnich latach.

„Z powodu wszechobecnego negatywizmu wielu chrześcijan osiadło na mieliźnie przygnębiającego cynizmu. Sądzą, że Ameryka jest gotowa na sąd (czyż nie jesteśmy od wieków?) i że równie dobrze możemy zasłonić rolety, zwinąć się w kłębek na kanapie i czekać na pochwycenie”.

 W obliczu upadającej gospodarki dajemy więcej, powiedział mi Hardison. Zauważyliśmy, że ludzie dają, gdy rozumieją, jak ich dawanie zmienia ludzkie życie w kontekście wieczności.

Ferrell to prosty facet, którzy wierzy w modlitwę. Nie jest ani typem pastora celebryty, który prowadzi swój kościół jak business, ani samozwańczym „apostolskim” tyranem, który wyszczekuje polecenia swoim pracownikom i traktuje ludzi jak śmieci. Wierzy w podstawowe wartości biblijne takie jak służenie, pokora, usługiwanie zespołowe i współczucie. A ludzie napływają do The Bridge, ponieważ znajdują tam uwielbienie z Jezusem w centrum uwagi, głoszenie oparte na Biblii i przede wszystkim nowotestamentową miłość.

 Wierzę, że taki właściwie powinien być kościół.

Dzielę się tą opowieścią o sukcesie, ponieważ słyszę dzisiaj naokoło dużo narzekania. Znam ludzi, którzy przestali chodzić do kościoła z wielu powodów: byli zranieni przez pastora lub zlekceważeni przez innych członków kościoła, myślą, że wszyscy chrześcijanie to hipokryci (nie znam ani jednego chrześcijanina, łącznie ze mną, który by nie miał w sobie, chociaż odrobiny hipokryzji), lub, że żaden kościół w odległości godziny drogi nie spełnia ich oczekiwań.

 Z powodu wszechobecnego negatywizmu wielu chrześcijan osiadło na mieliźnie przygnębiającego cynizmu. Sądzą, że Ameryka jest gotowa na sąd (czyż nie jesteśmy od wieków?), i że równie dobrze możemy zasłonić rolety, zwinąć się w kłębek na kanapie i czekać na pochwycenie.

To jest naprawdę smutne, ponieważ ta ciemna godzina jest dla nas najlepsza okazją, żebyśmy zajaśnieli.

 Nie zgadzam się na porzucenie lokalnego kościoła. Każdego miesiąca spotykam takich pastorów, jak Farrell Hardison i widzę zachęcające oznaki życia duchowego. Wielu pastorów pozbywa się starych bukłaków i modli się o nowe wino. Kościoły współpracują z władzami lokalnymi i pomagają biednym. Młodzi ludzie znajdują Jezusa i z pasją walczą ze społeczną niesprawiedliwością.

 Pomimo, iż mamy czasy rozpaczy ekonomicznej, politycznej i moralnej, to niektórzy przywódcy zdecydowali się zapalić świeczkę niż przeklinać ciemności. Wiedzą, że ludzie są bardziej otwarci na ewangelię, gdy czasy są trudne.

Gdy wchodziliśmy w 2012 rok czułem, jak Pan mi mówi, że będzie to czas rozwoju dla kościołów lokalnych. Dostałem słowo z Obj. 3:2a, które jest słowem dla kościoła w Sardes: „Bądź czujny i umacniaj jeszcze to, co pozostało, a co może umrzeć” .

Będzie to także rok dla mniejszych kościołów, żeby się rozrastały. Wymagać to będzie od nas zmiany w sposobie modlenia się. Jednak jest dużo małych kościołów, które są połączone za sobą przez Boga, żeby być jak wojsko Gedeona. Jeśli Mu zaufamy, On użyje niewielkich kościołów do wielkich zadań.

Wiem, że kościoły mogą zejść z drogi. Mogą pogrążyć się w religijnej tradycji lub programach denominacyjnych, mogą się stać nieefektywne z powodu grzechu w przywództwie, mogą utracić swoją radykalność z powodu zaniedbania intymnej relacji z Chrystusem, albo mogą się wykoleić z powodu nadmiaru charyzmatyczności. Ale w każdym przypadku Jezus daje szansę na odnowienie.

 Proszę, nie rezygnuj z kościoła. To naprawdę może być nasza najlepsza godzina.

Ponad 100 lat temu brytyjski kaznodzieja Charles Spurgeon przypomniał swojemu pokoleniu, że Bóg nie ma planu B na przyciągnięcie świata do Siebie. Napisał: „Niektórzy chrześcijanie chcą pójść do nieba sami, w osamotnieniu, ale wierzących nie porównuje się do lwów czy niedźwiedzi lub innych zwierząt wałęsających się samotnie. Ci, co należą do Chrystusa są jak owce w tym względzie, że uwielbiają przebywać ze sobą. Owce podążają w stadzie i Boży lud też”.

Zachęcam cię, żebyś znalazł swoje stado, modlił się za swojego pasterza, kochał Boży lud i używał wszystkich swoich duchowych darów, żeby przyprowadzać ludzi do społeczności wiary, gdzie będą mogli znaleźć schronienie przed nadchodzącym sztormem.

продвижение