Category Archives: Zaremba Piotr

Czym jest sabatowy odpoczynek

Zaremba Piotr

Moim zdaniem cala sekwencja mówiąca o odpocznienieu sabatowym, uznawana przez niektórych za nowotestamentowy dowód na kontynuację przestrzegania sabatu, zaczyna sie znacznie wcześniej tj. w 3 rozdziale. Zacznijmy wiec od Hebr. 3:7, gdzie jest napisane, o jakim dniu będzie dalej mowa:


w: 3:7 –
Dlatego, jak mówi Duch Święty: dziś, jeśli glos jego usłyszycie, nie zatwardzajcie serc waszych jak podczas buntu, w dniu kuszenia na pustyni, Gdzie mnie kusili ojcowie wasi i wystawiali na próbę, chociaż oglądali dzieła moje przez czterdzieści lat.
….
Tutaj jest określone o jaki dzień będzie cały czas dalej chodziło: O dzień, w którym usłyszy człowiek głos Boży, a dalej o tym, ze Izrael przez 40 lat słuchał tego głosu i nie przyjął niczego (wersy 9-11)

W wersie 13 jest potwierdzenie takiego znaczenia tego słowa „dziś”: jak czytamy:

w. 13:…. dopóki trwa to, co sie nazywa „dziś”, aby nikt z was nie popadł w zatwardziałość przez oszustwo grzechu .. trwa to, co sie nazywa „dziś” czyli czas, w którym Bóg przemawia, a czego nie wykorzystali Izraelici. Od wersu 15 ponownie mowa jest o tym samym dniu nazwanym na początku „dziś”: Najpierw powtórka z w.13, a potem ponowne wyjaśnienie tego samego (uwaga: cały czas ani krzty o sabacie!!)

w.16: kto to byli ci, którzy usłyszeli, a zbuntowali sie? czy nie ci, którzy wyszli z Egiptu pod wodza Mojżesza? czyli widzieli (lub inaczej słyszeli glos Pana) i nie uwierzyli.

Ale ciekawie robi sie dopiero w wersie

w.18: A komu to przysiągł, że nie wejdą do odpocznienia jego, jeśli nie tym, którzy byli nieposłuszni? Widzimy wiec, ze nie mogli wejść z powodu niewiary.

Kiedy popatrzymy na referencje do tego fragmentu – IV Moj. 14.22-23, jak najbardziej właściwie dobrana do kontekstu – to widzimy, że użyty tutaj zwrot  wejść do odpocznienia jego nie ma niczego wspólnego z sabatem, lecz z Ziemią Obiecaną, co jeszcze jest później ponownie potwierdzone. Ten fragment tylko przybliża ten termin, który później jeszcze sie pojawia, ale nigdy jako sabat.


IV Moj. 14.22:
żaden z tych mężów, którzy widzieli moja chwale i moje znaki, jakich dokonywałem w Egipcie i na pustyni, a …. nie zobaczy ziemi, którą przysiągłem ojcom..


O jakie wiec odpocznienie chodziło? O ziemię mlekiem i miodem płynącą; o ziemie, którą deszcz zrasza we właściwej porze i pory orku są zawsze w swoim czasie; o ziemię, na której są gotowe miasta i domy, których nie budowali, i sady, których nie sadzili itd., itd…Tu zaczyna sie rozdział 4, który dalej mówi o odpocznieniu, ale nic o sabacie.

4:1. gdy tedy obietnica wejścia do odpocznienia jego jest jeszcze ważna . . . .

Następuje jakaś zmiana chyba, bo przecież nikt nam nie proponuje Ziemi Obiecanej Izraela, ale nadal aktualna jest obietnica wejścia do „odpocznienia Jego”. i tu czytamy:

w.3.: do odpocznienia wchodzimy my, którzy uwierzyliśmy, zgodnie z tym jak powiedział… Jak przysiągłem w gniewie moim, nie wejdą do odpocznienia mego. chociaż dziel jego od założenia świata były dokonane. Widzimy, ze cały czas jest nacisk kładziony na odpocznienie, a nie na jakiś szczególny dzień odpoczywania. Jeden jedyny werset, który tłumaczy na czym polega zmiana z początku 4 rozdziału również kładzie nacisk na ODPOCZNIENIE i nie jest tutaj istotą siódmy dzień, który jest wspomniany tylko „przy okazji” cytowania tego fragmentu.


w.4:
O siódmym dniu zaś powiedział bowiem gdzie tak: I odpoczał Bóg dnia siódmego od wszystkich dziel swoich a werset 5 znowu podkreśla, ze chodzi o odpocznienie, a nie o siódmy dzień, mówiąc:


w.5:
a na tym miejscu znowu: nie wejdą do odpocznienia mego.


Dalszy fragment (wersy 5 i 6) ponownie wracają do początku rozważań, czyli dnia „dzisiaj” ale nie dnia sabatowego odpoczynku, lecz dnia „dziś” w którym „słyszymy glos jego”.


Wers 8 jeszcze bardziej to podkreśla,mówiąc:

w. 8: Gdyby bowiem Jozue wprowadził ich do odpocznienia, nie mówiłby Bóg później o innym dniu.

1. Przecież to nie Jozue „wprowadził” Prawo, w którym był sabat – w ogóle tutaj nie rozważany – lecz Mojzesz. Izrael, lepiej lub gorzej cały czas przestrzegał sabatu, a jednak do odpocznienia nie wszedł, tak wiec i dalsze przestrzeganie sabatu nas do tego nie doprowadzi. Po co zawracać do czegoś, co sie już raz nie sprawdziło? Czy nie o tym mowa kawałek dalej Hebr. 8:7 gdyby bowiem pierwsze przymierze było bez braków, nie szukano by miejsca na drugie. I drugie przymierze nie namawia nas do przestrzegania sabatu, który odpocznienia nie przyniósł, lecz do stałego chodzenia w odpocznieniu od „dziel swoich, „jak Bóg odpoczął od swoich” i wszystko. Każdy dzień może być dniem odpocznienia2. Jakby sie ktoś nadal bardzo upierał to wyraźnie jest tutaj napisane o „INNYM DNIU”. Nawet jeśli ktoś sie upiera przy sabacie to od tej pory jest juz mowa o tym, ze Bóg „mówi o innym dniu„.
No i zakończenie tej części jest juz ostatnim gwoździem do „sabatowej” trumny (choć i tak do tej pory nic o dniu sabatu nie było):


w. 9:
in.: a tak pozostaje jeszcze odpocznienie dla ludu Bożego; kto bowiem wszedł do odpocznienia Jego, ten sam odpoczął od dziel swoich, jak Bóg od swoich. No, to teraz wrócimy do tego „jak Bóg odpoczął od dziel swoich”. Czytamy „I odpoczął Bóg dnia siódmego od wszystkich dziel swoich”. I co? Od pierwszego dnia następnego tygodnia zabrał sie znowu do roboty??? Oczywiście, że nie. Odpoczął i już w tym stanie „odpoczynku od dzieł swoich” pozostał i taka jest idea odpocznienia, do którego mamy wejść (nie znaczy to oczywiście, ze nie mamy w ogóle pracować). Dlatego sabat był tylko starotestamentowym cieniem, bo był to tylko jeden dzień odpoczynku, czy odpocznienia, a Bóg nie poprzestał na tym i to samo proponuje nam dziś. To jest odmiana nie tylko w stosunku do odpocznienia w Ziemi Obiecanej z 3 rozdziału, lecz i do jednego dnia odpocznienia „sabatu”.


Dziś nie chodzi o to, aby „żadnej pracy nie będziesz wykonywał w tym dniu”, lecz o to, abyś nie wykonywał „własnych dziel”.


kto bowiem wszedł do odpocznienia Jego, ten sam odpoczął od dziel swoich, jak Bóg od swoich.

Kiedy człowiek wierzący przestaje wykonywać swoje dzieła (np. budowanie swojej służby, dążenie do pastorowania, głoszenia kazań, drukowania książek……) to wtedy dzieje sie to, o czym mówił Jezus (Mat11:29-30):


Weźcie na siebie moje jarzmo i uczcie sie ode mnie, ze jestem cichy i pokornego serca, albowiem jarzmo moje jest mile, a brzemię moje lekkie.

Tu polecam
tekst:

http://www.poznajpana.org/articlebody.asp?id=117

продвижение

Święta,jajka, pogaństwo i my

Zaremba Piotr

Wydaje się, że dla wielu wierzących nie całe „Pismo przez Boga natchnione jest” a to jest problemem i powodem licznych nieporozumień i podziałów. Prawdopodobnie, spora też ich część dostałaby zawału, gdyby miała się zastosować do niektórych poleceń Pawła.

Tak sprawa niedzieli, tzw. Bożego Narodzenia, tudzież choinki, wielkanocnego jajka i jeszcze paru innych tematów stoi zawsze na ostrzu noża przez zwykłe niezrozumienie duchowej natury i brak, jak pisze ap. Paweł „właściwego poznania” (1 kor. 8:1).

Paweł zajmuje się pogańskim praktykami i bałwochwalstwem w bardzo konkretnym oraz praktycznym wymiarze, z jednej strony wskazując na liczne upadki Izraela spowodowane tym grzechem, a z drugiej strony na wolność jaką mają chrześcijanie, którzy mają „właściwe poznanie”. Przypuszczam, że to, co poniżej napiszę da się zastosować do wielu różnych spraw związanych z tym tematem i przypuszczam również, że wielu może wyjść o wiele za daleko, „poza to, co napisano”.

Pamiętając cały czas, że ostatecznie chcę się zająć tzw. „pogańską niedzielą” czy „Świętem Słońca”, zwanym współcześnie Bożym Narodzeniem, przejdźmy do „Pisma, które przez Boga natchnione jest i pożyteczne do nauki, wykrywania błędów, do poprawy, do wychowywania w sprawiedliwości, aby człowiek był doskonały do wszelkiego działa przygotowany ” (2 Tym. 3:16).

Pierwszy list do Koryntian

8:1
A co do mięsa, składanego w ofierze bałwanom, wiemy, że wszyscy mamy właściwe poznanie. Poznanie nadyma, ale miłość buduje.
. . . .
8:4
Co więc dotyczy spożywania mięsa, składanego w ofierze bałwanom, wiemy, że nie ma bożka na świecie i że nie ma żadnego innego boga, oprócz Jednego.

8:5
Bo chociaż nawet są tak zwani bogowie, czy to na niebie, czy na ziemi, i dlatego jest wielu bogów i wielu panów,

8:6
Wszakże dla nas istnieje tylko jeden Bóg Ojciec, z którego pochodzi wszystko i dla którego istniejemy, i jeden Pan, Jezus Chrystus, przez którego wszystko istnieje i przez którego my także istniejemy.
.
. . .
8:8Zapewne, pokarm nie zbliża nas do Boga, gdyż nic nie tracimy, jeśli nie jemy, i nic nie zyskujemy, jeśli jemy.

I wstawmy tutaj fragment z dalszej części tego listu, który wyjaśnia o co chodzi Pawłowi (tam oczywiście znajduje się w innym kontekście, ale akurat znaczy dokładnie to samo co w powyższym):

10:19
Cóż tedy chcę powiedzieć? Czy to, że mięso składane w ofierze bałwanom, jest czymś więcej niż mięsem? Albo że bożek jest czymś więcej niż bałwanem?

10:20
Nie, …….

Zatem oczywisty jest wniosek końcowy

10:25
Wszystko, co się sprzedaje w jatkach, jedzcie, o nic nie pytając dla spokoju sumienia;
10:26
Albowiem Pańska jest ziemia i to, co ją wypełnia.

Mało tego nawet jeśli masz pełną świadomość, że to jest mięcho poświęcone bałwanowi, to nadal możesz go swobodnie zjeść nie szkodząc sobie zupełnie, ale lepiej jest go nie jeść, lecz ze względu na sumienie tego, który ci o tym powiedział, bo:

10:28
A jeśliby wam ktoś powiedział: To jest mięso złożone w ofierze bałwanom, nie jedzcie przez wzgląd na onego, który na to wskazał, i dla spokoju sumienia;

10:29
Mówię zaś nie o twoim sumieniu, lecz o sumieniu bliźniego; bo dlaczegóż by moja wolność miała być sądzona przez cudze sumienie?

Czyli mięcho poświęcone nawet przez jakiegoś afrykańskiego szamana w najprawdziwszym demonicznym kulcie (takim samym jak te za czasów Pawła), a jakże o tym też Paweł pisze:

10:20
… chcę powiedzieć, że to, co składają w ofierze, ofiarują demonom, a nie Bogu; ja zaś nie chcę, abyście mieli społeczność z demonami.

Czyli istota jest w duchowym akcie ofiarowania, a nie w mięsie, ono się nie nasącza demonami, czy jakimś „ukrytym grzechem”, a społeczność z demonami ma się przez duchowy akt składania czci w ofierze. Nie ma się tej społeczności przez mięso czy z mięsem – tym, co składają – lecz przez akt składania. Zarówno wcześniej, w trakcie i jak i „po wszystkim” jest to ciągle tylko mięso i nic więcej.

Nadal jest tylko mięsem, z którego żaden demon ci na plecy nie wskoczy, albo, jeszcze gorzej, nie sponiewiera żołądka:

1 Tym. 4:4Bo wszystko, co stworzył Bóg, jest dobre, i nie należy odrzucać niczego, co się przyjmuje z dziękczynieniem;
4:5Albowiem zostają one poświęcone przez Słowo Boże i modlitwę.

I spoko. A, swoją drogą, zastanawiam się jak wielu byłoby stać na to, aby z całkowitym pokojem w sercu (czyli PO PROSTU mając właściwe poznanie) zjeść takie mięcho. Kiedyś w Krakowie był festiwal zorganizowany przez wyznawców Kriszny i było to mnóstwo wegetariańskiego jedzenia, ale słyszałem, że jeść tego nie wolno, bo to jest poświęcone ich bożkom. No i . . .

Co więc ze starotestamentowych bałwochwalstwem? Zwykle, jako przykłady podaje się mnóstwo cytatów ze Starego Testamentu tyle, że nie mają one nic wspólnego z dzisiejszą rzeczywistością. Wtedy to faktycznie było bałwochwalstwo i to w pełni świadome. Oni rzeczywiście oddawali cześć bożkom i wszelkiej maści bałwanom, posągom, w świątynkach i na dachach swoich domów. Dlatego Paweł pisze:


— — — — — — – – –

10:14 Przeto, najmilsi moi, uciekajcie od bałwochwalstwa.

.. . . .

10:19 Cóż tedy chcę powiedzieć? Czy to, że mięso składane w ofierze bałwanom, jest czymś więcej niż mięsem? Albo że bożek jest czymś więcej niż bałwanem?
10:20
Nie, chcę powiedzieć, że to, co składają w ofierze, ofiarują demonom, a nie Bogu; ja zaś nie chcę, abyście mieli społeczność z demonami.

— — — — — — — — — — –

Tak więc to było bałwochwalstwo i oddawanie czci demonom, do czego Paweł nawiązuje wcześniej (10:5-10):

Lecz większości z nich nie upodobał sobie Bóg; ciała ich bowiem zasłały pustynię. A to stało się dla nas wzorem, ostrzegającym nas, abyśmy złych rzeczy nie pożądali, jak tamci pożądali. Nie bądźcie też bałwochwalcami, jak niektórzy z nich; jak napisano: Usiadł lud, aby jeść i pić, i wstali, aby się bawić. Nie oddawajmy się też wszeteczeństwu, jak niektórzy z nich oddawali się wszeteczeństwu, i padło ich jednego dnia dwadzieścia trzy tysiące, Ani nie kuśmy Pana, jak niektórzy z nich kusili i od wężów poginęli, Ani nie szemrajcie, jak niektórzy z nich szemrali, i poginęli z ręki Niszczyciela.

Pamiętając o tych złych przykładach, „abyśmy złych rzeczy nie pożądali”, wróćmy do niedzieli i Bożego narodzenia.

10:19
Cóż tedy chcę powiedzieć? Czy to, że mięso składane w ofierze bałwanom, jest czymś więcej niż mięsem? Albo że bożek jest czymś więcej niż bałwanem?

Czy nie moglibyśmy tego napisać; Czy dzień, oddany bałwanowi jest czymś więcej niż dniem? Albo bożek jest czymś więcej niż bałwanem. NIE . . .

Taki czy inny dzień jest dniem i tyle. Czy były w nim kiedyś praktykowane pogańskie kulty czy nie, nadal pozostaje zwykłym dniem i niczym więcej – można go spokojnie skonsumować – czyli wykorzystać na Bożą chwałę w inny sposób. Bo skoro na Bożą chwałę można zjeść mięso poświęcone bałwanowi (czy jecie czy pijecie czy cokolwiek czynicie, na chwałę Pańską to czyńcie i wszystko jest dobre, co się spożywa dziękczynieniem ), to na chwałę Pańską można wykorzystać każdy dzień – nawet taki dawniej używany przez pogan – do święcenia chwały Pańskiej. To jest zwykły dzień, a nie jakiś pogański „dzień słońca”, bo zmieniło się jego przeznaczenie, skoro jest to zwykły dzień.

8:8 Zapewne, pokarm nie zbliża nas do Boga, gdyż nic nie tracimy, jeśli nie jemy, i nic nie zyskujemy, jeśli jemy.

Zobaczmy, nawet pokarm poświęcony demonom nie zbliża, ani nie oddala nas od Boga. Jest tylko pokarmem, żaden zysk z powstrzymywania się i żaden z korzystania. Dlaczego? Bo samo w sobie nie ma niczego godnego uwagi, ale to, co z nim zrobimy. Nawet mięso poświęcone demonom może być zjedzone na chwałę Pańską, ponieważ: Kto ofiaruje mi dziękczynienie, czci mnie (Ps. 50:23)

Podobnie i z dniem takim czy innym. Przeżycia dnia samo w sobie niczego nie zmienia, ani nas nie zbliża do Boga, ani od Niego nie oddala, bo jest to dzień taki sam jak każdy inny. Natomiast to jak go przeżyjemy już robi różnicę. Jeśli przeżyjesz ten dzień dziękując Bogu za przyjście Chrystusa to jest to dzień przeżyty NA BOŻĄ CHWAŁĘ, bo sam Pan takie prawo ustanowił (p. wyżej), a nie na chwałę demonów, które były czczone 1000 lat wcześniej w tym dniu, dzień pozostaje dnie i sam w sobie nie jest niczym skażony przez starożytne obrzędy.

Być może nawet pierwotnym założeniem było wykorzystanie pogańskiego święta, do głoszenia Jezusa, ale Paweł jakoś nie przejmował się tym mówiąc:

Fil. 1:18Lecz o co chodzi? Byle tylko wszelkimi sposobami Chrystus był głoszony, czy szczerze, czy obłudnie z tego się raduję i radować będę.

Tak więc mając właściwe poznanie, nie widzimy żadnego problemu w tym czy innym dniu poświęconym Panu, nawet jeśli wcześniej poświęcony był przez jakiś kult bożkowi.

Gdzie jest więc problem?

Kiedyś było to sumienie bliźniego, jak pisze ap. Paweł

1 Kor.

10:25 Wszystko, co się sprzedaje w jatkach, jedzcie, o nic nie pytając dla spokoju sumienia;

10:26
Albowiem Pańska jest ziemia i to, co ją wypełnia.
10:27A jeśli was kto z niewiernych zaprosi, a chcecie pójść, jedzcie wszystko, co wam podadzą, o nic nie pytając dla spokoju sumienia.
10:28
A jeśliby wam ktoś powiedział: To jest mięso złożone w ofierze bałwanom, nie jedzcie przez wzgląd na onego, który na to wskazał, i dla spokoju sumienia;
10:29Mówię zaś nie o twoim sumieniu, lecz o sumieniu bliźniego; bo dlaczegóż by moja wolność miała być sądzona przez cudze sumienie?

A dziś? Czy dziś sumienie bliźniego, który nie ma żadnych skojarzeń z pogaństwem rzeczywiście kala się?

Wątpię, ale to już zupełnie inna historia.

сайт

Wzor(c)owy chrześcijanin

Zaremba Piotr

16. V. 1996.

Bądź dla wierzących wzorem w postępowaniu, w miłości, w wierze, w czystości.
…..
pilnuj czytania, napominania, nauki.

O to się troszcz, w tym trwaj, żeby postępy twoje były widoczne dla wszystkich. Pilnuj siebie samego i nauki, trwaj
w tym, bo to czyniąc samego siebie zbawisz i tych, którzy cię słuchają.

ITym. 4.12-16.

Bądź wzorem …
Bądź – jest to nakaz Boży, nie tylko zwykłe polecenie czy prośba; sługa Boży ma nakazane, aby BYŁ wzorem. Pan Jezus powiedział że:

Kto mnie widział, widział Ojca.
J 14.9.

Czyż nie powinniśmy być tak samo odbiciem Jezusa jak On jest odbiciem Ojca, przecież:

Jak Ojciec mnie, tak i Ja was posyłam.
J 20.21

Czyli kto nas widzi, powinien widzieć Jezusa!!!!

Dlatego bycie wzorem powinno być traktowane jako nakaz, a nie tylko proste polecenie. Oczywiście nikt nie jest w stanie wykonać takiego nakazu sam z siebie i własnymi staraniami osiągnąć ten cel. Wiedząc, że nic nie możemy uczynić sami z siebie, należy poddawać wszystkie dziedziny swojego życia Jezusowi, Duchowi Świętemu, który jedynie może nam pokazać co i jak należy zmieniać. To jego pracą jest, abyśmy trwając w Jezusie wydawali owoce, bo są to owoce Ducha, a nie „uduchowionego” nawet człowieka.

… dla wierzących.

W dzisiejszym świecie nie jest trudno być wzorem dla ludzi niewierzących, standardy zachowania, życia, moralności itd. są tak nędzne, że dla Chrześcijanina nie jest to, a przynajmniej nie powinno być, żadnym wyzwaniem. Znajdziemy też ludzi żyjących wg. najlepszych chrześcijańskich wzorców, pomimo, że nie są odrodzonymi duchowo. Tak więc Duch Święty mówiąc nam dla kogo mamy być wzorem – dla wierzących – stawia nam najwyższe z możliwych wymagań, ale też Bóg nigdy nie wymagał od człowieka tego, czego ten nie mógłby wykonać.

Kiedy Duch wymienia cztery postawy, w których mamy być wzorem, widać kierunek „zstępujący do wewnątrz” człowieka. Najpierw:

postępowanie – to co najbardziej na zewnątrz, co się najbardziej „rzuca w oczy”;

miłość – to co łączy wewnętrzne nastawienie z działaniem na zewnątrz i jest w równej mierze po „obu stronach”;

wiara

wiara, która jest cechą w znacznym stopniu wewnętrzną, dopiero z
wierzącego serca przejawia się działanie zgodne z wiarą;

czystość

cecha niemal całkowicie wewnętrzna.

Jeśli spojrzymy na kilka cech, mówiących o czystości to z pewnością nie są to
rzeczy, które można by było zauważyć „na pierwszy rzut oka”:
kto patrzy na niewiastę i pożąda jej, kto się gniewa na brata swego

miłujcie nieprzyjaciół waszych. Mat. 5….
jeśli wy nie odpuścicie, i Ojciec wasz, który jestw Niebie, nie dopuści przewinień waszych Mar. 1.26.

Wydaje się jednak, że czystość jest cechą, która łączy w jedną całość trzy poprzednie, jest jak gdyby łańcuszkiem na który są nasunięte tamte trzy (postępowanie, miłość i wiara).

Omówmy po kolei działania, które prowadzą do tego, że chrześcijanin może stać
się wzorem dla wierzących:

I. W postępowaniu.
Ten przekaz pozostawiony przez Pana, „naśladuj mnie”, przejął Paweł i przekazał go dalej:

Czyńcie to czego nauczyliście się i co przejęliście,

co słyszeliście i co widzieliście u mnie; a Bóg pokoju będzie z wami.
Fil. 4.9.

Oczywiście nie zawsze kolejność jest istotna, lecz spróbujmy się zastanowić również nad tym elementem tego fragmentu.

Dlaczego postępowanie jest na pierwszym miejscu? Po pierwsze dlatego, że jest pierwszą i najbardziej widoczną wizytówką człowieka, nie tylko Chrześcijanina. Najlepsze nawet usługiwanie może zostać zniweczone przez niewłaściwe postępowanie. Po drugie, ponieważ istnieje możliwość pozyskiwania ludzi dla Jezusa właśnie „postępowaniem, łagodnym i cichym duchem, który jedynie ma wartość przed Bogiem” (IPtr.3.1-4).

Piotr pisze do kobiet, że „dzięki ich postępowaniu, bez słowa mogą być pozyskani ich mężowie”, ale wierzę, że można to rozciągnąć i uogólnić na postępowanie wszystkich sług Bożych i wobec wszystkich. Jest tak wiele zgorszenia, zwątpienia i niewiary w kościele, że każde pobożne postępowanie może być zachętą i wzorem dla wierzących. Mało kto potrafi trzymać się twardo Bożych zasad wobec huraganowych wiatrów przeciwności i „łagodzących okoliczności życiowych”, dlatego wymienia Paweł tą cechę na pierwszym miejscu.

„Radujcie się, trwajcie w pokoju który przewyższa wszelki rozum, błogosławcie, złem za złe nie oddawajcie,… nie narzekajcie, nie obmawiajcie, itd., itp……” – to jest postępowanie godne ewangelii, którą głosimy, postępowanie inspirowane przez Ducha Świętego. Ile z tego funkcjonuje w życiu przeciętnego chrześcijanina, do którego przecież te słowa są również zwrócone?

II. W miłości
Dlaczego w miłości? Dlatego, że Jezus został posłany z misją miłości i nas posyła tak samo jak sam został posłany. Dlaczego miłość jest na drugim miejscu a przed
wiarą?

Ponieważ z pośród wiary, nadziei i miłości, najważniejsza jest miłość.
IKorl3.13.

Ponieważ wiara ma być czynna w miłości. Tak jak ryba pływa w wodzie i raczej śmiesznie zachowuje się na stole czy piasku, tak i wiara nie zanurzona w miłości może przybierać bardzo dziwne postacie i zachowywać się tak jak to wykazali Synowie Gromu (synowie Zebedeusza):

Panie czy chcesz abyśmy słowem ściągnęli ogień z nieba,który by ich pochłonął, jak to i Eliasz czynił?

Łuk. 9.54.
…….
Nie wiecie jakiego ducha jesteście.

Możemy dość dosłownie powiedzieć, że wiara bez miłości „miota się”, jak owa ryba na piasku, brakuje jej bardzo ważnego elementu. Miłość jest fundamentem, na którym jest budowane całe duchowe błogosławieństwo darów Łaski, szczególnie takich, które mają moc ściągać ogień z nieba. Zalecenie jest proste:

Dążcie do miłości, starajcie się też usilnie o większe dary duchowe. IKor. 14. l.

Słowa „starajcie się też” sugerują jakby te większe dary, były mniej ważne i jak gdyby mogły być „produktem ubocznym” dążenia do miłości. Miłość jest tym, co wyróżnia Kościół Boży od wszystkich innych organizacji, to miłość zwyciężyła świat (Jam zwyciężył świat). Miłość jako jeden z owoców Ducha, jest tym co przyciąga ludzi do Kościoła i jest bezwzględnym wyróżnikiem miłości do Boga:

kto nie miłuje brata, którego widzi nie może miłować Boga, którego nie widzi. 1 J4.20.

a więc jest wyrazem tego, że prawdziwie w Dziecku Bożym mieszka Bóg.

III. W wierze.
Dopiero na trzecim miejscu jest wiara. Musi to być wiara czynna w miłości, ponieważ jest to jedyne środowisko, w którym wiara się dobrze czuje. Wiara jest drzwiami do otrzymywania tego, co Bóg obiecał, stajemy się dziedzicami obietnic przez wiarę i cierpliwość. Pismo ma nam tak wiele do powiedzenia o wierze, że nikt nie powinien mieć wątpliwości co do tego, że studiowanie tego tematu powinno cechować każdego Chrześcijanina.

IV. W czystości
Aby zamknąć szczelnie to nieduże koło i scalić trzy powyższe elementy, potrzebna jest czystość.
Jest to cecha najbardziej wewnętrzna i najważniejsza dla całości funkcjonowania wzorowego Chrześcijanina.
Prorocy ST i Pan Jezus mówili, że serce jest miejscem, którego należy strzec i które jest najbardziej zepsute w człowieku:

To co wychodzi z człowieka, to kala człowieka. Albowiem z wnętrza ludzkiego serca pochodzą złe myśli, wszeteczeństwo, kradzieże, morderstwa, cudzołóstwo, chciwość, złość, podstęp, lubieżność, zawiść, bluźnierstwo, pycha, głupota; wszystko to złe pochodzi z wewnątrz i kala człowieka. Mar. 7.20-23
To właśnie serce, dzięki możliwości nowego narodzenia miało być wymienione na nowe. Jak mówi Bóg przez proroka Ezechiela (36:26-27):

I dam wam serce nowe, i ducha nowego dam do waszego wnętrza, i usunę z waszego ciała serce kamienne, a dam wam serce mięsiste. Mojego ducha
dam do waszego wnętrza i uczynię, że będziecie postępować według moich przykazań, moich praw będziecie przestrzegać i wykonywać je.

Dlatego Nowy Testament nie powtarza już tych rzeczy o wszelkim brudzie w sercu, lecz o dobrych rzeczach, które zostały tam umieszczone, jak „miłość Boża, radość, pokój Chrystusowy, miłosierdzie, itd…

Czystość dotyczy również, a może czasami przede wszystkim motywacji.
Dlaczego coś robię, mówię, usługuję czy wręcz przeciwnie? I tu z pomocą przychodzi nam ‘czytanie’ Słowa, które „jest jak miecz obosieczny…”

a więc

POSTĘPOWANIE (I)
Niech życie wasze będzie godne ewangelii…
Fil. 1.27

MIŁOŚĆ (II)
Albowiem z obfitości serca mówią usta jego
Łuk. 7.45.

WIARA (III)
Ktokolwiek by rzekł tej górze,……, i nie wątpił w sercu swoim, że stanie mu się to, co mówi, spełni mu się.
Mar. 11.23.

CZYSTOŚĆ (IV)
Tylko wewnętrzna czystość serca zapewnia nam właściwe postępowanie, tylko dzięki czystemu sercu może objawiać się miłość rozlana w sercach przez Ducha, który jest nam dany  tylko z serca wypełnionego Słowem Bożym wypływają działania wiary, działanie skuteczne i przekonujące o mocy Bożej.

Choćby takie jak młodego Dawida, który nie bał się powiedzieć do olbrzymiego, zawodowego i wyćwiczonego w walce żołnierza:

Dzisiaj wyda cię Pan w moją rękę i zabiję cię, i odetnę ci głowę, i dam dziś jeszcze trup wojska filistyńskiego ptactwu niebieskiemu i zwierzynie polnej, i dowie się cala ziemia, że Izrael ma Boga.
ISam 17.46

Ale to jest jeszcze za mało, ponieważ czystość nie jest czymś statycznym, albowiem:

kto sprawiedliwy niech nadal czyni sprawiedliwość,a kto święty niech się nadal uświęca.
Obj. J. 22.11.

Czystość nigdy nie pozostaje zadowolona z tego, co już osiągnęła, zawsze będzie dążyła do jeszcze większego oczyszczenia, do jeszcze większego uświęcenia, do obrazu jak najbardziej zbliżonego do Jezusa. Jesteśmy przekształcani „z chwały w chwałę, na obraz Jezusa”, a do tego obrazu zawsze będzie nam „nieco” brakować. A zatem uświęcenie czy też oczyszczanie własnego wnętrza jest nieustannie trwającym procesem każdego trwającego w Jezusie chrześcijanina. Moment, w którym chrześcijanin zacznie być zadowolony ze swojego stanu duchowego, świętości, czystości, miłości czy wiary, może się okazać najbardziej niebezpieczny w całym jego duchowym życiu. Jeżeli złapie się na takim myśleniu, niech natychmiast padnie na twarz przed Panem i pokutuje, bo niezauważalne przekroczenie tego punktu krytycznego, może oznaczać powolną śmierć duchową.

Oczywiście, Bóg nie zostawia nas w niepewności co do tego, jak należy utrzymywać właściwy stan duchowy i zaleca każdemu:

pilnuj czytania, napominania, nauki.

Wszystkie wymienione wcześniej cechy muszą być kształtowane przez:

* czytanie Słowa Bożego

* napominanie

* naukę

Dla Chrześcijanina nie ma innej drogi, która zaprowadziła by go do Chrystusowej doskonałości, niż poprzez oddziaływanie tych trzech elementów.

Czytanie jest źródłem zasiewu ziarna Słowa Bożego, które ma wydawać owoce w życiu Chrześcijanina.

Jest również
„mieczem, który jest żywy i skuteczny,…., aż do rozdzielenia duszy i ducha, stawów i szpiku zdolne osądzić zamiary i myśli serca.

Dzięki słowu będziemy się napominali jedni drugich każdego dnia dopóki trwa to, co się nazywa „dzisiaj”, aby nikt z was nie popadł w zatwardziałość przez oszustwo grzechu!!!!”

Praktyka chyba zupełnie zarzucona w dzisiejszym kościele – „napominanie każdego dnia”. Dziś niemal wszyscy chrześcijanie są już tak doskonali, że nawet napominanie raz na rok sprawia im problemy, a tu właśnie Słowo mówi, że trzeba „każdego dnia”. Z Bożego punktu widzenia TYLE nam brakuje, że potrzeba napominania każdego dnia, aby być doskonalonym na obraz Chrystusa. W oryginale, w słowie „napominanie” zawiera się też zachęcanie i pocieszanie, niewiele chyba częściej praktykowane w kościele.

Nauka wymieniona na ostatnim miejscu wcale nie jest najmniej ważna w tym kontekście, albowiem jest ona bezpośrednio powiązana z wiarą i miłością:
wzoruj się na zdrowej nauce, którą usłyszałeś ode mnie, żyjąc w wierze i w miłości, która jest w Chrystusie Jezusie.

IITyml.13.
A zatem, siostro i bracie:
O to się troszcz, w tym trwaj, żeby postępy twoje były widoczne dla wszystkich. Pilnuj siebie samego i nauki, trwaj w tym, bo to czyniąc samego siebie zbawisz i tych, którzy cię słuchają. продвижение

Dynamika wiary 03

Dynamika wiary 03
Zaremba Piotr

 

 Wiara słucha

Gdyż wiara bierze się ze słuchania, a słuchanie przez słowo Chrystusowe.

 Iz. 66.4/5 

Bo gdy wołałem nikt nie odpowiadał, gdy mówiłem, nikt nie słuchał, lecz czynili to, co jest złe w moich oczach, i wybrali to czego Ja nie lubię. Słuchajcie słowa Pana, wy którzy z drżeniem odnosicie się do jego Słowa.

 Hebr. 11.1

A wiara jest pewnością tego, czego się spodziewamy,przeświadczeniem o tym, czego nie widzimy

 Jak można być pewnym tego, czego się spodziewamy?

Co to znaczy „wiara jest pewnością”?

 Ten werset jest zapisany w formie, którą w matematyce nazywamy równością. Można by go to inaczej ująć pisząc:

wiara = pewność (tego, czego się spodziewasz)

wiara = przeświadczenie (pewność) tego czego nie widać.

 Jak więc, można mieć taką pewność?

Otóż biblijna droga wydaje się być prosta (Rzym. 10.17):

 Wiara tedy jest ze słuchania, a słuchanie przez Słowo Chrystusowe.

Co to znaczy, że „wiara jest ze słuchania”? Słuchanie głosu Bożego i rozpoznawanie Jego woli należy do fundamentalnych problemów z jakimi każdy Chrześcijanin się boryka. „Słuchanie przez słowo Chrystusowe” może być rozumiane dwojako.

Po pierwsze, tak jak jest zazwyczaj ten werset interpretowany, jako znajomość Słowa Bożego – Biblii, lecz również jako znajomość Głosu Boga -Chrystusa, który do nas mówi, gdy Go słuchamy i potrafimy właściwie wykorzystać to, co ‚usłyszymy. Z pewnością jest to również to co słyszymy podczas kazań, nauczania, czy nawet rozmów, które budują.

 Przyjrzyjmy się zatem trzem biblijnym historiom, które pokazują zasadę działanie wiary przez słuchanie.

 Pierwsza jest w ew. J.11

 Słowo Chrystusowe mówi (w.4):

ta choroba nie jest na śmierć, lecz na chwalę Bożą

aby Syn Boży był przez nią uwielbiony

Jaka radość musiała zapanować domu, kiedy posłaniec wrócił z taką dobrą wiadomością przekazaną przez samego Jezusa!! Z pewnością każdy odczytałby to jako informację znaczącą, że Łazarz nie umrze.

 Po czym okazuje się, że Pan miał co innego na myśli:

 w. 7 pójdźmy do ziemi Judzkiej
-Jezus Zdecydował się wypełnić wypowiedziane wcześniej Słowo

 Oczywiście, z ludzkiego punktu widzenia taki pomysł nie należy do zbyt sensownych, więc uczniowie reagują następująco:

 w 8. Dopiero co cię Żydzi chcieli ukamienować

– lecz dla Boga nie istnieją przeszkody w wykonaniu tego, co wypowiedział.

 Słowa niewiary wypowiedziane przez uczniów nie widzących całej sytuacji tak, jak to widział Jezusa – w sposób duchowy:

w. 16 pójdźmy i my, abyśmy razem z nim pomarli

 Jezus wyjaśnia uczniom, że Łazarz umarł znów przekazując im „komunikat duchowy” – czyli niewidoczny dla oka –

w.11: „Łazarz, nasz przyjaciel, zasnął, ale idę zbudzić go ze snu

i wybiera się w drogę powrotną

 Gdy przybywają na miejsce Łazarz jest już po pogrzebie, a w domu panuje wielka rozpacz i zwątpienie, może nawet trochę pobudzone przez wcześniejsze nadzieje na to, że Łazarz nie umrze. Zatem padają gorzkie słowa, zwątpienia i rozpaczy Marty:

 w. 21 Panie gdybyś tu był, nie byłby umarł brat mój.

Jest tu wielka wiara w to, że Jezus mógł go przecież uzdrowić i zwątpienia, że przecież go nie było, a to o Jego przyjaciela szło.

 Skoro wiara jest ze słuchania, a słuchanie przez słowo Chrystusowe to, na to pada Słowo Chrystusowe;

 w. 23 zmartwychwstanie brat twój.

Którego Marto znów zupełnie nie rozumie kolejnej wypowiedzi Jezusa. Oczywiście, że zmartwychwstanie, kiedyś tam, gdzieś tam, w dniu ostatecznym (w.24).

Jednak Jezus nie to miał na myśli, więc odpowiada:

Ja jestem zmartwychwstanie i żywot; kto we mnie wierzy, choćby i umarł, żyć będzie.

Dalej po krótkim opisie otoczenia w jakim znajdował się grób i ludu stojącego wokół Jezus rozmawia z Marią, która widzi po ludzku beznadziejność sytaucji:
Najpierw w w. 32 Maria wypowiada te same słowa co wcześniej Marta w w. 21

 Kiedy Jezus bierze się do „budzenia” Łazarza, każąc dowalić kamień od grobu Maria mówi do Niego: Panie. Już cuchnie, bo jest czwarty dzień w grobie!

Zatem znowu pada w w.40 Słowo Chrystusowe:

Czyi nie powiedziałem ci, ze, jeśli uwierzysz oglądać będziesz chwalę Bożą?

 Ujawniając prostą zasadę wiary

„JEŚLI UWIERZYSZ – OGLĄDAĆ BĘDZIESZ CHWAŁĘ BOŻĄ;

 Drugą pouczającą historią znajdziemy w ew. Łukasza 8.40.

Poproszono Jezusa, aby przyszedł uzdrowić dziewczynkę. Prawdopodobnie powiedział „dobrze pójdę” i ruszył z nimi, gdyż czytamy u Mateusza:

 i wstał Jezus, i poszedł za nim wraz z uczniami swymi.

W dalszej części widzimy zamieszanie związane z uzdrowieniem chorej kobiety i możemy się tylko domyślać stanu zniecierpliwienia jakiego musiał doznawać Jair. Dla niego najważniejsza była jego córka, nie jakaś tam kobieta, do tego nieczysta (krwotok).

Lecz dla Jezusa było ważne, aby nie zostawić tej kobiety bez słowa zachęty i utwierdzenia, jak również usłyszenia świadectwa jej uzdrowienia.

 Za moment jednak zjawił się ktoś z domu Jaira z wiadomością:

 Umarła córka twoja, nie trudź już Nauczyciela.

 Jakże często znajdując w trudnych warunkach, przychodzi kłamca (czasem może to być nawet brat w Chrystusie „o dobrych intencjach” lecz małej wierze) i mówi nam, że już za późno na dalsze kołatanie do nieba, że już nie ma co się szarpać, bo wszystko się skończyło, bo nawet Bóg w tej sytuacji nie pomoże. Często są to po prostu słowa niewiary naszych najbliższych.

 Ale, na szczęście, Jezus był na miejscu i powiedział Słowo Chrystusowe:

 w. 50 Nie bój się, tylko wierz, a będzie uzdrowiona. UZDROWIONA ?!!!!!!

Dalej, gdy doszli już do domu, gdzie leżała dziewczynka, rzekł kolejne Słowo Chrystusowe

w. 52 Nie plączcie, nie umarła, lecz śpi.

 Oto ta sama, duchowa, perspektywa śmierci jaką zaprezentował wobec Łazarza – Łazarz, nasz przyjaciel zasnął.

 Co na to ludzie, którzy tam byli? WYŚNMIEWALI GO!!!!

Dlaczego

BO WIEDZIELI, ZE UMARŁA.!!! -jest to skutek cielesnego poznania sytuacji
– oni WIEDZIELI, że umarła.

 Lecz kiedy Jezus wypowiedział następne Słowo Chrystusowe;

w.54. DZIEWCZYNKO WSTAŃ.

Stało się to, co zapowiedział na początku – została uzdrowiona.

 Trzecia historia zapisana przez ewangelistów Mateusza (8, 5-13) i Łukasza (7, ),

pozwala na wejrzenie w tajemnicę funkcjonowania wiary przez Słowo Chrystusowe:

Przystąpił do niego setnik prosząc go o uzdrowienie sługi.

Na tą prośbę Jezus odpowiedział Słowem Chrystusowym:

Mat 8.7 Przyjdę i uzdrowię.

 Setnik, który, jako zawodowy wojskowy, rozumiał zasadę posłuszeństwa przełożonym, wykazał wiarę przez słuchanie Słowa Chrystusowego. Zrozumienie tego wykazał w rozmowie z Chrystusem

w. 8-9.

Panie, nie jestem godzien, abyś wszedł pod dach mój, ale powiedz tylko słowo, a będzie uzdrowiony sługa mój. Bo i ja jestem człowiekiem podległym władzy i mam pod sobą żołnierzy; i mówię temu: Idź, a idzie; innemu zaś przyjdź, a przychodzi; i słudze swemu: czyń to, a czyni.

 Wiecie co się stało, Jezus SIĘ ZDZIWIŁ!!! Czy możecie sobie wyobrazić Jezusa zdziwionego?!

A jednak On się zdziwił i powiedział:

w. 10. Zaprawdę powiadam wam, u nikogo w Izraelu tak wielkiej wiary nie znalazłem.

Oto Jezus uznał, że jest wielką wiarą zrozumienie zasad autorytetu i tego, co jest prawdziwie duchowe – nie muszę tego oglądać jak wkładasz na niego ręce, nie muszę widzieć, co się dzieje w moim domu, po prostu powiedz, a stanie się! Wow!

Czyż nie takiej wiary nam trzeba? W tym samym autorytecie później uzdrawiali uczniowie, wypowiadali słowo, a Słowo wykonywało pracę.

 Polecam również przyjrzenie się pod tym kontem historii uzdrowienia Namaana, która znajduje się w 2 Król 5. Naaman również usłyszał Słowo Chrystusowe —

idź i zanurz się w Jordanie siedem razy.

Ale nie wykazał tyle wiary i byłby stracił swoje uzdrowienie.

 Zawsze obowiązuje zasada, że przez wiarę i cierpliwość dziedziczymy obietnice

Łatwo jest stracić realizację obietnicy Bożej przez niewiarę lub brak cierpliwości.

Widzimy to we wszystkich czterech przypadkach. Łatwo jest diabłu podrzucić w czasie, gdy czekamy na wypełnienie się Jego obietnicy, czegoś gorszego, co będzie substytutem Bożej obietnicy. Zamiast tego, co najlepsze to, co najbliżej, łatwiej, ot po prostu w zasięgu ręki.

 Trochę tak jak się stało po ograbieniu świątyni Salomona z całego złota przez egipskiego króla Szyszaka. Niestety później złoto zostało zastąpione miedzią.

Tak też diabeł stara się nam dać coś gorszego, jeśli nie może już zupełnie pozbawić nas daru Bożego to proponuje miedź zamiast złota. Myślę, że nie bardzo się opłaca.

Historia ta znajduje się w II Km. 12.9. 11

 Jezus jest Słowem Żywym im bardziej Słowo trwa w nas tym większą jest wiara.

 Ps.1

Błoeosławiom mai, który rozważa zakon Pana dniem i nocą

[…]

…wydaje owoc we właściwym czasie. ………….  

 Zbyt często słowo nie trafia dalej niż do głowy, dlatego konieczne jest rozważanie tego słowa. Błogosławieństwem jest, gdy czas spędzony na tych rozważaniach we właściwym czasie wydaje owoc. Jest to czasem tak jak na reklamie klocków Lego – nagle dziesiątki myśli własnych, zasłyszanych, przeczytanych, zlatują się z różnych stron i w ułamku minuty powstaje piękna, różnobarwna budowla – objawienie nowej prawdy Bożej, zrozumienie jakiejś Prawdy, czy po prostu zbliżenie się do Boga przez bliższe Jego poznanie.

 Czytamy w księdze Joba wspaniałe słowa dotyczące słuchania (szczególnie) Słowa:

Job 12:11: Czy ucho nie ma badać słów, TAK JAK język próbuje smaku.

 Zatem jak czasem trzeba wypluć jakieś ‘świństwo’, tak i dobrze jest pozbywać się słów niewiary.

 

Wiara mówi

(Podkreślenia w cytatach moje)

Iz. 62.6

Wy którzy wyznajecie Pana NIE MILCZCIE.

II Kor. 4.13.

Mając zaś tego samego ducha wiary, jak to jest napisane:

Uwierzyłem przeto powiedziałem, i my, wierzymy, i dlatego tez. Mówimy

 Mar. 11.23

 Ktokolwiek by RZEKŁ. tej górze: Wznieś się i rzuć się w morze, a nie wątpiłby w sercu swoim, lecz wierzył, ze stanie się to, co mówi, spełni mu się.

 ALE:

JEŚLI KTOŚ SĄDZI, ŻE JEST POBOŻNY, A NIE POWŚCIĄGA JĘZYKA SWEGO TEGO POBOŻNOŚĆ JEST BEZUŻYTECZNA.

 Przeznaczeniem człowieka wierzącego jest życie w miłości, a jak wiadomo „miłość nie czyni złego bliźniemu”, zatem, inaczej mówiąc, można to przekazać „miłość nie mówi nic złego o bliźnim”.

 Wyznawanie 

Przyp. 18.21.

Śmierć i zyde są w mocy języka,.. 

 Dużo słyszy się wciąż o wyznawaniu, o nauczaniu „nazwij to i wyznaj”. Gdzie leży biblijne źródło takiego działania, czy ma ono sens i w jakim przypadku. Czy wyznanie „wierzę, że jutro wygram miliard” i ten miliard znajdzie się po przespaniu nocy, jest wyznaniem wiary, czy zwykłą bezmyślnością? Dlaczego w pewnych przypadkach to „działa”, a w innych nie. Są ludzie, którzy się tego trzymają, a przecież gdyby to nie było skuteczne nie miało by sensu trwanie przy tym. W oparciu o Słowo Boże zobaczymy jakie są warunki rzeczywistego i błogosławionego zwyciężania przez wyznawanie.

 Miejcie wiarę w Boga.
Zaprawdę powiadam wam: Ktokolwiek by rzekł tej górze:
Wznieś się i rzuć w morze, a nie wątpiłby w sercu w swoim,
lecz wierzył, ie stanie się , co mówi, spełni mu się. Dlatego
powiadam wam: Wszystko, o cokolwiek byście się modlili
i prosili, tylko wierzcie, ie otrzymacie, a spełni się wam.
A gdy stoicie i zanosicie modlitwy, odpuszczajcie, jeśli coś
macie przeciw komu, aby i Ojciec wasz, który jest w niebie
odpuścił wam wasze przewinienia.
Mar. 11.22-25. 

 Ten fragment Słowa Bożego zapisany jako wypowiedź samego Pana Jezusa zwracauwagę na kilka ważnych elementów, bez których idea wyznawania staje się pusta i bezsensowna.

 1) Miejcie wiarę w Boga,

(a raczej, jak dowodzą niektórzy, powinno być przetłumaczone: „miejcie Bożą wiarę”patrz artykuły Brad’a Cullen’a) musisz mieć wiarę, w Boga, gdyż bez wiary nie można podobać się Bogu.
Nie jest to jakieś tam wymaganie, lecz bardzo konkretny i pierwszy warunekprzystępowania do Boga:

* kto bowiem przystępuje do Boga musi wierzyć, że On
istnieje i nagradza tych którzy go szukają Hebr. 11.6.

 

* wiara zaś jest pewnością tego czego się spodziewamy
przeświadczeniem o tym czego nie widzimy. Hebr. 11.1

 Tak więc pierwszy warunek wiary w Boga nie jest tylko banalnym wymaganiem, wierzenia, że jeżeli Bóg istnieje, no to może mi odpowie, jak ja coś do niego krzyknę. Już w tym pierwszym pozornie prostym stwierdzeniu zawarta jest pewna głębia konieczna do praktykowania skutecznej wiary. Dalej:

 2) ktokolwiek by rzekł tej górze

musisz być gotowy do mówienia do gór, cokolwiek to jest w twoim życiu, (potrzeby, problemy, choroby,…). Może się to wydawać dziwne, że trzeba mówić do góry- problemu, ale Pan przemówił do drzewa i słowo wypowiedziane wykonało się. Słowo „ktokolwiek” mówi nam o tym, że jeżeli góra ma być przesunięta, to ktoś musi coś powiedzieć. Jeżeli stoisz przed górą, która wyraźnie Ci przeszkadza, to należy do niej przemówić, bo Pismo stanowi taką zasadę, że właśnie wtedy może coś się zdarzyć tj. góra się usunie z twojej drogi. Mało tego, taka jest wola Pana, abyśmy mówili:

J 15.7

Jeśli we mnie trwać będziecie i słowa moje w was trwać będą,

PROŚCIE (inaczej – mówcie) o cokolwiek byście chcieli, stanie się wam.

 I tu z pomocą przychodzi nam następny warunek:

 3) a nie wątpiłby w sercu swoim.

Nie możesz wątpić! Jakub poucza nas, że mamy to robić bez powątpiewania!
Musisz być całkowicie przekonany, co do wypowiadanych słów; muszą one płynąć z
serca:

gdyż z obfitości serca mówią usta.

 Jeżeli mają to być słowa wiary, muszą one płynąć z bezwzględnego przekonania czyli z serca.

wiara zaś (ta w sercu) jest ze słuchania, a słuchanie przez słowo Chrystusowe. Rzym. 10.17.

Jakub pisząc o modlitwie z wiarą powiada:

a niech prosi z wiarą bez powątpiewania Jak, l. 6.

 Słowo „powątpiewanie” jest tutaj bardzo dobrze użyte, gdyż oznacza stan, w którym człowiek „w zasadzie” wierzy, ale pewności nie ma.

 

Niechaj nie sądzi taki człowiek, że coś od Pana otrzyma. Jak l. 7
a Słowo Boże niech mieszka w was w obfitości

 

czyli Słowo Boże i wiara, w które obfituje serce, przełożone na wyznanie słowne powoduje pewne efekty, ale:

4) wszystko, o cokolwiek byście się modlili i prosili,

tylko wierzcie, ie otrzymacie, a spełni się wam.

Wierzyć należy w spełnienie się prośby w momencie modlitwy,

 gdyż

wiara jest przeświadczeniem o tym czego nie widzimy. Hebr 11.1

 

Kiedy Jezus przeklął drzewo, poszedł dalej nie czekając na to, czy ono rzeczywiście uschnie czy może nie – gdy wypowiadał słowa wiedział (wierzył), że to, co powiedział wykona się.

 5) wierzy, ze spełni się to, co mówi.

Musisz mówić to w co wierzysz.

Tak więc, jak zwykle w przypadku działalności Chrześcijanina na poziomie duchowym istotą jest wiara. Możemy więc powiedzieć, że:

ani wyznawanie ani nie wyznawanie nic nie znaczy lecz tylko wiara czynna w miłości.

wyznawanie jest tylko sposobem uwalniania, działania, wiary, tzw. punktem kontaktowym (Orał Roberts), podobnie jak wkładanie rąk, czy namaszczenie olejem, czy modlitwa. To nie włożenie rąk uzdrawia, lecz wiara wyzwolona przez włożenie rąk jako akt wiary, to nie namaszczenie olejem uzdrawia, lecz akt wiary, że wypełni się Słowo Boże, które zaleca nam to czynić, „abyśmy byli uzdrowieni”.

To nie wyznawanie jest istotne i uwalniające błogosławieństwo, lecz akt wiary w Słowo Boże, które mówi „stanie mu się, co mówi”.

 Sam akt wyznawania obietnic Bożych jest również ważny z innego powodu.

 Mędrzec Salomon powiada:

Z owocu ust swoich nasyca człowiek swoje wnętrze,
syci się plonem swoich warg. 18.20.

 

Nawet jeżeli obietnice są wyznawane początkowo z mało bardzo wiarą, czy powątpiewaniem stają się one owocem, który nasyca nasze wnętrze. Ponieważ mamy dziedziczyć obietnice przez wiarę i cierpliwość, po pewnym czasie takiego wyznawania, nasze wnętrze (serce) obfituje w Boże obietnice (niech Słowo Boże mieszka w was w obfitości i jeśli słowa moje w was trwać będą). Mało tego, stale przecież podkreślamy, że wiara płynie ze słuchania, a słuchanie przez słowo Chrystusowe (Rzym 10.17)!! Czy ktoś może Biblijnie wytłumaczyć, że nie działa to w przypadku słuchania siebie samego wypowiadającego słowo Chrystusowe, skoro „z owocu swoich ust nasyca człowiek swoje wnętrze”

Dochodzimy więc do stanu, w którym „z obfitości serca mówią usta” i oto właśnie chodziło!! Teraz już „nie wątpisz w sercu swoim, lecz wierzysz, że stanie się to co mówisz” i oglądasz góry tańcujące wokoło na twój rozkaz.

W Biblii znajdujemy dramatyczne przykłady tego jakie skutki odnosi właściwe lub niewłaściwe używanie języka.aracer

Klejnoty poznania

Zaremba Piotr
VII /VIII. 1996

Ez.16.17.
A ty nabrawszy wspaniałych swoich klejnotów z mojego złota i srebra,które ci dawałem, robiłaś sobie podobizny bożków i z nimi uprawiałaś nierząd

Oz. 2.8.
Ale ona nie w ie, że to Ja dawałem jej srebro i złoto w obfitości, z którego oni robili sobie Baala.

Jedną z najbardziej niebezpiecznych form bałwochwalstwa jest bałwochwalstwo “ukryte” nie polegające na tworzeniu figur czy obrazów , lecz na oddawaniu czci Bogu takiemu jakim On nie jest, czy te ż po prostu bogu stworzonemu w naszej wyobraźni. W liście do Rzymian czytamy, że bałwochwalstwo to nie tylko obrazy (1,18 i n.):
gniew Boży z nieba objawia się przeciwko WSZELKIEJ bezbożności i nieprawości ludzi, którzy przez nieprawość tłumią prawdę.
Ponieważ zamienili Boga prawdziwego na fałszywego i oddawali cześć i służyli stworzeniu zamiast Stwórcy, który jest błogosławiony na wieki.

To co się pomiędzy tymi dwoma wersami znajduje, wyjaśnia jak nale ży spoglądać na Boga (mo żna Go oglądać w Jego stworzeniu ,,., można Go poznać umysłem ) oraz jakie błędy popełniono. Konsekwentnie patrząc na kolejne wersety widzimy, że najpierw błąd powstał właśnie w umyśle (w. 21):

znikczemnieli w myślach swoich, a ich nierozumne serce pogrążyło się w ciemności
Po czym posunęli się dalej tworząc sobie (w.23)

obrazy przedstawiające śmiertelnego człowieka, a nawet ptaki, czworonożne zwierzęta i płazy.

Ponieważ że ostatni etap rozwoju znikczemniałego umysłu raczej nam nie grozi, zajmijmy się tym wcześniejszym , kiedy to tworzymy w naszych sercach obraz Boga takiego, jakim On nie jest na prawdę. Czytamy w Słowie o tym, że “Żydzi wymyślili o Bogu wiele rzeczy nieprawdziwych.“ (……….)

Pomimo, że nie jest to figura, nadal pozostaje to stworzeniem, a nie Stwórcą. Jeżeli czcimy i służymy takiemu obrazowi to jest to bałwochwalstwo.

Współczesne Chrześcijaństwo jest trapione przez wewnętrzne podziały i jest dla ka żdego widocznym znakiem braku prawdziwego uczniostwa Chrystusowego (braku miłości wzajemnej), którego główną przyczyną jest właśnie “ukryte bałwochwalstwo”. Oto przez stulecia istnienia Kościoła najpierw apostolskiego, później powszechnego i w końcu reformowanego jego słudzy:

Ez.16.17
nabrawszy wspaniałych swoich klejnotów z mojego złota i srebra, które im dawałem, robili sobie podobizny bożków i z nimi uprawiają nierząd

Jak mogło dojść do takiej sytuacji? Jak czytamy powy żej Bóg w swojej miłości dawał klejnoty ze złota i srebra . Cóż to za cenne dary otrzymywał Kościół od Boga? Odpowiedź na to pytanie znajdujemy w Piśmie:

Ps. 12.7
Słowa Pana są słowami czystymi, srebrem przetopionym, odłączonym od ziemi, siedemkroć oczyszczonym

Ps. 19.10
Wyroki Pana są prawdziwe, a zarazem sprawiedliwe. Są bardziej pożądane niż złoto, nawet najszczersze ,

Sal.8.11.
Mądrość bowiem jest cenniejsza niż korale, i żadne klejnoty jej nie dorównają .

Kościół otrzymywał prawdziwie, złote klejnoty tajemnic Królestwa Bożego i zamieniał je na podobizny bożków, które były i są czczone i uwielbiane przez tych, którym zostały powierzone lub ich następców, z uporem porównywalnym do uporu ludzi oddających cześć drewnu i gipsowi, z zaślepieniem wcale od tamtych nie mniejszym i bronione z gorliwością niegodną dziś ju ż martwej litery. Niejako “przy okazji” swoje dorzucił diabeł, ojciec kłamstwa i Kościół Boży zamiast tętnić życiem , sprawiedliwością, radością i pokojem, zdrowiem!, huczy sporami doktrynalnymi, oddając cześć stworzeniu zamiast Stwórcy. To, co w zamiarze Bożym było złotym klejnotem, stało się obrzydliwą kukłą przed Bogiem, przyczyną nierządu dla dzieci Bożych i powodem zgorszenia dla niewierzących, którzy szukając znaku uczniostwa Chrystusowego wśród tych, którzy się zwą Chrześcijanami, nie znajdują go tam.

Wielu Chrześcijan nie widzi nic poza swoją denominacją , inni zrażeni tym , hamują swój wzrost stojąc z boku, a jeszcze inni usiłują szukać ratunku w tworzeniu ugrupowań niezależnych, które stają się coraz modniejsze. Powodem takiego zachowania może być fakt cielesności i chodzenia w religijności (pomimo głośnych okrzyków o rzekomej wolności), co przenoszą na działania zboru, czy Kościoła w ogóle.

Myślę, że Biblijne stwierdzenie:
Tyt. 1.15.
Dla czystych wszystko jest czyste, a dla pokalanych i niewierzących nic nie jest czyste , ale pokalane są zarówno ich umysłu,, jak i sumienie.

można z powodzeniem zacytować inaczej:
dla ludzi wolnych wszędzie jest dostępna wolność, zaś dla cielesnych wszędzie widoczna jest religijność.

Niezrozumienie istoty przesłania Dobrej Nowiny powoduje, że setki i tysiące godzin, które umiłowani w Panu mogliby poświęcić na społeczność z Panem, tracą bezpowrotnie na dyskusje, które do niczego nie prowadzą , bo nie mogą. Grzech bałwochwalstwa tępiony wszędzie gdzie się da, znakomicie się czuje w naszym własnym domu, który jest nazwany świątynią Ducha Świętego. Patrząc na Stary Testament, widzimy, że w różnych okresach istnienia świątyni udawało się wstawić tam wiele takich obrzydliwości. Oczywiście, nigdy nie odbywało się to bez widocznych skutków. W księdze Ozeasza czytamy jakie są następstwa bałwochwalstwa w ogóle:

Oz. 5.4
Ich uczynki nie pozwalają im zwrócić się do swojego Boga, gdyż duch wszeteczeństwa jest w ich sercu, tak, że nie znaj cf Pana

Efektem takiej postawy w stosunku do jakichkolwiek doktryn czy nowych “Chrześcijańskich pomysłów” jest brak wzrostu w Chrześcijańskim życiu wielu, jak powiada Ozeasz “tak, że nie znają Pana “. Każdy z nas na pewno zna Chrześcijan o bardzo skrajnych poglądach na wszelkie inne denominacje czy grupy chrześcijańskie i nie tylko Chrześcijańskie, wypowiadających się w bardzo zdecydowanym i ostrym tonie na ich temat, lecz również nie wykazujących jakiegoś szczególnego wzrostu czy też godnego pragnienia poznania.. Oto właśnie okazuje się, że taka postawa – “ich uczynki” – nie pozwala na przyjście dostatecznie blisko do Boga, aby sięgnąć po nowe klejnoty prawd duchowych. Zachodzi bowiem obawa, że “duch wszeteczeństwa”, który jest nich (czyli niewłaściwa postawa), uczyni z tego Bożego klejnotu kolejnego Baala.

Ap. Paweł ostrzega nas przed tym , że IKor.8.1,2
poznanie nadyma, ale miłość buduje .
Jeśli kto mniema, że coś poznał , jeszcze nie poznał, jak należało poznać;

Takie dwa sposoby podchodzenia do poznania otrzymanego od Boga, są sobie przeciwstawione i tak muszą być traktowane. Je żeli zrozumienie prawd Bożych pozostaje na poziomie nadymania osoby czy grupy osób tym poznaniem obdarzonych, to zamiast budować w miłości, staje się bałwanem, wielbionym i uznawanym za jedynie właściwą drogę do zbawienia. Dalsza część tego Słowa objawia rzeczywistość takiego poznania : jeszcze nie poznał, jak należało poznać. Dlaczego? Bo cząstkowa jest nasza -wiedza … (I Kor. 13.9). Właśnie fakt, że cząstkowa jest nasza wiedza powinien wpływać na to, że będziemy z tych cząstek wiedzy jak z puzzli składać obraz całości , a nie na pojedynczych klockach lub na niewielkich ich grupach budować wieżę Babel , ponieważ do poznania Boga potrzebni są wszyscy święci:

Ef.3.18
abyście mogli pojąć ze wszystkimi świętymi, jaka jest szerokość i długość, i wysokość, i głębokość i mogli poznać miłość Chrystusową, która przewyższa wszelkie poznanie,…

W tym miejscu ap. Paweł pokazuje, że poznanie i miłość wcale nie muszą być sobie przeciwstawione, lecz doskonale się mogą uzupełniać, przy czym miłość przewyższa wszelkie poznanie.

Przypuszczam , że nie znaleźlibyśmy wtedy wielu Bożych prawd, które stały się na przestrzeni stuleci, przedmiotem czci i kultu jako jedynie słuszne, prawdziwe, właściwe i do zbawienia prowadzące.
Religijność bierze swój początek w opisanym typie ukrytego bałwochwalstwa. Duch religijności to nic innego, jak duch wszeteczeństwa zaprzęgnięty do oddawania czci doktrynom (naukom ludzkim) niekoniecznie teologicznym, które stanęły ponad Bogiem i z pewnością jest to jeden z najsilniejszych duchów. Oczywiście same doktryny mogą być i przeważnie są dobre. Od ich prawidłowości zależy dalszy wzrost poszczególnych członków Kościoła jak i jego całości. Jest to obserwacja, która może być dokonana przez każdego i jest widoczna w licznych przykładach kościołów, które pewne prawdy przyjęły i na nich się zatrzymały. Tyle wzrostu ile umożliwiło zrozumienie danej prawdy Biblijnej dokonało się i oczekują one teraz na dalsze otwarcie się na nowe zrozumienie. To otwarcie często staje się niemożliwe z powodów opisanych wyżej, ale nie dyskwalifikuje ich jako ludzi zbawionych. Pochodzenie tego typu religijności wydaje się być proste – wynika z cielesnego chodzenia dzieci Bożych, które nie mając żadnych przeżyć duchowych, zastępują je cielesną mądrością, usiłując przekonywać innych o swojej racji “w słowach mądrości ludzkiej” zamiast “w mocy Bożej”. Biblia ostrzega nas przed chodzeniem w ciele (Rzym. 8.5-8):
Bo ci, którzy żyją według ciała myślą o tym co cielesne; ci zaś, którzy żyją według Ducha, o tym, co duchowe. Albowiem zamysł ciała, to śmierć, a zamysł Ducha , to życie i pokój. Dlatego zamysł ciała jest wrogi Bogu; nie poddaj się bowiem zakonowi Bożemu, bo też nie może. Ci zaś którzy są w ciele Bogu podobać się nie mogą .

Ci którzy żyją według ciała myślą, o tym co cielesne”- jak bardzo prawdziwe są to słowa i jak często można ich funkcjonowanie rozpoznać w Ciele Jezusa. Wielu prawdziwie cielesnych chrześcijan dostrzega w Kościele tylko to co cielesne, tj. organizację, zamiast zorganizowanego organizmu, muzykę zamiast uwielbienia, liturgikę zamiast społeczności itd. itd….. Długo można wyliczać ró żne możliwe systemy zaliczania lub nie zaliczania się nawzajem do ugrupowań chrześcijańskich, a przecież:

IKor. 12.12,14
wszystkie członki ciała, chociaż ich jest wiele tworzą jedno ciało, tak i Chrystus. albowiem i ciało nie jest jednym członkiem , ale wieloma.
Wprowadzając nieco inne spojrzenie na dalsze wersety (lw5-21) przeczytajmy to tak:
jeśliby rzekła noga do ręki: ponieważ nie jesteś ręką nie należysz do ciała , czy dlatego nie należy do ciała , a jeśliby rzekło oka do ucha: ponieważ nie jesteś okiem, nie należysz do ciała, czy dlatego nie należy do ciała.  Jeśliby całe ciało było okiem, gdzież byłby słuch? A jeśliby całe ciało było słuchem, gdzież byłoby pogonienie ? Tymczasem Bóg tak umieścił członki w ciele, każdy z nich tak, jak chciał. Nie może więc oko powiedzieć ręce: nie potrzebuj ę ciebie; albo głowa nogom: Nie potrzebuję was.

Dlaczego tak jest?
Dlatego, że IKor. 6.17 kto się łączy z Panem jest z nim jednym duchem.
Skoro mamy więc zapewnienie o duchowej jedności ciała Chrystusa, dlaczego nie ma jedności w rzeczywistości widzialnej? I na to pytanie znajdujemy odpowiedź w Piśmie:

I Kor 3.3.
Jeszcze bowiem cieleśni jesteście. Bo skoro między wami jest zazdrość i kłótnia , to czyż cieleśni nie jesteście i czy na sposób ludzki nie postępujecie? (myślicie) Jak. 4.1. Skądże spory i skąd walki między wami? Czy nie pochodzą one z namiętności waszych, które toczą bój w członkach waszych?

Oczywiście nie oznacza to, że powinniśmy przyjmować wszystko co się w okolicy pokazuje i ze wszystkimi bratać się, bo to też byłoby cielesne. Cóż zatem czynić?
Zgodnie z listem do Efezjan 4.12-16 powinniśmy świętych (w tym samych siebie):

przygotowywać do dzieła posługiwania, do budowania ciała Chrystusowego. Abyśmy już nie byli dziećmi, miotanymi i unoszonymi lada wiatrem nauki przez oszustwo ludzkie i przez podstęp prowadzący na bezdroża błędu. Lecz abyśmy, będąc szczerymi w miłości, wzrastali pod każdym względem w niego, który jest Głową w Chrystusa, z którego całe ciało spojone i związane przez wszystkie wzajemnie się zasilające stawy, według zgodnego z przeznaczeniem działania każdego poszczególnego członka, rośnie i buduje siebie samo w miłości.

Wszelkie Boże skarby mądrości i poznania Królestwa Bożego mają więc być wykorzystywane w jednym celu, do którego droga opisana jest powyżej na kilka sposobów:

1) wzrastanie pod KAŻDYM względem w
Chrystusa

2)
wzajemnie się zasilać

3) spoić i związać

4) ROSNĄĆ

5) BUDOWAĆ

aracer

Zbroja Boża 3 – Miecz

Bo Słowo Boże jest żywe i skuteczne,
ostrzejsze niż wszelki miecz obosieczny, przenikające do rozdzielenia
ducha i duszy, stawów i szpiku, zdolne osądzić zamiary i myśli serca; i
nie ma stworzenia, które by się mogło ukryć przed nim, przeciwnie,
wszystko jest obnażone i odsłonięte przed oczami tego, przed którym
musimy zdać sprawę.


Hebr. 4.12,13.

Jedną ze znaczących przyczyn, wśród których upatrywałbym słabości i
powierzchowności naszego dzisiejszego chrześcijaństwa jest „mieszanie”
ducha i duszy. Jeżeli „ciało pożąda przeciw Duchowi, a Duch przeciw
ciału, a te są sobie przeciwne” (Gal. 5.17) to niezwykle ważną rzeczą
jest wyraźne rozdzielenie pomiędzy naszym nowo narodzonym duchem, a
duszą, która jest bardziej związana z ciałem, przeciwnikiem Ducha.
Nowonarodzony duch w człowieku gorąco pragnie nieustannego przebywania
w Jego chwale, dąży do wypełniania woli Bożej i stałej z Nim
społeczności, podczas gdy ciało (z duszą) wcale się tam nie spieszy.

Jest przecież oczywistym faktem w naszym naturalnym świecie, że dwie
drużyny sportowe walczące ze sobą, muszą się różnić między sobą, tym
bardziej oczywiste jest, że dwie czy więcej walczących ze sobą na
śmierć i życie armii, muszą mieć różne i łatwe do rozpoznania mundury.
Jeżeli więc ciało (dusza) i duch (Duch) są sobie przeciwne, to musisz
mieć wyraźne rozeznanie tego, co jest czym. Każdy z przeciwników musi
mieć na sobie inny „mundur”, według którego będzie można łatwo – na
tzw. „pierwszy rzut oka” – rozróżnić, który z nich i czego żąda. Takim
„mundurem” Ducha jest Słowo Boże, w które zostaje „przyobleczony” nasz
duch – „przyobleczcie się w Chrystusa” (a imię Jego brzmi: Słowo Boże).
Właśnie miecz – Słowo Boże, o którym mowa w liście do Hebrajczyków jest
zarówno główną pomocą w rozpoznawaniu mundurów walczących ze sobą
stron, jak i samym mundurem. Wydaje się, że dziś chrześcijanie używają
raczej policyjnej pałki; miękkiej, z każdej strony zaokrąglonej i do
tego jeszcze zbyt krótkiej. Takie urządzenie z pewnością nie przypomina
ostrego miecza obosiecznego, tym bardziej więc czegoś, co jest
ostrzejsze i skuteczne bardziej niż taki miecz.
Łatwość z jaką ulegamy kompromisom, czyli pożądliwościom duszy jest, z
jednej strony, wynikiem nieumiejętności posługiwania się mieczem,
który, jako zabytkowe narzędzie walki, jest bardzo niewygodny (ciężki,
długi i do tego właśnie ostry – można się przy samym noszeniu
pokaleczyć), z drugiej zaś strony, jest bardzo skutecznie pobudzana
hasłami o wolności, demokracji i, chyba najczęściej powtarzanym
argumentem o tzw. tolerancji. Biblia nie zna takich słów i nie są one w
żaden sposób zawarte w Bożym słowniku. Możemy prześledzić do czego taka
tolerancja prowadzi na podstawie kilku postaci biblijnych. Pierwszą z
nich niech będzie najmądrzejszy z ludzi – Salomon. Otóż, gdyby
Izraelitom zachciało się mieć króla, to przyszłemu królowi Izraelskiemu
Pan dał takie zalecenia:

Tylko niech nie trzyma sobie wiele
koni i niech nie prowadzi ludu z powrotem do

style=”font-style: italic;”>
Egiptu, aby mnożyć sobie konie, gdyż
Pan powiedział do was: Nie wracajcie już nigdy na tę drogę. Niech też
nie bierze sobie wiele żon, aby nie odstąpiło jego serce. Także srebra
i złota niech wiele nie gromadzi. A gdy zasiądzie na swoim królewskim
tronie, niech sporządzi sobie na zwoju odpis tego Prawa od kapłanów.
Lewitów i będzie go miał u siebie, i będzie go czytał przez wszystkie
dni swojego życia, aby nauczyć się bojaźni Pańskiej, przestrzegania
wszystkich słów tego Prawa i spełniania tych wszystkich przepisów.

style=”font-style: italic;”>
VMoj,17.17-20.

Można się spodziewać, że prorok Natan dopilnował tego, aby to Prawo
było dla króla dostępne, jak nakazał Pan. Prawdopodobnie w czasie
przygotowań do budowy świątyni spodobało się Salomonowi, zbieranie
złota i srebra tak, że jako król:
doprowadził do tego, że srebra i
złota było w Jeruzalemie jak kamieni, a cedrów co do ilości tyle, co
sykomor w Szefeli.


2 Krn. 1.15.

dopiero w późniejszym czasie postanowił zbudować imieniu Pana
świątynię

2 Krn. 1.18.
ale Król nie poprzestał na zbieraniu bogactwa:
handlarze Królewscy zakupywali konie
przeznaczone dla Salomona w Koe (w Egipcie) za określoną cenę

style=”font-style: italic;”>
2 Król. 10.28

Kolejne ustępstwo na jakie Salomon się odważył, było już bezpośrednim
zagrożeniem dla niego samego, o czym Bóg wyraźnie ostrzegał („aby nie
odstąpiło
jego serce”)
Król pokochał wiele kobiet
cudzoziemskich; córkę faraona, Moabitki, Ammonitki,

style=”font-style: italic;”>
Edomitki, Sydonitki, Chetyteki, z
narodów, co do których Pan nakazał Izraelitom:

style=”font-style: italic;”>
Nie łączcie się z nimi i one niech
się nie łączą z wami, nakłonią bowiem na pewno wasze serca do swoich
bogów. Otóż do tych zapałał Salomon miłością.

style=”font-style: italic;”>
IKról. 11.1-2.
Złamał więc podwójny zakaz Boży; dla niego samego jako króla, aby nie
brał wiele żon w ogóle, oraz dla Izraela, aby nie były to kobiety z
narodów, co do których Pan powiedział.: „nie łączcie się z nimi…..”
Tak właśnie wielki i mądry Król skończył jako odstępca od Pana.

Diabeł jest mistrzem w polityce drobnych kroków, powolutku, pomalutku,
prowadzi Dzieci Boże do coraz większych kompromisów, za każdym razem
podpowiadając, że to przecież nic takiego wielkiego się nie stanie, że
przecież nie możemy z siebie robić durnia przed ludźmi i wyskakiwać z
„takimi” poglądami, itp., itd.
Chciałbym ci drogi bracie i siostro zadać pytanie, na które musisz
odpowiedzieć sobie samemu:
Kto w naszym chrześcijańskim życiu wyznacza granice, poza którymi
rozciągają się krainy
„PRZESADA” i „NIC WIELKIEGO SIĘ NIE STANIE”?

Jak daleko jest granica w moim życiu, poza którą nie wychylam się
wiedząc, że Bóg, Słowo Boże, ma zupełnie odmienne zdanie na ten temat,
a jak blisko ta, poza którą sięgamy często, myśląc „och, nic takiego
się nie stanie” lub „no, ale,
przecież…..” ? Często te granice są w ogóle niewidoczne, a nawet
ślady po nich zostały już dawno i dokładnie zatarte. W takim życiu
stwierdzenie „Jezus jest moim Panem” jest kłamstwem, czyli jeszcze
jednym ustępstwem. Czy jest to granica ustalona przez naszego Pana, czy
przez naszą duszę. Nie wiadomo na jakim etapie życia spotkał Judasz
Pana Jezusa, jednak musiał być już bardzo „zaawansowany” w życiu z
kompromisem, skoro nawet w obecność Pana
był złodziejem, i mając sakiewkę,
sprzeniewierzał to, co do niej wkładano

style=”font-style: italic;”>
Łuk. 12.6.
Ustępstwa na jakie stać było Judasza, doprowadziły go do stanu, w
którym zdrada Jezusa nie była już wielkim problemem. Wydawać by się
mogło, że „my którzy mamy Ducha”, nie damy się tak daleko wypuścić, ale
to przecież nie kto inny jak Chrześcijanie, Ananiasz i Safira, pędzeni,
jak sądzę, „chęcią próżnej chwały”, pozwolili na to, aby „szatan omotał
ich serce ” (Dz. Ap. 5.3). Jest zupełnie niemożliwe, aby taki pomysł
przyszedł do głowy komuś, kto stale żyje w czystości serca. Tak wielki
kompromis (grzech) może być dopuszczony tylko przez kogoś, kto ma już
za sobą wiele innych drobniejszych ” zupełnie niegroźnych grzeszków” i
często „wyrywa” mu się stwierdzenie „to nic takiego takiego się nie
stało.”
Tacy letni i kompromisowi Chrześcijanie są również niebezpieczni dla
innych Chrześcijan.
Kiedyś zostałem zaskoczony przez następującą, zasłyszaną historię. Oto
jeden brat drugiemu opowiada jak to źle z nim ostatnio było, że miał
„duchowy dołek”, no i nawet zdarzyło mu się zgrzeszyć w
„taki-to-a-taki” sposób, na co tamten odpowiedział: „ooo, braaacie, to
nic takiego się nie stało” !!!! Drodzy, czy słyszycie co ten człowiek
mówi!! Oto Duch Święty pracuje w umiłowanym
bracie Jezusa Chrystusa, starając się go przekonać, że to był jednak
grzech, że należy go wyznać, przeprosić Boga za upadek i skończyć z nim
raz na zawsze, a tu ktoś robi z Niego (Ducha) głupca i powiada nic się
nie stało, zostawiając swojemu bratu szeroko otwarte drzwi do wejścia w
następny dołek i grzech!!

Zasada działania tego rodzaju kompromisów jest następująca:

Im więcej masz za sobą nieuporządkowanych przed Bogiem kompromisów,
tzn. takich z którymi normalnie żyjesz i nie przeszkadzają ci one w
twoim chrześcijaństwie, na tym większy kolejny kompromis y grzech
będzie cię stać w przyszłości.!!
Ktoś powiedział, że jeśli coś w swym życiu tolerujesz to się tego nie
pozbędziesz!

Dzisiaj nie jest czymś niezwykłym Chrześcijanin oszukujący państwo na
podatkach, no bo przecież to państwo go „kantuje”, Chrześcijanin,
któremu zupełnie nie przeszkadza we wzroście palenie papierosów czy
częste „piweczkowanie sobie”, a w skrajnym przypadku spotkacie ludzi
(już chyba
nie Chrześcijan) żyjących w cudzołóstwie i nie pozwalających sobie
zwrócić żadnej uwagi na ich rzeczywisty duchowy stan.
Jak zwykle zaczyna się bardzo skromnie, od drobiazgów, od „nic nie
znaczących” ustępstw, najczęściej w mowie. Tak wiele miejsca Pismo
poświęca językowi i temu co wypowiadamy, że warto na ten drobny element
zwrócić uwagę, tym bardziej, że od tego zależy czy będziemy „mężami
(niewiastami) doskonałymi” (Jak.3.2).
Kiedy miecz Ducha stawia wyraźną granicę, nie należy jej przekraczać:
nie narzekajcie,
nie obmawiajcie,
o nikim źle nie mówcie,
bądźcie poddani przewodnikom waszym,
bo jest to mundur wyraźnie oznaczony wrogimi znakami i łatwo jest
wkroczyć na drogę udawania, że nic się nie stało i spowodować
wzrastanie „korzenia zgorzknienia”, nie tylko w sobie samym, ale przed
wszystkim u słabszych w wierze. Jest to najprostsza droga do ostudzenia
własnej gorliwości dla Pana i zatrzymania się w rozwoju duchowym na
poziomie dla wroga zupełnie niegroźnym. Jest to nawet coś znacznie
więcej, umożliwia bowiem przeciwnikowi dalszą pracę nad wyrwaniem nas z
szeregów wojska o jednakowym kolorze munduru. Może to być znacznie
bardziej groźny kompromis; nie ma przecież przymusu bywania na
zgromadzeniach.
Pierwszą! najsilniejszą potrzebą zakochanych ludzi jest przebywanie
razem, ileż to poezji powstało z powodów rozłąki z umiłowaną osoby.
Takie jest też pragnienie Ducha, który mówi do nas abyśmy:

nie opuszczali zgromadzeń wzajemnych,
jak to jest u niektórych w zwyczaju.

style=”font-style: italic;”>
Hebr. 10.25.

Jeżeli więc Duch tego pragnie gorąco, tylko od przeciwnika ducha, czyli
ciała pochodzą wszelkie usprawiedliwienia. Miecz, który rozdziela mówi:
„nie opuszczajcie” i koniec. Nie ma żadnych innych wyjaśnień, które
mogą pochodzić od tego samego Ducha i które mogą być uznane za
„duchowe”, bez względu na to jak ładnie brzmią. W ładnie brzmiących
samo-usprawiedliwieniach to jesteśmy zwykle bardzo mocni, a nawet tak
mocni, że potrafimy i innych przekonać.
To samo Słowo podaje nam setki praktycznych zasad, jak prowadzić życie
pełne Ducha i pokoju, w bezpieczeństwie i radości, którą często
usiłujemy „wydrzeć” Bogu, wiedząc lepiej, co nam jest do szczęścia
potrzebne.
Tak Chrześcijanie płyną sobie w dowolnym kierunku, nie tylko nie
rozróżniając, kto zwycięża w tej walce, ale nawet nie wiedząc gdzie
jest ukryty wróg-ciało. Obaj przeciwnicy – duch i ciało – ubrani w
takie same ochronne kolory, całkowicie do siebie podobni, jeden przez
drugiego ciągną w swoją stronę. Skoro jednak Jezus „jest cichy i
pokornego serca” i „nie będzie krzyczał, ani na ulicy nie usłyszy się
jego głosu” duch szybko tą walkę przegrywa.
Wydaje się to nieprawdopodobne, że Ten który „ma wszelką moc na niebie
i ziemi” przegrywa z „tym który jest na świecie”, ale to nie Jezus
przegrywa, to przegrywa Chrześcijanin, który jest:
słuchaczem Słowa, a nie wykonawcą,
oszukującym samego siebie.


Jak. 1.22.

Bracie, siostro, jak wiele wielkich i małych upadków uniknąłbyś w swoim
dotychczasowym życiu, gdybyś zamiast budować zamki na piasku, używał
ostrego miecza i podejmował decyzje, które są z Ducha.
Według Ducha postępujcie, a nie
będziecie pobłażali żądzy cielesnej.

Gal. 5.16.
i zaledwie parę wersetów dalej: kto sieje dla ciała swego, z ciała  żąć będzie skażenie,

a kto sieje dla Ducha, z Ducha żąć będzie żywot wieczny.

Gal. 6.8.

Słowo Boże ostrzejsze niż wszelki miecz obosieczny, rozdziela wyraźnie  i jednoznacznie, nie pozostawiając żadnych wątpliwości co do tego, który przeciwnik się właśnie odzywa.

Walka którą prowadzimy nie może być:
jakby na oślep, jakbyś w próżnię  uderzał,                       2Kor. . 9.26.

Jest to miecz, który musi być używany przede wszystkim do rozdzielania własnego ducha i własnej duszy, nie brata czy siostry. Miecz na tyle delikatny, że świetnie radzi sobie z wybieraniem belek z oczu. Zwróćmy uwagę na kontekst w jakim słowo o mieczu się znalazło. Wersety te stanowią jakby podsumowanie wcześniejszych rozważań o upadku. Od 12w. poprzedniego rozdziału autor listu rozważa przyczyny upadku wielu spośród Izraela, których Bóg powołał, a którzy do pokoju nie weszli.

Bo czyż nie „ ci wszyscy, którzy wyszli z Egiptu, głos Jego usłyszeli?” (3.16).
Czyż my wszyscy, którzy uwierzyliśmy, nie usłyszeliśmy głosu Jego???? Czyż słowo nam zwiastowane ma się nie przydać na nic, z powodu nie  związania go z wiarą tych którzy słyszeli? Może się to okazać trudne i bolesne, lecz wierzę, że to właśnie Ojciec niebieski jako winogrodnik również przy pomocy miecza Słowa, odcina z nas gałęzie nie wydające owocu, o ile mu na to pozwolimy. Sądzę, że  jest to najłagodniejszy sposób pozbywania się własnych słabości, dlatego „przyjmijcie z łagodnością wszczepione w was Słowo, które może zbawić dusze wasze” (Jak. l,21)

Wiern i miłosierny Bóg pragnie widzieć wszystkie dzieci swoje całkowicie poddane Jezusowi- Słowu Bożemu. Zajdź do komory swojej i pozwól mieczowi Ducha na wykonanie operacji wycinania z twego wnętrza wszystkich kompromisów. Jeżeli odkryłeś, że znajdujesz się w stanie kompromisu i  oziębłości dla Słowa Bożego, to pamiętaj, że Pan nigdy nie zostawiadzieci swoich bez nadziei „a cierpliwość Pana naszego uważaj za ratunek” (II Ptr. 3.15).
Zwróć się z tym co zobaczysz w lustrze Słowa do Boga, rozdziel wyraźnie na duchowe i cielesne mieczem Słowa i dziękuj Bogu za to, że nie wspomni ci tego więcej zgodnie z obietnicą swego Słowa.   Nie jest to łatwe i proste i wymaga włożenia ciężkiej pracy starajMY się usilnie wejść do odpocznienia (4.11).
Jeżeli więc, tak często powtarzające się w ustach Pana i w listachostrzeżenie, abyśmy czuwali i „mieli się na baczności, aby się nie okazało, że ktoś z was pozostał w tyle”, (4.1), ma znaleźć wykonanie w naszym życiu, to: weźmy w rękę miecz Ducha, którym jest Słowo Boże (Ef 6.17) i rozdzielajmy ducha i duszę, abyśmy dobrym bojem bojowali i biegu dokonali.

 aracer.mobi

Pokuszenia

Zaremba P.

XII/97\

Wy zaś jesteście tymi, którzywytrwali w pokuszeniach moich
Łuk 22.28.

Werset ten długo sprawiał mi problemy, bo trudno było doszukać się w czasie Jego chodzenia z uczniami tych miejsc, gdzie Jezus miałby być kuszony w tak jawny sposób jak przed rozpoczęciem służby, niemniej któregoś dnia zobaczyłem, jak subtelne było to działanie i, że przyszło przez Jego uczniów!! Jeśli więc odkryjemy na jakie pokusy był wtedy wystawiany Jezus, będziemy mogli też zobaczyć, czego się spodziewać w obrębie Kościoła, zboru. Jak, często nieświadomie, nasi bracia      i siostry wystawiają nas na  pokuszeni, o których Pan powiedział, że w nich wytrwał. A skoro Onwytrwał, to znaczy, że i my możemy, gdyż

„mamy arcykapłana doświadczonego we wszystkim, podobnie jak my” (Hebr. 4.16).

Z powyższej wypowiedzi Pana widzimy, że był kuszony jeśli nie stale, to na tyle często, że zdecydował się nam o tym zostawić jakąś wiadomość, warto więc poszukać głębiej. Kiedy mowa jest o pokuszeniach należy zdawać sprawę z tego, że diabeł zwykle nie przychodzi namawiać nas do wielkiego odstępstwa „jako lew  ryczący” lecz jako zwodziciel: „baczcie, aby was przeciwnik nie podszedł.” Zobaczmy więc, co się może zdarzyć, kiedy przebywamy wśród umiłowanych w Panu braci i sióstr, w zgromadzeniach wiernych i wraz z nimi z daleka od społeczności. W momencie kiedy to się dzieje, nie musi to być diabeł mówiący przez nich, ale z pewnością włączy się on później do tego, aby zadany nam materiał został  „odpowiednio” przez nasz umysł przerobiony. Zaczniemy może od zdefiniowania, co to jest pokuszenie?

W ew. Mat. 16.21-23 dowiadujemy się o tym od samego Jezusa: „idź precz, szatanie bo nie myślisz o tym co Boże lecz o tym co cielesne”

Widzimy więc, że istotą pokuszenia jest doprowadzenie wierzącego do działania wg. myślenia o tym, co ludzkie, a nie o tym, co Boskie, lub inaczej o tym co cielesne, a nie o tym, co duchowe. Jest to również nazwana przez Pana „zgorszeniem”. Wydaje mi się, że na potrzeby  omawianego tematu to wystarczy, tym bardziej, że, jak zobaczymy, doskonale pasuje do tego, o czym Pan mówił.

Wiedząc już o co chodzi, przyjrzyjmy się dokładnie kilku przypadkom kuszenia Pana, jakim został On poddany. Podzielimy je sobie na te,  które dotyczą służby i osobistych relacji wierzącego. Najpierw pokuszenia dotyczące służby:

• Spraw abyśmy siedzieli po twojej  prawicy i lewicy Mar. 10.37
Poważne pokuszenie przychodzące na wielu chrześcijan: wybierania sobie samemu służby, żądania od Boga tego, co dla niech nie zostało przewidziane, ponieważ : „Bóg umieścił członki w ciele, każdy z nich tak, jak chciał” (Ikor. 12.18). Jak wiele mniej sfrustrowanych dzieci Bożych byłoby dziś na świecie, gdyby potrafili się poddać Bożemu planowi. Wołanie: „Panie, uczyń to, abym był prorokiem, pastorem, itd.” pozostaje, jak widać z odpowiedzi Pana, zupełnie bez odpowiedzi, ponieważ dostanie się to tym, dla których zostało przewidziane. Jest w tym również zawarte ostrzeżenie dla wszystkich, którzy mają wpływ na wybieranie podopiecznych do różnych służb, aby nie czynili tego według zachcianek lecz kierowali się wyłącznie wolą Boga i nie mieli względu na osobę (np. szczególnie bliską sobie – vide „uczeń, którego Jezus miłował”)

• zejdź z krzyża, abyśmy  uwierzyli Mat.27.49
Pokusa porzucenia krzyża jest stale obecna w życiu chrześcijan, bez względu na to jak jest uzasadniana, nawet tak szlachetną pobudką jak to, że ktoś z tego powodu uwierzy. Porzucenie krzyża to również pokusa porzucenia walki o siebie na wzajem, noszenia brzemion jedni drugich,  błogosławienia tych, którzy przeklinają. „Kto idzie za mną, a nie niesie krzyża swego nie jest mnie godzien”

• jaki znak nam uczynisz, abyśmy  widzieli i uwierzyli
J6:30
Kiedy służba wzrasta istnieje olbrzymia pokusa, aby zacząć się popisywać „swoją” mocą przed nielicznymi, którzy w królestwie się nie liczą i liczyć nie będą nawet,  gdy zobaczą znaki i cuda, bo to  często są ci:
„Choćby kto z umarłych powstał, nie uwierzą” (Łuk. 16.31)

• …Jeśli chcesz być  znany
Jn.7:4
Wielkie niebezpieczeństwo używania darów Ducha do zdobywania popularności i odbierania dla siebie chwały należnej Bogu.   Wystrzeganie się takiego sposobu myślenia jest sprawą kluczową dla rozwoju służby.

• Chcą go obwołać królem J 6:15
To pokusa przyjęcia stanowiska, które jest znacznie mniejsze od należnego zgodnie z obietnicą i osiąganego przez wiarę – czyli substytut, z to szybko. Pokusa przyjęcia czegoś znacznie gorszego niż to, co zaplanował dla nas Bóg, lecz zaraz – „bierz co masz pod ręką, ile będziesz czekał” Chrystus stale oczekuje (oczywiście w naszym rozumieniu tego słowa) na czas kiedy będzie widzialnym Królem, lecz o ileż lepsze będzie to Królowanie i Królestwo niż proponowane mu wówczas w czasie Jego ziemskiej służby.

• Tak to nie mogliście jednej godziny czuwać ze mną? Mat 26.40/Łuk22.44
Zniechęcenie – pokusa szczególnie silna po dużym wysiłku („w śmiertelnym boju, jeszcze gorliwiej się modlił”). Często przychodzi do głowy kiedy wydaje się, że nikomu na niczym nie zależy, kiedy podejmując nadludzkie wysiłki, spotykamy się ze ścianą zaspanych twarzy tych, którzy mieli być naszymi pomocnikami (sami ich wybraliśmy i pracowaliśmy z nimi).

• Mistrzu dobrze nam tu  być.
Łuk 9.33
Pokusa zatrzymania się w służbie/życiu na chwilowym zadowoleniu z tego, co się wydarzyło. To jest dobre, tak trzymać, nic nowego nie wprowadzać, żadnych nowinek nie słyszeć, niech już będzie tak fajnie już na zawsze, jak było przez chwilę.

• Włóż swój miecz do pochwy, czyż nie mam pić kielicha, który mi dał Ojciec.
Zawsze znajdzie się ktoś, kto zaproponuje nam szybkie odejście od wyznaczonego planu Bożego w trudnych chwilach, tuż przed jego wypełnieniem: ,,ale jak by się wtedy wypełniły Pisma, że tak się stać musi” (Mat. 26.54)

• Oto uczniowie twoi czynią czego, nie wolno czynić w sabat .    Mat. 12.2.
Kolejna pokusa, to stawiania poprawności doktryn, lub zasad ustanowionych dla zboru/kościoła nad wartością życia ludzkim. Sam Jezus podaje przykład złamania Prawa, dla tego, że sługa Boży był głodny i nie było innego wyjścia – wersy 3 i 4 – „czy nie czytaliście., co zrobił Dawid, kiedy był głody, on i ci którzy z nim byli?”

• Ze mną nie chcesz mówić, czyż nie wiesz, że mam moc….
J. 19.10
Pokusa uzależnienia wykonania woli Boga od człowieka, od jego możliwości czy to prawnych, politycznych czy finansowych. Jednoznaczna jest tutaj odpowiedź Pana: „nie miałbyś żadnej (mocy nade mną), gdyby ci to nie było dane z góry”     (w. 11)

Sprawy związane z naszym osobistym życiem duchowym, myśleniem i działaniem

• Czy chcesz abyśmy ściągnęli ogień z  nieba, jak to i Eliasz czynił, aby ich pochłonął
Łuk  9.54

Pokusa odwetu, zemsty – dokładnie według słowa Pana – „myślisz o tym co cielesne, a nie o tym, co duchowe”.

• Czy wiesz, że uczeni w piśmie zgorszyli się.
Zasianie w umyśle złych myśli przeciwko innym osobom. Jak często można od dobrych ludzi usłyszeć: „a wiesz co, ten to powiedział o tobie……”,  „a wiesz co on powiedział o twoim ostatnim kazaniu?!” itd. Nie jest to nic nowego, sam Pan był próbowany w tej sprawie. Można się tutaj też dopatrzyć pokusy dostosowywania Prawdy do oczekiwań „ludzi wykształconych”. Po prostu troszkę „podbarwić”, żeby i tamtym się podobało.

• Mojżesz kazał takie kamienować, a ty co mówisz
Pokusa osądzania innych ludzi na podstawie prawa i bez miłosierdzia, pomimo, że w Bożym wymiarze (duchowym świecie) „miłosierdzie góruje nad sądem”. Jest to pokusa porzucenia miłosierdzia i wynoszenia prawa ponad wartość życia ludzkiego: „Idźcie i nauczcie się co to znaczy miłosierdzia chcę, a nie ofiary”.

• Czy należy płacić podatek  cesarzowi Mat 22.17
Pokusa, szczególnie u nas łatwa do uzasadnienia – porzucenia osobistej uczciwości wobec władzy, bo jest obca (Rzymski cesarz – okupant).   Dobrze jest umiejętnie korzystać z należnych  prawem ulg podatkowych – lecz nie za cenę uczciwości wobec Boga i siebie.

• Na cóż ta strata, przecież można  było……… Mat. 26.8-9

Próba powstrzymania przed złożeniem Bogu dużych ofiar. Idzie taki czas, że żadne ofiary nie będą zbyt wielkie, a przecież nawet życie ma być składane. Dobrze by było gdybyśmy, gdy nas Pan do tego pobudzi, nie dali się odwieść od wypełnienia Jego woli przez tych, którzy nam powiedzą: „no, no, no, siostro nie przesadzaj, przecież można to o wiele lepiej wykorzystać na chwałę Bożą”.

• Przenigdy nie będziesz mi umywał nóg  moich
J13.8
Pokusa odrzucenia oczyszczającego wnętrze napominania przez braci i siostry. Różne są formy napominania pokazane przez Jezusa swoim uczniom:
• łagodnie – tak to jednej godziny nie mogliście czuwać ze mną
• zdecydowanie – i zgromił ich Jezus: nie zabraniajcie im przychodzić
do mnie
• ostro – o głupi i gnuśnego serca …..

Bez względu na to jak to się odbywa, napominanie nie jest przyjemne dla żadnej ze stron i dlatego łatwo jest poddać się pokusie: „nie będziesz mnie uczył, co mam robić i jak”. Ponieważ Bóg nigdy nie zostawia nas bez sposobu walki z przeciwnościami  z którymi się spotykamy, więc i tym razem znajdziemy na powyższe zasadzki odpowiednią radę:

„MÓDLCIE SIĘ. ABYŚCIE NIE POPADLI W POKUSZENIE’*
a korzystając z definicji pokuszenia znalezionej na początku rozważań możemy napisać;


MÓDLCIE SIĘ ABYŚCIE MYŚLELI O TYM CO BOŻE,

A NIE O TYM CO CIELESNE.
deeo.ru