Dary Ducha Świętego – Dar proroctwa

Keneth Hagin

Niniejsze studium zamkniemy zbadaniem ostatniego z darów inspirowanych – daru proroctwa.  Spójrzmy na to, co Paweł mówi o tym darze: 1 Kor. 14: 1, 39: 14.1     Dążcie do miłości, starajcie się też usilnie o dary duchowe, a najbardziej o to, aby prorokować. 14.39   Tak więc, bracia moi, starajcie się gorliwie o dar prorokowania i językami mówić nie zabraniajcie.

Przekazano nam, abyśmy gorąco pragnęli duchowych darów, a szczególnie proroctwa. Nie oznacza to, że nie powinniśmy pragnąć pozostałych darów, ale oznacza, że szczególnie mamy starać się o dar prorokowania. Paweł pisał pod natchnieniem Ducha Bożego do zboru w Koryncie i to jest ciągle równie aktualne dla każdego kościoła wszędzie, gdziekolwiek by on się nie znajdował. Hebrajskie słowo określające proroctwo  to płynąć wprzód, niesie również ze sobą myśl tryskać jak fontanna, zniżać, podnosić, spadać, staczać się, wytryskać wprzód. Greckie słowo określające proroctwo oznacza mówić za kogoś. Tak więc, gdy prorokujemy mówimy za Boga jako jego rzecznik. Dar proroctwa  jest rzeczywiście największym z darów inspiracji czy mowy ponieważ zbiera w sobie pozostałe dwa – języki i ich interpretację – do jednego daru.
1 Kor 14:5

A pragnąłbym, żebyście wy wszyscy mówili językami, lecz jeszcze bardziej, żebyście prorokowali; bo większy jest ten, kto prorokuje, niż ten, kto mówi językami, chyba żeby je wykładał, aby zbór był zbudowany

Ten werset sugeruje, że mówienie językami i interpretowanie ich jest równoważnie z proroctwem, tak więc w tym sensie, dar proroctwa jest największym z darów inspirowanych. Proroctwo jest nadnaturalna wypowiedzią w znanym języku. Różne rodzaje języków są nadnaturalną wypowiedzią w nieznanym języku, a interpretacją języków jest nadnaturalnym przekazaniem tego, co zostało powiedziane w nieznanym języku. Bardzo często prosty dar proroctwa jest mylony z kaznodziejstwem. Niektórzy sądzą, że prorokować to znaczy głosić. Każda inspirowana wypowiedź jest do pewnego stopnia proroctwem, lecz w szczególności inspirowana wypowiedź prorocza nie jest głoszeniem. „Głosić” oznacza ogłaszać,  proklamować, zwiastować, krzyczeć lub mówić.  Biblijny cel daru proroctwa jest inny niż zadanie zwiastowania. Biblia nie mówi o tym, że ludzie będą zbawieni przez prorokowanie lecz przez zwiastowanie (1Kor.1:21). Nadnaturalne dary ducha są przeznaczone po to, aby zwrócić uwagę ludzi, ni po to, aby ich zbawić. Nawet w Dniu Pięćdziesiątnicy, gdy ludzie mówili innymi językami, nikt nie został zbawiony, dopóki Piotr nie zaczął zwiastować (Dz. 2:14-41).  Czasami są elementy proroctwa w czasie kazania (głoszenia), gdy osoba jest pod namaszczeniem ducha i jest zainspirowana do powiedzenia rzeczy, które są w Słowie, lecz poza moimi własnymi przemyśleniami. Wtedy mój rozum nie ma nic do czynienia z tym, po prostu zostałem pobudzony przez Ducha do powiedzenia tego. Jest to pewna część działania tego daru, ponieważ proroctw wychodzi poza mówienie z własnym zrozumieniem czy  myśleniem – jest to wypowiedź inspirowana. Prosty dar prorokowania jest również często mieszany ze służbą proroczą, lecz dar proroctwa i służba prorocza są czymś zupełnie różnym.

14: 3 A kto prorokuje, mówi do ludzi ku zbudowaniu i napomnieniu, i pocieszeniu.

Jak widać w prostym darze proroctwa nie ma żadnego objawienie. Prosty dar proroctwa jest dawany w celu zachęcenia, zbudowania, i pobudzenie, niemniej w służbie proroczej znajdziesz bardzo często przejawiające  się objawienie,  nawet w czasie prorokowania. Interesujące jest również zwrócenie uwagi na różnice między proroctwem w Starym i Nowym Testamencie. Proroctwo w ST było w swojej istocie przepowiadaniem, lecz w NT zwróciło się zdecydowanie w kierunku nauczającym. Paweł nakazał całemu zborowi w Koryncie (1 Kor. 14:39), aby pragnęli prorokować, niemniej w 1 Kor. 12:28 mówi, że nie wszyscy są prorokami. Tak więć, nie mówi im, aby wszyscy pragnęli stać się prorokami. Gdyby samo prorokowanie czyniło z kogoś proroka Paweł zaprzeczałby sam sobie. Inaczej mówiąc fakt, że ktoś prorokuje nie oznacza, że jest on prorokiem. Dla przykładu, człowiek bogaty ma dużo pieniędzy. Niemal każdy z nas posiada pewien zasób pieniędzy, lecz to nie oznacza, że jesteśmy bogaczami. Mówiąc w ten sam sposób, prorok będzie oczywiście prorokował, ale osoba, która prorokuje nie musi być prorokiem. Ponadto prorok będzie miał więcej przejawów działania Ducha niż samo proroctwo. W jego służbie będą się manifestować dary objawień wraz z darem proroctwa, z tego prostego powodu, że Paweł pisze tak.

14,29 A co do proroków, to niech mówią dwaj albo trzej, a inni niech osądzają; 14,30 lecz jeśliby ktoś inny z siedzących otrzymał objawienie, pierwszy niech milczy.

Paweł mówi tutaj o objawieniu: „jeśliby inny otrzymał objawienie” (w.30. Widzicie,  prorok będzie miał w czasie swojej służby więcej przejawów działania darów objawień oraz dar proroctwa. Aby ustanowić pozycję służby proroczej, dana osoba musi mieć przynajmniej dwa lub trzy stale funkcjonujące dary objawień w służbie i życiu plus dar proroctwa. Innymi słowy, osoba stojąca w służbie proroczej powinna być powołana do jednej z pięciorakich służb jako kaznodzieja, lub nauczyciel Słowa (Ef. 4:11,12) i funkcjonować w dwóch darach objawień słowie wiedzy i słowie mądrości – plus proroctwo funkcjonujące jako stały element jego służby. Tak więc, nie mieszajmy służby proroka z prostym darem prorokowania, o którym jest napisane, abyśmy go gorąco pragnęli. Wszyscy możemy otrzymać dar proroctw, ponieważ Bóg nie kazałby nam pragnąć czegoś, co nie byłoby dla nas dostępne lub czego nie moglibyśmy otrzymać.  Wszyscy możemy prorokować, lecz nie wszyscy możemy być prorokami (12:28). Musimy również zdawać sobie sprawę z tego, że choć wszyscy możemy prorokować, to proroctwo przekazane przez proroka niesie ze sobą większy autorytet,  niż proste proroctwo przekazane przez laika. Niewłaściwe wykorzystanie daru proroctwa może spowodować wielkie zamieszanie wśród wierzących. Gdyby prorctw było używane zgodnie ze Słowem Bożym, byłoby wielkim błogosławieństwem dla Ciała Chrystusa. Niektórzy ludzie słuchając proroka przekazującego objawienie sądzą, że oni mogą robić to samo. Próbuję więc, przekazując przepowiadanie zamiast nauczania/objawienie i wtedy wpadają w kłopoty.

Pewna kobieta powiedziała do mnie:  Bracie Hagin. Biorę udział w grupie modlitewnej, gdzie niemal wszystko, co oni robią to wkładanie rąk jedni na drugich i prorokowanie. Nie znam tego. Włożyli na mnie ręce i prorokowali, że moja matka wkrótce umrze, lecz nie umarła. Prorokowali też, że mój mąż mnie opuści, ale tego nie zrobił. Prorokowali wiele innych rzeczy, które się nie stały.

Ci ludzie nadużywali darów jakie posiadali, cokolwiek to było. Gdyby ludzie mówili w prostym darze prorokowania „do ludzi dla zbudowania, zachęcenia i pobudzenia” wszystko byłoby w porządku. Oczywiście zdarza się, e ci którzy są w służbie proroczej czasami usługują przepowiadając coś. Są również tacy, którzy działając w innych darach jak słowo wiedzy czy mądrości wychodzą, aby prorokować. Musimy być bardzo ostrożni w tych sprawach, ponieważ wielu ludzi sądzi, że dar proroctwa jest formą przepowiadania. Prosty dar proroctwa nie jest przewidywaniem, lecz jest mówieniem do ludzi w celu zbudowania, zachęcenia i pobudzenia. Jeśli chodzi o Dary Ducha, nikt się  z nimi nie rodzi, przychodząc na świat. Najpierw musisz się narodzić do Królestwa Bożego (2 Kor. 5:17), a następnie musisz zostać ochrzczony w Duchu Świętym (Dz. 2:4), wtedy duch Święty udziela każdemu jak chce (1 Kor. 12:11). Jest zadziwiające jak wiele osób idzie za niewłaściwym nauczaniem zgodnie z tymi wierszami. Niemniej, nie ma sensu odrzucanie tego, co rzeczywiście z  powodu jego zafałszowania. Nie, właśnie możliwość fałszerstwa powinna być dla nas powodem do większego pragnienia, aby Duch Święty mógł się przez nas przejawiać i pokazywać ludziom zgodnie ze Słowem Bożym to, co jest prawdziwe. Rozdział 13 Dziejów Apostolskich daje nam wskazówkę, w jakiej atmosferze Duch Święty  porusza się i przejawia samego siebie:
13.1-4

W Antiochii, w tamtejszym zborze, byli prorokami i nauczycielami: Barnaba i Symeon, zwany Niger, i Lucjusz Cyrenejczyk, i Manaen, który się wychowywał razem z Herodem tetrarchą, i Saul.  A gdy oni odprawiali służbę Pańską i pościli, rzekł Duch Święty: Odłączcie mi Barnabę i Saula do tego dzieła, do którego ich powołałem. Wtedy, po odprawieniu postów i modlitwy, nałożyli na nich ręce i wyprawili ich. A oni, wysłani przez Ducha Świętego, udali się do Seleucji, stamtąd zaś odpłynęli na Cypr,

Gdy usługiwali Panu i pościli. Duch manifestował się wśród nich. Wtedy Barnaba i Paweł zostali wysłani przez Ducha Świętego na misję do pogan (Dz. 13.2). Każdy z wymienionych mężczyzn, włączając w to Pawła i Barnabę  by prorokiem czy nauczycielem lub też zarówno prorokiem jak i nauczycielem. Jestem głęboko przekonany, że Duch Święty powiedział coś przez jednego z proroków, ponieważ to przez ten dar służby, służbę proroczą – ci którzy są szczególnie wyposażeni w  dar prorokowania czy wokalny – duch zazwyczaj mówi. W innych przypadkach prowadzi on przez wewnętrzne świadectwo. Lecz w Dz. 13:2 nie jest napisane, że Duch poświadczał w duchach uczniów  o wysłaniu Barnaby i Pawła na misję. Jest tam napisane, że Duch powiedział: Duch Święty RZEKŁ : Odłączcie mi Barnabę i Saula do tego dzieła, do którego ich powołałem. WIDZIECIE, Paweł i Barnaba już otrzymali powołanie od Boga do służby. Duch Święty po prostu potwierdzał im to poprzez proroka.  Chciałbym szczególny nacisk położyć na to, aby być bardzo ostrożnym jeżeli chodzi o proroctwa osobiste. Wiele ludzkich istnień zostało zrujnowanych i wiele niefortunnych rzeczy stało się przez nadużycie (niewłaściwe użycie) osobistego proroctwa. Bóg używa mnie czasami w ten sposób, lecz jestem zawsze bardzo ostrożny. W ciągu wielu lat widziałem tyle błędów w dziedzinie osobistego proroctwa, że odwodziło mnie ot niemal od prawdziwej służby proroczej. Muszę nieustannie czuwać nad sobą, aby nie odejść od tego zbyt dlatego i pozwolić Duchowi na używanie mnie w tej służbie. Dar proroctwa jest dawany po to, aby mówić do ludzi w sposób nadnaturalny, aby kościół był budowany (1 Kor.14:4) Kto prorokuje, mówi do ludzi ku zbudowaniu i napomnieniu, i pocieszeniu

Ten dar jest również po to, aby budować zbór (1 Kor 14:3). Greckie słowo „zachęcać” oznacza przywoływać kogoś bliżej Boga. Te wersety mówią o tym, że proroctwo jest po to, aby pocieszyć słuchających! Jednak większość tego, co ludzi nazywają „proroctwem” nikogo nie zachęca,  a raczej zniechęca. Oczywiście musimy wiedzieć  tym, że objawienie dane przez służbę proroczą może powodować zażenowanie (zakłopotanie). Ponieważ czasami przynosi napomnienie czy przekonanie o grzechu . Jednak prosty dar proroctwa usługuje wyłącznie zbudowaniem, zachęceniem i pocieszeniem. Na przykład podczas nauczania w Arizonie na seminarium wiary, rozpoznałem złego ducha w człowieku siedzącym z przodu sali. Przez objawienie Ducha wiedziałem o tym, że ten człowiek ma złego ducha i będzie próbował mi przerywać w  czasie usługi. Robiłem co tylko mogłem, aby nie było takich przerw w mojej usłudze, gdzie mógłby się wtrącić wystarczająco długo. Gdy zobaczył, że nie ma żadnych możliwości, wstał z miejsca, wyrzucił w górę ręce i zaczął krzyczeć na całe gardło. Jego, tak zwane „proroctwo” mówiło o tym, że całe to zgromadzenie jest złe. Nie był to przejaw działania daru proroctwa, ponieważ „kto prorokuje, mówi do ludzi ku zbudowaniu i napomnieniu, i pocieszeniu”. Takie jest przeznaczenie tego daru. To, co powiedział ów człowiek mogło wywołać każdy inny skutek, z wyjątkiem tego, który być powinien. Zdając sobie sprawę z teog, że może być psychicznie niezrównoważony, starałem się znosić go trochę, pamiętając następujące wersety Słowa (1 Tes 5) :
5,14   Wzywamy was też, bracia, napominajcie niesfornych, pocieszajcie bojaźliwych, podtrzymujcie słabych, bądźcie
wielkoduszni wobec wszystkich.  5,15  Baczcie, ażeby nikt nikomu złem za złe nie oddawał, ale starajcie się czynić dobrze sobie nawzajem i wszystkim.  5,16  Zawsze się radujcie.  5,17   Bez przystanku się módlcie. 5,18   Za wszystko dziękujcie; taka jest bowiem wola Boża w Chrystusie Jezusie względem was. 5,19 Ducha nie gaście. 5,20  Proroctw nie lekceważcie. 5,21  Wszystkiego doświadczajcie, co dobre, tego się trzymajcie.

Paweł był zmuszony udzielić tych poleceń, ponieważ Koryntianie tak bardzo nadużywali przez jakiś czas daru proroctwa, że w końcu niemal go porzucili. Możecie zrozumieć dlaczego tak zrobili na podstawie przykładu, który powyżej podałem. W zawiązku z tym Paweł pisał, przez Ducha Bożego, aby pouczyć kościół: proroctw nie lekceważcie w tym samym fragmencie Pisma, gdzie napisał: „pocieszajcie bojaźliwych, podtrzymujcie słabych (w ang. jest „słabych na umyśle”), bądźcie wielkoduszni wobec wszystkich” (w 20 i 14). Nie chciałem wprawiać w zakłopotanie kogoś, kto może być słaby umysłowo, nie powiedziałem więc nic. Uważam, że czasami powinniśmy coś powiedzieć, ponieważ, jeżeli pozwalamy na to, aby działy się rzeczy, które nie są z ducha, pozostaje wrażenie, że nie rozeznajemy różnicy między tym, co prawdziwe a tym, co fałszywe i inne osoby mogą być zwiedzione. Po zakończeniu spotkania, ktoś powiedział mi:  Ten facet jest naprawdę niesforny. Został wyrzucony ze wszystkich zborów Pełnej Ewangelii w mieście, ponieważ zawsze zachowuje się w ten sposób. Następnego wieczoru ten człowiek znowu przyszedł i wiedziałem, że będzie przeszkadzał, mówiłem więc tak szybko i twardo jak potrafiłem, lecz on i tak mi przeszkadzał, gdy skończyłem, powiedziałem zgromadzeniu, że nie akceptuję tego, co zostało powiedziane, ponieważ to nie było biblijne. Nie mówiłem bezpośrednio do niego, ponieważ nie chciałem go zranić bardziej niż było to konieczne (w. 14).

Teraz uwaga: dar proroctwa, podobnie jak różne rodzaje języków, jest czymś więcej niż tylko publiczną wypowiedzią. Proroctwo może być również użyte w intymnym czasie modlitwy. Na przykład w Księdze Psalmów w czasie modlitwy i uwielbienie proroctwo było często wykorzystywane. W rzeczywistości wszystkie psalmy zostały przekazane przez ducha proroctwa. Psalmy były księgą modlitw i pieśni Izraela, niektóre z nich zostały przekazane jako inspirowana wypowiedź. Często w czasie modlitwy, ktoś może mówić językami,  a następnie mówić w natchnieniu Ducha Świętego. Mówienie językami jest drzwiami do nadnaturalnych rzeczy.  Jezus nie powiedział, że tylko nieliczni uczniowie będą mówić językami, lecz że wszyscy, którzy wierzący powinni to robić:

Mk 16:17

A takie będą znaki towarzyszyły tym, którzy uwierzyli…nowymi językami mówić będą.

Bóg chce tego, aby każdy napełniony Duchem wierzący robił coś więcej niż tylko mówił językami. Chce, abyśmy byli zdolni do interpretacji języków kiedy się modlimy w Duchu:

1 Kor. 14:13

Dlatego ten, kto mówi językami, niechaj się modli o dar wykładania ich.

Bóg zachęca nas do prorokowania, aby całe Ciało Chrystusa było zbudowane i zachęcone (1 Kor 14:39). Dzięki darowi proroctwa możemy mówić nie tylko ludziom i dla naszej własnej korzyści, lecz możemy w sposób nadnaturalny mówić Bogu (Ef. 5:19). Prorokowanie w osobistym życiu modlitewnym zaczyna si ę od mówienia innymi językami. Podczas, gdy modlisz się językami, twój duch jest w bezpośrednim kontakcie z Bogiem, pomimo, że porozumiewasz się z Nim w języku, którego nie rozumiesz. Bardzo często mówienie językami jest odskocznią do prorokowania w modlitwie. Czasami modlę się ze zrozumienie, co wcale nie musi być wypowiedzią inspirowaną. Mogę się modlić o znaną mi sytuację w moim życiu w swoim ojczystym języku (oczywiście można też modlić się w swoim języku w Duchu tj. modlitwa inspirowana i prowadzona przez Ducha Świętego).  Wielokrotni, gdy się modlę w jakiejś sprawie na językach, następnie przechodzę do proroctwa – inspirowanej wypowiedzi. Modlitwa połączona z proroctwem niesie ze sobą większe namaszczenie i  utorytet, ponieważ na „plecach” proroctw może zostać przekazane słowo mądrości. Modlitwa z ogłoszeniem słowa mądrości wynosi cię wyżej niż dotychczas i często objawia ci część Bożego planu – słowo wiedzy.  Biblia zachęca wierzących do korzystania z proroctwa w swoim życiu modlitewnym:
Ef. 5:19:

Rozmawiając ze sobą przez psalmy i hymny, i pieśni duchowne, śpiewając i grając w sercu swoim Panu.

Psalmy, hymny i pieśni nie są śpiewane ze śpiewnika. Psalm jest duchową odą czy poematem, może być recytowany, intonowany lub śpiewany. Hymn czy duchowna pieśń są oczywiście śpiewane. Osoba, która jest uzdolniona muzycznie może śpiewać zainspirowane przez Ducha pieśni, psalmy czy hymny. Je nie jestem dobry w śpiewaniu, dlatego gdy otrzymuję inspirację do psalmu, najczęściej w czasie walki, ucisku czy gdy jestem w kryzysie, po prostu je recytuję. Czasami mówię psalmami przez cała noc do Pana i do siebie jeden za drugim Psalmy, hymny i pieśni są spontanicznie inspirowane przez Ducha Świętego. Są one manifestacjami czy demonstracjami daru proroctwa lub też ich odpowiednika – języków i interpretacji.

Kol. 3:16

Słowo Chrystusowe niech mieszka w was obficie; we wszelkiej mądrości nauczajcie i napominajcie jedni drugich przez psalm, hymny duchowne, wdzięcznie śpiewając Bogu w sercach waszych.

Wierzący Pierwszego Kościoła chodzili do zboru dlatego, że coś mieli, a nie dlatego, że coś otrzymywali (1 Kor. 14:26). Dlaczego mieli psalmy i mogli się nimi ze sobą dzielić? Mówili psalmami do Pana; budowali samych siebie w domach! Gdy czytamy księgę psalmów, ona nas buduje i zachęca, w niektórych z nich znajdujemy objawienie dotyczące mającego przyjść Chrystusa, rzeczy dotyczących Kościoła i przyszłości. Jednak wiele psalmów zostało danych Dawidowi, gdy przechodził czas ucisku i/lub prób w życiu. Gdy król Saul szukał Dawida, aby go zabić, Dawid ukryty w grocie, został zainspirowany przez ducha proroctwa i napisał psalm, który był dla niego osobistym zachęceniem. Ów psalm zachęciło go wtedy, może również i na zachęcić, gdy spotkamy się z doświadczeniami w naszym życiu.  Widzimy teraz dlaczego Paweł zachęcał zbory w Koryncie i wszędzie indziej do tego, aby gorąco pragnęli proroctwa – ponieważ jest to sposób na nadnaturalne mówienie do Boga i do samych siebie w znanym języku. Jest taka społeczność w Duchu Świętym, która przychodzi przez korzystanie z proroctwa w modlitwie, a która znacznie przewyższa to wszystko, czego moglibyśmy się pierwotnie spodziewać.

Słowo Boże uczy, że wszyscy napełnieni Duchem wierzący powinni nie tylko mówić językami jako początkowym znakiem chrztu w duchu, lecz  powinni nieustannie używać tego daru po napełnieniu Duchem. Wszyscy napełn eni duchem wierzący powinni mówi do siebie przez psalmy, hymny i pieśni.

Zacznijmy pragnąć gorąco proroctwa ponieważ biblia zachęca nas do tego.  1 Kor. 13:31 mówi, abyśmy pragnęli prorokować. Jeżeli zaczniesz, będziesz mógł wypowiadać do Ciała Chrystusa nadnaturalne słowa Boże ku zachęceniu, zbudowaniu i pocieszeniu. Poprzez dar proroctw będziesz mógł również w sposób nadnaturalny mówić do siebie samego w swoim prywatnym życiu modlitewnym, budując siebie samego i uwielbiając Boga psalmami, hymnami i pieśniami duchowymi.

p/spanпродвижение сайта руки

Duch Faryzeusza 5

„Ponieważ u Boga nie ma względu na osobę”.


Ta choroba jest śmiertelna. Nie ma prostej działającej za każdym razem tabletki Nie ma cudownego leku.
Ponieważ choroba jest śmiertelna, a przywracanie do zdrowia trudne, czasami potrzebna jest drastyczna dawka. Czasami nie da się uratować piersi, lecz kobietę można, itp. Więc czasami jesteśmy zmuszeni przyglądać się temu, na co normalnie nie patrzylibyśmy, gdyby nas nie zmusiła powaga sytuacji. Następujace objawienie może podpaść pod tą kategorię, kategorię „twardej mowy” i trudnych wyborów.


Jednym z najbardziej zdumiewających aspektów relacji miedzy Jezusem i faryzeuszami było nadzwyczajna ilość niechęci między nimi. Oczywiście, Żydzi byli ludźmi niestabilnymi, szczególnie gdy chodziło o sprawy religijne, lecz krzyczenie, przepychanie i wysyłanie się nawzajem dołu, tylko dlatego, że nie wydzieli tego na własne oczy w Pismach? Nie wspominając o ekskomunikowaniu i rzucaniu kamieniami dla położenia nacisku?

O tak, faryzeusze powiedzieli, że owszem wiedzą o tym, że jest dobrym mówcą, że ma reputację z powodu wypędzenia paru demonów, lecz czy wy widzicie, aby ktokolwiek z nas „znających się na rzeczy” poszedł za nim? To dlatego, że my wiemy wystarczająco dużo na temat zakonu i przykazań naszego Boga, aby nie dać się zwalić z nóg przez pierwszego lepszego religijnego „podpalacza motłochu”, który chadza ulicami Jerozolimy. Tak, gdybyście wiedzieli nieco więcej o historii naszego kochanego miasta, to nie dalibyście się tak łatwo podejść. Czy nazwisko Teudas mówi wam coś? A co wiecie na temat Judy Galilejczyka? Powstali, pysznili się wielkimi rzeczami, podobnie jak ten oryginał, Jezus, robi. Lecz nie przetrwali długo i on raczej również nie. Jeśli zaś chodzi o ten cały jego magiczny pokaz to faktycznie potrafi robić takie rzeczy; widać jak diabły z nim współpracują.

Dlaczego?

To proste. On jest jednym z nich.

Z drugiej strony, Jezus, wiedział, że oni (faryzeusze) nie rozpoznali Go i nie przyjęli jako przychodzącego od Boga. Powiedział im, że nawet nie znają Ojca i nie znali…

Faktycznie, nie jesteście dziećmi Boga, lecz „dziećmi diabła”.

Wow!

Nawet Baptyści nie mówią w ten sposób o katolikach i vice versa.


Nie. Musiało być coś więcej niż tylko niezgoda co do interpretacji pewnych szczególnych fragmentów Pisma. I było więcej, znacznie więcej.


To „znacznie więcej” miało do czynienia z „osobą” jak w przypadku „Boga, który nie ma względu na osobę”.


Lecz zajmowanie się osobą to już nie jest taka prosta sprawa i idzie znacznie dalej poza tradycyjne rozumienie i znaczenie. Chodzi o to, że Bóg nie pracuje z człowiekiem biorąc pod uwagę to, czy jest bogaty czy biedny, ma wysoką pozycję życiową czy śpi w ziemiance.


Znacznie poza…


Muszę wyznać, że niewielu w pełni zbadało temat wraz z nami czy wyjaśniło go nam rzetelnie, aż do czasów Syna Człowieczego. Słownik robi to, co może a filozof jest zawsze gdzieś wysoko, lecz ta sprawa nie wydaje się tak prosta. W rzeczywistości, nawet własne doświadczenie naszej „osobowości” jest dla większości z nas zagmatwane.


Nie, żeby nie było długiej historii tych, którzy chcieli wyjaśnić. Było ich wielu. Dr Freud mówi, że jesteśmy całkiem skomplikowani, my homo sapiens, lecz zrobił to, co mógł dla odkrycie naszych części składowych.

Val, de vay widzę to, das ist de id, de ego, und de super ego.

Co pewnie coś znaczy, dla niektórych. Nasz dobry przyjaciel, Ralph Waldo Emerson, ciężko pracował i wymyślił koncepcję, która może być dla niektórych z nas bardziej miła. Wyobraził sobie nas jako indywidualne wyrazy tego, co nazywał duszą powszechną (filozoficzny termin na określenie tego, co my religijni nazywamy Bogiem). Dalej powiada, że jesteśmy przyłączeni do tej Jednostki bez względun na to, czy jesteśmy tego świadomi, czy nie.


Biblia nie czyni wiele więcej.
Wędruje po różnych aspektach naszej osobowości, oddzielając to, co „dobre” od tego co „złe” zawsze zapominając czy przypominając…zależnie do tego, co wydaje się właściwe tj., że wszyscy zostaliśmy stworzeni na „podobieństwo Boga”.



Czy rzeczywiście?
Wszyscy
En toto?


Jeśli nie całkowicie, to która część? Jeśli ciało, w większości przypadków, przeznaczone jest na powrót do ziemi, a duch (cokolwiek to może być) idzie z powrotem do „Boga, który go dał” to co z, duszą, o której tak często słyszymy? Czy ginie gdzieś w czasie tasowania? Jesteśmy czy nie istotami potrójnej natury, jak utrzymują, że Bóg jest.

Masz rację. Ogólnie rzecz ujmując, więcej gorąca niż światła w tych dyskusjach, lecz jest coś, co możesz nazwać podstawą. Podstawą, która ma bardzo wiele wspólnego z naszym głównym tematem.


Kiedy mówimy, że pycha ma to czynienia z „osobą” to jest to mgliste stwierdzenie. Jest to po prostu rozpoznanie faktu, że nikt z nas nigdy nie byłby niepokojony przez pychę czy zarozumiałość, gdyby nie to, że wszyscy uzyskaliśmy świadomość siebie samych, tego, że jesteśmy osobami. Podobnie jak nie byłoby raka, którym się martwimy, gdyby nie było biologicznego ciała.

Lecz teraz mówimy:
– Jestem indywidualną jednostką.
Jestem osobą.


Słownikowa definicja „osoby” wiele ujawnia. Zgodnie ze standardowym i tradycyjnym znaczeniem tego słowa, „osoba” to: „ludzka istota, indywidualna jednostka, ludzka istota wybrana z pośród rzeczy czy zwierząt”. Jest też taka definicja, która jest znacznie przybliża to, co się działo miedzy człowiekiem Jezusem, a faryzeuszami. Jest taka: „osoba” jest maską z ukrytą pod spodem jednostką.

(Person) Osoba… maska (używana przez aktorów)
(Persona) Persona .. osoba, postać z noweli czy sztuki.

Kiedy pojmiemy to, że Jezus nie zgadzał się na zajmowanie się maską osoby, lecz zamiast tego przechodził bezpośrednio do jednostki ukrytej za maską osoby, wtedy (i tylko wtedy) będziemy mogli zrozumieć cały ten konflikt.

Nie tylko z faryzeuszami, lecz również z innymi.

Pod powierzchnią „osoby”, pod maską, jest jednostka, która zawsze i wszędzie była przeciwna Bożej woli i Jego planom. Jezus widział „jednostkę” i zgodnie z tym odnosił się do faryzeuszy. Oni nie widzieli ani nie byli w stanie widzieć tej różnicy więc odnosili się do Niego na podstawie tego, co było widoczne na zewnątrz, co pojawiało się jako osoba czy osobowość. Nie mając możliwość zobaczenia drugiej strony uważali za ważną tą osobę, „która była na zewnątrz”.

Oczywiście, w sztuce, jesteśmy zapoznani z jej przesłaniem.

Na przykład wiem, że aktorzy muszą podporządkować się (ich własną osobowość) do cech charakteru odgrywanej postaci. Kobieta o bardzo wysokiej moralności może starać się przekonać nas, że jest najciemniejszą postacią z pośród kobiet; flądra (w prawdziwym życiu) może odkrywać najdoskonalszą Joannę D’Ark na scenie.

Sztuką jest stworzenie iluzji.

Lecz partia to nie oni! Jest to odgrywanie ról, jest to granie jak gdyby.

George C.Scott, grał-jak-gdyby był znanym generałem 2 Wojny Światowej. Jakież przedstawienie! Jakże twórcze, jak wiarygodne Lecz George C. Scott nie był wojskowym. Nawet nie sympatyzował z wieloma punktami widzenia wyrażanym przez niego w tym filmie, lecz schował się, jak każdy aktor musi zrobić, za maską (czy osobą) Generała Patton’a.


Jezus po prostu mówił, że choć faryzeusza „wyglądają” jakby to wszystko posiadali i grają jak-gdyby byli bardzo oddaną i szczerą grupą ludzi, których jedynym celem jest uwielbienie ich Boga i promowanie Jego spraw na ziemi, to faktycznie tacy nie byli! To czym jesteście to grupa dobrych aktorów, zaangażowanych w odgrywanie roli!


Lecz za maską osoby, jesteście zupełni inni niż „na zewnątrz” wydaje się, że jesteście, i Ja zamierzam się zająć ludźmi takimi jakim oni „są” a nie takimi jak wydają się być.
To dlatego ani Ja ani mój Ojciec nie mamy żadnego względu na „osobę”, wraz z wami. Ja (i On) widzę ich (i wasze) makijaże, kostiumy i podpory. Patrząc z tej perspektywy jest dla mnie widoczne, że wy wszyscy jesteście hipokrytami! To dlatego dary, które przynosicie są zbrukane a wasze uczynki nie stają przed Bogiem.



Gdy Jezus sugestywnie grzmiał przeciwko faryzeuszom tak, jak tego chciał, jest widoczne, że robił to z unikalnego, dogodnego punktu widzenia.


To znaczy, że On widział to, co nie było widoczne dla innych. W tym sensie, nie był to indywidualny faryzeusz, nie bardziej niż był to Jego przyjaciel Piotr („Idź precz ode mnie szatanie”), na którego okazywał złość. Nie, to nie jednostka, lecz „duch”, który pojmał ich i teraz działał z wnętrza ich ciał.


Wyglądało to tak, jakby żołnierz przeciwnika zdobywszy właściwy mundur i fałszywe papiery, infiltrował linie aliantów. Niemniej, nadal pozostaje wrogim żołnierzem i jego zamiary i cele będą z pewnością niszczące dla aliantów. Oczywiście, jest on również skuteczny tak długo, jak długo nie uda się go złapać.


Istotą było to, co Jezus odkrył w faryzeuszu tj., przeciwnika woli i celów Swego Ojca, lecz przeciwnika dobrze ukrytego za rozwiniętą fasadą właściwego odgrywania-jak-gdyby.
Fasada czy maska, za którą wrogi żołnierz ukrył się był „osobą” faryzeusza.



Biada wam faryzeusze i uczeni w piśmie, obłudnicy (hipokryci)! Ponieważ jest rozbieżność między tym,

jak staracie się siebie przedstawić, a tym jacy jesteście faktycznie. Jesteście ludźmi nastawionym na to co zewnętrzne. To było główne i stale powtarzane oskarżenie. Po raz pierwszy w tym kontekście a następnie w innym. Błogosławicie i przeklinacie, wydajecie wasze oskarżenia, przekazujecie waszą cześć i oceniacie winę zgodnie z „widzeniem oczu i słyszeniem uszu”.

To, co chcę wam wyjaśnić, to fakt, że sposób w jaki zajmujecie się sprawami Bożymi jest nie do przyjęcia dłużej!


Od teraz (ponieważ Ja przyszedłem) ten, kto wydaje sąd musi postępować tak poprawnie tj. zgodnie z nowymi i lepszymi sposobami, które się właśnie otwierają. Mówiąc prosto, nowa i lepsza droga to droga Boża. Ten, który sądzi musi być zdolny do wydania prawdziwego werdyktu i sprawiedliwego (z Bożego punktu widzenia) wyroku, a jedyny sposób w jaki może to zrobić to posiąść zdolność widzenia rzeczy tak jak widzi je Bóg, tj. pod powierzchnią, poza tym, jak wygląda na zewnątrz.


Nakładając tą nową, straszliwą metodę oceniania zarówno ludzi jak i okoliczności, Jezus odsłonił faryzeuszy. Podnosząc maskę „osoby”, wyniósł na światło to, co było ukryte przed powstaniem czasu, przed zaistnieniem świata myśli, idei, celów i motywacji. Po raz pierwszy człowiek został skonfrontowany z Bogiem, który wymagał więcej, znacznie więcej, niż on mógł dać.


Nie przynoście tylko waszej dziesięciny, przyjdźcie z właściwą postawą!

Nie wypowiadajcie tylko słów, lecz przekazujcie to, co macie w sercu!

Nie powstrzymujcie się tylko przed cudzołóstwem, lecz oczyśćcie się z duchowej pożądliwości!


Nic dziwnego, że niewielu nastawiało ucha na jego mowy i błagali go o to, aby do nich mówił. To ciągle zbyt wiele dla wielu z nas. My, którzy ciągle upieramy się przy tym, że „Pismo znaczy to, co mówi i mówi to, co znaczy”, ciągle zamykamy uszy na to, co On mówi „z niebios”.

Lecz musimy wreszcie zrozumieć!

Rzeczywiście istnieje świat duchowy.
Rzeczywiście jest miejsce, gdzie wydawane są sądy Boże, a nie ludzkie.
To jest zupełnie gdzie indziej, niż większość z nas żyje.

Wiec my, którzy upieramy się przy normalnej, tradycyjnej prezentacji Boga Jakuba chybiamy celu. Normalny, logiczny osąd dotyczący faryzeuszy czasów Jezusa nie byłby nawet w pobliżu tak ostry jak był Jego.

Nie ma żadnego sposóbu dojścia do oceny: „dzieci diabła”. To, że Jezus tak zrobił było wynikiem tego, że był w stanie widzieć więcej niż mogli inni. On po prostu nie dał się nabrać na „osoby” faryzeuszy, tj. na religijne maski, które nosili.

Gdy powiedział o bogatym człowieku, że nie ofiarował tak dużo jak kobieta, która wrzuciła dwa grosze, to nie był zwykły osąd jaki mógłby poczynić ktoś na tej planecie, z wyjątkiem kogoś, kto nie zaliczył trzeciej klasy z matematyki. Nie.
Jezus patrzył „wyżej” niż inni ludzie potrafią patrzyć.



Pomimo tego, że powiedziano, że łaska „przyszła przez Jezusa Chrystusa”, widoczne jest, że to nie było coś, co On przyniósł ze sobą, lecz raczej coś, co przyszło do ludzi na ziemi jaki wynik Jego obecności tutaj. Faktycznie na wiele sposobów był On największym prawo-dawcą z nich wszystkich. On przyniósł prawo tak wysokie i święte, że wyparło i unieważniło wszelkie inne prawa, które były przed Nim. Choć prorocy, którzy byli przed Nim, byli prekursorami nowego systemu, jak również wypowiadali swoje mowy i ogłaszali deklaracje na podstawie tego, co zostało im udzielone przez Ducha, Jezus był pierwszym, który bezceremonialnie stwierdził:
– Królestwo moje nie jest z tego świata.

Jego Królestwo nie było z tego świat, Jego sądy również nie były „z tego świata”. One nie były kształtowane przez mądrość tego świata i nie należały do tych, które można znaleźć zapisane w księgach tego świata. Żadna żydowska księga „ wspólnego prawa’ nie był wstanie ustanowić dla niego precedensu.


Patrząc na to, co niewidzialne, Pan wypowiadał Swoje oświadczenia w korelacji z tym, co niewidzialne czy zgodne z duchowym prawem. Nie dziwne, że nikt Go nie rozumiał, włącznie z Jego uczniami, dopóki oni sami nie mogli „widzieć” tych samych rzeczy, które On ‘widział’. Gdy oskarżył Piotra o to, że pozwala na to, aby przeciwnik, Szatan, używał jego ciała, po prostu czynił sąd na podstawie tego, co byłe Mu dane widzieć.


Widzę ciebie, mówił, za słodkimi słowami mojego ucznia, widzę cię!


To, co widoczne na powierzchni, jako zrozumiałe i godne pochwały skupienie się na moim osobistym bezpieczeństwie w rzeczywistości jest (w rzeczywistości, w której Ja żyję) z twojej strony próbą pokrzyżowania planów mojego Ojca we mnie i w moim życiu. LECZ JA CIĘ WIDZĘ!

Nikt nie może chodzić z Bogiem, który jest duchem, dopóki sam nie chodzi „w Duchu”.

I nie jest to świat wyglądu.

Nie jest to świat zewnętrzny.

Nie jest to świat logiki i powszechnych zmysłów, jakkolwiek wartościowy może on być na tej planecie. My wszyscy z zacięciem do logiki, musimy się wiele oduczyć.
Mądrość nie jest wynikiem studiów czy zdolności do właściwego organizowania myśli. Jest to raczej atrybut Boga i pomimo naszych nieustanny wysiłków do przepchania się do rady „wewnętrznej”, faktycznie nikt nie może „znać” Boga, dopóki nie zostanie mu to dane.

Umiejętność patrzenia poza zewnętrzną powierzchnię i sądzenia z tej perspektywy nie należy do człowieka, lecz do Boga. Lekarz może być bardzo zręcznym człowiekiem, lecz bez promieni rentgenowskich, tomografu itd.. (bardziej zdolność do zgadywania niż wiedzy) nigdy nie byłby w stanie faktycznie ocenić zniszczeń wewnętrznych części. Podobnie ten, kto nie widzi rzeczy ukrytych pod powierzchnią życia, nie będzie w stanie sprawiedliwie sądzić (jak-to-widzi-Bóg).

Musimy na to oczekiwać!

Ponieważ czasami jest tak, że „owca nie jest owcą,” ani „kozioł kozłem”. Nie są „Żydami” Żydzi z wyglądu (zewnętrznego) lecz ci są prawdziwymi Żydami, którzy są Żydami (wewnętrznie). Jakże głupie jest z naszej strony przypuszczanie stanu jakiejkolwiek sytuacji bez posiadania właściwych danych w ręce. Są tacy, których przeklinamy, a którzy nie są warci takiego przekleństwa i są tacy, których błogosławimy….?


W sprawach osądu, zatem, osoba czy osobowość (ta część widzialna i słyszalna) jest, w pewnym sensie, oderwana od tematu. Nie dla nas, oczywiście, lecz dla Boga. Postawa jego istoty, jak to jeden z Jego mówców ujął jest taka, że „krew i ciało nie odziedziczą królestwa Bożego. To nie powstrzyma „ciała i krwi” od podejmowania prób wejścia, lecz mówi o ostatecznym rezultacie, bez względu na ilość energii włożonej w te wysiłki. Osoba-osobowość jest niczym, tj., nie jest brana pod uwagę przed Bogiem. U Niego „nie ma względu na osobę”, względu, który my, tutaj na ziemi okazujemy sobie nawzajem. Bez względu na to, czy zostaliśmy zaangażowani w sianie, podlewanie, czy cokolwiek… moc do przyniesienia owoców przez to, co zasiano i podlano jest w samym centrum nasiona. Zatem ani siewca, ani podlewający czy to Apollos, Paweł, ja czy ty nie ma znaczenia, lecz Bóg który daje wzrost jest czymś. Taką koncepcję przedstawiał Jezus, a po nim Paweł.


W swej brutalności wobec faryzeuszy w Mat 23. Jezus pokazał ich postawy jako coś diametralnie przeciwnego do tej świętej zasady. Oni uważali, że są ważni. Oni postrzegali swoje ”osoby” jako coś istotnie wartościowego i wartego szacunku. Oni starali się o „lepsze miejsca na przyjęciach i pierwsze miejsca w synagogach”, ponieważ faktycznie uważali, że tak ma być.

Kochali pozdrowienia na rynkach i nazywanie ich Rabbi (lub Mistrzu), ponieważ oni rzeczywiści myśleli o sobie w ten sposób. A powodem tego, że szorowali „zewnętrzną stronę misy i dzbana” było to, że uważali zewnętrzną „osobę” za bardzo ważną, zarówno przed Bogiem jak i przed ludźmi.


Oczywiście, ty i ja wiemy, że starożytni faryzeusze byli, jak ich nazwał Juda, „ślepymi faryzeuszami”. Wiemy również, że powinni byli zacząć od „wnętrza” aczynia jeśli chodzi o ich motywy, aby podobać się Bogu, postrzegając tą właśnie część jako ważniejszą dla Niego. Lecz oni, będąc ślepymi, nie mogli zobaczyć tego co, dzięki łasce Bożej, nam zostało dane ujrzeć, a jest to fakt, że „wygląd zewnętrzny” jest niczym, osoba zaś czy maska, którą nosimy nie jest warta żadnej czci przed Bogiem.

Nie jest to Jego perspektywa lecz stan człowieka!

Podczas, gdy człowiek zawsze patrzy i bierze po uwagę zewnętrzny wygląd to On, Bóg, zawsze patrzy „w serce”.


Zdaję sobie sprawę z tego, że nie rozważyliśmy wystarczające tematu „osoby”. Jest to po prostu zbyt obszerne do zajęcia się w małej książeczce. Lecz pewne potraktowanie jest konieczne. Jest takie uczucie, że zrozumienie „osoby” z Bożej perspektywy jest kluczem do naszego ewentualnego wyzdrowienia. Ponieważ, jeśli będziemy nadal myśleć tak jak faryzeusze czasów Jezusa to ciągle będziemy świątynią i narzędziem pomocniczym dla przeciwnika całego Bożego planu na ziemi.


Jeśli będziemy upierać się przy „Me und Gott” Wilhelma Kaisera, nadal będziemy postrzegać „siebie” jako wartych szacunku. Będziemy upierać się przy naszych „prawach” i domagać się „czci”, którą ludzie oddają sobie nawzajem. Będziemy ranieni, jeśli nie zostaniemy rozpoznani a nie będziemy się posiadać z radości, gdy zostaniemy. Nadal będziemy tak wdzięczni za to, że nie jesteśmy „tacy jak inni ludzie”. Będziemy trwać przy statusie ważnej osobistości, gdy nasza książka zostanie opublikowana i/lub nasz obraz zawieszony.

Będzie tak dopóki nie dojdziemy do prawdziwego zrozumienia faktu, że faktycznie jedyne co robiliśmy to było napisanie manuskryptu lub potrzymanie pędzla. Twórcza iskra była Boża, podobnie jak oczy, które widzą i uszy, które słyszą, serce, które rozumie itd… wszystko Boże. Jak napisano:

To On uczynił (książkę, obraz, przemowę) a nie my sami. Takiemu należy się cześć i chwałą i moc na wieki wieków i świat bez końca”.
O, tak.

Zrozumienie uratuje nas i będzie nam towarzyszyć w depersonalizacji kwestii.




раскрутка

Duch Faryzeusza 4

Wyznanie

Bardzo skuteczny lek, jeśli jest prawidłowo zastosowany.

Jakiś czas temu nasz młody przyjaciel (już nie taki młody) uświadomiło sobie, że duch faryzeizmu – pomimo wszystkiego, co sam zrobił i wszystkiego, co było zrobione dla niego – ciągle był bardzo blisko przy nim. I, choć mówimy o leczeniu, z pewnością pierwszym krokiem jest związanie tego mocarza i ten pierwszy krok musi być zrobiony. Tylko wtedy, po wstępnym kroku, po ustaleniu leczenia i przystąpieniu do niego, możliwe jest otrzymanie pozytywnych wyników i przejście dalej do następnego ważnego działania. I tak należy postępować.

Od młodej kobiety, której usunięto pierś jako radykalny lecz konieczny pierwszy krok, nadal są wymagane regularne wizyty u  lekarza. On wykonuje odpowiednie testy, po których robi aktualne diagnozy. Czasami decyduje o wprowadzeniu terapii lampami radiowymi, chemioterapii czy w ostatecznych przypadkach wymagana jest dodatkowa operacja.

W duchowym stanie jest podobnie. Gdy wykona się testy, może być zalecone dalsze leczenie. Wróćmy do naszego nie tak młodego już przyjaciela. W wyniku szczegółowych badań odkryto, że nadal znaki faryzeusza są ciągle bardzo silne w nim, zarówno jeśli chodzi o motywacje jak i działania. Zatem przepisano następujące leczenie:

– Wyznaj swój oczywisty grzech. Powiedz zgromadzeniu: Ja jestem faryzeuszem.

JESTEM FARYZEUSZM!
Oczywiście, to tylko słowa, lecz, z tego wszystkiego, słowa, których, jak przypuszczam, większość z nas nie wypowiedziałabym tak szybko przed grupą, której usługuje. Lecz on zrobił to, początkowo niechętnie, a później, gdy zdał sobie sprawę, że nie jest to tylko sztuczka, którą mu Lekarz zadał, bardziej swobodnie i bez wstydu. Przede wszystkim, mówił ludziom po prostu jaki jest.
Rzeczywiście był faryzeuszem.

Moc wyznania nie leży w samych słowach, lecz w tym prostym zrozumieniu. Jest to zewnętrzna reakcja na to, co Duch Święty ci wykazał. Spowodował, że stało się to tak oczywiste, tak proste i ponad wszelką możliwością zaprzeczenia czy nadziei na obalenie. Wtedy, i tylko wtedy, jesteśmy zdolni do ruchu naprzód, nie tylko w przebaczeniu dla siebie samego (co jest dane dziecku łaski), lecz do oczyszczenia siebie: „jeśli wyznajemy grzechy nasze, wierny jest Bóg, opuści nam grzechy i oczyści nas od wszelkiej nieprawości„.

Jest to oczyszczenie, którego szukamy a wyznanie jest nie tylko dobra terapią, lecz również skutecznym środkiem czyszczącym.

Mógłby ktoś przypuszczać, że to wyznanie („Jestem faryzeuszem”) to zbyt wiele i bardziej umiarkowane słownictwo mogłoby być lepsze. No, na przykład „byłem faryzeuszem, lecz Bóg cudownie mnie uwolnił z rąk pychy”? To ma sens, gdy o tym pomyślisz. Nie znajdziesz ani jednego ślepego, który uzdrowiony przez Pana Jezusa, biegałby wokół i wołał, że nadal jest ślepy, prawda? Przeciwnie, zdecydowanie ogłaszali i wymieniali to, że „byłem ślepy, a teraz widzę, dzięki człowiekowi z Galileii”!

Tak, mógłbym się zgodzić z tobą, poza tym, że to nie było to, co Lekarz zalecił w tym szczególnym przypadku. On powiedział pacjentowi, że ma powiedzieć ludziom: „jestem faryzeuszem”. Kropka Znak wykrzyknika. Czas teraźniejszy. W tym czasie, jestem faryzeuszem.

Dopiero później zdał sobie z tego sprawę. Później, gdy już otrzymał korelację między tym, co przeżywał a tym, co przeżywają alkoholicy, którzy przystępują do Anonimowych Alkoholików.

Przypomniał sobie, że w procesie leczenia alkoholika, nigdy nie pozwala mu się (na spotkaniach) mówić o procesie wychodzenia z choroby jak o czymś z przeszłości tzn. nigdy nie pozwala się mu (czy jej) mówić, że był(a) alkoholikiem, lecz….

Nie. To, co wymaga się od nich to powiedzenie,

– Jestem Bill, JESTEM alkoholikiem.

Teraz rozumiał dlaczego grupa liderów naciska na to, żeby to proste stwierdzenie wypowiedzieć.

Zamiast czegoś, co mogłoby się wydawać bardziej właściwe, powiedzmy:

– Hej, jestem Bill, byłem kiedyś alkoholikiem, lecz już nie jestem, nie piłem już dwa lata.

Nacisk był, całkiem po prostu, przypomnieniem.

Był to sposób na powiedzenie, że nie ma żadnego „lekarstwa” na alkoholizm, Bill, a szczególnie twój, ponieważ ty, Bill, nie jesteś jak inni ludzie. Oni mogą pić umiarkowanie. Ty nie możesz. Oni mogą robić różne numery, ty nie. Jest coś takiego w tobie, że jesteś inny.

Jesteś podatny, a oni nie i ty nigdy nie będziesz wolny, całkowicie wolny od twojej podatności. To dlatego jesteś ciągle alkoholikiem, nawet jeśli nigdy nie dotkniesz ani kropli do końca życia.

– Hej, jestem Bill, jestem alkoholikiem.
– Hej, jestem Bill, jestem faryzeuszem.

Tak, jestem podatny, jeśli ktoś klepnie mnie w plecy lub śmieje się z moich dowcipów czy (o, Boże pomóż) krzyczy „Synu Dawidowy, zmiłuj się nade mną!” coś dzieje się w moim środku. Zaczynam czuć się tak, jakbym wreszcie otrzymał to uznanie, na które tak bardzo zasługuję.

Lub kiedy mówię przez Ducha i w pomieszczeniu zaległa cisza, a oni zaczynają mówić:

– Nigdy nikt nie przemawiał tak, jak mówi ten człowiek.

To rzeczywiście jest powalające.
Jestem bardzo podatny.

Nie wystarcza, abym sprzeciwiał się słowom.

Oj, wiecie! No, słuchajcie, chłopcy, to faktycznie nie ja robię ten cały kram. To faktycznie Duch Boży działa” itd., itd… W większości jest to po prostu próba zbierania jeszcze większej czci, podziwu i nadskakiwania, jak Johnny Carson, którego prawa ręka jest podniesione do wyciszenia aplauzu podczas, gdy lewa, ta poza kamerą, nagabuje o jeszcze więcej.

Tak, jestem podatny.
Jestem faryzeuszem.
Raduję się, naprawdę, rozkoszuję uznaniem.
Przyjmuję całą cześć jaką mogę otrzymać… od człowieka.

Jestem faryzeuszem.

Skutek dodatkowy.

Wyznanie ma skutek dodatkowy.

Pozbawia ono Oskarżyciela mocy do szantażowania jednostki.

Większość z nas jest „dobra” (wygląda na sprawiedliwych przed ludźmi), ponieważ jeśli by tak nie było to może zdarzyć się bolesne zdemaskowanie. Nawet my, którzy radowaliśmy się łaską Bożą nie chcielibyśmy, aby w pewnych momentach wpadł na nas bliźni.

Mówimy, że nie czujemy, aby Bóg nas potępiał, a jednak boimy się, że nasz bliźni może i z tego powodu nauczyliśmy się nie rozpowszechniać, a raczej ukrywać; mówić kłamstwa, że to nie całkiem kłamstwo i to wszystko w imię dyskrecji.

„Nie, o twoim dobru nikt źle nie mówi” – nie jest to takie dalekie od nas. Nawet nie chcielibyśmy, aby o naszym złu, mówiło się źle.

I jest tego dobra przyczyna.
Jest dokładnie taka sama, jaką miał nasz przyjaciel z siódmego rozdziału księgi Jozuego. Achan, stary kumplu, czemu otwarcie nie pokazałeś tego wspaniałego babilońskiego płaszcza, który ukryłeś w mroku? Tego srebra, nie mówiąc o pięknej (i całkiem wartościowej) sztabie złota. Dlaczego nikt z ludzi nie byłby dumny z takiego dobytku, Achanie. Dlaczego wiec ukryłeś w ziemi, w środku swego namiotu?

Co to było, Achanie?
O, tak, już wiem.
Aby to pozyskać, zrobiłeś coś, niezgodnego z prawem! A to już coś innego. To z pewnością coś innego. W pewnych warunkach. Uznaję, że nie mogę cię oskarżać za to, że byłeś tak tajemniczy.

Czytając całe zdarzenie z Achanem i jego sztabką złota można zorientować się dlaczego Achan miał poważny powód, aby ukryć te skarby. To, co zrobił było zabronione, przeciwne rozkazom, całkowicie sprzeczne z wyraźnymi instrukcjami jakie otrzymał.

A to, faktycznie, zmienia postać rzeczy.

Cóż wiec z gościem, który nie ma takich zakazów, lecz ciągle uchyla się, unika, wykręca i odwraca? Ciągle mknie w ciemności i ma obsesję chowania różnych rzeczy przed wzrokiem innych?

Co z wierzącym, który żyje po tej stronie krzyża Chrystusa, lecz zachowuje się tak, jakby to zdarzenie nigdy nie miało miejsca.

To jest bardzo, bardzo smutne. Smutne jest to, że zdarza się to w codziennym życiu praktycznie niemal każdego. Niemal dwa tysiące lat po tym zdarzeniu, Chrystus ciągle „umarł na próżno” dla większości kościołów na świecie.

Dobrze byłoby dla nas zastanowić się nad takim kumplem, który ciągle ukrywa swoje skarby, babiloński płaszcz, srebro i sztabę złota, na bardzo długo jeszcze po tym, jak zostało wypowiedziane słowo zakazujące posiadania tych rzeczy.

Dopóki twoja opinia jest taka, że jest coś z natury złego w noszeniu babilońskiej szaty (może niemodna?), albo że to złoto i srebro to podłe metale, twoja reakcja będzie nielogiczna.

Myślę, że martwe jest to słowo, po które sięgam.

Nie dlatego, że nie ma wśród nas mądrych ludzi, jak się później okaże.

Więc, zróbmy to.
A ponieważ to robimy, ciągle jest grunt do mentalnego i emocjonalnego szantażu. Ciągle boimy się, że ktoś zakradnie się do naszego namiotu jakieś ciemnej nocy i odkryje nasz straszliwy sekret. Takie strachy trzymają nas w więzach hipokryzji.

Dlaczego więc nie wykopiemy ich sami?

Dlaczego nie mamy stanąć naprzeciw oskarżyciela.

Czemu po prostu nie powiemy:
– Tak, mam ten płaszcz. Mam również trochę srebra i całą sztabę złota. Może wam się wydawać, że coś z posiadania tych rzeczy mam i powinienem być ukarany w jakiś sposób za ich przywłaszczenie, lecz (i tego możecie nie być świadomi) to szczególne ‘cielesne przykazanie’, którym ktoś zabronił posiadać tego, zostało uchylone dawno temu. W takim razie, zdecydowałem, że nie mogę już dłużej bać się tego, co możecie pomyśleć na ten temat.

Prohibicja wycofana, nie będę już więcej odwiedzał zakazanych barów ani popijał za zamkniętymi drzwiami.

Zdarzało mi się prychać co jakiś czas.

Nic mnie to nie obchodzi, że wy nie.

Faktycznie, cieszę się razem z wami.

Lecz, proszę, zrozumcie i znieście mnie trochę w mojej głupocie (okazjonalny drink) a ja zniosę was w waszej (okazjonalne popadanie we własną sprawiedliwość).

Moja żona opowiada historię kobiety, która dała jedną z najlepszych ripost na poczucie winy jakim usiłował ją obarczyć jej mąż.

– Ty po prostu nie próbujesz – powiedział do niej – Nie będziesz ze mną współpracować. Wszystko zawsze opóźniasz i utrudniasz mi bardziej niż powinno być. Ty wcale nie próbujesz.

Gdy atak został wyrażony i należycie zauważony przez jego żonę, ona odwróciła się, spojrzała na swego męża i słodko odpowiedziała

– Taa….aaa..ak?
Każdy ma takie miejsce, w którym może znieść oskarżenia w tak skuteczny sposób jak powyżej, bez względu na to czy one pochodzą z wewnątrz (przyjaciele, mężowie, żony bracia) czy z zewnątrz (gdzie, dla większości z nas oskarżyciel postawił swój stragan).

– Taaa…aa…aak?
Nigdy nie było rozkazu przeciwko miłości, słodyczy i światłości i temu wszystkiemu dobru.

Nie.
Lecz, co z tym głębokim, ciemnym sekretem? Nieujawnionym grzechem? A, tak. To właśnie staramy się ukryć, lecz przed kim?

Przed Bogiem?
Przed Tym, który wie wszystko, co kiedykolwiek było do poznania na temat każdego z nas? Ten który nigdy nie drzemie ani nie zasypia i widzi równie dobrze za rogiem jak i w środku namiotu?

Przed Wszechobecnym?
Nędzna szansa.
Może powinieneś przeczytać historię Achana jeszcze raz. Z pośród milionów ludzi, tysięcy rodzin, i wielu mężczyzn z tego samego rodu, wiesz co?

Ty to masz!
„Achan, syn Karmiego, syna Zabdiego, syna Zeraha, Syna Judy został zatrzymany.”

Nie tylko został wzięty, lecz pochwycony przez tego samego Kumpla, z którym ty i ja mamy do czynienia.

Nie przypuszczasz chyba, że robimy coś takiego, o czym On nie wiedziałbym, prawda? To była główna przyczyna tego ukrycia-w-ziemi-w-środku-namiotu. Dlaczego nie przyznać, że jesteśmy tym kim jesteśmy, dzięki łasce Bożej, faktycznie ludźmi, którzy mają pewne słabości i rozliczne niedostatki.

Wiem, że bycie człowiekiem to jest męka, wiem jak wiele czasu i wysiłków musimy włożyć w to, aby nie być, lecz czy się to podoba czy nie, jesteśmy! Nawet ten skarb, który mamy, mamy w „glinianym naczyniu” (dosł. w ziemskim naczyniu – przyp. tłum.). Gdybyś miał jakieś pojęcie na temat wyrobów garncarskich to wiedziałbyś również jak kruche są naczynia z gliny.

Lecz, być może staramy się ukryć przed naszym bliźnim?

Czy ciągle nie rozumiesz, że każdy, kto wchodzi musi wejść przez bramę?

Gdzie dzwony biją, syreny wyją i żandarmi biegają?

Nie ma absolutnie niczego, co nie miałoby być ujawnione, nic, co ukryte nie pozostanie w ukryciu.
NIC!

Szczerze mówiąc, czasami działamy tak, jakby to wielkie zbawienie było w rękach ludzi, a nie Boga. Wiesz, że tak nie jest.

Ale jest taki opór (lub coś w tym rodzaju). To, co ktoś mógłby nazwać typowym miejscem ukrycia, najgłębszą dziurą w samym środku najbardziej odizolowanego namiotu w najciemniejszą noc, tj. ukrycie tego w sobie. Ciągle usiłujemy ukryć siebie przed „naszym własnym ciałem”.

O, mój Boże.

To faktycznie pokazuje problem.

Problem, z którym będziemy się stale spotykali w czasie zmagań z poszukiwaniem „innego sposobu”.

Szukaj pojednania miedzy najświętszym prawem Bożym a najbardziej nieświętym naszym ciałem.

O, mój…

Niezdolny do wypełnienia tego, co wydaje się, dla wszystkich innych oczywiste. ????

Nie chcesz (czy nie możesz) zrzucić liści figowych?

Proszę, przejdź ze mną do siódmego rozdziału Rzymian. Wydaje się, że tak niewielu jest w stanie (czy nawet chce) doświadczyć tego przeżycia ‘ jedną – nogą – w – niebie, jedną – nogą – w – piekle’, o którym mówi tutaj nasz przyjaciel.

Lecz, podobnie jak Paweł, musimy. Jesteśmy zmuszeni do tego. Po prostu nie możemy długo trwać w tej męczarni generowanej przez religijne przeżycia. Po prostu musimy, musimy, oderwać się od tego „ciała śmieci”.

Paweł to zrobił. W końcu i dawno temu, Paweł to zrobił. Przez zrozumienie i objawienie, przez łaskę Bożą, która przyszła „przez Jezusa Chrystusa” do niego. Przeciąganie liny skończyło się, mentalne cierpienia odeszły i wszedł w szeregi „błogosławionych”, jako że „błogosławieni ci, którym odpuszczone są nieprawości i których grzechy są zakryte. Błogosławiony mąż, któremu PAN GRZECHU NIE POCZYTA!

Wow!

Trochę zrozumienia! Trochę objawienia! I małym cudem kończy się ten rozdział….

Bogu niech będą dzięki przez Jezusa Chrystusa, Pana naszego, który nie uczynił mnie doskonałym „według ciała” lecz uczynił mnie doskonałym „w umyśle”.

O to właśnie rozbija się cała łaska Boża!

„Zewnętrzny wygląd” to nasz numer, nie Jego.

On jest w wolności.

Ponieważ Syn Człowieczy nie przyszedł aby świat potępić”… lecz aby dać tym, którzy w tym świecie mają dość hartu ducha, aby powiedzieć wszystkim, buntowniczo, jeśli trzeba:

– Jeśli mam brodawkę, zamalujcie mi ja i to wszystko! Jeśli mamy całe ramie w brodawkach (pomóż Boże mi) nie będę tego ukrywał więcej w dłuższych fałdach moich szat, lecz wyciągnę na wierzch, aby wszyscy widzieli.
– Pójdę w świat „nago”.
– Z odsłonięta twarzą ujrzę mojego Boga, bliźniego i siebie.
– Wykopię moją własną sztabę złota, ubiorę mój babiloński płaszcz i sam sprzedam całe moje srebro.
– Zatem zapraszam do mojego namiotu!
– Kopcie jeśli chcecie!

Jeśli odkryjecie coś, czego o czym nie wiem, Boże błogosławię cię, dzięki ci.

NIE ZAMIERZAM ZOSTAWIĆ ANI PIĘDZI ZIEMI DLA OSKARŻYCIELA.

Tak.  Wyznanie daje pomocniczy skutek i pełne ujawnienie cnoty.

раскрутка

Dary Ducha Świętego – Dar języków i ich interpretacji

Kenneth Hagin

Jeżeli lepiej zrozumiemy cel  korzyści płynącez języków i ich interpretacji, będziemy również gotowi na większe manifestacje darów Ducha.

Tym razem zajmiemy się darami wokalnymi¸ które mogą też być nazwane darami inspirowanymi, lub trzema darami które coś mówią – proroctwo, różne rodzaje języków oraz interpretacja języków. Proroctwo jest nadnaturalną wypowiedzią w znanym języku. Różne rodzaje języków jest to dar nadnaturalnej wypowiedzi w języku nieznanym. Interpretacja języków jest to nadnaturalne objawienie przez Ducha znaczenia wypowiedzi na językach. Różne rodzaje języków wraz z siostrzanym darem interpretacji są równoważne proroctwu.
Panuje olbrzymie niezrozumienie jeżeli chodzi o dary języków i ich interpretacji. Właśnie dlatego Paweł napisał w 1 Kor 12:1, że nie chce, aby Koryntianie byli nieświadomi (w wersji angielskiej – ignorantami). A skoro on nie chciał, aby ludzie byli ignorantami w sprawach duchowych darów tedy, to z pewnością nie chciałby tego dziś. Niemniej ignorancja dotycząca tych darów wśród ludu Bożego jest zdumiewająca. Taka sytuacja istnieje dlatego, że ludzie nie wiedzą, co na ten temat mówi Biblia.
1 Kor.12:28-31

Wy zaś jesteście ciałem Chrystusowym, a z osobna członkami. A Bóg ustanowił w kościele najpierw apostołów, po wtóre proroków, po trzecie nauczycieli, następnie moc czynienia cudów, potem dary uzdrawiania, niesienia pomocy, kierowania, różne języki. Czy wszyscy są apostołami? Czy wszyscy prorokami? Czy wszyscy nauczycielami? Czy wszyscy mają moc czynienia cudów? Czy wszyscy mają dary uzdrawiania? Czy wszyscy mówią językami? Czy wszyscy je wykładają? Starajcie się tedy usilnie o większe dary łaski; a ja wam wskażę drogę jeszcze doskonalszą.

W wierszu 28 czytamy, że Bóg ustanowił dary służb – apostołów, proroków, nauczycieli, ewangelistów, pastorów, pomocy itd. – w Kościele, I nigdzie w biblii nie znalazłem tego, żeby je zabrał z powrotem. Jednak niektórzy ludzie czytając wers 30 wyrywają go z kontekstu i pozbawiają się sami Bożego błogosławieństwa. Mówią: „widzisz, Biblia mówi, „czy wszyscy mówią językami?” a więc to oznacza ,że nie wszyscy będą mówić językami, ponieważ języki nie są dla wszystkich. Lecz musimy zrozumieć fakt, że języki mają dwie strony: publiczną i prywatną. Tutaj, Paweł, piszę o publicznym usługiwaniu językami w kościele – nie, nie wszyscy usługują językami w zborze, niemniej każdy wierzący może być napełniony duchem Świętym i mówić językami prywatnie!
Przekonałem się o tym jako młody pastor, dzięki temu , co Nowy Testament mówi na ten temat, a nie dlatego, że cokolwiek o tym usłyszałem. Wiele lat temu nie słyszałem żadnego nauczania o tym, z wyjątkiem głosów przeciwnych. Lecz, gdy przebadałem Dzieje Apostolskie odkryłem, że mówienie językami było dowodem lub znakiem tego, że ludzie zostali napełnieni Duchem. Przekonało mnie to, Co słowo Boże mówi na ten temat

Dz. 2:4.

I napełnieni zostali wszyscy Duchem Świętym, i zaczęli mówić innymi językami, tak jak im duch poddawał. Następnie w Dziejach 10:44-46 w domu Korenliusza Piotr i ci którzy byli z nim, zostali przekonani o tym, że Duch zstąpił i wypełnił pogan, ponieważ słyszeli ich, jak mówili językami i chwalili Boga!

Dz. 10:44-46

A gdy Piotr jeszcze mówił te słowa, zstąpił Duch Święty na wszystkich słuchających tej mowy. I zdumieli się wierni pochodzenia żydowskiego, którzy z Piotrem przyszli, że i na pogan został wylany dar Ducha Świętego; słyszeli ich bowiem, jak mówili językami i wielbili Boga. Wtedy odezwał się Piotr:

W rozdziale 19 Dziejów dwadzieścia lat po dniu Pięćdziesiątnicy, Paweł wkładał ręce na Efezjan i duch Święty zstępował na nich – mówili językami i prorokowali (w.6)!
Zwróćmy uwagę na to, że najpierw mówili językami, a później prorokowali. Z własnego i innych doświadczenia wiem, że napełnienie Duchem i mówienie innymi językami otwiera drogę do innych, większych przejawów działania Ducha – jak Duch zechce (1 Kor. 12:11). Chrzest Duchem Świętym czy też napełnieni e Duchem jest po prostu otwarciem drzwi do tych większych manifestacji. Ktoś powiedział:
– W porządku, języki i interpretacja języków muszą być najmniej ważnym z darów skoro znajdują się na samym dole listy.
To, że coś znajduje się na samym dole, wcale nie oznacza, że jest nieważne. Nigdy nie udało mi się wspiąć na drabinę zaczynając do najwyższego szczebla! Zawsze zaczynam wchodzenie na górę od szczebla dolnego. Chodzi mi o to, że jeżeli pragniesz, aby objawiały się przez ciebie większe dary, musisz mieć najpierw przynajmniej te najmniejsze. W ten sposób działa Bóg.
Jeżeli chodzi o moje osobiste doświadczenia, otrzymałem chrzest Duchem i mówiłem językami w 1937 roku. Byłem już narodzony na nowo z Ducha od około czterech lat, al. E nie byłem napełniony Duchem. Gdy zostałem napełniony duchem to mówiłem językami. Zdałem sobie sprawę, że, zgodnie z tym, co głosi Słowo Boże, mówienie językami jako efekt napełnienia Duchem Świętym jest dla mojego własnego (prywatnego) użytku. Paweł pisze (1 Kor):

18-19

Dziękuję Bogu, że ja o wiele więcej językami mówię, niż wy wszyscy; wszakże w zborze wolę powiedzieć pięć słów zrozumiałych, aby i innych pouczyć, niż dziesięć tysięcy słów językiem niezrozumiałym.

Jest oczywiste, że Paweł korzystał z daru języków prywatnie i mówił Koryntianom o tym, że jednym z celów mówienia językami jest mówienie Bogu (w.2), a innym zadaniem jest z kolei budowanie siebie samego (w.4).
Paweł w ten sposób mówi, że „buduje siebie samego” więcej niż wszyscy inni! Chciałbym zachęcić wszystkich napełnionych Duchem wierzących, aby nie tylko mówili językami w początkowej chwili, gdy jest to znak napełnienia lecz aby stale używali języków. Trwaj w modlitwie na językach w czasie poświęconym na modlitwę, ponieważ to wykona takie zadanie, jakie Biblia mówi, że ma wykonać. Będzie cię to budować, co znaczy, że będziesz budowany duchowo.
Wierzyłem w boże uzdrowienie zanim zostałem ochrzczony Duchem, ponieważ sam zostałem uzdrowiony przez moc Bożą i podniesiony z łoża śmierci. Modliłem się w wierze o chorych przez wkładanie rąk i miałem pewne rezultaty, kiedy jednak zostałem napełniony Duchem Świętym i mówiłem językami, otworzyły się drzwi do większych nadnaturalnych manifestacji. Na przykład, uzdrowienia są nadnaturalnymi manifestacjami i mogą się przejawiać jako rezultat wiary w Boże Słowo i wkładanie rąk na chorych, lecz sa również nadnaturalne manifestacje Ducha poprzez poszczególne osoby – dar uzdrowień itd. To są nadnaturalne dary Ducha, o których mówimy.
Ponieważ Duch Święty zamieszkuje w tobie, każdy napełniony wierzący, ma potencjalną możliwość działania dowolnym z tych duchowych darów jak to jest zapisane w 1 Kor. 12:4-11 rozdzielając każdemu poszczególnie. Jak już wcześniej pisałem, modliłem się o chorych, zanim otrzymałem chrzest Duchem. Nie miałem świadomości tego, że cokolwiek manifestowało się przeze mnie, po prostu wkładałem na ludzie ręce czy namaszczałem ich olejem i ludzi byli uzdrawiani.
Na przykład, poszliśmy z żoną modlić się o chorą kobietę, która znajdowała się na łożu śmierci. Przeszła przez trzy różne kliniki w Teksasie i wszędzie powiedziano jej, że nic nie da się zrobić dla niej. Znalazła się poza wszelką medyczną pomocą. Była w ostatniej fazie choroby krwi, która miała spowodować jej śmierć. Miała też inne choroby i lekarze powiedzieli jej, że będzie słabła z dnia na dzień, aż umrze. Wróciła więc do domu i marniała przykuta do łóżka. Była tak słaba, że gdy do niej weszliśmy, musiałem uklęknąć i przyłożyć ucho do jej ust, aby usłyszeć, co mówiła. Przy użyciu wszystkich sił jakie miała mogła zaledwie szeptać.

Gdy modliłem się Duch Pański powiedział do mnie: – Powiedz jej, aby wstała, jest uzdrowiona. Nigdy wcześniej w życiu nie słyszałem o czymś takim, aby się gdzieś wydarzyło. To było zupełnie nowe dla mnie, uczyłem się chodzić w się o przebywaniu Jego we mnie to było mówienie językami. Powiedziałem więc do tej kobiety: – Pan powiedział mi, żebym ci powiedział, że masz wstać. Jesteś uzdrowiona.

Pamiętajcie, że ta kobieta była bliska śmierci, w ostatnim stadium choroby! W rzeczywistości była już nieprzytomna i lekarze stwierdzili, ze już nigdy nie odzyska świadomości. Niemniej wyszła z tego wszystkiego wystarczająco mocna, aby mi powiedzieć: – Siostra B. powiedziała mi o waszej służbie. Wierzę, że jeżeli będziecie się o mnie modlić, zostanę uzdrowiona. I chwała Bogu, została uzdrowiona!
Ten dar zamanifestował się przez nas. Jeżeli modlimy się o kogoś, wkładamy ręce na niego i Boża moc zstępuje uzdrawiając tą osobę to zdrowienie jest demonstracją Bożej mocy i demonstracją Ducha. Języki są drzwiami otwierającymi drogę do manifestacji Ducha Bożego. Biblia uczy nas tego, abyśmy pożądali duchowych darów (1 Kor. 14:1), lecz dla wszystkich drzwiami do napełnienia Duchem jest mówienie innymi językami.
Z pewnością mówienie językami prywatnie zawiera w sobie różne rodzaje języków, lecz nie jest to wszystko, o co tutaj chodzi. Po napełnieniu Duchem ze znakiem w postaci mówienia językami kontynuujesz używanie języków w swoim osobistym życiu modlitewnym i możesz być u żyty w tej dziedzinie w miejscu publicznym lub nie. Chcę szczególnie zwrócić uwagę na to, że Biblia uczy nas, że tylko nieliczni (niektórzy) będą wykorzystywani w ten sposób. Może ktoś zapytać, dlaczego tak jest. Sposób w jaki mogę to wyjaśnić to fakt, że wszyscy modlimy się prywatnie, prawda? Lecz nigdy nie widziałem tego, aby wszyscy modlili się publicznie. Podobnie w zasadzie każdy chrześcijanin do pewnego stopnia jest kaznodzieją (głosi Słowo Boże)co oznacza, że ogłasza lub mówi coś. Każdy z nas jest zobowiązany do świadczenia, lecz nie wszyscy są powołani do służby publicznej. Tak więc, w pewnym sensie, wszyscy jesteśmy kaznodziejami, lecz nie wszyscy są w służbie publicznej.. podobnie wszyscy mogą być napełnieni Duchem, mówić i modlić się językami. Możemy wielbić Boga innymi językami ponieważ to nas buduje – języki towarzyszą nam w uwielbianiu, a jego nieustający strumień nigdy nie wysycha, lecz to wcale nie oznacza, że wszyscy usługujemy językami publicznie!
Wydaje się, ze to właśnie chcieli czynić, gdy schodzili się razem Koryntianie, bez żadnego porządku czy ładu. Dlatego właśnie Paweł odnośnie języków używanych publicznie napisał do nich                                1 Kor.14:27,28:

Jeśli kto mówi językami, niech to czyni dwóch albo najwyżej trzech, i to po kolei, a jeden niech wykłada; a jeśliby nie było nikogo, kto by wykładał, niech milczą w zborze, niech mówią samym sobie i Bogu

Ap. Paweł jest bardzo dobrym przykładem do naśladowania. Powiedział:

14,18
Dziękuję Bogu, że ja o wiele więcej językami mówię, niż wy wszyscy;

lecz wcale nie miał na myśli publicznego wykorzystania języków, ponieważ dalej pisze:

14,19wszakże w zborze wolę powiedzieć pięć słów zrozumiałych, aby i innych pouczyć, niż dziesięć tysięcy słów językiem niezrozumiałym.

Gdzież więc używał języków? W swoim prywatnym życiu modlitewny. Ale jeżeli Paweł modlił się więcej na językach niż wszyscy Koryntianie razem wzięci, to musiał z tego korzystać ogromnie często.
Chciałbym zachęcić do modlitwy na językach wszystkich napełnionych duchem wierzących, a następnie, jeżeli bóg zechce was użyć, w zborze do służby publicznej. Ktoś może zapytać: „skąd mogę wiedzieć, że bóg chce mnie używać?” Zazwyczaj delikatna moc Bożego Ducha wskazuje (zachęca) ci na to, aby mówić.


Interpretacja języków.

Spójrzmy teraz na siostrzany dar – interpretacji języków. Pamiętamy, żę interpretacja języków jest nadnaturalnym objawieniem przez Ducha znaczenia wypowiedzi w innych językach. Nie jest to przekład/ wykład języków lecz interpretacja języków.
Interpretacja języków jest najmniejszym z darów wokalnych, ponieważ jest uzależniony od innego działającego daru. Zadaniem (celem) tego daru jest udostępnienie zrozumienia języków zarówno zborowi jak i posiadaczowi daru, aby zostali zbudowani lub żeby zrozumieli, co zostało powiedziane. Paweł pisze:

15.5

bo większy jest ten, kto prorokuje, niż ten, kto mówi językami, chyba żeby je wykładał, aby cały zbór był zbudowany.

Ktoś mógłby pomyśleć: czy Bóg nie może do nas mówić w inny sposób? Tak, może, mamy przesłania, które nie są przekazywane przez wykład języków, lecz nazywamy to proroctwem, ponieważ jest to przejaw działania daru proroctwa. Będziemy ten dar szczegółowo omawiać dalej.
Wszystkie dary manifestują się prze wiarę, każdy wokalny dar przejawia się przez wiarę, lecz więcej wiary wymaga prorokowanie niż mówienie językami czy interpretacja języków, ponieważ osoba interpretująca języki ma coś na czym może się „opierać” – polega na darze języków. Osoba, która ma prorokować, musi zacząć nie mając niczego. Innymi słowy, musi mieć wystarczająco dużo wiary w tym, co ma, nawet jeżeli jest to tylko jedno słowo lub dwa. Jeżeli ktoś jest często używany do interpretacji języków, to w chwili, gdy inna osoba zaczyna w zborze mówić językami, powinna natychmiast nastawiać się na słuchanie ducha. Dlaczego? Ponieważ bóg może zechce użyć go do interpretacji języków.
Czasami zdarzało się tak, że ja oczekiwałem, aż inni zinterpretują przekaz w językach, a inni czekali na mnie i w ten sposób straciliśmy to posłanie , ponieważ nie byliśmy wystarczająco dobrze nastrojeni na Ducha. Oczywiście, nie otrzymasz od boga niczego, jeżeli wcześniej nie znajdziesz się na tej samej częstotliwości, że tak powiem. To jest właśnie powód, że czasami nie otrzymujemy interpretacji wtedy, gdy ona powinna nastąpić. Nie jest konieczne, aby wszystko cokolwiek jest mówione na językach prywatnie musiało być interpretowane lub stać się jasne dla mówiącego. Paweł pisze:

14:14

bo jeśli się modlę, mówiąc językami, duch mój się modli, ale rozum tego nie przyjmuje

Tak więc, nie wszystko musi być zrozumiałe, ponieważ nie mówię do siebie samego lecz dla Boga i to wystarczy.

Bo kto językami mówi, nie dla ludzi mówi, lecz dla Boga; nikt go bowiem nie rozumie, a on w mocy Duch a rzeczy tajemne wygłasza.

Niemniej, jest również prawdą, żę Bóg może zechcieć, abyśmy interpretowali nasze własne modlitwy! Paweł sugeruje taki stan w 1 Kor.
14:13-15, a więc może tak być, że Bóg zechce abyśmy wiedzieli, o co się modlimy i wtedy da nam dar interpretacji. W ten właśnie sposób po raz pierwszy rozpocząłem interpretację jeżyków – w moim prywatnym czasie modlitwy Wtedy nie dbałem szczególnie o interpretację, po prostu modliłem się i nagle zdałem sobie sprawę, że nie mówię po angielsku lecz rozumiem to, o co się modlę. Bóg wie, o co się modlimy ponieważ do niego mówimy, lecz czasami Bóg chce, abyśmy również i my wiedzieli, co do Niego mówimy. Widzicie, języki i interpretacja mają swoją prywatną stronę, jest to dla nas ważne, ponieważ taka modlitwa buduje nas. Jest również strona publiczna i nigdy nie będziemy używani w miejscach publicznych z wyjątkiem tego, gdy zechce Bóg, więc pozostańmy otwarci na Niego.
Zgodnie z 1 Kor. 14;13 ci, którzy mówią językami mają modlić się o ich interpretowanie. Sądzę, że Paweł pisze tak, nie dlatego, aby wszyscy byli używani do interpretacji publicznie, lecz do interpretacji naszych prywatnych modlitw jak Bóg zechce. Interpretacja swojej\ własnej modlitwy jest wielkim duchowym zbudowaniem dla każdego Pozwólcie mi powtórzyć, że interpretacja nie jest tłumaczeniem. Niektórzy pytają dlaczego czasami ludzie mówią długo na językach a następnie interpretacja jest tylko krótkim przesłaniem. Interpretacja jest nadnaturalnym przekazaniem przez Ducha Bożego znaczenia tego, co zostało powiedziane i może nie być potrzebne wiele słów do ogłoszenia tego, co zastało powiedziane. Z drugiej strony, ktoś może mówić krótko, a następnie osoba interpretująca przemawia długo. Może się okazać, że nieco więcej czasu wymaga przekazanie znaczenia tego, co zostało powiedziane.

1 Kor. 14:27

Jeśli kto mówi językami, niech to czyni dwóch albo najwyżej trzech, i to po kolei, a jeden niech wykłada;

W rozważaniach o publicznym korzystaniu z daru języków Paweł powiada: „niech czyni to dwóch lub najwyżej trzech”. Te dwa słowa „dwóch” lub „trzech” są w języku greckim zaimkami osobowymi, co oznacza, że chodzi tu o dwie lub trzy osoby, a nie dwa lub trzy przesłania i nigdzie w tekście nie występuje zwrot „przesłanie w językach”. Jest to zwrot, który może być ukuty przez człowieka na użytek wyjaśnienia sprawy. Paweł powiada tutaj, że jeżeli ktokolwiek mówi, niech będą to dwie lub maksymalnie trzy osoby! Nie mówi tutaj nic na temat tego, jak wiele mają mówić, lecz stwierdza: „niech to czyni dwóch albo najwyżej trzech, i to po kolei”. Innymi słowy, że wszyscy trzej nie powinni próbować mówić równocześnie! Moim zdaniem oznacza to, że osoba może mówić więcej niż jeden raz. Sądzę, żę inne przekłady pozwolą nam to lepiej zrozumieć. W przekładzie Nowego Testamentu Rotherham’a jest sugestia, że jedna osoba może mówić więcej niż jeden raz.
Zawsze mówię w zborze, jako moją dobrą radę, w ten sposób, że: jeżeli trzy osoby już mówiły publicznie w językach, czwarta osoba nie powinna mówić głośno w czasie tego spotkania, bez względu na to, jak bardzo czuje się przymuszona. Gdyby jeszcze jakaś wypowiedź być przekazana, to powinna to zrobić osoba, która już wcześniej mówiła. To jest dobry porządek.
Zwróćmy uwagę, że Paweł pisze: „niech jeden interpretuje”. Nie ma w Biblii nic takiego, co mogło by przeczyć temu, że jedna i ta sama osoba mówi językami i sama siebie interpretuje. W rzeczywistości jedna z tych osób, które mówią językami może równie dobrze interpretować. Paweł mówi ty tylko o tym, że jedna osoba powinna interpretować przesłanie na językach, nawet jeśli jest więcej osób, które mogłyby to zrobić. To, co Duch Święty do nas mówi przez Pawła to jest to, żę nie powinno być konkurencji między interpretacjami.
Zauważmy, że Paweł pisze: „manifestacje Ducha dawane są wszystkim ku wspólnemu pożytkowi” (w przekładzie z j. angielskiego – przyp. tłum). W tłumaczeniu BB mamy „a w każdym różnie przejawia się Duch ku wspólnemu pożytkowi” (1 Kor 12:7). Dary Ducha mają się przejawiać przez nas! Ten może nie być przekazany w najlepszej formie w jakiej by mógł się przejawić, ale widzicie, Duch Boży jest doskonały i dary są doskonałe, ale przejawy darów nie zawsze są doskonałe, ponieważ my nie jesteśmy doskonali.
Czytając 14 rozdział 1 Listu do Koryntian zauważysz, że Paweł przekazuje polecenia dotyczące używania proroctwa, języków i interpretacji języków i upomina Kościół, aby wszystko odbywało się we właściwym porządku (w. 40) i ku zbudowaniu wszystkich (w. 26). Przypomina , że Bóg nie jest autorem nieporządku – bałaganu, mówi o tym, w kontekście właściwego lub niewłaściwego wykorzystania języków i interpretacji.
Oczywiście, wiemy o tym, że Bóg nie jest autorem zamieszania, lecz nie znaczy to, że za każdym razem, gdy takie rzeczy jak bałagan się dzieją, mamy do czynienia z działaniem diabła. To po prostu oznacza, że ludzie byli ludźmi. Każda rzecz, w którą zaangażowani są ludzie może ulec zamieszaniu, lecz jeśli będziemy się uczyć tego, jak pozostawać w Duchu i trwać w Słowie, będziemy zachowywać porządek. Ważne jest to, abyśmy zrozumieli, że wszystko, co tutaj Paweł pisze odnosi się do służby publicznej – do używania języków na użytek publiczny – dlatego pisze:

14:27,28

Jeśli kto językami mówi, niech to czyni dwóch lub trzech, i niech to robią po kolei, a jeden niech wykłada; a jeśliby nie było nikogo, kto by wykładał, niech MILCZĄ W ZBORZE, niech mówią samym sobie i Bogu.

Tak więc, pojedyncza osoba nie jest w stanie przeszkadzać w zgromadzeniu, gdy siądzie w ławce i będzie po cichu mówić do siebie i Boga na językach. Taka osoba buduje samą siebie i nie będzie przeszkadzała nikomu innemu. Tak więc, widzimy, że Paweł mówił o publicznym stosowaniu języków, a nie o prywatnej ich stronie, Czasami potrzebujemy dobrej rady w tych sprawach zgodnej z tymi wersetami. Kiedy odbierzemy właściwe nauczanie na temat manifestacji darów Ducha to będzie nam to pomocne w zachowaniu właściwego porządku. Wtedy, nawet osoby przychodzące z zewnątrz, które nie rozumieją duchowych darów, będą poruszone panującym w zgromadzeniu porządkiem.
Potrzebne jest nam również takie nauczanie, aby nie zasmucać Ducha Świętego ponieważ Biblia mówi nam, „żebyśmy nie zasmucali ducha Świętego (Ef. 4:30). Był taki czas, gdy Duch był zasmucany ponieważ ludzie lekceważyli dary Ducha…
Ostatecznie, Paweł powiada: „a to wszystko niech się dzieje ku wspólnemu pożytkowi (1 Kor. 4:26), podając nam sposób na osądzanie tego, co zostało powiedziane. Jeżeli przekaz na językach i jego wykład pochodzi od Boga, zawsze jest to ku zbudowaniu, zachęceniu i błogosławieństwu.продвижение сайтов ка

Ile czasu zajmuje zbudowanie takiej wiary w uzdrowienie, która działa?

Young Steve

Nie ma bezpośredniej odpowiedzi na to pytanie, to zależy od osoby. Ważne jest tutaj:
1) Buduj wiarę rozważając to, co Pismo mówi na temat uzdrowienia dopóki osiągniesz skuteczną wiarę, bez względu na to jak długo to zajmie.
2) Możesz to robić, podobnie jak zrobiło wielu innych! Nie rezygnuj tylko dlatego, że nie masz wiary giganta zaraz na następny dzień.

To jak wiele czasu będzie potrzeba zależy od tego, jak gorliwie pracujesz nad wprowadzeniem do swojego serca wersów dotyczących uzdrowienia. Musisz dojść do miejsca, w którym stają się one częścią ciebie i są całkiem rzeczywiste. Jeśli czytasz wersy o uzdrowieniu raz na tydzień to prawdopodobnie nigdy nie zbudujesz skutecznej wiary. Musisz to studiować i badać! Jeśli nie zainwestujesz odpowiedniej ilości czasu rozwijając swoją wiarę w uzdrowienie, to po prostu pozostań chory. Wiara jest za darmo, lecz przychodzi przez słuchanie Słowa Bożego. Jeśli nie chcesz słuchać Słowa Bożego regularnie to nie rozwiniesz wiary i nie otrzymasz od Boga uzdrowienia. To nie zdarzy się w ciągu jednej nocy. Nie ma szybkiej formuły, ani skrótów. Jeśli nie chcesz zapłacić ceny, po prostu zaakceptuj chorobę i żyj z nią. Nie jest to najlepszy Boży dar, lecz jest to najlepsze, co możesz osiągnąć bez wysiłku z twojej strony. Pomyśl o wysiłku jaki może cię kosztować chodzenie do specjalistów, przechodzenie badań itd. Czy nie warto część tego czasu poświęcić na Boże lekarstwo. Czy zainwestujesz nieco więcej wysiłku uzyskanie pomocy ludzkiej, niż Bożej? Lekarze są w porządku, lecz ty musisz ustanowić badanie Słowa na temat uzdrowienia najwyższym priorytetem, równocześnie przyjmując naturalną pomoc medyczną, albo ta naturalna pomoc będzie jedyną rzeczą, która ci będzie pomagać. Czytelnicy, którzy sądzą, że brzmi to jak ewangelia uczynków, niech wiedzą, nie jest – Jezus wykonał uczynki. Poprzez Niego masz już dostęp do wszystkiego, co jest potrzebne do życia i pobożności. Twoim dziełem jest wierzyć ewangelii, a to może wymagać pracy! Ten widoczny paradoks jest zapisany w Liście do Hebrajczyków, gdzie jesteśmy zachęcani, aby „ usilnie starać się wejść do odpocznienia Bożego”. Boże odpocznienie jest za darmo i nie zależy od naszych uczynków. Twoim dziełem jest uwierzyć tak, abyś mógł wejść w to „albowiem do odpocznienia wchodzimy my, którzy uwierzyliśmy”. Bóg dał ziemię Kaanan, która symbolizuje nasze błogosławieństwo, Izraelowi za darmo. Niemniej jednak, ci którzy nie uwierzyli, nie weszli do niej, podczas gdy ci, którzy uwierzyli mogli cieszyć się nią. Bóg wszystko przygotował, lecz do przyjęcia tego zaopatrzenia wymagana jest wiara.

раскрутка

Jestem chory, bo jestem gruby! Czy mogę domagać się uzdrowienia?

Young Steve

Faktycznie, jeśli przyznałeś się do tego, to jesteś w połowie drogi do uzdrowienia. Jeśli chcesz pokutować z nadmiernego objadania się (obżarstwa) to otwierasz drzwi uzdrowieniu. Jeśli jednak nadal zamierzasz obżerać się to równie dobrze możesz wyrzucić wszystkie wersety dotyczące uzdrowienia na śmietnik; sam się prosisz o kłopoty. To samo dotyczy innych grzechów jak: upijanie się, cudzołóstwo, które mogą również prowadzić do choroby. Biblijnym planem jest pokuta po czym; „nie grzesz już więcej, aby ci się coś gorszego nie stało”. Na marginesie: jeśli jesteś gruby to może musisz zadać sobie pytanie dlaczego się przejadasz, ponieważ wielu ludzi przejada się, aby zrekompensować sobie emocjonalne potrzeby czy nawet duchowy głód. Spędź więcej czasu w obecności Bożej i z Jego Słowem, i zobacz czy nie zaczniesz bardziej kontrolować swojego apetytu. Gdy jesteś zadowolony w środku, nie będziesz zaglądał do lodówki w oczekiwaniu zaspokojenia. Post będzie również bardzo dobrym pomysłem: jest to Biblijne i pomoże ci kontrolować swoje ciało. Jeśli jesteś chory z powodu złej przemiany materii to możesz wierzyć w uzdrowienie z tego. Jeśli nie, to po prostu będziesz musiał jeść mniej i/lub więcej ćwiczyć i poddać swoje ciało pod kontrolę. Stałe wypychanie swojego ciała i ogłaszanie uzdrowienia z problemów z nadwagą nie różni się niczym od palenia paczki papierosów dziennie z równoczesną wiarą w uzdrowienie z raka płuc, czy codziennego upijania i wierzenia, że Bóg uzdrowi twoje wątrobę. To po prostu nie ma sensu.

Patrz również:
Jestem cały obolały, ponieważ nadmiernie wysiliłem się nie będąc w odpowiedniej formie. Czy mogę ogłaszać uzdrowienie?

deeo.ru

Wierzę, że otrzymałem swoje uzdrowienie, lecz nie czuję się ani trochę lepiej.

Young Steve

To jest sprawa między Tobą a Bogiem. Zdarzają się takie szczególne przypadki, gdy ludzie uwierzyli, że zostali uzdrowieni i nie czuli się ani trochę lepiej, lecz poszli dalej, wspięli się na górę czy pracowali bardzo ciężko fizycznie a uzdrowienie zamanifestowało się, gdy to zrobili. Z drugiej strony, nie zalecałbym tego jako ogólnej praktyki, ponieważ jest zbyt wielu ludzi, którzy twierdzi, że uwierzyli, lecz faktycznie nie trwają w wierze i dla nich mogłoby być zbyt niebezpieczne zmuszenie się do wysiłku, gdy ich ciało jest słabe. Nie jest niewiarą traktowanie się lekko, dopóki symptomy nie opuszczą cię.

Proszę pamiętać, że podjęcie działalności samo w sobie nie obliguje Boga do uzdrowienia cię. Jest to podobne do pytania o pozbywanie się leków. Otrzymałeś uzdrowienie przez uwierzenie Bogu. To, czy uzdrowienie pojawi się zależy wyłącznie od tego, czy uwierzyłeś Bogu, czy nie, a nie na podstawie aktywności do jakiej się zmusisz.

сайт