Nigdy nie skacz do pustego basenu

Richard Murray

Nigdy nie skacz do pustego basenu. Wydaje się całkiem oczywiste, lecz…

Otrzymałem ostatnio wspaniałe pytanie na temat duchowości zewnętrznych absolutów tego, co „dobre i złe”, które narzuca Prawo. Lista Jakuba rzeczywiście stwierdza, że jeśli ktoś złamie JAKIKOLWIEK przepis Prawa, to jest winny złamania WSZYSTKICH (Jak 2:10). Czy jednak TA mrożąca krew w żyłach prawda jest faktycznie ostatecznym celem Pana w nadaniu Prawa; potępić i zmiażdżyć nas lawiną poczucia winy i upadku, gdy Prawo jak śnieżna kula zmierza w naszą stronę.

Z pewnością nie.

Oto inny, być może bardziej korzystny sposób postawienia tego pytania: „Czy nasza niemożność podporządkowania się ostrym zewnętrznym wymaganiom Prawa jest ostatecznym zewnętrznym celem naszej wiary? CZY raczej Prawo jest tymczasową „odskocznią” świadomości, która pozwala nam znaleźć ostateczny cel – życie w Duchu?

Paweł napisał, że: „Prawo nie jest z wiary” (Ga 3:12). Jest to zdumiewająca deklaracja, która powinna nas na chwilę zatrzymać, zanim damy nura w sztywne, betonowe i potępiające absoluty tego, co dobre, a co złe. Podobne to jest do nurkowania w pustym basenie. Każdy kto chce skoczyć na główkę rozbije się na twardej powierzchni.

Absoluty Prawa pojawiają się wyłącznie jako tymczasowi opiekun tych, którzy nie działają zgodnie z zamieszkującym w nich Duchem Chrystusa. Prawo po prostu diagnozuje i ujawnia fundamentalną chorobę duszy, która wynika ze „sprawiedliwości własnej” ZAMIAST „sprawiedliwości Bożej”.

„Sprawiedliwość Boża” jest stanem wiecznego bytu, który kwitnie wtedy, gdy poddajesz się zamieszkującemu wewnątrz Duchowi. Prawo po prostu wskazuje na to, jak niemożliwie surowa i nieprzebaczająca jest rzeczywistość pozbawiona Ducha. Ta świadomość toksycznych skutków życia w stanie „braku wiary” i „braku Ducha”, która pochodzi ze „sprawiedliwości własnej” powinna nas doprowadzać do wołania o to, aby Duch Jezusa zamieszkał w nas i wcielił się w nas.

Gdy to się stanie, absoluty Prawa zostają zrzucone i rozdrobione jak martwy kokon krępujący wzrastającego i rozwijającego się motyla. Ten kokon był przydatny przez pewien czas, lecz teraz jest odrzucony ze względu na wyższą rzeczywistość (?). Pojawia się piękno i dar Ducha. Czas na latanie wraz z Panem, który staje się naszymi skrzydłami. Teraz mamy już Jego naturę, która oświeca podejmowane decyzje i uzdalnia nas do działania.

Pozbawiony życia kokon Prawa wypełnił swoje zadanie, przeobrażony i następuje przejście do działania Ducha.

Prawo działa „wobec człowieka” podczas gdy Duch działa „z człowieka”, a jest to różnica, która decyduje o wszystkim.

Mówiąc prosto: nasze własne przeklęte uczynki sprawiedliwości własnej zostają zastąpione boską sprawiedliwością samego Chrystusa. Teolodzy ten upgrade nazywają „propassions of Christ” (odwieczne cnoty Chrystusa) – Jego umysł i emocjonalne stany udzielone nam dzięki zamieszkującemu w nas Jego Duchowi. Jezus przemienia nasze dusze dokonując transfuzji Swojej natury do całego naszego jestestwa.

Taka jest jedyna końcówka Prawa – ujawnienie naszej rozpaczliwej potrzeby duchowej transfuzji po czym zaoferowanie nam szybko tej transfuzji jako daru. Teraz TAKI jest basen, do którego można z całego serca wskoczyć „na bombę”. s

[Głosów:3    Średnia:4/5]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.