Category Archives: Pozostałe

Odrzuć TCHÓRZLIWE CHRZEŚCIJAŃSTWO

(Łuk 9:23)
„Jeśli kto chce pójść za mną, niechaj się zaprze samego siebie i bierze krzyż swój na siebie codziennie, i naśladuje mnie.”

Zauważam wiele niewypowiedzianych postaw w sercach współczesnych członków kościoła. Na przykład:

  • Będę żył dla Boga pod warunkiem, że nie zniszczy to mojej reputacji.
  • Będę żył świętym życiem pod warunkiem, że nie wpłynie to negatywnie na moje relacje z rodziną.
  • Będę modlił się o przyjście Królestwa Bożego pod warunkiem, że nie dotknie to moich finansów.
  • Będę głosił ewangelię pod warunkiem, że nie doprowadzi mnie to do więzienia.

Ostatecznie, jest to tak, jakby powiedzieć:

  • Będę szedł za Chrystusem pod warunkiem, że nie będzie żadnych kosztów, że nie będzie krzyża.

Wszystkie te motywacje śmierdzą mądrością ludzką, cuchną duchem tego świata i są całkowicie sprzeczne z mądrością i poznaniem Boga. Jest to tchórzostwo, które zastąpiło Chrześcijaństwo. Mądrością Bożą i uznaniem Pana nie jest ratowanie własnego życia, lecz gotowość i chęć oddania życia na rzecz Chrystusa (Łuk. 17:23).
Chrześcijaństwo zaczyna się wtedy, gdy mężczyźni i kobiety chcą złożyć wszystko, co posiadają na rzecz osiągnięcia celów jakie ma Chrystus. Dopóki człowiek nie dojdzie do tego stanu, w którym gotów jest na ukrzyżowanie wraz z Chrystusem, kiedy pragnie, aby wszystko było Jemu poddane, nie wszedł nawet na początkowy poziom chrześcijaństwa.
Ta mentalność całkowitego poddania Chrystusowi nie jest jakimś wyjątkiem w chrześcijańskim życiu, lecz mam być prawdziwą zasadą chrześcijańskiego życia.
Być uczniem Chrystusa to odważnie i głośno zwiastować ewangelię, żyć świętym życiem, a to z pewnością oznacza cenę – całe twoje życie! Droga Chrystusa to droga męczeństwa. Drogi chrześcijaństwa zawsze były oświetlane światłem płonących męczenników i choć nie wszyscy chrześcijanie zginą śmiercią męczeńską, wszyscy mają żyć życiem męczenników.
Współczesny, wygodny Kościół musi zostać zmieniony w Kościół walczący a to stanie się tylko wtedy, gdy ten heroiczny duch chrześcijaństwa zostanie odnowiony. Tak musimy kochać Chrystusa a dusze muszą być dla nas tak cenne, aby hymnem Kościoła stało się: „Jego Królestwo za wszelką cenę!”
Jak w starej pieśni:
Jest taka miłość, która przymusza mnie,
By iść zgubionych szukać dusz,
Poddaję, Panie, wszystko co moje Ci,
By zbawiać bez względu na koszt.

Lecz jeśli nasza chrześcijańska zachęta przeplata się z myśleniem typu:

„po prostu nie pakuj się w kłopoty”;

„oby cię nie aresztowali”;

„nie denerwuj ludzi”;

„uważaj na siebie”;

„nie bądź utrapieniem dla innych”;

„nie rób z siebie męczennika”,

to nic dziwnego, że diabeł i jego królestwo nadal rozwijają się i zdobywają coraz więcej i więcej mocy w naszym kraju i na całym świecie. Zbawienie dusz musi być postrzegane jako coś bardziej wartościowego niż zabezpieczanie własnego życia. Kościół zdobywający dusze to kościół, który woli patrzeć jak ubywa jego własnego życia na rzecz zdobywania zgubionych dusz, które idą na potępienie.

Tchórzliwe chrześcijaństwo nigdy nie będzie zagrożeniem dla zwierzchności i mocy ciemności.

Tchórzliwe chrześcijaństwo nigdy nie stanie się pokoleniem, które kształtuje historię.

Wyłącznie odważne chrześcijaństwo jest Królestwem Chrześcijańskim.

Kościół z pampersami nigdy i nigdzie nie będzie kościołem mocy.

Kościół wygodny jest kościołem kulawym.

Chrystus chce kościoła ukrzyżowanego, umarłego dla miłości do czci, życia w grzechu i przyjemności tego świata.

Kiedyś E. M. Bounds napisał, że chrześcijanin: „musi rzucić się bez opamiętania w doskonałej, opróżniającej wnętrze wierze i żarliwości do dzieła zbawiania ludzi. Ci, którzy chwytają za serca i kształtują pokolenia dla Boga, muszą być pełnymi serca, współczującymi, bohaterskimi i nieustraszonymi męczennikami.
Jeśli będą to ludzie bojaźliwi, słudzy na godziny, szukający stanowisk; jeśli będą chcieli podobać się ludziom lub będą się ich bać; jeśli ich wiara będzie słabo zakotwiczona w Bogu i Jego Słowie; jeśli odrzucają złamanie na jakimkolwiek poziomie siebie czy świata, nigdy nie będą w stanie porwać Kościoła na Świecie dla Boga”.
Kościół, który nie boi się ani śmierci ani człowieka, lecz wyłącznie Boga, jest kościołem nie do powstrzymania. Jego krew jest jak krople wody, które zasiewają ewangelię. Aby uciszyć apostołów, diabeł musiał przeprowadzać egzekucje. Czy jest tak i dzisiaj? Czy upadek twojej popularności bądź przychylności u innych uciszy cię? Czy perspektywa cierpienia i bólu zamknie ci usta? Czy też może z jeszcze większą odwagą będziesz głosił ewangelię i oddawał swoje życie na Boże cele?
Musimy pozbyć się wszelkich pragnień zabezpieczania swego ja i zastąpić je życiem poświęcania siebie. Nasza postawa musi być taka jak naszego Mistrza: „Nie moja, lecz Twoja wola nich się stanie”.
Musimy patrzeć z takiej perspektywy jaką miał ap. Paweł (2 Kor. 4:17-18):
„Albowiem nieznaczny chwilowy ucisk przynosi nam przeogromną obfitość wiekuistej chwały. Nam, którzy nie patrzymy na to, co widzialne, ale na to, co niewidzialne; l bowiem, to co widzialne, jest doczesne, a to, co niewidzialne, jest wieczne.”
Złóż swoje życie ze wszelkimi nadziejami, marzeniami i pragnieniami na rzecz Chrystusa i Jego ewangelii, podnieś krzyż, nie starając się, aby ratować swoje własne życie, lecz aby je oddać dla Królestwa Bożego.
Bramy piekła zostaną wstrząśnięte a hordy piekielne będą się trzęsły, gdy serce kościoła będzie biło w takt zawołania:
Twoje Królestwo za wszelką cenę!

сайта

Najpilniej strzeżony SEKRET piekła – fragment

Ray Comfort;  Fragment z książki: „Najpilniej strzeżony SEKRET piekła”

Kto potrzebuje spadochronu?

Rodzaj odpowiedzi grzesznika zależy od tego, w jaki prezentujemy ewangelię. Pozwólcie, że to zilustruję.
Dwaj mężczyźni siedzą w samolocie. Stewardesa podaje pierwszemu z nich spadochron instruując, by założył go na siebie, ponieważ to polepszy jego lot. Pierwszy pasażer jest nieco sceptyczny, bo nie rozumie, w jaki sposób spadochron mógłby usprawnić lot. Ostatecznie decyduje się sprawdzić, czy to twierdzenie jest prawdziwe. Po założeniu spadochronu zauważa, że jest on kłopotliwy – ciężki i niewygodny. Pocieszając się jednak obietnicą lepszego lotu, pierwszy pasażer decyduje się dać sobie nieco czasu. Ponieważ on jeden ma założony spadochron, niektórzy pasażerowie zaczynają się z niego śmiać, co dodatkowo pogłębia jego upokorzenie. W końcu nie mogąc dłużej tego znieść, osuwa się na siedzeniu, odpina spadochron i odrzuca na podłogę. Jego serce wypełnia rozczarowanie i zgorzknienie, ponieważ w jego opinii został okłamany.

Kolejna stewardesa podaje spadochron drugiemu mężczyźnie, lecz posłuchajcie jej wyjaśnienia: mówi mu by go włożył, ponieważ w każdej chwili może dojść do sytuacji, że będzie musiał wyskoczyć z samolotu, z wysokości 8000 metrów! Drugi pasażer z wdzięcznością zapina spadochron. Nie zauważa jego ciężaru na swoich ramionach ani tego, że nie może prosto siedzieć. Jego umysł pochłonięty jest myślą, co mogłoby się stać gdyby wyskoczył bez niego. Gdy pozostali pasażerowie śmieją się z niego, on myśli: nie będziecie się śmiać, gdy spadniecie na ziemię.

Uodpornieni odstępcy

Spróbujmy teraz przyjrzeć się motywacjom oraz rezultatom doświadczeń obu pasażerów.
Motywacją pierwszego mężczyzny do założenia spadochronu, była wyłącznie poprawa komfortu lotu. W efekcie został on upokorzony przez pasażerów, rozczarowany niespełnioną obietnicą i wypełniony goryczą w stosunku do stewardesy, która mu go dała. Jeśli chodzi o niego, nigdy więcej nie włoży czegoś takiego na swoje plecy.

Drugi mężczyzna włożył spadochron, aby uniknąć niebezpieczeństwa nadchodzącego zagrożenia. Ponieważ wiedział, co by się stało bez tego zabezpieczenia, posiadał głęboko zakorzenioną radość i pokój w swoim sercu. Świadomość, że został ocalony od pewnej śmierci, dała mu siłę do przeciwstawienia się urąganiu ze strony innych pasażerów. Jego stosunek do stewardesy, która dała mu spadochron, był pełen płynącej z głębi serca wdzięczności.
Teraz posłuchajcie, co mówi współczesna ewangelia: „Przyjmij Jezusa Chrystusa. On da ci miłość, radość, pokój i spełnienie”. Innymi słowy polepszy komfort twojego lotu. Na zasadzie eksperymentu grzesznik przyjmuje Zbawiciela, by przekonać się czy będzie tak, jak mu głoszono.

Co otrzymuje? Pokuszenie, cierpienie i prześladowanie. Inni pasażerowie drwią z jego decyzji. Co więc robi? Odchodzi od Jezusa Chrystusa, gorszy się Słowem Bożym, jest rozczarowany, zgorzkniały i ma w tym zupełną słuszność! Obiecano mu pokój, radość i spełnienie, a wszystko co otrzymał to doświadczenia i upokorzenia! Jego gorycz zwraca się ku tym, którzy „dali” mu „dobrą nowinę”. Jego stan końcowy jest gorszy niż początkowy – kolejny uodporniony, zgorzkniały odstępca!

Apostoł Piotr działał w nierozsądnej gorliwości, gdy próbował posiekać na kawałki rzymskiego sługę w ogrodzie Getsemane. Wielu nierozważnych chrześcijan również odcina uszy potencjalnych słuchaczy. Gdy grzesznicy już raz stwierdzą, że spróbowali chrześcijaństwa, nie nadstawią ucha by słuchać ewangelii po raz kolejny! Dlaczego grzesznicy odchodzą i nie słuchają? Ponieważ już dłużej nie głosimy pełnego przesłania ewangelii! Pominęliśmy klucz do szczerej pokuty – Zakon Boży! Apostoł Paweł powiedział: „Przecież nie poznałbym grzechu, gdyby nie zakon” (Rz 7:7).

Posłuchaj poniższych słów Charlesa Spurgeona:
Zaniechaj Zakonu a osłabisz światło, dzięki któremu człowiek dostrzega swoją winę. To poważna strata dla grzesznika a nie zysk – gdyż zmniejsza prawdopodobieństwo jego przeświadczenia i nawrócenia. Mówię, że pozbawiasz ewangelię najmocniejszego argumentu (najpotężniejszej broni), gdy odkładasz na bok Zakon. Usuwasz z niej nauczyciela, który prowadzi człowieka do Chrystusa… Ludzie nigdy nie zaakceptują łaski, dopóki nie zaczną drżeć przed sprawiedliwym i świętym Prawem. Dlatego też Zakon służy najpotrzebniejszemu i najbardziej błogosławionemu celowi i nie może zostać usunięty ze swego miejsca.

Gdy grzesznik dostrzega konsekwencje łamania Prawa Bożego – tego, że nie może uciec od nieuchronnego sądu – wówczas dopiero widzi potrzebę oddania się Panu Jezusowi Chrystusowi. Gdy głosimy nadchodzącą karę przez Prawo, grzesznik przychodzi do Chrystusa wyłącznie, by uniknąć „nadchodzącego gniewu”. W miejsce głoszenia, że Jezus polepsza komfort lotu, musimy ostrzegać ludzi przed nieuchronnym skokiem. Każdy musi przejść przez drzwi śmierci. A jak postanowione jest ludziom raz umrzeć, a potem sąd (Hbr 9:27).

Czy jednak chrześcijaństwo nie oferuje obfitego życia? Zapewniam cię, że oferuje! Pokój i radość są właściwymi owocami Ducha. Jest to jednak niesprawiedliwe wobec grzeszników, gdy kusimy ich wyłącznie korzyściami zbawienia. Nasze niefortunne starania powodują jedynie, że grzesznicy przychodzą do Chrystusa z zanieczyszczonymi motywacjami, pozbawionymi pokuty.

Pamiętasz, dlaczego drugi pasażer miał radość i pokój? Ponieważ wiedział, od czego uchroni go spadochron. Tak samo prawdziwie nawrócony posiada radość i pokój w swoim wierzeniu, gdyż wie, że sprawiedliwość Chrystusa wyswobodzi go od nadchodzącego gniewu. „Albowiem Królestwo Boże to… sprawiedliwość i pokój, i radość w Duchu Świętym” (Rz 14:17). Dlaczego sprawiedliwość idzie w parze z pokojem i radością? Ponieważ „bogactwo nic nie pomoże w dniu gniewu, lecz sprawiedliwość ratuje od śmierci” (Prz 11:4).

сайта

Najlepiej strzeżony SEKRET piekła#Różne artykuły

#

Jest to książka dla tych wszystkich,
którzy widząc beznadziejność swoich i innych wysiłków ewangelizacyjnych zarzucili
to Boże dzieło, trochę obciążeni tym, że nie zwiastują, trochę wytłumaczeni
przez różnych kaznodziejów twierdzących, że ten kraj to pod duchową czapą
żyje i dlatego nie mamy takich efektów jak byśmy chcieli no i jeszcze parę
innych powodów. Osobiście brałem udział w dziesiątkach ewangelizacji w różnych
miejscach w całym kraju z Anglikami, Amerykanami, Holendrami, nawet z Australijczykami
i ZAWSZE z tym samym efektem: dziesiątki ludzi modlących o przyjęcie Jezusa
i 0 (ZERO) nawróceń. Od dawna wiedziałem, że coś jest nie tak z tą „modlitwą
pokutną”. Potem Bóg zaczął mnie przekonywać, że to wszystko dlatego, że nie
idziemy w ślady Jezusa, który „świadczył, że uczynki świata są złe”. Oczywiście,
nie ma prześladowań, (no i te wszystkie bajery, że żyjemy w demokratycznym
kraju, że wolność itp, itd…), bo nikomu za skórę nie

wchodzimy. Zwiastowana dziś ewangelia
nie przypomina nawet gumowej pałki, a co dopiero miecza, który rozdziera
wnętrze grzesznika. To jest książka, która pokazuje dokładnie, precyzyjnie
i biblijnie jaki składnik świadczenia został przez kościół utracony, i wyjaśnia
ten właśnie totalny brak naszej skuteczności.

Chciałbym rzucić takie hasło w
internet i, proszę, popchnijcie to dalej:

Kto żyw niech kupuje „Najlepiej
strzeżoną tajemnicę piekła” (a jeśli możesz to 2,5, 10) czyta i rozdaje.
Nawet jeśli dzięki temu będziemy mieli jednego grzesznika nawróconego za
jedną książkę 1:1 to chyba każdy przyzna, że 17 zł. za prawdę, która zbawi
tego człowieka to niewiele, wiem i jestem przekonany, że efekty będą dużo
większe.

A więc jeszcze raz:

Ray Comfort

Najlepiej strzeżona tajemnica piekła

———————————————————————————-

Pozwolę sobie zareklamować jedno
miejsce, gdzie da się ją kupić

(i krótki komentarz na temat tej
książki):

http://www.aetos.pl/product_info.php?products_id=1268

a na stronach wydawnictwa

http://www.jakubwydawnictwo.com

jest wiele innych adresów księgarni
i hurtowni.

Jeśli możesz kup dwie, pięć lub dziesięć i rozdawaj
w kościele, aby każdy
mógł się dowiedzieć
jak być skutecznym w ewangelizacji.


Serdecznie pozdrawiam

Piotr Zaremba

рейтинг seo компаний россии

Amerykański bałwan

Wyobraź sobie kogoś, kto bierze kawałek drewna, rzeźbi go tak, aby wyglądał na brodatego mężczyznę w długiej szacie. Na dole tej figury ryje imię „Jezus” no i w końcu codziennie klęka przed nim w czci. Czy w ten sposób staje się chrześcijaninem? Nie, to sprawia, że jest bałwochwalcą. On czci coś, co sobie nazwał Jezusem, lecz co nie jest Nim w ogóle. Jego drewniany bożek jest ciężką obrazą dla Jezusa.

W podobny sposób współczesne amerykańskie chrześcijaństwo stworzyło sobie wiele wersji Jezusa, które z ledwością przypominają Jezusa objawionego w Piśmie. Tworząc sobie bożki według swojego upodobania, ci czciciele „amerykańskiego Jezusa” nie są ani troch mniej bałwochwalcami, ani trochę więcej chrześcijanami, niż ów rzeźbiarz, którego przed chwilą opisałem.

Jakie różnice występują między amerykańskim, a Biblijnym Jezusem? Ten amerykański pojawia się w różnorodnych postaciach, lecz porównajmy tylko kilka jego cech z tej najbardziej popularnej wersji do Biblii.

Biblijny Jezus powiedział, że tylko ci, którzy pełnią wolę Jego Ojca, zachowują Jego przykazania wejdą do królestwa. Wszyscy inny zostaną wrzuceni do piekła, nawet ci, którzy nazywają Go Panem (Mat. 7:13-27). Biblijny Jezus ostrzegał, że nienawidzący, pożądliwi, nieprzebacząjcy, egoistyczni, zdziercy nie będą zbawieni ((Mat. 5:21-22, 27-30; 6:14-15, 19-24; 25:31-46). W przeciwieństwie do tego, amerykański Jezus nie upiera się przy świętości tak bardzo. Z pewnością nigdy nie mówi o tym, że posłuszeństwo jest istotne do zdobycie wiecznego życia. Ci, którzy wierzą w to, są legalistami, mówi. Zawsze podkreśla Bożą łaskę, lecz jest to łaska, która przymyka oko i przebacza, lecz nie przemienia. Amerykański Jezus wierzy, że wiara bez uczynków może zbawiać i że jest cała klasa związanych z niebem chrześcijan zwanych „cielesnymi”, którzy są nie do rozróżnienia od niebawionych ludzi.

Biblijny Jezus w wyraźnych słowach ostrzegał swoich najbliższych uczniów o tym, że mogą nie być przygotowani na Jego powrót, jeśli wrócą do swoich grzechów. Ostrzegał ich, że zostaną wrzuceni do piekła, jeśli nie będą przygotowani na Jego powrót (Mat. 24:32-51; 25:1-30). Amerykański Jezus, z drugiej strony, wierzy, że jak już raz zostałeś zbawiony to już zawsze będziesz zbawiony. Masz zagwarantowane miejsce w niebie, bez względu na to jak prowadzisz swoje życie. Często mówi publiczności, że umarł za wszystkie grzechy, przeszłe, obecne i przyszłe, tak więc nie ma takiego grzechu, którego popełnienie nie obejmowałaby Jego śmierć. Mogą się więc czuć pewni w Jego łasce. (Nigdy nikt nie zdaje pyta, czy na koniec wszyscy będą zbawieni, skoro Jezus umarł z grzechy każdego, przeszłe, obecne i przyszłe).

Biblijny Jezus nie znając czasu Swego powrotu, powiedział uczniom, żeby byli gotowi nawet na ucieczkę w góry, z powodu wielkich prześladowań jakie zaczną się, gdy antychryst wejdzie do świątyni. Niektórzy będą zamęczeni. Obiecał kataklizmy oraz że „pośle swoich aniołów z wielką trąbą, i zgromadzą wybranych jego z czterech storn świata z jednego krańca nieba aż po drugi” (Mat 24:3-36). Amerykański Jezus obiecuje, że wszyscy jego będą zabrani w górę zanim jakiekolwiek prześladowania się zaczną, ponieważ Bóg nie dopuści, aby ludzie, których kocha byli tak prześladowani. (Ci, którzy wierzą w amerykańskiego Jezusa często nie mają najmniejszego pojęcia jak wiele prześladowań na całym świecie ci którzy , którzy wierzą w Bilijnego Jezusa, ani specjalnie ich to nie obchodzi.) Amerykański Jezusa wróci dwa razy, a Jego drugi powrót nastąpi po Jego pierwszym powrocie po siedmiu latach, tylko zapomniał o tym powiedzieć uczniom.

Biblijny Jezus nakazał swoim uczniom, aby sprzedawali swoje majętności i rozdawali ubogim, a wszelkie swe dobra składali w niebie. Nakazał im, aby nie składali swych bogactw na ziemi. Powiedział, że ci, którzy tak robią są pełni ciemności (p. Mat.6:19-24; Łuk 12:33). Nawet ci, którzy skrupulatnie składają dziesięciny, podobnie jak faryzeusze, mogą kochać pieniądze (p. Łuk. 11:42; 16:14; 18:12).

 Amerykański Jezus często mówi swoim uczniom coś dokładnie przeciwnego. Chce dawać im więcej skarbów do zbierania na ziemi, żeby byli nawet jeszcze bogatsi niż już są. Obiecuje powodzenie już za 10% ich przychodów. Interesujące jest to, że zgodnie badaniami Georga Barna, nie więcej niż 8% ludzi, którzy wierzą w amerykańskiego Jezusa, faktycznie daje co najmniej 10% ze swych przychodów na ten cel.

Biblijny Jezus nauczał swoich uczniów modlić się, aby Imię Jego Ojca było święcone, aby Jego królestwo przyszło i Jego wola wypełniła się doskonale na Ziemi. Uczył ich, aby prosili o swój codzienny chleb i uwolnienie od zła (Mat. 6:9-13). Amerykański Jezus uczy swoich uczniów, aby modlili się modlitwą Jabeza i domagali się swoich praw związanych z przymierzem, aby zdobyć jeszcze więcej bogactw.

Biblijny Jezus mówił wszystkim, aby pokutowali, ostrzegał ich, że jeśli tego nie zrobią to zginą. Ogłaszał, że pokuta jest koniecznym wymogiem przebaczenia (p. Mat. 4:17; Łuk. 5:32, 13:3-5; 24:47). Amerykański Jezus rzadko wspomina o pokucie, zwykle prosi ludzi o to, aby przyjęli Go jako zbawiciela.

Biblijny Jezus często mówił o piekle i ostrzegał przed jego horrorem. (p. Mat. 5:2, 29-30; 8:12; 10:28; 13:41-42, 49-50; 18:9; 22:13; 23:33; 24:51; 25:30; Łuk. 13:28). Amerykański Jezus nie chce nikogo straszyć wspominaniem o piekle, skoro mogłoby bo urazić niektórych ludzi idących do piekła, a to utrudnia wzrost kościoła.

Biblijny Jezus powiedział swoim sługom, że ich celem jest powoływanie uczniów, którzy będą posłuszni wszystkim Jego przykazaniom (p. Mat. 28:19-20). Amerykański Jezus mówi swoim sługom, że ich celem jest nazbierać jak największe tłumy na niedzielne nabożeństwo.

Biblijny Jezus obiecywał wolność od grzechu tym, którzy staną się Jego prawdziwymi uczniami i będą trwać w Jego Słowie (p. Jn. 8:31-36). Amerykański Jezus takich obietnic nie daje. Grzesznicy i uzależnienie muszą poczekać na niebo z nadzieją na wolność. Amerykański Jezus oferuje im psychologiczną poradę i grupy wsparcia.

 Biblijny Jezus wierzył, że być wierzącym w Niego i by Jego uczniem to synonimy. Wzywał każdego, aby zrobił pierwszy krok ku relacji z Nim stając się oddanym uczniem (Mat. 28:19-20; Łuk.14:25-35; Jn. 8:30-31). Amerykański Jezus wierzy, że każdy może być oddanym niebu wierzącym, nawet jeśli nigdy nie stanie się uczniem, co jest tylko opcjonalny krokiem dla tych, którzy rzeczywiście chcą oddać się Jemu.

Biblijny Jezus wzywa do pełnego pasji oddania. Ogłasza, że nie jesteśmy warci Go, jeśli kochamy naszych rodziców czy dzieci bardziej od Niego. Nie możemy przyjść do Niego, jeśli nie odrzucimy siebie i nie weźmiemy Jego krzyża (p. Mat. 10:37-38; 16:24). Amerykański Jezus nie przejmuje się tym, że zajmuje drugie miejsce po bardziej ekscytujących rzeczach jak amerykański football, NASCAR (wyścigi samochodowe) oraz WWF (ochrona zwierząt).

__________________________________________________________________________________________________

 Główną różnicą między Biblijnym, a amerykańskim Jezusem jest to: Biblijny Jezus jest Królem Królów i Panem Panów, wszechmocnym Synem Boga, nadchodzącym Sędzią świata, podczas gdy amerykański Jezus jest tylko zbawicielem i przyjacielem.

 Główną różnicą między tymi, którzy wierzą w Biblijnego Jezusa, a tymi, którzy wierzą w amerykańskiego jest to: Ci, którzy wierzą w Biblijnego Jezusa przestrzegają Jego przykazań i miłują braci (p. 1 Jn 2:3-6; 3:9-10, 14), podczas gdy ci, którzy wierzą w Jezusa amerykańskiego mają na sobie cienka warstwę świętości i nie dbają o braci, a w rzeczywistości często nienawidzą i krytykują prawdziwych naśladowców Jezusa nazywając ich „niezrównoważonymi fanatykami” czy „legalistami”, bądź „świętszymi od papieża”

 (p.1 Jn. 2:9, 11, 19; 3:14; 4:20).

Lecz jest jeszcze jeden, najbardziej poważny fakt: ludzie, nie są zbawiani wtedy, gdy uwierzą, że zbawienie jest z wiary, lecz gdy uwierzą w Osobę, Boską Osobę zwaną Jezus Chrystus (p. Jn. 3:16), a skoro tak, to bardzo powinno martwić nas to, że tak wielu ludzi, którzy twierdzą, że są chrześcijanami, wierzy w Jezusa tak ogromnie różniącego się od Tego Biblijnego. Ludzie, którzy wierzą w amerykańskiego Jezusa faktycznie nie wierzą w Jezusa w ogóle. Amerykański Jezusa jest amerykańskim bałwanem.

Lecz czy Syn Człowieczy, gdy przyjdzie znajdzie wiarę na ziemi? Jezus (Łuk.18:8).

раскрутка

Zmiany ??!!#Różne artykuły

#

Kościół
paszteci zmiany „frazeologii” Świętej Trójcy

Richard Ostling
ASSOCIATED PRESS
Czerwiec 20, 2006
BIRMINGHAM, Alabama.


W niektórych Prezbiteriańskich kościołach Święta Trójca w postaci: „Ojciec,
Syn i Duch Święty” zostaną usunięte – „Matka, Dziecko i Łono” zawieszone.
Delegaci na krajowy zjazd Prezbiteriańskiego Kościoła (USA) przegłosowali
wczoraj, aby „przyjąć” deklarację polityki używania języka zawierającego
odniesienia do płci dla nazwy Trójcy, a jest to o krok od przyjęcia tego.
Urzędnicy kościoła zostali upoważnieni do zaproponowania „eksperymentalnej
liturgii” ze „zmienionym słownictwem” dla Trójcy, lecz zbory nie będą musiały
tego używać.

Oprócz „Matka, Dziecko i Łono” oraz „Skała, Odkupiciel, Przyjaciel,”
są jeszcze następujące możliwości:
• „Kochanek, Umiłowany, Miłość”
• „Stwóca, Zbawiciel, Ten, który uświęca (Sanctifier)”
• „Krół Chwały, Książe Pokoju, Duch Miłości”

Nie zmienia to teologicznej
pozycji kościoła, lecz daje edukacyjną możliwość rozwoju duchowego życia
członków” – powiedziała w czasie wczorajszej debaty na temat zmian przewodnicząca
komisji legislacyjnej Nancy Olthoff, świeckiego członka kościoła.

Zgromadzenie z ledwością
broniło konserwatywnej oferty, aby posłać dokument do dalszych studiów, które
mogły by go unicestwić. Zespół ekspertów, który pracował nad tym tematem
od 2000 roku stwierdził, że klasyczny język nazewnictwa Trójcy ciągle powinien
być używany, lecz prezbiterianie powinni starać się o „świeży sposób wypowiadania
tajemnicy trój jedynego Boga”, aby „rozwinąć słownik chwały i czci kościoła”.
Język, który był używany przez setki lat do opisania Ojca i Syna „był używany
do popierania idei, że Bóg jest mężczyzną i że mężczyzna jest nadrzędny wobec
kobiety” stwierdziła ta ekipa specjalistów. Konserwatyście odpowiedzieli,
że kościół powinien ściśle przylgnąć do sposobu w jaki Biblia odnosi się
do Boga i zwrócić uwagę na to, że Modlitwa Pańska, której Chrsytus nauczył
mówić, jest skierowana do „Naszego Ojca”.

Delegaci zaśpiewali zmienioną
wersję znanej doksologii; „Chwała Bogu, od którego wszelkie błogosławieństwo
płynie”, unikając męskich rzeczowników i zaimków określających Boga.

Młoda delegatka Dorothy
Hill, studentka
Gordon-Conwell Theological Seminary in
Massachusetts, protestowała, twierdząc,
że dokument proponujący zmiany językowe w nazewnictwie Trójcy „sugeruje punkt
widzenia, który wywoła napięcie co do czegoś, o czym w naszych kościołach
zawsze zachowywano jako prawdę o naszym Trójjedynym Bogu”.

Panna Hill przypomniała
delegatom, że w Dziesięciu Przykazaniach powiedziano: „…, gdyż Pan nie
pozostawi bez kary nikogo, kto nadużywa Jego imienia”.

Wielebna Deborah Funke
z Montany ostrzegła, że ten dokument będzie „wywoływał teologiczne zagmatwanie
i podziały” w czasie, gdy denominacja liczące 2.3 miliona członków napotyka
na inne problemy.

Zgromadzenie głosuje dziś
nad propozycją, aby dać lokalnym zgromadzeniom i regionalnym prezbiterianom
swobodę ordynowania kleryków i świeckich urzędników żyjących w homoseksualnych
związkach. Dziesięć konserwatywnych grup prezbiteriańskich ostrzegło wspólnie,
że zgoda na to, co oni nazywają „opcją lokalną” będzie „promowaniem schizmy
przez dopuszczenie do lekceważenia jasnych biblijnych standardów Pisma.

Brawo Dorothy Hill !!

aracer.mobi

Czy cierpi serce twoje?


  Rada dla tych, którzy cierpią z powodu pysznych i ambitnych przywódców kościelnych.

 Spotkałem Joe’go (imię zmienione) w zeszłym tygodniu. Nie był sobą, takim jak zwykle, pełnym miłości i radości. Był kościelnym przywódcą zawsze troskliwym, który spędzał większość swojego czasu na świadczeniu innym. Spotkał Jezusa jako swojego Zbawiciela dziesięć lat temu w czasie podróży służbowej. Wrócił do domu jako nowy człowiek i przyłączył się do lokalnego zboru. Kościół liczył wówczas około 500 członków i Joe bardzo szybko został liderem z powodu pasji do zdobywania dusz i swego oddania kościołowi. Brał udział w większości zborowych programów – spotkaniach modlitewnych, zamorskich misjach, jako lider grupy domowej itd.

W zeszłym tygodniu Joe był zupełnie innym człowiekiem. Jego żarliwość dla Jezusa znikła, stało się coś dramatycznie niedobrego. Ze łzami w oczach wylał przede mną swoje serce. Zasadniczo, w jego kościele wydarzyły się trzy rzeczy.

Kościół wzrósł do kilku tysięcy członków. Przywódcy nie chodzili już więcej w miłości i nie mieli czasu dla swoich członków. Tydzień za tygodniem lider pysznił się ze swoich osiągnięć dla Boga. W wyniku tego Słowo Boże było rzadko głoszone z kazalnicy, a zamiast tego ludzie słuchali planów liderów jak: koszty budowania kaplicy, kościelne programy, o sprzedaży książek i kaset prowadzonej przez tego lidera.

 Kościół zaczął mierzyć swoje powodzenie ilością darów i dziesięcin, i postępem programu dzięki systemowi grup domowych. Wszystko jest robione jak w komercyjnej organizacji, a osiągnięcia w dziedzinie finansowej i ilości członków mają szczytowe znaczenie.

 Ten lider uzurpował sobie władzę. Nikomu nie wolno kwestionować jego postępowania. Gdybyś tylko próbował, zostałbyś posiekany na kawałki. Z kazalnicy był nawet w stanie powiedzieć wierzącym, aby odeszli, jeśli nie podoba im się przywódca.

Krytykuje on też inne kościoły i służby z kazalnicy. Okazuje nawet swój gniew, gdy mówi o innych służbach, których nie lubi. Czasami jego kazania były wyraźnie w duchu krytycyzmu i często członkowie, którzy słyszeli te słowa, przyjmowali tego samego ducha.

W kościele jest duch konkurencji. Te zespoły, w których grupy domowe wzrosły ponad założony plan dostają specjalne bonusy i finansowe nagrody. Budowanie charakteru nie jest ważne w tym kościele. Przywódca często porównuje swój zbór z innymi i wymyśla programy, które mają doprowadzić do prześcignięcia tamtych.

Lider tego kościoła żyje w izolacji. Nie bierze udziału ani nie współuczestniczy w innych programach, aby zjednoczyć liderów razem do modlitwy i dzielenia się doświadczeniami. Uważa, że jego kościół jest najlepszy i nie chce tracić czasu na spotykanie się z innymi lokalnymi sługami.

 Jeśli czytasz to i serce twoje rani, podobnie jak Joe’go, to mam nadzieję, że poniższe wskazówki pomogą ci:

  Nigdy nie wolno nam patrzeć na człowieka, gdy podążamy w tej duchowej podróży. Jer. 19:9-10 opisuje ludzkie serce: „Podstępne jest serce, bardziej niż wszystko inne, i zepsute, któż może je poznać. Ja, Pan, zgłębiam serce, wystawiam na próbę nerki, aby oddać każdemu według jego postępowania, według owocu jego uczynków”. Każdy człowiek narodzony na tym świecie ma zwodnicze serce, może upaść w każdej chwili, nawet wielcy mężowie Boży. Nasze zaufanie powinniśmy składać wyłącznie w Jezusie.

Nasze życie powinno być prowadzone przez Ducha Świętego, a może się to dziać tylko wtedy, gdy zbliżymy się do Jezusa. Gdy zbliżamy się do Niego, On zbliża się do nas. Gdy czytamy Biblię i modlimy się, stopniowo będziemy poznawali głos Ducha Świętego. Pamiętaj, że Duch Święty jest naszym Pocieszycielem, gdy do Niego przychodzimy.

Buduj Królestwo Boże w swym sercu. Zgodnie ze słowami Ewangelii Łukasza 17:21, Królestwo Boże jest w tobie – nie w służbie i nie w budynku. Ono jest w twoim sercu. Gdy nasze serca są spragnione Jego, On nas napełni.

Jeśli służysz Bogu w jakikolwiek sposób, nie powinno to wywoływać w twoim życiu napięcia. Jezus powiedział w Ewangelii Mateusza 11:29-30: „Weźcie na siebie moje jarzmo i uczcie się do mnie, że jestem cichy i pokornego serca, a znajdziecie ukojenie dla dusz waszych. Albowiem jarzmo moje jest miłe, a brzemię lekkie”. A zatem, gdy służymy Bogu, powinno to być lekkie i miłe.

 Ucz się odpoczywać przed Panem. Psalm 62:1-2 mówi tak: Jedynie w Bogu jest uciszenie duszy mojej. Od niego jest zbawienie moje. Tylko On jest opoką moją i zbawieniem moim, Twierdzą moją, przeto się nie zachwieję”. Jest coś nadnaturalnego, gdy uczymy się odpoczywać w Panu. Powstaniemy wtedy z siłą, która nie pozwoli nam zachwiaćsię, bez względu na to, co się dzieje. W czasie usługiwania często uczę się jak zrelaksować się przed Bogiem i to właśnie wtedy dzieją się wszystkie cuda.

Kościół do którego uczęszczasz nie jest jedynym kościołem w mieście. Naucz się poruszać wraz z duchowym życiem. Poszukaj kościoła, w którym będziesz się czuł pokój, miłość i radość. Pamiętaj o tym, że na każdego upadłego ucznia, jest jedenastu, którzy wykonują dzieła Boże.

Być może ciągle masz w umyśle pytania, które mieszają ci w głowie, jak na przykład: „Boże, dlaczego dopuszczasz do czegoś takiego w kościele?” czy „Dlaczego twoje namaszczenie ciągle przez tego człowieka przepływa?”

Bóg ma na wszystko swój czas, ale być może następujące wersety pomogą ci:

 Jer.23:1-4

Biada pasterzom, którzy gubią i rozpraszają owce mojego pastwiska, mówi Pan! Dlatego tak mówi Pan, Bóg Izraela, o pasterzach, którzy pasą mój lud: To wy rozproszyliście moje owce i rozpędziliście je, a nie zatroszczyliście się o nie. Toteż ukarzę was za złe wasze uczynki – mówi Pan. I sam zgromadzę resztę moich owiec ze wszystkich ziem, do których je wygnałem, i sprowadzę je na ich pastwisko; i będą płodne i liczne. I ustanowię nad nimi pasterzy, którzy je paść będą, i nie będą się już bały ni trwożyły, i żadna z nich nie zaginie – mówi Pan.

Rzym 11:29

 Ponieważ nieodwołalne jest powołanie i dary Boże.  Gdy dotrzemy do nieba to zostaniesz zaskoczony tym, że to nie ci wszyscy dobrze rozreklamowani i powszechnie czczeni kaznodzieje otrzymają największe nagrody.

Mat 5:11-12

Błogosławieni jesteście, gdy wamzłorzeczyć i prześladować was będą i kłamliwie mówić na was wszelkie zło ze względu na mnie! Radujcie i weselcie się, albowiem zapłata wasza obfita jest w niebie; tak bowiem prześladowali proroków, którzy byli przed wami.

Łuk. 6:35

Ale miłujcie nieprzyjaciół waszych i dobrze czyńcie, i pożyczajcie, nie spodziewając się zwrotu, a będzie obfita nagroda wasza, i synami Najwyższego będziecie, gdyż On dobrotliwy jest i dla niewdzięcznych, i dla złych.

Mat 7:21-23

 Nie każdy, kto do mnie mówi: Panie, Panie, wejdzie do Królestwa Niebios; lecz tylko ten, kto pełni wolę Ojca mojego, który jest w niebie. W owym dniu wielu mi powie: Panie, Panie,czyż nie prorokowaliśmy w imieniu twoim i w imieniu twoim nie wypędzaliśmy demonów, i w imieniu twoim nie czyniliśmy wielu cudów? A wtedy im powiem: Nigdy was nie znałem. Idźcie precz ode mnie wy, którzy czynicie bezprawie.

Kontakt do pastora Randy Tan:

rantan48@yahoo.com

deeo

Feminizacja kościoła

Logo_Wood

Leon J. Podles (fragmenty)

Być może już zauważyłeś, że generalnie, mężczyźni nie są tak zainteresowani religią jak kobiety, a jeśli mężczyźni są szczerzy to powiedzą ci, że ogólnie mają takie odczucie, że kościół jest dla kobiet. Mogą dodać do tego, że kobiety są bardziej emocjonalne niż mężczyźni, czy też, że religia jest taką podporą, której mężczyzna nie potrzebuje.

W mojej książce „Impotencja Kościoła: feminizacji chrześcijaństwa” badam temat braku mężczyzn w zachodnim kościele. Tutaj zamierzam dokonać krótkiego podsumowania tez zawartych w książce, mówiących o tym, że, po pierwsze: mężczyźni trzymają się z dala od chrześcijaństwa, ponieważ uważają je za zagrożenie dla swojej ciężko zdobytej męskości. Po drugie: wyjaśnię jak to się stało, że kościół zaczął być identyfikowany z kobiecością. Po trzecie: rozważę w jaki sposób ta feminizacja podkopała ojcostwo, oraz w jaki sposób Kościół może zdobyć mężczyzn i pomóc im być chrześcijanami i chrześcijańskim ojcami.

Socjolodzy zebrali statystyki dotyczące praktyki i przekonań i te badania potwierdzają popularne wrażenie: religia, szczególnie chrześcijańska różnorodność, jest przeważająco kobiecą sprawą w zachodnim społeczeństwie. James H.Ficher pyta: „Czy mężczyźni są rzeczywiście mniej religijni od kobiet?”1
Większość badań na to pytanie wydaje się wskazywać, że tak jest i to przejawia się we wszystkich chrześcijańskich kościołach, denominacjach i sektach na Zachodzie. Michael Argyle generalizuje: “Kobiety są bardziej religijne niż mężczyźni pod wszystkimi względami, szczególnie w dziedzinie modlitwy osobistej, jak również członkostwa, uczestnictwa i postawy”2. Gail Malmgreen wskazuje, na nierówność płci wśród kleru i płeć wierności: „We współczesnej zachodniej kulturze, religia było przeważająco kobiecą sferą. Niemal w każdej sekcie i chrześcijańskiej denominacji, pomimo że mężczyźni zmonopolizowali władzę, kobiety stanowią większość członków3”. Chrześcijaństwo jest religią kobiet i dla kobiet.

Kobiety nie tylko zazwyczaj częściej od mężczyzn chodzą do kościoła, są również bardziej aktywne i lojalne. Georg Banra napisał w połowie lat 90-tych o Amerykanach: „Kobiety chętniej uczestniczą w zgromadzeniach w ciągu tygodnia  jak też 50%
kobiet chętniej niż mężczyźni przyznaje, że są „religijne” i stwierdzają, że są „całkowicie oddane” chrześcijańskiej
wierze4.
Ta przepaść wydaje się wzrastać gwałtownie. W 1992 roku 43% mężczyzn uczestniczyło w życiu kościoła; 1996 tylko 28%5. Uczestnictwo w kościele w Stanach Zjednoczonych to około 60% kobiet i 40% mężczyzn. Im bardziej liberalna denominacja, tym wyższy procent kobiet. Fundamentaliści są podzieleni niemal równo, lecz jedyną religią, w której czasami pojawia się większość mężczyzn to Wschodni Ortodoksi, Ortodoksyjny Judaizm, Islam i religie wschodnie takie jak Buddyzm. Mężczyźni mówią, że wierzą w Boga, tak samo jak kobiety, lecz im więcej chrześcijańskich praktyk i wierzeń się pojawia, tym mniej są im oddani. Mężczyźni znacznie rzadziej chodzą do kościoła od kobiet, jak też znacznie mniej wierzą w życie po śmierci, niebo i piekło.

To zróżnicowanie nie jest ograniczone do Północnej Ameryki. W XVII wiecznej Nowej Anglii, Cotton Mather zdumiewał się nad tym, dlaczego jego zbory są w przygniatającej części damskie. Nie są również Stany Zjednoczone najgorsze w tym. Mężczyźni z Ameryki Łacińskiej nieustannie opierają się chodzeniu do kościoła6. W jednej z konserwatywnych hiszpańskich wiosek uważane jest za haniebne dla mężczyzny, aby był wyjątkowo religijny. Mężczyzna jest poniżany, pasar vergüenza, jeśli ma długi lub „jeśli widuje się go w kościele z różańcem lub siedzącego w pierwszej ławce” 7.
Mężczyzna może być katolikiem bez noszenia piętna hańby, lecz zewnętrzna religijność jest niezgodna z męskością. W całej Europie ten powtarza się ten sam obraz. W Anglii różnica wzrastała: „brak równowagi między płcią staje się czymś więcej niż mało znaczącym elementem we współczesnym społeczeństwie”8. Różnica ta może być prześledzona tak daleko wstecz, jak daleko sięgają pierwsze statystyki dotyczące kościoła – i dotyczy to nie tylko różnic widocznych zewnętrznie, lecz również w zakresie wiary:o wiele więcej kobiet niż mężczyzn określa Chrystusa jako podstawę wiary9.
We współczesnej Francji kościół jest zdominowany przez kobiety. Jest tak od czasów, gdy Francja podniosła się z okresu skrajnego antyklerykalizmu w XIX wieku. Różnica między uczestnictwem kobiet i mężczyzn zmalała nieco w połowie XX wieku, częściowo ze względu na to, że więcej mężczyzn chodziło do kościoła, a częściowo, ponieważ mniej kobiet chodziło10. Sytuacja była znacznie gorsza w XIX wieku, gdy szalał antyklerykalizm. W 1858 roku rektor Montpellier rozpaczał nad tym, że „religijne obowiązki są niemal całkowicie zaniedbane przez mężczyzn czy też praktycznie rzecz biorąc wykonywane są tylko dla oka. Generalnie kobiety wykonują ich obowiązki” 11. Powiedział tak, ponieważ tylko 15% mężczyzn wykonało swoją Wielkanocną powinność. W 1877 w zachodniej części dekanatu Orleanu zaledwie 4.7% mężczyzn przyjęło Wielkanocną Komunię, pomimo że zrobiło to 26% kobiet 12.
Strategią francuskiego kościoła stało się utrzymanie obecności w społeczeństwie przez wpływy kobiet13. Strategiczne decyzje dotknęły nawet doktryny. Kościół od pewnego czasu trwał w potępianiu antykoncepcji. Lecz we Francji wieśniacy praktykowali stosunek przerywany, aby ograniczać podział swojego dziedzictwa. Zgodnie z radą Alfonsa de Ligouri, spowiednicy zdecydowali, że kobiety są niewinne, jeśli ich mężowie stosują ten środek antykoncepcji. Ta decyzja opierała się na strachu przed tym, że rygoryzm spowoduje zrażenie kobiet i utratę wpływów kościoła we francuskim społeczeństwie. W 1842 roku Trappis (lekarz) Debryne kłócił się z rygorystycznymi postawami w tej dziedzinie: „Należy zwrócić poważną uwagę na to, aby nie zrażać kobiet przez nieroztropny rygor; ta sprawa jest szczególnej wagi. Następne pokolenie jest w rękach kobiety, przyszłość należy do niej. Jeśli kobieta odejdzie od nas [„nas” wydaje się być skierowane do jego czytelników księży], to wraz z nią wszystko zniknie i rozpadnie się w otchłań ateizmu – wiara, moralność, i nasza cała cywilizacja14.

Gdziekolwiek zachodnie chrześcijaństwo się rozprzestrzeniało, kościół feminizował się. Reuther zauważa, że „w Niemczech, Francji, Norwegii i Irlandii kobiety stanowią 60-65% aktywnych członków. W Korei, Indiach i Filipinach – 65-70%15.

Anegdotyczne dowody wskazują, że ten schemat większej kobiecej pobożności sięga wstecz poza Reformację. Nawet średniowieczni kaznodzieje czynili uwagi do kobiet, jako bardziej aktywnych w kościele”16. Bliższa analiza danych socjologicznych pokazuje, że tak ściśle to nie bycie mężczyzną czy kobietą stanowi różnicę, lecz bycie męskim lub kobiecym. Znaczy to, że mężczyźni, którzy mają kobiece cechy osobowości znacznie częściej mają zwyczaj chodzić do kościoła niż inni mężczyźni. Kobiety, które mają męskie cechy osobowości, zwyczaj rzadziej chodzą do kościoła niż inne.

Męskość i Kościół.

Antropolodzy i psycholodzy rozwoju, którzy badali sprawę męskości doszli do powszechnej zgody, co do topologii męskości. Zacznę od narodzin dziecka, ponieważ jest to coś, z czym niemal wszyscy jesteśmy zaznajomieni. Chłopiec rodzi się z kobiety i ma bardzo intensywną, bliską relację z matką przez kilka pierwszych lat swego życia. Początkowo dziecko nawet nie zdaje sobie sprawy z tego, że jest osobnym bytem, inną osobą. Następnie zaczyna stopniowo dochodzić do tego, że jego matka różni się od niego w niezmiernie ważnym aspekcie: jest ona tym, czym on nigdy nie będzie mógł i nie powinien być – kobietą. Chłopiec musi przełamać tą głęboką, bliską więź z matką, aby ustabilizować swoją własną tożsamość. Dziewczynka jest inna, ona może stać się kobieca naśladując swoją matkę. Chłopiec nie może być męski imitując swoją matkę; on musi odwrócić się od tego modelu, zazwyczaj w stronę ojca. Na chłopca jest wywierana silna presja, aby tego przełomu dokonał. Jeśli tego nie zrobi, nazywany jest maminsynkiem, dziewczyną i znacznie bardziej dokuczliwymi epitetami. Uczy się tego, że za wszelką cenę musi zostać mężczyzną.

Mężczyzna niesie inną odpowiedzialność w życiu: podejmuje niebezpieczne prace w społeczeństwie, może pracować sam do śmierci, jak prawnik, zostać zastrzelonym na wojnie czy cokolwiek pośrodku. Nawet w Stanach Zjednoczonych mężczyźni zajmują niemal wszystkie niebezpieczne pozycje w naszym społeczeństwie, mierzone według prawdopodobieństwa poniesienia śmierci czy odniesienia ran. Tylko wtedy, gdy zarobi na swoje ostrogi jako mężczyzna, może włączyć się do świata kobiet żeniąc się i stając ojcem rodziny. Jako chłopiec jest strzeżony i zaopatrywany we wszystko; jako mężczyzna musi ochraniać i zaopatrywać innych, nawet kosztem własnego życia. Ten schemat jest niemal uniwersalny. Generalnie społeczeństwa posiadają coś, co antropolog z Yale, David Gilmore, nazywa „ideologią męskości”. Na całym świecie chłopcy są poddawani inicjacjom i próbom mającym na celu przełamanie ich relacji z matkami. Chłopcy muszą uczyć się znosić ból, cierpieć ubóstwo, tak by mogli w przyszłości podejmować niebezpieczne i wyniszczające zajęcia, które są we wszystkich społecznościach. Świat kobiecy jest bezpieczniejszy (dla mężczyzny): nie ponosi on niebezpieczeństwa rodzenia dzieci. Dlatego mężczyzna musi być nieustannie naciskany na dystansowanie się od kobiecego świata. Otrzymuje wyższy status w zamian za wzięcie na siebie męskiej roli, lecz płaci za to cenę. Michael Levin mówi: „Jeśli rola w seksie ma być uważana za wynik negocjacji, w których mężczyzna otrzymuje dominację w zamian za ryzyko gwałtownej śmierci, to trudno powiedzieć, że zrobił dobry interes”.

Zachodnie chrześcijaństwo stało się częścią kobiecego świata, od którego mężczyźni muszą się oddzielać, aby osiągnąć męskość; tak to czują. To dlatego trzymają się z dala od kościoła, a szczególnie wtedy, gdy widzą, że mężczyźni zaangażowani w kościele, są zazwyczaj mniej męscy. Większość religijnych denominacji, tych, które są najbardziej widoczne na zewnątrz, ma jak najgorszą reputację. Anglo-Katolicy zostali zrugani przez wiktoriańską prasę jako niemęscy, ponieważ oddali się gipsowym i koronkowym figurom (w niektórych przypadkach ta krytyka była uzasadniona). Psychologiczne badania wykryły związek między kobiecością w mężczyźnie a zainteresowaniem religią. Mogą wystąpić nawet fizyczne różnice. Wśród mężczyzn, piłkarze i aktorzy mają wyższy poziom testosteronu, a usługujący (w kościele) niższy. Powodzenie i poczucie własnej wartości mogą zmienić nawet poziom hormonu.

Dlaczego Kościół jest „kobiecy”? Czy jest coś w sposób wrodzony kobiecego w chrześcijaństwie? Wielu tradycyjnych chrześcijan wierzy, że tak jest, lecz Bóg wcielił się jako mężczyzna i uczniowie Jezusa byli klasycznymi przykładami rozwoju męskiego. On Sam nawet musiał ustanowić pewien dystans miedzy sobą, a swoją matką; zostawił ją, aby jako nastolatek nauczać w świątyni, wykonywać dzieło Ojca; zostawił ją, aby podjąć swoją publiczną służbę; i ostatecznie musiał zostawić ją, gdy zmarł. Bóg Judaizmu i Ojciec Jezusa Chrystusa był męski, ponieważ był świętym Bogiem, co oznacza, że był oddzielony do Stworzenia. Hebrajskie słowo „święty” to kaddosz – „oddzielony”. Żydzi poznawali Boga, naturę Ojca poprzez jego działania, które były działaniami oddzielania. On oddzielił lud, Żydów, od pogańskich narodów; On oddzielił światło od ciemności, ziemię od morza. On stwarzał przez rozdzielenie, Jego lud był ludem oddzielonym, oddzielonym od reszty świata. Dzieła Jezusa były dziełami Boga. On stworzył nowych ludzi przez oddzielenie ich od Żydów, On nie przyszedł po to, aby przynieść pokój, lecz miecz, który dzieli.

Gdy chrześcijaństwo rozprzestrzeniało się wszędzie prowokowało opozycję, gwałt, prześladowania i morderstwa od Ukrzyżowania do współczesnych chrześcijan, których ukrzyżowano w Sudanie. Ten nowy lud został powołany do tego, aby być świętym i oddzielonym od tego świata. Czas życia męczenników i ojców kościoła pierwszego tysiąclecia nie przejawiał wielkich znaków ku temu, aby chrześcijaństwo miało być szczególnie przeznaczone dla kobiet czy czegoś, co jest zagrożeniem dla męskości.

Czas feminizacji zachodniego chrześcijaństw może być określony raczej dokładnie. Nagle, w XIII w., w czasie życia św. Dominika i św. Franciszka kobiety zaczęły angażować się w kościele do tego stopnia, że zarówno Franciszek jak i Dominik ostrzegali swoich uczniów, aby nie poświęcali całego czasu na głoszenie kobietom i ignorując mężczyzn. Św. Franciszek z Asyżu, w dość niecharaktrystycznej uwadze, powiedział (zgodnie przekazem Tomasza z Pawii), „Pan zabrał nam żony, ale diabeł dał nam siostry”17. Święty Dominik usiłował utrzymywać swoich uczniów z dala od kobiet. Pierwsze konstytucje zapisane w 1220 roku, przed śmiercią Dominika w 1221, zabraniały Dominikanom cura monialum, „duchowego kierunku ku kobietom”18. Ten zakaz wydawał się nie bazować na jego strachu przed celibatem  lecz na obawie, że jego uczniowie zostaną przytłoczeni przez kobiety i będą lekceważyć głoszenie mężczyznom19.  Tak też rzeczywiście się stało. W ciągu stulecia Dominkanie większośćswego czasu poświęcali kobietom.

Co stało się w średniowiecznym kościele? Otóż w kazaniach mający bardzo głęboki wpływ na temat Pieśni nad Pieśniami Bernard z Clairvaux nauczał, że relacje między duszą Chrystusa do Boga, była tego rodzaju, jak oblubienicy do Niebiańskiego Oblubieńca. W ten sposób rozwijał swoje alegoryczne egzegezy, które sięgają Orygenesa, lecz jego nauczanie padło na płodny grunt i zostało przyjęte przez ludową pobożność, pomimo, że te słowa nie były właściwe. Emocje i sentymenty zawsze grały pewną rolę w chrześcijaństwie, lecz teraz z jakiegoś powodu te emocje należało do kobiet. Język Bernarda, który wyrażał jedność duszy z Bogiem w erotycznych terminach, był bardzo odpowiedni dla kobiet. Valerie M.Lagorio w swej podróży po mistycznej literaturze dochodzi do wniosku: „W pracach kobiet wizjonerek, zwraca uwagę powszechność Brautmystik (mistycyzm duchowego małżeństwa), miłosnych spraw między Chrystusem a duszą, prowadzących do opowiedzenia się i małżeństwa20. „Brygida Szwedzka zazwyczaj odnosiła się do siebie samej w trzeciej osobie, jako „oblubienicy”21.

Ślubna jedność duszy z Chrystusem nie jest czymś innym czy wyższym niż małżeństwo ziemskie; zastępuje je i konkuruje z pewnym fizycznym erotyzmem straconej seksualnej jedności. Margaret Ebner, czuje, że Jezus przebija ją „ swym wartkim strzałem (sagitta acuta) ze swej włóczni miłości22”. Jezus powiedział do niej takie słowa: „Twoja słodka miłość dotyka mnie, twoje wewnętrzne pragnienie przymuszają mnie, twoja płonąc miłość związuje mnie, twoja czysta prawda trzyma mnie, twoja płomienna miłość trzyma mnie blisko. Chcę dać ci pocałunek miłości, który jest rozkoszą twojej duszy, słodkie wewnętrzne poruszenie, miłosny dodatek23”. Usłyszała o tym pocałunku od Bernarda: „Tęskniłam i bardzo pragnęłam otrzymać ten pocałunek tak, jak mój pan św. Bernard go dostał”24.

Ten wyraźny erotyzm średniowiecznych mistyków ciągle jest w pobliżu, jak każdy, kto przeczytał „Mariette in Esctasy” wie. Pseudo-mistycy, którzy mieli erotyczne fantazje dotyczące Jezusa zalali Katolicki Kościół. Jest to skrajność, lecz większość ludowej pobożności zachowuje rozwodnioną wersję tego erotyzmu. Zarówno Katolicy jak i Ewangelicy mówią o swojej osobistej relacji z Jezusem. Z wywiadów zawartych w książce, „The Church Impotent” wynika jasno, że to, jak ludzie rozumieją ten język, jest romantyczną więzią z Jezusem, „zakochiwaniem się w Jezusie”. Nie tylko stare pieśni takie jak: „O, jak ja kocham Jezusa” mają na sobie ten znak. Frederica Mathewes-Green przekazuje, że jest taka generacja chrześcijańskiego rocka, która chrystianizuje miłosne pieśnie wstawiając w nich imię Jezus zamiast „sympatia” (dosł.: „girlfriend”). Wydaje mi się, że nawet doktryna poddała się feminizmowi kościoła. Kobiecość charakteryzują takie tematy jak: jedność, integracjai i utrzymywanie relacji.

Uniwersalizm stał się wizją otrzymywaną niemal we wszystkich kościołach, dziś. Uniwersalizm jest doktryną, która mówi, że wszystkie ludzkie istoty (a niektórzy dodają nawet upadłych aniołów) będą na końcu zbawione, a piekło, jeśli istnieje, będzie puste. Julia Norweska usłyszała Jezusa mówiącego: „Wszyscy będą zbawieni”. Pytała o to, w jaki sposób, lecz powiedziano jej tylko „wszyscy będą zbawieni”. Inni święci sprzeczali się z Bogiem, pytając jak może on posyłać do piekła nawet grzeszników. Hans Urs von Balthasar, ulubieniec Jana Pawła II, napisał: „Czy mamy odwagę wierzyć, że wszyscy będą zbawieni?”Jego odpowiedź brzmi: „tak” i z pewnością skłania się ku uniwersalizmowi. Był on pod znacznym wpływem mistyczki Adrianny von Speyer.

O ile wszyscy mamy nadzieję i modlimy się o to, aby tak się stało, Jezus pozostawia nam wiele zdecydowanych ostrzeżeń mówiących o ogniach piekielnych i o robactwie, które nie giną. On oddzieli owce od kozłów w dniu ostatecznym. Nawet w zwykłym chrześcijańskim życiu osąd, potępienie i piekło znikły z powszechnej świadomości, podobnie jak praktyka wyznawania grzechów. Skoro wszyscy pójdziemy do nieba, to po co przejmować się pokutą? Jeśli wszyscy idą do nieba to, po co ludzie mają zostawać chrześcijanami? Jeśli chrześcijaństwo jest zwykła grą słów czy dekoracją, to mężczyźni mają ciekawsze rzeczy, na które mogą wykorzystać swój czas.

Mężczyźni szukają swego religijnego spełnienia poza Chrześcijaństwem. Wolni Masoni i podobne organizacje podjęły konfrontację ze śmiercią i nowym narodzeniem człowieka. Sporty stały się nową religią, jak kiedyś wojna, nacjonalizm, faszyzm i nazizm. Mężczyźni szukali tego co transcendentne nie w chrześcijaństwie, lecz w nowych religiach męskości. Mężczyźni znają przejścia śmierci i nowego narodzenia, ponieważ wszyscy musieli umrzeć dla bezpiecznego matczynego świata i bycia chłopczykiem, aby narodzić się jako mężczyźni. Oni wiedzą o tym, że aby być w pełni męskim, trzeba umrzeć i narodzić się na nowo, a zatem szukają śmierci i ponownego narodzenia wszędzie, gdzie tylko mogą je znaleźć. Chrześcijaństwo jest religią śmierci i zmartwychwstania, lecz bez męskości, oddzielonej od chrześcijaństwa, zbyt często dostarcza kiepskiej podróbki zmartwychwstania i rzeczywistej śmierci.

Przekształcanie mężczyzn w chrześcijańskich ojców.

Mężczyzna może być uczony wyłącznie przez innego mężczyznę, a zbyt wielu pastorów nie jest prawdziwymi mężczyznami. Po opublikowaniu tej książki zadzwonił do mnie pewien pastor. Był on ordynowanym Prezbiteriańskiego Kościoła. Gdy przyszedł do seminarium, został poddany serii psychologicznych

badań i rozmawiał z psychiatrą. Psychiatra przyjrzał się wynikom i pierwszym pytaniem jakie zadał było: „Czy jesteś homoseksualistą?” Kandydat odpowiedział: „Nie, nie jestem, a dlaczego pytasz?”. Psychiatra na to: „Masz psychologiczny profil homoseksualisty, lecz nie przejmuj się tym, wszyscy usługujący w twojej denominacji, którzy odnieśli sukces, mają taki sam profil”. Po przeczytaniu tej książki zdał sobie sprawę z tego, że problem polega na tym, że pastorzy, często zostają pastorami, ponieważ lubią brać udział w kobiecym świecie i adoptują mentalne postawy kobiet, które są ich podstawową audiencją. U takich mężczyzn psychologiczny profil jest zniewieściały.

Pastor razem z mężczyznami w kościele powinien wypracowywać programy, które pomogą wyrosnąć chłopcom na mężczyzn.

Inicjacja do tajemnic religii powinna być częścią stawania się mężczyzną,

a nie czymś, co prowadzi z dala od męskości.

Chłopcy są znacznie bardziej fizyczni i dla nich szkółka niedzielna jest zwykłą kontynuacją całej pięciodniowej męczarni siedzenia cicho. Aktywność fizyczna i trening powinny być łączone z treningiem religijnym. Skauci dostarczają znakomitego modelu: mogą oni z łatwością wcielić rytuały inicjacyjne. Jeden z luterańskich kościołów w Baltimore zaadoptował Królewskie Zaproszenie. Skauci modlili się całą noc w ciemnym kościele a rano otrzymywali miecz i swoje skautowskie mundurki w ceremonii, która odbywa się przed całym zgromadzeniem.

Kościół towarzysząc chłopcom w całej drodze do męskości, może pomóc im stać się lepszymi ojcami. Pomimo że, oczywiście, ojcostwo jest wypełnieniem męskości, wymaga ono ponownego złączenia z kobiecością, domowym światem i napotkania wyzwań i niebezpieczeństw. Rola obrońcy czy dostawcy jest również wyzwaniem, a znacznie głębiej, taki młody mężczyzna musi sam uniknąć utknięcia w młodzieńczych poszukiwaniach dreszczyków emocji.

Inicjacja do tajemnicy religii powinna być częścią stawania się mężczyzną, a nie czymś, co prowadzi z dala od męskości. Chrześcijańscy ojcowie powinni instruować swoich synów, przede wszystkim przez przykład. Ojcowie powinni prowadzić rodzinne modlitwy, czytanie Biblii i wspólne wyjścia do kościoła. Ojcostwo powinno być podkreślane w kazaniach tak, jak to jest w Biblii. Wiele miejsca w Starym Testamencie jest poświęcone na wyjaśnianie jak być ojcem i ojciec ma kluczowe znaczenie dla chrześcijańskiego domostwa w Nowym Testamencie.

Głoś cała ewangelię razem z tymi niewygodnymi częściami. Piekło i potępienie są rzeczywistością i nikomu nie przynosi nic dobrego zapominanie o tym. Chrześcijaństwo jest sprawą skrajnie poważną, znacznie bardziej poważną niż ekonomia i polityka. Chrześcijaństwo może dać prawdziwą inicjację do tajemnicy życia i śmierci, nieba i piekła, duchowej walki i przeznaczenia ludzkiej rasy. Mężczyźni wymagają treningu w duchowej dyscyplinie i będą uważali to za wartościowe, jeśli dostrzegą wagę chrześcijaństwa. Pomimo swych słabych punktów książka Mitch’a Finley’a „Tylko dla mężczyzn: strategie katolickiego życia” ma w sobie praktyczne podejście.

Pamiętaj o tym, że celem Kościoła nie jest przylgnięcie do matki. Pastorzy nie powinni myśleć, że ich zadaniem jest przyprowadzanie mężczyzn i wprowadzanie ich do wszelkiego rodzaju pobożności i komitetów. Chrześcijańska forma jest konieczna, lecz rolą pastora powinien być ojciec, a nie matka. Robotą ojca jest oddzielić swoje dzieci od młodzieńczej zależności i wysłać ich przygotowanych do bitwy ich życia. Rolą laikatu jest być na zewnątrz w świecie, chrystianizacja naszej kultury. Każdy ktokolwiek próbował to zrobić wie, że jest to walka i że Kościół potrzebuje znacznie więcej niż tylko kilku dobrych mężczyzn.

Oryginał:

http://www.touchstonemag.com/docs/issues/14.1docs/14-1pg26.html

1James H. Fichter, “Why Aren’t Males So Holy?” Integrity 9 (May 1955): p. 3.

  1. 2Michael Argyle, Religious Behaviour (London: Routledge and Kegan Paul, 1958), p. 76.

  1. 3Gail Malmgreen, “Domestic Discords: Women and the Family in East Cheshire Methodism, 1750–1830,” in Disciplines of Faith: Studies in Religion, Patriarchy and Politics (London: Routledge and Kegan Paul, 1987), p. 56.

  1. 4George Barna, Index of Leading Spiritual Indicators (Dallas: Word Publishing, 1996), p. 87.

  1. 5George Barna, “The Battle for the Hearts of Men,” New Man, vol. 4, no. 1 (January-February 1997): p. 42.

6Carmela Lison-Tolosana, Belmonte de los Cabelleros: A Sociological Study of a Spanish Town (Princeton: Princeton University Press, 1983), p. 309.

  1. 7Lison-Tolosana, Belmonte, p. 338.

  1. 8Grace Davie, Religion in Britain Since 1945: Believing Without Belonging (Oxford: Blackwell Publishers, 1994), p. 118.

  1. 9Davie, Religion in Britain, p. 119.

  1. 10Femand Boulard pisze: „Zachowania płci, bardzo odmienne w poprzednich okresach, wyraźnie zmieniły się w kierunku zbliżonych proporcji. Niedzielny spis, który objął diecezję Versailles 23 listopada 1975 roku, pokazał wyraźnie, że ilość mężczyzn [proporcja mężczyzn praktykująca katolicyzm] ustabilizowała się niemal wszędzie między 35-40%, dla grupy powyżej 25lat; nieco słabiej kształtuje się w środowiskach wiejskich i osiąga całkowita zgodność 50% wśród niektórych starszych mieszkańców miast. W przeciwieństwie do tego w latach 1907-1908 w sąsiedztwie Versailles, ta proporcja było to 15.6%, w okolicy 1880 dla całej diecezji nie sięgała 11% (Matérieux pour l’histoire religieuse du peuple français XIXe–XXe sičcles [Paris: Editions de L’Ecole des Hautes Etudes en Sciences Sociales, 1982], p. 19). Niemniej statystyki z tej książki mówią o długotrwałej i masowej różnicy w religijnej praktyce francuskich kobiet i mężczyzn.

  1. 11Gerard Cholvy and Yves-Marie Hilaire, Histoire religieuse de la France contemporaine, vol. III (Toulouse: Bibliothecque histoire privat, 1985), p. 299.

  1. 12Christianne Marcilhacy, Le Diocčse d’Orléans sous l’episcopat de Mgr. Dupanloup (Paris: Librarie Plon, 1962), p. 531.

  1. 13The current situation in the Catholic Church, in which contraception is officially condemned but those who adhere to this doctrine are largely excluded from Catholic education and diocesan structures, may be due to the same strategy of not offending women.

  1. 14Quoted by Langlois, Claude. “Féminisation du catholicisme,” in Histoire de la France religieuse, vol. 3, Du rois Trčs Chrétien ŕ la laicité républicaine (Paris: Editions du Seuil, 1991), ed. Jacques Le Goff, p. 303.

  1. 15Rosemary Radford Reuther, “Christianity and Women in the Modern World,” in Today’s Woman in World Religions, ed. Arvind Sharrna (Albany: State University of New York Press, 1994), p. 285.

  1. 16Berthold von Regensburg głosił: “Ir frouwen, ir sît barmherzic unde gęt gerner zuo kirchen danne die man unde sprechet iuwer gebete gerner danne die man unde gęt zu predigen gerner danne die man” (Predigten, vol. 1, ed. Franz Pfeiffer [Vienna: Wilhelm Braumüller, 1862], p. 41). W innym gazaniu, Berthold kontynuuję ten sam sposób mówiąc, że kobiety są: “erbaumherziger, danne die man und betet gerner, mit venie, mit danne die man, mit kirchgengen, mit riuwe, mit űf stęn, mit salter lesen, mit vigilie. Mit maniger guottćte sît ir bezzer.” (bardziej miłosierne i chętne do modlitwy twarzą do ziemi niż mężczyźni, odwiedzania kościoła, milczenia, stania czytania Psałterza, czuwań. Przez liczne dobre uczynki, jesteście lepsze” (Predigten, vol. 2, p. 141).

17Dominus a nobis uxores abstuli, dyabolus autem nobis procurat sorores” (quoted by Herbert Grundmann, Religiöse Bewegungen im Mittelalter [Hildesheim: Georg Olms Verlagsbuchhandlung, 1961], p. 262, n. 149). Somehow this quote was omitted from the English translation, Religious Movements in the Middle Ages, trans. by Steven Rowan (Notre Dame: University of Notre Dame Press, 1995).
W tej decyzji czytamy: “prohibemus ne aliquis fratrum nostrorum de cetero laboret vel procuret, ut cura vel custodia monialum seu quarumlibet aliarum mulierum nostris fratribus commitantur” (zakazujemy zarówno pracować lub szukać toski czy opieki zakonnic czy jakichkolwiek innych kobiet towarzyszących naszym brakiom) (cytat za Roger De Ganck, Beatrice of Nazareth in her Context [Kalamazoo: Cistercian Publications, 1991], p. 21, n. 89).

18

  1. 19Grundmann mówi o Dominiku: “Na łożu śmierci, w swych ostatnich poleceniach, usilnie ostrzegał swoich barci przed łączniem się z kobietami, a szczególnie młodymi. Czy ostrzegał ich tylko co do moralnej postawy indywidualnych zakonników? Czy jest możliwe, że założyciel zakonu, był pochłonięty pytaniami o przyszłość swego zakonu i w tych ustnych przekazach zastanawiał się czy zakon powinien wcielić więcej kobiecych społeczności, umieszczając zakonników, aby doglądali je i zaopatrywali, odrywając ich w ten sposób od ich podstawowego zadania jakim było głoszenie? (Religious Movements, pp. 94–95).

  1. 20Valerie M. Lagorio, “The Continental Women Mystics of the Middle Ages: An Assessment,” in Roots of the Modern Christian Tradition, p. 81. Leclercq et al. concur: “Głównie panowało to wśród kobiet, …. że przyjmowały to z gorliwością” (Jean Leclercq, François Vandenbroucke, and Louis Bouyer, The Spirituality of the Middle Ages, trans. by the Benedictines of Holmes Eden Abbey [London: Burns and Oates, 1968], p. 373).

  1. 21Birgitta wyjaśnia: “Nikt nie powinien sądzić, że ona, to najpokorniejsze stworzenie Boże, sama przyjęła to, aby nazywać się oblubienica Chrystusa, czy Jego kanałem, z powodu próżnej czci i jakiegoś tymczasowego zysku, lecz zgodnie z poleceniem Chrystusa i błogosławionej Marji, jego najcenniejszem matki, którzy oboje tak ją nazawl”. (Birgitta of Sweden: Life and Selected Revelations, ed. Marguerite Tjader Harris, trans. Albert Ryle Kezel
    [New York: Paulist Press, 1990], p. 71).

  1. 22Margaret
    Ebner, Major Works, trans. and ed. by Leonard P. Hindsley (New
    York: Paulist Press, 1993), p. 156.

  1. 23Margaret
    Ebner, Major Works, p. 135.

  1. 24Margaret
    Ebner, Major Works, p. 150.

topod