Category Archives: Temat

Tematyka artykułów

Codzienne rozważania_11.12.2017


Jon 1:8-9.
8. WTEDY RZEKLI DO NIEGO: POWIEDZ NAM, Z CZYJEJ WINY SPADŁO NA NAS TO NIESZCZĘŚCIE, JAKIE JEST TWOJE RZEMIOSŁO, SKĄD POCHODZISZ, JAKI JEST TWÓJ KRAJ I Z KTÓREGO LUDU JESTEŚ?
9. I ODPOWIEDZIAŁ IM: JESTEM HEBRAJCZYKIEM, CZCZĘ PANA, BOGA NIEBIOS, KTÓRY STWORZYŁ MORZE I LĄD.

Po tym jak los wskazał, że Jonasz jest tym problemem, rzucono mu wezwanie aby powiedział z czyjej winy spadło na nich to nieszczęście, skąd pochodzi, jakie jest jego rzemiosło. jonasz im odpowiedział, że jest Hebrajczykiem i czci Boga niebios, który stworzył morze i ląd. Nie wydaje się to przyznaniem do winy, ale następny werset zawiera wtrącenie, które przedstawia wypowiedź Jonasza w nowym świetle. Dowiadujemy się z niego, że mężowie ci wiedzieli „że ucieka z przed oblicza Pana, bo im to powiedział (w. 10). Jonasz podał im pełne wyjaśnienie. Werset 9 jest puntem kulminacyjnym jego wypowiedzi. Pokazuje serce i duszę natury tego grzechu. Na tym polega istotna różnica między ogólnym wyznaniem grzechów przez niewierzących a płynącym z serca, bardzo konkretnym wyznaniem naśladowcy Chrystusa. Skupia się ono na tym, kim jest Bóg – na jego świętości, chwale, miłości i na godzeniu się obrazę wywołaną na samowolę ludzi, których stworzył na swoje podobieństwo. Bóg jest Bogiem niebios, który stworzył morze i ląd. Majestat Boży przedstawia grzech z właściwej perspektywy. Jonasz doskonale to rozumiał. Wolał własną drogę od woli jego Stwórcy, Boga niebios. Powinien był zrezygnować z własnych uprzedzeń i egoizmu, ale w swojej głupocie zachowywał się jak ateista – jak gdyby żywy Bóg był zerem lub wytworem wyobraźni. Grzech Jonasza był grzechem przeciwko wierności i wielkiej miłości przyrzeczonej przez Boga przymierza. Prawdziwe znaczenie grzechu polega na tym, że jest on niezgodny z Bożym prawem. Złe uczynki uczynki wobec ludzi są złe, ponieważ są przeciwne Bogu i to właśnie Bóg jest gwarantem sprawiedliwości dla ofiar tego zła. Jonasz zgrzeszył przeciwko temu, który okazał mu miłość i łaskę od dnia narodzin. Na każdego zdrajcę oczekuje czara goryczy. Wyznanie Jonasza było owocem prawdziwej pokuty oraz owocem kary wymierzonej mu przez Boga. Jeżeli chcemy, aby Bóg zaakceptował naszą pokutę, to nie szukajmy wymówek, jak to mamy w zwyczaju, ani nie umniejszajmy znaczenia naszych grzechów, ale otwarcie wyznajmy to na co zasłużyliśmy.
Życzę błogosławionego czasu.

Codzienne rozważania_08.12.2017

Jon 1:7
I RZEKLI JEDEN DO DRUGIEGO: SZYBKO! RZUĆMY LOSY, ABY SIĘ DOWIEDZIEĆ, Z CZYJEJ WINY SPADŁO NA NAS TO NIESZCZĘŚCIE!

Ta scena jest przerażająca, wręcz barbarzyńska. Na statku miotanym burzą pogańscy żeglarze wołają do swoich nieistniejących bogów. W desperacji a może także z chęci przekupienia swych bóstw ofiarą z człowieka, decydują się rzucać losy, aby zmazać winę i jednocześnie ocalić własną skórę. Umysł żeglarzy jest pełen uprzedzeń. Zdecydowali jednak, że bez względu na to kto ponosi winę, oni nie znajdują jej w sobie. Dlatego zdają się na ślepy los i liczą, że ich bogowie wydadzą wyrok i wskażą kozła ofiarnego. W żadnym wypadku nie można uznać tego za rezultat prawdziwej wiary w żywego Boga. Musimy jednak wziąć pod uwagę trzy istotne elementy biblijnego nauczania na temat rzucania losów. Rzucanie losów było często używane w czasach Starego Testamentu jako środek do poznania woli Bożej. W ten sposób wybrano Saula na króla Izraela. W szczególnie ważnych wypadkach prawo Boże wskazywało na konieczność rzucania losów. Miało to miejsce podczas podziału ziemi obiecanej między plemiona. Wynika z tego, że kiedy używano losów zgodnie z zakonem Boga, to on wykorzystywał je do wskazania właściwej drogi. W Nowym Testamencie praktyka rzucania losów w celu poznania woli Bożej zanika. Wyjątek odnotowany w Dziejach Apostolskich 1:26. Dzisiaj nie ma podstaw, aby uważać rzucanie losów za sposób odkrywania woli Bożej. Kiedy dokładnie przyjrzymy się postępowaniu żeglarzy dostrzeżemy doskonałe połączenie między ich błędnym myśleniem i Bożym planem wobec Jonasza. Dlaczego żeglarze rzucali losy? Zrobili to, ponieważ wierzyli, że ktoś ponosi odpowiedzialność za ich trudne położenie, ale żaden z nich nie uważał się za winnego. Gdyby zapytać żeglarzy, czy uważali się za grzeszników, to jaka byłaby ich odpowiedź? Czy stwierdziliby, że są niewinni? Prawdopodobnie nie! Zapewne wyznaliby podobnie jak większość ludzi dzisiaj, że w rzeczywistości są w jakimś sensie grzesznikami. Przyznaliby, że „nikt nie jest doskonały” i wyznali, że nie są tak dobrzy, jak powinni być. Powiedzieliby nawet, że wszyscy jesteśmy grzesznikami i codziennie grzeszymy w myśli, słowie i czynie. Ludzka natura ma nikły pogląd na grzech. Towarzyszy temu również przekonanie o częściowej winie. Ludzie przyznają się w pewnym stopniu do błędów i słabości w swoim życiu, ale niezbyt chętnie uznają, że są na tyle źli, aby miało to stanowić usprawiedliwienie dla gniewu, jaki wylewa na nich Bóg, tak jak w przypadku burzy opisanej w w. 4. Żeglarze nie wierzyli, że są na tyle winni, aby Bóg mógł ich potraktować w taki sposób. Podobnie i dzisiaj ludzie częściowo przyznają się do winy i dlatego uważają, że powinni podlegać tylko częściowej karze. Prawdziwe przyznanie się do tego, kim jesteśmy przed Bogiem, obejmuje głębokie przekonanie o tym, że jesteśmy grzesznikami i w pełni zasługujemy na sprawiedliwy gniew Boży wobec naszych grzechów. Towarzyszy temu świadomość tego, że musimy zostać uwolnieni od grzechu i jego konsekwencji, a odkupienie takie może się dokonać tylko przez suwerenną, wolną i niezmierzoną łaskę Bożą. Przyjście do Chrystusa jako jedynego Zbawiciela oznacza przyznanie, że Bóg ma prawo zesłać nas do piekła, odtąd, aż na wieki.

Życzę błogosławionego dnia.

Codzienne rozważania_07.12.2017

 

Jon 1:6
WTEDY PODSZEDŁ DO NIEGO KAPITAN OKRĘTU I TAK RZEKŁ DO NIEGO: DLACZEGO ŚPISZ? WSTAŃ, WOŁAJ DO SWOJEGO BOGA! MOŻE BÓG WSPOMNI NA NAS I NIE ZGINIEMY.

Większość ludzi w chwilach krytycznych cierpi na bezsenność. inni reagują w sposób odwrotny. Uczniowie w ogrodzie Getsemane spali nie dlatego, że było im wszystko jedno, ale dlatego, że nie mogli poradzić sobie z tym, co się działo. Sen Jonasza ma zupełnie inny charakter. To słodkie antidotum dające zapomnienie na rzeczywistość. To sen w nieświadomości niebezpieczeństwa – sen kogoś, kto przekonał samego siebie, że jest bezpieczny, w sytuacji, gdy grozi mu śmiertelne niebezpieczeństwo. Kiedy apostoł Paweł znalazł się w podobnej burzy na morzu, zareagował zupełnie inaczej. Spędził czas na modlitwie i otrzymał zapewnienie od Pana, że załoga ocaleje, mimo tego, że statek się rozbije. Przez wiele tygodni zanim udało się im dotrzeć na Maltę, Paweł był przykładem siły, dzięki oddaniu Panu i świadomości jego obecności i mocy (Dz. Ap. 27). Pan napomniał Jonasza za pośrednictwem kapitana. Jonasz nie znalazłby się na statku, gdyby wcześniej nie odrzucił Bożego polecenia, aby zanieść Słowo Boże pogańskiej Niniwie. Teraz kapitan statku przywracał go do Bożej rzeczywistości. Bez wątpienia jest to smutny przykład tego jak świat napomina kościół. Każdy wierzący przyłapany na grzechu przez obserwujący go świat wystawia na szwank swoje świadectwo dla Pana. Dlaczego? Ponieważ w takich okolicznościach zaprzeczamy Panu i jego przesłaniu o zbawczej łasce na oczach ludzi, którym mamy obowiązek wydawać świadectwo. Jonasz nie ćwiczył się w pełnym wiary zaufaniu do Pana i dlatego stanowił przeszkodę dla tych, którym miał zwiastować o życiu wiecznym. Wiarygodność jest czymś bardzo kruchym w świecie, który nie zna przebaczenia. Ale to właśnie w tym świecie Chrystus wzywa ludzi do wydawania świadectwa. Naszym powołaniem jest być świętymi tak jak Bóg jest święty (1 Piotra 1:16).
Życzę błogosławionego dnia.

Codzienne rozważania_05.12.2017

Jon 1:5
WTEDY ŻEGLARZE PRZESTRASZYLI SIĘ I KAŻDY WOŁAŁ DO SWOJEGO BOGA; SPRZĘT, KTÓRY BYŁ NA OKRĘCIE, WYRZUCILI DO MORZA, ABY ZMNIEJSZYĆ CIĘŻAR. JONASZ ZAŚ ZSZEDŁ NA DÓŁ OKRĘTU I ZASNĄŁ TWARDYM SNEM.

Burza musiała być wyjątkowo dzika, że wzbudziła przerażenie w sercach doświadczonych ludzi morza. Ich strach miał dwojakie następstwa: zaczęli się modlić do swoich bogów i wyrzucać przewożony towar do morza. Nie wiemy jakich bogów mieli ci ludzie. Mogli być szczerze oddani swoim bogom. Ale jak mówi stare przysłowie, które dotyczy również ateistów, „jak trwoga to do Boga”. Doświadczenie uczy, że to często strach zmusza nas , mimo niechęci, do przyjścia do Boga. W przeciwieństwie do tego wiara chrześcijańska jest wiarą na każdą pogodę. Modlitwa wierzącego nie potrzebuje być wyciskana przez przerażenie. Dla chrześcijan jest ona jego własnym oddechem. Kto prawdziwie kocha Pana Jezusa Chrystusa, dla tego modlitwa stanowi naturalną część jego życia. Modlitwa jest powietrzem, którym oddycha. Życie modlitewne chrześcijanina z pewnością nie będzie pozbawione wad, ale najważniejsze jest to, że on ma takie życie. Przychodzi przed tron Bożej łaski z gotowym sercem i pokornym duchem nie ze strachu lub przymusu; przychodzi zgodnie z nauczaniem Słowa Bożego na temat tego o co i jak się modlić; przychodzi uznając wielkość i sprawiedliwość Bożą; przyznaje się ze skruchą do grzechu, powierzając się ze skruchą do grzechu, powierzając się miłosierdziu i obietnicom swego niebiańskiego Ojca. Istnieje ogromna różnica między modlitwą prawdziwej wiary i modlitwą wywołaną przez przerażenie. Czyż nie jest smutne, że potrzebne są burze życiowe, aby ludzie to zrozumieli? Ale nawet wtedy znajdzie się wielu bogatych głupców, którzy są przywiązani do swoich rzeczy, aż do chwili, gdy śmierć wprowadzi ich do rzeczywistości, w której jest za późno na zmiany.
Życzę błogosławionego dnia.

Codzienne rozważania_02.12.2017

Jon 1:4
LECZ PAN ZESŁAŁ SILNY WIATR NA MORZE I ZERWAŁA SIĘ POTĘŻNA BURZA NA MORZU TAK, IŻ ZDAWAŁO SIĘ, ŻE OKRĘTOWI GROZI ROZBICIE.

Okoliczności, ze sprzyjających zamierzeniom Jonasza, zmieniły się na zupełnie przeciwne. Pan zawsze wykorzystuje pogodę dla własnych celów. Kontroluje wszystkie jej elementy. Nie tylko podczas takich cudów, jak przejście przez Morze Czerwone czy uciszenie burzy na Jeziorze Galilejskim „wiatry i morze są mu posłuszne”. Burza, która rzucała statkiem Jonasza była burzą Pana a nie dziełem przypadku jednym z jego cudów na głębinach. Pan realizował swój plan sprowadzenia błądzącego proroka na właściwą drogę. Człowiek, który nie chce mieć nic wspólnego z Bogiem, który chce unieważnić prawo do jego życia, nie ma innego wyjścia jak tylko interpretować świat przyrody w ateistyczny sposób. Wymyśla pogląd, że świat Boży nie jest rzeczywistością stworzoną i podległą boskiej woli, ale natura, która jest irracjonalna i dlatego niegodna chrześcijańskiego Boga. Używa tego jako kija, aby zbić nim argument o istnieniu Boga, o którym wie, że jest prawdziwy, ale nie dopuszcza go do swojej świadomości. Czy świat przyrody nie jest godny biblijnego Boga? Czy jedynym racjonalnym wytłumaczeniem jest negacja istnienia Boga i uznanie, że to co widzimy w katastrofach naturalnych to ogrom niewinnych ludzi, którzy są smagani przez los? Pan mówi, że nie ma „niewinnych ludzi” i zwykłych „przypadków losowych”. Są grzesznicy i suwerenny Bóg. Wszyscy jesteśmy grzesznikami ponoszącymi odpowiedzialność i z każdym z nas Bóg postępuje według osobistego, suwerennego planu, jaki ma dla naszego życia. Widzimy jak sprawdza się to w postępowaniu z Jonaszem. Bóg użył burzy, aby położyć swój palec na grzechu Jonasza. Wielu innych ludzi znalazło się w tej burzy i nie byli oni odpowiedzialni za grzechy proroka. Czym więc była dla nich ta burza? Karą niesłusznie wymierzoną niewinnym ludziom? Odpowiedź można znaleźć w ich osobistej relacji z Bogiem. Burza oznaczała, że Bóg chciał się nimi zająć. W przypadku Jonasza i żeglarzy burza miała służyć okazaniu łaski, miłości i doskonałej sprawiedliwości.
Życzę błogosławionego dnia.

Codzienne rozważania_01.12.2017

Jon 1:4
LECZ PAN ZESŁAŁ SILNY WIATR NA MORZE I ZERWAŁA SIĘ POTĘŻNA BURZA NA MORZU, TAK IŻ ZDAWAŁO SIĘ, ŻE OKRĘTOWI GROZI ROZBICIE.

Jonasz uciekł sprzed oblicza Pana udając się w daleką podróż z Gat-Chefer do Jaffy a Bóg pozwolił mu odejść. Znalazł statek płynący na zachód, którego potrzebował i zapłacił za podróż. Wszedł na pokład i kiedy ten odbił od brzegu, znalazł sobie cichy kącik pod pokładem i zasnął twardym snem. Uciekł a Bóg mu na to pozwolił. Jak dotąd wszystko mu się udawało. Ale Bóg pozwolił na to tylko po to, by udowodnić Jonaszowi, że nie mógł on pokrzyżować Bożych planów. Wygodne i łatwe życie czyni ludzi obojętnymi na sprawy duchowe. Bogactwo i sukces utwierdzają ich w samolubnym sposobie życia zamiast wzbudzać w nich dziękczynienie wobec Boga, dawcy „wszelkiego datku dobrego i wszelkiego daru doskonałego” (Jakub 1:17).
Niektórzy ludzie otwarcie znieważają Boga. Opóźnienie w wymierzeniu Bożej sprawiedliwości może mieć w jakimś stopniu wpływ na chrześcijan. Podobnie jak wierzący mogą oni bagatelizować swoje grzechy. Ale możemy się również niecierpliwić, kiedy Pan przez długi czas zwleka z ukaraniem nieprawości. Kiedy masz pokusę aby być niecierpliwym wobec Boga powinieneś przeczytać Psalm 73. Pamiętanie o nim w naszych sercach i umysłach przyniesie nam duchowy duchowy pożytek i oszczędzi wiele niepotrzebnych strapień. Bóg zwleka z wymierzeniem sprawiedliwości wobec moralnego zła tego świata. Ale czyni to tylko dlatego, aby zrealizować plan zbawienia. „Niewyczerpane są objawy łaski Pana, miłosierdzie jego nie ustaje. Każdego poranku objawia się na nowo, wielka jest wierność twoja” (Treny 3:22-23). Zarazem jednak cała historia ludzkości świadczy o tym, że Boże wyroki obowiązują „na całej ziemi” (Psalm 105:7). Pokazują one gniew Boży przeciwko grzechowi oraz naszą potrzebę nawrócenia i nowego posłuszeństwa przez wiarę w Pana. W wersetach 4-6 można dostrzec trzykrotnie w burzy zesłanej przez Boga dla unieruchomienia statku; w przerażeniu pogańskich żeglarzy i w napomnieniu skierowanym przez kapitana do śpiącego proroka.
Życzę błogosławionego dnia.

Codzienne rozważania_30.11.2017

Jon 1:3.
LECZ JONASZ WSTAŁ, ABY UCIEC SPRZED OBLICZA PANA DO TARSZYSZU. A GDY PRZYBYŁ DO JAFTY, ZNALAZŁ TAM OKRĘT, KTÓRY MIAŁ PŁYNĄĆ DO TARSZYSZU. I ZAPŁACIWSZY ZA PRZEJAZD, WSZEDŁ NA POKŁAD, ABY SPRZED OBLICZA PANA JECHAĆ Z NIMI DO TARSZYSZU.

Odpowiedzią Jonasza na wysłanie go przez Boga do Niniwy było udanie się w przeciwnym kierunku, do miejsca zwanego Tarszysz, kolonii znajdującej się na terenie dzisiejszej Hiszpanii. Prorok poszedł do Jafty, znalazł statek, zapłacił za podróż i wypłynął, aby uciec sprzed oblicza Pana. O czym myślał Jonasz próbując uciec przed Bogiem? Pomimo, że był nieposłuszny, był człowiekiem wierzącym i prorokiem, i musiał wiedzieć, że nie zdoła uciec od wszechmocnego Pana. Doskonale wiedział, że żywy Bóg był wszędzie. Zapewne znał słowa Psalmu 139:7-8. Główna zasada, dotycząca zarówno Jonasza jak i współczesnych chrześcijan mówi, że kto odwraca się od Bożej woli dla jego życia, to świadomie odchodzi sprzed oblicza Boga i pozbawia się błogosławieństwa, jakie niesie ze sobą posłuszeństwo. Innymi słowy, nasze grzechy pozbawiają nas łaski błogosławieństwa Bożego. Jeśli Jonasz zdecydował się na zignorowanie Bożej woli, to z pewnością miał ku temu określony powód. Jednym z nich była obawa przed trudnościami. Niniwa była wielkim miastem, powszechnie znanym z nieprawości. Asyria, której stolicą była Niniwa, była największą potęgą w regionie i największym zagrożeniem dla suwerenności Izraela. Jonasz obawiał się wrogiego stosunku Niniwijczyków do jego zwiastowania i do jego osoby jak również o powodzenie misji. Z pewnością możemy zrozumieć pokusę ucieczki przed przewidywanymi niebezpieczeństwami i trudnościami w pracy misyjnej. W doświadczeniach sług Bożych są one czymś realnym. Mogły się również zrodzić w umyśle Jonasza, chociaż Słowo Boże nie mówi nam, że obawiał się on braku powodzenia czy też wrogości Asyryjczyków. Niniwa była pogańskim miastem. Jonasz zniechęcił się z powodu nowatorstwa, jakim było posłanie proroka do pogańskiego narodu. Apostoł Piotr kilka pokoleń później wahał się przed pójściem do Korneliusza (Dz. Ap. 10:17) i przekonała go dopiero wizja, w której Bóg przedstawił własny pogląd ma tę sprawę. Być może bezlitosna surowość przesłania powstrzymywała Jonasza. Istniało wielu kaznodziejów, którzy byli przeciwni przedstawianiu Bożej doktryny o sądzie. Zakon Boży i konsekwencje jego łamania nie są popularnymi tematami wśród ludzi bezbożnych, nawet w sprzyjających okolicznościach. Jedynie w bólu i wewnętrznej walce grzesznicy wyznają swoje grzechy i szukają przebaczenia w Chrystusie. Prawdziwym powodem ucieczki Jonasza przed Bogiem był strach przed tym, że Bóg zamierzał okazać łaskę poganom w Niniwie. Pytanie jakie stało przed Jonaszem i jakie stoi przed każdym z nas dotyczy tego, czy zamierzamy być posłuszni Bożej woli dla naszego życia. Miłowanie Boga oznacza przestrzeganie jego przykazań. Ale Boże przykazania – to co mówi on w Biblii na temat naszego myślenia i postępowania – stoją w dużej sprzeczności z ludzką mądrością. Jonasz wybrał swój własny sposób myślenia, a nie objawiony zamysł Boga, ponieważ nie podobało mu się to, co widział w Słowie Bożym. Bez wątpienia można dojść do wniosku, że posłuszeństwo wiąże się często z bólem i walką. To prawda, gdy weźmiemy pod uwagę kaszt posłuszeństwa we wrogim nam świecie. Nie łatwo jest radować się będąc prześladowanym. Mimo to doświadczenia wierzących, którzy byli posłuszni aż do śmierci, pokazują, że poznali oni zwycięstwo i radość z tego zwycięstwa w obliczu cierpienia i śmierci. Posłuszeństwo wypływające z głębi serca jest samo w sobie wielkim przywilejem. Wzbogaca i zachęca do jeszcze bliższej relacji z Panem. Czasami trudność może polegać na poznaniu, czego chce od nas Bóg. Ucieczka Jonasza rzuca na ten problem interesujące światło. Otrzymał on wyraźne słowo od Boga, ale je odrzucił. Napotkał jednak sprzyjające okoliczności, które otworzyły przed nim drogę ucieczki sprzed oblicza Boga. Ucieczka Jonasza wzywa nas do naśladowania Pana. Mamy się uczyć na błędzie Jonasza. Nie możemy tak jak on unikać woli i obecności Bożej. Nowy Testament wzywa nas do naśladowania Jezusa Chrystusa. Mamy uciekać do niego, a nie od niego. Mamy przyjąć go wiarą i zaufać mu jako Zbawicielowi. Mamy mu być posłuszni jako naszemu Panu i żyć w wierze a nie w oglądaniu (2 Korynt 5:7). To stanie się naszą rozkoszą i radością jak obiecał nam Bóg w swoim Słowie.
Życzę błogosławionego dnia.