Mamy rok 2019 i Bóg nie zabiera cię na nowe poziomy

 

Stephen Crosby

Manipulacja ludźmi przy pomocy języka „nowych poziomów”.

Co roku o tej porze media socjalne nasączone są naiwnymi i manipulacyjnymi chrześcijańskimi „błogosławieństwami” i „przewidywaniami” takimi jak to: „W 2019 Bóg zamierza zabrać cię na nowe poziomy!”

Tego rodzaju język nie towarzyszy wyłącznie noworocznym obietnicom, lecz jest w magazynie i handlowym języku wielu kościołów. W porządku, mamy 2019 rok, a to moje przewidywanie: Bóg nie zamierza zabrać cię na nowe poziomy. Dlaczego? Ponieważ nie ma czegoś takiego.

Mógłby ktoś pomyśleć, że taka frazeologia obca całości Pisma powinna być postrzegana co najmniej z jakimś sceptycyzmem! Tak nie jest, jeśli chodzi o wielu moich charyzmatycznych przyjaciół i licznych telewizyjnych kaznodziei różnych kierunków. Dla wielu, samozwańczy „bezpośredni przekaz od niego”, „nowe objawienie” czy „prorocze słowo” jest rzekomym nadrzędnym zrozumieniem. Są też tacy, którzy uważają metodyczne badanie Pisma za dzieło ciała. Jest to rzekomo raczej „poleganie na własnym zrozumieniu” niż na bezpośrednim nauczaniu „przez Ducha” – sic. Taka pogarda dla rzetelnej egzegezy i kontekstowego stosowania Pisma jest wyraźna i ma rozmiary epidemii w tej przestrzeni. Jest to zupełnie nonsensowne, lecz tak powszechne jak pchły na bezdomnym psie.

Gnostycyzm – nic nowego pod Słońcem

Tak więc, gdyby nie wystarczał fakt, że Pismo nigdy nie używa takiego słownictwa, aby przyhamować na takim nonsensie, zastanówmy się nad tym:

To gnostycka herezja nauczała rozwijania się poprzez duchowe poziomy – od niższych -„duchowego oświecenia”, do wyższych i jeszcze wyższych „duchowych oświeceń”. Gnostycy nauczali, że ktoś bardziej oświecony od ciebie, może mentorować cię czy pomóc ci rozwijać się przez te różnorodne poziomy, dzieląc się z tobą tajemnymi słowami i wglądami, których nie byłbyś w stanie otrzymać w inny sposób, a jedynie przez poddanie się bardziej nadrzędnemu gnostykowi. Było to różnie opakowane – język ubierany w słowa poddania przywództwo, czy to „służba ojciec-syn”, czy służba „przebudzenie przyjdzie jeśli tylko my zrobimy _____” (wypełnił wolne miejsce dowolnym wybranym przez ciebie wabikiem), czy innym paradygmatem – lecz trucizna jest ta sama. Oczywiście, ta herezja funkcjonowała 2000 lat temu, jest też herezją obecnie, bez względu na to, co moi charyzmatycznie nastawieni przyjaciele mogą myśleć.

Propagowanie tej gnostyckiej herezji w niezliczonych „chrześcijańskich” środowiskach nie jest niczym więcej, jak tylko manipulacyjnym chwytem, którego celem jest wywołanie uczucia nieprzemijającej niewystarczalności i stałej pogoni za jakimiś obiecanym wyższym duchowym miejscem – jeśli tylko zrobisz to czy tamto, uwierzysz w to czy tamto. Jeśli tylko spełnisz odpowiednie wymagania (a niemal zawsze towarzyszy im jakaś forma kontroli), Bóg odpłaci ci, zbierając na „wyższy poziom”.

Jest to duchowe związanie – ludzkie wykorzystanie. Czyż nie powinno być samo w sobie ostrzeżeniem to, że w tego rodzaju naiwnych deklaracjach zawsze chodzi o to, że to ty masz być większy, bardziej błogosławiony, bardziej zamożny, sławny, mieć większą służbę itd.? Kiedy ostatni razy widziałeś jedną z tych śmiesznych proklamacji nowego poziomu połączoną z ubytkiem twojej służby? Nigdy się z tym nie spotkasz, ponieważ krzyżowa droga nie sprzedaje się w zachodnim (amerykańskim) chrześcijaństwie.

Nasze bogate dziedzictwo

Bóg dał nam (obecna rzeczywistość wpływająca na nas w tej chwili) wszystko, co jest potrzebne do życia i pobożności (2Ptr 1:3). Musimy tylko żyć zgodnie i konsekwentnie, dobrze realizując rzeczy podstawowe, zamiast pożądać jakichś nieokreślonych nowych poziomów katharsis czy oświecenia.

„Dałem im (coś co jest aktywne, dzieje się w obecnej chwili, teraźniejszości) chwałę, którą miałem u Ojca”(J 17:22). Żyj na podstawie tej rzeczywistości zamiast na gruncie nigdy nie kończącego się pościgu za jakimś nowym poziomem.

„Dzięki niech będą Bogu, który daje nam (obecnie) zwycięstwo przez Pana naszego, Jezusa Chrystusa” (1Kor 15:57). Twoje zwycięstwo nie leży gdzieś przed tobą w jakimś mistycznym eterze. Nie jest ukryte, po to, aby ujawnić coś w przyszłości, któregoś dnia, gdy osiągniesz nowy poziom. Jest bliżej niż twój własny oddech.
To jest tak proste. My po prostu nie wierzymy w te podstawowe i proste rzeczy. Pożądanie bardziej duchowej ekstazy niż ukrzyżowany sposób życia, przygotowuje nas do nowego poziomu wabika błędu czy zwiedzenia. Nie istnieje nic wyższego niż być w Chrystusie i Chrystus w nas. Nie można udać się nigdzie wyżej, niż być posadzonym wraz z Chrystusem w okręgach niebieskich.

Te prawdy (oraz inne podobne) są czasami nazywane prawdami „pozycyjnymi”. Jest to po prostu wyrafinowana biblijna gadka niewiary na określenie „nierealne”.
Nie zgadzam się z tym. Są to podstawy obecnego życia naśladowcy Chrystusa

Wzrastanie w drodze ukrzyżowania

Pismo mówi o wzrastaniu w łasce, w cnotach, które są w Chrystusie, w przemianie na Jego obraz, z chwały w chwałę. Pismo mówi o dojrzewaniu w Chrystusie i tak dalej. Lecz o co chodzi? Nie ma tutaj podążania na przód na poziomach. To wszystko jest realizowane przez schodzenie niżej, głębiej do rzeczywistości Jego Krzyża i ukrzyżowanego życia. Wzrost Chrystusa i dojrzałość (o której tak wielu mówi) nie odbywa się poprzez duchową gimnastykę i nabywanie duchowych cech na sposób podobny do wybierania ze szwedzkiego stołu. Nie, docieranie na szczyt jest ludzkim sposobem mierzenia powodzenia. Bądź tego pewien, że Krzyż zabija całe takie myślenie, poza kościołami „wyższego poziomu”. Zapuszczamy korzenie w dół, a wydajemy owoce w górę. Każdy ekscytuje się tą częścią wydawania owoców w górze; O, alleluja za jego błogosławieństwa! Rzeczywiście, są prawdziwe, powinny być uczczone, należy się nimi cieszyć i dzielić z innymi. Jeśli Jego błogosławieństwa kończą się na naszych korzyściach, indywidualnie czy zbiorowo, to zrobiliśmy z nich niewłaściwy użytek. Zapuszczanie korzeni w dół, przycinanie krzewu, nawożenie gnojem w sezonie, aby wydał więcej owocu. jest mniej czczone i zdecydowanie mniej komercyjne.

Wniosek

Przyjaciele, jeśli jesteś w kościele, w którym tego rodzaju język wypełnia powietrze to musisz porozmawiać z przywództwem, bez względu na w jakim jest ono miejscu. Jeśli zostaniesz zignorowany, odepchnięty, oddalony, określony jako „Izabel” czy „ktoś, kto ma problem z władzą”, zdecydowanie musisz znaleźć inne zgromadzenie. Może to być twoim celem w 2019 roku: uwolnić siebie ku chwalebnej wolności synów i córek Bożych. Zacznij żyć czerpiąc z bogactw swego dziedzictwa w Chrystusie, zamiast być tydzień po tygodniu, rok po roku nęcony do pójścia na „następny poziom”.

___________________________________

Copyright 2019, Dr. Stephen R. Crosby, www.stevecrosby.org. Would you like to partner with us in distributing our materials and perhaps generate some income for yourself? Please go to www.stevecrosby.com for details of our Affiliate program. This ministry is sustained by the freewill offerings of those believe in the message of a radical grace in a new covenant understanding.

 

[Głosów:5    Średnia:4.6/5]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.