Category Archives: Pozostałe

Wyniosłe Powołanie

Autor; ?

Niecha w czasie podążania do wizji jej wielkość nie przeraża cię, ani nie zniechęca. Pamiętaj o tym, . . . że wyniosłe powołanie nie jest zbyt wysokie dla ciebie, ponieważ Bóg nie powołałby tam ciebie. Nabierz odwagi i w tym, że WYSOKIE powołanie jest rzeczywiście powołaniem W GÓRĘ, jak dosłownie oddaje to greckie słowo i tak jest tłumaczone w niektórych wersjach. Jest to powołanie W GÓRĘ! Dodaje nam to nadziei i odwagi. Gdyby było to tylko „wysokie”, mógłbym równie dobrze spojrzeć w górę i powiedzieć: „To po prostu za wysoko dla mnie”. Mógłbym patrzeć na wysokości powołania i zmagać się ze zniechęceniem. Lecz jest to powołanie W GÓRĘ! Bóg mówi do ciebie i do mnie: „Wzywam cię w GÓRĘ… chcę, abyś szedł do przodu . . chcę, abyś wyszedł wyżej. Nie chcę, abyś zatrzymał się w tej rzeczywistości, ponieważ nie widzisz Wizji. A gdy ją widzisz to myślisz, że postawiłem przed tobą cel, którego nigdy nie możesz osiągnąć. Nie rozumiesz tego, że ja proszę cię tylko o to, abyś robił po jednym kroku i aby każdy krok było robiony razem ze Mną, gdy weźmiesz na siebie moje jarzmo i będziesz uczył się ode Mnie… że jestem cichy i pokornego serca, a wtedy znajdziesz ukojenie dla duszy twojej”. 

Tak więc kroczymy po jednym kroczku i Bóg jest zadowolony, lecz nie wolno się nam oglądać czy poddawać się pokusie pójścia własną drogą na skróty, ponieważ wiele jest takich dróg, które wydają się być dobre. Możesz otrzymać dary Ducha za darmo. Możesz nawet sam rozwinąć swoją służbę, która przez pewien czas będzie cię zadowalać i z której możesz czerpać pewne spełnienie. Z pewnością potrzebujesz Jego darów, lecz módl się do Boga, aby On poprowadził cię do sług, którzy poprowadzą cię do Jego stóp, sług, którzy zachęcą cię do wzięcia Jego jarzma i chodzenia Jego drogami. Dary i służby niekoniecznie muszą być uznawane za największe . . . lecz są środkami do celu . . a ostatecznym celem daru i służby jest, aby poznać Jego, aby być włączonym wraz z innymi do Rodziny Bożej, która szuka Jego „pełni” . . . tak, aby wspólnie można było  pojmować, rozumieć i przyjmować pełnię … żyjącego Chrystusa, w pełnym wyrazie Jego Istoty. 

I niech nas  nie przeraża to, gdy pomimo wszystkich naszych wysiłków, aby  wspinać się wyżej, czujemy . . ., wiemy . . .że obsuwamy się niżej i  niżej. Ponieważ w czasie takiej podróży odkryjemy, jak mężowie i niewiasty wszystkich wieków, że….

Droga w GÓRĘ to droga w DÓŁ . . . 

Droga PONAD to droga POD (spodem) . . . 

Droga do SUKCESU to droga przez UPADEK . . .

Droga do prawdziwego BOGACTWA to droga przez UBÓSTWO . . .

Droga do ZWYCIĘSTWA to droga przez PORAŻKĘ . . .

Droga do ŻYCIA to droga przez ŚMIERĆ.

Dla ludzi  idących DROGĄ W GÓRĘ, Bóg ustanowił bardzo jasny wzór i przykład: 

 Takiego bądźcie względem siebie usposobienia, jakie było w Chrystusie Jezusie, który chociaż był w postaci Bożej, nie upierał się zachłannie przy tym, aby być równym Bogu, lecz wyparł się samego siebie przyjął postać sługi i stał się podobny ludziom; a  okazawszy się z postawy człowiekiem, uniżył samego siebie i był  posłuszny aż do śmierci, i to do śmierci krzyżowej. Dlatego też Bóg  wielce go wywyższył i obdarzył go imieniem, które jest ponad wszelkie imię. Fil. 2:5-9.

 Dla Syna Bożego, Sprawcy  naszego Zbawienia, autora i dokończyciela naszej wiary . . .dla niego  POWOŁANIE W GÓRĘ, było tym, co sprowadziło Go niżej, niżej i niżej. . . aż do śmierci na Krzyżu. 

 Podobnie musi być ze mną i  tobą. Bóg uwolnił nas od tej całej walki, którą dziś  obserwujemy w dążeniu do celu. Walki o wywyższenie, wyniesienie,  wielkość, nawet wśród tych, którzy wyznają, że znają  przesłanie „końca czasów”, i którzy twierdzą,  że są dziedzicami „Królestwa”. Nie błądźmy tutaj . .  .droga SYNOSTWA nie prowadzi nigdzie tam. Ona wymaga uniżenia,  uniżenia i jeszcze raz uniżenia . . . po to, abyśmy w Duchu Chrystusowym mogli iść wyżej . . . wyżej i ciągle wyżej…

aracer

Próżnia Boża: Ameryka a barbarzyńskie narody

David Kupelian

9 września 2006

W Starym Testamencie Bóg objawiał się wielokrotnie karząc dom  izraelski, Jego często nieposłuszne dzieci, dopuszczając do inwazji  barbarzyńskich krajów, plądrowania ich miast i zabijając wielu  z nich mieczem. Właśnie tego, odwróciwszy się od Boga,  doświadcza dziś zachodni świat, włączając w to Amerykę. Ten szalejący  konflikt między islamem i Zachodem, to „zderzenie cywilizacji”,  które wielu nazywa III Wojną Światową, jest wojną o duchowych korzeniach.

Powiedziano,  że do walki z religią potrzebna jest religia. Mówiąc  dokładniej, potrzebna jest prawdziwa wiara do pokonania fałszywej.  Przez „prawdziwą wiarę” nie mam na myśli zestawu reguł,  rytuałów i doktryn zestawionych w księdze, bez względu na to  jaka to księga. Ale „prawdziwa religia” to szczera osobista  wieź z jedynym prawdziwym Bogiem, to również naród  takich ludzi, którzy postępują zgodnie z tymi samymi prawami sumienia, które Bóg włożył w serca każdego z nich.

Jaka jest  odpowiedź na rozrastające się zagrożenie islamskim dżihadem? Prostą i  przerażającą odpowiedzią jest to, że nie ma odpowiedzi, dopóki  Ameryka w końcu nie zbudzi się i nie porzuci szalonego buntu przeciwko swoim własnym fundamentom i wartościom.

Dumni  jesteśmy czcząc naszych przodków, pokolenie II Wojny, którzy  wygrali ten straszliwy konflikt z inną formą demonicznego,  ekspansjonistycznego faszyzmu. Lecz tamto „Największe Pokolenie” było inne od naszego – oni wierzyli w Boga.

Jeszcze raz, proszę? Mówisz, że my również wierzymy dziś w Boga?

Nie, nie wierzymy – jako naród.

Pokolenie II Wojny Światowej wierzyło w Boga. Oni wierzyli, że Bóg jest  Bogiem Dziesięciu Przykazań i Kazania na Górze. Wierzyli, że  ON stworzył nas na Swój obraz a zatem ludzkie życie jest  święte, co oznacza, że nie mordujemy naszego potomstwa w łonie, ani  nie zabijamy naszych rodziców, gdy się zestarzeją i  rozchorują. Oni wierzyli w biblijną moralność, gdy chodzi o seks, co  oznaczało, ze homoseksualizm, cudzołóstwo i życie „na kocią łapę” są grzeszne i złe.

Oni wierzyli  również, że Bóg w wyjątkowy sposób pobłogosławił  Stany Zjednoczone Ameryki, czymś co Alexis De Tocqueville nazwał  „American Exceptionalism” – przekonanie, że  amerykańska światła Konstytucja, potęga przemysłowa i militarna,  nieprzeciętny standard życia i przede wszystkim legendarna wolność  były bezpośrednim wynikiem błogosławieństwa Wszechmogącego dla tego  szczególnego narodu. Wraz z tą wiarą domniemane było  rozumienie tego, że podobnie jak w przypadku starożytnego Izraela,  ten boski strumień niezasłużonego błogosławieństwa mógł zostać (i został) zamknięty w przypadku odwrócenia się od Boga.

Taka więc,  to była narodowa jedność „Największego Pokolenia”, oparta  na szeroko rozpowszechnionej kulturowej i religijnej wierności tym  fundamentalnym prawdom – które nazywamy  „judeo-chrześcijańskimi wartościami” – która  dawała im przekonanie do walki, wytrwania i zwycięstwa bez względu na  wysiłek i ofiary światowej wojny, z którą zostali skonfrontowani.

Dziś Ameryka  i Europa zostały przemienione przez islam co jest wynikiem duchowej  próżni panującej w tych niegdyś chrześcijańskich obszarach.  Szczególnie dotyczy to Wielkiej Brytanii i Europy, gdzie  inwazja islamu jest już bardzo zaawansowana. Analitycy przyznają, że  jest to tylko kwestia czasu, kiedy w tych krajach zapanuje  muzułmańska większość. Wtedy pojawi się prawo Szarjachu i totalna  transformacja byłych chrześcijańskich krajów w represyjne islamskie stany.

Myślisz, że  przesadzam? Holenderski minister sprawiedliwości, Piet Hein Donner,  ostatnio ogłosił, że pozwoliłby na to, aby prawo Szarjahu zapanowało  w jego europejskim kraju – już błyskawicznie napełniającego się  muzułmanami – jeśli większość to przegłosuje. Podobnie jak w  innych arabsko-muzułmańskich krajach pozostających obecnie pod  rygorystycznym islamskim systemem prawnym, europejskie kraje pod  szarjahem będą oglądać amputację kończyn – jak przewiduje Koran  – jako karę za niektóre przestępstwa; kobiety publicznie  chłostane, a czasami wieszane czy kamienowane na śmierć za  cudzołóstwo, czy inne tak zwane „przestępstwa przeciwko  czystości”; wyroki śmierci za odejście do islamu, czy nawet za  głoszenie chrześcijaństwa, jak to sie zdarza w Pakistanie z jego stale funkcjonującymi „prawami bluźnierstwa”.

Wszelkie  próżne i pyszne fantazje o po-chrześcijańskich, świeckich,  szanujących wielokulturowość Europejczykach sypią się w gruzy.  Francja jest tak zastraszona muzułmanami, których jest około  10%, że paryska policja nawet nie wchodzi do dzielnic muzułmańskich  społeczności na peryferiach stolicy. Po przehandlowaniu  chrześcijaństwa swych ojców na samozadowolenie i państwo  socjalistycznego dobrobytu znajdujące się w ekstazie  samo-sprawiedliwości, nie mają oni żadnej duchowej siły, którą mogliby się sprzeciwić najeżdżającym hordom.

A co z  Ameryką? Pomimo, że procentowy udział muzułman w tym potężnym kraju  jest znacznie mniejszy niż w Europie, radykalny islam już uzyskał  silne przyczółki w wielu częściach amerykańskiego  społeczeństwa. Pomijając zupełnie oczywiste znaki – jak  gwałtowne rozprzestrzenianie się w Stanach Zjednoczonych fundowanych  przez Saudyjczyków meczetów, islamskich centrów  i szkół uczących niezadowolenia a nawet nienawiści do Ameryki  – rozważmy tylko jeden z wielu mniej oczywistych „obszarów wzrostu” – nasz system więziennictwa.

Stephen  Schwartz w książce pt.: „Islam w Białym Domu” pisze:  „Muzułmańscy kapelani ustanowili w amerykańskich więzieniach  radykalny islamski rygor wobec muzułmańskich skazanych. Ci radykalni  kapelani, wyszkoleni w obcej ideologii, zatwierdzonej w szkołach  finansowanych z zagranicy i współpracujący ze sobą, aby  narzucić ekstremistyczne zasady, zdobyli całkowity monopol nad  islamską aktywnością religijną w amerykańskich stanowych, federalnych  i miejskich więzieniach i aresztach”. Dodaje zimno: „Wyobraźcie  sobie w każdym więzieniu islamską społeczność zorganizowaną za  ścianami zakładu karnego, jak saudyjskie królestwo bez żadnych  udogodnień. Skutecznie nakłonili amerykańskie władze, aby ustanowić  formę „islamskiego państwa” czy „zatwierdzonego przez rząd islamu” w ramach systemu penitencjarnego”.

Na jakim koszmarze się to skończy? Skończy się to tylko wtedy, tak jak kończy się koszmar, gdy się przebudzimy.

Musimy  powstać i pamiętać o tym, kim rzeczywiście jesteśmy. Musimy zdać  sobie sprawę z najbardziej fundamentalnej rzeczywistości, że człowiek  jest duchowym stworzeniem i będzie miał wiarę taką lub inną. Jeśli  nie uchwyci się prawdziwej wiary to złapie za fałszywą. Nie dzieje się to automatycznie – taki jest Boży porządek.

Najbardziej  wzruszająca scena z filmu „United 93” – kroniki  wydarzeń prowadzących do 11 Września 2001 roku, wypadku feralnego  odrzutowca na polach Pennsylwanii – zbliża się do końca, gdy  zarówno pasażerowie jaki terroryści zostali przedstawieni w  modlitwie. Było to tuż przed chwilą, gdy grupa odważnych pasażerów  zbuntowała się przeciwko terrorystom i można było zobaczyć kilku z  nich modlących się cicho; gorliwie powtarzających modlitwę Pańską,  jakby prosili Boga o nadludzką siłę i skupienie, których  potrzebowali do pokonania terrorystów w obliczu niemal pewnej  śmierci. W tej samej chwili pilot terrorysta został ostrzeżony, że  bunt pasażerów jest nieunikniony i również zaczął się  modlić do swego boga, błagając Allaha o pomoc i siłę do wytrwania  wobec wielkich trudności. Ten obraz dwóch śmiertelnych wrogów  modlących się o zwycięstwo, każdy do swego boga był elektryzujący – doskonała kwintesencja konfliktu, w który zostaliśmy włączeni.

Nie możemy  wygrać – i nie wygramy – tej wojny bez Boga. On wie,  gdzie i kiedy jest planowany następny atak przeciwko Ameryce. On wie  gdzie ukrywa się Bin Laden. Tylko On może dać nam nieziemską mądrość  i moc konieczną do wytrwania i miłosierdzia, gdy konieczne będzie  powstrzymywanie się – a brak miłosierdzia, gdy konieczne do  pokonania wroga będzie pełne, mrożące krew w żyłach, szokujące  zniszczenie. Przede wszystkim, wyłącznie szczera wierność Bogu da nam  dar prawdziwej sprawiedliwości – cnotę z innego świata, która  przeraża złych, inspiruje przyzwoitych i cudownie przekazuje zwycięstwo w ręce Jego ludzi.

Gdy Bóg  ograniczał swoją ochronę starożytnego Izraela z powodu ich  nieposłuszeństwa i niewierności Jego ludzi, było tylko jedno  rozwiązanie: Musieli pokutować ze swej pychy i szaleństwa, i wrócić do Niego.

 

Czy jakoś spodziewamy się, że Wszechmogący znajdzie inny sposób dla nas?

 

 

seo раскрутка сайта обучение

Przeszkody na drodze do przebudzenia#Różne Artykuły_2

#

WAŻNE:
autor poniższego tekstu był świadkiem głębokich przebudzeń na polach
misyjnych. Jego komentarze są warto zauważenia.

——————————————————————————–

„WSZELKIE
PRZESZKODY STOJĄCE NA DRODZE PRZEBUDZENIA W KOŚCIELE są związane
GRZECHEM”

Jonathan
Goforth.

[-Misjonarz
i działacz przebudzenia w Mandżurii i Chinach 1888-1935].

Wracając
do Chin pod koniec 1901 roku, po odzyskaniu zdrowia po wstrząsających
skutkach Buntu Bokserów*,
zacząłem przeżywać coraz silniejsze niezadowolenie z wyników
mojej pracy misyjnej.

W
początkowym, pionierskim okresie podtrzymywałem siebie na duchu
zapewnieniem, że czas siania zawsze musi poprzedzać czas żniwa, a
zatem, byłem zadowolony z upierania się przy widocznie daremnej
walce. Teraz, trzynaście lat minęło a żniwo wydawało się dalsze niż
kiedykolwiek wcześniej. Czułem, że jest coś poważniejszego przede
mną, gdybym tylko miał wizję, aby zobaczyć co to było i wiarę, aby to
pochwycić.

Zaniepokojony
i niezadowolony zostałem poprowadzony do bardziej intensywnego
badania Pisma. Każdy fragment, który w jakikolwiek sposób
odnosił się do ceny, czy drogi do otrzymania mocy, stawał się dla
mnie życiem i tchnieniem. W mojej bibliotece było wiele książek na
temat przebudzeń, które czytałem po wiele razy. Stało się to
tak wielkim ciężarem dla mnie, że żona obawiała się, że nie wytrzymam
tego psychicznie.

Wielką
inspiracja były dla mnie relacje z Przebudzenia Walijskiego z lat
1904 – 1905, ponieważ pokazały mi, że przebudzenia nie były
sprawą przeszłości. Później pod koniec 1905 roku przyjaciel z
Indii przysłał mi broszurkę z wybranymi fragmentami autobiografii
Charlesa G. Finney’a i Wykładów z Przebudzenia. To ostatecznie
rozpaliło mnie! Na tytułowej stronie było stwierdzenie, które
można podsumować, mówiąc, że rolnik, który nie wypełnia
praw natury, może równie dobrze modlić się o żniwa, jak
chrześcijański kościół prosić Pana i spodziewać się większego
zbioru dusz, nie troszcząc się o spełnienie praw rządzących duchowym
żniwem. „Jeśli Finnej ma racje – przysięgałem – to
zamierzam odkryć te prawa i być im posłuszny bez względu na koszty!”
Później, brat misjonarz pożyczył mi pełną wersję autobiografii
Finney’a. Nie da się opisać ile ta książka dla mnie znaczyła.

Teraz
zacząłem oglądać serca ludzkie pobudzone w taki sposób, że
pewien chiński ewangelista szeptał w zdumieniu: „Dlaczego ci
ludzie są tak bardzo poruszeni, jak byli wtedy, gdy Piotr głosił w
dniu Zielonych Świąt”. Na pewnym spotkaniu mówiłem na
temat „On poniósł nasze grzechy na drzewo”, a
przekonanie o grzechu wydawało się być wypisane na wszystkich
twarzach. Gdy więc wezwałem do podjęcia decyzji, cała sala wstała jak
jeden mąż wołając: „Chcemy iść za tym Jezusem, który za
nas umarł”.

Mniej
więcej w tym czasie sekretarz naszej Zagranicznej Misji poprosił
mnie, abym odwiedził miejsca, gdzie trwało przebudzenie w Korei.
Osobiste doświadczenie dzieła koreańskiego przebudzenia miało
nieobliczalne skutki dla mojego życia, ponieważ pokazało mi z
pierwszej ręki nieprzebrane możliwości przebudzeniowych metod. Korea
spowodowała, że czułem, jak i wielu innych, że przebudzenie było
Bożym planem, podpalenia całego świata.

Misjonarzami
w Korei byli zwykli ludzie, nie zauważyłem tam żadnych nadzwyczajnych
ludzi wśród nich, a różnicę między nami stanowiła
modlitwa. Nigdy jeszcze nie byłem tak świadomy Boskiej Obecności, jak
to miało miejsce w czasie koreańskich spotkań modlitewnych. Ci
misjonarze zanosili nas w modlitwie przed sam Tron Boży, można było
odnieść wrażenie, że komunikowało się z Bogiem twarzą w twarz.

To,
co robiło na mnie wrażanie to praktyczna natura przebudzenia. Nie
było dzikich podmuchów „religijnego entuzjazmu”
kończącego się wraz z wizytą tych, którzy go wywołali. Były
obecne zwykłe manifestacje, które towarzyszą takim cudownym
wylaniom duchowej mocy, lecz ponad tym wszystkim, były dziesiątki
tysięcy Koreańczyków, których życie zostało całkowicie
zmienione przez boską moc.

Niemal
każdy wydawał się być życzliwie gorliwy, aby rozgłaszać „Dobrą
Nowinę”. Nawet mali chłopcy biegali do ludzi na ulicy i prosili,
aby ci przyjęli Chrystusa jako ich Zbawiciela. Wszędzie widziałem
dowody oddania Świętemu Słowu. Wydawało się, że wszyscy nosili
Biblie, a to wszystko było przesiąknięte duchem modlitwy.

Po
powrocie do Chin, zostałem poproszony przez misjonarzy z Kikusghan,
aby opowiedzieć historię koreańskiego przebudzenia. W niedzielę
wieczorem, gdy zbliżałem się do opowieści o moim spotkaniu z wylaniem
Ducha w kościele koreańskim, wydawało się, że śmiertelne milczenie
zapadło w zgromadzeniu. Przyduszone szlochy zaczęły się odzywać to
tu, to tam, w ciągu krótkiej chwili misjonarze stawali na nogi
i we łzach wyznawali jedni drugim swoje złe postępowanie.

Przebudzenie
jest początkiem nowego posłuszeństwa wobec Boga.

Jesienią
1906 roku przygotowywałem się do wyjazdu, aby zobaczyć, co można
zrobić dla odnowienia działalności odległych stacji misyjnych. Była
jednak między mną a pewnym bratem misjonarzem pewna sprawa, którą
musiałem załatwić. Szczerze czułem, że to ja miałem rację. Niemniej
jednak, czułem że podobało się to Pany, abym poszedł i załatwił tą
sprawę całkowicie. Sprzeczałem się z Panem mówiąc, że to była
jego wina, a nie moja, i że to do niego należało przyjść do mnie, a
nie, żebym ja chodził do niego.

Niemniej
presja trwała nadal, aż wołałem Pana mówiąc: „On
przyszedł do mnie i we łzach wyznał swój błąd, czy to nie
załatwia sprawy?”

„Ty
obłudniku – wydawało mi się, że słyszałem jak Pan mów. –
Wiesz, że nie kochacie siebie na wzajem jak bracia, jak wam
nakazałem”. Nadal jednak nie poddałem się.

W
końcu przyszło ostateczne słowo od Pana: „Jeśli tej sprawy nie
załatwisz przed wyjazdem w podróż, to możesz się spodziewać
niepowodzenia, ponieważ Ja nie mogę iść z tobą”. To mnie
przestraszyło, nie chciałem wybierać się tak trudną podróż bez
Jego pomocy.

W
nocy przed wyjazdem, musiałem poprowadzić spotkanie modlitewne za
chińskich chrześcijan, a przez całą drogę do kościoła nacisk trwał:
„Idź i załatw tą sprawę, abym mógł iść z tobą do tych
stacji misyjnych”.

Ciągle
nie byłem poddany. Zacząłem spotkanie i wszystko było w porządku, gdy
śpiewano pieśni i podczas czytania Pisma. Lecz jak tylko otworzyłem
usta do modlitwy, zaczęło się we mnie zamieszanie, ponieważ Duch cały
czas mówił we mnie: „Ty obłudniku, dlaczego nie
rozwiążesz tej sprawy?” Ciągle byłem niepokojony, gdy mówiłem
krótko na temat modlitwy. W końcu, w połowie spotkania, ciężar
stał się dla mnie nie do zniesienia i poddałem się. „Panie, –
obiecałem w swym sercu – jak tylko to spotkanie się skończy,
pójdę i załatwię tą sprawę”.

Natychmiast
coś w zgromadzeniu pękło. W jednej chwili cała atmosfera zmieniła
się. Na spotkaniu przeznaczonym do modlitwy, ludzie, jeden po drugim,
zaczęli wstawać i modlić się, tylko po to, aby łamać się w płaczu.
Przez niemal dwadzieścia lat jako misjonarze, tęskniliśmy do widoku
łez pokuty spływających po chińskich policzkach.

Późno
już było, gdy spotkanie skończyło się. Tak szybko jak tylko mogłem
udałem się do domu mojego brata misjonarza. Trudności było wiele,
lecz ponieważ byłem prowadzony przez Ducha i posłuszeństwo Panu,
błogosławieństwo mojej podróży do stacji misyjnych
przekroczyło znacznie wszystko, czego śmiałem oczekiwać.

Na
każdej ze stacji Duch sądu manifestował się, złe postępki były
prostowane, a to co krzywe prostowane. Na jednej ze stacji, byłem w
stanie zatrzymać się tylko przez jedną noc, lecz tej nocy wszyscy
obecni zostali złamani przed Panem. . .

Często
w czasie spotkań zalewały je wielkie fale modlitwy. Ktoś mógł
wołać: „Módlcie się o moją stację misyjną, jesteśmy tacy
zimni i martwi”. Ktoś inny prosił o modlitwę za ich
niezbawionych bliskich i prosił, aby inni przyłączyli się do jego
modlitwy. Liczni obecni reagowali na to.

Wydawało
się, że nic nie jest w stanie sprzeciwić się takiemu natręctwu. Spora
liczba chińskich przywódców sprzeciwiała się tym
spotkaniom ogłaszając, że nie będą w nich brali udziału. Ofiarowano
szczególne wstawiennictwo za nich i niektóre z
najbardziej złamanych wyznań pochodziło właśnie z ich ust.

Przeszkody
na drodze do przebudzenia

Nie
jesteśmy w stanie wystarczająco mocno podkreślić naszego przekonania,
że wszelkie przeszkody na drodze do przebudzenia w kościele mają
związek z grzechem! Przerażającym faktem jest to, że każdy grzech
jaki możemy znaleźć poza kościołem, jest również obecny w
kościele, choć być może w mniejszym stopniu.

To
grzech poszczególnych członków Kościoła, czy to w domu
czy poza nim, zasmuca i gasi Ducha Świętego. Wyobrażam sobie, że
stracilibyśmy bardzo dużo ze swej samo-sprawiedliwości, gdybyśmy
odkryli, że pycha, zazdrość, gniew, niekontrolowany charakter,
odgryzanie się, plotka, obmowa, i wszelkie ich pochodne są w oczach
Bożych równie obrzydliwe jak tak zwane większe grzechy.

Wszelkie
grzechy w wierzącym, jakiegokolwiek rodzaju, niszczą odkupieńcze
działo Chrystusa. Brud i wina krwi kościołów mogą być zamazane
wyłącznie przez Ducha Osądu i Ducha Płomienia.

———————————-

Biorąc
pod uwagę znaczenia jakie nadane jest wyznaniu grzechu w tym
artykule, być może powinienem wyjaśnić mój własny punkt
widzenia na tą sprawę.

Mamy
zdecydowane przekonanie, że grzechy popełnione przed nawróceniem
są pod przykryciem krwi Bożego Syna i nigdy nie powinny być
wyznawane. Robić tak to zniesławiać ofiarę Chrystusa na Kalwarii.

Wierzmy,
że jeśli chodzi o grzech ukryty, to jest to taki grzech, który
jest znany tylko indywidualnej duszy i Bogu, to wyznanie tego w
prywatnej modlitwie, jako reguła, jest wystarczające, aby zapewnić
sobie przebaczenie i oczyszczenie. Jednak czasami jest tak, że
prywatne uznanie tajnego grzechu nie wystarcza i dopiero publiczne
wyznanie jest jedynym sposobem na zapewnieni uwolnienia . .

Co
do grzechów przeciwko innym, Pismo jest tutaj zupełnie jasne
(Mat. 5:23/24): „Jeślibyś więc składał dar swój na
ołtarzu i tam wspomniałbyś, iż brat twój ma coś przeciwko
tobie, zostaw tam dar swój na ołtarzu, odejdź i najpierw
pojednaj się z bratem swoim, a potem przyszedłszy, złóż dar
swój”. Próżna jest modlitwa, gdy mamy świadomość,
że zraniliśmy kogoś innego. Załatwmy sprawę z tym zranionym, zanim
będziemy mieć odwagę przystępować do Boga czy to prywatnie, czy
publicznie. Jestem przekonany, że nastąpi przełom przebudzenia w
większość kościołów, jeśli to zostanie wykonane. Wtedy znów,
jak uczy nas doświadczenie, podobnie jak w przypadku publicznych
grzechów, mogą one być usunięte wyłącznie przez publiczne
wyznanie.

Naprawdę,
to mowa o krzyżowaniu: lecz przez nasze świadome nieposłuszeństwo,
wystawiliśmy publicznie Pana Chwały na wstyd i musi zostać zapłacona
cena, jeśli chcemy oglądać przebudzenie zalewające nasze kościoły.

*Jak
podają obserwatorzy chińskiego ruchu, Bunt Bokserów sprzed
ponad 100 laty był jedynym z wydarzeń kształtujących chińskie
chrześcijaństwo. W lecie 1900 roku 188 zagranicznych misjonarzy oraz
32.000 chrześcijan zostało zamordowanych tylko za to, że byli
chrześcijanami. Wielu Chińczyków przeżyło XIX w. jako
najbardziej upokarzający okres w ich długiej historii. Japończycy,
Brytyjczycy, Holendrzy, Hiszpanie i Portugalczycy oraz inne kraje
podzieliły siłą Chiny, plądrując ich narodowe bogactwa i naturalne
zasoby. W tej atmosferze pojawiło się tajne stowarzyszenie zw.
Bokserzy. Ich celem było wezwanie Chińczyków do powstania
przeciwko zagranicznym wpływom i pozbycie się ich z kraju. Chińscy
chrześcijanie cierpieli z powodu wzrastających prześladowań i byli
oskarżeni o wysługiwanie się zachodnim imperialistom. Sytuacja
eksplodowała w czerwcu 1900 roku. Jeden z naocznych świadków
napisał: ”Wściekły tłum szalał w miastach płn. Chin,
plądrując i podpalając kościoły i domy misjonarzy oraz chińskich
chrześcijan. Byli pod wodzą pół nagich fanatyków,
którzy nazywali siebie Bokserami, noszących długie
grawerowane miecze, domagających się głów i serc chrześcijan
oraz misjonarzy. George Ernest Morrison, reporter Lodnon Times w
Beijijng, napisał: „Gdy opadała ciemność można było usłyszeć
najbardziej potworny krzyk dochodzący z miasta. Całkowicie
demoniczny i niezapomniany. Bokszery wrzeszczeli: „Sha
kuei-tzu” (zabij diabły), co łączyło się z krzykami ich ofiar
i jękami konających. Masakrowali lokalnych chrześcijan, paląc ich
żywcem w ich domach”. (przyp. tłum)

3

раскрутка сайта

Judaizacja chrześcijaństwa

 

Na samym początku powiedzmy sobie, że mamy głęboką miłość i szacunek do Izraela.

Kochamy Żydów, wszystkich hebrajskich ludzi i żadną miarą nie pragniemy szerzyć tutaj antysemityzmu. Mamy wielu przyjaciół, którzy są Żydami w pełnym tego słowa znaczeniu, a niektórzy nawet do dziś trwają w swojej tradycji. Robert jest pochodzenia pogańskiego, a Delta ma żydowskich przodków. Nic nie mamy przeciwko Jerozolimie czy któremukolwiek ze świętych miast. Głęboko miłujemy Żydów, Jerozolimę, oraz Ererz Israel (ziemię izraelską), jako te miejsca wśród których mieszkał, nauczał i umarł za nasze grzechy, i powstał zwycięską śmiercią Jeszua/Jezus.

Niemniej, zmuszeni jesteśmy podnieść w tym artykule pewne sprawy, ze względu na to, co dzieje się obecnie w Ciele Chrystusa. Zwracamy się do chrześcijan, a szczególnie do przywódców; nie do naszych braci Żydów. Wszelkie poniższe komentarze nie są refleksjami nad prawem czy legalnością przestrzegania przez żydowski naród hebrajskich tradycji, czy Prawa Mojżeszowego. Jest to wszystko napisane pod rozwagę chrześcijan.

Współczesny fenomen.

Oba nasze kraje (USA i Australia) są zaangażowane w ruch modlitewny. W poszczególnych jego prądach wstawiennicy przynoszą siedmioramienną Menorę, flagi Izraela, banery z wszelkiego rodzaju imionami Boga w j.hebrajskim i przywracają hebrajskie tańce. Machanie banerami i dmuchanie w szofary zaczyna się wystarczająco niewinnie.

Lecz niektórzy chrześcijanie poszli dalej w swym zainteresowaniu judaistyczną celebrą. Niektórzy uczestniczą w rytualnych uroczystościach Paschy Pana. Inni ponownie zachowują święta Izraela (więcej na ten temat w dalszej części artykułu). Wielu nie robi tego rozumiejąc po prostu, że są to tylko typy/cienie czy też nie rozumiejąc znaczenia takich rzeczy zawartych w Starym, „Pierwszym” Testamencie. Rzeczywiście, w ogromnej mierze dzieje się tak wskutek „romantycznej” ignorancji czy też z poczucia braku bezpieczeństwa.

Znamy taki ruch modlitewny, pobudzający tysiące wierzących do zwracania się twarzą w stronę Jerozolimy w określonych porach dnia z poszczególnych części świata (jak by było to jakieś oddzielone miasto, jak na przykład Mekka dla islamu). Zwracają się oni w modlitwie jakby przez bramy Jerozolimy, jakby to miało przemienić kraj. Oczywiście, powinna być zanoszona modlitwa za Jerozolimę a w szczególności za jej pokój (Ps. 122); lecz nigdzie w Piśmie nie jest napisane, aby modlić się W STRONĘ Jerozolimy.

To jest nieprzyzwoite!

Obserwujemy również zrekonstruowanie modeli i przedstawienia Mojżeszowego Tabernakulum/Świątyni Salomona. Robi się to w celu wyjaśnienia poszczególnych rytuałów lub wytłumaczenia głębszego, proroczego znaczenia i symbolizmu dla chrześcijaństwa. Poza źle zastosowanym Pismem – odbudowa świątyni odnosi się do tej zbudowanej przez Dawida A NIE Mojżesza – prowadzi to również do niebezpieczeństwa ponownego legalistycznego przylgnięcia do form i rytuałów. Zbudowano również Arke Przymierza. Zamiarem może było uczczenie Boga, niemniej jednak, Arka miała być traktowana w sposób szczególny. Martwi nas to, że sprawy będą szły dalej w tym kierunku, aby było to coraz bardziej „żydowskie”, zamiast uczczenia Boga. Nie chcemy „kusić” Boga przez niewłaściwe traktowanie tych reprodukcji.

Dla przykładu:

W 1 Sam. 6 czytamy o plagach wrzodów i myszy, które wystąpiły wśród Filistynów w miastach, gdzie Arka się zatrzymała na pewien czas.

Nawet patrzenie na niektóre przedmioty było zabronione. W 1 Sam. 6 czytamy, że 50 070 mężczyzn dotknął Bóg za SPOGLĄDANIE na Arkę! (w. 19).

Inne ostrzeżenie znajduje się w IV Moj. 4:20.

Wyłącznie ludzie z plemienia Lewiego mieli prawo nosić Arkę (1 Kron 15:2, V Moj.10:8)

Nawet dobre intencje nie stanowią usprawiedliwienia. Gdy Dawid po raz pierwszy usiłował sprowadzić Arkę do Jerozolimy, nie znał prawa dotyczącego Arki, a którego należało przestrzegać. Uzza został dotknięty przez Boga, gdy dotknął Arki przypadkowo, usiłując ją podeprzeć (2 Sam. 6)

Inna działalność jest jawnie chora.
Są tacy chrześcijanie, którzy aktywnie wspierają ideę obrzezania dorosłych, jako sposobu na stanie się bardziej „żydowskimi” czy też polepszenia przymierza z Bogiem. [Uznajemy to, że niektórzy dorośli obrzezują się ze względów zdrowotnych, ale nie o tym tutaj mówimy.] Nie robi się tego nawet w Judaizmie dorosłym nowym nawróconym!

Jak daleko dojdziemy, bracia? Dyskutując ta sprawę z Żydami (Rabbimi i studentami hebraistyki) i chrześcijanami (zarówno nauczycielami, apostołami i prorokami) odkryliśmy niemal uniwersalną obawę dotyczącą tej dziedziny.

Rozróżnienie między Żydami, a Poganami.
Istnieją całe obszary chrześcijańskiej wiary (co prawda z poza ortodoksyjnego „centrum” i uważane przez niektórych za sekty), w których nawet nie rozumie się rozróżnienia między Żydami, a chrześcijanami. Ci drodzy ludzie nie pojmują różnicy między Starym i Nowym Testamentem (oba przeważnie pisma żydowskie) i między Starym i Nowym Przymierzem. Przylgnęli do pewnych rytuałów, jak spożywanie poszczególnych produktów spożywczych, a unikanie innych, surowe przestrzeganie dni odpoczynku, niewolnicze wymaganie dziesięciny (i wynalazku „podwójnej dziesięciny”) i tak dalej.

Z pewnością chrześcijanie zostali wszczepieni do żydowskiego korzenia, lecz w żadnym sensie nie wymaga się od nas, abyśmy stawali się bardziej „żydowscy”. Ci chrześcijanie nie przemyśleli skutków ofiary Jezusa na krzyżu, jej doskonałości, zupełności i odkupienia. (Podczas, gdy Jezus powiedział na krzyżu „Wykonało się” Jn 19:30) Dotyczy to również zbycia wszelkich ludzkich wysiłków ZAPRACOWANIA na zbawienie. Nie wolno nam ubierać się w judaistyczne rytuały, ani stawać się „narodzonymi na nowo Żydami”. Słowa Pawła z 1 Kor. 7 dobrze to ujmują, a szczególnie wersety19-20: „Obrzezanie nie ma żadnego znaczenia, ani nieobrzezanie nie ma żadnego znaczenia, ale tylko przestrzeganie przykazań Bożych. Niech każdy pozostanie w takim stanie, w jakim został powołany”.

To rozróżnienie dobrze jest ujęte przez autora Listu do Hebrajczyków, który zwraca uwagę na to, że:

· Zmieniło się kapłaństwo. Mamy nowe kapłaństwo (wg. Melchizadeka), nie ma już więcej kapłaństwa wg. Aarona i Lewiego (Hebr. 7:11,12).

· Jest nowa, lepsza nadzieja (w Chrystusie) oraz usunięcie starego prawa (Mojżeszowego) (ww. 18,19).

· Nastąpiła zmiana Przymierza, Stare jest nieskuteczne w uświęceniu; jest nowe, lepsze przymierze zbawienia w Jezusie (ww. 22). Stare przymierze jest przestarzałe i przemija (Hebr. 8:13).

· Żydzi składają hołd w świątyni, która jest typem czy cieniem (nie istnieje już). Uczniowie Jezusa składają cześć w prawdziwej, niebiańskiej świątyni (Jer. 31:31-34; Hebr. 8:5 & 9:11).

· Służba Mojżesza miała swoją chwałę, lecz Chrystus ma o wiele bardziej chwalebną służbę (w. 6), która jest oparta na lepszych obietnicach (w.11).

· Wchodzimy nie z niedoskonałą krwią kozłów, lecz z wieczną, raz na zawsze i dla wszystkich uświęcającą ofiarą doskonałego Baranka, Jezusa Chrystusa (Hebr. 9:12). Jesteśmy przekonani, że chrześcijanie muszą ponownie zrozumieć wyraźnie swoją pozycję w Chrystusie.

1. O obrzezaniu Jezus powiedział, że obrzezanie nie pochodziło od Mojżesza, lecz od patriarchy Abrahama (Jn 7:22). Był to znak Starego Przymierza zachowywany przez hebrajczyków. Przywódcy kościoła stwierdzili, że nie ma potrzeby, aby wierzący z pogan zachowywali to (Dz. 15).

· Paweł powiedział, że obrzezanie ma swoją wartość wyłącznie wtedy, gdy zachowywane jest całe Prawo (Rzm. 2:25).

2. O zachowywaniu sabatu.
· Jezus przechodził długie odległości w czasie Sabatu; Jego uczniowie zbierali kłosy; On Sam uzdrawiał i wzbudzał zmarłych, uwalniał ludzi od demonów i głosił w sabaty. On jest Panem sabatu (Mt. 12:8). Ten dzień został stworzony dla ludzi, a nie ludzie dla sabatu (Mk. 2:27). Jest to również część żydowskiej tradycji, zapisana w Mekhilta, Ha Tissa 5 „Sabat został dany ludziom, a nie ludzie sabatowi”.

· Autor Listu do Hebrajczyków stwierdził, że pozostaje jeszcze sabatowe odpocznienie w Chrystusie, do którego należy usilnie dążyć, aby wejść (Hebr. 4). Wskazuje również na to, że wielu starało się wejść do niego w ciele, wchodząc sami pod ciężar prawa. [Uznajemy, doskonałą mądrość jednego wolnego dnia, lecz odrzucamy ideę legalistycznego/rytualnego zachowywania Sabatu czy Niedzieli dla chrześcijan.] Prawda jest taka, że każdy dzień jest święty w Jezusie.

O zachowywaniu świąt.
Święta opisane przez Mojżesza, zostały ustanowione dla Żydów. Bóg powiedział, że żaden poganin nie będzie zachowywał Paschy, dopóki nie zostanie obrzezany, a zatem nie stanie się Żydem (II Moj. 12:48). Nie chodzi o to, że źle jest uznawać Święta Pańskie, które zachowywał Jezus, jako Żyd. (Pascha Jn 6:4; Namiotów – Jn 7:2; Trąb – Jn 5:1). To są elementy przymierza jakie B-g zawarł z Żydami przez Mojżesza.

Niemniej jednak, nasze przymierze zostało zapowiedziane przez Jeremiasza (Jer. 31:32-34), gdzie B-g obiecał lepsze przymierze dla Jego Ludu. Ono nie składa się z rytuałów. Jest to przymierze, w którym Jego prawa są zapisane w naszych umysłach i na naszych sercach, ponieważ znamy Go, a On przebaczył nam nasze grzechy. Stało się to przez Jezusa, który dobrowolnie poszedł na krzyż w miejsce naszych grzechów. Paweł również jest w tym bardzo zdecydowany, aby nie „poddawać się znowu w niewolę zachowywania dni, miesięcy i pór roku” (Gal 4:10). Możemy oddawać cześć każdego i dowolnego dnia tygodnia!

4. O odbudowie miejsca najświętszego/świątyni

· Zastanówmy się na wysiłkami odbudowy świątyni w Jerozolimie (budynku świątynnego, ofiar, kapłaństwa). Niektórzy mogą postrzegać to wydarzenie jako coś ekscytującego, lecz z chrześcijańskiego punktu widzenia, ofiary są kpiną z krzyża i ofiary Jezusa Chrystusa.

· Nawet biorąc pod uwagę żydowski punkt widzenia, trzeba zobaczyć to, że w świątyni Ezechiela (Ez. 40 i następne) drzwi zastąpiły zasłonę do Miejsca Najświętszego, gdzie nie ma już ofiar. Coroczne ofiary zadośćuczynienia Yom Kippur nie będą już więcej składane. Dla wierzących, mesjanistycznych Żydów jest to tylko potwierdzeniem, że ostateczna, zbiorcza ofiara już została uczyniona przez Jezusa.

Wniosek.
Chrześcijanie powinni kochać wszystkich ludzi, wszystkich plemion, narodów i języków. Obejmuje to ludzi mówiących po hebrajsku, nazywających siebie Żydami i czczących ADONAI. Potrzeba im uwolnienia od związania i strachu przed prawami i zachowywaniem religijnych przepisów (jak i wielu chrześcijan tego potrzebuje)! Jezus przyszedł przede wszystkim do Żydów, a następnie do pogan. Chrześcijanie pierwszego wieku byli Żydami. Pewność zbawienia tylko z łaski przychodzi wyłącznie w Jezusie.

Biblia w szczególności obiecuje to, że w dniach ostatecznych, „gdy poganie wejdą w pełni” będą zbawieni i Żydzi (Rzm. 11:25). Wierzymy w potężne przebudzenie nadchodzące do Żydów, lecz nie wierzymy, że chrześcijanie powinni ponownie stawać się Żydami zniewolonymi przez prawo. Paweł ostrzegał chrześcijan, aby nie wchodzili ponownie pod prawo, aby nie poddawali się nawet pojedynczej części prawa – skoro zaczęliśmy w Duchu, nie powinniśmy kończyć w ciele (Gal. 3:1-3).

Ci, którzy chcą uczestniczyć w szatach, ofiarach, literze prawa będą zasmuceni, gdy dowiedzą się, że to, co robią jest pokrewne Teologii Zastąpienia. Może wydawać się, że spowoduje to zbliżenie chrześcijan i Żydów, lecz skutek jaki to przyniesie będzie dokładnie przeciwny. Zachowywanie tych rzeczy z szacunku do Żydów i z chęci nauczenia się od nich czegoś więcej to jedno, a poddawanie sie temu, to coś innego.

Z Bożego punktu widzenia nie ma już więcej Żydów czy pogan (Gal. 3:28); ani Scyty czy Greka (Kol. 3:11). Zatem, wszelkie podejmowane wysiłki muszą być skierowane na wyprowadzanie ludzi z religijnej niewoli do wolności Łaski. Od związania legalnego przestrzegania ku cudownemu światłu krzyża. Od kreda, kultury i plemienia do rodziny Bożej.

Święci, musimy usilnie iść w stronę Jezusa, usuwając się spod prawa, a zmierzając ku życiu z łaski. Obiecano nam życie w Nim, a nie śmierć pod prawem. Mamy wolność wyrażania naszego uwielbienia na wiele różnorodnych sposobów, nie ograniczonych przez Prawo Mojżeszowe. W Jezusie każdy dzień jest święty, każda osoba jest święta, każde miejsce jest święte. Trwajmy w wolności nabytej dla nas przez drogocenną krew Jezusa, a nie dajmy się złapać przez judaizujące chrześcijaństwo.сайта

Atrybuty świadczenia w miejscu pracy cz.1#MarketplaceLeaders

Gdybym cię zapytał jakie są najbardziej fundamentalne atrybuty osoby, które wyraża Boży ideał biblijnego pracownika, co mógłbyś powiedzieć? W ciągu ostatnich kilku lat zauważyłem osoby, w których Bóg wykonuje szczególną pracę i używa ich do wywierania wpływów w obszarze ich oddziaływania. Odkryłem cztery kluczowe atrybuty, które tego typu osoby posiadają i wierzę, że te atrybuty są dziś Bożym ideałem dla prowadzonego przez Ducha pracownika.

Tak więc, spójrzmy na cztery cechy, które odkryte przez „Workplaceleaders”, które przemienią twoje miejsce pracy dla Chrystusa.

1. Powołany do doskonałości: To stanowi różnicę.

(2 Moj. 31:2).
napełniłem go duchem Bożym, mądrością, rozumem, poznaniem, wszechstronną zręcznością w rzemiośle…

Kilka lat temu wydałem magazyn poświęcony chrześcijanom w miejscu pracy.

Gdy dawałem ten magazyn przyjacielowi, spojrzał na niego i powiedział: „To nawet nie wygląda na chrześcijański magazyn”. Mówił przez to, że wiele rzeczy, które chrześcijanie produkują wydaje się być gorszej jakości niż te ze świata. Było to jak akt oskarżenia wobec etyki pewnej grupy ludzi – chrześcijan.

Jednym z czterech podstawowych
sposobów wywierania w miejscu pracy wpływu dla Chrystusa to wykonywanie pracy z doskonałością. Uczeń Jezusa powinien być pracownikiem, który obrazuje doskonałość przez to, jak wykonuje swoją pracę. Jak to widać w powyższym fragmencie Biblii, Besalel był mężem wybranym osobiście przez Boga, aby wykonał ważną pracę, zaprojektowania i wykonania Arki Przymierza. Faktycznie, Besalel jest pierwszą w Biblii osobą opisaną jako napełnioną Duchem Bożym.

(2 Moj. 31:1-6).
I rzekł Pan do Mojżesza: Patrz! Powołałem imiennie Besalela, syna Uriego, syna Chura z plemienia Judy, i napełniłem go duchem Bożym, mądrością, rozumem, poznaniem, wszechstronną zręcznością w rzemiośle, pomysłowością w wyrobach ze złota, srebra i miedzi, w szlifowaniu drogich kamieni do oprawy, w snycerstwie i we wszelkiej artystycznej robocie. I oto przydałem mu Oholiaba, syna Achisamacha, z plemienia Dan. A serce każdego zręcznego obdarzyłem umiejętnością wykonania wszystkiego, co ci rozkazałem:

Mogę sobie tylko wyobrazić jakiego rodzaju stolarkę produkował Jezus w swoim zakładzie. Mogę sobie wyobrazić, że ludzie w Nazarecie mówili o tym, że ich stół został wykonany przez Jezusa, jego kunszt był wyjątkowy a Jego sprzęty miały gwarancję trwałości na całe życie. Nie potrafię sobie wyobrazić, aby Jezus mógł robić cokolwiek gorszego.

Daniel, wzór pracownika
(Daniel 6:1-3).
A Dariusz Medyjczyk objął królestwo, mając sześćdziesiąt dwa lata. I postanowił Dariusz powołać nad królestwem stu dwudziestu satrapów; mieli być wszędzie w całym królestwie. Nad nimi ustanowił trzech ministrów, z których jednym był Daniel. I owi satrapowie mieli przed nimi zdawać sprawę, aby król nie był poszkodowany.

Zwróć uwagę na to, że w tym fragmencie Daniel jest wymieniany jako kierujący pracą 120 satrapów (zarządców) w Perskiej administracji Króla Dariusz. Daniel jest modelem cywilnego pracownika. Wykonywał swoją pracę dobrze i dlatego był szanowany przez swego szefa i stał się obiektem zazdrości innych pracowników.

Jednym z najłatwiejszych sposobów zdyskredytowania Chrystusa w miejscu pracy jest wykonywanie przez nas pracy w sposób mniej niż doskonały. Aby zdobyć właściwe rodzaj uwagi i reputacji nasza praca powinna być wyjątkowa, ponieważ wykonujemy naszą parcę dla Pana. wszystko, cokolwiek czynicie w słowie lub w uczynku, wszystko czyńcie w imieniu Pana Jezusa, dziękując przez Niego Bogu Ojcu. (Kol. 3:17)

Wykonywanie pracy wysokiej jakości nie będzie głównym środkiem do zdobywania ludzi dla Chrystusa, lecz bylejakość może bardzo szybko pozbawić nas wszelkiej możliwości prezentowania Chrystusa w pozytywnym świetle. Idź dodatkowy kilometr jeśli trzeba. Podejmij wysiłek, aby usługiwać tym wokół ciebie. Gdy wykonujesz swoją pracę, rób to z doskonałością.

2. Etyka i spójność : to twój fundament.

W grudniu 1983 roku The Princeton Religion Research Center opublikowało badania statystyczne, zlecone przez Organizację Gallupa dla „The Wall Street Journal”, które stały się kamieniem milowym. Zbadano szeroki zakres moralnych i etycznych zachowań takich jak: powoływanie się na chorobę, gdy choroby nie ma; oszukiwanie w podatkach od dochodów; drobne kradzieże wyposażenia firmy na prywatny użytek.

To, co jednak najbardziej zaskoczyło badaczy to fakt, że nie było żadnej znaczącej różnicy co do systemu wartości pracowników oraz ich etyki w pracy, między chodzącymi do kościoła, a niechodzącymi. Innymi słowy: pomimo faktu, że coraz więcej ludzi uczestniczy w kościele, kościoły wydają się mieć coraz mniejszy wpływ na moralny kręgosłup swoich ludzi, co najmniej w ich miejscu pracy. Ujmując to słowami badaczy: „Te wyniki. . . będą szokiem dla religijnych przywódców i podkreślają ich potrzebę zwrócenia swego zainteresowania nie tylko na religijne zaangażowanie, lecz również na głębokie duchowe oddanie”.

Thomas Linacre, lekarz Henryka VIII i renesansowy myśliciel, gdy otrzymał cztery ewangelie po grecku, stwierdził: „Albo to nie są ewangelie, albo to nie byli chrześcijanie”.

Pięć lat później Marcin Luter przybił pewne tezy do drzwi kościoła i zaczęła się protestancka Reformacja. Św. Franciszek z Asyżu powiedział kiedyś: „Zawsze głoszę ewangelię, a gdy potrzeba używam słów”.

Pierwszoplanową strategią Szatana jest, aby pokonać chrześcijan w miejscu pracy, spowodować, aby byli nieskuteczni w świadczeniu w miejscu pracy i oddziela chrześcijan, trzymając ich z boku. Jego celem jest stworzenie podziału w ciele Chrystusa. To dlatego wielu mówi, że raczej wolałoby nie robić biznesu z chrześcijanami. Szatan wygrywa tą bitwę. Potrzebna jest nam zmiana paradygmatu w ciele Chrystusa wśród wierzących pracowników.

Wierzę, że ta tendencja zmieni się, gdy zostaniemy lepiej wyposażeni, aby postrzegać swoją pracę jako służbę i powołanie. Tak bardzo posegregowaliśmy nasze życie w pracy i życie wiary, że dopuściliśmy do tego, aby nasza kultura przekonała nas, że etyka i nasza spójność nie są ważne w porównaniu do wyników. Pamiętaj, że integralność (spójność postępowania z wiarą) definiowana jest przez to, co robisz, gdy nikt cię nie widzi.

раскрутка сайта

Zmiana punktu widzenia#MarketplaceLeaders

#

Dz. 10:19-20

A gdy Piotr zastanawiał się jeszcze nad widzeniem,
rzekł mu Duch: Oto szukają cię trzej mężowie; wstań przeto, zejdź i udaj
się z nimi bez wahania, bo Ja ich posłałem.

Piotr nigdy
dotąd nie głosił poganom, a tak faktycznie to wierzył, że jest to sprzeczne
z Prawem, aby zadawać się w nimi. Bóg musiał zmienić nastawienie Piotra w
tej dziedzinie, zatem w nocy dał mu wizję, która pokazywała mu, że jest dopuszczalne,
aby głosić poganom. Duch przyszedł do Piotra i poinformował go, że jacyś
ludzie mają do niego przyjść i on ma udać się z nimi. Był posłuszny i Pan
dokonał przez Piotra wspaniałych cudów w życiu pogan.

Czasami jesteśmy
tak zdecydowani w swoich szczególnych przekonaniach, że Duch Święty musi
zrobić coś cudownego, aby zmienić nasz punkt widzenia.

Zostałem kiedyś
poproszony o udział w konferencji. W tamtym czasie, finanse były w takim
stanie, że sama idea wyjazdu wydawała mi się śmieszna. Zaraz następnego dnia
człowiek, którego spotkałem wcześniej tylko jeden raz w życiu poinformował
mnie o tym wydarzeniu i zapytał czy przyjechałbym, gdyby on pokrył koszta.
Stałem oniemiały! Pan skierował posłańca, aby zmienić mój punkt widzenia (paradygmat),
ponieważ On wiedział, że ja nie mam na tyle wiary, aby myśleć, że to jest
możliwe. Wiedział, że potrzebowałem pomocy.

Czy ty może
potrzebujesz zmiany w jakimś obszarze wiary? Pan nadal, każdego dnia, interweniuje
w życie Swoich ludzi. Nie zdziw się, jeśli Bóg zacznie zmieniać twój paradygmat
dając Ci wizję czy kierując do ciebie posłańca, którego sam wybierze.


сео компания

Pełna miłości dobroć Jego

White Marc

 

Kochani, niech ogromna łaska naszego kochającego Ojca otuli was dzisiaj! Niech Jego troska o wasze święte życie wprawi w zadumę waszą duszę tej godziny!

Jak wiele w tym nieprzewidywalnym świecie chaosu i zwiedzenia jest rzeczy, które można tak naprawdę zaliczyć do trwałych i pewnych? Chwała niech będzie naszemu Bogu, naszej Ostoi, naszemu Przewodnikowi, Zbawicielowi, Cudownemu Doradcy. Jego stały charakter jest naszym schronieniem w czasach burz. Całkowicie możemy spocząć w Jego sercu łaski i miłosierdzia, ku pomocy w stosownej porze potrzeby ponad jakimkolwiek grzechem.

Osobiście zostałem pochwycony na kilka lat przez Jego cechę pełnej miłości dobroci. Po obejrzeniu filmu „God’s Outlaw”, który w szczegółach nakreślał poświęcone życie naszego drogiego brata Williama Tyndale, te słowa nabrały szczególnego, namaszczonego znaczenia. Na tego naszego angielskiego brata polowali na terenie całej Europy zarówno Henryk VIII jak i Papież. A jego przestępstwem było: przetłumaczenie naszych drogocennych Pism z łaciny na j.angielski, aby nawet zwykły „chłopiec od pługa” mógł to przeczytać.

Pod inspiracją naszego Nauczyciela, Ducha Świętego, brat Tyndale ukuł słowo „lovingkindness” (pełna miłości dobroć – przyp.tłum.), aby opisać szczególne miłosierdzie naszego Króla. Modle się o to, aby któregoś dnia zobaczyć tą scenę, gdy światło Ducha  zalało jego umysł tym nowym słowem, jako darem łaski!

To będzie pamiętne spotkanie z bratem Tyndeyle w niebie. Opisuje on dobroć Bożą, która pozwoliła mu ogromny przywilej pracy ze świętym słowem Ojca. Około 80% naszych współczesnych przekładów wyszło spod pióra tego świętego.
W Psalmie 136 to słowo ponownie ożywa dla nas w szczególny sposób, gdy chwała płynie spod pióra autora. Stale i wciąż, brzmi zachęta Jego imienia z pierwszego wersu i nieustannie przepływa antyfonalną frazą:

„Albowiem na wieki trwa łaska (pełna miłości dobroć) Jego” (For His lovingkindness is everlasting.”)

Na zawsze. Bez końca. Na wieki. Gdybyśmy tu byli przez 10.000 lat ona pozostanie taka sama. W ciągu 50.000 lat ciągle byłaby w na swoim miejscu. Zawsze niezmienna. W 100.000 lat również i przez 10.000.000 też. Czy jest nadzieja na to, abyśmy to sobie wyobrazili? Czy możemy to choć wstępnie pojąć?

Zakosztujmy nawoływania z Psalmu 136

Wysławiajcie Go   (W ang. przekładzie jest „Dziękujcie Mu”):
ponieważ jest dobry,
ponieważ jest Bogiem nad bogami
Tego, który SAM czyni wielkie cuda,
który mądrze niebiosa uczynił,
który rozpostarł ziemię nad wodami,
Tego, który uczynił wielkie światła,
Słońce, aby panowało we dnie,
Księżyc i gwiazdy, aby panowały w nocy,
Tego, który pobił Egipt w pierworodnych jego,
Wyprowadził Izraela spośród nich,
Mocną ręką i podniesionym ramieniem,
On rozdzielił Morze Czerwone na części,
I przeprowadził Izraela środkiem jego,
Wrzucił faraona i wojsko jego w Morze Czerwone,
Prowadził lud swój przez pustynię,
Pobił królów wielkich,
Zabił potężnych królów,
Sychona, króla Amorejczyków,
I Oga, króla Baszanu,
Dał im ziemię w dziedzictwo,
W dziedzictwo Izraelowi, słudze swemu,
W poniżeniu naszym pamiętał o nas,
Wybawił nas od nieprzyjaciół naszych,
Daje pokarm wszelkiemu ciału,
Wysławiajcie Boga niebios,

Ta lista przytłacza, przyjaciele, i pochłania. Jego moc jest niezgłębiona. Jego siła nieobliczalna.
Jego miłość wzywa nas to całkowitego posłuszeństwa Jego przykazaniom ku chwalebnemu Jego zadowoleniu, którego pragnie. On doskonale zasługuje na to do Swego stworzenia.

Ten psalm krzyczy do nas: dlaczego każdy język powinien oddawać dziękczynienie Temu, który rządzi na wysokościach i dokonał tych cudownych dzieł?

Ponieważ jego pełna miłości dobroć trwa na wieki.

O, alleluja, nasz Przyjacielu i Mistrzu, nasz Panie, Boże Wszechmogący – błagam Cię o łaskę, abyśmy na wieki wznosili głosy i ogłaszali Twoje miłosierdzie dla nas:

Ponieważ jego pełna miłości dobroć trwa na wieki.

Drodzy Święci, jesteśmy dziś o jeden kolejny dzień bliżej do Domu! Miłujcie Go z całego serca!
******************************************************************как раскрутить сайт в сети