Category Archives: Źródło

Źródła artykułów

BC_08.01.08 Przyprowadźcie ich do Chrystusa

logo

8 stycznia 2008

Dzisiejsze rozważania zaczerpnięto z:
PRZYPROWADŹCIE ICH DO CHRYSTUSA
Chip Brogden

http://www.theschoolofchrist.org/articles/bring.html

A gdy Ja będę wywyższony ponad ziemię, wszystkich do siebie pociągnę (Jn. 12:32).

Celem każdej prowadzonej przez Ducha służby jest, aby przyprowadzić ludzi DO CHRYSUSA, nieustępliwie, a nawet zawzięcie, wykorzystując każdą możliwą sposobność, aby złożyć im Świadectwo Jezusa Chrystusa. Paweł powiedział, że nie głosimy siebie, lecz Chrystusa. Wszelkie próby starania się o to, aby naśladowano nas, muszą być bezlitośnie powstrzymane. Tutaj nie może być żadnego miejsca na chwałę dla nas samych, czy na pracę naszych rąk.

Jeśli nasza służba, praca, działania nie oddają nieustannie pierwszeństwa Chrystusowi, jeśli stale nie wskazują z dala od nas, a na Niego, to nie możemy twierdzić, że wykonujemy pracę Pańską. Jest wyłącznie jedna praca i jest to praca przyprowadzania ludzi do Chrystusa – od najdzikszych pogan do najświętszych świętych – z dala od ludzi.


Subscribe to these daily messages:
http://www.TheSchoolOfChrist.Org/join.html

aracer.mobi

Odgłosy przemian

logo

Ron McGatlin

W latach 90 tych spędziłem ponad rok w samotności w mojej komorze wśród sosnowych obszarów Wschodniego Teksasu. Pan był ze mną w bardzo osobisty sposób i był moim jedynym stałym towarzystwem. W okolicach wschodu słońca niemal codziennie rano odbywałem krótki spacer z mojej chatki na coś, co nazywałem wzgórzem modlitwy. Pewnego ranka, gdy zbliżałem się tam tuż przed wschodem słońca, Pan powiedział mi, abym zatrzymał się na chwilę. Gdy stanąłem, spoglądając na płaską część wzgórza modlitwy, pojawiła się przede mną wizja.

Szarym świetle zbliżającego się wschodu zobaczyłem nieskończoną linię ludzi poruszających się w jednym kierunku jeden za drugim jak po sznurku. Szli z północnego wschodu na południowy zachód przez obszar wzgórza modlitwy. Każdy z nich niósł na plecach duży pakunek i szli dobrze wysłużonym szlakiem. Ziemia była piaszczysta a cała trawa była wydeptana na około 1-1.5 metra szerokości ścieżki, która stała się jakby koleiną. Była pełna delikatnego piasku, co powodowało, że chodzenie i noszenie tych wielkich paczek było uciążliwe. Wszyscy ci ludzie byli nieco zgięci do przodu pod ich ciężarem i spoglądali tylko w dół na nogi idących przed nimi. Nikt nic nie mówił, poruszali się w zupełnej ciszy. Wszyscy wydawali się być pokryci szarym, lekko zielonkawym kolorem, włącznie ze skórą, ubraniami, grubym obuwiem i ciężkimi pakami. Wyglądało to tak, jakby wszyscy byli pokryci matową, szarą substancją.

Gdy tak stałem przyglądając się tej wizji, ze wzgórza znajdującego się na wschód od mojego miejsca modlitwy zaczęły docierać piękne dźwięki niebiańskiej muzyki. Głosy były zgrana tak doskonale jak instrumenty i być może były tam również instrumenty. Jak tylko odezwał się dźwięk tej muzyki, jasne, lekko złote światło zaczęło święcić zza tego wzgórza, które stało się małą górą ze szczytem jaśniejącym tym światłem. Niemal równocześnie z muzyką światło zaczęło docierać do wzgórza modlitwy i wlokących się ludzi. Wszyscy równocześnie, bez słowa zatrzymali się, ponieśli swoje głowy i spojrzeli na ten strumień światła dochodzący ze wschodu. Wszyscy w tym samym czasie wyszli z koleiny i bez słowa zrzucali swoje plecaki odkładając je na bok, po czym zaczęli po cichu iść w grupie w stronę światła i dźwięku.

Gdy szło się wschodnim zboczem mojej góry modlitwy, była tam dolina, przez którą płynęło wschodnie rozwidlenie potoku Piney Creek. W naturze było to strumień, lecz gdy szarzy ludzie zaczęli dochodzić z góry modlitwy do wschodniego stoku góry doszli do potoku, który stał się większym strumieniem świeżej, krystalicznie czystej wody. Teraz miał około 0.5-1.2 m głębokości z czystym żwirowym dnem. Grupa ludzi weszła do niego i zaczęła myć się i chlapać wokół. Po raz pierwszy zaczęli mówić i radośnie oddziaływać na siebie nawzajem. Gdy wyszli po drugiej stronie nie byli już szarzy, lecz mieli naturalny kolor skóry i byli ubrani w jasno kolorowe ubrania. Wydawali się o wiele bardziej żywi i szczęśliwi. Dalej szli w kilku grupach, ramię przy ramieniu, i zaczęli wspinać się na wzgórze, które stało się małą górą, a ich wzrok skupił się na szczycie góry, z którego płynęło jasne światło i niebiański dźwięk muzyki. Zaczęli reagować na tą muzykę z doskonałą harmonią, z niebiańskim brzmieniem. Gdy szli wmieszali się w teraz już jasno białe światło a ich kolorowe ubrania stały się jasno białe.

Pan zaczął mówić do mnie w duchu i powiedział: „Idź, zobacz na do tych paczek”. Podszedłem do rzędu paczek leżących na ziemi. Byłem zdumiony ciężarem jednej z nich, gdy chciałem ją podnieść. Otworzyłem kilka i w środku znalazłem różnego rodzaju rzeczy. Było tam mnóstwo grubych, ciężkich teologicznych książek, różnego rodzaju religijnych symboli i przyborów, były też książki typu „co zrobić, żeby…” osiągnąć powodzenie, o samorozwoju i wszelkiego rodzaju rzeczy dotyczące rozwijania umysłu. Były tam też różne dokumenty, prawa własności, papiery handlowe, hipoteczne, księgi finansowe itd. Nie znalazłem tam niczego, co można by uważać za złe. Wręcz przeciwnie, paki były wypełnione ważnym rzeczami, które uważamy za wartościowe w tym życiu.

Wiedziałem ponad wszelką wątpliwość, co oznacza ta wizja. Wiedziałem, że owi szarzy ludzie byli ludźmi Bożymi, którzy ugrzęźli w koleinach religii, niosąc niewiarygodne ciężary, którymi usiłowali wypełnić pozbawione życia i niewłaściwie wypchane ludzkimi tradycjami religijne systemy. Byłem przytłoczony rozmiarami tego, co właśnie zobaczyłem. Pan zapewnił mnie, że zbliża się zmiana. Podążałem dalej do mojego miejsca modlitwy ze złamanym sercem za Bożym ludem i od tej chwili zacząłem wołać o religijną przemianę, która, jak widziałem, nadchodzi. Modliłem się o to, aby odezwał się ten dźwięk i zaświeciło światło, aby krystalicznie czysta rzeka oczyściła religijne szaty śmierci Jego ludu i abyśmy odłożyli na bok te ciężary religii, a wstąpili na górę jedności z Nim.

Przemiana zaczęła się

Chwała Bogu! Przemiana już się zaczęła i trwa obecnie. W wizji miałem świadomość nieskończenie długiej kolejki ludzi przed i za tymi, którzy byli na wzgórzu modlitwy. Pomimo, że nie było to częścią wizji, wierzę, że podobnie jak ci szarzy ludzie z nieskończonej linii, przyjdą oni do wzgórza modlitwy, dojdą do miejsca, gdzie da się słyszeć dźwięk przemian i światło chwały zaświeci nad nimi. I, podobnie jak to było w wizji, wszyscy, którzy usłyszą tą muzykę i zobaczą światło zostaną przemienieni. Czy słyszysz dźwięk i widzisz pełne chwały światło przemian?

Lecz co z przeciwnościami, na jakie trafiam po zejściu z tej koleiny?
Niektórzy, nawet usłyszawszy i zobaczywszy, mogą nie zdawać sobie sprawy z tego, że są w drodze ze względu na przeciwności, na jakie napotykają. Wizja nie pokazywała doświadczeń i prześladowań, które spotkamy w dolinie. Ból przemian, który wielu z nas już przechodzi, lub wkrótce zacznie przechodzić, nie został opisany w tej szczególnej wizji. Bóg nie ukrywa przed nami tego, lecz pokazuje nam, o co się modlić. Nigdy nie musimy modlić się o prześladowania, one przyjdą niezawodnie, aby wspomóc przemianę, przynajmniej do niektórych z nas.

Doświadczanie prześladowania i niesprawiedliwego cierpienia jest normalną częścią stawania się na tym świecie takim jak Chrystus. Te bolesne doświadczenia są czymś znacznie więcej niż tylko niewygodnymi efektami ubocznymi stawania się podobnym do Chrystusa. Cierpienie prześladowań ma ważny cel. Pismo wyraźnie mówi, że ci, którzy są źle traktowani dla sprawiedliwości czy imienia Chrystusa są błogosławieni. Ciche znoszenie niesprawiedliwego cierpienia i dobrowolne przyjmowanie osobistej ofiary może spowodować znaczący wzrost w obejmowaniu Królestwa Bożego.

Mat. 5:10-11:
Błogosławieni, którzy cierpią prześladowanie z powodu sprawiedliwości, albowiem ich jest Królestwo Niebios. Błogosławieni jesteście, gdy wam złorzeczyć i prześladować was będą i kłamliwie mówić na was wszelkie zło ze względu na mnie!

Mk. 10:29-30: Jezus odpowiedział: Zaprawdę powiadam wam, nie ma takiego, kto by opuścił dom albo braci, albo siostry, albo matkę, albo ojca, albo dzieci, albo pola dla mnie i dla ewangelii, Który by nie otrzymał stokrotnie, teraz, w doczesnym życiu domów i braci, i sióstr, i matek, i dzieci, i pól, choć wśród prześladowań, a w nadchodzącym czasie żywota wiecznego.

2 Tym. 3:12
Tak jest, wszyscy, którzy chcą żyć pobożnie w Chrystusie Jezusie, prześladowanie znosić będą.

NIE MARNUJ SWEGO BÓLU

Jakie jest błogosławieństwo czy owoce przeżywania niesprawiedliwego bólu? Czy to błogosławieństwo jest automatyczne, czy też możemy zmarnować nasz ból
i stracić błogosławieństwo?

2 Kor. 12:10: Dlatego mam upodobanie w słabościach, w zniewagach, w potrzebach, w prześladowaniach, w uciskach dla Chrystusa; albowiem kiedy jestem słaby, wtedy jestem mocny.

Własne słabości dają miejsce na siłę „Chrystusa w nas”, aby być mocnym.

Ból w sercu zawsze wywołuje w nas jeden z dwóch skutków, w zależności od naszej reakcji. Możemy oburzać się na niesprawiedliwe bolesne doświadczenia i zostać skażeni korzeniem zgorzknienia. To może nas przemienić i przynieść owoc w postaci różnych form zła i strat w naszym życiu. Ruiny tych, którzy konsekwentnie oburzają się na bolesne niesprawiedliwości i podświadomie starają się bronić swoich dusz przed bólem i śmiercią, można zobaczyć porozrzucane wzdłuż poboczy drogi życia. Ból plus oburzenie stają się strumieniem zgorzknienia prowadzącym do zanieczyszczenia.

W drugiej opcji dostępnej dla wierzącego jest przebaczenie z serca tych niesprawiedliwości. Skoro potraktowanie nas było niesprawiedliwe, a my jesteśmy dziećmi Bożymi, które starają się służyć Mu, przebaczenie wymaga złamania pragnień naszej duszy, jej praw, potrzeb i oczekiwań. Wymaga to porzucenia naszego naturalnego życia na rzecz śmierci. Powstanie do życia przychodzi wyłącznie po śmierci. Silna lecz zraniona dusza tworzy silne pragnienie czy potrzebę utrzymania się przy życiu, powodzeniu i akceptacji przez innych. Totalne złamanie silnej duszy, takiej jak moja, może wymagać licznych okresów częstego prania niesprawiedliwymi, bolesnymi doświadczeniami. Ból plus przebaczenie stają się strumieniem miłości, który prowadzi do czystości i świętości.

Rozwój życia Chrystusa w Jego ludziach poprzedza ból i złamanie. Jeśli czynim źle to nie ma żadnej korzyści z wynikającego z tego bólu, lecz jeśli prawdziwie oddaliśmy się Bogu i żyjemy sprawiedliwie, niesprawiedliwy ból jest bardzo korzystny, jeśli znosimy go cierpliwie i przebaczamy. Jest to część naszego powołania, aby Chrystus był kształtowany w nas. Wyłącznie wtedy, gdy Chrystus jest w nas kształtowany rządzimy i panujemy z Nim, ustanawiając królestwo Boże w każdym aspekcie życia w naszym świecie.

1 Ptr 2:20 Bo jakaż to chluba, jeżeli okazujecie cierpliwość, policzkowani za grzechy? Ale, jeżeli okazujecie cierpliwość, gdy za dobre uczynki cierpicie, to jest łaska u Boga. Na to bowiem powołani jesteście, gdyż i Chrystus cierpiał za was, zostawiając wam przykład, abyście wstępowali w jego ślady; On grzechu nie popełnił ani nie znaleziono zdrady w ustach jego; On, gdy mu złorzeczono, nie odpowiadał złorzeczeniem, gdy cierpiał, nie groził, lecz poruczał sprawę temu, który sprawiedliwie sądzi;

1 Ptr 4:14:
Błogosławieni jesteście, jeśli was znieważają dla imienia Chrystusowego, gdyż Duch chwały, Duch Boży, spoczywa na was.

Poszukujcie Miłości, ona nigdy nie zawodzi
Ron McGat

сайта

BC_05.01.08 Nieskończone zaopatrzenie Pańskie

logo

5 stycznia 2008

Dzisiejsze rozważania zaczerpnięto z:
NIESKOŃCZONE ZAOPASTRZENIE PAŃSKIE
Chip Brogden

http://www.theschoolofchrist.org/articles/infinite.html

I macie pełnię w Nim… (Kol. 2:10a).

Jesteście doskonali w Nim… (wg. wersji angielskiej NIV – przyp.tłum)

Prawda jest taka, że nie jesteś bardziej doskonały w Nim dziś, niż byłeś, gdy po raz pierwszy przyjąłeś Go, bez względu na to, jak dawno to było. I nigdy nie będziesz bardziej zupełny w Nim, niż jesteś obecnie. Jesteś doskonały w Nim – oczywiście w sobie, jesteś bardzo daleki od doskonałości, lecz nie o to chodzi. „We mnie” – wzrastam, uczę się, zmagam się, dojrzewam. Lecz tu nie chodzi o „mnie”; tu chodzi to, że „nie ja, lecz Chrystus”.

Im mniej Ego tym więcej Chrystusa. To dlatego mówimy, że prawdziwy duchowy wzrost nie jest zwykłym zdobywaniem wiedzy czy postępem wieku, w latach. Wzrost to po prostu więcej Chrystusa, a mniej mnie. Po jakimś czasie nauczymy się, aby nie być zniechęceni, czy uciśnienie nawet jeśli brakuje paliwa, chleba, ryby czy wina – czy nawet duchowych łask, które te ziemskie dobra mają reprezentować. Wyłącznie ubywanie Ego otwiera drogę do wzrastania Chrystusa (Jn. 3:30). Ostatecznie będziemy uważać każdą naszą słabość jako możliwość oglądania Chrystusa przejawiającego się w Mocy. Każdy chwilowy „brak” jest możliwością oglądania Chrystusa jako Nieskończonego Zaopatrzenia. Ponieważ takie są Wola i Zamiar Boży: aby Chrystus był Wszystkim we Wszystkim.


Subscribe to these daily messages:
http://www.TheSchoolOfChrist.Org/join.html

раскрутка сайта

BC_31.12.07 Ziarno apostazji

logo


31 grudnia 2007


Dzisiejsze rozważania zaczerpnięto z:
ZIARNO APOSTAZJI

Chip Brogden

http://www.theschoolofchrist.org/articles/apostasy.html

Tylko ze słyszenia wiedziałem o Tobie, a teraz moje oko ujrzało ciebie (Job 42:5).


Sprawdzanie     Joba było ważnym i decydującym
testem, tyglem, w którym każdy chrześcijanin będzie oczyszczony, przesiany i zważony. Jak dalece? Wyrażają to słowa samego Job, gdy zbliżał się do końca swej próby: Tylko     ze słyszenia wiedziałem o Tobie, lecz teraz moje oko ujrzało     ciebie. TERAZ! TERAZ! TERAZ!   Wcześniej     słyszał o Nim, lecz teraz widzi Go i pada na ziemię. Przedtem     czcił Go, słysząc, teraz czci Go, widząc i znając.


Godzę się z tym, że Bóg postawił go wobec tak doświadczalnego poznania, wystawiając go na ataki diabła, okrucieństwo jego środowiska, niezrozumienie przyjaciół, stratę rodziny i materialnych posiadłości oraz jego fizycznego niedołęstwo. Godzę się z tym, że jeśli ktokolwiek chce podnieść krzyż i iść za Chrystusem to takie doświadczenia są jedynym rzeczywistym oczekiwaniem, które Jego uczniowie mogą brać pod uwagę.



Subscribe to these daily messages:

http://www.TheSchoolOfChrist.Org/join.html

продвижение сайта

BC_29.12.07 Matrix jako przypowieść

logo


29 grudnia 2007


Dzisiejsze rozważania zaczerpnięto z:
MATRIX JAKO PRZYPOWIEŚĆ

Chip Brogden

http://www.theschoolofchrist.org/articles/matrix3.html

W końcu, bracia moi, umacniajcie się w Panu i w potężnej mocy jego. Przywdziejcie całą zbroję Bożą, abyście mogli ostać się przed zasadzkami diabelskimi (Ef. 6:10,11).


Gdybyśmy postrzegali diabła jako pokonanego wroga to nie walczylibyśmy, lecz stali. Jeśli widzimy siebie, jako ludzi ziemskich to będziemy zachowywać się w ziemski sposób: nasze słowa, myśli, modlitwy, uczynki, walki będą odzwierciedlały te ziemskie odpowiedniki. Jeśli widzimy siebie jako posadzonych wraz z Chrystusem w okręgach niebieskich to będziemy zachowywać się w niebiański sposób, jak niebiańscy ludzie, wprowadzający Umysł, Wolę oraz Królestwo Boże do wszystkiego, co sprzeciwia się Chrystusowi na ziemi.

Jak zdobywamy niebiańską wizję? Musimy prosić o to, abyśmy widzieli tak, jak On widzi. Musimy modlić się, aby Bóg oświecał nasze serca.
Nasza wizja wpływa na nasze działania.


Subscribe to these daily messages:

http://www.TheSchoolOfChrist.Org/join.html

aracer.mobi

BC_30.12.07 Jego to zwiastujemy

logo


30 grudnia 2007



Dzisiejsze rozważania zaczerpnięto z:
JEGO ZWIASTUJEMY

Chip Brogden

http://www.theschoolofchrist.org/articles/preach.html

Jego to zwiastujemy, napominając i nauczając każdego człowieka we wszelkiej mądrości, aby stawić go doskonałym w Chrystusie Jezusie (Kol. 1:28).


Paweł zdradza nam tajemnice swego powodzenia i klucz do całego Nowego Testamentu – z dzięki temu, klucz do całej Biblii i Klucz do Wszystkiego. Po przedstawieniu nam wspaniałej odsłony Chrystusa, Paweł nie mówi: „To jest TO, co głosimy”, lecz „To jest TEN, którego głosimy”.

Chrześcijaństwo pozostaje instytucją tak długo dopóki jest zajęte rzeczami: kościołami, klerykami, nauczaniem, doktrynami, religijnymi sprawami. Tak zwany „ruch kościołów domowych” jest w podobny sposób skupiony na dynamice tego, jak spotykać się, gdzie spotykać się i co robić w czasie spotkania. „Ruch charyzmatyczny” ma obsesję na punkcie manifestacji i darów duchowych. „Ruch proroczy” jest zaabsorbowany tym, co im się wydaje, że Bóg mówi, robi czy też ma wkrótce zrobić. Paweł był całkowicie pochłonięty Osobą, a różnica między tym, co my głosimy dziś, a Tym kogo on głosił wyjaśnia właśnie jak i dlaczego on był cząstką małej resztki ludzi, którzy byli w stanie wywrócić świat do góry nogami bez pomocy internetu, telewizyjnych programów czy międzynarodowych konferencji i spotkań.



Subscribe to these daily messages:

http://www.TheSchoolOfChrist.Org/join.html

продвижение

Najgłębsza rzeka Niebios

logo

Najgłębsza rzeka niebios
Ron McGatlin (napisane w 2002)

Weszliśmy w czas
przemiany w królestwo Boże. Bóg wysyła Swoich synów uprawomocnionych przez niebo do ustanowienia Jego królestwa tak na ziemi, jak to jest w niebie. Wielu przeżywa dziś nadnaturalne spotkania z Bogiem! – spotkania służące wyposażeniu do budowania królestwa Bożego na ziemi.

DLA TYCH, KTÓRZY MAJĄ USZY DO SŁUCHANIA DZIŚ: TO JEST NAJGŁĘBSZA RZEKA Z NIEBIOS, JAKA MOŻE BYĆ CI WSZCZEPIONA A ZOSTANIESZ PRZEMIENIONY I UPRAWOMOCNIONY. DZIŚ, BÓG CHCE WZIĄĆ CIĘ DO NAJGŁĘBSZEJ RZEKI NIEBIOS.

Nadnaturalne wyposażenie do budowania królestwa Bożego znajduje się w tej rzece: wszelka moc, wszelkie życie, wszelka mądrość, wszystko, co potrzebne. Bóg zabiera teraz Swoich synów do nowego miejsca W NIM.  Gdy to piszę mam prawie 69 lat (rok 2002) a z tego od 48 lat staram się służyć naszemu Panu. Miałem  wiele przeżyć/doświadczeń z Bogiem i kilka ważniejszych zetknięć. To, co przydarzyło mi się kilka tygodni temu przekracza wszelkie moje poprzednie doświadczenia z Bogiem.

Jedno z najbardziejznaczących spotkań z Bogiem miałem niemal 20 lat temu. Aby pomóc zrozumieć, o czym mówię, oto bardzo krótki zapis z tego, co się działo
w tamtym czasie.
Stałem przed trzaskającym ogniem Ojca Boga a Pan wyszedł z tego ognia niosąc ogromny miecz i powiedział: „Przyjmij  namaszczenie”. Dotknął mnie trzy razy tym mieczem i wstąpił z powrotem do ognia Ojca. Dwie wielkie ręce z tego ognia pojawiły się w ogniu. Jedna ręka trzymała duże naczynie jakby kubek czy puchar wypełniony płynnym ogniem. Druga trzymała wysokie puste naczynie przypominające kształtem probówkę. Usłyszałem: „Zamierzam napełnić cię moją miłością”. Ojciec zaczął wlewać ten płynny ogień z kubka do probówki. Gdy poziom w probówce  wzrastał, płynny ogień napełniał mnie samego na tym samym poziomie, zaczynając od stóp w górę ciała. Gdy poziom płynnego ognia osiągnął ramion, wpłynął do moich rąk i tenże strumień płynnego ognia zaczął wypływać z końcówek moich palców na ziemię. Zmartwiło mnie to, że ten płynny ogień Bożej miłości marnuje się. Powiedziano mi, abym się nie martwił o to, ponieważ zapas jest nieograniczony i że nigdy się nie wyczerpie, abym ruszył przed siebie i był tym schlapany. Gdy poziom rósł dalej dosięgając oczu, płynny ogień zaczął wylewać się z nich dwoma małymi strumykami, podobnie jak to się działo na końcach palców. Wkrótce zaczął wyciekać z porów skóry i cały żarzyłem sie tym płynnym ogniem Bożej miłości. Pomimo, że nie byłem doskonałym nosicielem tego ognia, to przeżycie miało na mnie głęboki wpływ i radykalnie zmieniło moje życie.

Poczucie tego, że nic większego nie mogło mi się przydarzyć zostało ostatnio wstrząśnięte, gdy przeżyłem jeszcze potężniejsze spotkanie z Bogiem. Kilka tygodni temu w czasie czwartkowego  spotkania modlitewnego w World Revival Church, leżałem w Duchu na ziemi i Bóg zaczął się zajmować mną. Zacząłem odczuwać ogromne pragnienie, aby znaleźć się w ogniu Bożym, a nie tylko stać przed Nim. Nigdy wcześniej taka myśl mi nie przyszła do głowy, lecz teraz płonęła we mnie. Przyszło do mnie Słowo, że nie mamy, bo nie prosimy. Przypomniałem sobie, że niemal 20 lat wcześniej prosiłem Pana, abym mógł Go zobaczyć i otrzymać namaszczenie. Prosiłem Boga, aby zabrał mnie do Siebie – do ognia w Nim. Natychmiast zostałem  przeniesiony do ognia Bożego i moje życie zmieniło się na zawsze. Wszystko we mnie zostało zrujnowane i została wyłącznie pasja dla Boga. Płakałem wewnętrznie przez wiele tygodni i często na zewnątrz. Byłem pochłonięty.

Heb 12:29: Nasz Bóg jest ogniem trawiący.

Teraz mam pojęcie o tym, o co chodziło Pawłowi, gdy powiedział:
Znam człowieka, czy to w ciele było czy w duchu, nie wiem, lecz Bóg wie – który został uniesiony w zachwyceniu do raju i słyszał niewypowiedziane słowa, których człowiekowi nie godzi się powtarzać

(2 Kor 12:3-4). Nigdy nawet nie śniłem, jak to będzie znaleźć się dosłownie w Ojcu – w Jezusie i w Duchu Świętym – literalnie być w rzeczywistym Ogniu Bożym. Przyjść do Jezusa jest cudownie, lecz musimy pamiętać o tym, że głównym celem Jezusa, jest przyprowadzić nas do Ojca i o tym, że On i Ojciec są jedno.

Tym razem zostało mi pokazane na mgnienie oka niefiltrowane, czyste serce Ojca. Nie byłem przygotowany na szok poznania Jego serca – Jego uczuć wobec Jego dzieci – Jego pragnień – Jego reakcji na Jego dzieci – zdumiało mnie i złamało całkowicie samo wzruszenie jakie wywołujemy w sercu Boga Ojca.
To, na co trafiłem w sercu Ojca odebrało mi dech. Spróbuję opowiedzieć wam o tym, co sprawiło, że nie chcę żyć inaczej jak tylko podobając się Jemu – to, co spowodowało u mnie nienawiść do nieposłuszeństwa (grzech) – to, co stworzyło we mnie intensywną  pasję, aby Go błogosławić. Jest to coś, co usunęło wszelką płyciznę i egoizm, zastępując je pełną pasji głębią miłości, posłuszeństwa, pragnienia służenia Mu, pragnienia czczenia Go i wielbienia, i oglądania jak królestwo Jego jest ustanawiane na ziemi.

Pierwsza rzecz, która mnie przygniotła to była nie do opisania intensywność i ogrom miłości Ojca do Jego ludzi. Była to absolutna czystość i absolutna pasja nieskończonego,  niepowstrzymanego, niezmiernego strumienia Bożego. Nie mam słów, aby opisać to przeżycie stania się jedno z miłością Bożą. Jest to niewyrażalna miłość.

Następne przeżycie pokonało mnie. Osobiście wierzę, że jest to jest to jedna z tych rzeczy, o których Paweł powiedział w 2 Kor.12, że słyszał niewypowiedziane rzeczy, których człowiekowi nie godzi się powtarzać. Czy może tak być, że wtedy nie było to czas na opowiadanie, a teraz ten czas nadszedł?

Następna rzecz, której doświadczyłem w sercu Ojca to był niezgłębionej intensywności ból – niezmierzony smutek – głębokie, ponad miarę cierpienie spowodowane przez obojętność tych, których On kocha. Brak reakcji czy niewłaściwa odpowiedź na tą zdumiewająca miłość, wywołuje ogromne rozdarcie w sercu Ojca. Najgłębsza rzeka w niebie to jest rozdarcie serca Boga Ojca. (Dosł.: The deepest river in heaven is the broken heartedness of Father God.)

Nasz Ojciec, źródło wszelkiej miłości – Ten, który jest miłością – ten, który ma miłość ponad wszystko, cokolwiek możemy sobie wyobrazić, ma złamane serce wypełnione bolesną, żarliwą pełną pasji tęsknotą. Nie można zostać zranionym przez tych, których  się nie kocha głęboko. Im głębsza miłość tym większe cierpienie z powodu bólu tej miłości. Miłość Ojca do Jego dzieci i Jego Oblubienicy przekracza wszelką miłość. Zwykłe podejście Bożych ludzi do Jego doskonałej, pełnej pasji miłości wywołuje niezmierzony ból w sercu Boga. Boże serce jest łamane przez Jego nieposłuszną, obojętną Oblubienicę, która woli ignorować Jego wielką miłość i poszukiwać romansów z innymi rzeczami tego świata. Ból Jego niezmierzonej miłości jest wyraźnie odczuwalny i został wypowiedziany w Ogrodzie Getsemane. Przekraczający wszystko ból i głęboki smutek w Bożym sercu jest taki sam, jak ten odczuwany w Ogrodzie Getsemane. Jezus robił tylko to, co widział i słyszał, że Ojciec czyni i mówi. Nasz Bóg jest jeden. Różne cechy charakteru i dzieło Chrystusa oraz Ducha Świętego stają się bardzo widoczne, gdy wychodzą od Ojca, lecz wewnątrz Ojca, oni są jedno. Uczucie smutku DuchaŚwiętego i głęboki smutek Chrystusa są odczuwane w sercu Ojca.

Co się działo w sercu Ojca w Getsemane?

Mat. 26:36-39: Wtedy idzie Jezus z nimi do ogrodu, zwanego Getsemane, i mówi do uczniów: Siądźcie tu, a Ja tymczasem odejdę tam i będę się modlił. I wziął z sobą Piotra oraz dwóch synów Zebedeuszowych, i począł się smucić i trwożyć. Wtedy mówi do nich: Smętna jest dusza moja aż do śmierci; pozostańcie tu i czuwajcie ze mną. Potem postąpił nieco dalej, upadł na oblicze swoje, modlił się i mówił: Ojcze mój, jeśli można, niech mnie ten kielich minie; wszakże nie jako Ja chcę, ale jako Ty.

Ci z pośród nas, którzy kochali kogoś bardzo głęboko i czuli ból odwrócenia się tej osoby, mogą mieć pojęcie o bolesnej tęsknocie jaką w Bożym sercu sprawiają ci, których On kocha. Ci, którzy znają Jego miłość, po czym pozwolili, aby ich uczucia przeniosły się na coś lub kogoś innego, zadają ogromny ból sercu Boga. Wewnętrzny ból połączony ze szczerym  przebaczeniem staje się (i intensywnie wzrasta) pełnym pasji strumieniem prawdziwej miłości. Jeśli jednak zostanie połączony z urazą może stać się w sercu silnym zgorzknieniem. Bóg ma doskonałe przebaczenie i dlatego nie ma w nim zgorzknienia. Bóg w Swym sercu staje się wzrastającym strumieniem ekstremalnie pełnej pasji miłości dla Jego ludzi. Ta miłość wypływa z głębokiej i potężnej rzeki dla całej ludzkości.

Bóg wylewa Swoją miłość na całą ludzkość jednakowo. Jego miłość dla wszystkich ludzi jest bezwarunkowa. On kocha tych, którzy kochają Go oraz tych, którzy Go nienawidzą. On kocha przyjaciół i przeciwników tak samo. Jednak nie wszyscy  reagują tak samo. Niektórzy przychodzą bliżej, a inni się oddalają. Ci, którzy  przychodzą bliżej, otrzymują więcej, ponieważ oni wybierają przyjście do Boga i są wspaniale błogosławieni. Inni, którzy decydują się odejść, aby żyć w ciemności, są pod przekleństwem tej samej miłości, która błogosławi ludzi przychodzących do Jego światła. Ci, którzy  nie przyjmują i nie reagują na Jego miłość, urażają miłość Bożą. Jedną z definicji zazdrości jest „urażona miłość”. Bóg jest zazdrosny, gdy Jego miłość jest obrażana przez brak właściwej reakcji ze strony tych, których kocha. Bóg sam o sobie mówi, że jest zazdrosny w kilku miejscach Biblii. Zazdrość prowadzi do gniewu spowodowanego przez miłość męża do Swojej żony.

II Moj. 20:3-6:
Nie będziesz miał innych bogów obok mnie. Nie czyń sobie podobizny rzeźbionej czegokolwiek, co jest na niebie w górze, i na ziemi w dole, i tego, co jest w wodzie pod ziemią. Nie będziesz się im kłaniał i nie będziesz im służył, gdyż Ja Pan, Bóg twój, jestem Bogiem zazdrosnym, który karze winę ojców na synach do trzeciego i czwartego pokolenia tych, którzy mnie nienawidzą. A okazuję łaskę do tysiącznego pokolenia tym, którzy mnie miłują i przestrzegają moich przykazań.

V Moj. 4:24:
Gdyż Pan, twój Bóg, jest ogniem trawiącym. On jest Bogiem zazdrosnym.

Bóg mówi, że jeśli Jego żona ma innych bożków to popełnia duchowe cudzołóstwo. Człowiek sam siebie niszczy jeśli decyduje się nie reagować na Bożą miłość i jego uczucia idą w inną stronę.

Przyp. 6:32-35: Lecz kto cudzołoży z zamężną, jest pozbawiony rozumu, a kto chce samego siebie zgubić, niech tak robi. Ciosów i wstydu się doszuka, nie zmaże swej hańby. Gdyż zazdrość wywołuje gniew męża, który w dniu zemsty nie zna pobłażania; Nie przyjmie żadnego okupu i nie zgodzi się nań, choćbyś dawał dużo darów.

Boża urażona miłość staje się zazdrością. Zazdrość powoduje gniew i jest wyrazem intensywnej, pełnej miłości pasji Boga dla Jego ludu. Boży ból i smutek zaczął się jeszcze zanim stworzył człowieka. Lucyfer i aniołowie, którzy zbuntowali się, ogromnie zhańbili i rozczarowali Boga na terytorium Jego własnego domu, niebios. Być może ma to coś wspólnego ze stworzeniem  człowieka na domowym terytorium Szatana, ziemi. Człowiek został stworzony, częściowo, z zadaniem odnowienia czci dla Boga, co miało się stać przez właściwe reagowanie na Jego miłość. Dopiero teraz zaczynamy rozumieć to, że Bóg ma niesamowitą potrzebę tego, abyśmy reagowali na Jego miłość.

Generalnie współcześni chrześcijanie są przyzwyczajeni do patrzenia na Boga, który zaspokaja ich potrzeby. Przez stulecia ufaliśmy Mu, że On zaspokoi naszą potrzebę zbawiciela, który zbawi nas od kary za grzech a ostatnio wielu ufa Mu, że ich wyratuje z grzesznego stylu życia. Wielu nauczyło się ufać Mu co do potrzeb finansowych; uzdrowienia i innych praktycznych rzeczy. Lecz coraz częściej zaczynamy teraz rozumieć rzeczywistość tego, że istniejemy, aby być obiektem Bożej miłości a zatem, aby zaspokajać potrzebę Bożego serca. Naszym zadaniem jest przyjąć i odpowiedzieć na miłość Bożą. Wielu współczesnych przebudzonych chrześcijan odkryło bezwarunkową miłość Bożą a niektórzy wyciągnęli z tego błędny wniosek, że skoro Bóg Ojciec tak bardzo ich kocha, to nie będzie żadnych reperkusji braku ich reakcji na Jego miłość. Nie poznali oni bólu jaki wywołują w sercu Boga przez to, że figlują z Ojcem, po czym odchodzą i stają się Mu nieposłuszni.

To prawda, że Boże miłosierdzie jest nieskończone i że na krzyżu dług naszych grzechów został całkowicie spłacony. Jest również prawdą, że Krzyż musi ponownie być odwiedzany a krew stosowana z powodu naszego nieposłuszeństwa. Nasze „małe grzeszki” czy nieposłuszeństwa mogą się wydawać nieznaczne dla nas. Wiemy, że przebaczenie i odkupienie są dla nas dostępne w krzyżu, lecz nie znamy bólu pojawiającego się w sercu Boga za każdym razem, gdy krzyż musi być stosowany i gdy krzyżujemy naszego Pana ponownie w sercu Boga. Zadajemy ogromny ból naszemu kochającemu Ojcu naszą beztroską.

Chwała następnego wielkiego przebudzenia Bożego nad zachodnimi stanami USA i resztą świata zależy od ludzi Bożych reagujących na Bożą miłość w taki sposób, że zbliżają się do Niego i wchodzą w pochłaniający wszystko ogień. Bóg ma ogromne upodobanie w tym, gdy miłość podnosi się z ziemi ku Niemu w niebie. Gdy reagujemy  na Bożą miłość i reagujemy naszym poddaniem, posłuszeństwem, chwałą, uwielbieniem i czcią w modlitwie, poświęceniu w poście i ofiarnymi darami – wtedy stajemy się żywą ofiarą dla Niego. Gdy reagujemy na Jego miłość, im więcej dajemy, tym więcej otrzymujemy. Bóg jest tak zadowolony i tak zaspokojony, gdy zostaje napełniony reakcją miłości Swego ludu, że wylewa swoje błogosławieństwo na wszystko czego potrzebujemy a nawet jeszcze więcej. On przychodzi w Swej  obecności w wielkiej chwale i manifestuje się wśród ludzi. Wylewa szczególne namaszczenie do uzdrawiania, uwalniania i cudów wszelkiego rodzaju. Gdy reagujemy na Jego miłość, oddając nasze życie jako żywą ofiarę, mamy pieniądze, dobra i wszystko czegokolwiek potrzebujemy, aby wypełnić Jego plan a nawet znacznie więcej.

Musimy napełniać Jego serce naszą totalną miłością dla Niego. Musimy oddawać mu szczere wyrazy tej miłości. Ci, którzy poświęcą swoje egoistyczne życie, aby żyć wyłącznie dla Niego i wejdą szeroką drogą w Jego pochłaniający ogień miłości, błogosławią go. Musimy napełniać Jego serce radością w taki sposób, że będziemy właściwie reagować na Jego bezwarunkową, niezmierzoną miłość.

Największym efektem tego wszystkiego jest to, że faktycznie stajemy się błogosławieństwem i dawcą dla naszego kochającego Ojca. Następnym wielkim błogosławieństwem jest to, że gdy dajemy, wyzwalamy głęboką rzekę mocy, siły, mądrości, darów, cudów i wszystkiego co jest potrzebne, aby ustanowić Jego królestwo na ziemi. Każdy apostoł i każdy prorok, pastor, ewangelista i nauczyciel Boży, który wejdzie w pełni w ten ogień i poświęci wszystko, jako dar dla Boga będzie miał to uprawomocnienie do budowania królestwa Bożego na ziemi teraz.

Potężna miłość Boża będzie przepływać przez liderów i każdego, kto odrzuci to życie i ruszy w ogień Boży. Wszelkie ciało będzie odsunięte na bok, a pozostaną tylko mocni duchowi synowie i wtedy nic nie będzie dla nas niemożliwego, gdy Chrystus zostanie w nas ukształtowany. Nawet jeśli mamy ogromne objawienie wielu faktów, czasów i rzeczy to ono nie będzie dla nas korzystne dopóki nie zostaniemy uśmierceni przez cudowną miłość Bożą.

Już czas modlić się o to, aby Bóg skończył z nami – aby wyruszył i zabił nas teraz, abyśmy mogli wejść w pełni do samego serca Bożego, przez nasze złamanie. Dziś stoją przed kościołem otwarte drzwi, pozbawione zasłony, abyśmy weszli do miejsca najświętszego – do samego ognia Ojca, a to może stać się wyłącznie przez złamanie. Możemy zapomnieć o osiąganiu czegokolwiek dzięki naszym darom i intelektom.  W ogniu Bożym wyłącznie nasza słabość i złamanie będą dostarczały strumienia mocy, aby nasze objawienia działały na zmianę świata w królestwo naszego Boga.

Wszelkie aspekty życia zostają dotknięte, gdy ludzie są pochłonięci przez miłość Bożą. Ci, którzy usługują będą to robić dzięki nadnaturalnej mocy królestwa Bożego. Ci, którzy pracują w rządzie, zaczną rządzić zgodnie z mocą królestwa  Bożego. Ci, którzy działają na polu biznesu, zaczną pracować zgodnie z zasadami i mocą królestwa Bożego. Ci, którzy robią cokolwiek innego, będą robić to dla królestwa Bożego, przez nadnaturalną moc i zgodnie z zasadami królestwa Bożego. Jest to okres przemian. Życie oparte na egoizmie i chciwości będzie zmieniane w rządzącą całym życiem miłość królestwa Bożego, która służy i daje. Zostaną wzbudzeni synowie na wszelkich możliwych miejscach życia i służby. Przyjmą i zareagują na miłość  Bożą i podporządkują swoje życie oraz wszystko, co posiadają, rzeczy materialne czy wpływy, królestwu Bożemu. Będzie wielu ojców i wielu nauczycieli, którzy będą przynosić prawdę Bożą, będąc żywym przykładem czystego słowa swego świadectwa.

Jest to okres zmiany. Źródłem mocy ku przemianie jest miłość Boża, sposobem przemiany jest nasza pełna reakcja na tą miłość Bożą, która polega na tym, że raczej gotowi jesteśmy podjąć ostateczne kroki, aby wejść w sam ogień Boży, niż po prostu stać z  boku.

Ron

раскрутка