Noszenie krzyża_3

Logo_FennC_2

John Fenn

Czasami nabieram ochoty na michę płatków owsianych na śniadania i to był właśnie jeden z takich dni. Znalazłem trochę irlandzkich płatków na półce. Mimo, że data ważności już dawno minęła, nie znalazłem w środku żadnego łażącego robactwa, więc przygotowałem sobie dużo porcję. Zalałem mlekiem, wymieszałem i wkrótce pochłonąłem całość razem z 4 tostami z masłem. Trochę dziwnie to smakowało, było trochę cierpkie, kwaśne, ostre, ale pomyślałem sobie, że skoro to jest irlandzka wersja płatków owsianych to tak musi być.
Wiedząc, że Barbara będzie chciała spróbować tego samego co ja jadłem (patrz pierwszą część cyklu), przygotowałem równocześnie i dla niej porcję, aby zjadła, gdy wstanie. Wsypała do talerza, nalała troszkę mleka, wymieszała, usiadła i wzięła tego wielką łyżkę do ust… i natychmiast wypluła; „Tfu! To jest zepsute. O,… wstrętne. Zjełczałe. Wyrzuć natychmiast… mam nadzieję, że nic z tego nie zjadłeś! Możesz się rozchorować, musisz zjeść coś innego!”

Odpowiedziałem: „Za późno, już sporo zjadłem. Myślałem, że to tak dziwnie smakuje, lecz trucizna nic mi nie może zrobić, ponieważ nie wiedziałem, że to jest zepsute. Czegoś się nauczyłem lecz szkody z tego nie będzie. A więc to nie smakował tak dziwnie tylko dlatego, że to jakaś inna firma”. Barbara zjadła zamiast tego zimną porcję zbożowych płatków, ja ruszyłem zdrowy do swoich zajęć.

Stare myśli, które muszą zostać zabrany na krzyż, a trucizna

Pisałem o tym, jak Piotr powiedział Panu, że nie może iść na krzyż, na co Jezus powiedział, że Piotr myśli o tym, co ludzkie, a nie o tym, co Boże, i że musi ukrzyżować te myśli, a przyjąć Boże.

Pisałem też poprzednio o tym, że pierwszymi myślami, które należy ukrzyżować w oparciu o objawienie, są te, mówiące o nienawiści do siebie, ponieważ nie można wykonać przykazania Bożego, aby kochać bliźniego jak siebie samego, jeśli wpierw nie kocha się siebie.

Podzieliłem się też tym, że niektórzy wierzący nigdy nie przyjęli tego objawienia, wyskakując od razu do przodu do „głębszych” prawd. Jeśli pędzą do przodu w poszukiwaniu i przyjmowaniu objawienia innych rzeczy w wierze, zanim rzeczywiście poznają objawienie Ojca, który ich kocha, wypadną z równowagi wiary z powodu wadliwego fundamentu.

Przygotowując sobie wielkie duchowe śniadanie, na które może składać się duchowy tost, duchowe mleko, duchowe płatki, nie zdają sobie sprawy z tego, że jeden z tych składników jest trucizną. Na zewnątrz taki człowiek wygląda na zdrowego, lecz w rzeczywistości ma w sobie truciznę.

Co więc dalej, gdy już mam te objawienia?

W 1 rozdziale 2 Listu Piotra od wersu 5 czytamy (zakończenie wersu 7 wg wersji ang. zamieszczonej przez autora):

„I właśnie dlatego dołóżcie wszelkich starań i uzupełniajcie waszą wiarę cnotą, cnotę poznaniem, poznanie powściągliwością, powściągliwość wytrwaniem, wytrwanie pobożnością, pobożność braterstwem (miłością), (7) w tym braterskim uczuciu rozwińcie miłość Chrystusową (agape), która ma nauczyć bezinteresownego szukania tego co najlepsze dla innych oraz robienia różnych rzeczy, które będą korzystne dla innych”.

Zwróć uwagę na cnotę, moralną doskonałość. Jest to pierwsze cecha charakteru, która ma się rozwijać zaraz po otrzymaniu objawienia mówiącego, że Jezus jest Chrystusem i że jesteśmy kochani bezwarunkowo.

Jako ludzie wiedzący o tym, że Jezus jest Panem, że wszyscy pewnego dnia staniemy przed Nim, aby zdać sprawę ze swego życia, wiedzący również, że On kocha nas bezwarunkowo, nie będziemy już więcej chcieli kraść, kłamać, oszukiwać. Moralna doskonałość jest zatem pierwszą cechą charakteru, którą, po otrzymaniu tych objawień, należy dodać do wiary.

Gdzie umierają stare myśli, a nowe biorą swoje życie

Powiedzmy, że jakiś nowo narodzony nastolatek, mający te zdumiewające objawienia napędzającego jego myśli, spotyka się ze swoim starym przyjacielem, który chce po szkole iść na kradzież do sklepu. Taki młody człowiek bezpośrednio zderza się z tym, aby być odpowiedzialnym przez Jezusem, a ponieważ kocha siebie i wie, że on sam i jego przyjaciel są kochani, wkracza w bitwę toczącą się w umyśle o wyprawę ze starym przyjacielem na jakieś pomniejsze przestępstwo.

Jednak w nim samym nie ma już niczego, co motywowało by go do kradzieży, nawet jeśli mógłby skorzystać na nowej parze butów. Nie ma w nim już pragnienia, aby kraść, musi więc wypracować sobie solidny kręgosłup, aby móc powiedzieć przyjacielowi „nie”, być gotowym na wyśmiewanie, wyzywanie i ostracyzm grupy. W ten sposób, że krzyżuje stare myśli i dopuszcza do tego, że nowe myśli stają się jego własnością, dodaje moralną doskonałość do wiary.

A co nastolatką wykorzystywaną w dzieciństwie

Przyszła do Pana w ostatniej próbie szukania szczęścia i odkryła, że Bóg jest realny, i że kocha ją, lecz zmagała się z miłością do siebie. Nie mogła sobie przebaczy, trudno więc było jej uwierzyć w to, że On ja kocha. Niemniej, w czasie studiowania Słowa, i tak dalej, w czasie uwielbienia i modlitwy, w procesie poznawania Słowa Samego stopniowo przestaje walczyć z tymi nowymi myślami, że jest kochana bezwarunkowo i pozwala, żeby napełniały jej umysł pewnością.

Kiedy już więc uda się na randkę z chłopakiem, który chce współżycia z nią, na co w przeszłości zgodziłaby się, mając wewnątrz nadzieję na to, że pokocha ją naprawdę za to kim jest, bezwarunkowo, w nadziei, że chłopak będzie „tym jedynym”, który wypełni pustkę w jej sercu, teraz ma już objawienie mówiące, że Jezus jest Chrystusem, i że jest kochana bezwarunkowo. Nie musi już więc szukać wypełnienia miłością pustki w jej życiu, ponieważ już ma tą miłość. Pragnienie uprawiania seksu po to, aby zdobyć chłopaka, który może być „tym jedynym”, który wypełni pustkę odeszło – mówi chłopakowi: „nie” i dokładnie o to jej chodzi. Dodaje moralną doskonałość do swej wiary, krzyżując swoje stare myśli po to, aby myśleć myślami Bożymi.

Właściciel biznesu

Ten człowiek ma mały zakład hydrauliczny i przez lata, jak tylko była taka możliwość, brał od klienta gotówkę za wykonaną pracę, chował do kieszeni i nie rejestrował zysku, odstępując od wypełniania dokumentacji i płacenia podatków.

Kiedy jednak narodził się na nowo, wie, że jest bezwarunkowo kochany. Zaczyna patrzeć na klientów inaczej, wiedząc, że Chrystus jest w nim i że kiedy naprawia toaletę czy zlew to Chrystus w nim naprawia kanalizację tego człowiek a on jest Jego rękami, które wyciągają się ku dobru innych ludzi.

Pewnego dnia prosi o wypłatę należności i zatrzymuje się przy tym. Czuje się tak, jakby Jezus obserwował go z wewnątrz i tak naprawdę jest. Nagle objawienie o jego zepsuciu uderza w niego, mówi więc klientowi, że może skorzystać z karty, bądź wypisać czek i będzie to również w porządku. Do swojej wiary dodaje moralną doskonałość, krzyżując stare myśli o sposobie prowadzenia zakładu i opierając się na objawieniu, myśli nowymi myślami i w nowy sposób.

Oto jak dostaje się trucizna …

Jeśli ktoś z tych ludzi wymienionych wyżej zdecyduje się postępować wbrew otrzymanemu objawieniu, przeciw wiedzy o tym, jak ma postąpić oraz świadomości tego, nad Bóg z nim pracuje nad tym, aby dodał do swej wiary moralną doskonałość, ich sumienie przypala się, jak kawałek mięsa na grillu. Taka przypalona warstwa zewnętrzna zamyka wewnątrz soki, życie. W ten sposób życie nie przejawia się na zewnątrz i nie może dojść do pomnażania się Bożego życia wewnątrz.

Przez dopuszczenie do drobnej kradzieży, małej swobody seksualnej, małego wykręcenia się od podatku nie tylko sumienie przypala się nieco, lecz również dopuszcza się do skonsumowania wraz z tym, co dobre i korzystne dla duchowego życia, małej porcji trucizny. Z zewnątrz wygląda się na wspaniałego chrześcijanina, aby wszyscy widzieli, lecz wewnątrz pozwala się na to, aby to zatrute drzewo wzrastało wraz z ich wiarą.

W ten sposób zaczyna się tracić równowagę, ponieważ ignorując Ducha Prawdy mieszkającego wewnątrz.

Za każdym razem, gdy się to robi, przypala się trochę swoje sumienie i traci nieco z wrażliwości na Ducha Świętego, który mówi, że takie zachowanie jest złe. To z kolei prowadzi do tego, że wierzącemu brak jest wrażliwości, umiejętności rozpoznania, że temu czy innemu nauczycielowi brak równowagi… i zaczyna się schodzenie z głównej drogi.

W pewnym momencie taki wierzący w końcu wstaje i robi to, co właściwe, zabijając ludzkie myśli na swoim wewnętrznym krzyżu, o czym Jezus powiedział Piotrowi, który miał ukrzyżować ludzkie myśli, żeby Jezus nie poszedł na krzyż.

Czasami wraz ze wspaniałym nauczaniem, które przyjmuje się po drodze, zatrzymuje się nieco z tych ludzkich myśli. Tylko przypadkiem kiedy zdarzy się, że pochłaniamy trujące płatki, jak w moim przypadku, łaska Boża wystarcza, aby uchronić przed wiecznym szkodą, jeśli tylko dostrzeże się swój błąd i naprawi go. Jeśli nie to trzeba zebrać żniwo z tego, co się zasiało i narazić się na cierpienia, choć łaska zawsze jest dostępna, aby można zwrócić się do Niego …

Już wyczerpałem miejsca na dziś, temat podejmę następnym razem.

Noszenie krzyża_4

A do tej pory dużo błogosławieństw

John Fenn

email me at cwowi @ aol.com

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.