Category Archives: Źródło

Źródła artykułów

Mity o seksie, a prawda

Les Parrott ujawnia prawdę stojącą za głównymi mitami nt. seksu.

Oto zbliża się, chłopaki wywiad na który czekaliście. Les Parrott – psychiatra z kliniczną praktyką, autor bestsellerów, mąż Leslie i znakomity doradca – właśnie wydał książkę pt.: „Szalenie dobry seks” (Crazy Good Sex), która odsłania zasłonę największych mitów na temat seksu. New Man daje wam posmakować trochę. Chcesz poznać wskazówki, aby było ciepło w tych sprawach? Zawsze chciałeś wiedzieć czy rozmiar się liczy? Szukasz ucieczki od pornografii? To wszystko mamy tutaj.

New Man: Po co napisałeś „Szalenie Dobry Seks”?
Parrott: Nigdy nie miałem w planach pisania książki o seksie. Moja autorska kariera była do tej pory poświęcona małżeństwu i relacjom, lecz stale okazuje się, że tak wielu mężczyzn zmaga się z tą sprawą. Jest mnóstwo bardzo dobrych książek, lecz nie ma żadnej, która przyglądałaby się temu, jak oszalałe myślenie o seksie w naszej kulturze, wpływa na szalone zachowania. Chciałem, aby moim wkładem do tego tematu było napisanie o paru największych błędnych opiniach, jakie podzielają mężczyźni i o tym, jakie wprowadzają one zamieszanie w ich życiu seksualnym.

New Man: Z jakich badań skorzystałeś?
Parrott: Pracując zarówno z kobietami jak i mężczyznami, mam mnóstwo osobistego doświadczenia klinicznego. Następnie mam spore doświadczenia jako mówca. Przemawiam około 40 razy co roku. Niemal na każdym miejscu, zawsze znajdzie się ktoś, kto mnie później odciąga na bok i chce porozmawiać. Poza tym jako profesor na Seattle Pacific University wykładam te tematy.
Brałem więc pod uwagę ogromne mnóstwo badań, a przede wszystkim zacząłem obserwować mężczyzn w czasie moich wykładów na temat seksu.

New Man: Zajmijmy się nieco w mitami, które omawiasz. Czy to prawda, że seks z tą samą osobą staje się nudny?
Parrott: Taki pogląd jest propagowany przez popularne media. Słychać o tym stale plus kawały o seksie, który się nudzi, gdy się ożenisz. Chcą, żebyś uwierzył w to, że to samotny facet, który krąży po nocnych klubach i ma co noc partnerkę, uprawia najlepszy seks na taj planecie. Lecz badania pokazują, że to mężczyźni w związkach małżeńskich nie tylko uprawiają seks najczęściej, lecz również jest to seks wyższej jakości, a są to badania przeprowadzone przez najlepsze akademickie instytucje.

Częściowo jest tak dlatego, że trudno jest ulepszyć ten taniec namiętności i intymności. W relacjach zadziwiającą rzeczą jest mieć kogoś kto zna ciebie i rozumie. Tak przy okazji, 48% mężów mówi, że seks z żoną jest ogromnie satysfakcjonujący, a dwie trzecie wszystkich żon, mówi, że najlepszy seks, jaki kiedykolwiek przeżyły, miał miejsce w relacji małżeńskiej. Jeśli wydaje ci się, że to ci poganie na zewnątrz uprawiają najlepszy seks przez cały czas i zawsze są zadowoleni to mylisz się, to nie prawda.

Wilt Chamberlain, gdy pisał swoja biografię, powiedział, że uprawiał seks ze 26.000 kobiet.
To oczywiście pozyskało mu mnóstwo uwagi, ale to, czego większość ludzi prawdopodobnie nie wie to fakt, że kilka stron dalej napisał, że przehandlowałby te wszystkie doświadczenia za jedną kobietę, z którą mógłby pozostać na dłużej.

Każdy z rozdziałów mówi o mnóstwie praktycznych rzeczy, które faceci mogą robić, aby neutralizować ten mit. Tajemnica gorącej monogamii, o której tu mówimy, to takie sprawy jak zmiany pozycji, terminów itd. Niektórzy kupują ten mit, że ich seksualne życie jest nudne, ponieważ stało się ono rutynowe. Na początku małżeństwa, nie było w tym rutyny. Zawsze próbowaliście nowych rzeczy, ponieważ nie wypracowaliście jeszcze rutyny. To dlatego wielu facetów ogląda się wstecz na ich życie seksualne i myśli, że kiedyś było bardziej ekscytujące.

New Man: Oczywiście, pornografia jest jedną z największych, jeśli nie największą, sprawę w dziedzinie seksu, na jaką mężczyźni trafiają. Jaki jest najlepszy sposób, aby sobie z tym poradzić.
Parrott: Nic nowego, słyszeliśmy już o tych wszystkich statystykach, wiemy, że jest to bardziej dostępne niż kiedykolwiek i więcej mężczyzn jest łapanych w tą pułapkę niż kiedykolwiek przedtem. Wiemy obecnie, że jest to prawdziwe uzależnienie. Środowiska zawodowe już to ustaliły. Większość mężczyzn nie zdaje sobie prawy z tego, w jaki sposób mózg bierze udział w oglądaniu pornografii. Oglądając pornografię, przyzwyczajasz się do pewnych chemikaliów, a wynika to z wodzenia w zabroniony aspekt pożądania. Mózg naprawdę preparuje neurochemiczny koktajl i dlatego pornografia rzeczywiście uzależnia, jest jak narkotyk.

Jeśli jesteś uzależniony od pornografii i chcesz z tego wyjść, najpierw musisz chcieć pomocy. Jeśli chcesz, musisz przyznać się do tego zmagania. Musisz zrobić to bardzo ostrożnie. Niekoniecznie polecam rozmowę o tym ze swoją żoną czy duchownym. Porozmawiaj o tym z kimś, kto bardzo troszczy się o ciebie i ma pewną wiedzę na ten temat..

Po drugie: i o to rzeczywiście z serca się modlę: gdy już raz to wyznasz, abyś otoczył się Bożym miłosierdziem. Tak wielu facetów zostaje przyciśniętych winą i wstydem. To nie są emocje, które mogą dać coś dobrego. Mężczyźni mogą się tak czuć, lecz zawsze wybuchają przedwcześnie. Są to emocje, które skupiają na sobie, ponieważ zmiana zachowania następuje z powodu poczucia winy, a nie dzięki pokutującemu sercu. To bardzo ważne, aby, jak mówi 1 rozdział 1 Listu Jana, nie tylko wyznawać swoje grzechy, lecz także przyjmować przebaczenie.

Po trzecie: należy podjąć jakąś głęboką odpowiedzialność wobec kogoś. Niemal niemożliwe jest, aby mężczyzna przeszedł przez to bez odpowiedzialności wobec kogoś. Istnieje wiele sposobów utrzymywania takiej odpowiedzialności. Można znaleźć grupę czy innego mężczyznę, który będzie sprawdzał, co jest oglądane na komputerze i wiele innych tego typu rzeczy.

New Man: Zamierzam więc zadać to pytanie bezpośrednio: czy rozmiar liczy się?
Parrott: To zupełnie zdumiewające jak powstał ten niewiarygodnie dochodowy przemysł na bazie jednego mitu, kiedy prawda jest taka, że rozmiar nie liczy się on zupełnie. Jednym z badań jakie przeprowadziłem do napisania tej książki były wywiady z najbardziej szanowanymi chrześcijańskimi terapeutami. Nieustannie słyszałem o tym, że jest to jeden z najbardziej frustrujących mitów, na które chrześcijańscy terapeuci natrafiają – mężczyźni czują, że nie spełniają tutaj warunków. Jest to frustrujące, ponieważ mężczyźni nie wiedzą, że wszystkie penisy w zwodzie mają niemal zawsze taki sam rozmiar. Mężczyźni muszą zdać sobie sprawę z tego, że kobiety czerpią seksualną przyjemność na długości kilku początkowych centymetrów pochwy. Tak więc, posiadanie większego penisa nie daje większej przyjemności kobiecie, a w rzeczywistości może nawet sprawiać jej ból.

Jest to mit bardzo łatwy do rozwiania i naprawdę zdumiewające jest to, jak wielu facetów kupuje go. Widać to po tych wszystkich emailach i nocnych reklamach tabletek i urządzeń. Nie ma to nic wspólnego z męskością czy seksualną zdatnością. Nawet taki penis, który jest znacznie poniżej średnich rozmiarów wypełni kobiecą pochwę.

New Man: Jak zajmujesz się sprawą masturbacji wśród mężczyzn chrześcijan?
Parrott: To sprawia ogromne zmagania tak wielu facetom. Jeśli borykasz się z seksem to prawdopodobnie borykasz się z masturbacją. W historii istniało mnóstwo zwariowanych pomysłów na temat samogwałtu, jakie to jest szkodliwe. Niektórzy chrześcijanie mówią, że jest bardziej
niebezpieczny od AIDS, że wywołuje osłabienie pamięci czy krótkowzroczność, że ci, którzy to robią będą impotentami lub oziębli. Nic więc dziwnego, że faceci zmagają się z tym. Na podstawie badań wiemy, że 96% mężczyzn, chrześcijan, poniżej wieku 20 lat regularnie masturbuje się – średnio około 14 razu miesięcznie.

Czy więc jest w porządku, aby masturbować się, jeśli chcesz iść za Chrystusem i prowadzić pobożne życie? Skąd się dowiedzieć? Idziemy do Słowa Bożego. Lecz prawda jest taka, że nie ma ani jednego wersu w całym Piśmie, w którym byłoby coś na ten tema. Niektórzy dowodzą, że historia Onana (Rdz. 38) tego dotyczy, lecz tak nie jest. Tam chodzi o sprawę zajęcia się żoną po zmarłym bracie. Biblia niczego nie mówi o tym.

Dlaczego więc masturbacja jest tak wielką sprawą? Ponieważ zmagania z masturbacją to walka z pożądliwością, a Biblia ma na ten temat dużo do powiedzenia. Czy istnieje jakaś zdefiniowana biblijna prawda o masturbacji? Nie, lecz jeśli masturbacja prowadzi do pożądliwego życia, to wtedy pojawia się problem.

Wielu mężczyzn zapyta się: jak mogę się masturbować bez pożądania? I dochodzimy do tego, jak zdefiniować pożądanie (z ang. to również: zmysłowość, lubieżność, namiętność – przyp.tłum.). Niektórzy wywołują poczucie winy i nieracjonalnego wstydu, ponieważ uważają, że każde erotyczne myślenie jest pożądliwością, ale ja tego nie przyjmuję. Żyjemy w czasach, gdy natrafiamy na więcej pokuszeń w ciągu poranka niż nasz dziadek miał możliwość spotkać w ciągu roku. Będziesz narażony na różne erotyczne wpływy każdego dnia, powstaje więc pytanie: czy zwracasz się w stronę swej poluzowanej pożądliwości, która napędza erotyczne myśli, aż do takiego stopnia, że staje się to obsesyjne? Czy też rozpoznajesz, że masz seksualne impulsy dane przez Boga? Udawanie, że one nie istnieją pochodzi od Szatana i moim zdaniem jest bardzo niezdrowe. Można nawet dowodzić, i będzie to kontrowersyjne, że masturbacja jest zakończeniem pożądania, a nie początkiem. Jest to sposób ujścia pożądliwości.

Oto układ: nie należy sądzić siebie nawzajem, ponieważ to, co dla jednego mężczyzny jest pożądliwe, dla innego nie jest. Naprawdę szkodliwe w masturbacji jest to, gdy staje się przymusowym, a szczególnie dla mężczyzn żonatych, gdy staje się to substytutem prawdziwego seksu z żoną. To są takie dwa bardzo poważne wskaźniki mówiące, że musisz powstrzymać się.

Idea osądzania jedni drugich w tej sprawie i mówienie, że co jest złe dla mnie, jest złe dla wszystkich mężczyzn nie jest w biblijnym duchu. List do Rzymian 14:14 mówi, że jeśli ktoś uważa coś, za nieczyste, to staje się dla niego nieczyste. Nie bądźmy więc w tej sprawie uniwersalni. Oczywiste jest, że gdyby to stanowiło dla Boga bardzo poważną sprawę, to myślę, że mógł był wspomnieć o tym choć jeden raz.

Crazy Good Sex można kupić tutaj.
Les Parrott prowadzi społeczną stroną na temat każdego z tych mitów, zwaną Journey Log gdzie można obejrzeć filmy wideo, znaleźć więcej materiałów czy przedyskutować te sprawy z nim lub innymi mężczyznami.

Copyright 2008 Strang Communicationраскрутка и продвижение сайтов

DS_08.05.09 1Kor.10

HeavenWordDaily

David Servant

Czasami dyskutuje się na temat tego, co Paweł miał na myśli w ostatnim wersie dziewiątego rozdziału, mówiąc o swej obawie przed „odrzuceniem”, gdyby zaniedbał „umartwiania i ujarzmiania ciała” (9:27). Czytając te słowa wraz z kontekstem pierwszej części rozdziału 10 daje oczywistą odpowiedź, że Paweł nie obawiał się tylko utraty pewnych niebiańskich nagród, jak twierdzą niektórzy. Bał się raczej utraty nieba. Cytując przykład Izraela, przypomina nam o tym, że choć zostali uwolnieni z Egiptu, byli „ochrzczeni”, gdy przekroczyli Morze Czerwone, jedli dany im przez Boga pokarm i pili wodę udzieloną przez Boga, co reprezentowało Chrystusa, na końcu większości „Bóg nie upodobał ich sobie” i „ciała ich zaległy pustynię” (10:5). Nigdy nie weszli do ziemi obiecanej.

Ma to być dla nas ostrzeżeniem, że chciwość, bałwochwalstwo i niemoralność, trzy grzechy, przed którymi Paweł już ostrzegał ich w tym liście, uniemożliwią odziedziczenie Królestwa Bożego (6:9-10), podobnie jak narzekanie i bunt, mogą spowodować stratę relacji z Bogiem. Paweł przypomina nam, że, na przykład, niemoralność spowodowała śmierć 23000 Izraelitów w ciągu jednego dnia. Nie powinniśmy przypuszczać, że ci niemoralni ludzie odziedziczyli życie wieczne!

Tak więc musimy „uważać”, abyśmy dyscyplinowali nasze ciała i nie upadli w podobny sposób, abyśmy nie zostali „odrzuceni”. Jasne, że pokuszenie do seksualnej niemoralności jest dla wierzących realne i możemy się mu poddać. Niemniej, na szczęście Bóg nie dopuści do nas pokuszenia ponad nasze siły, ponad to, co możemy znieść i zawsze daje drogę wyjścia (10:13). Nikt z nas, nie jest zmuszany do grzechu. Co więcej, jest dostępna łaska dla tych, którzy zgrzeszyli, jeśli pokutują.

Oczywiście, pomimo że Paweł wymienił bałwochwalstwo jako grzech, który gniewa Boga i oddziela człowieka od Boga, jest formą czczenia demonów, nie wierzy, że jedzenie mięsa, które zostało złożone w ofierze bałwanom, jest bałwochwalstwem. Jest jednak czasami ważna przyczyna, aby unikać jedzenia takiego mięsa i jest nią miłość do współwierzących, którzy uważają to za coś złego. Pomimo że jedzenie mięsa poświęconego bałwanom nie jest problemem, z którym większość nas może się zetknąć, możemy zastosować tą myśl, którą Paweł tutaj promuje, będąc wrażliwymi na różne osobliwości, które istnieją w Ciele Chrystusa. Miłość jest ważną sprawą.

Ponownie czytamy słowa, które bardzo podobnie Paweł ujął w tym liście: „Wszystko wolno, ale nie wszystko jest pożyteczne; wszystko wolno, ale nie wszystko buduje” (10:23). Bez słów rozumiemy, że Paweł nie miał na myśli, tego, że bałwochwalstwo i niemoralność, na przykład, są legalne w Bożych oczach i należy ich unikać tylko dlatego, że nie są budujące i pożyteczne. Byłoby to sprzeczne z tym, co sam napisał w tym samym rozdziale. Biorąc pod uwagę kontekst, zauważamy, że Paweł mówi o jedzenie mięsa poświęconego bałwanom. Jest to legalne, lecz nie zawsze pożyteczne i budujące. Wtedy ma to sens.

Tak więc, nawet jeśli wiemy, że coś nie jest złe, powinniśmy starać się nie urazić tych, którzy uważają inaczej, abyśmy nie utrudnili im odziedziczenia wiecznego życia. Paweł szczególnie wymienia Żydów, Greków i kościół, gdzie ludzie mieli swoje własne skrupuły. Podejrzewam, że byli to Żydzi znajdujący się w korynckim kościele, ze względu ich oddanie prawu mojżeszowemu i licznym prawom płotu ograniczającym jedzenie takiego mięsa. Tak więc, słowa Pawła, „wszystko mi wolno” (dosł.: wszystko jest legalne – przy.tłum.) odnosiły się do naszej wolności od prawa mojżeszowego. (Lecz wszyscy jesteśmy pod prawem Chrystusowym.)

Zauważmy, w końcu, że Paweł napomniał tych, którzy myśleli, że jedzenie tego mięsa jest złe, aby również chodzili w miłości wobec tych, którzy uważają inaczej. Napisał: „Dlaczegoż by moja wolność miała być sądzona przez cudze sumienie? A jeśli ja spożywam coś z dziękczynieniem, dlaczego mają mi złorzeczyć za to, za co ja dziękuję?” (10:29-30). Ci, którzy wytykali palcami Pawła, za jedzenie ofiarnego mięsa, powinni pomyśleć jeszcze raz, zrozumieć, że sprowadzają go do poziomu swego własnego myślenia, szczególnie w świetle tego, że on spożywał z wdzięcznością dla Boga!

– – – – – – – – – – – –

Książkę D. Servanta „Pozyskujący uczniów sługa Boży” można nabyć TUTAJ

раскрутка сайта в интернете seo

Bóg przycisną wielki przycisk Reset


Zapnijcie pasy bezpieczeństwa! To co teraz przeżywamy to
coś znacznie więcej niż tylko recesja ekonomiczna.

Jeśli nie przespałeś ostatnich lat z pewnością odczuwasz codzienne konwulsje jakie wstrząsają naszym światem. Zmiany uderzają w Amerykę wprost między oczy. Wszystko, co może być wstrząśnięte, jest wstrząsane, zaczynając od banków a na firmach ubezpieczeniowych, fabrykach samochodów i imperiach medialnych kończąc.

Zaufane marki, w tym Chrysler i United Airlines, mogą wypaść z biznesu w ciągu kilku miesięcy. Gazety zwalniają pracowników w miarę jak ilość czytelników spada; księgarnie, takie jak Borders, nie są w stanie konkurować z Amazon.com. Pontiac oficjalnie padł, a miasto Detroit – niegdyś pyszna kwatera główna przemysłu samochodowego – rdzewieje i pęcznieje bezrobocie.

 

Proszę
nie walczcie ze zmianami, które Bóg chce wprowadzić w waszym życiu.
Gdy
uchwycicie się Jego niezmiennej miłości, pozwólcie Mu nacisnąć przycisk
„RESET”.

To, co przeżywamy dziś, to coś więcej niż tylko ekonomiczna recesja. Te wstrząsy wpływają na nas pod względem politycznym, socjalnym, technologicznym i duchowym. Wydaje się, jakby Bóg przycisną w niebie gigantyczny czerwony przycisk „Reset”. Te zmiany są na nas wymuszane.
W międzyczasie istnieje wielki problem w kościele: my, chrześcijanie nie mam jakichś poważnych sukcesów w podejmowaniu przemian. Ciężko się adaptujemy, często upieramy się przy chodzeniu do kościoła, tak samo jak robił to dziadek, a gdy już zdamy sobie sprawę z tego, że jesteśmy przestarzali to już jest za późno. Przez kilka miesięcy zastanawiałem się nad zmianami, które zachodzą w charyzmatycznym i ruchu modliłem się o przyszłość ruchu. Zadawano mi trudne pytania i zmagałem się z moimi własnym obawami przed zmianą. Doszedłem do pewnych niewygodnych wniosków:

 

1. Charyzmatyczny ruch jaki znamy do tej pory, skończył się. Cieszę się z tego, co Bóg zrobił w ciągu ostatnich lat, dając odnowienie Ducha Świętego kościołowi, zmieniło to moje życie całkowicie. Lecz nadchodzą chmury a my nie możemy rozbijać namiotów wokół minionych przebudzeń. O ile przyjmuję te wieczne rzeczy, które Pan dał nam ostatnio to, aby pójść do przodu, musimy pozbyć się stylów i metod, które są już nieskuteczne.
Nie znaczy to, że mamy wylać dziecko z kąpielą, trzymamy się tego, co dobre, lecz musimy zostawić za sobą ekscesy, skrajności i kiepskie doktryny, które przyczyniły się do złej opinii o nas. Skończył się czas pokazów jednego człowieka, cyrk prosperity upadł, musimy porzucić zwodniczą wrzawę rozgłosu przeszłości. Dziś ludzie tęsknią do autentyczności, a nie płytkich słów i pustych obietnic.

2. Pojawia się „nowego pokolenie” kościoła.
Odwiedzam w tym kraju co miesiąc dwa, trzy kościoły. Te, które są zdrowe i wzrastają wypracowały nowe paradygmaty. Trzymają się mocy Ducha Świętego, wysoko postawili wartość ewangelizacji, uczniostwa w małych grupach, społecznej sprawiedliwości i misji na świecie. Są ekstrawaganccy w dawaniu, aby wychodzić poza kościół. Mają dobre relacje, nie są sterowani wydarzeniami, wymagają od liderów charakteru, zamiast celebrować namaszczenie na mężczyźnie czy kobiecie.

Nikt jeszcze nie ukuł nazwy tego ruchu, lecz on stale wzrasta i reprezentuje przyszłość chrześcijaństwa w tym kraju. To nowo pokolenie kościołów trzyma się zdrowego przywództwa i nie toleruje takiej służb z wybrykami, które tak krępowały nas w ostatnich latach.
Te kościoła kochają grzeszników i głoszą łaskę, lecz mają wyznaczone konieczne granica i wprowadzają biblijne standardy.
Kościoły nowej generacji są również połączone w zdrowy, relacyjny sposób z innymi kościołami, jednak nie są denominacyjni w ścisłym sensie. Nie zgadzają się na szufladkowanie. Zamiast nosić nieporęczną zbroję religijnych struktur, swobodnie modlą się, marzą i są kreatywni w tym, jak należy wychowywać dzieci, uczniów szkół średnich, liderów w biznesie, narkomanów, imigrantów, bezdomnych, dwudziestokilkuletnich i tych, którzy porzucili kościoły w ich społeczeństwie.

3. Bóg rozbija dzielące nas mury.
Zbyt długo byliśmy zadowoleni ze zbierania się w naszych wygodnych plemiennych grupach, lecz istota Zielonych Świąt wymaga wylania Ducha Świętego „wszelkie ciało” (Dz. 2:17). Oznacza to, że zielonoświątkowcy nie znoszą rasizmu.
Bożym polanem na ten okres przebudzenia obejmuje burzenie rasistowskich struktur – i stanie się to nie tylko w białych kościołach, lecz w czarnych i hiszpańskich również. Oznacza to również, że przywódcy kościołów z Chin, Indii, Środkowego Wschodu, Afryki i Ameryki Łacińskiej będą mieli więcej miejsca, aby przemawiać do naszych serc w Stanach Zjednoczonych. Zachodni chrześcijanie muszą przyjąć do wiadomości ten fakt, że nie posiadamy wszystkich odpowiedzi.

4. Natrafiamy na niespotykane do tej pory możliwości globalnej ewangelizacji.
Nigdy nie należałem do tych, którzy pierwsi próbują nowych gadżetów. Nadal lubię trzymać swoją gazetę w ręce i czytać na ganku z tyłu domu – nie oglądam telewizyjnych show na iPhonie. Lecz pomimo swoich zwierzęcych zwyczajów nie jestem w stanie trzymać się z boku współczesnej rewolucji technologicznej.

Jezus polecił nam głosić ewangelię aż po krańce ziemi – a to wymaga, abyśmy korzystali ze wszystkich możliwych środków. Bóg spieszy się z dotarciem do takich miejsc jak Uzbekistan, Nigeria, Jemen – i On prawdopodobnie wykorzysta podcasty, Blackberries i Facebook, aby tego dokonać.
Powinniśmy domagać się miejsca we wszystkich nowych mediach tak, aby każdy człowiek na planecie Ziemi usłyszał, że Jezusa umarł, aby nas zbawić.

Proszę nie walczcie ze zmianami, które Bóg chce wprowadzić w waszym życiu. Gdy uchwycicie się Jego niezmiennej miłości, pozwólcie Mu nacisnąć przycisk „RESET”. Zapnijcie pasy bezpieczeństwa i trzymajcie się. Jesteśmy w samym środku wyścigu o nasze życie!

J. Lee Grady jest wydawcą magazynu Charisma.

раскрутка сайта

DS_07.05.09 1Kor. 9

HeavenWordDaily

David Servant

W tym rozdziale Paweł kontynuuje temat z poprzedniego, to jest o składaniu ofiar na rzecz innych, co jest istotą miłości. Paweł podaje swój własny przykład.

Jako apostoł miał dane mu przez Boga prawo do tego, aby utrzymywać się z ewangelii, aby być opłacany przez ludzi, którym głosił. Motywowany miłością, wyrzekł się tego prawa w Koryncie, po to, aby „nie stawiać żadnej przeszkody ewangelii” (9:12). Pamiętajmy o tym, że już czytaliśmy w Księdze Dziejów, że Paweł początkowo zarabiał na życie w Koryncie szyjąc namioty (Dz. 18:1-3). Gdy ewangeliści otrzymują pieniądze od tych, którym głoszą, widzowie mają skłonność do pytania o ich motywacje i w ten sposób wykorzystują swoje podejrzenia jako wymówki, aby odrzucić ewangelię.

Czy Pawła przykład, powinien być naśladowany przez każdego sługę ewangelii?

Po pierwsze: każdy duchowny, który służy na swój własny koszt, aby nie stawiać przeszkód ewangelii, zasługuje na podziw. Niestety, duchowni, którzy pracują również w „świeckiej” pracy są często uważani jako mniej duchowni, lecz Paweł właśnie ten przykład pozostawił starszym z Efezu (Dz. 20:34-35).

Po drugie: pomimo że Paweł robił namioty, gdy pierwszy raz był w Koryncie, kiedy tylko przybyli Sylas i Tymoteusz, „oddał się całkowicie słowu” (Dz. 18:5). Wydaje się, że od tej chwili Sylas i Tymoteusz zaspokajali potrzeby Pawła swoja pracą (i chwała Bogu za takich ludzi w ciele Chrystusa). Oczywiście, lepiej było, aby Paweł poświęcił cały swój czas na ewangelię i gdy tylko mógł to robić nie biorąc nic od Koryntian, robił to. Generalnie zawsze lepiej jest, gdy duchowni mogą poświęcić cały swój czas na służbę, ponieważ przynoszą wtedy więcej owoców.

Pamiętajmy też o tym, że Paweł był apostołem i spora część jego służby była bezpośrednio skierowana na niezbawionych, a publiczne zbieranie datków, mogłoby tą służbę utrudniać. Ci, których służba jest zwrócona ku zbawionym, nie mają tych samych zmartwień. Paweł napisał do Galacjan: „Ten, którego się naucza Słowa Bożego, niechaj dzieli się wszelkim dobrem z tym, który naucza” (Gal. 6:6).

To wszystko po to, aby powiedzieć, że każdy ewangelista czy apostoł, który może znaleźć sposób na to, aby nie zbierać pieniędzy od swojej publiczności, będzie mniej podejrzliwie przyjmowany i prawdopodobnie będzie mógł się cieszyć większymi owocami. Te same wersy mówią, że każdy z nich powinien unikać choćby cienia ekstrawagancji czy miłości do pieniędzy. W przeciwnym wypadku ma zapewnione potępienie ze strony swych słuchaczy, którzy mają prawo wątpić w jego szczerość i nie wierzyć przesłaniu, które oczywiście nie jest na tyle mocne, aby samego usługującego uwolnić od jego grzechu. Współczucie można wyrazić tym współczesnym teleewangelistom, którzy, po latach popisywania się swoimi majątkami i manipulowania publicznością, aby dawali im pieniądze, wkrótce staną przed Bogiem. Ponieważ na każdą jedną duszę, która jest zbawiana wskutek ich wysiłków, setka jest potępiona.

Te kilka warsów, które dziś przeczytaliśmy nie pozostawiają żadnych wątpliwości, co do patrzenia Pawła na jego obowiązek wobec Prawa Mojżeszowego. Pomimo tego, że był Żydem, nie uważał, że jest pod Prawem Mojżeszowym, lecz raczej pod Prawem Chrystusowym (9:20-21). Współcześni chrześcijanie błądzą wchodząc pod Prawo Mojżeszowe.

Chodzi o to, że moralne części Prawa Mojżeszowego i Chrystusowego nakładają się i zachowując prawo Chrystusowe automatycznie zachowuje się część Prawa Mojżeszowego. Co więcej, Paweł zachowywał pewne szczególne przepisy Prawa Mojżeszowego za każdym razem, gdy nie zachowywanie ich mogłoby spowodować przeszkody w głoszeniu ewangelii, mianowicie wtedy, gdy usługiwał Żydom. Będziemy jeszcze czytać przykłady na to, gdy będziemy wędrować przez Księgę Dziejów. Kolejny raz, Paweł ustanawia przykład wrażliwości, który zalecał Koryntianom.

Jestem pewien, że zauważyliście, że ten apostoł również zalecał pewne wysiłki w kierunku utrzymania dyscypliny w naszym duchowym wyścigu i walce, całkiem podobne do podejmowanych przez sportowców. Bez tego nie ma żadnej nadziei na duchowy postęp czy ostateczną odpłatę. Samo wyrzeczenie jest istotą naśladowania Chrystusa. Nie zapominajmy o tym!

– – – – – – – – – – – –

Książkę D. Servanta „Pozyskujący uczniów sługa Boży” można nabyć TUTAJ

размещение контекстной рекламы на яндексе

DS_06.05.09 1Kor. 8

HeavenWordDaily

David Servant

Paweł kieruje swoją uwagę ku drugiemu pytaniu zadanemu przez Koryntian, a dotyczącemu legalności jedzenia mięsa, które wcześniej było złożone w ofierze bałwanom. Zanim jednak zajmie się tą sprawą ostrzega najpierw przed trucizną, która często zatruwa tych, którzy posiedli poznanie, mianowicie: pycha. „Poznanie nadyma” mówi (8:1). Antydotum na pychę zrodzoną z poznania nie jest ignorancja, lecz miłość, składająca się z pokory, powściągliwości i troski o tych, którym tego poznania brakuje. U tych, którzy wzrastają w prawdziwym poznaniu Pana, rośnie również świadomość tego, jak niewiele wiedzą, więc pokora powinna wzrastać proporcjonalnie do wiedzy. Codzienni czytelnicy Biblii, uwaga!

Paweł odważnie staje po stronie tych wierzących, którzy wierzą, że nie ma nic grzesznego w jedzeniu mięsa, które było poświęcone wcześniej bałwanom. Z pewnością, Bóg jest obrażany przez ludzkie poświęcenie dla bałwanów, ponieważ całe oddanie prawnie należy się Jemu. Niemniej, ktoś, kto je mięso poświęcone bałwanowi przez kogoś innego, nie uczestniczy w grzechu tamtego. Łatwo jednak zrozumieć, że ktoś kto kocha Boga z całego serca, może myśleć inaczej i to właśnie stało się w Koryncie.

Paweł martwił się tym, że ktoś, kto, podobnie jak on sam, wiedział że jedzenie takiego mięsa nie było złe, mógł spowodować, że ci, którzy myślą inaczej, zaczną robić to, co sami uważają za grzeszne. Przedstawił taki przykład:

Albowiem, jeśliby kto ujrzał ciebie, który masz właściwe poznanie, siedzącego za stołem w świątyni pogańskiej, to czyż to nie pobudzi sumienia jego, ponieważ jest slaby, do spożywania mięsa składanego w ofierze bałwanom?„(8:10)

To znaczy, że wierzący (który myśli, że jedzenie tego mięsa jest złe) może zobaczyć współwierzącego (który uważa inaczej) jedzącego w restauracji połączonej ze świątynią bałwanów i może być kuszony do przyłączenia się do niego i robiąc to naruszy swoje sumienie. Pomimo że nie grzeszy jedzeniem poświęconego bałwanom mięsa, ponieważ myśli, że grzeszy, lecz grzeszy, ponieważ podejmuje decyzję, aby zrobić coś, co w sercu uważa za grzech. Jego serce słusznie potępia go, gdy je.

Paweł zajmuje się tym tematem również w Liście do Rzymian, pisząc:

Lecz ten, kto ma wątpliwości, gdy je, jest potępiony, bo nie postępuje zgodnie z przekonaniem; wszystko zaś co nie wypływa z przekonania, jest grzechem„. (Rzm. 14:23).

Dlatego też nie tylko wierzący o słabym sumieniu jest winny grzechu robienia czegoś, co uważa za grzech, ale też grzeszy przeciwko bratu w Chrystusie ten, kto spowodował jego potknięcie, aby naruszył swoje sumienie (8:12). Powinniśmy być wrażliwi na innych wierzących, którzy mają „słabe sumienie”, starając się nie robić niczego, co spowoduje, że zrobią to, co sami uważają za grzech. Niemniej, nie ma niczego złego w tym, aby próbować pomóc takiemu wierzącemu pokonać wątpliwości przez naświetlenie mu prawdy, jak dowodzi Pawła deklaracja właśnie z tego rozdziału, że jedzenie mięsa poświęconego bałwanom jest legalne.

Niestety, niektórzy wykrzywili to, co Paweł napisał o „chrześcijańskiej wolności” i promują wolność od Bożych przykazań. Standard został ustanowiony w Słowie Bożym. Pomimo że Paweł nie potępił chrześcijan jedzących poświęcone bałwanom mięso, potępił bałwochwalstwo jako całkowicie potępiony grzech, jak to napisał dwa rozdziały wcześniej (6:9-10). Podobnie jest w przypadku, gdy wierzący nie zgadzają się co do oglądania filmów, w których jest wiele nagości, i nic z tego, co przeczytaliśmy tutaj dzisiaj nie ma zastosowania do takiej sytuacji, lecz Pismo potępia wszelkie formy niemoralności, w tym niemoralność w umyśle.

Widzimy po raz kolejny, na podstawie tego rozdziału, jak ważne było dla pierwszego kościoła posłuszeństwo Panu i zachowywanie czystego sumienia, jak też pomaganie innym w ciele Chrystusa zachowywać czystość sumienia. Jeśli nie mamy pewności co do legalności czegoś to powinniśmy unikać tego, aż uzyskamy taką pewność. Jak to dziś czytaliśmy, człowiek o słabym sumieniu, może zostać „zraniony” i może się to skończyć dla niego „ruiną” (8:11-12), bądź, w innym tłumaczeniu, zostanie „zniszczony” (w BW jest „przyczyni się do jego zguby” – przyp.tłum.). Kolejny trudny wers do pogodzenia z ideą bezwarunkowego wiecznego bezpieczeństwa.

– – – – – – – – – – – –

Książkę D. Servanta „Pozyskujący uczniów sługa Boży” można nabyć TUTAJ

aracer.mobi

DS_05.05.09 1Kor. 7

HeavenWordDaily

David Servant

Oczywiste jest, że Paweł, zwracając się do mężczyzn i kobiet, którzy nie pozostają w związkach małżeńskich ze sobą, odpowiedział na pytanie Koryntian: „Czy to dobrze, jeśli mężczyzna nie odtyka kobiety?„, twierdząco. Jest to bezpieczne standard zabezpieczający przed niemoralnością na tle seksualnym, a co najmniej z fizycznego punktu widzenia. Jedno dotknięcie może prowadzić do następnego. Gdy magnesy zbliżą się za bardzo to przyciąganie staje się nie do pokonania.

Pociąg seksualny jest dany przez Boga, więc nie jest to nic złego samo w sobie. Ponieważ jest dany przez Boga, powinniśmy postępować zgodnie z zaleceniami wynalazcy – Tego, który rozumie to najlepiej. On wie, w jaki sposób jest to pobudzane, wie, jak silne stają się te pragnienia, gdy już zostaną pobudzone. Niemniej, jest to pragnienie, które ma być pobudzane i spełniane wyłącznie w ramach małżeństwa. Dodatkowo, zdrowa seksualny związek w małżeństwie zabezpiecza również przed niemoralnością. Tak więc, Paweł poleca mężom i żonom, aby nie zaniedbywali swoich „obowiązków” wobec siebie nawzajem w tym względzie (co wydaje się dość dziwnym sposobem na opisanie czegoś przyjemnego). Pokusa, aby ukraść Forda stojącego po drugiej stronie ulicy jest znacznie mniejsza, gdy ma się zaparkowanego w garażu Mercedesa. Często pomijany w tym rozdziale jest wgląd, jaki mamy tutaj na to, co powinno być normalnym chrześcijańskim oddaniem. Mężowie i żony mogą zgodzić się na chwilowe powstrzymanie od współżycia, aby oddać się pełniej modlitwie. Samotnym ludziom poleca się, aby pozostali samotni, ponieważ dzięki temu nie będą rozpraszani w oddaniu dla Pana, starając się podobać małżonkowi/małżonce. Nie są to jakieś odległe myśli dla tych, którzy kochają Boga nad wszystko inne, z całego serca, umysłu i wszystkich sił i którzy rozumieją to, że każdy, kto kocha ojca, matkę, syna czy córkę bardziej niż Jezusa, nie jest Go godzien (Mar. 10:37).

Pomimo że Paweł polecał pozostanie człowiekiem stanu wolnego, doskonale rozumiał to, że celibat jest darem Bożym, który niewielu posiada. Rozumiał również siłę pociągu seksualnego, zalecał więc małżeństwo tym, którzy w przeciwnym razie mieliby „płonąć pasją”(7:9). (W BT: „gorzeć” – przyp.tłum.) Paweł tak to powiedział.

Jego zalecenia jeśli chodzi o małżeństwo, rozwód i ponowne małżeństwo jest proste, logiczne i spójne z całą resztą Pisma. Chrześcijańskie małżeństwo ma się nie rozwodzić. Gdyby jednak tak się stało to powinni pozostać samotni (7:10-11). Chrześcijanin, który pozostaje w związku małżeńskim z osobą niewierzącą nie powinien się rozwodzić ze względu na negatywne skutki, jakie to ma na drugą osobę i dzieci (7:14). Pomimo że nie jest to tak jasne, jakbyśmy chcieli, łatwo można domyślić się, jak co może spowodować rozwód zainicjowany przez chrześcijanina; może to być przyczyną, że serca dzieci i małżonka(i) zatwardzą się na Chrystusa.

Z drugiej strony, zdumiewająca jest dla mnie obserwacja, jak to chrześcijańscy „pedantycznie nastawieni do Słowa” doradcy, pozbawieni są zdrowego rozsądku i doradzają kobiecie, która żyje w niewłaściwym związku, aby były „posłuszne Biblii” i nie rozwodziły się ze swymi bezwzględnymi mężami. Wydaje się, że Paweł ogarnia te wszystkie niezwykłe przypadki w swym końcowym stwierdzeniu: „Poza tym, niech każdy żyje tak, jak mu Pan Pan, w takim stanie, w jakim powołał go Bóg; ….” (7:17). Pozostawia to miejsce do badanie każdej sprawy indywidualnie. Pamiętaj: „Pan, twój Bóg, dał ci mózg!

Pomimo że Paweł zalecał chrześcijanom, którzy wcześniej rozwiedli się, aby byli samotni, wyraźnie stwierdza, że nie zgrzeszą jeśli ponownie zawrą ślub (7:27-28). Jedynym sposobem na pogodzenie tego ze słowami Jezusa, że „każdy, kto rozwiedzie się ze swoją żoną i poślubi inną, cudzołoży” jest taki, że Jezus mówił o takim przypadku, gdy rozwód jest potrzebny po to, aby poślubić kogoś, kto już jest na celowniku, a Paweł mówił do tych, którzy rozwiedli się, ponieważ nie mogli ze sobą wytrzymać. Gdyby tak było to łatwo jest zrozumieć, dlaczego Jezus potępił rozwód i ponowne małżeństwo, porównując to do grzechu cudzołóstwa, a Paweł nie.

Obrzezanie nie ma żadnego znaczenia ani nieobrzezanie nie ma żadnego znaczenia, ale tylko przestrzeganie przykazań Bożych” (1 Kor. 7:19). Pierwsza część tego wersu była postrzegana jako herezja przez Żydów. Niestety, druga jego połowa jest uważana za herezję wśród współczesnych kaznodziejów fałszywej łaski, którzy bagatelizują posłuszeństwo.

– – – – – – – – – – – –

Książkę D. Servanta „Pozyskujący uczniów sługa Boży” można nabyć TUTAJ

aracer.mobi

DS_04.05.09 1Kor. 6

HeavenWordDaily

David Servant

Wielu z nas było uczonych, że moralne ocenianie kogokolwiek jest złe, ponieważ Jezus powiedział swoim uczniom, aby nie osądzali, a jednak dowiadujemy się teraz, że byliśmy winni braku równowagi w tej sprawie. Jezus powiedział raz do tłumu: „Nie sądźcie z pozoru, lecz sądźcie sprawiedliwie” (Jn 7:24). Dlaczego nikt nigdy nie cytuje tego przykazania? W poprzednim rozdziale 1 Listu do Koryntian dowiedzieliśmy się, że całkowicie w porządku jest, aby oddany uczeń Jezusa osądzał niesprawiedliwych ludzi w kościele po to, aby kościół mógł zachować czystość. Ta myśl została doprowadzona do skrajności przez niektórych faryzejskich pastorów, którzy ustanowili ludzkie standardy, takich jak: długość włosów czy kwoty dziesięcin, aby utrzymywać swoją drżącą trzodę „czystą” czy poddaną im. Za tym jednak Biblia nie stoi. Paweł napisał o osądzaniu ludzi, którzy twierdzą, że są uczniami Chrystusa, a jednak są winni oczywistych grzechów, które według Pisma, zasmucają Boga, a należą do nich: niemoralność seksualna, bałwochwalstwo, chciwość i pijaństwo, złodziejstwo itd.

Dziś, dalej pojawia się temat osądzania w kościele i dowiadujemy się o tym, że „święci będą świat sądzić” jak i aniołów (6:2-3). Chciałbym, aby było więcej wersów, które dałyby nam głębszy wgląd w tą sprawę, lecz to, co napisał Paweł, z pewnością powinno motywować nas do wyostrzenia naszych umiejętności sądzenia. W przyszłości będziemy brali udział w jakimś bardzo znaczącym sądzie a nasza ocena ludzi i aniołów będzie oczywiście oparta na Bożych standardach tego, co prawe, a co nie. Tak więc, byłoby dla nas tragedią rezygnować z naszej odpowiedzialności sądzenia w obecnym czasie w mniejszych sprawach w ramach kościoła.

W korynckim kościele zdarzało się, że wierzący stawali naprzeciwko siebie w sądzie, po to, aby niewierzący rozsądzali sprawy między nimi. Paweł pyta, czy nie ma choćby jednej mądrej osoby w zborze, która mogłaby rozstrzygać spory, tak jak to Jezus zalecił (Mat. 18:15-17). Jeden brat mógł wygrać sprawę przeciwko drugiem, lecz straty dla kościoła spowodowane przez to, że świat przygląda się temu, mogą być wyższe niż zyski.

W przypadku, gdy w kościele jeden człowiek oszuka drugiego, właściwe jest postępować według zaleceń Jezusa z Mat 18:15-17, dzięki czemu cały sąd odbywa się między wierzącymi w kościele. Jeśli ten, kto oszukał drugiego nie chce ostatecznie pokutować, powinien być wykluczony ze zboru (ekskomunikowany), ponieważ Paweł ostrzegał, że nie tylko cudzołożnicy, bałwochwalcy, homoseksualiści, złodzieje nie odziedziczą królestwa Bożego, lecz również oszuści. Tacy ludzie, jeśli nie pokutują, nie są prawdziwymi wierzącymi w Pana Jezusa.

Czy słowa Pawła: „wszystko mi wolno, lecz nie wszystko jest pożyteczne” (6:12) oznaczają, że chrześcijanie nie mają żadnych praw, które mieliby przestrzegać skoro są „pod łaską”, jak niektórzy uczą? Oczywiście nie, jako że trzy wersy wcześniej Paweł poważnie ostrzega, że niesprawiedliwi nie odziedziczą Królestwa Bożego (6:9-10). O co mu więc chodziło, gdy pisał, że „wszystko mu wolno”? Paweł mógł odnosić się tylko do relacji między wierzącym a Prawem Mojżeszowym, a staje się to jeszcze bardziej jasne dalej w tym liście, gdzie zajmuje się tą sprawą. Rozdział dziesiąty powtarza ten sam zwrot, że wszystko wolno, lecz tym razem wystarczy powiedzieć, że Paweł znał swoja wolność wobec charakterystycznych wymagań Prawa Mojżeszowego takich jak prawa dotyczące diety itd., a jednak był na tyle mądry, aby niektóre z nich przestrzegać, przede wszystkim z miłości do żydowskich wierzących.

Następnie zwraca uwagę na temat seksualnej niemoralności, od której śmierdziało w Koryncie. Zarówno mieszkańcy jak i goście dogadzali sobie seksem ze świątynnymi prostytutkami w ramach „religijnych” przeżyć. Paweł wylicza kilka przyczyn tego, że taka niemoralność jest zła dla chrześcijan, z czego głównym powodem jest to, że nasze ciała są świątyniami Ducha Świętego. Gdy pamiętamy o tym, łatwiej nam unikać wielu innych rzeczy, które zasmucają Ducha Świętego. Duch Święty nie chce mieć udziału w niczym, co jest nieświęte, a to obejmuje nie tylko czyny niemoralne, lecz również wyobrażenia i myśli tego rodzaju. Uciekajcie od wszelkiej niemoralności! Wszelka niemoralność zaczyna się jako niemoralne myśli.

– – – – – – – – – – – –

Książkę D. Servanta „Pozyskujący uczniów sługa Boży” można nabyć TUTAJ

особенности продвижения сайтов недвижимости