Codzienne rozważania_21.04.2026

Bez kompromisów

Greg Laurie
Nadchodzi bowiem czas, kiedy ludzie nie będą już słuchać zdrowej i zbawiennej nauki. Będą postępować według własnych pragnień i szukać nauczycieli, którzy powiedzą im to, czego pragną ich uszy” (2Tym 4:3).

Był czas, kiedy byliśmy bombardowani jednostronnym obrazem Boga jako rozgniewanego bóstwa, gotowego wrzucać ludzi w ogień piekielny. Ludzie narzekali na nadmiar kazań o ogniu piekielnym i siarce.

Ale kiedy ostatni raz ktokolwiek słyszał kazanie o ogniu piekielnym i siarce? Niestety, kazanie „Grzesznicy w rękach rozgniewanego Boga”, które Jonathan Edwards wygłosił w 1741 roku, nie byłoby dziś dopuszczone w wielu kościołach.

Wielu ludzi posunęło się za daleko w przeciwnym kierunku, nauczając, że Bóg jest wszechmiłującą, łagodną, ​​najwyższą istotą, która zdaje się nie mieć żadnych opinii na temat naszego sposobu życia. Zakłada się, że dopóki jesteśmy wierni sobie, On jest w porządku. Akceptuje nas takimi, jacy jesteśmy.

Lubimy Boże cechy, takie jak miłość, przebaczenie i współczucie, oraz niesamowitą korzyść płynącą z życia wiecznego w niebie. Z drugiej strony, przeraża nas Bóg świętości, który rozpaczliwie nas kocha, a jednocześnie wymaga pokuty i zaufania, Bóg, który obiecuje osądzić tych, którzy odmawiają przyjścia do Niego na Jego warunkach.

Inni postrzegają Boga jako jakieś pogańskie bóstwo, które po prostu trzeba udobruchać. Myślą, że jeśli odprawią rytuały religijne, to spełnią swoją rolę i mogą sobie zasłużyć na uznanie za grzechy popełnione w danym tygodniu. Ludzie mogą czcić tego boga, ile chcą. Ale to nie jest Bóg Biblii.

Kiedy zaczynamy wybierać to, co w Bogu nam się podoba lub nie, nie tylko pogarszamy swój pogląd na to, kim jest Bóg, ale także wierzymy w fałszywą ewangelię i nauczamy jej.

Niektórzy kaznodzieje głoszą dziś słabe, rozwodnione orędzia w imię ewangelii. Mówią, żebyś wierzył, ale nie mówią, żebyś żałował. Mówią, że istnieje Niebo, ale nie mówią, że istnieje Piekło. Mówią, że istnieje przebaczenie, ale nie mówią, że istnieje pokuta.

Jeśli nie uwzględnimy tych elementów, to nie jest to ewangelia. Nie możemy modyfikować ewangelii według tego, co nam się podoba, a co nie. To my powinniśmy dzielić się nią tak, jak dał ją Bóg. W przeciwnym razie pozbawiamy ewangelię jej mocy i skuteczności.

Nie możemy kontrolować tego, co dzieje się na świecie. Ale jednocześnie nie możemy pozwolić, aby system wierzeń świeckiego społeczeństwa wpływał na nasze przekonania. Nie chodzi o to, by dostosowywać się do światowego sposobu myślenia. Nie chodzi o to, by naginać Biblię do kultury.

Jeśli będziemy usilnie chcieli zadowolić wszystkich i nikogo nie urazić, nie uda nam się wywrzeć wpływu na naszą kulturę.

Kiedy zaczynamy ingerować w podstawowe elementy naszej wiary, takie jak Biblia, Ewangelia i natura samego Boga, tworzymy inny obraz Boga.

Bóg Biblii kocha nas i akceptuje takimi, jacy jesteśmy. Ale Bóg Biblii chce nas również zmienić. Chce nas upodobnić do obrazu Jezusa Chrystusa.

Pytanie do refleksji: Jak w praktyce wygląda dzielenie się pełną ewangelią – zarówno łaską, jak i pokutą – bez kompromisów w kwestii prawdy?

Click to rate this post!
[Total: 0 Average: 0]

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *