Czym jest namaszczenie_1

John Fenn

Witajcie.

Mam już swoje lata i pamiętam okres kiedy kuchenki mikrofalowe były wprowadzane na rynek, pamiętam też pierwszy raz, kiedy zobaczyłem jak to działa. Była to wtedy bardzo droga nowość i tylko nieliczni znajomi z tych najbogatszych, którzy zbliżyli się do nas po odejściu taty, dysponowali tą nową technologią. Byli nam tak bliscy, że my, dzieciaki, nazywaliśmy ich „wujkiem Del i ciocią Betsy”.

Mieli pięcioro dzieci, w podobnym wieku do naszej czwórki. Najstarszy syn,Trip, było w moim wieku i był moim dobrym przyjacielem. Tak naprawdę to nie miał na imię Trip, lecz dano mu imię po jego dziadku i ojcu, był więc trzecim, więc „triple”, z czego zostało „Trip”. Gdybyście wiedzieli jak miał naprawdę na imię, nie dziwiło by was to, że wolał być „Trip”.

Mieli duży dom ze schodami z każdej strony domu prowadzącymi do pełnej piwnicy, gdzie zazwyczaj bawiliśmy się. Jedne schody wewnątrz prowadziły do kuchni. Nigdy nie zapomnę pobytu tam owego dnia. Ciocia Betsy zdecydował zrobić nam na lunch kanapki BLT (bacon, lettuce, tomato – boczek, sałatka, pomidor), podsmażając boczek w mikrofali. Kilkukrotnie wymawiałem się od zabawa, aby wyjść na górę i obserwować, co się dzieje. Nie mogłem uwierzyć w to, że można było położyć boczek na papierowym talerzyku, przykryć papierową chusteczką, nacisnąć przycisk i po kilku minutach otrzymać „smażony” boczek. Wyjaśniała mi to kilka razy, ponieważ myślałem, że na pewno coś pominąłem – to nie może być TAK łatwe! Stałem tam i obserwowałem smażenie kilku kawałków boczku od początku do końca, by mieć pewność, że ciocia Betsy nie żartuje.

Modlitwa i obecność czy formuła?

Po dziś dzień nie wiem, jak działa kuchenka mikrofalowa, lecz używam jej regularnie. Barbara nie, ponieważ okazało się, że szybkie ogrzewanie niszczy odżywcze składniki, więc ona rozmraża, ogrzewa i gotuje na kuchence bądź w kuchence tosterowej. Ja jednak jestem facet, co mnie obchodzi kilka zniszczonych witamin!

Gdyby ktoś mógł wybrać się w podróż w czasie do roku około 1910 i wyjaśnić gospodyni, że pewnego dnia na kuchennej ladzie będzie stało pudełeczko, które po naciśnięciu przycisku będzie gotować jedzenie w kilka sekund, pomyślałaby, że ten ktoś jest z Marsa!

Intelektualnie wiem, jak to się dzieje: światło o niewidzialnej dla nas długości, mikrofale, ogrzewa cząsteczki wody w żywności, lecz tak naprawdę to wiem, że naciskam przycisk i dwie minuty później mój popcorn jest gotowy. Nie jest ważne czy ja wiem, jak to działa, po prostu tak się dzieje.

Generalnie tak samo jest z modlitwą. Nie zawsze znam mechanizm tego, jak to działa, lecz działa. Niektórzy podchodzą do modlitwy jak technik, usiłując wyobrazić ją sobie jak mikrofalówkę. Biorą modlitwę technologicznie kawałek po kawałku i usiłują dojść do tego, jak to działa, myśląc, że musi być jakaś jedna część, którą trzeba odkryć, co sprawić, że wszelkie zło z życia zniknie.

Gdyby Bóg Ojciec było robotem to mogło by tak być, lecz On jest żywą istotą i Sędzią wszystkiego, więc sporo z tego, co robi i jak myśli, pozostaje wyłącznie u Niego. Jak czytamy w Pwt 29:29: „Rzeczy ukryte należą do Pana, Boga naszego, a rzeczy objawione – do nas i do naszych synów na wieki, byśmy wykonali wszystkie słowa tego Prawa”.

Czym jest namaszczenie?

Nie będą tutaj pisał o tym, jak możemy rozebrać mikrofalówkę na części w poszukiwaniu tego, dzięki czemu ona działa, lecz raczej o tym, jak cieszyć się obecnością mikrofali w naszym życiu. Nie chodzi tutaj o to, aby sobie wyobrażać jak Bóg odpowiada na modlitwy, lecz raczej zrozumieć to, że w Jego obecności nie ma ciemności, nie ma strachu, żadnego braku, słabości i jest zaspokojenie twoich potrzeb.

W Jego obecności nie ma żadnych braków, zatem Jego obecność jest naszym celem. (W życiu i na naszych spotkaniach.)

Moc i władza

W Ewangelii Łukasza 5:17 czytamy o tym, że religijni przywódcy ze wszystkich okolic przychodzili słuchać, jak Jezus naucza i „była w Nim [obecna] moc ku uzdrowieniu ich” (wersja rozszerzona tłumaczenia – AMP).

To tłumaczenie, podobnie jak i inne, umieszcza „obecna” w nawiasie a „ich” pisane kursywą, ponieważ w języku greckim są one sugerowane, a nie zapisane. Literalnie ten tekst mówi: „A moc Pańska była, aby uzdrawiać”. 'Obecna’ i „ich” zostały dodane, aby uzupełnić myśl, nie są błędne, lecz, moim zdaniem, niekonieczne. Raczej zaciemniają wpływ tego zdania, jak to napisał Łukasz: „Moc Pańska była, aby uzdrawiać”.

Stwierdzając, że „moc Pańska była, aby uzdrawiać” Łukasz stawia za tą mocą osobowość, mówi, że ta moc miała wolę uzdrawiać. I to jest w porządku, ponieważ tą mocą jest Ojciec a Jezus sprawuje władzę/ma autorytet, aby tej mocy używać. W innym tłumaczeniu jest napisane: „a była moc Jahwe, aby uzdrawiać”.

W imieniu prawa: stop

Wyraz „moc”, który tutaj się znajduje to „dunamis”. Często jest używany w grece w połączeniu z władzą – „exusia”. Ważna jest znajomość różnicy: „dynamit’ pochodzi od „dunamis” i tak rozumiemy moc.

Wyraz władza/autorytet czy „exousia” pochodzi od „exesti”, co znaczy „jest to zgodne z prawem”, tak więc, aby dysponować mocą Ojca, która stoi za tym, musi to dziać się zgodnie z duchowym prawem. Używać Jego imienia jako wulgaryzmu/przekleństwa nie ma za sobą mocy, nadanie chłopcu hiszpańskiego imienia „Jesus” (hey-soos), nie niesie ze sobą mocy. Używanie imienia Jezusa w jakikolwiek sposób, poza zamierzonym przez Ojca użyciem (mocą), nic nie da. Nic nie stanie się bez względu na to, jak bardzo będziemy się dławić się i wykrzykiwać religijnie brzmiące modlitwy i nakazy – imię Jezusa musi być używane wyłącznie w połączeniu z mocą Ojca.

Gdy policjant znajdujący się na skrzyżowaniu podnosi do góry rękę i ruch zostaje zatrzymany, jest to exousia, władza/autorytet zatrzymuje samochody. Gdyby jakiś samochód próbował przejechać go, ignorując autorytet, policjant może wyciągnąć służbową broń i strzelić do samochodu – pistolet ma moc, dunamis.

Władza/autorytet jest bezużyteczny, jeśli nie stoi za nim moc, aby go wesprzeć. Rodzic może posługiwać się autorytetem wobec dziecka i mówić, żeby czegoś nie robiło, lecz jeśli to dziecko nie szanuje rodzicielskiego autorytetu, mama czy tata mogą wykorzystać moc do poparcia go.

Jezus jest autorytetem/władzą, lecz Ojciec jest mocą i to dlatego jednym z moich ulubionych wersów jest Hbr 1:1-3, który mówi:

Wielokrotnie i wieloma sposobami przemawiał Bóg (Ojciec) dawnymi czasy do ojców przez proroków; ostatnio, u kresu tych dni, przemówił do nas przez Syna, którego ustanowił (Ojciec) dziedzicem wszechrzeczy, przez którego także (Ojciec) wszechświat stworzył. On, który jest odblaskiem chwały i odbiciem jego istoty i podtrzymuje wszystko słowem swojej (Ojca) mocy, dokonawszy oczyszczenia z grzechów, zasiadł po prawicy majestatu na wysokościach”.

Moc stojąca za władzą

Jezus jest Słowem Mocy. To dlatego Jezus powiedział w Ewangelii Jana 5:19 i 30, że czyni i mówi wyłącznie to, co widzi i słyszy u Ojca. Ojciec jest mocą, Jezus jest władzą, Słowem tej mocy. Ojciec – moc – zaczyna wszelkie działanie, tak więc najpierw musi zostać ustalona Jego wola, zanim zostanie użyte to Imię.

Wielu chrześcijan myśli, że Jezus jest źródłem mocy, wypowiadają więc Jego imię 50 razy w czasie całej modlitwy, zazwyczaj modląc się częściowo do Boga, a częściowo do diabła. Wypowiadają wtedy imię Jezus, związują diabła, stosują krew, rozkazują aniołom i generalnie pokazują, że są jak dziecko, które z zamkniętymi oczyma, kołysząc się w kierunku swojej urodzinowej bombonierki, nie ma pewności, gdzie znajduje się cel, lecz wie, że jeśli trafi na nią to otrzyma swoje (duchowe) cukierki”.

Nie działaj ani nie mów słowa dopóki…

Imię Jezusa jest najpotężniejszym imieniem w całym Wszechświecie, GDY moc ojca jest wraz z nim. Jeśli wypowiadasz to imię, lecz moc Majestatu na Wysokości nie stoi za tym, nic się nie dzieje. Mamy autorytet do tego, aby używać tego imienia, lecz, aby coś się wydarzyło to, podobnie jak w czasach Jezusa i w Dziejach Apostolskich, moc i imię muszą być razem.

Widzicie już do czego zmierzam – namaszczenie jest manifestacją obecności a zatem mocy Ojca. Kiedy On jest obecny, jest to odczuwane, postrzegane, rozeznawane i wtedy używanie imienia Jezusa uwalnia moc Ojca, dając zamierzony przez Ojca skutek.

To dlatego, jak powiedziałem wcześniej, nie interesują mnie „kolejki do modlitwy’. Ja muszę zatrzymać się przy każdej osobie, stwierdzić, gdzie jest Jego moc (wola/namaszczenie) i zgodnie z tym coś robić/modlić się, a na to potrzeba czasu i skupienia. O wiele skuteczniej jest nauczyć ludzi, aby wiedzieli, jak otrzymać to namaszczenie – Jego obecność i moc – i przyjąć dla siebie.

Dlatego więc nie mówię o tym, jak rozebrać mikrofalówkę na części, lecz raczej o zdefiniowaniu, wyjaśnieniu i poprowadzeniu ciebie do tego, w jak poznać „to namaszczenie”, ponieważ gdy już raz znajdziesz się w tej Obecności, jest tam pełnia radości a każda potrzeba zostaje zaspokojona.

Do następnego razu wiele błogosławieństw

John Fenn

CWOWI @ aol.com

раскрутка

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.