Głupoty, których naucza się o modlitwie

Wayne Jacobsen
mountaintop

Jak tylko pomyślisz sobie, że zła teologia wyczerpała się już, natychmiast pojawia swoją wstrętną głowę ponownie.

Oto, email jaki otrzymałem w tym tygodniu:

(Czy możesz mi pomóc) w sprawie nauczania ruchu wiary, które idzie tak: „Nie żądaj tego!” I „Po prostu powtarzaj Boże słowo stale i wciąż!” oraz „Tego nie wyznajemy” oraz to całe nauczanie, które brzmi tak, jakbyśmy musieli zdobywać się na całą naszą wiarę i jeśli tylko wystarczająco dużo gadamy to jakoś otrzymamy to, czego potrzebujemy, a całe to gadanie zmieni nas i da nam moc. Zawsze mnie to niepokoiło. Byłem w tym, słyszałem przesłanie, uciekałem w przeciwnym kierunku! Niemniej, pojawiło się na nowo w moim umyśle z powodu pewnych notatek, które ktoś zastawił w moim biurze przy kopiarce, a które dotyczyły nauczania na nadchodzące lato. Przejrzałem je a mój miernik wrzeszczał na czerwono.

Odpowiedziałem: jeśli chodzi o twoje pytanie na temat modlitwy to myślę, że to wszystko to JAJA. Nie ma właściwego czy niewłaściwego sposobu modlitwy. Modlitwa nie jest techniką czy jakimś zaklęciem. Przekonanie co do skuteczności modlitwy nie buduje się na tym, co mówimy, a czego nie, lecz na Tym, z którym komunikujemy się, gdy w prostocie pochylamy się, aby być naczyniami, które pozwolą na to, aby Jego miłość i moc przepływały przez nas, tak jak ON che.

A to znowu od kogoś innego:

Słyszałem kiedyś kogoś mówiącego o modlitwie o chorych. Wspomniał o tym, że miał siostrę, która chorowała na raka. Modlili się o nią, lecz niestety zmarła. Wtedy nauczył się dużo rzeczy o modlitwie, o różnego rodzaju modlitwach i zdał sobie sprawę z tego, że modlili się w „zły sposób”. Inne siostra zachorowała na śmiertelną odmianę raka, modlili się o nią i pół godziny później została uzdrowiona. Pytanie: Czy wierzysz w to, że jest „zły sposób” modlitwy o ludzi? Ewentualnie, czy jest taki sposób, który gwarantuje uzdrowienie? Jest to sprzeczne z tym, co czuję w sercu, lecz gotuje mi mózgownicę. Chciałbym wiedzieć, co o tym sądzisz! Modlę się do Boga o to, aby pokazał mi, co jest w Jego sercu jeśli chodzi o modlitwę.

No i teraz wydał książkę lub prowadzi służbę, które się sprzedają na ten wabik, jakoby ludzie w końcu mogli otrzymać od Boga cud, którego pragną przy pomocy tej tajemnej techniki. Nienawidzę tego rodzaju nauczania, zbudowanego na doświadczeniu, które może być prawdziwe, choć nie musi, lecz nawet jeśli jest to niczego nie dowodzi. Złe nauczanie na temat modlitwy żeruje na tych, którzy są najbardziej podatni – tych, którzy rozpaczliwie czegoś potrzebują i przeskoczą przez każdą modlitewną obręcz, którą ktoś im da, nawet jeśli prawdopodobieństwo, że to pomoże jest poniżej 1%. Nikt nie chce stracić cudu, jeśli więc jest choćby jedna więcej rzecz, którą można zrobić, aby w końcu otrzymać od Boga upragnioną odpowiedź, zrobi to.

Tego rodzaju nauczanie nie posuwa nas ani odrobinę do prawdziwej wiary. Tak naprawdę do zniekształca Boga, robiąc z Niego narzędzie, którym można manipulować. Czy pamiętacie taką grę dziecięcą, w którą graliśmy, gdy ktoś o coś prosił, mówiąc: „proszę”? Wtedy, aby faktycznie o to chodziło, mówiło się: „Powiedz: Bardzo proszę”. Gdy to zrobił, dodawało się: „Powiedz: Bardzo słodko proszę” i tak to trwało. Niestety, w taki sposób niektórzy widzą Boga; On chciałby pomóc, ale odwleka swoje błogosławieństwo aż do czasu, gdy wypowie się właściwe słowa, we właściwym porządku z właściwą ilością „wiary”. Jeśli nic się nie dzieje, wtedy oskarżają samych siebie i rozpaczliwie poszukują kolejnej formułki, która zmusi Go do tego, aby dał nam nasz cud.

Wywalcie te wszystkie bzdury. Wszystko, co sprawia, że Bóg wygląda jak chciwy Ojciec, który każe nam skakać przez kolejne obręcze, jest absurdem. Jeśli wydaje ci się, że Bóg będzie bardziej skłonny do uzdrowienia raka dziecka, jeśli milion ludzi z Facebooka zaoferuje swoją modlitwę o niego, to nie masz pojęcia o tym, kim jest Bóg. Jeśli zmagasz się z jakąś potrzebą i wydaje ci się, że jest jakiś szczególny rodzaj modlitwy, na który Bóg odpowie to używasz modlitwy jak zaklęcia, a nie rzeczywistego środka komunikacji z Nim. Wyczerpiesz się całkowicie starając się zapracować na swój cud i będziesz w tym czasie coraz bardziej sfrustrowany Bogiem i sobą.

Jezus uczył nas, że wszystko czego Bóg potrzebuje w modlitwie to serce, które szuka prawdziwego, prostego sposobu wyrażenia naszego pragnienia, wytrwałości, dzięki której wzrasta twoje zaufanie do tego, że Ojciec troszczy się, oraz pasji, która pragnie zobaczyć wypełnienie Jego chwałą ponad własną wygodę. Z tego miejsca Bóg uczyni to, co będzie najlepsze dla ciebie, ale nie zawsze będzie to odpowiedź na twoją modlitwę i w taki sposób, jakbyś ty chciał. Pamiętaj po prostu o tym, że On troszczy się o ciebie bardziej niż ty sam, i że nie jesteś w stanie pojąć rozwijającego się Jego plan. Tak więc, jeśli oczekiwany cud zdarzy się, wspaniale! Jeśli nie, przyjmij, że dzieje się coś większego, co kiedyś zobaczysz i po prostu idź wraz z Nim przez wszystkie wyzwania jakie leżą przed tobą. Jeśli jest coś większego, co Bóg chce ci pokazać, ufaj, że to zrobi, nie starając się zaspokoić rozpaczliwej potrzeby swoimi sposobami.

To wszystko, co każdy z nas musi robić, aby żyć w rozwijającej się przed nami rzeczywistości Jego chwały, bez względu na to czy sprawy przybierają oczekiwany obrót, czy nie. Wielkoduszny Ojciec kocha nas ogromnie i to wystarcza, aby przeprowadzić nas przez każdą sprawę.

[Głosów:15    Średnia:4.6/5]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.