Okrutny Jezus

Święci,

Ten kryzys tożsamości trwa w kościele Jezusa na całym świecie. 

 Czy Pan jest tożsamy z przyzwalającym na wszystko dziadkiem, zawsze pełnym nieograniczonej łaski, uśmiechającym się na wszystko, co robimy, zawsze odwracającym głowę na każdy grzech i wysyłającym nas zpaczką cukierków do Disney Land’u, życząc nam dobrej zabawy?

Czy też jest utożsamiany ze złośliwym, kapryśnym i arbitralnym despotą, kosmicznym zabijaką, który tylko patrzy, żeby uderzać przy każdej okazji. Czego uczy Jego Święte Słowo o Jego pełnej tożsamości? Czy jesteśmy na tyle w Jego Słowie, aby to rzeczywiście wiedzieć. I dlaczego przy Jego tronie przez eony czasów te postacie śpiewają antyfonalną pieśń: „Święty, Święty, Święty”?

Jeśli ujdzie twojej uwadze kim On jest w Swej rzeczywistej tożsamości – stracisz wszystko. Po prostu spytaj nieskruszony kościół Laodycejczyków z Obj. 3. Jezus nie stworzył, ani nie głosił Religii Nicei.

Mark Galli
jest świętym, który tworzy chrześcijańską historię. Wierzę, że w podobnym wymiarze jak Christianity Today. Korespondujemy ze sobą, ponieważ on nie stoi na uboczu. Jest prawdziwym żołnierzem. Zawsze cenię jego otwartość i równowagę. Poniższy fragment wart jest rozważenia. 

– – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – 

Czy Jezus był okrutny? 

Mark Galli „Christianity Today”

Gdy Jezus działa czy mówi ostro, wydaje się, że jest niemiły, lecz nie jest to dalekie od miłości. Pan zaczyna swoją służbę jako raczej wymagający rabbi. Nagle pojawia się przed dwom grupami rybakówi surowo nakazuje im: Pójdźcie za mną! (Mk 1:16-20). Nakazuje obłąkanemu mężczyźnie, żeby się zamknął i powoduje, że ten zwija się w cierpieniu (Mk 1:25-26). Po tym, gdypomógł bezradnemu trędowatemu, Marek mówi przygroziwszy mu, zaraz go odprawił (Mk 1:43).

Grecki zwrot stojący za „przygroziwszy mu” może oznaczać: „ostro zdemaskować” lub „zbesztać”. Zwrot „zarazodprawił” jest tłumaczeniem z greckiego słowa ekballo, które w innym miejscu jest tłumaczone jako „wypędzić” lub „wyrzucić”. Proste czytanie tego tekstu sugeruje, że Jezus zbeształ go i wyrzucił. Nic dziwnego, że niektóre starożytne rękopisy na wstępie opisu tego wydarzenia stwierdzają, że Jezus, zaniepokojony przez tego trędowatego, został poruszony nie „współczuciem”, lecz „gniewem” i to co najmniej zgadza się z ogólnym zachowaniem Jezusa tutaj. 

Nie jest to jakieś niezwykłe zachowanie Mesjasza. Jezus wypędził ludzi zpomieszczenia (ponownie ekballo), aby uzdrowić dziecko, po czym, „ostro przykazał” świadkom tego cudu, aby milczeli (Mk 5:40, 43). Wszedł w spór z Piotrem i na wzajem się gromili(Mk. 8:32-33). Jezus był rozdrażniony tłumem i swoimi uczniami: O, rodzie bez wiary, jak długo będę z wami. Dokąd będę was znosił? (Mk. 9:19). Przeklął drzewo figowe (Mk 11:13-14). Wypędził ludzi ze świątyni (przy pomocy bicza, jak pisze Jan 2:15), poprzewracał stoły i fizycznie zastraszył ludzi, aby uniemożliwić im przejście (Mk. 11:15-17)

Jeśli chodzi o postawę Jezusa wobec autorytetów to trudno nazwać ją szacunkiem. Nazywa Heroda listem (Łk. 13:32), dług karci uczonych w Piśmie i faryzeuszy nazywając ich „ślepymi przewodnikami” i „obłudnikami„(Mat. 23:24-25), i praktycznie przeklina ich mówiąc: jesteście jak groby pobielane, które na zewnątrz wyglądają pięknie, ale wewnątrz są pełne trupich kości i wszelakiej nieczystości (Mat. 23:27). 

Służba Jezusa obfituje w takie incydenty i tak naprawdę jest bez nich nie do wyjaśnienia. Gdyby Jezus był zwyczajnie kochający, współczujący i dobry – gdyby były tylko miły – to dlaczego zarówno  Żydzi jak i Rzymianie mieliby się czuć przymuszeni, aby GO zamordować? 

Naturalnie, nie są to te fragmenty nad którymi medytujemy w porannych czasie społeczności, ani nie zapamiętujemy ich dla inspiracji. Dlaczego więc niepokoi jeśli, czytając dalej, znajdziemy w nich coś budującego? Tak wiec, pomimo takiej ich wagi w Ewangeliach, te fragmenty są nam obce. Jest po temu przyczyna. 

Dziś przylgnęliśmy do Religii Nicei. W tej religii, Bóg jest życzliwym dziadkiem, który przymyka oczy na ludzkie błędy i bez słów wiadomo, że On zawsze rozumie – w końcu ludzką rzeczą jest błądzić, boską przebaczać. 

W szkicu: „Sympatyczny Jezus
Marilyn Chandler McEntyre pisze: „Jedną z najlepszych rodzicielskich chwil mego męża było to, gdy powiedział niemiłe słowo napomnienia do rozkapryszonego dziecka. Potem pochylił się, spojrzał córce prosto w oczy i powiedział: „Słonko, tak właśnie wygląda miłość”. W tym przypadku musiało się jej wydawać, że miłość jest bardzo daleka od sympatyczności”. 

Gdy Jezus odzywa się ostro do uzdrowionego trędowatego, gdy karci faryzeuszy i gdy gromi Piotra, wydawaje się, że jest to bardzo dalekie od bycia miłym, lecz nie było to dalekie od miłości. Mówiąc prosto, gdy Jezus nie jest miły, stara się doprowadzić do tego, aby ludzie zrobili to, co jest właściwe. 

Weźmy tego uzdrowionego trędowatego. Jeśli przyjrzymy się kontekstowi to Jego surowość staje się jasna: 

Mk. 1:43-45 

A  Jezus, przygroziwszy mu, zaraz go odprawił. I rzekł mu: Bacz, abyś nikomu nic nie mówił; ale idź, pokaż się kapłanowi i złóż za swoje oczyszczenie ofiarę, jaką nakazał Mojżesz, na świadectwo dla nich. Ale on, odszedłszy, zaczął rozgłaszać i rozsławiać tę rzecz, tak iż Jezus nie mógł już jawnie wejść do miasta, ale przebywał na ustroniu, na miejscach pustych. I schodzili się do niego zewsząd.

Jezus zdaje sobie sprawę z tego, że mężczyzna jest bardzo wdzięczny i chce zrobić coś nadzwyczajnego dla Jezusa, lecz Jezus nie chce tego nadzwyczajnego. On chce, aby mężczyzna zrobił to, co przewidywały ówczesne religijne wymagania (jak zapisano w III Moj. 14). Gdyby rzeczywiście chciał zrobić coś dla Jezusa, to wykonałby to zgodnie z księgą i w ten sposób okazał zwierzchnikom, że Jezus nie łamie Prawa (oskarżenie, o którym Jezus wiedział, że wcześniej czy później się z nim zetknie) a to pozwoliło by Jezusowi kontynuować jego służbę w miastach Galilei. 

Komentator Pisma, Ben Witherington, mówi, że uzdrowiony trędowaty: „przyniósł świadectwo o czymś złym, w zły sposób” . Tak więc Jezus nie mógł już wejść do miast a więc i synagog – domów chwały i wykształcenia, bogato symbolicznego miejsca, gdzie wolałbym przemawiać o wypełnieniu czasów dla Izraela. Teraz ludzie zaczęli oblegać go, nie po to, aby słuchać przesłania, lecz aby uzyskać uzdrowienie ze swoich chorób. 

Różne odmiany tego samego – Jezus pragnący, aby inni zrobili coś właściwego – widać w zgromieniu przez Niego hipokryzji faryzeuszy i ignorancji Piotra. Jezus jest mniej niż miły, ponieważ ludzie są często źli i głupi, i muszą zostać wyszarpnięci ze swego odurzenia. Mówiąc prosto: „Pan karci tych, których miłuje” (Heb. 12:6). 

Taka konfrontacja jest czymś więcej niż udzieleniem ludziom pomocy, aby zrobili to co właściwe. Służy to również pogłębieniu naszych wzajemnych relacji. W ten sposób Paweł mówi kościołowi w Kolosach: Słowo Chrystusowe niech mieszka w was obficie; we wszelkiej mądrości nauczajcie i napominajcie jedni drugich . . . (Kol. 3:16), równocześnie, w tym samym miejscu ostrzegając ich: przyobleczcie się w miłość, która jest spójnią doskonałości (Kol. 3:14). Paweł tęskni do głębszej, intymnej jedności w kościele i ta intymność jest wprowadzana przez różnego rodzaju zachowania takie jak: współczucie, dobroć, pokorę,łagodność i cierpliwość (Kol. 3:12), lecz również przez zachętę do napominania jedni drugich.

Małżeństwa wiedzą, kiedy ich relacje wchodzą w głębszą intymność: to jest wtedy, gdy zaczynają się regularnie sprzeczać. Rzeczywiście, wiele argumentów nie ma nic wspólnego z miłością, lecz mnóstwo z nich tak. Często zaczyna się od tego, że jedno z małżonków ma niewygodny obowiązek przekazania drugiemu: „Zrobiłeś coś źle”. 

Może to być powiedziane w najbardziej miły tonie, lecz rzadko kiedy miło się tego słucha i zazwyczaj prowadzi to do „konwersacji”, która staje się mniej niż miła. Strona, która zaczyna całą sprawę musi mieć wiele odwagi, stąd większość par nie robi tego, dopóki nie zajdą nieco dalej w swych relacjach, gdy już są całkiem pewni, że ta druga strona nie wyjdzie bezceremonialnie. Są wtedy gotowi zaryzykować sprzeczkę, ponieważ wiedzą, że dopóki ich relacja nie posunie się w stronę tego co nie-miłe, ich miłość nigdy nie pogłębi się. 

Święci, jesteśmy o jeden dzień bliżej Domu i Pana! Kochajmy Go z całego serca!

раскрутка

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.