Category Archives: Osądzanie

„Dysfunkcyjne połączenie” – nie jest połączeniem!

crosby2

Stephen Crosby

Wspaniałą cechą Boga jest ogromne nastawienie na odkupienie. Gdyby tak nie było, nie byłoby dla nikogo żadnej nadziei. Niemniej, nie możemy mylić Jego odkupienia z akceptacją. Chrystus nie umarł za tak dysfunkcyjne królestwo, w jakim wielu ludzi trwa czy gromadzi się. Nasze odkupienie obejmuje uzdrowienie/odbudowanie adamowego złamania, lecz nie ma prowadzić do tego, aby uznać takie błędne działanie za normalne „pod łaską”.

Ogromna dobroć naszego Boga i Jego widoczne działanie ku odkupieniu obecne tam, nie ma prawidłowego funkcjonowania, nie unieważnia tego, co jest w Jego oczach normą. Tak samo, nasza dysfunkcjonalność, nie jest żadną podstawą do ustanawia nowych norm.

Klepanie religijnych frazesów typu: „Bóg błogosławi nasze zamieszanie” (dosł.: “God blesses our mess,”), „nikt nie jest doskonały”, „nie ma czegoś takiego jak doskonały kościół”, „wszyscy jesteśmy grzesznikami zbawionym z łaski”, i temu podobne, może zawierać w sobie ziarnko prawdy, niemniej, te jak i inne zwroty, są rutynowo służą do usprawiedliwiania osobistych, zbiorowych oraz systemowych zaburzeń pod przykrywką dobroci, uprzejmości czy łaskawości.

Niestety, jeśli ktoś ośmieli się zająć się stałą dysfunkcjonalnością tych, którzy kontrolują władzę (oraz niepewność) kościelną zostanie oskarżony o osądzanie. Rzekome „osądzenie” jest nieprzebaczalnym grzechem naszego pokolenia, zarówno w naszej kulturze jak i w ekklesia.

Mam do czynienia z przywódcami na całym świecie i jestem świadkiem (na masową skalę) usprawiedliwiania najgłupszego nawet grzechu w ciele Chrystusa przy pomocy czarodziejskiej różczki, którą jest być „religijnym i osądzającym”. Osiągnęło to już taki punkt, że dla większości chrześcijan „nie osądzaj” oznacza: wyłącz wszelkie zdolności rozeznawania między dobrem a złem, światłem a ciemnością, życiem a śmiercią. Każda ocena doktryny, praktyki czy zachowania jest uważana za przesadnie „krytyczną” czy „osądzającą” – czego chrześcijanie rzekomo nie powinni robić, a co opiera się na tekście z Mt 7:1 i jest rozpylane na wszystko, co się rusza i oddycha! Ten sam Pan, który napominał w Ewangelii Mateusza, aby nie sądzić, zachęca do sądzenia w Ewangelii Jana 7:24!

Jaka jest więc różnica między osądzeniem, które jest zakazane, a takim, do którego zachęca? Musimy to rozwiązać!

Continue reading

Fakty i kłamstwa

Kevin T. Bauder

„Po prostu fakty, mamuśka”. Powszechnie uważa się, że ten zwrot został rozpowszechniony przez sławną postać Joego Friday, detektywa z telewizyjnego serialu „Dragnet”. Prawdę mówiąc, Friday nigdy nie tego powiedział, lecz zostało to spopularyzowane przez Stana Freberga w jego parodiach tego filmu.

Mimo wszystko, ten zwrot podsumowuje współczesną fascynację faktami. Dla modernistów jeśli posiadasz fakty, posiadasz prawdę. Fakty równają się prawdzie i cokolwiek jest oparte na faktach, jest koniecznie prawdziwe.

Oczywiście, prawda może być skomplikowana jeśli obejmuje dużą ilość faktów. Nawet wtedy, obiektywny obserwator musi tylko zbadać i skorelować ze sobą odpowiednią ilość faktów. Jeśli ktoś zgromadzi wystarczającą ilość faktów i przygląda im się odpowiednio długo to prawda na pewno wypłynie.

Postmoderniści skrytykowali zrównanie faktów z prawdą jako coś straszliwie naiwnego. Skrytykowali również pogląd istnienia prawdziwie obiektywnego badacza faktów. Obie te krytyki powinny rezonować w uszach konserwatystów – w szczególności prawdziwy konserwatyzm odrzuca równanie fakty = prawda.

Continue reading

Czego musimy nauczyć się z tragedii Zachery Tims’a

17 sierpnia 2011

J. Lee Grady

Przez śmierć tego popularnego kaznodziei, Bóg ma nam coś do powiedzenia na otrzeźwienie.

Historia Zachery Tims’a ma wspaniały początek. Jako młodzieniec spotkał Jezusa, został zbawiony i uratowany z narkotyków i życia kryminalisty. Wraz z żoną, Rivą przeprowadzili się z Baltimore do Orlando w stanie Floryda, gdzie w 1996 roku zapoczątkował działanie kościoła skierowanego na ratowanie rodzin i wyciąganie nastolatków z kłopotów.  Chrześcijańskie Centrum Nowego Przeznaczenia (New Destiny Christian Center) szybko wzrastało głównie dzięki pełnej pasji kaznodziejskiej usłudze Timsa. Szybko pojawił się jako stały gość w chrześcijańskiej telewizji.

Wszystko rozwiało się w 2009 roku, gdy został przyłapany na wieloletnim romansie ze striptizerką, którą poznał we Francji. Przyznał się do „nieroztropności”, przez kilka tygodni udzielano mu duszpasterskiej porady, lecz nie miał dłuższej przerwy na rehabilitację. W 2011 roku przydrożne reklamy pokazywały zdjęcie Timsa zrobione przez niego samego z wypisanym sloganem: “A Family Church Meeting Family Needs” („Rodzinne Spotkania Kościoła, jakich rodzina potrzebuje”).

Nie wiemy jeszcze dlaczego Tims zmarł w swym pokoju na 37 piętrze Hotelu W na Manhattanie. Policja ciągle prowadzi dochodzenie, lecz wierzę, że tej tragedii można było zapobiec, gdyby Tims i ludzie z jego najbliższego kręgu postępowali zgodnie z zapomnianą biblijną zasadą dyscypliny”.

Ta historia nie skończyła się dobrze. 12 sierpnia znaleziono Timsa martwego w nowojorskim hotelu. Miał 42 lata. Czwórka dzieci straciła ojca a kościół kochanego przywódcę. O ile jednak rodzina i przyjaciele Timsa smucą się tą stratą (nie minimalizuję tego, ponieważ ich ból jest prawdziwy), mnie martwi również fakt, że ciało Chrystusa w szerszym wymiarze stało się uczestnikiem kolejnego żenującego religijnego skandalu do wyjaśnienia. Nie możemy tego przypudrować.

Jest tak wiele aspektów tej historii, że powinno nas to pobudzać do płaczu. Jak to możliwe, że kaznodzieja uwikłał się ze striptizerką? Dlaczego sam Tims nie posadził siebie na ławie na co najmniej rok po tym, gdy jego grzech został ujawniony? Dlaczego chrześcijańska telewizja utrzymywała jego programy w grafiku po tym, gdy romans stał się publicznie znany? Dlaczego jego kościół nadal przyciągał tłumy, choć ludzie wiedzieli, że zachowanie Timsa nie było zgodne z biblijnymi standardami moralności, jakich spełnienia wymaga się od przywódców kościoła?

Szczególnie niepokojące jest to, że ludzi najbliżsi, jak starsi kościoła, doradcy, mentorzy, nie wywierali na niego presji. Tak bardzo spieszyło im się do „odnowienia” go, do przywrócenia za kazalnicę, że zignorowali potrzebę osobistego uzdrowienia. Tak bardzo gorliwie starali się, aby uwolnić go od winy za wszystkie złego, że nie mogli doczekać się owocu prawdziwej pokuty, a przecież na to aby się mógł rozwinąć  w człowieku, który żył w negacji, zwiedzeniu i ukrytym grzechu, potrzeba czasu.

Teraz ten mężczyzna nie żyje. Nie wiemy jeszcze dlaczego umarł w swym pokoju na 37 piętrze Hotelu W na Manhattanie. Policja ciągle prowadzi dochodzenie, lecz wierzę, że tej tragedii można było zapobiec, gdyby Tims i ludzie z jego najbliższego kręgu postępowali zgodnie z zapomnianą biblijną zasadą dyscypliny.

Niektórzy krytycy stwierdzili, że rzucam kamienie osądu, ponieważ wierzę, że przywódcy po moralnym upadku powinni ustępować co najmniej na rok. W naszej permisywnej kulturze straciliśmy wolę stawiania czoła. Boże przykazania stały się tylko sugestiami, odpowiedzialność jest postrzegana jako legalizm, moralność została przedefiniowana a my wyrzuciliśmy świętość z naszego słownika. W wyniku naszego duchowego niedbalstwa zbory nie tylko tolerują lecz nawet celebrują nieskruszonych przywódców. Tak długo dopóki kaznodzieje cudzołożnicy łaskoczą uszy i pustymi słowami prosperity wygładzają obciążone winą sumienia, wielkie tłumy będą napełniać ofiarne tace. Ta fałszywa religijna zabawa jest szyderstwem ze wszystkiego co przyzwoite i pobożne.

Nie zdobędę popularności mówiąc te rzeczy, lecz wierzę, że Pan przez śmierć Zachery Timsa przekazuje otrzeźwiające przesłanie. Bóg nie da się z siebie naśmiewać. Podobnie jak było za dni Izajasza Pan mówi do Swego ludu: „Mam dość!” (Iz. 1:11).

Pan jest zmęczony naszymi religijnymi zabawami, On zamierza zamknąć to przedstawienie. Sąd zaczyna się od domu Bożego. Ogień Jego świętości zostanie uwolniony na amerykański kościół. Duchowni, którzy budowali na osobowości, pysze, rozgłosie, szarlatanerii, oszustwie i kompromisie zostaną wstrząśnięci. Przywódcy, którzy dumnie kroczą po scenie, udając mężów Bożych, ukrywając wielką niemoralność, znajdują się na kursie kolizyjnym z tym samym Bogiem, który śmiertelnie uderzył Ananiasza i Safirę o czym czytamy w Księdze Dziejów. My, którzy celebrujemy Bożą dobroć musimy również poznać Jego surowość. My, którzy uwielbiamy głosić o Jego miłosierdziu, musimy również wiedzieć, że „straszna to rzecz wpaść w ręce Boga żywego” (Hbr. 10:31). My którzy śpiewamy o niebie musimy również ostrzegać ludzi przed piekłem.

Bóg powiedział przez proroka Izajasza do odstępczego ludu (1:24-25): „Biada! Ulżę sobie na moich nieprzyjaciołach i pomszczę się na moich wrogach! I zwrócę swoją rękę przeciwko tobie, i wytopię w tyglu twój żużel, i usunę wszystkie twoje przymieszki. I przywrócę ci twoich sędziów jak niegdyś, i twoich radców jak na początku. Potem nazywać cię będą grodem sprawiedliwości, miastem wiernym”.

W czasie, gdy mamy żałobę po Zachery Tims’ie, módlmy się o to, aby straszliwe sądy Pańskie poprowadziły Jego ludzi z powrotem do pokory i wierności.

——————–

J. Lee Grady jest pomocniczym redaktorem magazynu Charisma.

You can follow him on Twitter at leegrady. His most recent book is 10 Lies Men Believe (Charisma House).

topod

Moje siedem lat w Liście Eliasza_9

Droga do domu

Jeśli trafiłeś na tą serię pierwszy raz zacznij proszę od Części 1 – Na początku. Da ci to lepsze zrozumienie tego, jaką drogę Kevin przeszedł. Zachęcam do przeczytania wszystkich 9 części, aby uzyskać „pełny obraz”.

20 marca 2011

Siedem lat po podjęciu pracy dla Listy Eliasza Bóg miłosiernie pozwolił mi podjąć pracę w innej firmie. Wiem, że starałem się odejść ze służby z dobrą opinią, choć nie jestem pewien czy mi się to udało, ponieważ byłem wtedy bardzo zgorzkniały. Zajęło mi 3 lata, aby dojść do stanu, w którym moje fundamenty zostały dobrze odbudowane i byłem w stanie przebaczyć z serca.

Wiem, że niektórzy czytelnicy mogą uważać, że ujawnianie błędu ludzi i służb przynosi skutek przeciwny do zamierzonego, lecz dla mnie samego i innych ludzi szanujących Słowo, musi to zostać zrobione z kilku powodów:

  • abyśmy mogli rozpoznać błąd, gdy się pojawia (i będzie nadal się pojawiał),
  • abyśmy sprawdzali własne życie, upewniając się, że nie dajemy miejsca temu samemu błędowi,
  • abyśmy nie wspierali tych, którzy błądzą, lecz modlili się o nich, aby pokutowali.

Kiedyś łatwo poddawałem się mądrze zamaskowanemu zwiedzeniu, jakobyśmy wszyscy byli prowadzeni własną drogą z Bogiem, że mamy kochać siebie nawzajem pomimo wszystko i nigdy nie osądzać. Lecz, rozumiecie, teraz odkryłem prawdziwą definicję miłości!

 

Prawdziwa definicja miłości

Prawdziwi prorocy w Starym i Nowym Testamencie mieli rację! Oni KOCHALI swój naród, aż tak, że mogli mówić to, co Bóg kazał im mówić, nawet jeśli znaczyło to, że stawali się przedmiotem szyderstwa i pogardy w oczach tych, których kochali. Ich Miłość błagała ludzi o pokutę i nawrócenie do Boga, o to, aby nie trwali na swoich drogach i nie trzymali się nadziei kolejnego „przeżycia trzeciego nieba”. Nie obchodziła ich ilość uczniów, którzy za nimi szli ani to na jakie konferencje byli zapraszani, ani ich najniższa cena w $$. Nie wygłaszali łaskoczących uszu przesłań, które przygotowywały słuchaczy do zwodniczej drzemki, bo to zostawiali fałszywym prorokom, którzy ZAWSZE mają coś „pozytywnego i zachęcającego” do powiedzenia.

To dzięki tej Miłości, jestem absolutnie przekonany, że muszę to napisać. Czy sądzisz, że zrobiłem to, aby pozyskać przychylność ludzi? Znam osobiście w moim własnym mieście co najmniej setkę takich, którzy NIE przyjmą tego przesłania i odczują potrzebę „zgromienia” mnie (zgodnie z ich mądrością)… i to nie jest przesada! O wiele łatwiej byłoby mi, gdybym zwyczajnie odszedł i zapomniał, lecz oto jest na granicy ryzyka następne pokolenie… Nie mogę i nie odejdę tak. Za bardzo ich kocham.

 

Co tak naprawdę się liczy

W dniu, w którym przyszedłem do domu po ostatnim dniu pracy w Liście Eliasza, wziąłem do ręki Biblię, spojrzałem na moją żonę i powiedziałem: „Wszystko czego potrzebuję to to,… i ty” po czym przez chwilę uścisnęliśmy się.

Bardzo ważne jest jak historia się kończy lub zaczyna, gdy patrzysz na nią z innej strony. Dokładnie tego dnia, gdy wyszedłem z Listy Eliasza i proroczego ruchu, wróciło do naszego domu Boże Błogosławieństwo. Pomimo kilku bitw, była nadzieja i zwycięstwo, zamiast strachu i zamieszania spowodowanych brakiem fundamentu. Zacząłem odnajdywać się w Słowie, słyszeć Głos Pana i dostrzegać Jego Wierność każdego dnia.

Wiem, że wielu dobrych ludzi nadal jest w tym ruchu, i że są dobrzy proroczy ludzie, którzy nadal współpracują z Listą Eliasza, lecz niestety można ich na palcach policzyć.

Niektórzy są naiwni, myśląc, że ta „Nowa Rzecz”, którą Bóg robi, przyjmie formę nowej proroczej sceny, inni są po prostu ludźmi złymi.

Chciałbym mieć nadzieję na to, że ci proroczy ludzie, którzy mają serce dla Boga zdecydowanie pójdą za Nim a ich droga z Bogiem nie będzie wypierać ich relacji z innymi w tej społeczności. Modlę się o to, aby uchwycili się Jego Prawdy, a nie tylko tych części, które są łatwe do przełknięcia.

Jeśli chodzi o mnie i moją rodzinę to znaleźliśmy kilku podobnie myślących przyjaciół, którzy mają wspólną wizję i cenimy ich sobie, ponieważ są tak niezwykli. Tak bardzo uwalnia możliwość mówienia sobie nawzajem o swoich problemach, przyjmowanie zachęty ORAZ karcenia, wiedząc, że kochamy siebie za bardzo, aby patrzyć jak inni giną.

Kevin i Cala Leint

 

 

 

 

 

 

 

Ironiczne jest to, że jestem wdzięczny Liście Eliasza za kilka rzeczy. Cokolwiek zamierzano mnie nauczyć, bądź czego nie, ja nauczyłem się przez ostatnie lata tego, że:

  1. miłość i rozeznanie dobrej kobiety (mojej żony) jest absolutnie bezcenna,
  2. sława i publiczna aprobata nie znaczą zupełnie nic w oczach Bożych,
  3. wzrost dochodów nie jest znakiem Bożej przychylności.

Nauczyłem się też, że ludzie, którzy wzywają imienia Chrystusa i ignorują Napomnienie Mądrości zwyczajnie „idą na egzekucję” (dosł.: „dead men walking”).

 

A co ze mną? … Znowu żyję.

Ostatnia myśl: wiem, że wielu czytelników może myśleć, że mam jakieś uraz czy próbuję jakoś zemścić się… myślę, że może taka wasza rola? Wiem ponad wszelką wątpliwość, że przebaczyłem Steve Shultz’owi i Liście Eliasza, duchownym współpracownikom i każdemu, kto obecnie gra zwodniczą rolę w tzw. „Proroczym Ruchu”, Bóg mi świadkiem. Nie chcę nikogo ranić psychicznie, finansowo czy w jakikolwiek inny sposób.

Chcę, aby Prawda została ujawniona. Mam nadzieję, że Duch Święty przekona tych, którzy tego potrzebują, że będą pokutować i staną w porządku wobec Boga i albo zejdą ze stanowiska, albo zaczną być Prawdziwymi Prorokami. Przede wszystkim jednak, mam nadzieję, że wszystkim czytelnikom zostaną otwarte oczy i będą mogli uwolnić się od tego rosnącego zwiedzenia.

Błogosławieństw i Pokoju,

Kevin Kleint

Email: kevin at zionfire.org

 

сайта

Moje siedem lat w Liście Eliasza_8

Następne pokolenie

19 maja 2011

Kevin Kleint

„Prorocza” młodzież

Jeśli trafiłeś na tą serię pierwszy raz zacznij proszę od Części 1 – Na początku. Da ci to lepsze zrozumienie tego, jaką drogę Kevin przeszedł. Zachęcam do przeczytania wszystkich 9 części, aby uzyskać „pełny obraz”.

Jeśli doczytałeś dotąd to prawdopodobnie albo zgadzasz się ze mną, albo jesteś przekonany, że nie chodzę w miłości i ogłosiłem wendettę przeciwko Liście Eliasza i proroczemu ruchowi. Przyznaję, że było dla mnie bardzo traumatycznym doświadczeniem pozbieranie wydarzeń z poprzedniej dekady i wstawienie ich online, lecz głównym przedmiotem mojej troski i powodem żalu jest obserwowanie jak całe pokolenie młodych ludzi jest wciągane w to zwiedzenie. Pojawiło się dużo proroctw wypowiadanych w proroczym ruchu skierowanych ku młodzieży. Te proroctwa idą jakoś tak:  „Będzie wielkie poruszenie Ducha wśród młodzieży, która będzie docierać do wszystkich ludzi w barach, klubach, na ulicach i ze względu na znaki i cuda, ich młody wiek oraz inny sposób działania od starszych ludzi, którzy są w kościele, zgubieni będą ich słuchać i nastąpi POTĘŻNE przebudzenie!”  Oczywiście nie jest to dosłowne, lecz jeśli przejrzysz teksty z Listy Eliasza czy innych proroczych strony, zobaczysz bardzo podobne słowa.

 

Priorytet

Ponieważ te „prorocze słowa” krążą od lat, nastąpiło wykształcenie się takiego nastawienia w proroczym ruchu, że udzielono priorytetu młodzieży. Zamiast uczenia młodzieży Słowa Bożego przez starszych i mądrzejszych, zachęca się ich, aby w swoich priorytetach umieszczali: inny wygląd, bycie oryginałem i twórcze wyrażanie siebie. Starsze pokolenie jest uważane za „religijne” i „poza dotknięciem” („out of touch”) a zatem ignorowane. Nie jest złe to, aby być oryginalnym i twórczym samo w sobie, lecz gdy Boże Słowo jest bagatelizowane, a tatuaże, piercing i inne formy bazarowego wyrażania siebie są podkreślane, to w efekcie otrzymuje się grupę ludzi, którzy zachowują się tak samo jak świat… i tyle.

Ludzie mogą dowodzić, że jestem zbyt legalistyczny i nie obchodzi mnie to, niech owoc mówi sam za siebie. Spójrzcie na wasze młodzieżowe grupy, proroczy kościół,…spójrzcie na waszych dwudziestko kilku latków – jaki rzeczywisty wpływa mają oni dla Królestwa Bożego? Czy pomnażają każdego dnia Kościół? Na pewno, rzeczywiście z nowymi tatuażami (jakże oryginalne), wyglądają „cool”… ale czy wykonują uczynki Jezusa? Czy codziennie karmią się Jego Świętym Słowem? A może siedzą w barach będąc „świadkami” (sarkazm)? Czy zamierzasz zrobić cokolwiek?

Naprawdę CHCĘ dotrzeć do czegoś mocnego w tej sprawie, bardziej niż ktokolwiek inny. Rzeczywiście CHCĘ, abyście byli urażeni aż do tego stopnia, aby podjąć DZIAŁANIE, ponieważ to jest ta sama młodzież, którą wychowujecie na przywódców waszego „ruchu” w ciągu następnych kilku lat. To ta sama młodzież, które może „uwielbiać” bardziej ekstrawagancko niż jakikolwiek starszy człowiek z waszego kościoła, a która jest w tajemnicy zżerana uzależnieniami i bałwochwalstwem (przeczytajcie 1 rozdział Izajasza, aby sprawdzić jaki jest Boży punkt widzenia na ekstrawaganckie uwielbienie bez świętości). Kościele! Płacz i smuć się tym… nauczyliśmy ich tego, że Jezus jest ich kumplem, a oni nie mają pojęcia o Jego Królowaniu! Nie mają pojęcia o Jego nienawiści do ich grzechu!

Biblia mówi w Księdze Objawienia, że: „Udziałem zaś bojaźliwych i niewierzących, i skalanych, i zabójców, i wszeteczników, i czarowników, i bałwochwalców, i wszystkich kłamców będzie jezioro płonące ogniem i siarką. To jest śmierć druga

Co pozwala nam sądzić, że możemy zrobić z nich następnego Smitha Wigglesworth’a bez Słowa i bez świętości?

Wiem, że w miarę jak zbliżamy się do Końca Wieku, będzie ogromny napływ ludzi, którzy przyjdą do Królestwa, lecz będzie to nie tylko młodzież, lecz maluchy, dzieci, starsi ludzie, w średnim wieku, czarni, biali, Hiszpanie itp. Żadne grupa ludzi nie powinna uważać, że jest bardziej uprawniona do nadchodzącego poruszenia Bożego. Wiem również, że 2 List do Tesaloniczan mówi o wielkim odpadaniu od Pana przed zakończeniem wieku. Uważaj na to, kościele, przyjmij miłość Prawdy, abyś nie został zwiedziony do wiary w kłamstwo.

 

Ostatnia strata

Pod koniec pracy w Liście Eliasza byłem wrakiem. Moje fundamenty legły całkowicie w gruzach, nie miałem „punku zakotwiczenia”, aby osądzić czy to, co słyszałem było od Boga, czy nie. W tym czasie został zatrudniony młodzieniec, który pasował do proroczego opisu tego, czym jest chrześcijaństwo „na skraju”… w wieku około 20 lat, czarny, w tatuażach, kolczykach, z bardzo ciemną przeszłością i „krzykliwą” osobowością. Już był uczestnikiem kościoła Vineyard i był uważany przez wielu za jednego z przywódców „Nowego Gatunku”, którzy byli szkoleni po to, aby pomóc sprowadzić to wielkie, prorokowane przebudzenie.

Staliśmy się całkiem bliskimi przyjaciółmi i pomimo mojego osobistego duchowego ubóstwa, wziąłem go pod swoje skrzydła. Wraz z żoną zaopatrzyliśmy go w meble do mieszkania, znaleźliśmy mu miejsce na wakacje i podstawowe poczucie „rodziny”. Muszę powiedzieć, że bardzo cieszyło nas jego towarzystwo i kochaliśmy go bardzo, jak małego brata.

Niemniej, po jakimś czasie zacząłem zauważać niekonsekwencje w jego chodzeniu z Bogiem. Miał, na przykład, filmy horrory jak „Piła” czy „Hostel” w domu, a gdy zwracałem mu na to uwagę, mówił coś takiego: „To jest OK, Duch Święty powiedział mi, że mogę to oglądać”, lub „Bóg rozumie miejsce, w którym jestem, więc nie przejmuj się tym”. Ponieważ sam nie byłem dla niego w tym czasie najlepszym przykładem (piłem piwo w jego obecności a nasze rozmowy dość często wędrowały ku niewłaściwym tematom), więc nigdy nie sprzeciwiałem się mu w tej sprawie.

Zauważyłem również, że przebywali u niego młodzi ludzie (przeważnie chłopcy w wieku 14 – 18 lat). Powiedział mi, że pochodzą z dysfunkcyjnych domów lub z ulicy i potrzebują miejsca ucieczki. „Kościół nie dociera do nich, więc jeśli ja tego nie zrobię to kto?” przekonywał mnie. Szybko rozeznałem, że te dzieciaki miały zamieszanie w sprawach seksualnych i nie czułem się w tej sytuacji wygodnie.

Na to wszystko nakładała się sytuacja w kościele, do którego chodził, który nie dyscyplinował go ani nie karcił zgodnie ze Słowem Bożym. Pewnie, nie było to łatwe zadanie, z powodu udzielonych mu wcześniej względów, a jego arogancja i osobowość, oraz poczucie prawa do wszystkiego bez oglądania się na innych, wymknęły się spod kontroli. Jego zewnętrzny wygląd i osobowość doprowadziły automatycznie do przekonania, że jest on tym „Nowym Gatunkiem” Bożego przywódcy a może, pomimo swych złych przeczuć, nie chcieli poddawać w wątpliwość jego status quo i wskazywać na oczywiste sprawy, którymi należało się zająć. Ten młodzieniec prowadził ekstrawaganckie uwielbienie i „prorokował” dokładnie tak samo, jak widział, że w jego kościele robią rówieśnicy i pozostawiono go samego.

Było to mniej więcej w tym czasie, gdy postanowiłem w sercu odbudować fundamenty Bożego Słowa w moim życiu. Wiedziałem, że muszę opuścić Listę Eliasza przy pierwszej okazji, więc zacząłem modlić się żarliwie o nową pracę. Gdybym wiedział, jakie czeka mnie błogosławieństwo, po prostu rzuciłbym to.

W miarę jak moje fundamenty i przekonanie zaczęły wzmacniać się, zaczęliśmy się z tym młodym człowiekiem coraz ostrzej sprzeczać. Wskazywałem mu na to, że nie wolno prowadzić takiego życia, jakie prowadzi, i wzywać imienia Jezusa. Zamiast przyznać, że to co robił, było grzechem, usprawiedliwiał i mówił, że „Duch Święty mówi, że to jest OK”. Mówiłem mu, że to NIE był Duch Święty, lecz inny, z piekła. Oczywiście od tego czasu było coraz gorzej, aż do tego stopnia, że nie chcieliśmy go widzieć w pobliżu naszego domu. Uwierzcie mi, kosztowało mnie to bardzo dużo, aby być tak łagodnym i „miłym” jak to tylko możliwe, lecz on odrzucał Boże napomnienie.

W końcu pewnego dnia przyszedł do mnie i powiedział: „Kevin, jestem biseksualny”.

Wiedząc, że ma problemy w tej dziedzinie powiedział: „Taaaa,.. domyśliłem się”.

Wtedy powiedział: „… i Bóg mnie takim stworzył, więc jestem szczęśliwy z tego, kim jestem”.

Na co odpowiedziałem: „Bóg NIE uczynił cię takim! Może coś stało ci się czego nie pamiętasz, lub gdy byłeś młodszy lecz Jezus NIE czyni ludzi biseksualistami czy homoseksualistami, ani żadnymi zboczeńcami tego typu”.

On usprawiedliwiał się również tutaj i mówił: „Duch Święty powiedział mi, że on uczynił mnie w taki sposób i kocha mnie takiego, jaki jestem”.

W tym momencie wiedziałem, że jest stracony. Absolutnie nie miał żadnego szacunku dla Słowa, całkowicie usprawiedliwiał swój grzech i był zdecydowany trzymać się tego. Od tej pory nie rozmawiałem z nim, lecz wiem, że przeprowadził się do innego miasta i jest przebierańcem i biseksem, cały czas przekonany, że „świadczy” innym, chodząc do barów i tańcząc z innymi mężczyznami. Smutno mi w sercu z jego powodu. Idzie do piekła w pełni przekonany, że ma bliską relację z Jezusem.

Rozumiecie, że jest on Docelowym Owocem ruchu, który nie ma szacunku dla całego Słowa Bożego czy świętości. Dzieci dojrzewają, widząc jak rodzice szukają znaków, cudów, chrześcijańskich pokazów, aby ukołysać ludzi (dosł.: christian dog and pony show), widzą w tym wszystkim próżność i hipokryzję, i ostatecznie zwracają się do świata.

Jestem tak samo winny pokazywania tego obdartego przykładu i ciągle zbieram się do kupy. Błagam Boga każdego dnia, aby moje dzieci wydały trwały owoc i jestem szczęśliwy, ponieważ mogę powiedzieć, że zaczyna się on wykształcać. Boże, proszę, nie to trwa!

Część dziewiąta

 

Błogosławieństw i Pokoju

Kevin Kleint

Email: kevin@zionfire.org

 

сайта

Moje siedem lat w Liście Eliasza_7

Koszty braku rozeznania

18 marca 2011

Kevin Kleint

Jeśli trafiłeś na tą serię pierwszy raz zacznij proszę od Części 1 – Na początku. Da ci to lepsze zrozumienie tego, jaką drogę Kevin przeszedł. Zachęcam do przeczytania wszystkich 9 części, aby uzyskać „pełny obraz”.

Srogą prawdą jest to, że współcześni fałszywi prorocy i ich uczniowie pysznią się z wielkiego proroczego poznania, a tak naprawdę mają bardzo niewielkie rozeznanie lub wcale go nie mają. W czasie mojej siedmioletniej pracy dla Listy Eliasza (oraz 5 lat w Vineyard), spotykałem się w tak dużą ilością osób będących pod wpływem czarów (w różnym stopniu), pornografii i ducha homoseksualizmu, a jednak NIC z tym nie zrobiono ani nie powiedziano, aby jakoś zaradzić. Jak już wcześniej powiedziałem, że w konferencjach i w nabożeństwa brały udział czarownice i czarownicy, którzy wracali do domów nie przekonani o grzechu i niezbawieni. Ludzie z duchem homoseksualizmu i/lub uzależnieni od pornografii, przyznający się do tego, byli dopuszczani do udzielania „proroczego słowa” zza kazalnicy i nikt tego nie kwestionował. Ludzie, to jest grzech.

 

Kolejne zniszczone marzenie

Około 2004 roku zostałem zaproszony przez Jill Austin na konferencję organizowaną przez Gateway Church w Los Angeles (z udziałem: Jill, David Ruis and Shawn Bolz). Kościół znajdował się na alei Santa Monica Boulevard i dostarczał żywności, możliwości kąpieli oraz prowadził dyscyplinujące nabożeństwa dla bezdomnych, prostytutek i narkomanów. Mając powołanie do usługiwania ludziom z ulicy, byłem BARDZO podekscytowany możliwością udziały w tym wydarzeniu.

Aleja Santa Monica Boulevard znana jest niektórym jako „Aleja Zniszczonych Marzeń” („Boulevard of Broken Dreams”) i wierzę, że nie jest to przesada. Nędza i pustka tej ulicy zrobiła na mnie większe wrażenie niż to, co widziałem w Ugandzie. Przebierańcy (cross dressers – mężczyźni ubrani za kobiety i na odwrót), prostytutki, hulaki, pijacy i narkomani byli wszędzie i to nie tylko w nocy, byli tam w świetle dnia. Serce łamało mi się na widok pustych spojrzeń ich oczu… byli pustymi skorupkami. Nie mogłem się doczekać na spotkanie z ludźmi, którzy wychodzili naprzeciw potrzeb tych zgubionych dusz.

Gdy spotkałem pastora i zespół uwielbiający, zauważyłem, że byli naprawdę dobrze ubrani i (szczerze) dość zniewieścieli. Bardzo starałem się nie wyciągać wniosków na temat ludzi, ponieważ nie każdy ma takie wsiowe pochodzenie jak ja. W końcu, niektórzy faceci pasują do tego całego „metroseksualnego” stereotypu i pomyślałem, że jeśli Jill Austin ich akceptuje, to z pewnością ja również powinienem.

Konferencja sama w sobie wprawiała w zakłopotanie, była interesująca i chaotyczna. David Ruis grał uwielbienie w stylu Techno i przyciągnął ludzi spoza kościoła. Gdy przebierańcy, ćpuny itd. przeniknęli do środka, zobaczyli tych wszystkich „już zbawionych/proroczych” ludzi tańczących i uwielbiających, zaczęły się dziać interesujące rzeczy. Manifestowało się dużo demonów, a sporo spośród tych niezbawionych zaczęło „uwielbiać” wraz z proroczym tłumem, lecz szczerze mówiąc, niestety nie pamiętam ani jednego przypadku uwolnienia czy zbawienia. Mimo wszystko, i pomimo wszystkich niedociągnięć, zobaczyłem w tym czasie kościół rzeczywiście angażujący świat wokół nich i jakoś „WIEDZIAŁEM”, że Bóg chce, abym był tam z nimi. Gdy wróciłem do domu powiedziałem żonie (we łzach), że znalazłem swoją służbę. Zaczęliśmy przygotowywać się do przeprowadzki do Los Angeles.

Dwa tygodnie później otrzymałem email od współpracownika pastora z informacją, że pastor (oraz zespół uwielbienia) zostali publicznie skonfrontowani przez kogoś ze zgromadzenia. Moje pierwsze rozeznanie było dobre, wszyscy byli aktywnymi homoseksualistami, zarówno we własnym gronie, jaki i z innymi ludźmi spoza „zespołu”. Pastor skończył, rezygnujące ze stanowiska, żona zostawiła go (tak, był żonaty), a kościół rozpadł się. Bardzo byłem tym zmartwiony. Imię Jezusa po raz kolejny było splamione w oczach tych, którzy naprawdę Go rozpaczliwie potrzebowali. Nigdy nie zapomnę tego, co zobaczyłem na Boulevard of Broken Dreams.

Po tym zdarzeniu zacząłem poważnie kwestionować rozeznanie tych proroków. Naprawdę lubiłem Jill (która już nie żyje) jako osobę, lecz jeśli ona (i inni proroczy ludzie) nie mogli dostrzec czegoś, co powinno być tak oczywiste, jak miałem w ogóle zaufać ich poznaniu. Prawdopodobnie będzie to wyglądało tak, jakbym tu określał jakieś cechy, lecz demon homoseksualizmu (w mężczyźnie czy kobiecie) jest jednym z najbardziej oczywistych do rozpoznania demonów, a jednak nawet krótkie spojrzenie na niektórych z tych proroczych ludzi wskazywało, że wyglądali oni na zadowolonych i byli tym nieporuszeni. . .było tak nawet wśród samych proroków.

 

Zdumienie w Georgii

Zostałem zaproszony, aby przemawiać na konferencji w Georgii wraz z Chad Taylor’em i kilkoma prorokami „niższego poziomu”. Po konferencji siadłem przy stole z dwoma z nich (nie chcę podawać ich nazwisk, ponieważ nie wiem, jaki jest ich stan dzisiaj). Jeden z nich spojrzał mi w oczy i powiedział: „Jeśli dwaj ludzie tej samej płci kochają się i chcą wziąć ślub, to, szczerze, NIE MAM PROBLEMU z tym”. Powiedziałem im, że nie da się wzywać imienia Jezusa, głosić Jego Sprawiedliwość i Świętość, i trzymać się tego rodzaju śmieci. Opuściłem Georgię bardzo zły i zawiedziony tą sytuacją.

Jak można zgadzać się z homoseksualnym duchem? Jak ktoś z proroczym obdarowaniem może nie być w stanie (czy może nie chcieć) rozpoznać go?  Wszystko sprowadza się do braku rozeznania.

 

Czarownica w Liście Eliasza

Duch czarów może być rozpoznany po różnego rodzaju metodach działania, lecz aby trzymać się tematu, nie będę wyjaśniał wszystkich. Niemniej, jedna rzecz jest w każdej sytuacji pewna: jest przebiegły i zazwyczaj trzyma się „poza radarem” do chwili, gdy przyjdzie rozeznanie i zostanie wywołany na powierzchnię, związany i wypędzony w imieniu Jezusa. Ponieważ w opisanych dalej okolicznościach nigdy się to nie stało, mogę wyjaśnić tą sytuację mówiąc tylko to, co działo się w moim przypadku i z mojej perspektywy. Wnioski pozostawiam czytelnikowi.

Pewna kobieta została zatrudniona do pracy w zespole do odbierania telefonów. W ciągu miesiąca została wyniesiona do asystentki Steve’a i mniej lub bardziej obarczona odpowiedzialnością za biuro w czasie jego wyjazdów. Pewien członek z przywództwa Listy Eliasza powiedział mi, że ludzie z jej poprzedniego kościoła napisali do Steve’a dużo listów, ostrzegając go przed nią. Niektórzy twierdzili, że ona manipuluje, funkcjonuje w czarach, inni otwarcie oskarżali ją o to, że jest czarownicą. Pomimo tych ostrzeżeń, informacje zignorowano i zatrudniono ją. Pierwsze dwa lata, nie wiedziałem o tych ostrzeżeniach i, szczerze mówiąc, zostałem przez nią pozyskany. Gdy zachorowała moja żona, właśnie ona przyszła do nas do domu i czyściła drewniane podłogi ręcznie na kolanach. Było to dla mnie skrajnie upokarzające i myślałem, że na pewno ta kobieta była święta. Rozwinęła się między nami „przyjaźń” na jakiś okres 1.5 roku. Mówiła mi takie rzeczy jak to, w jaki sposób rozpoznaje „Boże namaszczenie” na moim życiu i jak będziemy razem współpracować nad proroczymi projektami w przyszłości. W jakiś sposób nadskakiwała mi, jak młodszy braciszek i zawsze gotowa była uśmiechnąć się i przygarnąć. Z drugiej strony, moja żona widziała ją zupełnie inaczej. W tym czasie coraz bardziej chorowała, a obecność zła w naszym domu była czasami niemal „namacalna”. Żona powiedziała mi: „Kevin nie ufam jej, to zły człowiek!” Przez pewien czas broniłem jej: „Serce, mylisz się, nie ufasz jej,.. nie znasz jej tak dobrze jak ja!”.  Tak, okazało się, że miała rację.

Tylko kilka razy zdarzyło mi się w życiu, żeby duch zmaterializował się przed moimi oczami; to był jeden z tych przypadków. Pewnego dnia rano, gdy budziłem się, u stóp łóżka zobaczyłem duchową istotę. Nie mogę powiedzieć jak to wyglądało. . .coś jak „bardziej gęste” powietrze. Mimo wszystko ten duch odwrócił się w moją stronę i rozpoznałem twarz tej kobiety! Powiedziałem głośno: „W porządku, teraz wiem kim jesteś. Wyrzekam się wszelkiej relacji czy więzi duszy, jakie mogą mieć z tobą. Związuję cię w imieniu Jezusa,.. wynoś się z mojego domu!”.

Duch natychmiast odszedł a atmosfera w domu naprawdę się zmieniła!

Można by przypuszczać, że to zdarzenie wystarczyło, aby mnie przekonać, i tak się zaczynało się dziać. Gdy tego samego dnia dotarłem do pracy i zobaczyłem ją, nie powiedziała do mnie ani słowa, ani nie uśmiechnęła się, ledwie na mnie spojrzała. Zdarzyło się to TEGO SAMEGO DNIA, gdy wyrzekłem się relacji z nią… od tamtej chwili mało co odzywała się do mnie.

Wkrótce potem stała się bardzo przywódczym typem i kilka kobiet z naszego biura mających słabszą wolę natychmiast ustawiło się w kolejce za nią i chodziło wokół niej, jakby była królową…nosiły jej torebkę, robiły kawę itp. Całe biuro wiedziało, kiedy miała zły dzień i ten teatr stał się niemal codzienną rutyną.

Mimo że Lista Eliasza miała już kierownika operacyjnego, często pojawiała się walką o władzę między nią a innym kierownikiem. Została jej oddana wystarczająco duża władza, aby mogła wprowadzać liczne podziały i robić inne rzeczy. Wielokrotnie moi współpracownicy otrzymywali jedno polecenie od kierownika operacyjnego i zupełnie przeciwne od niej. Nie ma potrzeby mówić o tym, że tworzyło to bardzo chaotyczną atmosferę. Jak wszystkim wiadomo: mądry człowiek po szkodzie.

Były również inne znaki, które powinienem był rozpoznać, lecz, podobnie jak Steve, byłem zbyt zaślepiony przez jej wpływ. Spoglądając wstecz, to co teraz wydaje mi się najbardziej charakterystyczne to widzę, że gdy mówiła do mnie (i innych) o swojej intymności z Duchem Świętym to jej słowa i język ciała dawały do zrozumienia coś więcej niż duchowy związek. Wiem, że to brzmi głupio, lecz dokładnie to było widoczne.

Ostatecznie po moim odejściu została zwolniona z Listy Eliasza, lecz Steve cierpi do dziś dnia z powodu chorób i dolegliwości, których lekarze nie mogą wyjaśnić. Jestem przekonany, że jest tak z powodu relacji z tą kobietą i duchami, które jej towarzyszyły.

 

Część ósma

Błogosławieństwa i Pokój

Kevin Kleint

Email: kevin @  zionfire.org

 

системы продвижения сайтов

Moje siedem lat w Liście Eliasza_6

 

Złe korzenie

17 marca 2011

Kevin Kleint

„Ojcowie” Proroczego Ruchu

Nie chcę w tym rozdziale wskazywać na poszczególnych ludzi. Używam Boba Jonesa i Paula Caina jako przykładów, aby pokazać, że perwersja i błąd mają mocne oparcie w korzeniach tego ruchu i jest to przekazywane bezpośrednio „młodszemu” pokoleniu proroków i ich uczniów, którzy ślepo czczą”starszych” proroków, ponieważ tak ich nauczono. TAK ŁATWO jest zaakceptować to, co słyszysz, gdy pochodzi od osoby, którą podziwiasz, lecz konsekwencje są ogromne jeśli jest to złe, bądź jeszcze gorzej, jest to półprawda.

Bob Jones i Paul Cain uważani są w tym ruchu za „ojców” czy „wyższy poziom proroków”.

Są na tej scenie od lat 90tych i są całkiem dobrze znani proroczemu tłumowi. Jeśli zapytasz jakiegoś proroka pod czyim jest wpływem to w 95% przypadków pojawia się na ich ustach albo Bob Jones, albo Paul Cain.

 

 

 

 

Bob Jones

Zgodnie z informacjami z Olathe Daily News (11/13/91 – „Duchowny usunięty po przyznaniu się do seksualnego złego prowadzenia się”), Bob Jones przyznał się do niewłaściwych praktyk seksualnych prowadzonych za zamkniętymi drzwiami jego gabinetu z kilkoma kobietami. Czytałem i słyszałem kilka różnych sprawozdań, co tam się działo, lecz nie będę ich ujawniał tutaj, ponieważ nie mam konkretnego źródła. Fakt, że to się stało i zostało przyznane, powinien wystarczyć.

Dodatkowo jest on znany z powiedzenia, że Bóg dopuszcza tylko do 66 procentowej dokładności proroczego słowa. „gdybym ja [Bóg] przekazywał obecnie 100% słowo Rhema to odpowiedzialność byłaby tak ogromna, że mielibyśmy wielu Ananiaszy i Safir i ludzie nie mogliby wzrastać” (było to cytowane na stronie 68 „Beware of the New Prophets” przez Bill Randles, 1999) … Boże uchowaj, abyśmy ponosili jakąkolwiek odpowiedzialność.

Już 23 lutego bieżącego roku (2011), Steve Shultz umieścił na stronie Listy Eliasza:

 

 

 

 

Steve Shultz

„Wiele lat temu zostałem uhonorowany przez przyjazd do mojej posiadłości Boba Jonesa. Niewielu jest proroków, których słucham „z uporem”, gdy prorokują. Bob Jones jest jednym z nich. Gdy prorokuje, nastawiam się na słuchanie. Nie wysyłam niczego, jeśli komuś nie ufam, rozumiecie, lecz niektórym z nich ufam bardziej niż innym. Bob Jones jest taką osobą, jest moim przyjacielem i prorokiem z wyższej półki. Nastawcie się”.

Z tego cytatu można dostrzec, że Steve Shultz daje bezwarunkową wiarę w to, co mówi Bog Jones, ponieważ jest uważany przez Steve (oraz resztę proroczego tłumu) za „wyższy poziom”.

W tym samym poście, Bob Jones uczy błędu. Mówi, że Elohim oznacza: „ojciec resztki”, Zbadałem to na następującej stronie (http://www.hebrew4christians.com/Names_of_G-d/Elohim/elohim.html) i nie znalazłem takiej definicji nigdzie. Zatem sprawdziłem w Google i wiecie, co się okazało? W sierpniu 2010 roku Bog Jones mówi, że Eliakim znaczy „ojciec resztki” (http://bobjonesnew.unionactive.com/Docs/Words%20of%202010/2010-08_The_Keys.htm). Więc, co to jest?

Może się to wydawać czepianiem się i może wyglądać na drobny błąd w „większym obrazie”, lecz czy ktokolwiek przejmuje się tym, żeby sprawdzić ze swoją Biblią, konkordancją, aby zobaczyć, czy to rzeczywiście zgadza się ze Słowem Bożym? Mnie zajęło to tak naprawdę 5 minut szukania… na pewno ktoś znajdzie 5 minut? Jak wiele innych błędów tego rodzaju przełknęliśmy, ponieważ byliśmy zbyt zajęci patrzeniem na człowieka, aby nas prowadził, zamiast na Boga? Tego rodzaju „małe” błędy zdarzają się cały czas w proroczym ruchu i nikt nie przejmuje się tym, aby być wobec siebie nawzajem odpowiedzialnymi. Zdaje się, że mogę dopuścić ten błąd Bobowi, bo w końcu prorocy są tylko w 66% dokładni.

Idźmy dalej.

 

 

 

 

Paul Cain

Paul Cain, prawdopodobnie najbardziej znany ze „stadionowej mowy”, jest kolejnym prorokiem „wysokiego poziomu”, który jest bardzo szanowany wśród proroczego tłumu.

Skonfrontowany przez Ricka Joynera i Jacka Deere w 2004 roku, Paul Cain, przyznał, że był homoseksualistą i alkoholikiem. Pomimo podjętej próby odnowienia go, nie było to skuteczne. W 2007 roku pan Cain mimo wszystko ogłosił, że został „odnowiony” do służby i zaczął przyjmować zaproszenia na konferencje. W 2008 roku Paul publicznie powiedział w Lakeland, że były „fałszywe pogłoski” o nim, i że on prowadził „czyste życie”. Dodając kolejne skrzywienie do tego zwiedzenia 5 maja 208 roku Paul Cain modlił się nad Toddem Bentleyem w czasie przebudzenia w Lakeland:

„Dziękuję ci za to, że odpowiedziałeś na moją modlitwę, że pozwoliłeś mi dożyć i oglądać znaki tego przebudzenia i zaangażować się w to w jakiś sposób czy uczestniczyć jeśli możliwe,… Panie, Ty nigdy nie pozwalałeś mi mówić, że spotkałem Nowy Gatunek Człowieka … Absolutnie spotkałem Nowy Gatunek! Gdy spotkałem się z Toddem Bentleyem, anioł Pański powiedział: „znalazłeś to, czego szukałeś”… to jest mąż pozbawiony fałszu, oto Natanael, w którym nie ma fałszu! Stałem przy sławach i tych wielkich, którzy mieli największe służby uzdrawiania wszystkich czasów i nigdy nie spotkałem kogoś o takiej spójności wewnętrznej (integralności) i takiej możliwości doprowadzenia do światowego przebudzenia. I chcę po prostu obdarzyć i błogosławić…cokolwiek mogę zrobić… oto staję, aby słuchać Pana i przenieść i dać mojemu bratu, który daje tak wiele innym, tak wiele mnie, daję wszystko, cokolwiek zostało złożone na moim życiu, czego nie wiedziałem jak dalej przekazać, daję to mojemu bratu dziś, aby podtrzymywał to przebudzenie, aż stadiony na całym świecie zostaną,.. uch… złapią to, będą nosicielami tego i wezmą to od jednego krańca świata do drugiego i dziękuję ci za to, że SPOTKAŁEM DZIŚ NOWY GATUNEK”.

Link do tego błogosławieństwa:

\”Błogosławieństwo\' Todd\’a

Nic dziwnego, że Todd popadł w seksualny grzech!! Paul Cain przekazał (nadał, pobłogosławił, przekazał) wszystko to co jego „bóg” mu dał, Toddowi! Niedługo później po tym, gdy Todd popełnił cudzołóstwo i ożenił się z nową żoną, przebudzenie w Lakeland straciło swój rozpęd i ostatecznie zakończyło się.

Część siódma

Błogosławieństwa i Pokoju

Kevin Kleint

Email: kevin@zionfire.org

 продвижение