Szkoła Biblijna on-line 02.03 Sposoby patrzenia na Boga.

Musisz być świadomy dużej ilość#Musisz być świadomy dużej ilość różnych poglądów jakie ludzie mają na to kim i czym jest Bóg. Jeśli nie rozumiesz tego, co inni uczą, jak będziesz mógł adekwatnie odpowiedzieć im i ich biblijnie uczyć? Oczywiście, nie znaczy to, że musisz na pamięć uczyć się wszystkich istniejących religijnych wierzeń, lecz powinieneś zaznajomić się z kilkoma z nich tak, abyś miał fundament, na którym będziesz budował. Oczywiście prawdziwym fundamentem jest Jezus i to, co objawił w Bożym Słowie, co jest właśnie celem przerabiania tych lekcji.

Mormoni uczą, że Bóg był człowiekiem, który żył w innym świecie. Miał żonę boginkę, która ma około 120 cm wzrostu i jest z ciała, krwi i kości.
Świadkowie Jehowy uczą, że Bóg nie jest trójcą i, że Jezus został stworzony.

Muzułmanie uczą, ze Jezus był prorokiem i, że Bóg jest niepoznawalny i nie trynitarny (nie jest Trójcą).
Chrześcijańska Nauka i New Age uczą, że Bóg jest ideą, zasadą, boską obecnością, która przenika wszystkie rzeczy i ludzi i, że my mamy boską naturę. Jasne, że jeśli będziesz rozmawiał z kimś to znajomość podstaw ich systemu wierzeń jest wielką pomocą dla ciebie w dyskutowaniu prawdy z nimi. Na przykład, spójrzmy na dialog na temat Boga Mormonów. Chrześcijanin jest zaznajomiony z „rzeczywistym” nauczaniem mormonizmu.


Mormon:
Tak, wierzymy w Boga i w Trójcę.

Chrześcijanin:
Jak wielu Bogów jest?

Mormon:
Jest tylko jeden Bóg.

Chrześcijanin:
Czy Jezus jest bogiem?

Mormon:
Tak.

Chrześcijanin:
Czy Ojciec jest bogiem?

Mormon:
Tak.

Chrześcijanin:
To zatem jest dwóch Bogów. Wierzycie w dwóch Bogów
?
Mormon:
Nie. Wierzymy w jednego Boga.

Chrześcijanin:
Właśnie powiedziałeś, że Jezus jest bogiem i Ojciec jest bogiem. To jest dwóch bogów.
Mormon:
Wierzymy, że istnieją inni bogowie, lecz służymy i czcimy tylko jednemu Bogu.

Chrześcijanin:
Zatem, faktycznie jesteście politeistami, a nie monoteistami.

Mormon:
Nie, wierzymy tylko w jednego Boga.

Chrześcijanin:
Rzeczywiście wierzycie w wielu bogów i służycie tylko jednemu z nich.

Mormon:
Zdaje się, że mógłbyś tak powiedzieć.

Chrześcijanin:
Problem polega na tym, że Biblia mówi w Iz 43:10, że nie ma żadnego innego Boga poza Nim, 
a w Iz 44:8 Bóg mówi, że On nawet nie wie o żadnych innych bogach. Zatem twój punkt widzenia nie jest poprawny.

Zastosowanie.

Podany dialog jest zarówno fikcyjny jak i właściwy. Jeśli świadczysz mormonom to przekonasz się, że często zgadzają się z tym co mówisz doktrynalnie, lecz jeśli zagłębisz się dalej to odkryjesz, że uczą oni rzeczy sprzecznych z teologią biblijną.
Gdy już o tym wiesz, możesz właściwie wskazać ich błąd i cytować wersety na poparcie twojego stanowiska. Jeśli nie wiesz czego uczą, nie wiesz gdzie zagłębiać się. Jeśli nie wiesz, gdzie się zagłębiać, jak wykażesz ich błędy i pouczysz ich o prawdzie? Zatem, koniecznie trzeba znać punkty widzenia na Boga różnych religii.


Podobnie trzeba znać punkt widzenia osoby, której świadczysz a szczególnie jeśli jest to muzułmanin lub z ruchu New Age czy nawet ateista. W przypadku tego ostatniego, odrzuca on istnienie Boga i ty musisz znać mocne i słabe strony takiego stanowiska. Jest to bardo ważne, gdy przedstawia się prawdę. Często, nie możesz zasiać ziarna prawdy dopóki twardy grunt błędu nie zostanie skruszony. Musisz zatem mieć świadomość różnych punktów widzenia Boga.

как продвинуть свой сайт в поисковиках

Szkoła Biblijna on-line 02.02 Dowody istnienia Boga

Przez stulecia różni ludzie przedstawiali różne dowody na istnienie Boga. Nie twierdzimy tutaj, że przedstawione dowody absolutnie dowodzą, że Bóg istnieje, lecz nie znaleźliśmy czy nie słyszeliśmy o tym, aby ktoś wystarczająco skutecznie obalił te argumenty. Oferujemy je wam jako próbę wykazania, że Bóg istnieje.

Ostatecznie, te argumenty nie są oparte na Biblii (choć wypełnione proroctwo jest mocnym wskazaniem na Boże istnienie), ponieważ czasami ludzi nie akceptują Biblii. Te argumenty korzystając z logiki mogą okazać się bardzo przydatne.

Argumenty powstałe na podstawie teorii entropii i praprzyczyny (przyczyny bez przyczyny).

1, Wszechświat nie jest nieskończenie stary ponieważ jeszcze się nie „wyczerpał”. (Entropia to zjawisko nieustannego wzrostu chaosu (nieporządku) i strat w systemie użytecznej energii).
a) Gdyby świat był nieskończenie stary, to osiągnąłby już stan, w którym wszelka użyteczna energia rozeszła by się.
b) Lecz nie jesteśmy w tym stanie; zatem wszechświat nie jest nieskończenie stary i musiał mieć jakiś początek.
2. Skoro wszechświat miał początek to nie jest nieskończenie wielki.
a) Wymagałoby nieskończonej ilości czasu osiągnięcie nieskończonych rozmiarów. Ponieważ wszechświat miał początek to nie miał nieskończonej ilości czasu na rozszerzenie się w nieskończoność.
3. Wszechświat nie mógł spowodować swojego zaistnienia.
a) Jeśli coś nie istnieje to nie ma zdolności do wykonywania jakichkolwiek działań, przez które mógłby powołać się sam do istnienia.
b) Jeśli istnieje w takiej formie, że może podejmować działanie to znaczy, że już istnieje.
4. Wszechświat został powołany do istnienia, przez coś innego niż on sam.
5. Wszystko, co powstało do życia, ma swoją przyczynę.
a) Nie może być nieskończonego regresu zdarzeń, ponieważ oznaczało by to, że wszechświat (lub wcześniejsze wszechświaty) był nieskończenie stary, lecz to wymagałoby przemierzenia nieskończonej ilości czasu po to, aby dotrzeć do tego miejsca, w którym znajdujemy się obecnie. Tak zaś być nie może, ponieważ nie może być przemierzona nieskończona ilość czasu.
I. Gdyby wszechświat był nieskończenie stary to znajdowałby się w stanie bezużytecznej energii, czego się nie obserwuje.
II. Gdyby wszechświat był nieskończenie stary to byłby nieskończenie wielki, czego się nie obserwuje.
III. Gdyby wszechświat był nieskończenie stary to abyśmy mogli istnieć tutaj i teraz konieczne byłoby przemierzenie nieskończonej ilości czasu, a to jest niemożliwe.
6. Ponieważ wszechświat jest skończony i miał początek, zatem nie może być nieskończona ilość regresji przyczyn, które spowodowały jego zaistnienie, musi zatem być pojedyncza praprzyczyna wszechświata.
a) Pojedyncza praprzyczyna istnienia wszechświata musi być większa, co do rozmiaru i okresu trwania niż wszechświat, który powołała do istnienia.
b) Wszelka przyczyna jaka występuje we wszechświecie jest jego częścią.
I. Zdarzenie, które jest częścią wszechświata nie może spowodować zaistnienia jego samego.
II. Musi zatem istnieć praprzyczyna poza wszechświatem.
c) Praprzyczyna nie może być naturalną częścią wszechświata, który jest skończony.
I. Praprzyczyna będzie nieskończona co do przestrzeni jak i czasu, ponieważ jest większa niż to, do czego istnienie się przyczyniła.
II. Ta nadnaturalną praprzyczyną jest Bóg.

Argumentacja oparta na prawach logiki:

1. Istnieją prawa logiki:
a) przykłady praw logiki:
I. Nie może być równocześnie A i nie A.
II. Coś nie może powołać samo siebie do istnienia.
b) Prawa logiki są z natury konceptualne:
I. Logika jest procesem umysłu.
II. Logiczne absoluty są konceptualnymi konwencjami.
c) Prawa logiki nie są produktem wszechświata.
I. Logika nie jest produktem wszechświata.
II. Prawa logiki nie znajdują się „pod skałą” ani „wewnątrz atomu” itd. Nie odnoszą się do fizycznych posiadłości.
d) Prawa logiki nie są produktem ludzkiego umysłu.
I. Prawa logiki są absolutne. Umysły ludzkich jednostek nie są absolutne, różnią się miedzy sobą, nie zgadzają się ze sobą, a zatem to, co jest absolutne dla jednej osoby może być lub nie absolutne dla innej. Zatem nie są one produktami ludzkich umysłów.
II. Prawa logiki nie zależą od ludzi, ponieważ są prawdziwe bez względu na to czy ludzie istnieją czy nie.
e) Prawa logiki są transcendentne.
I. Prawa logiki nie zależą od wszechświata, ponieważ są prawdziwe bez względu na to czy wszechświat istnieje czy nie.
II. Prawa logiki wykraczają poza przestrzeń i czas, ponieważ są one prawdziwe bez względu na to czy ty istniejesz we wszechświecie czy nie.
f) Prawa logiki są konceptualne, absolutne i transcendentne
I. Ponieważ prawa logiki są konceptualne, absolutne i transcendentne i ponieważ konceptualna rzeczywistość wymaga umysłu, i ponieważ konceptualna rzeczywistość odzwierciedla umysł myślący nimi, zatem umysł, który myśli prawami logiki jest absolutny i transcendentny.
II. Zatem, istnieje absolutny, transcendentny umysł.

Zastosowanie.

Te próby udowodnienia Bożego istnienia mogą być skutecznie używane do demonstrowania racjonalnej obrony Bożego istnienia. W szczególności drugi argument używający Logicznego Absolutu jest wspaniałym sposobem. Co więcej, argument Logicznego Absolutu może być zaliczony na rachunek moralnych absolutów. Skoro absolutny umysł, który jest autorem logicznych absolutów jest również autorem moralnych absolutów to, ponieważ absolutny umysł jest aboslutem, to morale również będzie absolutem.

Zalecamy, abyś zaznajomił się z tą argumentacją wystarczająco dobrze, abyś mógł ją przedstawić z pamięci.

aracer

Szkoła Biblijna on-line 02.01 Czy Bóg istnieje?

Teolodzy, filozofowie, naukowcy i ateiści debatowali nad istnieniem#Teolodzy, filozofowie, naukowcy i ateiści debatowali nad istnieniem Boga przez stulecia. Teolodzy potwierdzają Jego istnienie, nawet rozważają kim On rzeczywiście jest. Filozofowie wątpili w możliwość poznania Boga i tego czy On w ogóle istnieje. Naukowcy nie znaleźli Go pod mikroskopem ani na skali, zatem w sporym stopniu zignorowali a nawet wyzbyli się Jego istnienia. Ateiści, oczywiście, odrzucają Go i wielu usiłuje udowodnić, że On nie istnieje. style=”font-family: tahoma;”>

A jednak, Bóg istnieje.

On nie istnieje, dlatego, że my mówimy, że istnieje; On jest niezależny od tego, co głosimy. On nie istnieje dlatego, że my chcemy, aby istniał; On jest niezależny od naszych pragnień. On nie istnieje z powodu naszej ignorancji – przyjmujemy Boga po to, aby wyjaśnić to, co niezrozumiałe. On jest niezależny od naszej ignorancji. Nie. Bóg istnieje, ponieważ On jest.
My, chrześcijanie, doświadczyliśmy Go, czujemy Go i znamy. Możemy widzieć Jego rękę na naszym życiu. Widzimy jak okoliczności naszego życia zmieniają się i są zmieniane, aby nas doprowadzić do odpowiedzi, o których wiemy, że pochodzą od Niego. Czujemy Go w naszych modlitwach i w naszym życiu. Widzimy Jego dzieła w życiu innych. Obserwujemy jak odpowiada na nasze modlitwy i potwierdza w naszych sercach Swoją miłość do nas. My wiemy, że On istnieje, ponieważ On istnieje. Biblia mówi o Bogu i nie broni Jego istnienia. Po prostu zapewnia o tym.
Czasami są to proste rzeczy, których nie możesz dowieść komuś innemu, lecz ty wiesz. Tak, jest to subiektywne, lecz często prawdziwe.

продвижение

Zostań niczym


Frangipane Francis

Gdy zostanie niczym oznacza rozwój.

Na początku ziemia była bezkształtna i pusta, lecz to nie przestraszyło Wszechmocnego. Spojrzał na tą bezdenną głębię ciemności i doszedł do wniosku, że „Wszystko, czego trzeba to światło!”  Podobnie, na początku naszego duchowego życia, również byliśmy „bezkształtni i puści” a Bóg, z taką samą pewnością, ciągle mówi: „wszystko czego potrzebują, to trochę światła!”  Pamiętaj: Odpowiedzialnością Pana jest tworzyć, a naszą  poddawać się Jego tworzeniu.

Pan potrzebuje do ukształtowania życia tylko trzech rzeczy. Po pierwsze, potrzebuje „niczego”. Wszechmocny zawsze zaczyna Swoje wielkie, twórcze dzieło od „niczego” (jest to bardzo ważne, ponieważ stąd właśnie pochodzimy!). Następnie, Jego Duch musi unosić się nad owym „niczym.”
Ostatecznie potrzebuje Swojego Słowa, które jest tym 'czymś’ co Pan zamierza umieścić w miejscu „niczego”.

Bóg nie ma żadnych trudności z tworzeniem czegoś z niczego. Jedyną trudność z jaką się spotyka to wtedy, gdy to 'nic’ nie wie o tym, że jest niczym, lecz zamiast tego sądzi, że jest czymś. W takiej sytuacji Bóg musi to złamać do niczego, zanim do czegokolwiek dobrego się nada (ciągle idziesz za mną jeszcze”) Paweł powiedział to lepiej niż ja napisałem.

Jeśli ktoś sądzi, że jest czymś będąc niczym, sam siebie oszukuje (Gal 6,3).

Nawet jako chrześcijanie jeśli myślimy, że jesteśmy czymś więcej niż inni czy też nasza opinia jest mądrzejsza, czy też, że rozwinęliśmy się „duchowo” i staliśmy się ważni w naszych własnych oczach, oszukujemy siebie samych! Jedyne Coś, co naprawdę jest czymś, to Bóg. I jest to wspaniałe, ze jeśli zdecydowanie wiemy, że jesteśmy niczym bez Pana i równocześnie rozeznajemy to, że jakakolwiek łaska działała w nas, zawsze jest to po to, aby być błogosławieństwem dla innych, wtedy nie ma ograniczeń na to, jak nas używa. Nasze poznanie, że jesteśmy niczym jest wielkim osiągnięciem w Jego oczach, ponieważ wtedy nasza energia nie jest tracona na wywyższanie siebie, lecz na przylgnięcie do Chrystusa i wywyższanie Go.

Bóg nie obraża się na chaos.

Będzie taki czas, że podobnie jak przed stworzenie wszechświata, odkryjesz, że twoje życie wydaje się „bezkształtne i puste.” Nie skupiaj się na tym za nadto. Gdy odkryjesz, że w najgłębszym twoim wnętrzu panuje „chaos” nie trap się tym. Jesteś na wstępie nowego początku, całkiem sporo czasu zajęło Panu pomóc ci, zrozumieć swoją „nicość.”

Tak więc, niech ci wszyscy, którzy wiedzą, że są niczym cieszą się: jesteś o kilometry do przodu przed tymi, którzy myślą, że są czymś! Dumni, ci którzy uważają siebie za coś specjalnego, nie zajmują się ciemnymi stronami swych dusz; oni je ukrywają. Lecz Bóg, jest bliski wprowadzenia porządku w twoje życie i uwolnienia ciebie! Wszystko czego ci potrzeba to otwarcie i wyznanie swej nicości wobec Ducha Świętego.

Bo Bóg, który rzekł: Z ciemności niech światłość zaświeci, rozświecił serca nasze, aby zajaśniało poznanie chwały Bożej, która jest na obliczu Chrystusowym (2 Kor 4:6).

dokładnie w taki sposób nasz wielki Stworzyciel tworzy. On sprawia, że światło świeci z ciemności! Jedyna rzecz, której wymaga od nas, to być szczerym wobec ciemności w nas i wyznanie jej zamiast ukrywania.

i nie miejcie nic wspólnego z bezowocnymi uczynkami ciemności, ale je raczej karćcie,

……..

Wszystko to zaś dzięki światłu wychodzi na jaw jako potępienia godne; (Ef 5:11,13).

Gdy ciemność jest wystawiona na światłość, staje się światłością. W rzeczywistości, główną przyczyną sprawiającą, że nasza ciemność staje się widoczna jest to, że Bóg ją wystawia na światło. Jeśli nie ustajesz, jeśli stale powierzasz swoją ciemność Bożej łasce i mocy, Boże światło zaświeci ze środka twej ciemności i twoja ciemność stanie się światłością.

Kochani, jeśli wiesz, że jesteś niczym sam w sobie, jesteś pierwszym kandydatem do zostania kimś w Bogu!
Rozważ ponownie, co napisał Paweł:

My bowiem jesteśmy obrzezani, my, którzy czcimy Boga w duchu i chlubimy się w Chrystusie Jezusie, a w ciele ufności nie pokładamy. Chociaż ja mógłbym pokładać ufność w ciele. Jeżeli ktoś inny sądzi, że może pokładać ufność w ciele, to tym bardziej ja: obrzezany dnia ósmego, z rodu izraelskiego, z pokolenia Beniaminowego, Hebrajczyk z Hebrajczyków, co do zakonu faryzeusz, co do żarliwości prześladowca Kościoła, co do sprawiedliwości, opartej na zakonie, człowiek bez nagany. Ale wszystko to, co mi było zyskiem, uznałem ze względu na Chrystusa za szkodę. Lecz więcej jeszcze, wszystko uznaję za szkodę wobec doniosłości, jaką ma poznanie Jezusa Chrystusa, Pana mego, dla którego poniosłem wszelkie szkody i wszystko uznaję za śmiecie, żeby zyskać (Flp.3:3-8).

Uczenie się nie polegania na ciele, stanie się niczym w sobie, jest stałym procesem i integralną częścią chrześcijańskiego doświadczenia. Paweł widział te wszystkie ludzkie osiągnięcia jako przeszkody. Z pewnością, Pan użył tych wszystkich elementów z życia Pawła, lecz nie wcześniej, niż Paweł oddał je, poddając je Panu. Taka jest droga do Jedności z Chrystusem i, kochani, jedności jedni z drugimi.
Jak powiedział Jan Chrzciciel:

On musi wzrastać, ja zaś stawac się mniejszym

Widzisz, gdy przekonanie co do własnej osoby umiera, Boże przekonanie ożywa!

Nie trap się więc, przyznawaj się sam i innym, że masz dziedziny, które są martw i ciemne. Rzym 4, 17 mówi: Bóg, … ożywia umarłych i to czego nie ma powołuje do życia.
Bóg daje OŻYWIA umarłych. Czy czujesz się czasami martwy? Dobrze, nadajesz się do otrzymania Bożego życia! Patrz na Boga. Ufaj Mu jak Temu, który cię stworzył. Nie bój się, gdy odkrywasz, że jesteś niczym. Musi upłynąć pewien czas między staniem się niczym, a rozwojem.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
W tym mailu i jeszcze poniższym (Pana wola), zamierzam dać wam przykład tego, co Bóg może zrobić z „niczym.” Być może niektórzy z was zechcą mi przyszłać swoje osobiste przykłady, gdy Pan wziął w ręce wasze „nic” i stworzył z nich wielkie rzeczy.

Ewangelizacja Bożym sposobem

Siedziałem w MacDonaldzie popijając kawę i czytając Biblię pewnego deszczowego dnia. Nie wiedziałem wtedy po co jestem w MD pijąc ich kawę – nie znoszę ich kawy, a czytanie Bibli nie było zbyt efektywne, czułem się pusty.

Zza drzwi dla pracowników wyszła hinduska pracownica z czerwoną kropką na czole.
– O, wygląda na to, że będę musiała iść do domu w deszczu. Chyba wezmę sobie jakąś torbę na głowę.

Mają w kościach ewangelizację, przyjąłem to za wskazówkę Ducha Świętego, że mam się znią podzielić Chrystusem. Naprawdę nie czułem tego, lecz, będąc szczerym z wami, ja po prostu kocham dzielić się Chrystusem z ludźmi, bez względu na to, jak się czuję.

Nie mam w tej chwili nic do roboty, będę bardzo szczęśliwy, jeśli będę mógł panią zawieść do domu powiedziałem.

Posłał mi uważne spojrzenie, a zauważywszy Biblię zgodziła się.

Gdy tylko weszła do samochodu, natychmiast zaczęła świadczyć mi o swej hinduskiej wierze. NIGDY dotąd nie byłem ewangelizowany przez Hindusa, nigdy! A one nie przerywała! Nie mogłem wcisnąć ani słowa! Z tego co mówiła, dowiedziałem się, że była gdzieś bardzo wysoko w swej religijnej kaście.

W którymś momencie zapytała mnie czy mógłbym przystanąć przy aptece, ponieważ musiała wykupić tutaj receptę. Gdy była w środku, zdecydowałem się na krótką rozmowę z moim Szefem w górze. Widziałem, że do niczego nie dojdę w ten sposób z tą kobietą. Była apologetką swej wiary, a ja byłem rozwalcowany i spłaszczony jak naleśnik. Czułem się tak, jakbym był taksówkarzem na utrzymaniu Królestwa Bożego. Mój „czat” czy zrzędzenie do mojego niebieskiego Pracodawcy wyglądały mniej więcej tak:

„O, Boże, mam dość, nie spełniam obowiązków. Spuszczam flagę w dół. (W tych dniach, taksówki używały małych flag jako wskaźnik, aby pasażer wiedział, że ciągle licznik działa. Gdy przesuwałeś flagę w dół, licznik zatrzymywał się sumując koszty). Jeśli chcesz zbawić tą kobietę, będziesz musiał to zrobić sam. Ja mam dość. Daję za wygraną. Ona, to zbyt dużo dla mnie.”

Gdy ona wracała z apteki do samochodu zbierałem przez sekundę siły, aby odeprzeć jej hinduską krucjatę, aby mnie zdobyć dla Kriszny, czy cokolwiek jeszcze.

– Opowiedz mi o tym Jezusie, w którego wierzysz – wyrzuciła z siebie. (Jeśli moje szczęki nie spadły w naturze, to na pewno opadły w duchu). – Bóg powiedział mi, żebym posłuchała ciebie. Ty znasz prawdę. Twoja twarz świeci jak anioła. „Twarz świeci”” myślałem, czułem się martwy, bezużyteczny, pokonany i bardzo nieduchowy, a moja twarz świeciła dla niej Jak to możliwe? – dziwiłem się.

Prawdopodobnie dałem jej najkrótszą moją relację o Bogu Ojcu przez Jego Syna, Jezusa Chrystusa, jakie kiedykolwiek przekazałem. Podzieliłem się z nią na temat mojej RZECZYWISTEJ, relacji z Ojcem, Stworzycielem wszechświata. Opowiedziałem jej o Jezusie, który jest Drzwiami, przez które można wejść do tej osobistej relacji.
Wydaje się, że mówiłem jakieś 2 lub 3 minuty, dałem jej kilka traktatów do czytania, wyrzuciłem przed jej domem i, wracając, zacząłem się zastanawiać na tą niewiarygodną chwilą.

Przez umysł przeleciało mi wiele powiedzeń i wersów, które pasowały do tej rzeczywistej, życiowej sytuacji. Gdy jesteśmy słabi, wtedy jesteśmy mocni (2 Kor 12,10). Nic beze mnie nie możecie (J 15,5). Gdy staniecie przed królami nie troszczcie się to, co będziecie mówić, ponieważ Duch Święty podda wam, co mówić (Mat. 10,19/20). Ci, którzy troszczą się o życie swoje, stracą je, lecz kto straci życie swoje dla Chrystusa zyska je (Mat. 10,39). Gdy przestałem starać się robić coś DLA Boga, Sam Bóg zadziałał w sposób całkowicie przerastający wszelkie moje wyobrażenie.

Nasze chrześcijańskie życie powinno być literalnie wypełnione chwilami i doświadczeniami takimi jak te. Dlaczego więc nie mamy ich więcej? Ponieważ nie zgadzamy się na stanie się najpierw niczym. Nie chcemy opróżnić się z naszych światowych ambicji. Nie chcemy stać się ubodzy w duchu, w duch tego świata i w duch religii. Trzymamy się kurczowo naszej samo-sprawiedliwości, naszej pychy, uprzedzeń – trzymamy się naszych denominacyjnych uprzedzeń, tradycji ludzkich i nauk szatańskich. Nie chcemy popuścić naszej „religijnej aktywności,” ponieważ sądzimy, że ona podoba się Bogu, podczas, gdy faktycznie dla niego one cuchną i są jak szaty menstruacyjne (takie jest dokładne znaczenie „szat splugawionych” z Iz 74,6). Uporczywie trzymamy się pomysłu robienia czegoś DLA Boga, zamiast pozwolić Bogu działać dla Siebie POPRZEZ nas. O, jakaż to różnica! Lecz większość z nas nie uchwyciła tego jeszcze.

продвижение

Zgorzknienie w ogrodach naszych serc 2 – uwolnienie od zgorzknienia

Francis Frangipane

Istnieją dwa stany serca, których nikt nie jest w stanie ukryć: serce  wypełnione miłością, oraz serce zainfekowane zgorzknieniem. Każdy z tych stanów może zapanować nad naszymi myślami i oba mogą stanowić filtr przez który patrzymy na życie. Jako naśladowcy Jezusa Chrystusa musimy dokonywać najwyższych wysiłków, aby posiąść serca pełne Bożej miłości. Faktycznie, skuteczność z jaką okazujemy miłość Chrystusową jest prawdziwą miarą naszej duchowości.

Zatem, miłość nie może istnieć jako nie wyrażona czy ukryta tajemnica.
Jeśli miłość jest prawdziwa, będzie widoczna w tysiącach przejawów zdobywając serce umiłowanych. Miłość, która jest prawdziwą pasją do kogoś, jest zbyt potężna, aby mogła być utrzymywana pod zwykłą dyscypliną czy samokontrolą. I rzeczywiście, czyż miłość nie jest cieleśnie wyrażana w jej darach, o które nikt nie prosi, czy nie jest słyszalna w wielu zachętach i wyrazach zainteresowania? Czyż nie jest namacalne w niezniszczalnej radości wspólnego spędzania czasu z tymi, których kocha?

Zgorzknienie również nie da się ukryć. Zgorzkniała dusza nie szuka jedności, lecz sprawiedliwości. Jest wiedziona przez całkowite okradzenie z pokoju osobowości czy dobytku. Zgorzknienie nie jest po prostu zranieniem szukającym uzdrowienia, jest publicznym oskarżycielem budującym ochronę przed winą. Ponieważ zgorzkniała dusza jest połączona ze sprawiedliwością skierowaną przeciwko niej, zatem stale słucha głosu swojego bólu i stale jest raniona przez nie przebaczone zgorszenie.

Drodzy przyjaciele, Jezus powiedział, że przyszedł, aby dać nam życie w obfitości. Powiedział, że został namaszczony, aby ogłosić uwolnienie więźniom i dać wolność spętanym (J. 10:10, Łuk. 4:18). Jeśli czujesz, że zostałeś spętany przez gorzkie doświadczenie lub niesprawiedliwość to Bóg nie chce cię potępiać, lecz uwolnić od tego. Nawet teraz, Jego Duch stara się uwolnić cię od starych ciężarów nie do zniesienia.

Którędy do wolności?

 W ciągu mojego 34 letniego chodzenia z Panem, wiele razy zdarzało się,  że byłem zniesławiany, okradany czy źle traktowany. Miałem wiele okazji ku temu, aby poddać się zgorzknieniu z powodu niesprawiedliwości. Nie każda rana została uzdrowiona natychmiast i nie każda niesprawiedliwość lekko zaradzona. Jezus powiedział: „Przez wytrwałość zyskacie dusze wasze” (Łuk 21:19). Tłumaczenie parafrazy Biblii „The Message” przekazuje to tak: „Trwajcie – to jest potrzebne. Trwajcie aż do końca. Nie będziecie zasmuceni, będziecie zbawieni”. W ostatecznym rozrachunku zranienie czy strata bliskiej osoby nie jest istotą – Paweł mówi, że „stracił wszystko”.

Istotą jest to, że „możemy zyskać Chrystusa” (Fil. 3:8).

Pozwólcie mi również powiedzieć, że znam ludzi, których Pan po prostu dotknął i zostali uzdrowieni lub też sytuacja się zmieniła i przyszło uzdrowienie. Zróbmy miejsce dla ogromu Bożej Łaski. Faktycznie.

Faktycznie ponieważ czytamy, że Chrystus: (Hebr. 2:18): „sam przeszedł przez cierpienie i próby, może dopomóc tym, którzy przez próby przechodzą”. Tylko i wyłącznie z powodu miłości do nas, Pan „może dopomóc, tym” którzy są w walce. Niech zawsze będzie w nas miejsca na tą łaskę.

Równocześnie dostrzegam to, że najwyższym celem Bożym dla mnie jest ukształtowanie mnie na podobieństwo Chrystusa (Rzym. 8:28-29). Bóg uzdrawia mnie po to, aby mnie mógł kształtować na wzór Chrystusa, a czasami odwraca proces: kształtuje mnie na podobieństwo Chrystusa po to, aby mnie uzdrawiać. Innymi słowy, moje uwolnienie przychodzi w miarę jak zastępuj swoją miłość, Chrystusową lub Jego zdolnością do ufania Ojcu, w sytuacji, gdy jestem narażony na zranienie niesprawiedliwością.

Rozważając problem zaufania Bogu Piotr pisze (1 Piotr. 2:21-23):
Na to bowiem powołani jesteście, gdyż i Chrystus cierpiał za was, zostawiając wam przykład, abyście wstępowali w jego ślady; On grzechu nie popełnił ani nie znaleziono zdrady w ustach jego; On, gdy mu złorzeczono, nie odpowiadał złorzeczeniem, gdy cierpiał, nie groził, lecz poruczał sprawę temu, który sprawiedliwie sądzi;

Czasami moje uzdrowienie ze zranień i możliwego zgorzknienie przychodzi  nie za rekompensatę ze strony  osoby, która zraniła, lecz dlatego, że nauczyliśmy się sami ufać Bogu, który sądzi sprawiedliwie. Zaufanie do Boga, który potwierdzi moją słuszność we Swoim czasie na Swój sposób jest znakiem duchowej dojrzałości. Jest to w rzeczywistości jedyny sposób na to, aby uniknąć reagowania obrzucanie obelgami, obrzucaniem obelgami, co dopuszcza zranienia i jątrzy zgorzknienie.  W innych przypadkach przedłużający się konflikt może mieć wpływ na ucisk mojej duszy, wtedy jako antidotum na zgorzknienie Jezus poleca zastosować następujący środek:
Mat. 5:11-12
Błogosławieni jesteście, gdy wam złorzeczyć i prześladować was będą i kłamliwie mówić na was wszelkie zło ze względu na mnie! Radujcie i weselcie się, albowiem zapłata wasza obfita jest w niebie; tak bowiem prześladowali proroków, którzy byli przed wami.

Jeśli zostałeś niewłaściwie potraktowany, jeśli jakaś niesprawiedliwość splamiła twoje imię czy też zagraża twojej przyszłości z powodu wiary w Chrystusa, jedyny środkiem leczniczym jest radość. Zanim będziesz bronił swojego prawa do trwania w nieszczęściu pozwól, że zapytam: „czy posłuchałeś Jezusa, aby skakać z radości? Pamiętam taką sytuację, gdy zostałem zraniony przez pewnego mężczyznę, który na podstawie snu, jaki miała jego żona, doprowadził, wykorzystując jej fantazję do podziału naszego małego zboru. Kochałem tą parę bardzo, kochałem też wszystkich zborowników, zatem mój smutek był podwójny. Faktycznie za każdym razem,  gdy zastanawiałem się na złem jakie to oszczerstwo spowodowało, byłem miotany gniewem i żalem.

 Ostatecznie Pan powiedział do mojego serc. Zapytał, skoro oszczerstwo wobec mnie było nieprawdziwe, dlaczego nie posłuchałem Jego? Powiedział mi, że zostałem zgnębiony słowami człowieka, a nie jeszcze nie skakałem z radości. Stojąc wówczas w przyćmionym, popołudniowym świetle w naszej kaplicy, przygotowałem się do radości i w posłuszeństwie dla Pana spróbowałem słabego podskoku. Potem jeszcze raz, potem jeszcze raz, dopóki Duch Święty przełamał się i skakałem i wykrzykiwałem przed Panem, radując się w Jego suwerennej mocy działającej w moim życiu.   Jeśli problemy, które przeżywamy są prawnymi konsekwencjami naszego niewłaściwego zachowania to powinniśmy pokutować a nie oskarżać innych o nasz stan. Możemy stale radować się z tego, że służymy potężnemu Bogu, który nawet nasze niepowodzenia może obrócić ku dobremu. Jeśli natomiast nasze konflikt wynika z tego, że służymy Panu to powinniśmy „skakać z radości”.

Wody zgorzknienia

Chrystus jest nie tylko naszym „Zbawicielem” w zwykłym odległym, czy teologicznym sensie, lecz jest Emmanuelem „Bogiem z nami”. Mieszka w nas. W zupełności jest w stanie zmienić sytuację, która wydaje się nas niszczyć i wykorzystać jako środek do doskonalenia nas. Musimy wierzyć w to, że Bóg jest w stanie w całkowicie wyciągnąć nas ze wszystkiego, przez co przechodzimy. Jeśli żywimy niewiarę czy to w stosunku do dobroci Bożej, czy Jego możliwości nasze trudności zredukują nas do zgorzkniałych i gniewnych ludzi.

Pomyśl też, że jeśli Szatan jest nastawiony na zniszczenie cię to musi być tak, ponieważ Bóg ma coś potężnego przygotowane dla ciebie. Diabeł nie traci czasu na atakowanie mało znaczących ludzie; atakuje tych, których się boi, że będą używani przez Boga do uwalniania innych.  Jeśli uda się Szatanowi przeprowadzić na ciebie taki atak, który wywoła zgorzknienie to twoje przeznaczenie będzie puszczone boczną ścieżką, aż do chwili, gdy korzeń zgorzknienia zostanie wykorzeniony z twojej duszy!

Jak to jest możliwe, że zgorzknienie może w nas istnieć? Zgorzknienie jest demoniczną manipulacją zranieniami lub niesprawiedliwością, której doświadczyła nasza dusza. Niemniej jednak Jezus powiedział, że jedynym sposobem na zbwienie duszy jest jej utrata dla Niego (J 12;25). Umiłowani, mówię wam o tym w jaki sposób przeszedłem przez jedną z najtrudniejszych bitw mojego życia: niosłem krzyż.

Wierzę, że moje kroki są zarządzane przez Boga, zatem jeśli spotyka mnie niesprawiedliwość to On musi albo na nią pozwolić, albo ją w zarządzić. On jest wszystkowiedzący, On wiedział, że ja będę potrzebował miłości, wiary i uzależnienia od Niego, zatem zaaranżował wydarzenia w moim życiu tak, aby mógł wypracować we mnie Swoją naturę zwycięzcy. W moich bitwach nie chodzi o mnie, ani o kogoś innego, ani nawet o stawanie przeciwko diabłu; ostatecznie, w każdym konflikcie Bóg stara się ukształtować nas podobieństwo Chrystusa. W miarę jak charakter, autorytet i miłość Chrystusowa zaczyna w moim życiu funkcjonować, moim przeciwnicy ulegają a Chrystus triumfuje przeze mnie.

Musimy, zatem, pozbyć się zatem idei, że na ziemi istnieje „bezbolesne  miejsce” i musimy nauczyć się w jaki sposób nosić krzyż Chrystusa! Krzyż uśmierca nasza niewiarę, strach, egoistyczną naturę i pozwala na to, aby charakter Chrystusa pojawia w naszym duchu. Krzyż jest ceną jaką płacimy, aby odkupienie dominowało.

Jest taka historia z Księgi Wyjścia, która bardzo obrazowo pokazuje moc krzyża. Izraelici przemierzyli trzy dni bez świeżej wody. W końcu znaleźli wodę, „lecz nie mogli pić wody, ponieważ była gorzka; dlatego nazwano tę miejscowość Mara” (Wyj. 15:22-23). „Pan wskazał Mojżeszowi na drzewo i wrzucił je do wody, a woda stała się słodka” (w. 25).

To, co zrobił Mojżesz było prorocze. Drzewo, które symbolicznie zastosował do uzdrowienia gorzkiej wody jest obrazem krzyża Chrystusa, gdy jest stosowany do naszych gorzkich doświadczeń; zamienia je w słodycz. Wielokrotnie przeciwnik używał ludzi, aby mnie ranili czy uderzali we mnie a ja stosowałem ten krzyż w moim życiu – przebaczenie, błogosławienie i zgoda na to, aby miłość była doskonalona – ostatecznym wynikiem była zawsze większa manifestacja Chrystusa w moim życiu.

Dokładnie w taki sposób ap. Paweł znosił przeciwności i  niesprawiedliwości. Posłuchajcie, co napisał: „ Mamy zaś ten skarb w naczyniach glinianych, aby się okazało, że moc, która przewyższa wszystko jest z Boga, nie z nas. Zewsząd uciskani, nie jesteśmy jednak pognębieni, zakłopotani, ale nie zrozpaczeni, Prześladowani, ale nie opuszczeni, powaleni, ale nie pokonani, zawsze śmierć Jezusa na ciele swoim noszący, aby i życie Jezusa na ciele naszym się ujawniło. (2 Kor. 4:7). Zawsze bowiem my, którzy żyjemy , dla Jezusa na śmieć wydawani bywamy, aby i życie Jezusa na śmiertelnym ciele naszym się ujawniło (2 Kor 4:7).

Mój drogi, czy nie tego pragniesz najbardziej: życie Samego Jezusa manifestujące się w twoim śmiertelny ciele? Szatan manipuluje twoją starą naturą, starając się zasiać zgorzknienie w twoje życie. Pan wyratował mnie ze wszystkich bitw na jakie trafiłem, w taki sposób, że wykorzystywał te bitwy do krzyżowania starej natury i zwiększenia stopnia ujawnienia się Chrystusa we mnie. To jest nowotestamentowe chrześcijaństwo w swej największej chwale.

Panie Jezu, przebacz mi wszelkie próby ratowania swojego życia. Decyduję się ufać Tobie pozwalam, aby miłość doskonaliła się we mnie, nie po to, aby szukać sprawiedliwości, lecz miłosierdzia dla mnie i innych. Pomóż mi, Panie. Objaw moc Twojego Ducha we mnie. Nawet teraz wykorzeń wszelkie zgorzknienie z mojej duszy. Niech moje słowa będą pełne łaski i prawdy, bez zgorzknienia i zła. W imieniu Jezusa, Amen.

topod.in

Zgorzknienie w ogrodach naszych serc _1

Francis Frangipane

Baczcie, żeby nikt nie pozostał z dala od łaski Bożej, żeby jakiś gorzki korzeń,  rosnący w górę, nie wyrządził szkody i żeby przezeń nie pokalało się wielu, (Hebr. 12:15)

Nie jest możliwe aby przejść przez ten świat nie będąc dotkniętym przez niesprawiedliwość czy ból serca. Dopóki nie nauczymy się naszych zmagań  przerabiać w Chrystusie, pojedyncze zranienie naszej duszy może  stworzyć głębokie zgorzknienie w nas zatruwając naszą egzystencję ciągu mojej 33 letniej służby, znałem zbyt wielu chrześcijan, którzy doprowadzili do perfekcji sztukę wyglądania na uprzejmych, podczas gdy wewnątrz trzymają cynicznego, pełnego urazy i gniewu ducha. Przełknęli truciznę zgorzknienia, która powoduje, że umierają duchowo. Problem polega na tym, że jako chrześcijanie wiemy o tym, że reagowanie z otwartą złością na ludzi jest złe. Jednak zamiast prawdziwie przebaczyć i poddać tą niesprawiedliwość Bogu, tłumimy nasz gniew. Gniew jest wynikiem dostrzeżonej niesprawiedliwości. Stłumiony gniew zawsze degraduje sie do zgorzknienia, które w rzeczywistości jest niespełnioną zemstą.

Ludzie doprowadzeni do zgorzknienia

Biblia nie tylko dostarcza nam biografii herosów wiary lecz dokumentuje również życie zwykłych ludzi, jednostek, które doświadczały tych samych bólów serca, co my. Niektórzy przezwyciężyli zranienia czy stratę a w konsekwencji zgorzknienie, podczas gdy inni stali się przykładami, których należy unikać.

Weźmy pod rozważania Księgę Rut. Głód w Izraelu zmusił rodzinę Noemi do emigracji do Moabu. Bez rodziny i przyjaciół, którzy by jej pomagać, jako cudzoziemka w obcej ziemi, Noemi doświadczyła straty męża i dwóch dorosłych synów. Gdy wróciła do Izraela z Rut, jej synową, ogłosiła kim jest: Nie  nazywajcie mnie Noemi, nazywajcie mnie Mara, gdyż Wszechmogący napoił mnie wielką goryczą. (Rut 1:20).

Imię „Noemi” znaczy „przyjemna”. Możemy sobie wyobrazić, że kiedy Noemi jako dziecko była oddawana Bogu, jej rodzice modlili się, aby jej imię było zapowiedzią jej przyszłości. Teraz stało się coś zupełnie innego. Noemi był głęboko dotknięta zgorzknieniem przez los, aż do skrajności oskarżania „Wszechmogącego” o napełnienie jej goryczą.

Jeśli kiedykolwiek słyszałeś zgorzkniałej osoby to wiesz, że nie ma w nim nic „przyjemnego”. Powinieneś płakać z taką osobą, a zgorzkniała dusza jest duchem złapanym w osnowę czasu; żyją wspomnieniami swych bólów.

Kilka lat temu spotkałem kobietę, która przeżyła bardzo trudny rozwód.  Rozmawiałem z nią co pół roku przez dwa lata i za każdym razem opowiadała o swoim byłym mężu dokładnie to samo. Rozwiodła się z mężem, lecz poślubiła zgorzkniałego ducha, który uwiązał ją jej bólem serca. Dla Noemi jej zgorzknienie było skierowane pośrednio do Boga. Była zagniewana na to, że On dopuścił trudności w jej życiu. „Pan zgotował mi powrót w niedostatku” (1:21). Mój smutek to wina Boga. Porównaj jej życie z tym, utratą bliskich przez Joba (Job 1:1-22). Job stracił swoją rodzinę oraz majątek i ukląkł i uwielbił Pana: „Pan dał, Pan wziął, niech będzie błogosławione imię Pańskie” (1:21). To, w jaki sposób radzimy sobie ze smutkiem objawia głębię naszej czci dla Boga. Gdy życie nas tnie to krwawimy zgorzknieniem czy uwielbieniem? Job ukląkł i zbliżył się do Boga. Noemi odwróciła się i rozmawiała o Bogu plecami do Niego. Mam drogich przyjaciół, którzy stracili swoich jedynych synów, gdy ci byli jeszcze nastolatkami. W samym środku bólu ich serca byli przykładami prawdziwego uwielbienia. Przez lata ból oczyścił i pogłębił ich uwielbienie; ich cierpienie sprawiło, że stali się bardziej współczujący wobec cierpienia innych (p. 2 Kor. 1:3-4). Znam też innych, którzy cierpieli z powodu nagłej straty kogoś bliskiego i w ciągu tygodni, odwrócili się od Boga i stali zgorzkniali. Przeciwności nie doskonalą charakteru, one go ujawniają, pokazują to, co się dzieje w środku.

Zatruci

W starożytności ludzkość eksperymentowała z roślinnością, aby stwierdzić, które rośliny są użyteczne, a które trujące. W swych poszukiwaniach ludzie odkryli, że, generalnie mówiąc, jeśli roślina i owoc są słodkie to zazwyczaj są bezpieczne; gorzkie rośliny zabijają lub wywołują choroby. Podobnie jest z gorzkimi doświadczeniami w naszym  życiu, jeśli dopuścimy je do wnętrza naszego duch to mogą stać się trucizną, która zniszczy nasze myśli, oczekiwania i postawy. Takie doświadczenia mogą wejść do twojej duszy przez względną ranę lub niesprawiedliwość; mogą rozpocząć przez pomniejsze rozczarowanie czy stratę. Jednak, gdy już raz zgorzknienie wejdzie do ludzkiej duszy jest jak tusz rozprzestrzeniający się w wodzie – może zaciemnić każdy aspekt egzystencji.

Oczywiście, nie tylko zgorzknienie może zrujnować nasze życie, List do Hebrajczyków ostrzega nas, że korzeń zgorzknienia może pokalać wielu (Hebr. 12:15). Duchowy korzeń zgorzknienia, jest to nierozwiązany gniew, który został zagrzebany pod powierzchnią naszego życia.  Zewnętrznie wyglądamy „poprawnie po chrześcijańsku”, dopóki nie zaczniemy dyskutować o kimś, kto nas zranił. Jak mówimy ten korzeń „wyrasta” i zanieczyszcza innych. Jeśli nie zająłeś się swoim zgorzknieniem, uważaj, gdy rozmawiasz z innymi, abyś nie zanieczyścić ich swoimi słowami. Jeśli zaś słuchasz osoby zgorzkniałej, zważaj na to, aby duch zgorzknienia nie przeniósł się na ciebie również!

Zaniedbania

W Księdze Genezis znajdujemy następną zgorzkniałą duszę w Ezawie, bracie Jakuba. Ezaw w głupi sposób przehandlował swoje dziedzictwo, gdy było młody i stracił błogosławieństwo ojca, gdy był stary. Gdy odkrył, że to wszystko stracił na rzecz swojego brata to Biblia mówi, że „podniósł głośny i pełen goryczy krzyk” (1 Moj. 27:34)

Lenistwo lub zaniedbanie, które prowadzi do strat może wywołać zgorzknienie duszy. Co więcej, równie destrukcyjna może być postawa kogoś, kto nas zwodzi i zabiera to, co prawnie należy do nas. Znam ludzi, którzy byli leniwi i nie cenili sobie swojego wykształcenia. Dziś są zgorzkniałymi pracownikami o minimalnym wynagrodzeniu. Znam również, młode niezamężne matki, które pozwoliły na to, aby zwiedzeni chłopcy ukradli im dziewictwo, co później wywołało zgorzknienie. Nawet duchowi ludzi mogą cierpieć zgorzknienie spowodowane zaniedbaniem. Znam pastora, który był tak oddany służbie, że stale zaniedbywał swoją żonę.  W końcu rozwiodła się z nim; jak bardzo wołał i płakał, cierpiał gorzką stratę żony i szacunku kościoła.

Strata poniesiona przez Ezawa spowodowała, że zgorzkniał bardzo, czy my podobnie jak Ezaw, stracimy coś znacznie bardziej wartościowego z powodu naszego zaniedbania? Czy inni otrzymają błogosławieństwo przeznaczone pierwotnie dla nas, co wywoła w nas zgorzknienie? Niech Pan objawi nam te korzenie zgorzknienia, które, podobnie jak uwalniana pomału trucizna, cichutko zabija nas.

Bóg pragnie przywrócić nam zdolność do kochania i śmiechu. W następnym tygodniu będziemy dyskutować w jaki sposób wykorzenić zgorzknienie i uwolnić się. A teraz przystąpmy szczerze do tronu Bożej łaski i prośmy Go, aby pokazał nam nasze serce. Pytajmy Go, czy ogród naszego serca jest rzeczywiście wolny od korzeni zgorzknienia.

Część Druga

deeo.ru

Ścieżka do mocy

Frangipane Francis

Nadchodzi nowe przebudzenie do kościoła. Narodzi się w modlitwie i będzie skryte w pokorze, lecz jego moc wyłoni się przez współczucie. Siła tego nowego poruszenia jest głęboko we wnętrzu Samego Pana. Tak , nawet wśród diabelskich warunków na ziemi On obiecał: „NAD KIM SIĘ ZMIŁUJĘ NAD TYM SIĘ ZMIŁUJĘ, I OKAŻĘ WSPÓŁCZUCIE KOMU OKAŻĘ WSPÓŁCZUCIE (RZYM 9:15, przekł. z ang.).

Zwykli ludzie przymuszeni przez płonące współczucie Boże, będą potężnie używani w nadchodzących latach: oni dokonają przemiany tłumów.
Współczucie Chrystusa będzie w szczególny sposób objawione tam, gdzie ludzie cierpią nieubłaganie. Pamiętajmy, że Pan nie stoi z boku przyglądając się ludzkiemu stanowi; cierpienia egzystencji ludzkości są stale w sercu Boga. Księga Sędziów objawia nam niesamowitą jakość relacji między Bożym serca a ludzkim smutkiem. Pismo mówi, że: Pan nie mógł już znieść niedoli Izraela (przekł. z ang.). W wyniku tego Pan wyratował Swój lud od jego wrogów.

Dziś Duch Święty mówi: „Im bardziej zniszczony obszar, tym większe Moje współczucie popłynie”. Afryka, część Azji będą oglądać tłumy nawróconych z islamu i wejdą w potężną społeczność z Chrystusem.
Faktycznie w czasie Ramadanu, muzułmańskiego świętego miesiąca, wielu muzułmanów otrzyma wizje Jezusa Chrystusa i będzie nawróconych osobiście przez Pana tak, jak Paweł został nawrócony z Judaizmu. Misjonarze z Pakistanu będą używani przez Boga, aby dotykać wielu narodów. Duch Święty mówi: „Módlcie się gorliwie o Pakistan, o prezydenta, generała Pervez Musharraf’a i za kościół, ponieważ misjonarze z Pakistanu objawią Chrytsusowe współczucie dla wielu narodów”. Co więcej, Pan mówi: „Módlcie się za Indie”. Godzina Indii zbliża się. Szatan chciałbym zniszczyć te dwa kraje zanim wielkie wylanie Ducha Świętego spadnie na nich. Zatem Duch Święty nakazuje: „Módlcie się o Pakistan i Indie!”

Jednak to poruszenie boskiego współczucie nie będzie ograniczone tylko do biednych narodów. W wybranych miastach i społecznościach na Wschodzie współczucie Boże będzie płynąć obficie.  W rzeczywistości nawet teraz Pan przygotowuje chrześcijan ze wszystkich kościołów, włączając w to Katolików, Prezbiterian i ludzi z kościoła Episkopalnego. Niektórzy z tych, których Bóg użyje w potężny sposób będą z denominacji uważanych przez wielu chrześcijan za martwe i odstępcze.

Wielu wpływowych, lecz zatwardziałych biznesmenów zostanie dotkniętych i przemienionych przez współczucie Boże. Rządzący, burmistrze i wielu cywilnych przywódców będzie przeżywało uzdrowienia, które zmienią ich życie; prawnicy, lekarze i naukowcy będą poświadczać o niezaprzeczalnych cudach.  Zmienieni przywódcy gangów i kryminaliści, wielokrotni recydywiści, będą używani przez Boga, aby zaczynać działalność kościołów pełnych mocy. Tak, kiedyś kryminaliści bez nadziei będą używani przez Boga, aby zanieść nadzieję zdewastowanemu sąsiedztwu.

Klucz do mocy:  Boskie Współczucie.

Ponieważ głównym korzeniem tego przebudzenia będzie współczucie, ważne jest wyizolować je spośród innych cnót i inspirujących darów. Otóż, może ktoś być wprawnym nauczycielem, który funkcjonuj autentycznie w umiejętności komunikacji, lecz nie mieć prawdziwego współczucia. Przywódca może posiadać znakomite obdarowanie do zarządzania, a jednak unikać współczucia. Tylko dlatego, że ktoś jest obdarowanym psalmistą i prowadzi wielu w chrześcijańskiej sztuce i muzyce nie znaczy, że jest napełniony w swej służbie współczuciem. Tak, nawet najbardziej poruszający prorocy czy apostołowie mogą sami być pobudzani przez coś innego niż współczucie. Te wszystkie dary i służby mogą być naprawdę inspirujące w obszarze ich funkcjonowania, lecz nie nieść w sobie głębokiego pulsu Bożego współczucia.

Współczucie, zgodnie z definicją greckiego oryginału to: „pragnienie we wnętrznościach”. Nie jest to funkcja intelektu, lecz głębokiej rzeczywistości ducha. Ważne jest, zatem, abyśmy nie pozwolili na to, aby religijny intelektualizm rządził nami. Prawdziwe współczucie wynika ze współczucia Bożego; ludzki kanał Jego współczucia musi być zjednoczony w pragnieniem Bożym. Ponieważ większość z nas wyczerpała swój ograniczony zapas współczucia, musimy poddać się ponownie otwarciu serc. Zaufaj w Bożą pomoc. Musimy nauczyć się wystawić nasza ciała na ogień poszukiwania współczucia.

Rozważcie, umiłowani, i to, że owo „pragnienie z wnętrzności” jest „najskrytszą istotą”, jest tym obszarem, z którego, jak powiedział Jezus, popłyną rzeki wody żywej. Ten nowy poziom współczucie nie będzie wyczerpywał nas bezsilną sympatią, lecz, zamiast tego, będzie ustawiał naszego ducha w zgodzie z mocą Bożą ku uzdrawianiu i odkupieniu.

Współczucie jest mocniejsze niż sympatia i jest bardziej trwałe niż empatia; obie te cechy są wymiarami podatności i tożsamości  – są ważnymi towarzyszami, którzy prowadzą nas do Chrystusowego współczucia. Lecz współczucie chwyta te uczucia i przemienia je w napełnione miłością działania.

Przyjrzyj się Chrystusowi, który uzdrawiał w ewangeliach cierpiących:

A Jezus zdjęty litością (współczuciem) wyciągnął rękę swoją, dotkną się go i rzekł mu: chcę , bądź oczyszczony!
(Mar 1:41). Ponownie czytamy w ew. Mat 29:34 (z ang.): Poruszony współczuciem (litością) Jezus, dotknął ich oczu i zaraz przejrzeli, i poszli za nim.  I jeszcze jeden przykład (Mat 14.14 przekład a ang.): I wszedłszy, ujrzał mnóstwo ludu i odczuł współczucie dla nich i uzdrowił chorych spośród nich.

Jezus był poruszony współczuciem, odczuwał go i „uzdrowił chorych spośród nich” Czy czujemy współczucie? Czy jesteśmy dziś świadomi wewnętrznego pulsu współczucia? Czy możesz spisać kiedy również byłeś „poruszony współczuciem”? Zbyt często, zamiast współczucia jesteśmy poruszani przez ambicje, pychę i interes własny. Pragniemy być dostrzegani przez ludzi, być podziwiani za wielkość i zakres naszej służby czy talentów.  W naszej gorliwości, aby wypełnić naszą pasję zapominamy o współczuciu.
Boże, wybaw nas od tego! Dla wielu, tłumy symbolizują moc i powodzenie. Jednak, gdy Jezus widział tłumy, nie postrzegał ich jako środka do osobistego spełnienia, raczej „czuł współczucie dla nich, ponieważ byli utrudzeni i opuszczenia, jak owce bez pasterza (Mat 9:36).

Ludzie mieli faryzeuszy, ale nie było pasterzy. Znosili wpływy doktrynalnych ekspertów, ‘prawników’, lecz nie mieli nikogo, kto naprawdę by się o nich zatroszczył. Chrystus miał współczucie, był poruszony przez współczucie i pozwalał na to, aby to współczucie znalazło swoje spełnienie w uzdrowieniu i pocieszeniu chorych i cierpiących.

Nie mówię o innych, kochani. My sami zamknęliśmy nasze współczucie i powstrzymaliśmy Boże pragnienie odzywające się w nas. W tych dniach nie wystarczy po prostu być przyjacielskim czy miłym. Musimy pozwolić Duchowi Świętemu odblokować wnętrzności naszego współczucia. Pan obiecał, że nie tylko będzie miał miłosierdzie dla wielu i poprowadzi ich do przebaczenia i zbawienia, lecz On również objawi Swoje wielkie współczucie.  Pozwólcie, że powtórzę Jego obietnicę, nieodwołalny cel: „nad kim się zmiłuję nad tym się zmiłuję, i okażę współczucie komu okażę współczucie  (RZYM 9:15b).

Pan jest z nami, aby wypełnić Swoje wielkie pragnienie, aby zbawiać i uzdrawiać. On postanowił w Swym sercu w tej godzinie objawić Swoje współczucie i my musimy pozwolić na to, aby Jego współczucie poruszało nas.  Nauczyliśmy się tego, jak prowadzić kościół, jak tworzyć niedzielne wydarzenia tak, aby pobudzały  i ekscytowały. Teraz jednak, Pan mówi: Idźcie i nauczcie się, co to znaczy WSPÓLCZUCIA
CHCĘ, A NIE OFIARY.
  Pan mówi nam, abyśmy nie patrzyli ponad zatwardziałymi i tymi bez nadziei. Przypomina nam, że: Ja nie przyszedłem sprawiedliwych, lecz do grzeszników (Mat.9:13).

Współczucie jest ścieżką do mocy.

seo в яндекс