Category Archives: Temat

Tematyka artykułów

Już nie bezpłodna, lecz owocująca.

To był jeden z najbardziej zdumiewających dni mojego życia. W  czasie modlitwy Duch Święty zabrał mnie do takiego miejsca  w czasie, które znakomicie pamiętam, lecz teraz Duch pokazywał mi coś o czym nie wiedziałam, a co wyjaśniło mi wiele. Zobaczyłem się jako małą dziewczynkę, która miała na czole  nalepkę z napisem „ODRZUCONA.”

Gdy przyglądałam się, Jezus przyszedł, zdjął tą nalepkę a na jej miejscu wypisał jedno słowo „UMIŁOWANA.” Czułam, jak ciepło niesamowitego pokoju i miłości zstępuje na mnie. Coś głęboko wewnątrz mnie zostało uporządkowane i czułam, że teraz zajęłam moje właściwe miejsce w życiu.
Zaczęłam pytać Pana:
– Co to znaczy być umiłowanym?
A Pan odpowiedział mi tym zniewalającym wersetem ze Ef 1:4/5: „W nim bowiem wybrał nas przed założeniem świata, abyśmy byli święci i nienaganni przed obliczem jego; w miłości przeznaczył nas dla siebie do synostwa przez Jezusa Chrystusa..”  Być „umiłowaną” to wiedzieć, że Ojciec wybrał nas przed stworzeniem świata, nawet zanim moi rodzice i mój mąż mnie wybrali. Takie znaczenie „wybrania” jest zarówno bezpiecznym fundamentem i odskocznią do życia. Wierzę w to, że im bardziej wzrastamy w objawieniu i zrozumieniu tego, że jesteśmy „umiłowani,” tym bardziej możemy wchodzić w nasze przeznaczenie w Chrystusie. Bez tego zaś, nigdy nie będziemy się czuć dostatecznie gotowi i bezpieczni, aby dla Niego podejmować ryzyko, a prawdziwe przeznaczenie nie przychodzi bez ryzyka.

Ludzie powiedzieli nam wiele rzeczy na nasz temat, które spowodował, że nie czujemy się bezpiecznie. Być może rodzice mówili ci, że jesteś „pomyłką”, czy inni, że nigdy nie będziesz nic znaczył. Mając takie słowa dźwięczące w uszach, trudno uwierzyć, że Bóg ma dla ciebie przeznaczenie. Jednak jeśli twoi rodzice zostali zaskoczeni twoim przybyciem na  świat, to nie Ojciec!
On zaplanował cię. Ps. 27:10: Choćby ojciec i matka mnie opuścili, Pan jednak mnie przygarnie. Ps. 139:16:  Oczy twoje widziały czyny moje, W księdze twej zapisane były wszystkie dni przyszłe, Gdy jeszcze żadnego z nich nie było.

Jak zatem przenika ta prawda do naszego serca, z głowy w dół? Paweł napisał:
„Wiara przychodzi ze słuchania, a słuchanie przez Słowo Chrystusowe.” Wierzę, że musimy mówić do naszej duszy i mówić jej, że jesteś umiłowany i wybrany. Nawet po tym objawieniu, że jestem umiłowana, ciągle zdarzały mi się okresy odrzucenia i bólu. Mimo wszystko, w środku tego wszystkiego świadomie wybierałam prawdę i im lepiej wiedziałam, że jestem kochana doskonale, tym mniej było tam miejsca na odrzucenie.
Proś Ojca każdego dnia o następny świeży przesył Jego miłości do twojego wnętrza. Proś go o przeżycie jego nadpisywania lat kłamstw prawdą. Módl się o siebie i potwierdzaj Boże słowo skierowane do ciebie mówiąc:
– Jestem wybrany.  Jestem umiłowany. Jestem kochany i błogosławiony. …
Gdy zaczniesz odczuwać obezwładniony Jego miłością, nie zatrzymuj strumienia, niech płynie. Graham Cook powiedział kiedyś: „Nie możesz sprawić, aby Bóg był twoją pierwszą miłością, dopóki nie zdasz sobie sprawy z tego, że ty jesteś Jego pierwszą miłości. On kocha ciebie nawet w najgorszym twoim dniu, tak samo jak w najlepszym.”
Gdy odkryjesz i pochwycisz swoje „wybranie” to w zasadzie odkrywasz swoje przeznaczenie. Gdy jest ci wygodnie w Jego miłości, przestajesz porównywać się z innymi i zazdrościć im ich przeznaczenia. To uwalnia cię do odnalezienia ścieżki, którą Pan dla ciebie przeznaczył. Jako Jego umiłowany, możesz odpocząć w bezpieczeństwie, które Ten, który stworzył cię i zna cię najlepiej,  nakreślił jako przeznaczenie doskonale pasujące jedynie do ciebie. Twoje przeznaczenie pochodzi z tego, że zostałeś przez Niego stworzony.
Dla mojego męża, Stuarta, i dla mnie nasze przeznaczenie przyszło przez informację, że nie możemy mieć dzieci. To był jeden z tych miażdżących marzenia dni, kiedy nie widzisz drogi przed sobą. Wszystko o czym myśleliśmy i co planowaliśmy zostało nagle zmiecione. Mieliśmy z mężem do wyboru: albo naciskać na Pana, aby poznać co w miłości dla nas przeznaczył, lub wpaść w dół użalania się nad sobą i urazy. Wiedzieliśmy o tym, że Pan nas połączył w parę małżeńską i wiedzieliśmy, że Słowo Boże mówi, że będzie nas darzył powodzeniem, a nie krzywdami. Jeśli zatem pozostanie w Nowej Zelandii i wychowywanie dzieci nie było Jego planem, to zatem co?
Czasami Boże plany nie są takie jak myślimy, lecz czy jesteśmy gotowi zmienić nasze plany, aby je dopasować do Jego? Dla nas było to „wydarzenie”, które zmieniło kurs naszego życia. Głęboko w sercach wiedzieliśmy, że nie był to koniec, lecz zaledwie początek. Zwróciliśmy się do pełnymi miłości ramion naszego Ojca, a naszą nieustanną modlitwą było:
– Panie, chcemy tego co najlepsze.
Gdy pozwoliliśmy ziarnom naszych marzeń wpaść w ziemię i obumrzeć, natychmiast powstała  nadzieja, a później pojawił się kierunek. Zaprowadziło nas to do Toronto i zapisania się do Szkoły Służby. Jest kilka lat później i jesteśmy obecnie dyrektorami i mamy setki duchowych dzieci na całym świecie. Nasze życie jest bardziej owocne niż moglibyśmy kiedykolwiek wyobrażać sobie,  a to wszystko dlatego, że powiedzieliśmy:
– Tak, Panie, twoja wola niech się stanie.

Od bezpłodności do owocności
Wszyscy zostaliśmy powołani do przynoszenia owoców, co, zatem, dzieje się, gdy znajdziemy się w miejscu bezpłodności? Bezpłodność oznacza sterylność, zastój. Okazało się, że Stuart i ja jesteśmy fizycznie bezpłodni i nie możemy mieć dzieci, lecz istnieje też stan duchowej bezpłodności. Czy jest taka dziedzina w twoim życiu, która jest w zastoju? Czy czujesz się tak, jakbyś utknął w jałowym miejscu?
Do stanu przynoszenia owoców prowadzą dwa klucze. Pierwszy, to uświadomienie sobie, że przynoszenie owoców jest ograniczone do pewnego sezonu. Jest też czas przycinania, o którym mówił Jezus  Jan. 15:1-2 „Ja jestem prawdziwym krzewem winnym, a Ojciec mój jest winogrodnikiem.  Każdą latorośl, która we mnie nie wydaje owocu, odcina, a każdą, która wydaje owoc, oczyszcza, aby wydawała obfitszy owoc. Jeśli tego nie rozeznasz, możesz czuć się odrzuconym.
Drugim kluczem jest rozpoznanie dlaczego utknąłeś w sezonie przez który powinieneś płynąć. Możesz mieć nierozwiązany problemy z przebaczeniem, zgorzknienie, w jakichś dziedzinach, lub nieposłuszeństwo w pewnych obszarach życia, z których musisz pokutować, „przebaczając” Bogu i innym.
Gdy jesteś przycinany, możesz przechodzić przez okresy zasmucenia, lecz pociecha przychodzi ze świadomości, że ogrodnik najbardziej zbliża się do krzewu, w czasie przycinania. Bóg nie odrzucił cię, lecz przycina tak, abyś mógł przynosić więcej owoców i był bardziej zadowolony ze swego przeznaczenia.
On przycina nawet dobre winorośle. Specjaliści wiedzą, że jeśli w jednym obszarze pojawia się zbyt wiele winnych gron, to zawartości cukru w nich spada. Przycinanie wina powoduje lepszą jakość owoców. Ojciec bardziej jest zainteresowany w jakości niż w ilości. Pan nie chce, abyś się tak rozrósł, żeby twoje owoce przestały być słodkie i smaczne.
Bóg pragnie, abyś realizował swój życiowy plan „A”, nie „B” bez względu na to, jak dobrze wygląda obecnie plan „B”. Lecz, aby otrzymać to, co najlepsze, trzeba poświęcić to, co dobre. Zrezygnowaliśmy z leczenia bezpłodności czy zaadoptowania dzieci (dobre) po to, aby otrzymać Boży plan „A” (najlepsze).
Przeznaczenie wymaga ryzyka- przedkładania Bożego planu nad twój własny.
A tak przy okazji, Jego plany są większe niż jesteś w stanie uwierzyć, że możesz wykonać, zatem musisz polegać na Nim.
Rozeznaj zatem, w jakim duchowym sezonie obecni się znajdujesz i zajmij się sprawami, które musisz rozwiązać i poddaj się przycinaniu. Następnie, gdy Pan otworzy ci na coś drzwi, idź tam nawet jeśli przeraża cię to śmiertelnie! To, do czego cię Pan powołuj, jest znacznie przekracza twoje możliwości.

Nie jesteś pomyłką, nie jesteś tutaj po to, by zużywać tlen. Urodziłeś się i żyjesz w roku 2002 ponieważ tak miało być, ponieważ On zdecydował, zanim zaistniał czas, że powinieneś pojawić się tutaj, mając boski cel do wykonania. Ten cel został przeznaczony do wykonania tylko dla ciebie i tylko tobie przyniesie on zadowolenie. Jesteś umiłowany(a) i masz swoje własne, unikalne, przerażające i ekscytujące przeznaczenie. Jeśli chodzi o mnie, to wypełniania Jego przeznaczenia warte jest ryzyka.

topodin.com

Dziecko przeznaczenia.

To był prawdopodobnie najgorszy dzień mojego życia. Gdy rano wstawałem z łóżka, nie miałem pojęcia o tym, co mnie czekało. Gdybym wiedział, zostałbym w łóżku. O ile mi było wiadomo, miał to być kolejny dzień roboczy z wyznaczonym w porze obiadowej spotkaniem z żoną, Lynley w klinice ds. płodności. Od dwóch lat staraliśmy się o dziecko, bez widocznego sukcesu, więc dwa miesiące wcześniej zgłosiliśmy się do kliniki po pomoc i poradę. Gdy siedzieliśmy z Linley w biurze lekarza z nadzieją oczekiwaliśmy na to, że usłyszymy o tym, jakie będzie następne lekarstwo. Zamiast tego, przekazano nam druzgocące wieści. Lekarze stwierdzili, że oboje mieliśmy problemy z płodnością i kombinacja tych dwóch oznacza, że nigdy i w żaden naturalny sposób nie będziemy w stanie mieć dziecka.
Nie mieliśmy wiele czasu na przyjęcie do wiadomości implikacji tego stwierdzenia przed pójściem do pracy. Jako dyrektor działu logistycznego byłem w stanie kontrolować złożone międzynarodowe sprawy firmowe, wraz ze skomplikowaną dystrybucją, transportem i magazynowaniem, lecz oto nie byłem w stanie kontrolować mojego własnego życia, komplikacji ludzkiego ciała, wszystkich planów jakie mieliśmy z Lynley w stosunku do naszej rodziny.
Wszystko to działo się w tym czasie, gdy John i Carol Arnott byli w Nowej Zelandii na konferencji „40 Płomiennych Dni.” Ze względu na służbę byliśmy tam tego wieczora. Wszystkie nasze życiowe plany zdawały się być zmieciona w czasie krótszym niż przerwa obiadowa, a wszystko, co mogłem powiedzieć wtedy to:
– Panie, wybrałem Ciebie.

Rozczarowani wiecznością
Tego wieczora, czasie uwielbienia wołałem do Boga. Podjąłem decyzję, że nie poddam się wkradającemu się zgorzknieniu i gniewowi. To był czas przełomu, gdy zdecydowaliśmy się iść za Bogiem na 100%, bardziej niż kiedykolwiek wiedzieliśmy, że On jest jedynym, co mamy. Z tego miejsca desperacji, Bóg przeniósł nas na ścieżkę do przeznaczenia, które jest większe i bardziej zdumiewające niż kiedykolwiek moglibyśmy przypuszczać. Nasze przeznaczenie narodziło się z intymnej społeczności z Nim. Nie prosiliśmy Pana, aby pokazał nam plany, strategie czy wizje, po prostu prosiliśmy Go o to, co dla nas najlepsze, o Jego plan „A” dla nas. Naciskaliśmy na Pana, aż wreszcie otworzyły się drzwi bez żadnego wysiłku z naszej strony.
W 1997 roku Bóg powiedział nam wyraźnie o wybraniu się do Szkoły Służby (School od Ministry) w Toronto. Przeszliśmy przez szkołę i poprosiliśmy o czasowe pozostawienie nas w zespole. Zostaliśmy pomocnikami dyrektorów, po czym, w dwa lata po rozpoczęciu szkoły zostaliśmy wyznaczeni na jej dyrektorów.
Dla zwykłego „kiwi” gościa, który nigdy nie prowadził w kościele niczego, nawet grupy domowej, zostanie dyrektorem służby w ciągu dwóch lat, to naprawdę musiało być z Boga!
Jeszcze dziwniejsze było to, jak łatwo to szło. Po prostu szedłem z Bogiem, dążąc do Niego, a wszystko po prostu działo się wokół mnie. Nigdy nie popychałem moich spraw. Nigdy nie prosiłem o promocję w królestwie. Bóg Sam zrobił dla mnie drogę. Znam ludzi, którzy są lepiej ode mnie wykwalifikowani, lecz rzecz nie we mnie, ani nie w moich talentach. Wszystko działo się z Bożego wyboru.
Wiem o tym, że chodzę w moim przeznaczeniu, ponieważ Bóg w wyraźny sposób zorganizował je. Wiem to również z powodu wizji i pasji jako dał mi do tego. Jednak to przynoszenie owoców jest rzeczywistym potwierdzeniem dla mnie. Jeśli chodzisz w swoim przeznaczeniu, to możesz to określić przez ilość owoców, wyrastających wokół ciebie, a przynoszenie owoców jest wyjątkowo satysfakcjonujące, ponieważ realizuje się twoje przeznaczenie.
Wierzę, że namaszczenie Boże utoruje ci drogę. Innymi słowy Boże namaszczenia na twoim życiu otworzy ci drzwi. Ps. 188:8 (BT) mówi: Pan za mnie [wszystkiego] dokona. Panie, na wieki trwa Twoja łaska, nie porzucaj dzieła rąk Twoich!” Z pewnością właśnie to przeżyłem.

Gdy drzwi nie otwierają się
Ale co z czasami, gdy drzwi się nie otwierają? Nie ma łatwych odpowiedzi, lecz jeśli drzwi nie otwierają się, to zapytałbym raczej, czy popychasz właściwe drzwi. Lub być może, jeszcze nie jesteś gotowy wejść przez nie. Zły charakter zamyka więcej drzwi niż ich dobry charakter otwiera.
Zarówno ty jak i Bóg macie swoją część do wykonania. Bóg tworzy plan i daje ci obdarowanie i oddanie do wypełnienia twojego przeznaczenia. Twoja część to pójść za intymnością, charakterem i przygotowaniami i żyć w posłuszeństwie i wierności. Życie według wartości Królestwa jest istotne dla uwolnienia Bożego namaszczenia na twoje życie. Prawdziwe życie według takich wartości jak : „miłosierdzie góruje nad sądem”, „ta miłość, przewyższa wszystko”, „ta relacja jest pierwszoplanowa”, i wszelkie inne zawsze wymagają śmierci dla siebie.

Lecz nie czujące się bezpiecznie „je” nie jest nie jeszcze uszczęśliwione umieraniem, lecz gdy to zrobimy, odnajdziemy naszą tożsamość i bezpieczeństwo w Nim.

Objawienie wizji

Takie poczucie bezpieczeństwa otrzymałem wraz z objawieniem, jakie dał mi Bóg, mój niebiański Ojciec. Wszystko wydarzyło się w wizji, w której zobaczyłem siebie jako małego, 5 letniego chłopca. To był czas, gdy miewałem stale powracające mary nocne. Jezus wyszedł naprzeciw moim potrzebom i zadał mi pytanie, które ma moc zmieniać życie – zapytał mnie, czy chcę spotkać Jego Ojca.
W wizji, poszedłem razem z Nim do Ojca i zobaczyłem niesamowitą więź miłości i bezpieczeństwa między nimi. Chciałem tego, lecz bałem się odrzucenia. Wtedy Jezus zadał mi pytanie, czy chciałbym poprosić Jego Tatę, aby był również moim Tatą.  Pokonałem strach i powiedziałem:
– Tak
Natychmiast Ojciec sięgnął po mnie i posadził mnie w plecaku (nosidełku) skąd mogłem wszystko  obserwować nad Jego ramionami. Zawsze uwielbiałem stać na tylnym siedzeniu samochodu i spoglądać nad ramionami taty, uwielbiałem być tak blisko taty, czuć się tak bezpiecznie i patrzyć na wszystko, co on robi.
Natychmiast, w tej wizji, Ojciec zaniósł mnie do pomieszczenia, gdzie był wielki stół, gdzie zarządzano wszelkimi sprawami nieba. Ojciec zasiadł na głównym miejscu, ze mną na plecach.  Aniołowi zasiedli dookoła stołu.
Jeden olbrzymi anioł po prawej stronie Ojca skłonił się i zapytał Go:
– Kto to jest ?
Ojciec wyprostował się dumnie i powiedział:
– To jest mój syn. Niech Gabrielu, zabrzmi trąba, to jest mój syn.
Zostałem przytłoczony przez poczucie przynależności i krzyczałem:
– Ja należę!
Słowa te głęboko zapadły w moje wnętrze i wniosły głębokie poczucie pokoju i bezpieczeństwa.
Teraz wiem, że im bardziej bezpiecznie czuję się w Bogu, tym więcej mogę pochwycić Jego wartości, takich jak: miłość, pokora a w konsekwencji większe namaszczenie i owocność w moim życiu. To poczucie bezpieczeństwa i uzdrowienie przyszły przez intymność z Nim.

Intymność + charakter = przeznaczenie
Punktem początkowym naszego przeznaczenia, jak i wszystkiego innego, musi być relacja, ponieważ Bóg stworzył nas do intymności ze Sobą  i innymi (Mat. 22:37-40):  A On mu powiedział: Będziesz miłował Pana, Boga swego, z całego serca swego i z całej duszy swojej, i z całej myśli swojej.  To jest największe i pierwsze przykazanie. A drugie podobne temu: Będziesz miłował bliźniego swego jak siebie samego. Na tych dwóch przykazaniach opiera się cały zakon i prorocy.” Wszystko w Królestwie Bożym jest związane z relacjami.
Ostatecznie wszystkich nas czeka to samo przeznaczenie – być dziećmi Ojca i oblubienicą Syna – choć nasze indywidualne ścieżki do tego miejsca są bardzo różne. A mówiąc bardziej precyzyjnie: wszystko wiąże się z naszą relacją z Nim, wszystko powraca do Niego.
Pomimo wszystkich możliwości jakie Pan otworzył przede mną, to czego pragnę najbardziej to: więcej Jego obecności. Gdy wyprzedzam czas myślami, zastanawiając się nad tym, co może przynieść przyszłość, to nie myślę o stanowiskach, położeniach, myślę o tym, jak blisko Niego mogę się dostać. Bliskość Boga jest tym miejscem, w którym zaczyna się twoje przeznaczenie. Jest tak wiele nadziei dla ciebie nawet jeśli w tej chwili wydaje ci się, że wszystkie drzwi są zatrzaśnięte. Największą zachęta jakiej mogę ci udzielić jest to, abyś dążył do intymności z Bogiem i uzdrowienia twojego serca. Zbliż się do Niego, pochwyć Jego królestwo, Jego wartości, a wtedy zobaczysz jak namaszczenie toruje sobie drogę do ciebie. Twoje największe życiowe rozczarowanie, jak to było w moim przypadku, może być odskocznią do odkrycia Bożego przeznaczenia dla twojego życia.

Uwaga: Następny artykuł pt.:  „Już nie bezpłodna, lecz owocująca” jest relacją „z drugiej strony” – żony autora Lynley Allan.

deeo.ru

Z Rzeki na końce świata.

Jest rzeka, której nurty rozweselają miasto Boże (Ps. 46:5).

Rzeki malują na piękny obraz charakteru Boga. Gdy myślimy o rzece wyobrażamy sobie poruszające się wody pełne energii, siły i życia. Rzeka może mieć potężną moc do przemiany całych krajobrazów. Może być delikatna i ciacha, zawsze wnosząca życie do ziemi przez którą płynie. Czasami rzeka wolno płynie meandrami, czasami porusza się bardzo szybko, lecz zawsze ma określone przeznaczenie. To, co w tym obrazie rzeki kocham najbardziej jest to, że im dalej w dół rzeki idziesz, tym większa się staje.

Poszerzone myślenie
Rzeko Boża, która została wypuszczona w Toronto zdaje się stale rosnąć, a jednak, gdy myślę o moim życiu i sposobie w jaki Bóg pracował w naszej służbie, zdumiony jestem swoją niezdolnością do myślenia większymi kategoriami.
Za każdym razem, gdy przychodzę z planem, Bóg zdaje się mówić do mnie:
– John, nie myślisz dostatecznie szeroko.
Moje żałosne próby przystąpienia do wizji jakoś nie pasują do Jego. To tak, jakby za każdym razem, gdy przejdziemy nieco dalej w dół Rzeki,  dołączał następny przypływ i Rzeka przyrastała ponad nasze oczekiwania. Gdy pastorowaliśmy ten kościół przed rozpoczęciem przebudzenia, zawsze mieliśmy pięcioletni plan. To było bardzo pomocne narzędzie, lecz w porównaniu z tym, co Bo zrobił przez Ducha Świętego, było to, w końcu, żałośnie mało.
Ktoś zapytał kiedyś Rady Clark:
– Co myślisz o sposobie w jaki Bóg używa ciebie obecnie?
– Że przewyższa wszystko o co mogłam prosić lub wyobrazić sobie – odpowiedziała.
Bardzo dobrze to oddaje nasze samopoczucie. Bóg robi o wiele więcej niż my moglibyśmy kiedykolwiek mieć nadzieje, a to wszystko dzięki  potężnej i wiernej pracy Ducha Świętego.
W 1993 roku mieliśmy w zborze około 300 ludzi bardzo spragnionych Boga, lecz nie mieliśmy żadnych podstaw do o czymkolwiek więcej niż wówczas mieliśmy. Oczywiście mieliśmy plany, aby wzrastać, lecz koncepcja „pomnażania” była dla nas nie do wyobrażenia. Od chwili, gdy zostaliśmy pochwyceni przez Rzekę
Ducha Świętego, i nasza służba rozrosła się we wszystkich kierunkach. Mamy obecnie ponad 300 partnerów w zborach „In Harvest Churches” (Kościoły Żniwa) rozsypanych po całym świecie, 4000 kościołów, które doglądają Heidi i Rolland Baker w Mozambiku. Przeprowadziliśmy tutaj, w Toronto, ponad 70 konferencji i setki na wyjazdowych sesjach, a wszystkie miały wpływ na tysiące ludzi na całym świecie. Setki przywódców zostało przemienionych przez moc Ducha Świętego i bezpośrednie działanie Rzeki i włączonych w bardziej skutecznej i owocnej służby.  Mamy sporą liczbę wędrownych mówców i grup ludzi, którzy obeszły już cały świat dzieląc się błogosławieństwem Jego namaszczenie i obecności. Dzięki Ojcowskiej miłości i ogniowi Ducha Świętego, ludzie są zbawiani, uzdrawiania i wprowadzani do wielkiej wolności i pełni.
Pomimo tego, co powiedziano wyżej, tutaj w Ameryce Północnej są nadal miliony ludzie, którzy nigdy nie słyszeli, że Boża obecność porusza się w tak potężny sposób nie tylko w Toronto, lecz również w wielu innych miejscach na świcie. Niezliczona ilość ludzi w kościele nie zdaje sobie sprawy z tego, że Przebudzenie jest tutaj, a Rzeka płynie. Nieustannie modlę się:
– Boże, pomóż myśleć szerzej; pomóż mi myśleć Twoimi myślami i mieć Twoje marzenia.
Kilka miesięcy temu zdecydowaliśmy wraz z Carol zrobić program telewizyjny pod tytułem: „Catch the Fire” (Złap ogień), mając na uwadze wizję, zaniesienia przebudzenia do każdego domu w Ameryce Płn. i wszystkich zakątków świata.
Ta wizja szybko staje się rzeczywistością jako że program jest nadawany przez stacje telewizyjne w Kanadzie i USA. Planujemy również rozszerzyć to na Europę.

Bóg włożył w nasze serca bardzo silne pragnienie zakładania kościołów, zarówno tu w Ameryce Płn. jak i wszędzie na świecie. Częściowo naszym marzeniem jest włączenie absolwentów naszej  Szkoły Służby (School of Ministry) do tej strategii, ze względu na nasze oddani służbie wzbudzania przywódców Żniwa Końca Czasów. W naszym lokalnych kościele natchnęliśmy ludzi wizją pomnażania poprzez strukturę grup domowych i wydaje się, że eksplodujemy z tą wizją. Kościół szybko jest pobudzany widząc jak zgubieni przychodzą do Królestwa Bożego, w sposób w jaki nigdy dotąd to się nie działo.

Bóg uzupełnia część nadnaturalną
Co więcej, stale wzrasta ilość znaków i cudów i liczne są świadectwa uzdrowień fizycznych i cudów. W chwili, gdy to piszemy, przeżyliśmy dwa przypadki powstania ludzi z wózków inwalidzkich. Jeden z członków naszego zespołu modlił się o gościa, który przybył na jedno z naszych zgromadzeń przebudzeniowych w wózku inwalidzkim. Do modlitwy przyłączył się Steve Long, pastor senior TACF, po czym zachęcił tego człowieka do tego, aby wstał i z wózka i zaczął chodzić. Ten inwalida był unieruchomiony w wózku przez ostatnich 9 lat, a niezdolnych do chodzenia bez pomocy od 17 lat. W związku z artretycznymi problemami przeszedł 6 operacji kolana. Ku radości wszystkich zaczął chodzić po kaplicy i obywa się od tej pory bez wózka. Chwała Bogu!
W niecały tydzień później,  Duncan Smith, dyrektor wykonawczy TACF, modlił się o jednego z członków naszego kościoła, który również był od wielu lat przykuty, z powodu wypadku samochodowego, do wózka inwalidzkiego. Te człowiek został również w dramatyczny sposób uzdrowiony i od tej chwili uwolniony od wózka.
Nawet w najodważniejszych marzeniach nie przypuszczałem, że Bóg będzie mnie i Carol używał w taki sposób, w jaki to robi przez ostatnie kilka lat.
Wiedzieliśmy niesamowitą ilość uzdrowień zarówno fizycznych jak i emocjonalnych, oraz setki tysięcy ludzi, którzy poznali Boga w tak intymny i potężny sposób.
To tutaj właśnie Rzeka porwała nas, a to wszystko w wyniku poddania się cudownej obecności Ducha Świętego.

Ryzyko
Stanowi dla mnie zagadkę niechęć wielu ludzi, którzy bardziej wolą „bezpieczną grę” i utrzymywanie Ducha Świętego na dystans, niż zanurzyć się w Nim i pozwolić aby życie zostało przemienione. Stale musimy powtarzać, że Bóg wymaga tego, aby pójść za Nim gorliwie i w wierze.
Ktoś mądry powiedział, że wiara powinna być wymawiana jako „RY-ZY-KO.”  Musimy chcieć podążać za wszystkim, co Bóg dla nas ma, nawet jeśli oznacza to utratę wszystkiego.

Jest takie miejsce w Bogu, które mój przyjaciel, Dick Dewert, nazywa: „Strefą cudów.” Jest miejsce tak wysoko ponad twoją głową, tzn. twoimi zasobami i możliwościami, że jedyna nadzieja jest w Bogu i jesteś całkowicie od Niego zależny. To jest miejsce, w którym to rzeka porywa ciebie – miejsce totalnej zależności od Niego. Zdajemy sobie z Carol sprawę z tego, że Duch Święty wprowadził nas do miejsce niezmiernej obfitości – na łono Ojca. Jest takie miejsce intymności i totalnego zaufania w dobroć Bożą. Nauczyliśmy się tego, że wszystko wytryska z tego miejsca.  Wielu wierzy, że cuda zdarzają się w wyniku słowa wiary. Odkryliśmy, że cuda są wynikiem łaski, intymności, wiary i mocy. Wszystko zaczyna się w Bogu i kończy się w Bogu. On oferuje potężną rękę a my wsuwamy naszą małą rączkę w Jego dłoń, sięgając do tych, którzy wokół nas są w potrzebach. Wtedy, nagle, staje się kolejny cud. Jest to niezmierna obfitość ponad to wszystko, co moglibyśmy sobie wyobrazić, czy poprosić.

Dlaczego musisz znać swoje przeznaczenie?
Każdy z nas urodził się z boskim przeznaczeniem dla swojego życia. Odkrycie tego przeznaczenia jest możliwe tylko wtedy, gdy poddasz się prowadzeniu Ducha Świętego. Jeśli pozostaniemy w Rzece, będzie wykonywać wolę Bożą dziś, jutro i zawsze, dopóki nie zobaczymy Jezusa. Pozwólmy Duchowi Świętemu zabrać nas dokądkolwiek On zechce, nie ograniczając go naszymi małymi wizjami i niechęcią do podjęcia ryzyka.

Gdy dobiegnę do kresu życia, chciałbym wiedzieć, tak jak ap. Paweł, że: „biegu dokonałem, wiarę zachowałem, a teraz oczekuje mnie wieniec sprawiedliwości …”(II Tym.4:7). Gdy zobaczę Jezusa twarzą w twarz, chcę rzucić przed nim tą koronę. Gdy Bóg ukoronuje twoje życie w niebie, nie będzie to dlatego, że walczyłeś, aby na nią zapracować, lecz po prostu dlatego, że poddałeś się Jemu.

раскрутка сайта

Nie zapominajcie o ubogich.

Urodziłem się we Wschodniej Europie w czasach komunistycznego reżimu i wiem znacznie więcej niż powinienem na temat ubóstwa i poniżającego traktowania. Byłem wychowywany w bezmyślnym systemie rządzenia z bezbożną ideologią i humanizmem, które redukował mnie zwykłej własności państwa.

W swojej pierwszej mowie Jezus otworzył księgę Izajasza i przekazał głębokie przesłanie, które zdumiało uszy obecnych tam Żydów. Łuk. 4:18
Duch Pański nade mną, przeto namaścił mnie, abym zwiastował ubogim dobrą nowinę, posłał mnie, abym ogłosił jeńcom wyzwolenie, a ślepym przejrzenie, abym uciśnionych [poniewieranych, posiniaczeni, zgniecieni i złamani przez klęski]  wypuścił na wolność. (Rozszerzone Tłumaczenie Biblii AMP).
Wow! Bez żadnych najmniejszego marnowania słów Jezus jasno ogłosił jaki był podstawowy cel Jego boskiej misji. Było to wypełnienie proroctwa wypowiedzianego przez Izajasza. Wprost z ust Jezusa zaczęła płynąć Rzeka, a początkowe manifestacje wylania Ducha Świętego miały na celu usługiwanie uwolnieniem biednym ślepym i  pozbawionym środków do życia.
Pan, który w innej sytuacji nie ma względu na osobę,  najwidoczniej miał tutaj swoich własnych ulubieńców! Co więcej, jeśli zaczniemy podążać za Jego służbą, to zaczniemy zdawać sobie sprawę z tego kim są Jego ukochani, zwracający najwięcej Jego uwagi: biedni, głodni, pragnący, ślepi, chorzy, odrzuceni, a szczególnie ci , którzy zdawali sobie z tego sprawę.

Ewangelizacja przy pomocy jedzenia
Urodziłem się we Wschodniej Europie w czasach komunistycznego reżimu i wiem znacznie więcej niż powinienem na temat ubóstwa i poniżającego traktowania. Byłem wychowywany w bezmyślnym systemie rządzenia z bezbożną ideologią i humanizmem, które redukował mnie zwykłej własności państwa. Dorastałem zgubiony, w ucisku i bliski nawet samobójstwa. Gdy w latach ’60 tych rock and roll uderzył na Wschodnią Europę wraz z dwójką kolegów założyliśmy pierwszy oficjalnie uznany zespół rockowy w Bułgarii. Muzyka rockowa stała się wentylem przez który mogliśmy spuścić naszą frustrację i bunt, lecz w końcu komuniści rozwiązali nas.
Na dzień przed tym, gdy zdałem sobie sprawę z tego, co się ze mną dzieje, wylądowałem w grupie szmuglowanej za granicę. Stało się to tak szybko, gdy przekraczałem żelazną kurtynę, że musiałem uszczypnąć się. Patrząc wstecz, wiem że Bóg  wybił mnie wprost z ręki wroga. Następna rzecz jaka się zdarzyła, to był pokład Amerykańskiego samolotu lecącego nad Atlantykiem i lądującego w Nowym Yorku w ziemi wolności.
Niespełna w rok po przybyciu, wpadłem na „Ludzi Jezusa,” którzy świadczyli na ulicach Los Angeles. Nie mówiłem dobrze po angielsku i nie mogłem zrozumieć tego, co o Jezusie mówili, zatem w mądry sposób wykorzystali jedzenie jako narzędzie ewangelizacji. To zadziałało. Byłem w tym czasie bezrobotny i zawsze bardzo, bardzo głodny. W końcu  po dwóch miesiącach darmowych obiadów i mnóstwie miłości, pomodliłem się krótka modlitwą: „Boże, czy ty istniejesz?” A On pokazał mi się !
Natychmiast narodziłem się na nowo i zacząłem spędzać dziesięć godzin dziennie czytając Jego Słowo i rozkoszując się Jego obecnością. Olśnił moje serce miłością. Oddałem się Mu w posiadanie i stałem się zupełnie bezużyteczny dla wszystkiego oprócz Jezusa. Przyłączyłem się pełnoetatowego zespołu i po latach służby zostałem ordynowanym duchownym.
W początkowych dniach mojego chrześcijańskiego życia byłem głównie zaangażowany w granie współczesnej muzyki chrześcijańskiej, jako autor pieśni nagrywanych dla dzieci na taśmy takie jak: „Music Machine” , „Bullfrogs and Butterflies.” Spotkałem Winnie, moją obecną żonę, i później jako para młodych ludzi prowadziliśmy zespół, „Silverwind,” grając chrześcijańskie koncerty w kościołach i na stadionach w całej Ameryce Północnej. Wyjeżdżaliśmy nawet do Europy, Australii i Nowej Zelandii. Choć byliśmy bardzo zajęci, cały czas czułem, że coś tracę.

Trzeci Świat
Nagle, jednego dnia, Pan włożył w nasze serca gorące pragnienie wyjazdu na bite drogi Afryki. Jaki mieliśmy czas usługując ludziom w Kenii, a szczególnie w Ugandzie, w narodach, które ostatnio były zniszczone przez wojnę. Byliśmy zupełnie nieprzygotowani na skalę ubóstwa i desperacji afrykańskiej ludności. Wyruszyliśmy z sercami rozerwanymi i przytłoczeni poczuciem nieodpowiedniości i choć Bóg, którego znaliśmy, był za mały, aby poradzić sobie z tak dramatyczną sytuacją. Nasza wiara i osobiste doświadczenia z Bogiem wydawały się ograniczone w porównaniu z ogromem potrzeb świata. Coraz bardziej byliśmy przekonani o tym, że czegoś zasadniczego brakuje w naszej służbie. Potrzebowaliśmy większego Boga, który nie tylko robił wielkie rzeczy w Biblii, lecz Boga współczesnego, który czyni Swoje cuda w nas i używa nas do wprowadzania zmian w sytuacjach niemożliwych.

Wtedy Pan pokazał mi Rzekę (Obj. 2:1)
W 1994 roku Pan pokazał mi Rzekę i wszystko co dotyczyło naszego osobistego życia i służby zmieniło się dramatycznie. To był tak, jakby  potężne, niewidzialne odrzutowce zostały przyłączone do nas napędzając nasze  życie nową mocą Ducha Świętego. Wszystko wokół nas, zarówno jako małżeństwa, jak i sług zmieniło się. Wszyscy, włącznie z nami, zaczęliśmy widzieć Słowo Boże w zupełnie nowy sposób.  Zostaliśmy nie tylko odnowieni, lecz zaczęliśmy usługiwać  pod całkowicie nowym namaszczeniem. Zaczęliśmy zanurzać się w głębokości Ojcowskiej miłości i doświadczać Jego zadowolenia w mierze niemal nie do zniesienia. Radość Jezusa, niewysłowiona radość i pełnia chwały, o której czytaliśmy w Biblii, stały się naszym codziennym udziałem, zmieniając sposób głoszenia i prowadzenia wielbienia. W miarę jak Boża chwała nasilała się, staliśmy się bardziej radykalni i wolni.

Pamiętaj o ubogich
Którejś nocy pokładaliśmy się na podłodze w czasie konferencji w Toronto, była tam też obecne małżeństwo z Nikaragui.
Powiedzieli do nas:
– Przyjedźcie do Nikaragui. Jesteśmy bardzo biedni, lecz Chrystus jest bogaty w naszych sercach.
Nagle przypomniałem sobie słowa apostoła Pawła: „Pamiętajcie o ubogich.”
– Z radością przyjedziemy – powiedziałem – lecz do końca roku mamy bardzo gęsto wypełniony plan codziennych spotkań, z wyjątkiem tygodnia na przerwę na Boże Narodzenie.
– O, to byłoby doskonale – powiedział pastor z Nikaragui, z głupkowatym, szerokim uśmiechem na twarzy – Bożonarodzeniowe przyjęcie Nowego Wina w Nikaragui. Nie mogłem uwierzyć w jego reakcję. Oczekiwaliśmy na odpoczynek i przerwę w usługiwaniu w Boże Narodzenie.
Gdy zbliżał się termin i przygotowywaliśmy się do wyjazdu, zadzwoniłem do Arturo i przypominałem mu o tym, jak Bóg użył darmowego jedzenia, aby mnie pociągnąć do Jezusa.
– A co chcecie tam na dole jeść na? – wrzeszczałem do słuchawki walcząc ze słabym połączeniem.
– Świnie – odpowiedział Arturo – pieczone świnie!
– Dobra – rzekłem – niech więc będą pieczone świnie dla wszystkich twoich sierot i innych z biednych dzieci z okolicy . O, i niech będzie mnóstwo piñias pełnych cukierków!  Pan zaopatrzył nas we wszelkie potrzebne pieniądze na całe święto dzięki hojnych z kościołów Rzeki w Ameryce Płn. Jedno małżeństwo zafundowało pudełka pełne zabawek dla sierot.
To było najlepsze Boże Narodzenie jakie kiedykolwiek przeżyliśmy. Wielka ilość tak została dotknięta, a w końcu doszliśmy w wyniku tego do Jezusa. Wybieramy się do Nikraragui  ponownie w czasie Bożego Narodzenia, tym razem zablokujemy ulicę przed kościołem i zrobimy trzydniowe święta pieczonej świni, Przyjęcia Nowego Wina z uwielbienie i chwałą przez cały dzień. Już niemal czuję swąd grila!

Cud z pieczonym kurczakiem
Wtedy na początku tego roku nasi przyjaciele, Rolland i Heidi Baker, zaprosili nas na „Jesus Celebration Conference” do Afryki. Ta radykalna misjonarska para wraz ze swoim zespołem troszczyli się o codzienne potrzeby 800 sierot w ich głównej bazie Maputo w Mozambiku. Ponownie zapytaliśmy o ulubione jedzenie dzieci w Mozambiku.
– Pieczone kurczaki – powiedziała Heidi – lecz dostają je tylko dwa razy do roku  na Boże Narodzenie i Wielkanoc.
– W porządku – powiedziałem – niech będzie obiad z kurczaków dla każdego pod koniec konferencji. Ty to zorganizuj, a my pokryjemy koszty.

Zapach smażonych kurczaków roznosił się nad całym Zimpeto,  kucharze spędzili cała noc na pieczeniu 1200 kurczaków.  Lecz następnego dnia tłum podwoił się do 2400 ludzi na porannym nabożeństwie niedzielnym. Nikt z nas nie miał pojęcia, co robić, poza modlitwą:
– Pomóż nam, Panie!

Gdy serwowaliśmy pieczone kurczaki z ich stosu nie ubywało przez cały czas, aż do chwili, gdy ostatni niespodziewany gość otrzymał swoją procę! Pan podwoił liczbę kurczaków i, co ciekawe, wszystkie były równie tłusty jak te, które sami usmażyliśmy.

Gulasz z tłustych owiec
Tego lata wybieramy się do mojej ojczystej Bułgarii. W ciągu ostatnich sześciu lat, gdy Pan dotykał naszych serc, jeździliśmy tam dwa razy do roku, usługując grupie 25 pastorów, którzy otworzyli swoje serca i kościoły na poruszenie Ducha Świętego. Cieszyliśmy się przygotowując dla nich i ich żon 3,4 dniowymi „River Retreat” („Poszukiwanie Rzeki”) w hotelu, coś z czym oni sami nie byli w stanie poradzić. Wszystko, co robiliśmy to zaopatrywaliśmy ich w jedzenie i zanurzaliśmy ich w Rzece Bożej obecności, po prostu umożliwialiśmy im  poznać jak bardzo Tatuś ich kocha.
W tym roku po „poszukiwaniu” około 40 ludzi, którzy przyjeżdżają z nami na misję z pomocą, zamierza odwiedzić w cygańskiej dzielnicy, tam gdzie już mamy swoje kościoły i prowadzimy spotkania „otwartych drzwi.”
W jednym miejscu, gdzie ubóstwo jest najwyższe, zamierzamy nakarmić 5000 cyganów ich ulubionym jedzeniem – gulasz z tłustych owiec. Zamierzamy gotować w samym środku ich dzielnicy, śpiewać i tańczyć na scenie czyniąc radosny zgiełk przez cały dzień.  Będziemy chwalić Pan za krzyż i publicznie dziękować Ojcu za jego dobroć i jego miłosierdzie. To będzie wielkie przyjęcie Jezusa i wiem o tym, że Jego obecność będzie gęsta. Pod koniec długiego święta  zarzucimy sieć zbawienia i poprowadzimy zgubionych do Jezusa.  Dźwięk, woń i przyprawy tych międzynarodowych świąt „tłustego cielęcia” i Świętowania Jezusa mogą być różne w różnych narodów, niemniej jednak rozrzutność Rzeki Bożej miłości jest zawsze taka sama – głęboka, pełna pasji, wszystko pochłaniająca i nieodparta.  Chcę zawsze być wśród biednych i cierpiących, świadom ich pragnienia więcej Ciebie Panie!

раскрутка

Szczęśliwi misjonarze.

Wkrótce po tym, jak Rzeka uderzyła na nasz kościół mój mąż modlił się:
– Panie, czy to zbuduje mój kościół:
Bóg zaskoczył go odpowiedzią:
– Nie, to zbuduje Mój Kościół

Bill wierzy w to, że jednym z powodów zesłania przez Boga tego przebudzenia
jest wypuszczenie „kadry szczęśliwych misjonarzy.” Pełnych radości dlatego, że cieszą się ostatecznym „produktem.” Nie dlatego, że nie wysyłaliśmy grup misyjnych w przeszłości, lecz różnica jest teraz taka: zamiast odczucia obowiązku, że musimy to robić, jesteśmy uszczęśliwieni robiąc to.
Bill zostawia na stoliku z literaturą podania o paszport. Niemal na każdym nabożeństwie przypomina, każdemu:
– Weź swój paszport.
Jeśli go nie masz, automatycznie zamykasz drzwi i stawiasz ograniczenie tego, jak Bóg może użyć ciebie, jeśli zaś masz, to otwierasz sobie szerzej drzwi możliwości na cały świat.
Niemal dwanaście lat temu wyrobiliśmy sobie przez wiarę, wraz z Billem paszporty. Przez wiele lat były stemplowane wyłącznie w jednym kraju. Od chwili, gdy zalała nas Rzeka w ‘94r. strony w naszych paszportach były pokrywane wieloma pieczęciami, pamiątkami potężnych spotkań w takich miejscach jak: Japonia, Kosta Rika, Hiszpania, Norwegia, Kanada, Indie, Uganda Mozambik i Anglia. Przejechaliśmy wzdłuż i wszerz Amerykę wielokrotnie, oglądaliśmy poryw Rzeki w więzieniach w innych stanach.
Dorastałam w małym miasteczku, gdzie najwyższym miejscem była górka rozrządowa kolei, a może  estakada szosy.  Często modliłam się o to, abym mogła jeździć do różnych miejsc. Gdy tylko tata jechał do sklepu spożywczego, biegłam do drzwi i błagałam go, abym mogła z nim jechać. Powiedzmy, że nigdy nie udało mi się uzyska zgody. Pewnego dnia, gdy mąż głosił, zobaczyłam siebie, jak biegnę do drzwi za ojcem, błagając go, żeby mnie zabrał ze sobą. Nagle, usłyszałam jak mój Niebiański Ojciec powiedział do mnie:
– Usłyszałem cię.
Dwa tygodnie później obudziłam się w Mozambiku w chwili, gdy słońce pojawiało się nad horyzontem, na dźwięk setek sierot radośnie śpiewających pieśni dla Pana. Zdumiewałam się nad dobrocią Ojca, nad tym, jak zabrał mnie z małego miasteczka, ochrzcił w Rzece Swojej obecności i zabrał mnie ze sobą na krańce świata, aby być błogosławieństwem i być błogosławioną.
Rzeka, którą widział Jan, wypływała spod tronu Bożego. Rzeka, którą widział Ezechiel wypływała spod bramy świątyni, wychodząc z przybytku wewnętrznego. Płynęła i stawała się coraz głębsza, aż dotarła do Morza Martwego. Wszystko co znajdowało się w jej strumieniu żyło, lecz bagna pozostały słone i nigdy nie odnowione.  Rzeko Bożej obecności odświeża każdego, kto zanurza się w jej życiodajnym strumieniu. Jeśli jesteś jej poddany i nasiąkasz Jego miłością, to zostaniesz przeniesiony do Morza Martwego, do zgubionych i ginących, którzy marzą o Jezusie Chrystusie.
To wydanie Spread the Fire poświęcone jest Panu, który przejmuje panowanie „od morza do morza i od Rzeki, aż do krańców świata” (Ps. 72:8). Norman Benz pastor z Florydy opowiada w jaki sposób Rzeka zrewolucjonizowała ich wyprawy ewangelizacyjne do innych narodów. Georgian Banov wraz z żoną, Winnie, opisują ich zadanie zaniesienia „ucztowania” do biednych w ich krajach. Ed Bragg, więzień, składa świadectwo o tym, co znaczyło dla niego jako nowego wierzącego zaniesienie Rzeki do więzienia.
Czemu nie wyrobić sobie paszportu, wejść do rzeki i nie popłynąć na krańce ziemi?

Melinda

 aracer.mobi

Ja, na misję?

Przy łącznej liczbie ewangelicznych chrześcijan sięgającej historycznej liczby miliarda wierzących i przy niemal połowie przyznającej się do przeżyć z Duchem Świętym, sprawy nigdy nie wyglądały tak dobrze dla biblijnie wierzących chrześcijan na całym świecie. Wykonanie Wielkiego Nakazu, aby głosić królestwo Boże i czynić uczniami wszystkie narody na świecie jest w zasięgu ręki.
Ja, na misję?
– Tak, ty!
John Arnott

Biblia jest obecnie dostępna niemal we wszystkich  żywych językach świata. Afryka ma obecnie 50% ludzi narodzonych na nowo chrześcijan, w Korei jest to 30%, W Brazylii  sięga 20% podobnie jak w Chinach, gdzie 30.000 osób dziennie przyjmuje Chrystusa jako Zbawiciela.
Wydanie „Times Magazine” z 2 czerwca 2002 zawiera obszerny reportaż z okładki pt. „Pozostawieni z tyłu” – seria apokaliptycznych książek napisana przez Tim’a LaHaye oraz Jerry B.Jenkins. Są one obecnie na szczycie sprzedaży w Stanach. Do tej pory sprzedano 35 milionów egzemplarzy i liczba ta stale rośnie. „Time” pyta: „Skąd bierze się tak olbrzymie zainteresowanie końcem świata i ewangelicznym chrześcijaństwem?” „Time” pyta o to, wskazując na to, że 30% Amerykanów wierzy w Biblię literalnie, a ponad 60% wierzy, że w prorocy sąd, o którym mówi Objawienie Jana wypełni się literalnie. Podczas, gdy wielu na zachodzie zdaje się dostrzegać tylko, że zdarzył się wielki upadek i gigantyczne moralne odstępstwo, biblijne chrześcijaństwo wszędzie bierze świat sztormem, lub, jak powinienem powiedzieć przez moc Ducha Świętego.

Tym możesz sprowadzać zmiany
Co musiałoby się wydarzyć, abyś dostrzegł, że to ty możesz wywoływać zmiany? W jaki sposób możesz zostać uprawniony do tego, aby iść i zaangażował swoją wiarę w to wielkie żniwo końca czasów. Pozwól, że powiem ci – ty możesz wywołać wielkie zmiany. Możliwości do głoszenia ewangelii nigdy nie były bardziej obfite zarówno dla krótkoterminowych jak i długoterminowych akcji misyjnych. Przeloty lotnicze dostępne są dla każdego, kto ma dziesięć dni wolnego z 1000-2000$ gotówki. Podczas gdy logistyka takich misji może być bardzo łatwo przedstawiona, o tyle bardziej jest to sprawa  uczucia nieprzygotowania i nieadekwatności, aby wejść w stereotypową rolę głoszenia tłumom wrogo nastawionych tubylców zebranych gdzieś pod drzewem kokosowym. W większości miejsca na świecie te dni przeminęły już dawno. Współcześnie to w przeludnionych megamiastach możesz mieć wielki wpływ.
Miejmy nadzieję, że masz głębokie pragnienie, aby zrobić więcej dla światowej ewangelizacji, lecz po prostu nie wiesz jak, kiedy lub gdzie zacząć. Gdybyśmy mogli zmniejszyć ryzyko, pomniejszyć zaangażowanie i ułatwili  start, to, wierzę, niemal każdy mógłby się zaangażować. W porównaniu do pierwszego kościoła wszyscy mamy nadmiar kwalifikacji. Oni błyskawicznie zewangelizowali znany im ówczesny świat bez pomocy samolotów, poczty e-miał i wzmacniaczy. Gdy tylko zdaliśmy sobie sprawę z tego, że do tego potrzebna jest moc Ducha Świętego i że On tylko naprawdę żyje i porusza się w nas, to wszystko czego nam teraz potrzeba to pragnienie, sposobność i plan, a wkrótce będziemy w stanie uwolnić armię wyszkolonych i wykwalifikowanych misjonarz, którzy zaniosą dobrą nowinę o Chrystusie na końce świata.  To właśnie tutaj krótkoterminowe misje mogą wypełnić bardzo istotną rolę. Gdy już raz wyruszysz, nawet początkowo jako obserwator, już nigdy nie pozostaniesz taki sam. Twoje serce  połączy się niektórymi z najwspanialszych ludzi na ziemi. Nie będą już więcej obcymi bez nazwisk i twarzy, lecz nowo poznanymi braćmi i siostrami w Chrystusie, którym bardzo głęboko usłużyłeś i którzy, co mogę dodać, głęboko usłużyli tobie. Twoja grupa uczyniła znaczący wpływ na życie wielu, w tej dziedzinie, która często jest dla kościoła nowa i bardzo potrzebna, a potrzebuje również pomocy, wsparcia i zasobów. Cała ta próba daje ci wiarę i wizję, która pomoże Bogu wykorzystać cię do zaniesienia Królestwa Bożego światu.

Gdzie i jak?
Lecz ty pytasz: „Dokąd pójdę? Co będę robić? Jak do tego dojść?” Po pierwsze, zacznij marzyć i myśleć o dokądś, aby tam kochać, służyć i pomagać. Przyłącz się od razu do służby w twoim kościele i naucz się w jaki sposób modlić się skutecznie o innych.   Zostań liderem grupy domowej w twoim kościele, abyś uzyskał doświadczenie jako prowadzący i lepiej przygotował się do pracy na zewnątrz. Lecz, co najważniejsze, proś Boga, aby ci pomógł w wypełnianiu „Wielkiego Nakazu.”  Ktoś powiedział, że nie ma żadnej sztuki w lataniu samolotem. Jeśli nie jesteś zaangażowany w domu, nie będziesz skuteczny gdzie indziej. Lecz „sztuka” zaczyna się wtedy gdy zostajesz członkiem skutecznego zespołu; a gdy inwestujesz trochę czasu i pieniędzy, to możesz być prawdziwie używany przez Boga w usługiwaniu innym. Gdy już raz doświadczysz wierności Bożej w różnych sytuacjach, znajdziesz się na zewnątrz i w biegu; będziesz również z pewnością bardziej podekscytowany i zmotywowany, gdy wrócisz do domu.

Jak zaczęliśmy sami?
Moja pierwsza misja to był miesięczny wyjazd do Indonezji; to zmieniło całe moje życie. Następnie przez dziesięć lat, jeszcze przed przebudzeniem, co roku wykonywałem jedną lub dwie krótkoterminowe misje do Ameryki Łacińskiej. Zaproszenia przychodziły od lokalnego pastora, abym przyjechał usłużyć. Grupa 15, 20 osób przygotowywała się do uwielbiania po Hiszpańsku i złożenia krótkiego świadectwa jak przyszli do Chrystusa i tego, czym jest dla nich Bóg. Wszyscy byli wyszkoleni do usługiwania zarówno w zakresie uzdrowienia serc jak i chorób fizycznych. Podniecenie wzrastało, aż do dnia wyjazdu i pojechaliśmy. Wyniki były  podwójnym błogosławieństwem, zarówno dla tych, których odwiedzaliśmy, jak i dla nas samych i kościoła w domu. Ludzie niezmiennie uczyli się tego, że Bóg  może i żywa ich. Wrócili do domu rozpaleni wizją jaką ma ich kościół i gorąco pragnący wrócić i pomagać znowu.
Pamiętam wspólny wyjazd do Gwatemali z Shirley Smith. Jest członkiem założycielem TACF, a była sekretarką dyrektora, bez jakiegokolwiek doświadczenia w służbie. Shirely jest bardzo gorliwą uczennicą, która jest chętna do pomocy i usługiwania. Całe jej życie zostało gruntownie zmienione dzięki dzieleniu się miłością Jezusa z biednymi dziećmi głęboko w Gwatemali. Jest obecnie na  pełny etat zaangażowana w służbę wstawiennictwa, aktywna w naszym poradnictwie i służbie uzdrawiania, niemniej ludzie w Gwatemali należą do najbliższych jej sercu.
Ian Ross przyjechał do Nikaragui na początku ’93r. Należał do innej denominacji i pracował wówczas w zarządzie IBM. Nigdy wcześniej czegoś takiego nie robił. Mając podstawowe wyszkolenie, które otrzymał wraz z naszą grupą, wkrótce stał się przywódcą  podgrupy idącej w rzece na wschodnim wybrzeżu Nikaragui. Usługiwali tam w wiejskim kościele i zobaczyli tam wielu młodych ludzi oddających swoje życie Chrystusowi i doznających fizycznych uzdrowień; Ian został całkowicie zmieniony. Były jeszcze później następne wyjazdy, po czym Ian wrócił do Toronto i został aktywnym liderem grupy domowej w TACF, czasami doglądając naszej zamorskiej misji. Dziś podróżuje po całymświecie wraz z żoną Janice, dzieląc się posłaniem o miłości Ojca.
Od chwili gdy zaczęliśmy Szkołę Służby w 1995 roku, dobrze ponad 1000 młodych ludzi nie tylko skończyło kursy Szkoły Serc, lecz było na wielu miesięcznych wyjazdach, które zmieniły ich życia, nie wspominając o życiu tych, których odwiedzili spośród narodów świata. Obecnie zespoły misyjne z Ameryki Płn. i Europy łączą się, aby pomagać  Rolandowi i Heidi Baker w Mozambiku. Tam przebudzenie eksploduje i potrzebna tam jest wszelka pomoc.
W 1994r. Dan Slade wybrał się na krótką misję na Ukrainę. Został tak zmieniony przez potrzebę i możliwości niesienia ewangelii i Rzeki Ducha Świętego mieszkańcom Ukrainy, że przeprowadził się tam z rodziną. Widzieli już ogień przebudzenia rozniecający się w całym tym narodzie, jak też w Rosji, a nawet w Tadżykistanie, na Dalekim Wschodzie, przy granicy z Chinami i Afganistanem. Byłem ostatnio z Danem w Kijowie, a jego serce wołało: „Przyślij pomoc!” Jeden czy dwa tygodnie twego życia mogą wprowadzić radykalną zmianę w twoim życiu na rzecz Chrystusa.
Żniwo końca czasów jest tuż. Jezus powiedział: „Żniwo wprawdzie obfite, ale  robotników mało. Proście więc Pana żniwa aby wyprawił robotników na żniwo swoje.” (Mat 9:37/38. To jest sposobność dla ciebie. Przyłącz się do aniołów zbierających żniwo (mat 13:39) i bądź częścią największego w historii kościoła żniwa dusz.

topod

Byłem w więzieniu, a przyprowadziliście mnie do miłującego Ojca.

Urodziłem się w Chattanooga, Tennessee, jako czwarty z sześciorga dzieci. Ojciec odszedł od nas, gdy byłem małych chłopcem. Mama tłumaczyła nam:
– Nic go to nie obchodziło, czy będziemy mieszkać na ulicy.
Zrozumiałem z tego, z nas nie kochał i że było coś z natury złego we mnie.
Gdy ojciec porzucił mnie, wzbudziło to we mnie głębokie poczucie mniejszej wartości i odrzucenia.
Od tego czasu matka prowadziła walkę o utrzymanie nas. Jest z niej bardzo dumny i z tego w jaki sposób radziła sobie z sytuacją, będąc ciągle młodą samotną, czarną kobietą na południu Stanów w latach 60’tych. Lecz bez względu na jej wysiłki ciągle czułem, że czego brakuje w naszej rodzinie, a była to miłość chrześcijańskiego ojca.
Nie maiłem nigdy zbyt wielkich doświadczeń z Bogiem w czasie mojego dzieciństwa mimo, że chodziliśmy z babcią do zielonoświątkowego kościoła (Pentecostal Holiness Church). Wiele krzyków i chwały przepływało, ale byłem zbyt zajęty swoim dziecinnym światem, aby zauważyć Boga i to, co robił w kościele przez dorosłych.
Którejś soboty moja kuzynka, Regina, przechodziła obok w drodze do kościoła.
Zaskoczyłem wszystkich wykazując chęć pójścia. Podczas wezwania do wyjścia do przodu, wyszedłem podniosłem ręce do Boga w desperacji potrzebując ojcowskiej miłości. Chciałem ojca, któryby m nie podniósł i uścisnął w ramionach. Wierzę, że tego dnia Bóg uśmiechnął się z góry i zanotował tą chwilę.
Wiele lat później, gdy równie desperacko potrzebowałem Go znowu, odpowiedział mi.

Podczas treningów futbolu (amerykańskiego – przyp. tłum.) w szkole, często widziałem niektórych rodziców, a szczególnie ojców niektórych piłkarzy, którzy siedzieli na bocznej linii obserwując swoich synów. Wiernie brali udział w grach, przyglądając się ich grze. Tęskniłem do ojca, który obserwowałby mnie grającego w ataku czy na obronie. Kiedyś w ciągu jednego sezonu (sezon trwa od września do stycznia – przyp. tłum.) jako gracz obrony przechwyciłem dwa rzuty i zdobyłem 6 punktów. Byłoby tak wspaniale, zobaczyć dumne spojrzenie ojca pełne afirmacji i uczucia. Zostałem wybrany przez mój zespół za najbardziej wartościowego zawodnika i wygrałem na naszym bankiecie trofeum „Best Team Man.” Pomimo tego, że byłem dumny, ciągle brakowało mi ojcowskiego uczucia.

Zranienia w końcu zniszczyły mnie
Gdy dorastałem, zawsze czułem się trochę pusty u usiłowałem wypełnić pusta dziurę sportem, dziewczynami, imprezami i alkoholem. Nigdy nie poszedłem na całego w narkotyki, ponieważ dawały mi wrażenie paranoi. Gdy stawałem się coraz starszy nadal prowadziłem życie pełne imprez, uzależniłem się od pornografii, co tylko wzmocniło moją niepewność co do mojej męskości.

W wieku 19 lat wstąpiłem do marynarki i cieszyły podróże dookoła świata.
Ożeniłem się, lecz gdy byłem w podróży zdradzałem swoją żonę próbując wypełnić próżnię. Czasami wołałem do Boga, lecz nie byłem wówczas gotowy na to, żeby zrezygnować z mojego stylu życia pełnego imprez i gonitwy za kobietami.

Wtedy, w czasie jakiejś zagranicznej podróży dostałem list od żony, że idzie z innym mężczyzną. Oczywiste, że nie byliśmy gotowi do małżeństwa w tak młodym wieku, lecz naprawdę kochałem ją i myślałem, że ona kocha mnie.
W reakcji na nasilające się w moim życiu zranienie ukryłem to wewnątrz jako następne odrzucenie, nie zdając sobie sprawy z tego, że robiłem to samo wobec niej.
Gdy wróciłem do domu, wszyscy już wiedzieli o rozpadzie naszego małżeństwa i sprawach, które do tego rozpadu doprowadziły, a ja poszedłem w zabawy, picie i kobieciarstwo. To wtedy obiecałem sobie, że nigdy nie dopuszczę sobie do kolejnego zranienia i odrzucenia.
W ciągu letnich miesięcy 1985 r. gdy stacjonowaliśmy w Norfolk, w stanie Virginia, moja złość na kobiety, spowodowana tym, co czułem do mojej żony za opuszczenie mnie, wybuchła – przez trzy miesiące gwałciłem.
Zostałem aresztowany i umieszczony w więzieniu w Virginia Beach City, w oczekiwaniu na wyrok. Zastanawiałem się na samobójstwem. Czując się zupełnie zniszczony i nie mając nikogo do kogo mógłbym się zwrócić, zwróciłem się do Boga, do którego sięgałem w dzieciństwie. Teraz mógł mieć już moją pełną uwagę. Stałem się jak „pochwycona” publiczność.

Znalazłem Jezusa w więzieniu
Zacząłem uczestniczyć w więziennych nabożeństwach. Woluntariusze, którzy przynieśli nam posłanie o miłości Boga byli ukojeniem dla mojej zgubionej duszy. Czułem na tych zgromadzeniach drobne drżenie u drzwi mojego serca i podczas jednej z ewangelizacji wyszedłem do przodu ze łzami spływającymi po twarzy i zaprosiłem Jezusa do swojego życia, aby był moim Zbawicielem i Panem. On w miłosierdziu zabrał ciężar moich grzechów, wstydu i winy.
Narodziłem się na nowo.
Tego dnia wszystko wyglądało inaczej. Zacząłem widzieć wszystko z zupełni innej perspektywy, z niebiańskiego punktu widzenia. Wiedziałem, że zostałem i oczyszczony. Zaakceptowany. Spotkałem Jezusa Chrystusa, a On objawił mi swoją miłość i poprosił, abym szedł za nim. Wkrótce, poprzez korespondencyjny kurs zaoferowany przez więziennego kapelana, zacząłem pochłaniać Słowo Boże.
W grudni 1995 przyszedł na chwilowe zastępstwo kapelana woluntariusz.
Miał na imię Ted a jego twarz jaśniała. Też chciałem tego. Po jednym ze studiów biblijnych Ted zapytał mnie, czy chcę otrzymać chrzest Duchem Świętym.
Włożył na mnie swoje ręce. Siedziałem na krześle, tam w więzieniu, gdy Duch Święty zaczął zstępować na mnie i poczułem jak Jego obecność i moc przelewa się przeze mnie. Złożyłem się na pół, gdy moc Boża wypełniła mnie, a gdy się podniosłem, zacząłem mówić wspaniałym niebiańskim językiem, chwaląc Boga za Jego realność i obecność.
Spędziłem następny rok w więzieniu przechodząc przez proces o napad i gwałt i nawet w tym Bóg był dla mnie miłosierny, ponieważ stałem wobec czterech najcięższych wyroków śmierci. Szczęśliwie zostałem osądzony tylko na 95 lat więzienia, wyrok na który zdecydowanie zasłużyłem. Jest, jednak, możliwość ubiegania się o warunkowe zwolnienie po 8 latach i sześciu miesiącach odsiadki.
Przeniesiono mnie do Augusta Cerrectional Center (Centrum Resocjalizacji „Augusta”) w Craigsville znajdującego się w przepięknym otoczeniu Shenandoah Vally, gdzie znajdowałem się od maja 1987.
Po przyjeździe tutaj zacząłem brać udział w zgromadzeniach kościoła, przyłączyłem się do małego chóru i odkryłem, że mam dar uwielbiania i chwały.
W końcu wybrano mnie na pastora czegoś, co zostało nazwane Augusta Christian Fellowship (Towarzysztwo Chrześcijan „Augusta”). Pomimo tego, że ciągle zmagałem się ze starymi uczuciami niepewności i odrzucenia, to jednak była nadnaturalna moc, do której miałem dostęp umożliwiając mi osiągniecie Jego celu.

Do więzienia nadpływa Rzeka
W 1994 r. usłyszeliśmy o przebudzeniowych spotkaniach prowadzonych przez ewangelistę Rodney’a Howare-Browne w Lakeland, Floryda. Byliśmy paką facetów
gorąco spragnionych więcej Boga i wszystkiego, co On chciałby nam dać.
Wkrótce potem pewni woluntariusze przychodzący na nasze wtorkowe wieczory modlitewny i spotkania uwielbienia, podzielili się z nami tym, czego doświadczyli uczestnicząc w spotkaniach Rodney’a w Luisville. Podczas oglądania kaset wideo z tego spotkania, nasze pragnienie jeszcze bardziej wzrosło. Zaczęliśmy wołać do Boga, aby nas nawiedził w taki niesamowity sposób, ponieważ wierzyliśmy, że to jest właśnie to, co uwolni wielu z nas z naszych różnorodnych kajdan, które ciągle utrzymywały nas w niewoli.
W tym czasie byłem bardzo obciążony brakiem mocy i namaszczenia przychodzących do nas co tydzień na zgromadzenia woluntariuszy. Zacząłem spędzać w celi godziny wołając za nimi do Boga ze łzami prosząc Go, aby nas nawiedził.

W 1995 roku Bob Kelpe przywiózł z Florydy zespół na dwutygodniowe spotkania
przebudzeniowe. Spotkania były wspaniałe, mężczyźni padali na podłogę pod mocą Ducha. Zostałem potężnie dotknięty i Duch Święty zaczął we mnie głęboką pracę uzdrowienia i odnowienia mnie. Śmiałem się i płakałem na przemian, gdy moc pana zstępowała na mnie na tych spotkaniach.

Inni siedzieli martwo i robili wszystko co mogli, aby powstrzymać to, co się działo. Byłem zdumiony i naiwny, bo myślałem, że to było to, czego wszyscy oczekiwali; poruszenie Boże ku zmianie i uzdrowieniu nas. Myliłem się. Byliśmy prześladowani i niezrozumiani przez niektórych ewangelicznych braci.  Wtedy usłyszeliśmy o tym, co robi Duch Święty w Toronto. Do tej pory byliśmy całkowicie uzależnieni od obecności i radości Ducha Świętego.
Zdarzyło się, że przeczytałem artykuł Melindy Fish w Charisma Magazine. Dzieliła się swoimi przeżyciami z Toronto i tym, co Duch Święty robił w ich kościele w Pennsylavanii. W styczniu 1997 roku napisałem list do Meindy zapraszając ją , aby przyjechała do Augusta Correctional Center.
W maju 1997 Melinda i Bill i grupa ludzi z ich kościoła przyjechali do nas. Byliśmy tak podekscytowani ich przyjazdem i przyszliśmy z takim oczekiwaniem na spotkanie z tymi  pełnymi radości chrześcijanami, którzy wydawali się promieniować chwałą.

Lider uwielbienia Paul Blackham poprowadził uwielbienie nowymi pieśniami przebudzenia. Potem dzielili się tym, w jaki sposób Pan dotknął ich poprzez przebudzenie dziejące się w Toronto. Sarah, córka Melindy, wyszła na ostatnim spotkaniu z płaczem dzieląc się tym, jak bardzo Ojciec nas kocha.
Gdy Sarah mówiła, poczułem to mrowienie w sercu i przypomniałem sobie o mojej potrzebie miłości ojcowskiej. Pan przyszedł do mnie zapraszając mnie do swoich pełnych miłości ramion. Tego popołudnia wszedłem do swojej celi, aby nasiąkać miłością Ojca. Zacząłem niepowstrzymanie płakać, dziękując za to, że przyszedł przez posłuszne naczynia i jak wypełnił tą przepaść, która od lat dziecinnych desperacko wymagała napełnienia. Zacząłem przeżywać afirmację i uczucia Ojca, za którymi tęskniłem przez te lata. Za każdym razem, gdy zanurzam się w Jego obecności – nawet dziś – czuję jak Ojciec bierze mnie w swoje pełne miłości ramiona. Jestem bardzo wdzięczny za to, że ci którzy zostali dotknięci przez Rzekę usłyszeli nasze wołanie i przyszli odwiedzić nas i podzielić się z nami Ojcowskim błogosławieństwem miłości, akceptacji i uczucia. Dwa razy do roku grupa z Pennyslvanii na weekend Dziękczynienia i co piątek, Fielding Cage, inny pastor lokalnego zboru, który został dotknięty w Toronto, prowadzi przebudzeniowe zgromadzenia w więzieniu. Peter i Heather Jackson przyjechali do nas z Toronto, nauczyć nas więcej o Ojcowskim sercu Boga. Czułem się tak, jakbyśmy w wyniku tego posługiwania, dojrzewali jako synowie. W czerwcu 1998 roku przyjechali do nas John i Carol Arnott, pastorzy seniorzy z TACF, aby usługiwać nam miłością Ojca. Czuliśmy się tak zaszczyceni tym, że takie „wielkie nazwiska’ przyjechały do tak skromnego miejsca jak więzienie o specjalnym rygorze. Wielu mężczyzn zostało przemienionych w wyniku ich wizyty.
To przebudzenie wpłynęło na życie mężczyzn wokół mnie, jeden ze skazanych, który był muzułmaninem, oddał swoje życie Jezusowi. Widziałem mężczyzn związanych homoseksualizmem, nienawiścią i innymi uzależnieniami dotkniętych przez miłość Ducha Świętego. Dzięki Bożemu działu odnowienia szukają teraz Pana.

Objawienie miłości Ojca, które przyniosło mi uzdrowienie
Czy miłość Ojca zmieniła mnie w czasie tego przebudzenia? Potężnie. W Listopadzie 2000 roku przyjechał do nas ponownie zespół z Pennsylvanii. Melinda powiedziała:

– Wierzę, że Ojciec chce objawić niektórym z was Swoje serce.

Gdy czekałem w milczeniu na modlitwę, ktoś z zespołu podszedł do mnie, włożył na mnie ręce i modlił się o mnie o uzdrowienie i doznanie miłości Ojca. Poczułem Jego obecność na sobie i zacząłem odczuwać Jego miłość i przyjemność jaką Mu sprawiał moja osoba. Uczucia zalały moje serce, a Jego radość przemogła mnie; zacząłem się śmiać.  Następnego dnia, gdy nasiąkałem w Jego obecności, Pan pokazał mi wizję.
Zobaczyłem siebie, jako małego chłopca, siedziałem na rękach u ojca, a on po prostu przyciskał mnie, kochał, podrzucał w powietrze. Musiałem mieć wtedy około
trzech lat, zdałem sobie sprawę z tego, że był to Bóg. Następnie wizja przesunęła się nagle w czasie naprzód do okresu szkoły średniej, gdy grałem w football, kiedy to jako gracz obrony przechwyciłem dwa rzuty i zdobyłem 6 punktów.
Pędziłem po punkt i zobaczyłem biegnącego wraz wzdłuż linii ze mną mężczyznę.
Podskakiwał w górę i rzeczywiście cieszył się mną i wołając do mnie:
– Pędź Ed, pędź Ed!. Jestem tak dumny z ciebie!
Zastanawiałem się, co ta za człowiek? Nagle spadło to na mnie – to był Bóg, mój Ojciec!
Powiedziałem głośno:
– Panie, ty tam byłeś; byłeś tam cały czas
– Tak, synu – powiedział – byłem tam wtedy, gdy czułeś się tak źle, bo nikt nie oglądał twojej gry, byłem tam cały czas.

W miarę jak moje serca zaczęło się wypełniać Ojcowską afirmacją i uczuciem, zacząłem płakać. Doświadczałem we własnej celi uzdrowienia z dziecięcych zranień odrzucenia i porzucenia. Jestem niezmiennie wdzięczny Bogu za to, że objawił mi Swoje serce. Był ze mną nie tylko w czasie gry w średniej szkole, lecz jest również teraz przy mnie, ciągle ciesząc się ze mnie, jak ze swego drogocennego, adaptowanego syna.
Następna część mojego uzdrowienia nastąpiła, gdy Heather Jackson stanęła przed nami i podzieliła się tym, w jaki sposób została kiedyś wykorzystana seksualnie. Stanęła jako przedstawiciel ofiar przemocy seksualnej i zaoferowała przebaczenie tym z nas, którzy byli więzieni za seksualne przestępstwa. Byłem świadkiem tego, jak dojrzali mężczyźni płaczą w wyniku tego, co im zaoferowała.
Desperacko potrzebowaliśmy usłyszeć jej słowa miłosierdzia.  Bóg wylewa Swego ducha adopcji na Swoje osierocone dzieci, na tych, którzy czują się odrzuceni i wyalienowani. Wzywam cię teraz, abyś zaprosił Go do siebie, aby przyszedł w moc i objawił ci Siebie, gdyż jest Ojcem dla tych, którzy ojców nie mają.
Wzywam was, abyście odwiedzili kościół, w którym ta Boża Rzeka, Ojcowskie błogosławieństwo, płynie spod tronu Bożego. Zaproś Go, aby wypełnił twoje serce Ojcowską miłością, chciej zburzyć obronne mury samoobrony i przeżyj to, jaką przyjemność sprawiają Ojcu Jego córki i synowie. Nasiąkaj Jego obecnością codziennie i czekaj u Jego stóp, a zaczniesz szybować jak orzeł w ramionach Ojca ponad wszelkimi twoimi zranieniami i bólem.
Oto moja historia o tym, jak pochwycił mnie i sprowadził do swoich ramion pełnych miłości. Modlę się o to, abyście i wy spotkali Go i odkryli cuda jego ekstrawaganckiej miłości do ciebie.  Z Kościoła za więziennymi murami, wasz brat

Ed Bragg

 deeo