Moje siedem lat w Liście Eliasza_3

Spotkanie z Toddem Bentleyem

14 marca 2011

Kevin Kleint

Jeśli trafiłeś na tą serię pierwszy raz zacznij proszę od Części 1 – Na początku. Da ci to lepsze zrozumienie tego, jaką drogę Kevin przeszedł. Zachęcam do przeczytania wszystkich 9 części, aby uzyskać „pełny obraz”.

Po około roku od chwili zatrudnienia się w Liście Eliasza po raz pierwszy spotkałem się z Toddem Bentleyem.

Todd Bentley

Pomimo że przed publicznością był to człowiek charyzmatyczny i pełen ognia, na poziomie osobistym wydawał się raczej osobą bardzo niepewną. Nie był przywykły do sławy, która spadła na niego, lecz zdecydowanie cieszyła go. Po pewnym czasie Todd poprosił Steve czy nie zechciałby wysłać jednego ze swoich pracowników na misję z Fresh Fire Ministries (służba Todda Bentleya) do Ugandy. Steve wskazał na mnie, że powinienem jechać, nawet wspaniałomyślnie zaproponował, że pokryje koszty tej podróży oraz moją wypłatę, jeśli pojadę. Początkowo nie chciałem (nigdy nie czułem powołania do Afryki), lecz po długich namowach Steve i współpracowników, zdecydowałem się.

Po dziś dzień wyjazd do Ugandy jest dla mnie swego rodzaju wielkim „znakiem zapytania”. Nie wiem, po co Bóg mnie tam posłał, czy to w ogóle był Bóg, czy ludzka decyzja. Nawiązałem kilka kontaktów z ludźmi, którzy są mi bliscy do dziś, lecz ogólnie było to bardzo dziwne doświadczenie.

Choć nie mam żadnych dowodów, aby to wykazać w taki czy inny sposób, wydaje się, że plany były czynione „na chybcika” i kilka razy moje życie było zagrożone (bądź tak mi powiedziano). Jednej nocy, gdy byliśmy z partnerem pośród ludzi, modląc się o nich, Dave Bentley (ojciec Todda) zaczął wrzeszczeć do mnie ze sceny: „Kevin … RUSZAJ! RUSZAJ! RUSZAJ! RUSZAJ!” złapałem partnera i pobiegliśmy do autobusu.  Na następny dzień rano, Dave powiedział mi, że widział 2 ludzi w muzułmańskich nakryciach głowy, którzy zbliżali się z dzidami. Trzeba powiedzieć, że byłem nieco wstrząśnięty, więc tego ranka napisałem do Steve prosząc o modlitwę. W tym czasie żona nie miała ani komórki, ani skrzynki email, więc miałem nadzieję, że być może mój szef skontaktuje się z nią, lecz tak się nie stało. Później dowiedziałem się, że natychmiast zamienił moja prośbę w post (usunięty już z archiwum) i wysłał jako prośbę modlitewną na Listę Eliasza. Nie było tak źle, lecz moja żona nic nie wiedziała o mojej sytuacji, aż do chwili, gdy jej przyjaciółka przeczytała post i przyszła pocieszać ją.

Powiedziano nam, że w czasie tej podróży 2-3000 ludzi oddało swoje życie Jezusowi i normalnie byłaby to wspaniała wiadomość. Lecz z moich rozmów z ludźmi wynikało, że nadal nie chcieli oni porzucić swoich zaklęć, bałwanów itd., ani kultu przodków. Podobnie jak w przypadku większości amerykańskich chrześcijan chcieli dodać Jezusa, aby był „jednym” z ich bogów, zamiast być jedynym obiektem czci.

Po powrocie,Todd Bentley kłamał (z kazalnicy) przed kościołem Vineyard i powiedział, że miała miejsce jeszcze WIĘKSZA ilość naróceń, uzdrowień i cudów (nie pamiętam dokładnej liczby jaką przekazał, lecz była znacznie wyższa niż to, co nam podano). Gdy go później zapytałem, dlaczego podał taką liczbę, powiedział, że ta większa ilość to ludzie, którzy słuchali radia i telewizji. Pomyślałem: „Czy tak wielu ludzi mogło słuchać radia i telewizji w krajach trzeciego świata?” Znowu nie powiedziałem tego głośno, ponieważ nie wydawało mi się, że moim miejscem jest kwestionować „Bożego proroka”.

Przebudzenie, Rozwód, Ukrycie

Po kontrowersyjnym przebudzeniu w Lakeland i następującym potem rozwodzie Todda Bentleya z żoną, kościół zbyt szybko wskazywał palem, oskarżając go,… Zgadzam się z tym, ponieważ jeśli mężczyzna opuszcza swoją żonę i dzieci, jest to tragedia. Jeśli ten sam mężczyzna żeni się ponownie i w ciągu zaledwie jednego roku jest instalowany do służby to powinno być skandalem.

Todd i Jessa Bentley z Rickiem Joynerem

 

 

 

 

 

Kościół musi zrozumieć, że za to, że to wszystko się tak zawaliło, jest tak samo winny jak Todd. Zostaliśmy przez pokolenia wyszkoleni to tego, aby szukać prowadzenia człowieka, a nie Boga. W istocie, przeżywamy ponownie scenariusz zapisany w Księdze Wyjścia 19-20, gdy dzieci Izraela stały naprzeciw Góry Synaj i Bóg zaoferował im osobistą komunikację, twarzą w twarz, z każdym z nich. Warunki były jasne: Izrael miał się uświęcić (oddzielić od wszystkiego co nieczyste). Kiedy jednak Izrael usłyszał o tym i zobaczył niesamowity Ogień Boży płonący na Górze, lud powiedział w zasadzie: „Nie, jest w porządku, mów do Mojżesza, a my będziemy jego słuchali”.

Dziś jest tak samo. Zamiast oddzielić siebie od grzechu i oddzielić się od tego świata, wolimy raczej słuchać kogoś, kto łyżeczką nakarmi nas przesłaniem… zadowoleni z lekko przetrawionych ogryzków. Do dziś, Bóg tęskni za tymi, którzy odrzucą to życie i staną się wrogami tego światowego systemu. Ci, którzy mają być nazwani „przyjaciółmi Boga” muszą to zrobić (Jk. 4:4). Pan bardzo chętnie udzieli nam czystego, świeżego Objawienia z Nieba, jeśli tylko będziemy patrzyć na Niego, lecz my chcemy następnej konferencji, najnowszej książki czy kolejnej płyty CD z uwielbieniem. Chwytamy się wszystkiego, co wypełni pustkę w naszym życiu jakimś cielesnym substytutem, nawet jeśli oznacza to, że weźmie się młodego, niedojrzałego chrześcijanina, który być może (a może nie) miał spotkanie z Bogiem i wbić go za pulpit. Przyciągani przez nowy „show”, odrzucamy to co najlepsze od Boga (osobistą komunikację)… a potem płacimy za konsekwencje. I ponownie imię Jezusa jest lżone wśród bezbożnych.

Byłem w szoku, gdy dowiedziałem się, że Rick Joyner (który napisał kilka wspaniałych książek) tak szybko ponownie umieścił Todda przed kamerami i w świetle reflektorów. Lecz on sami, podobnie jak i inni „proroczy starsi”, którzy namaścili Todda wkrótce przed skandalem, sami włączyli tryb „kontrolowanego zniszczenia'.

W pewnym sensie John Arnott, Rick Joyner, Peter Wagner, Stacey Campbell, Paul Cain oraz inni stając na scenie razem z Toddem, modląc się o niego i prorokując mu, bardzo zaryzykowali swoją „reputację proroka”. Po tym błędzie ich wiarygodność w kościele została mocno nadwyrężona i musieli próbować „zawiązać tą ranę”. Niektórzy usiłowali wyjaśnić to wykroczenie i naciskali na to, że musimy w tej sytuacji okazać „łaskę” Toddowi (w znaczeniu, że powinniśmy to przyjąć i zapomnieć o tym). Kiedy zaś inni jakoś dziwnie milczeli, Rick Joyner nie marnował czasu, stawiając Todda przed kamerami i oferując zdawkowe przeprosiny (doczepiając nową żonę).

Jestem za przebaczeniem, restauracją i łaską, lecz w czasie jednego roku? Coś musi być bardzo źle w tym scenariuszu. Niech mi nikt nie mówi, że młody duchowny może w tak krótkim czasie: 1) pokonać egoizm, którego trzeba, aby zostawić swoją żonę i dzieci; 2) pokonać pożądliwość, której trzeba, aby rozglądać się za inną młodą kobietą; 3) tak ułożyć swoje życie, aby Bóg był na pierwszym miejscu, rodzina na drugim i służba na trzecim; 4) pokonać potrzebę ludzkiej aprobaty oraz 5) dać sobie radę z wszelkimi innymi okolicznościami, które mogą utrudniać pracę Bożą w jego przypadku. Ja tego nie kupuję, a wy jesteście głupcami, jeśli przyjmujecie to.

Sedno sprawy jest takie: Todd Bentely robi kasę. Jest krzykliwy, drażliwy, świetnie zabawia i jest kontrowersyjny… Te cechy przyciągają publiczność. Jeśli zaś jest publiczność to przyjedzie ona na konferencję za 100$ i kupi książki i płyty CD po 20$. To jest tak proste. Gdyby Todd był duchownym bez tatuaży, o mniej widowiskowym a bardziej tradycyjnym sposobie głoszenia, zdumiałbyś się, jak szybko zostałby zamieciony pod dywan i zapomniany.

Część czwarta

Błogosławieństw i Pokoju,

 

Kevin Kleint

Email: kevin@zionfire.org

 

оптимизация сайта для поисковых машин

[Głosów: 6   Average: 4.3/5]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.