Category Archives: Źródło

Źródła artykułów

Fałszowanie Jezusa: Craig Evans ocenia debaty na temat Jezusa

Jeśli CNN czy Dateline NBC chce zadać jakieś pytania dotyczące historycznego Jezusa, wzywają Craiga Evansa. Evans jest naukowcem specjalizującym się w Ewangeliach, autorem licznych akademickich podręczników i popularnych książek na ten temat. Pomyśleliśmy w redakcji New Man, że Evans będzie doskonałym autorytetem, aby wyjaśnić całe zamieszanie tworzone przez te wszystkie szalone teorie wirujące wokół historycznej postaci Jezusa od pomysłu z Kodu Da Vinci, że Jezus ożenił się do popularnych w ostatnich dniach nowych ewangelii przedstawiających innego Jezusa. Właśnie tak zrobił i to bez wysiłku.

New Man: Napisałeś bardzo przystępną książkę pt.: Fabricating Jezus, w której znajduje się kilka technicznych tematów, takich jak datowanie Ewangelii i ustalanie autentyczności Biblii. Dlaczego przeciętny chrześcijanin miałby się czymś takim przejmować? Nie wystarczy czytać Biblię i nie martwić się tym?

Craig Evans: Tak, są chrześcijanie, którzy podchodzą do tego w ten sposób, lecz jest to po prostu chowani głowy w piasek. Nie każdy musi być naukowcem czy apologetom, lecz lepiej by było, abyśmy mieli takich w kościele. W przeciwnym razie wiara chrześcijańska zostanie oderwana od historii i dowodów, a w ostateczności oderwana od rozsądku. Będzie wtedy podmiotem subiektywizmu. Musi być w kościele kilku chrześcijan, którzy znają te sprawy bardzo dobrze. Wszyscy chrześcijanie powinni wiedzieć, że ich wiara nie opiera się na mitach i legendach.

New Man: W tej książce piszesz, że w porządku jest mówić, że Duch Święty mówi mi, że Biblia jest prawdziwa, lecz nie jest to przekonujące dla ludzi z zewnątrz.

Evans: Tak, bo co powiesz osobie, które twierdzi: „Czy Duch Święty do mnie nic nie mówi?” Przede wszystkim to Mormoni powiedzą, żebyś modlił się i prosił Boga, abyś pokazał ci, że Józef Smith powiedział prawdę i że Księga Mormona jest prawdziwa. Ja nie wierzyłbym w to ani przez sekundę. To śmietnik! A to dlatego, że nie ma żadnych podstaw do wiary. Martwię się o chrześcijan, którzy mają rzeczywiście coś wartościowego, a pozbywają się tego i ograniczają swoje świadectwo do poziomu Mormona.

New Man: Porozmawiajmy o niektórych książkach, krążących ostatnio. Ogromne zainteresowanie wzbudziły pozakanoniczne ewangelii (których nie ma w Biblii). Czy którakolwiek z tych ewangelii powinna być porównywana z tymi, które mam w Piśmie.

Evans: Nie! Ani odrobinę. Mateusz, Marek, Łukasz i Jan znajdują się w Nowym Testamencie i mają szczególne przywileje. Mówię o tym, jako historyk i naukowiec, który patrzy na dowody i, uwierzcie mi, gdyby ewangelia Tomasza (ekstra-kanoniczna ewangelia, o której niektórzy twierdzą, że jest równie wczesna jak biblijne wydarzenia) tak naprawdę mogła być datowana na pierwszy wiek i rzeczywiście dostarczała nam nowego materiału o Jezusie, przyjąłbym to, lecz jest to marzenie ściętej głowy. Dowody tego nie potwierdzają.

New Man: Jeśli takie ewangelie jak ta Tomasza są tak późne, to skąd bierze się ich popularność i jak wyjaśnić fakt, że niektórzy naukowcy bronią jej?

Evans: Musielibyśmy umieć czytać w umysłach, aby na to odpowiedzieć. Nie mam pojęcia. To tak jak z ewangelią Piotra. Mamy tam mówiący krzyż i aniołów sięgających głowami do niebios a jednak niektórzy naukowcy, wierzcie mi lub nie, tacy jak Dominic Crossan i kilku innych rzeczywiście dowodzą, że część ewangelii Piotra pochodzi wprost z 40 roku naszej ery i opiera się na tym samym źródle, którego używali Mateusz, Łukasz i Jan! To absolutnie świrnięte! Tak, tworzą pewną argumentację. Jak się to robi? Nie w oparciu o racjonalne myślenie. Czy jest to antykościelny spisek? Być może częściowo. Może to być spowodowane pragnieniem, aby być oburzającym i szokującym, i podchodzi pod teorię, jak dostać się na czołówki gazet. Dla mnie osobiście jest to dziwactwo. Myślę, że jest to odzwierciedlenie naszego postmodernistycznego i anty- racjonalnego wieku, w którym żyjemy, gdzie jest wiele miejsca na subiektywizm. Spójrzcie na tych wszystkich naukowców, którzy to robią; mówimy o ekipie hipisów, którzy teraz mają 60tkę i postawę sprzeciwu wobec establishmentu. Tak tylko przypuszczam.

New Man: Rozmawiałem kiedyś z dżentelmenem, który upierał się, że Jezus był gejem. Inni twierdzą, że ożenił się. Jest książka, której autor twierdzi, że Jezus i Jan Chrzciciel usiłowali obalić Rzym i nie udało im się. Jeszcze inne teorie mówią o ślubie Jezusa z Marią Magdaleną. Skąd to wszystko się bierze?

Evans: Niemal wszystkie te historie są tworzone na podstawie jakichś błędnych interpretacji. Na przykład małżeństwo Jezusa. Mamy dwie gnostyckie ewangelie, z których żadna nie ma historycznej wiarygodności: Filipa i Marii. W efekcie obie one mówią w jakiś sposób, że Jezus kochał Marię. Poważni gnostyccy naukowcy zinterpretowali te ewangelie poprawnie. Mówią oni, że nie wskazuje to na romantyczną miłość, ponieważ w ten sposó, mówimy o XX wiecznej definicji miłości i przeniesionej do II i III wieku, gdy te teksty były pisane. A te teksty znaczą po prostu, że Jezus szanował Marię tak samo jak swoich uczniów, mężczyzn. Tak więc chodzi o to, aby zrobić z Marii ważną szychę i prawdziwego reprezentanta słów Jezusa. Stąd też bierze się cały pomysł na małżeństwo i są to śmieci. Teoria Jezusa jako geja oparta jest na głupim żarcie zwanym Tajną Ewangelią Marka (czy tajną częścią ew. Marka – przyp.tłum.). Wymyślił to Morton Smith. Sam ją napisał i ogłosił, że znalazł w klasztorze. Ja jestem starszy od Tajnej Ewangelii Marka.

New Man: A sprawa Jesus Seminar: Czy ci ludzie mają cokolwiek do powiedzenia?

Evans: Nie. The Jesus Seminar prowadzona przez starszego Roberta Funka i jeszcze żyjącego Dominica Crossana to ludzie zainteresowani Jezusem w równym stopniu co sobą. Jezusem, którego nie obchodzi eschatologia (zdarzenia czasów ostatecznych); Jezusem, którego uwagi na temat Królestwa Bożego to tylko mowa o jakimś egalitarnym klubie, gdzie ludzie mówią: ja jestem OK., i ty jesteś OK. Wszyscy lubią Jezusa i chcą, aby Jezus był po ich stronie. Jest to pewnego rodzaju wątpliwy komplement.

Jezus uznawany jest jako bardzo ważna osoba a Jego poparcie pożądane, lecz oni nie dopuszczają do głosu wiarogodnych źródeł historycznych, mianowicie Mateusza, Marka, Łukasza i Jana. Tak naprawdę oni nie chcą słyszeć o nich, dopóki nie przepuszczą przez soczewki ewangelii Tomasza i ewangelii gnostyckich, po czym wyskakują z Jezusem, „gadającą głową”, która radzi nam: „Hej, zrelaksujcie się, po prostu bądźcie przechodniami”. Chcą, stworzyć Jezusa na swój własny obraz a wtedy czują się z Nim bardzo dobrze.

New Man: Co można powiedzieć o dokumencie Jamesa Camerona zwanym „Zaginiony Grób Jezusa? Wstrząsnęło to wiarą wielu ludzi.

Evans: Nie powinno. Jest również zbudowany na głupim kawale. Izraelscy archeolodzy nie dali się na to nabrać. Jakub Cameron jest po prostu naiwny, jest głupi. Mówi: „No, nie jestem teologiem”. Tak, to dobre. Nie wiem, czym jest „teolog”, lecz on na pewno nie jest jednym z nich. Producent tego filmu, Simcha Jacobovici, jest nie tylko naiwny lecz przebiegły. Błędnie cytuje ludzi i przeinacza ich słowa, co wywołało ogromny sprzeciw. Nie sądzę więc, żeby był choć jeden archeolog, który by się z nim zgodził.

Obecnie Jacobovici tworzy następny dokument na temat „łodzi Jezusa”, łodzi, którą znaleźli w Morzu Galilejskim. Jacobovici proponuje teraz pomysł, że Jezus łowił w tej łodzi, że On wiedział dużo o rybactwie i spędziło większość Swego życia na Morzu Śródziemnym (nie mam pojęcia jak przeniósł Jezusa z Morza Galilejskiego na Śródziemne), gdzie mieszkał z żoną nad morzem i jego ojcem, Panterą, którego grób znaleźli w Niemczech. Następnie wiąże to ze spiskiem Kodu Da Vinci, ponieważ Jezus płynie do Francji.

Więc taki błazeński materiał się pojawia.

New Man: Czy swój czas czytania spędzasz po grecku?

Evans: (Śmiech.) W samej rzeczy czasami tak. Po prostu grecki tekst jest bardziej podręczny. Mam go na biurku i w komputerze, nie mam ulubionego tłumaczenia. Lubię RSV, lecz jest nieco przydługawy, więc często właśnie oryginalny tekst rozważam. Myślę, że żartujesz sobie trochę, lecz mogę powiedzieć, że tak. Nie noszę ze sobą do kościoła greckiego Nowego Testamentu. Nie chcę zwracać na siebie uwagi i nie chcę zastraszać pastora. To, co mnie doprowadza do wściekłości w kościele to fakt, że używają Pawer Pointa, a na ekranach wyświetlają NIV (New International Version). To nie jest nawet tłumaczenie, to parafraza! Siedzę wiec i staram się nie krzywić się i nie marszczyć brwi.

оптимизация и продвижение сайтов

Gdy nie słyszę Boga

Chris Glazier

Znasz te wspaniałe chwile w modlitwie, gdy czujesz prawdziwą społeczność z Panem, niemal tak, jakby siedział przy tobie? Czujesz moc Jego obecności, Jego miłości i Jego mądrości. To radosne i wspaniałe chwile chrześcijańskiego życia. To, jakbyś stał na szczycie góry w społeczności ze Stwórcą. Jest to fantastyczne; wyjąwszy to, że mija.

W chrześcijańskim życiu trudne jest to, że droga nie składa się jednego długiego duchowego przyjęcia na szczycie góry. Są między tymi górami doliny, a te nie są już zabawne. Właśnie pisząc to, znajduję się w jednej z takich dolin.

Wszystko wydaje się trudniejsze, nadal modlę się, lecz Jego głos nie dochodzi do mnie w natychmiastowym słowie mądrości, miłości i zachęty. Nadal czytam i studiuję, lecz lekcje nie wydają się tak wpływowe, oświecające i zdumiewające. Jest ciężko, czuję się samotny, zmęczony i coraz bardziej bez łączności z Bogiem.

Dlaczego tak się dzieje? Czy znaczy to, że moje duchowe życie jest na śmietniku? Czy nie robiłem wystarczająco dużo i Bóg teraz karze mnie?

Kiedyś tak myślałem. Jeśli nie słyszałem Bożego głosu, zazwyczaj oskarżałem siebie i zmuszałem się do tego, aby się więcej modlić, czy częściej, aż zaczynałem czuć się bliżej Boga. Założę się, że też tak próbowaliście, ponieważ właśnie w taki sposób amerykańscy mężczyźni rozwiązuję wszystkie swoje życiowe problemy: ciężej pracując. Oczywiście, gdy chodzi o duchowe życie, to nigdy nie jest tak proste.

Jedną z tych rzeczy, których nauczyłem się z Bożego słowa i od starszych bardziej dojrzałych mężczyzn jest to, że Bóg nie wprowadza cie na duchowe doliny za karę, lecz dlatego, On wie, co jest dla ciebie najlepsze.

Nasz Ojciec w niebie jest najmądrzejszym ojcem, On dokładnie wie, czego potrzebujemy. Jeśli potrzebujemy duchowej epifanii, wtedy właśnie to nam daje, jeśli potrzebujemy otoczenia ramieniem, Ojciec daje nam to; jeśli musimy sobie coś zrozumieć i wzmocnić, nasz Ojciec daje nam to.

Jak czytamy w Rzm. 5:3-4: „wiemy, że ucisk wywołuje cierpliwość, cierpliwość charakter, a charakter nadzieję” (NIV).

Jeśli, podobnie jak ja, znajdujesz się w środku doliny, wiedz, że Bóg nie zostawił cię samego; daje ci to, czego ci potrzeba. Wierz w to, że gdy ta dolina będzie już za tobą i znowu znajdziesz się na górze, spojrzysz za siebie i zrozumiesz dlaczego Bóg zrobił to, co zrobił.

aracer.mobi

Twój umysł, a pornografia; neurologiczny punkt widzenia

Czy zastanawiałeś się kiedyś dlaczego pornografia hipnotyzuje męski umysł? Dlaczego jest w stanie pokonać wszelki zdrowy rozsądek aż do tego stopnia, że rujnuje życie? William Struthers ma odpowiedzi. Jako specjalista neurolog i wykładowca na Wheaton College, Struthers bada, co dzieje się w umyśle mężczyzny, gdy ogląda pornografię. Jego odkrycia są bardzo ważne. Nasza rozmowa z nim obejmowała wiele tematów takich jak to, dlaczego pornografia wydaje się być gorsza dla Chrześcijan niż dla niechrześcijan i jak ma sobie radzić samotny mężczyzna.

New Man: Co dzieje się w umyśle mężczyzny oglądającego pornografię?

Struthers: Zanim odpowiem na to pytanie, trzeba wiedzieć trochę więcej o tym, jak jest zbudowany umysł mężczyzny. Oczywiście, zaczyna się od rozwoju płodu. Krytyczne znaczenie w kształtowaniu męskiego umysłu ma testosteron. Dzięki niemu mózg rozwija się w szczególny sposób. To dlatego mali chłopcy różnią się od dziewczynek. Można zauważyć to, że mali chłopcy lubią oglądać rzeczy, a dziewczynki wolą bardziej patrzeć w twarze.

Następne wielkie chemiczne zmiany następują w czasie dojrzewania, gdy mózg daje sygnały do seksualnego dojrzewania. Każdy mózg posiada pewne szczególne fragmenty, które są bardziej męskie lub bardziej kobiece. To, co się dzieje w tym czasie to fakt, że te męskie części mózgu są rzeczywiście pobudzane przez bodźce wizualne. Wracamy tutaj do przykładu dzieci: chłopcy są bardziej zainteresowani oglądaniem rzeczy. Wizualne preferencje bardzo wyraźnie pojawiają się przy pornografii.

W czasie badań, gdy mężczyzna zostaje umieszczony w urządzeniu badającym mózg, podczas oglądania nagich kobiet lub filmu z udziałem współżyjącej pary, te części mózgu, które są odpowiedzialne za wrażenia wzrokowe rozświetlają się bardziej niż u kobiet. Przykład, którego użyłem w książce jest taki, że dla mężczyzny pornografia jest jak telewizja wysokiej rozdzielczości, bez względu na przyczynę skłania ona mężczyzn do pewnego automatyzmu i trzyma ich w uścisku. Podobnie jak oglądanie TVs in Best Buy, HDTV będzie przyciągać uwagę bardziej niż standardowa rozdzielczość. W przypadku mózgu kobiety w obu przypadkach jest to rozdzielczość standardowa, tak więc pornografia nadaje się dla mózgu mężczyzny.

Inną bardzo ważna rzeczą w oglądaniu pornografii dla umysłu mężczyzny jest to, gdy zostanie ona wykorzystana do masturbacji. Powtórzmy: gdy patrzysz na to, co się dzieje w mózgu w czasie orgazmu, to bierze w tym udział ta część, która jest odpowiedzialna za wzmocnienie. Są to te same części, które są aktywne, gdy ktoś je czy pije lub bierze narkotyki.

Gdy więc, zaczynasz łączyć wizualne obrazy pornograficzne, które mężczyźni widzą niezwykle dobrze i przez które są niemal hipnotyzowani, ze wzmocnieniem związanym z masturbacją czy seksualną czynnością, otrzymujesz bardzo silne neurologiczne zachowanie, gdzie orgazm wzmacnia reakcję na pornografię.

W przeważającej części z naszego, chrześcijańskiego, punktu widzenia, celem mózgowego wzmocnienia jako reakcji na orgazm jest związanie mężczyzny z jego żoną. Te reakcja związuje go do tego, co jest przez usankcjonowane. W kontekście małżeństwa kobiety i mężczyzny, to związanie jest czymś dobrym. Niemniej jednak jeśli ta seksualna reakcja jest związana z czymś innym, jak pornograficzny obraz, jesteś z nim związany i rozwija się więź z nim. Jest to zarówno neurologiczny jak i duchowy proces.

New Man: Czy ten proces dzieje się tylko wtedy, gdy ogląda się skrajnie pornograficzne obrazy, takie jak obrazy nagich ciał czy wideo, czy też dotyczy wszystkiego, do czego jesteśmy erotycznie przyciągani?

Struthers: Wiele z tych rzeczy zostało kulturowo zdefiniowane. Wszyscy mężczyźni mają pociąg do patrzenia na nagość i kobiece postaci lecz to jak bardzo jest to silne zależy od kultury, w której dojrzewają. Jeśli jest to środowisko konserwatywne, gdzie postać kobiety jest tematem tabu, do erotycznego pobudzenia może doprowadzić nawet niewielki fragment skóry kobiety. Jeśli dorastanie odbywa się w kulturze, w której funkcjonuje wiele seksualnych obrazów, może się okazać, że będzie potrzeba czegoś więcej niż nagie ciało, aby wydobyć seksualną reakcję. Idąc dalej za tą metaforą, jeśli oglądasz przez dłuższy czas HDTV to chcesz mieć większy ekran, bo do tego już się przyzwyczaiłeś.

W naszej kulturze, które jest hiper seksualna, wielu mężczyzn będzie nasilać wykorzystanie pornografii. Niektórzy będą wykorzystywać fetysze i zwracać się do szczególnych witryn w Internecie czy patrzyć na szczególne typy kobiet. Ćwiczą swoje umysły do reagowania tylko na jedną rzecz. Inni będą przeglądać duże ilości stron z różnorodnymi typami i rodzajami pornografii, ćwicząc się w tym, aby pobudzenie następowało tylko w przypadku większej ilości kobiet robiących wiele różnych rzeczy, po czym, gdy wracają do jednej żony, której wygląd się nie zmienia i generalnie zachowuje takie same seksualne reakcje, nie jest już więcej pobudzany.

New Man: To jest fascynujące. Dlaczego więc wydaje się czasami, że mężczyźni chrześcijanie bardziej zmagają się z pornografią niż niechrześcijanie?

Struthers: Jeśli nie uważasz seksualnej czynności jako sprawy duchowej to nie masz tych samych problemów co chrześcijanin, który widzi to jako grzech czy moralny upadek. Chrześcijanie będą odczuwali w odniesieniu do korzystania z pornografii poczucie winy i wstydu, a to jeszcze pogarsza sprawę. Czują z tego powodu obrzydzenie do siebie i starają się uśmierzyć je przez czynność seksualną. Chwilowa reakcja na orgazm w postaci przyjemności i uwolnienia, uwalnia też na chwilę od poczucia wstydu. Jest to cykl, który pogłębia się jeszcze bardziej w przypadku mężów wiary.

Następną ważną rzeczą jest zrozumieć to, że nie ogląda się pornografii i seksualnych zachowań tylko dlatego, że wywołują przyjemność. Można to robić jako sposób na uwolnienie stresu, rozprawianie się ze stresem czy z przymusu. Niektórzy mężczyźni widzą to jako nagrodę; byli tacy dobrzy przez cały tydzień, zasłużyli na to.

Czasami mężczyźni są narcystami i w rzeczywistości jest to ten rodzaj osobowości, który pociąga mnóstwo pastorów. Należy być bardzo ostrożnym, gdy chodzi o pracę nad przywróceniem pastorów do służby, ponieważ potrafią oni zbyt otwarcie o tym mówić, tak że można ich podziwiać, lecz niepotrzebnie przyciągają w ten sposób innych do sprawy.

Chodzi o to, że nie traktujesz tak samo człowieka uzależnionego od heroiny, jak kogoś z depresją czy obsesją. Jeśli więc dobrze zrozumiemy szczególne przyczyny, dlaczego mężczyźni oglądają pornografię, mamy większe możliwości pomóc im. Zamiast mówić: „To uzależnienie”, aby zająć się tym, musimy znaleźć przyczynę, dlaczego mężczyźni działają w ten sposób i jak rozwijają takie zachowania.

New Man: Czy jest nadzieja dla mężczyzn, którzy utknęli w tym nawyku, aby uwolnić ich umysły?

Struthers: Dokładnie tak samo jak tworzy się neurologiczne nawyki seksualnej niemoralności, tak samo można stworzyć neurologiczne nawyki seksualnej czystości. Ta sama zasada, która prowadzi do tego, obowiązuję przy wychodzeniu.

Wyobraźmy sobie, że jesteś uzależniony od czystości i współczucia. Odczuwałbyś wtedy taki sam brak wolności w kontrolowaniu siebie, nie byłbyś w stanie powstrzymać się od czynienia dobra. Ten proces neurologicznego doprowadzania się do stanu nie wpadania w pokuszenia nazywa się uświęceniem. Gdy podejmuję małe decyzje to mają one dla mnie długoterminowe neurologiczne konsekwencje; mogą być złe lub dobre.

Jest jeszcze jedna ważna rzecz, czyli właściwe zrozumienie tego, po co jest nasza seksualność. Tu nie chodzi przede wszystkim o reprodukcję. Gdyby tak było, każdy mężczyzna powinien się ożenić i nie współżyć z żoną po menopauzie, i nie byłoby miejsca dla samotnych kobiet i mężczyzn.

Słyszymy również te wszystkie bzdury na temat mężczyzn siejących swoje nasienie (czy nasze), którzy są biologicznie rozwiąźli, a kobiety bardziej wybiórcze. To śmieci, gdy spojrzysz na statystki, kobiety są równie rozwiązłe jak mężczyźni, jest to tylko sprawa tego, że mężczyźni mają zwyczaj wyolbrzymiania swoich doświadczeń, a kobiety raczej pomniejszają je.

Inną sprawą jest to, że tu nie chodzi tylko o przyjemność. Gdyby tak było, mężczyźni powinni by siedzieć i masturbować się całymi daniami. Ani reprodukcja, ani przyjemność nie są głównym celem seksualności.

Główna cecha naszej seksualności jest związana z faktem, że zostaliśmy stworzeni z relacyjną naturą według obrazu Boga i w seksie chodzi o to, aby znać i być znanym. Tu chodzi o mówienie z dobrego serca do kogoś innego i otrzymywania z powrotem tego samego. Ma to miejsce w unikalny sposób w kontekście małżeństwa między mężczyzną i kobietą, i przedstawia to wyłączną miłość Boga do Jego ludzi czy wyłączną miłość Jezusa do Jego kościoła.

Należy jednak odejść od naszego rozumienia seksualności jako czegoś wyłącznie dla małżonków. Seksualność wpływa na wszystkie nasze relacje. Mogę być postacią ojca dla młodego mężczyzny z akademika, lecz dla syna jestem ojcem zupełnie inaczej. Jestem synem moich rodziców, lecz mogę być duchowym synem dla starszego mężczyzny czy kobiety. Mogę być duchowym bratem dla kobiety, która nie jest moją żoną, lecz z moją żoną mam unikalną relacją, która jest zastrzeżona wyłącznie dla niej. Te wszystkie relacje są pod wpływem naszej seksualności. Chodzi tutaj o intymność, która jest tworzona na relacyjny obraz Boga.

New Man: Samotni mężczyźni znajdują się w specyficznej sytuacji. Jakaś rada dla nich?

Struthers: W naszej kulturze, a jest to jeszcze gorsze w kościele, samotni mężczyźni czują się jak w pułapce, ponieważ nie mają ujścia dla swej seksualności. Jest tak dlatego, że postrzegają oni swoją seksualność jako coś związanego z genitaliami. Jeśli uda im się zobaczyć seksualność w kontekście relacyjnym, jak o tym mówiłem przed chwilą, wtedy mogą zostać uwolnieni od tego ciężaru. Muszą zrozumieć, że w seksualności nie chodzi o przyjemność i mogą skierować tą energią na swoje relacje i służbę. Jeśli powiąże się to z faktem, że seksualny popęd spada w wiekiem, jest dla nich nadzieja.

Jest to również ważne dla reszty kościoła, Gdy zrozumiemy, że oni mogą być sługami ku dobremu w sposób w jaki nie mogą tego robić żonaci mężczyźni to udzielamy im więcej szacunku i wyższe miejsce w kościele. Tylko dlatego że małżeństwo jest normą, nie znaczy to, że jest to ideał. Kościół już nie ceni niewinności jako decyzji na całe życie, lecz postrzega ją tylko jako wzór do utrzymania do czasu małżeństwa. To nie jest biblijne. Kościół bardzo potrzebuje posługi, którą mogą dać samotni mężczyźni. Bez tego, kościół nie może stać się tym, czym powinien być.

продвижение сайтов оптимизация

Badania Guttmacher Instytute ujawniają „niszczące konsekwencje” seksualnej edukacji

WASHINGTON, D.C., 27 stycznia 2010 (LifeSiteNews.com) – Według informacji podanych przez American Life League (ALL) pojawiły się nowe dane liczbowe z Guttmacher Institute, które wskazują na to, że edukacja seksualna w stylu Planned Parenthood ma wielki wpływ na wzrost ilości ciąż wśród nastolatek. Przedstawione w środę badanie pokazują, że ten współczynnik wzrósł o 3% w 2006 roku, współczynnik urodzeń wśród nastolatek wzrósł o 4%, a aborcji o 1%. O ile Planned Parenthood śpiesznie maluje straszne statystki jako oskarżenie przeciwko polityce abstynencji seksualnej promowanej przez administracją Busha, ALL twierdzi, że statystki wskazują na zupełnie innego sprawcę: Planned Parenthood.

„Nie jest to żadna kosmiczna nauka. – powiedział Jim Sedlak, wiceprezydent ALL. – Gdy nie mówisz dzieciakom, aby trzymały się abstynencji, to uprawiają więcej seksu i więcej z nich zachodzi w ciąże. Współczynnik ciąż spada, gdy dzieciaki nie uprawiają seksu”.

ALL przekazuje, że:

  • Przed rokiem 1990, procent nastolatek zachodzących w ciąże wzrastał co roku wraz z dominacją edukacji seksualnej wprowadzanej przez Planned Parenthood do publicznych a nawet prywatnych programów szkolnych.
  • Na początku lat 90tych, popularne stało się nauczanie nastolatków i młodszych na temat abstynencji; ilość ciąż wśród nastolatoletnich zaczęła spadać.
  • Do roku 1995, rząd federalny opłacał wyłącznie nauczanie na temat abstynencji seksualnej i ilość ciąż spadała nadal.
  • Około roku 2000, zaczęły się naciski Planned Parenthood w różnych stanach, aby pieniądze przeznaczone na nauczanie abstynencji były odrzucane a te programy redukowane, więc, co było do przewidzenia, w 2006 roku po raz pierwszy od 15 lat ilość ciąż wzrosła wśród nastolatek.
  • Dziś, przy współpracy z prezydentem Obamą, Planned Parenthood doprowadziła do całkowitego odcięcia funduszy przeznaczonych tylko na nauczani o abstynencji.

„Można sobie tylko wyobrazić jak wysoko procent ciąż nastolatek pójdzie w górę. – powiedział Sedlak. – Planned Parenthood sięga znacznie daleko poza swój zły chwyt krajowych klas szkolnych. Ich praca da się również odczuć w popkulturze, internecie, reklamie i telewizji – samych wspaniałych środkach ich długoterminowego celu seksualizacji naszych dzieci. Niestety to działa”.

deeo.ru

Kto jest prawdziwym krzewem winnym?

Dudley Hal

18 stycznia 2010

Ja jestem prawdziwym krzewem winny, a mój Ojciec jest winogrodnikiem Jn. 15:1

W okresie Starego Testamentu Izrael był uważany za wino, które Bóg wziął z Egiptu i zasadził w Ziemi Obiecanej. Jedno z pierwszych miejsc odnoszących się do roli Izraela, jako winnicy Bożej znajdujemy w Iz. 5:1-2,7:

Zaśpiewam mojemu ulubieńcowi ulubioną jego pieśń o jego winnicy. Ulubieniec mój miał winnicę na pagórku urodzajnym. Przekopał ją i oczyścił z kamieni, i zasadził w niej szlachetne szczepy. Zbudował w niej wieżę i wykuł w niej prasę, oczekiwał, że wyda szlachetne grona, lecz ona wydała złe owoce….Zaiste, winnicą Pana Zastępów jest dom izraelski, a mężowie judzcy ulubioną jego latoroślą. Oczekiwał prawa, a oto – bezprawie; sprawiedliwości, a oto – krzyk!

Gdy Jezus utożsami siebie z Izraelem zrobił bardzo ważną uwagę: wykonał zadanie, które należało do Izraela, a którego Izrael nie mógł osiągnąć. On był nasieniem, które było błogosławieństwem narodów, obiecanym przez Boga Abrahamowi. Ludzie Boży mieli być przede wszystkim znani ze swej relacji z Jezusem, a nie z Abrahamem.

Należy pamiętać o tym, że Izrael zawiódł, jako naród kapłański i nie wykonał zadania jakim było pokazanie innym narodom prawdziwej natury Boga Ojca. Odrzucili swoje powołanie, uważając się sami za naród wyższy i w ogóle odsuwając inne narody.

Niemniej udało im się to jedno: wydali Mesjasza. I to pomimo tego, że nie mogli przypisać sobie w tym żadnej zasługi, ponieważ było to suwerenne działanie Boga, który działał zarówno przez dobre jak i złe decyzje potomków Abrahama. Bez względu na to, co zrobił Izrael, nie byli w stanie uniemożliwić przyjścia Mesjasza we właściwym czasie. Jezus przyszedł w Izraelu, aby zrobić to, czego Izrael nie mógł.

Podobnie jak Dawid reprezentował Izraela jako król, tak teraz Syn Dawidowy utożsamił się z Winem – Izraelem. Jezus jest Izraelem w jednej Osobie, możemy więc powiedzieć, że Izraelowi powiodło się wykonanie tej roli. Jezus doskonale reprezentował Boga Ojca i był ostatecznym kapłanem, który doprowadził do połączenia Boga i człowieka. Jezus jest Zbawicielem. On zbawił Izraela od jego upadku, podobnie jak zbawił pogan przed gniewem, robiąc dla jednych i drugich to, czego oni sami zrobić nie mogli dla siebie.

Teraz, w ostatniej rozmowie z uczniami, Jezus nadaje im tożsamość: oto są oni prawdziwymi winoroślami prawdziwego krzewu winnego. Tam, gdzie Izrael był fałszywym winem i wydawał dzikie owoce, ci nowi ludzie, gdy zrozumieją swoją nową tożsamość, będą mogli wydawać owoce Jego własnego życia. Oni byli nowym Izraelem w tym sensie, że teraz otrzymali zadanie pokazania Jego prawdziwej natury innym narodom i błogosławienia ich, przez ogłoszenie ewangelii Jezusa i Jego królestwa.

Nie ma dwóch krzewów winnych. Jezus zstąpił i wypełnił całkowicie rolę Izraela. On jest prawdziwym krzewem winnym. My, jako Jego uczniowie, mamy przywilej być przyłączeni do samego źródła wiecznego życia. Naszym zadaniem jest trwać w tym Krzewie Winnym.

продвижение

Zasada poddania

Chip Brogden

05 stycznia 2010

W codziennym życiu natrafiamy stale na takie sytuacje z którymi nie możemy sobie poradzić przy pomocy naszej własnej siły czy mądrości. Potrzebujemy wzmocnienia i mądrości, które pochodzą z Góry, spoza nas, które przychodzą z Innej naszej strony, a jednak podnoszą się wewnątrz nas.

Jeśli faktycznie jesteś narodzony na nowo, przeżyłeś to co najmniej raz w życiu, co najemnej w jednej dziedzinie życia. Co najmniej raz przyznałeś, że nie możesz zbawić siebie, więc poddałeś się Chrystusowi i zaufałeś Jemu, że zrobi w tobie i przez ciebie to, czego ty nie możesz sam z siebie zrobić. Takie poddanie było w istocie „wzięciem Krzyża” jeśli chodzi o zbawienie siebie. Umarłem dla sprawy zbawiania samego siebie, nie mogę siebie zbawić; a ponieważ nie mogę, nie będę próbował. Będę ufał wyłącznie Życiu Pana, że wykona to, o czym ja dowiedziałem się (wreszcie!), że nie jestem w stanie zrobić. To oznacza „uchwycić Krzyż” w dziedzinie zbawienia. Widzimy to wtedy, gdy śmierć dla Siebie jest całkowita i zupełna, to jest wtedy, gdy przestajemy starać się zbawić siebie i rzucamy się w ramiona łaski Bożej, a wtedy Bóg wzbudza nas z martwych. To, co było wcześniej niemożliwe, teraz jest osiągane przez Boga. Jesteśmy wdzięcznymi odbiorcami Jego łaski, a On przyjmuje wszelką chwałę i cześć, ponieważ my nie zrobiliśmy z naszej strony niczego, a On zrobił wszystko. To jest zasada Krzyża.

Nie ma żadnego znaczenia jaka to sytuacja, Krzyż wystarcza. Jeśli Krzyż jest mocą Bożą ku zbawieniu to Krzyż jest również mocą Bożą ku twoim relacjom, twojemu duchowemu wzrostowi i rozwojowi, celowi twego życia, twojej zachęcie, wzmocnieniu, zwycięstwu nad wszystkim, co utrudnia i hamuje i co staje przeciwko tobie. Pewnego razu w życiu dowiedziałeś się tego, że nie możesz zbawić samego siebie; to było dzieło Krzyża. Teraz, przyjmij dzieło Krzyża i naucz się tego, że jak nie mogłeś zbawić siebie samego, tak też nie możesz kochać Boga, kochać bliźniego, przebaczać tym, którzy zgrzeszyli przeciwko tobie, wypędzać demonów i być odważnym świadkiem Chrystusa czy wypełnić swego przeznaczenia swymi własnymi siłami. Podobnie jak już raz złożyłeś zaufanie w Chrystusie, że cię zbawi, tak teraz musisz zaufać Chrystusowi, że będzie żył przez ciebie każdego dnia. Podobnie jak polegasz na Chrystusie co do zbawienia, tak też musisz stale polegać na Chrystusie co do wszystkiego innego.

„Jak przyjęliście Jezusa Chrystusa Pana,… ” – to jest Brama. „Tak w Nim chodźcie” – to jest Droga. Jeśli możesz przyznać się do porażki, jeśli możesz poddać siebie Bogu w dziedzinie „zbawienia” to możesz (i powinieneś) zrobić dokładnie to samo w każdej innej dziedzinie twojego życia. Chodź w Nim tak, jak Go przyjąłeś: przez bezwarunkowe poddanie się Jego Woli, Jego Celowi, Jego Mocy, Jego Panowaniu. Uchwyć się Krzyża! Im wcześniej tym lepiej!

Gdy przestajemy robić to, z czym nie możemy sobie poradzić, On zaczyna to robić. Jest to owoc wydawany przez zrodzonych na nowo. Nasze uczynki zupełnie nie są uczynkami religijnym, są to po prostu uczynki Tego, Który żyje teraz w nas. Gdy przestaniemy się zmagać i poddamy się ukrzyżowaniu, wtedy On wkracza z mocą i chwała, aby wzbudzić nas z martwych. Właśnie to oznacza być chrześcijaninem i uczniem Jezusa.

Przyszedł do mnie kiedyś pewien brat, który bardzo cierpiał z powodu pewnego złego nawyku. Próbował wszystkich możliwych znanych sposobów, aby przełamać go. Sprawdził wszystko. W pierwszej kolejności próbował wszystkich „chrześcijańskich” leków: modlitwy, postu, związywania i uwalniania, egzorcyzmu i pozytywnego wyznawania. Przysięgał Bogu i straszył samego siebie okropnymi konsekwencjami, które miały nastąpić, jeśli złamie przysięgi, lecz je łamał. Kiedy te wszystkie próby zajęcia się problemem duchowo zawiodły, próbował środków psychologicznych: wizualizacji, poradnictwa, psychoterapii, kursów samopomocy, leków naturalnych, przepisywanych przez lekarzy i bywał na wykładach motywacyjnych mówców. Nosił nawet gumową opaskę na nadgarstku, aby strzelać sobie w skórę za każdym razem, gdy jego myśli zaczynały wędrować w bok. W ten sposób (tak mu mówiono) ból będzie przerywał schemat myślowy i zostanie „trzaśnięty” z powrotem do rzeczywistości. Oczywiście ta opaska nie była skuteczna, a tak naprawdę zupełnie nic nie działało. Właśnie w takim stanie przyszedł do mnie.

„Próbowałem już wszystkiego, nie jestem w stanie złamać tego nawyku! Co jeszcze mogę zrobić? ” – zapytał.

„Pozwól, że powtórzę to, co właśnie usłyszałem. -odpowiedziałem. -Powiedziałeś, że nie możesz przełamać tego nawyku”.

Kiwnął głową.

„Po czym zapytałeś: 'Co jeszcze mogę zrobić?”

Znowu kiwną głową.

„Posłuchaj tego, co mówisz. Powiedziałeś: 'Nic nie mogę…. co jeszcze mogę zrobić?”

Nadal nie rozumiał, więc próbowałem wyjaśnić.

„Mówisz tak: „nie mogę, nie mogę, nie mogę,..” i równocześnie na tym samym oddechu pytasz „Co jeszcze mogę zrobić?” Odpowiedź jest prosta: nic. Nie więcej nie możesz zrobić. Zrobiłeś już wszystko. Jeśli więc naprawdę wierzysz, że nie możesz nic zrobić to przestań wreszcie próbować coś zrobić. Za każdym razem, gdy próbujesz, wyrażasz w ten sposób przekonanie, że ciągle coś możesz zrobić. Najwyraźniej nie możesz”.

Pomyślał nad tym i powiedział: „Tak, lecz jeśli przestanę próbować to na pewno ta słabość pokona mnie całkowicie”. Odpowiedziałem: „Już jesteś pokonany. Teraz musisz przyznać się do porażki, abyś mógł zwyciężyć. Co chcesz pokazać tym cały staraniem? Nic, tylko same zniechęcające porażki. Czy widzisz to, że jeśli nie możesz, to całe twoje zmaganie jest bezcelowe? Jeśli nie jestem w stanie podnieść 1500 kg to w ogóle nie powinienem próbować. A ten nawyk to 15.000 kilogramów. Możesz je podnieść? Ciągle uważasz, że możesz? Zatem Bóg pozwoli ci na kolejne próby podnoszenia i będzie czekał aż przestaniesz próbować. Wcześniej czy później musisz nauczyć się tego, aby nie walczyć z tym, czemu nie możesz dać rady. Celem tych licznych upadków jest nauczenie cię jednego: nie możesz. Jeśli nauczysz się tej lekcji, wtedy warto było upaść tysiąc razy. Jeśli rzeczywiście nauczyłeś się tego tym razem to idź do Boga i powiedz Mu, że rezygnujesz. Powiedz Mu, że próbowałeś zrobić to po swojemu, lecz jesteś bezsilny. Idź do Krzyża, niech umrze w tobie wszystko, co się wiąże z tą sprawą i patrz, co Bóg z nią robi”. Myślał nad tym i nie bardzo chciał się zgodzić ze mną, lecz jego własne doświadczenie dowodziło, że im bardziej próbował, tym częściej upadał. Wtedy coś się stało. W końcu zobaczył: nie ma żadnego pożytku z podejmowania prób wykonania czegoś, czego zrobić nie mógł.

„Nie mogę, – powiedział. – więc nie będę!” Zajaśniała mu nowa nadzieja, zobaczył, że „Co niemożliwe dla człowieka, możliwe jest dla Boga” (Łk. 18;27). Lecz teraz zrozumiał: aby Bóg mógł zrobić to, czego nie może człowiek, najpierw ten człowiek musi to sobie uświadomić! Po raz pierwszy zobaczył, że Bóg może zrobić więcej dla niego w ciągu pięciu sekund jego „poddania” niż on sam mógłby zrobić dla siebie przez całe życie „próbowania”.

Pomodliliśmy się więc wspólnie jakoś tak: „Panie, dziś jestem skończony. Rezygnuję. Próbowałem wszystkiego i nic nie było skuteczne. Jest to dla mnie niemożliwe, lecz nie dla Ciebie. Z Tobą wszystko jest możliwe! Tak więc, powierzam Tobie, abyś zrobił to, czego ja nie mogę. Jeśli Ty to zrobisz, ja zwyciężę; jeśli Ty tego nie zrobisz, będę pokonany na wieki. Po prostu tak jak ufam Ci co do zbawienia, tak ufam Ci co do pokonania tego nawyku. Ja nie mogę, lecz Ty możesz”.

Nie zdając sobie z tego sprawy ten brat uchwycił się Krzyża. „Umarł” dla wszystkich swoich starań, a Bóg „wzbudził go z martwych” przez wspaniałe uwolnienie.

Uchwycenie się Krzyża nie jest jednorazowym aktem, lecz jest to codzienna postawa, przez którą mówisz, że znasz swoją niewystarczalność i wiesz, że Chrystus wystarcza. Jezus mówi nam, abyśmy braku Krzyż „każdego dnia” (Łk. 9:23), a Paweł pisze; „tak ja umieram każdego dnia” (1Kor. 15:31). Ponieważ każdego dnia spotykamy się z pokuszeniami, próbami i sprawdzianami, musimy codziennie potwierdzać kim jesteśmy w Chrystusie: ukrzyżowana, martwa, pogrzebana, wskrzeszona z martwych, zabrana w górę i posadzona Winorośl ukrzyżowanego, zmarłego, pogrzebanego, wskrzeszonego z martwych, zabranego w górę i zasiadającego (na wysokości) Krzewu Winnego. Jako uczniowie bierzemy codzienne Krzyż, co oznacza, że zawsze jesteśmy w stanie poddania się i uległości Panu Jezusowi, nieustannie wyrzekając się własnych dróg na rzecz Jego Drogi. To poddawanie się z chwili na chwilę Jemu zostało podsumowane w powiedzeniu: „Nie ja, lecz Chrystus” (Gal. 2:20 in.)

сайта

Badania: Małe dzieci, które są karane cieleśnie, jako nastolatki są szczęśliwsze i osiągają większe sukcesy.

logo

Thaddeus M. Baklinski

GRAND RAPIDS, Michigan, 5 stycznia 2010 (LifeSiteNews.com) – Amerykańskie badania wskazują na to, że cielesne karanie nie jest dla dzieci szkodliwe. Zostało potwierdzone, że dzieci, które były fizycznie karane, gdy były małe, w wieku 2-6 lat, dojrzewają jako szczęśliwsze nastolatki i odnoszą większe powodzenie, lepiej idzie im w szkole, częściej podejmują się wykonywania dobrowolnych prac (wolontariat), chętniej wybierają się na uniwersytety niż te, które nigdy nie były tak karane.

To badanie, przeprowadzone pod auspicjami Portraits of American Life Study (PALS) {http://pals.nd.edu/} przez dr Marjorie Gunnoe i profesora psychologii z Calvin College w Grand Rapids, w stanie Michigan, wykazały brak dowodów na to, że karanie fizyczne dzieci jest szkodliwe. Okazało się, że rozsądny klaps, który jest normalną konsekwencją złego zachowania, jest korzystny dla dziecka.

„Żądania, aby nie karać dzieci klapsami są nie do utrzymania. Nie zgadzają się z naukowymi danymi” – powiedziała Gunnoe.

„Myślę, że klaps jest niebezpiecznym narzędziem, lecz są takie prace, gdzie jest miejsce na niebezpieczne narzędzie. Po prostu nie używaj go do wszystkiego” -dodała.

Prof. Gunnoe przeprowadziła wywiady z 2.600 nastolatków na temat cielesnego karania. Odkryła, że gdy odpowiedzi uczestników zostały porównane z niektórymi aspektami ich życia, jak np.: powodzeniem na studiach, optymizmem co do przyszłości, zachowaniami antyspołecznymi, podejściem do przemocy, atakami depresji, to ci, którzy byli fizycznie dyscyplinowani w wieku między 2-6 lat uzyskali najlepsze wyniki.

Ci, którzy byli karani fizycznie w wieku między 7-11 lat ujawniają bardziej negatywne zachowania, lecz nadal większe jest prawdopodobieństwo ich powodzenia akademickiego.

W tych przypadkach, gdy karcenie cielesne było utrzymywane jeszcze w wieku powyżej 12 lat, oraz u tych, którzy nigdy nie byli tak karani, dzieci mają tendencję do słabszego funkcjonowania w tych dziedzinach, które były brane pod uwagę.

Dr Gunneo odkryła, że niemal jedna czwarta nastolatków biorących udział w badaniu wyznała, że nigdy nie była karana cieleśnie.

American College of Pediatricians (ACP) (Amerykańskie Kolegium Pediatrów) stwierdza, że fizyczne karanie przez rodziców może być skuteczne, jeśli jest właściwie stosowane. Stanowisko organizacji jest takie: „jasne jest, że rodzice nie powinni polegać wyłącznie na tym klapsach, aby uzyskać kontrolę nad zachowaniem ich dzieci. Dowody wskazują, że może to być użyteczna i konieczna część skutecznego planu dyscyplinarnego”.

Zgodnie ze stanowiskiem ACP skuteczne karanie ma trzy kluczowe składniki tj.: kochanie i wspieranie relacji między rodzicami i dziećmi; wykorzystanie pozytywnego wzmocnienia, gdy dzieci zachowują się dobrze; wykorzystanie kary, gdy dzieci źle się zachowują.

Wielu rodziców, którzy obawiają się używania kar fizycznych twierdzi, że bicie uczy agresywnych zachowań, które dzieci później naśladują.

Aric Sigman, psychologi i autor książki „The Spoilt Generation: Why Restoring Authority will Make our Children and Society Happier,” (Ograbione pokolenie: Dlaczego przywrócenie autorytet spowoduje, że nasze dzieci i społeczeństwo będą szczęśliwsze) komentuje wyniki prac prof. Gunnoe. Jak powiedział dla UK Daily Mail:

„Idea, że klapsy i przemoc są jednym kontinuum jest dziwacznym i fetyszyzowanym poglądem na to, czym dla większości rodziców jest karanie. Jeśli jest wykonywane rozsądnie przez rodzica, który na co dzień jest uczuciowy i wrażliwy na swoje dzieci to nasze społeczeństwo nie powinno się na to oburzać. Rodziców należy uczyć jaka jest różnica między klapsem, a uderzeniem w twarz”.

Read related LSN articles:

American College of Pediatricians: „It’s Okay for Parents to Spank”; Suggests Guidelines

UN Continues to Push for Criminalization of Spanking

Canada’s Top Court Criminalizes Spanking Under 2, Over 12 and With Any Objects

topod.in