Codzienne rozważania_04.10.2017

Kazn 4:7-12.
I PONOWNIE STWIERDZIŁEM NASTĘPUJĄCĄ MARNOŚĆ POD SŁOŃCEM:
OTO JEST KTOŚ SAMOTNY I NIE MA NIKOGO PRZY SOBIE, NIE MA ANI SYNA, ANI BRATA; NIE MA TEŻ KOŃCA JEGO TRUDU, A OCZY NIE MOGĄ NASYCIĆ SIĘ BOGACTWEM. PYTA ON: DLA KOGO SIĘ TRUDZĘ I ODMAWIAM SOBIE PRZYJEMNOŚCI? TO RÓWNIEŻ JEST MARNOŚCIĄ I PRZYKRĄ SPRAWĄ.
LEPIEJ JEST DWOM JAK JEDNEMU, MAJĄ BOWIEM DOBRĄ ZAPŁATĘ ZA SWÓJ TRUD:
BO JEŻELI UPADNĄ, TO JEDEN DRUGIEGO PODNIESIE. LECZ BIADA SAMOTNEMU JAK UPADNIE! NIE MA DRUGIEGO, KTÓRY BY GO PODNIÓSŁ.
TAKŻE, GDY DWAJ RAZEM LEŻĄ, ZAGRZEJĄ SIĘ; NATOMIAST JAK MOŻE JEDEN SIĘ ZAGRZAĆ?
A JEŻELI JEDNEGO MOŻNA POKONAĆ, TO WE DWÓCH MOŻNA SIĘ OSTAĆ; A SZNUR PODWÓJNY NIE TAK SZYBKO SIĘ ZERWIE.

Faktem potwierdzonym przez życie jest to, że często dobrobyt czyni z człowieka skąpca i w rezultacie unika on towarzystwa innych. Werset 8 pokazuje człowieka, który jest tak opętany prze skąpstwo, że decyduje się pracować samotnie, by z nikim nie dzielić się korzyściami. Gromadzi sobie bogactwo bez partnera czy pomocnika, bogactwo, którego nie będzie w stanie zostawić komukolwiek, bowiem nie będzie miał nikogo, kto mógłby je odziedziczyć. Co za marność! Zawsze zapracowany, a przecież nigdy nie znajdujący zadowolenia. Taki człowiek nigdy nie zatrzyma się, aby zastanowić się jaki jest sens w gromadzeniu tak wielkiego bogactwa. Styl życia jakie hołduje pozbawia go jednej z niewielu radości, jakie ten świat ma do zaoferowania – przyjaźń. Jakie to błogosławieństwo mieć przyjaciół. Osiągniesz więcej, masz pomoc w chwilach nieszczęścia. cieszysz się serdecznością, opieką i bezpieczeństwem. Jeśli społeczność dwojga jest tak dobra, o ileż lepsza jest społeczność trzech osób! Sznur z trzech splotów jest znacznie mocniejszy niż ten z dwóch.
Życzę błogosławionego dnia.

Muzyka czy misje

Keith Green
Keith Green (1953-82)
Wyzwanie dla wszystkich liderów uwielbienia, chrześcijańskich artystów i muzyków dla Jezusa.

[Jak daleko sięgał wstecz pamięcią, największym marzeniem nieżyjącego już Keith Greena, było odniesienie sukcesu na muzycznej scenie. Po tym, gdy oddał swoje życie Jezusowi, odczuł, że musi poddać te aspiracje. Jak na ironię, jakiś czas później odczuł, że Bóg kieruje go ku ponownemu zebraniu swoich możliwości, i wtedy jego muzyka poszybowała wprost na szczyty ówczesnych chrześcijańskich list. Poniższe przesłanie, jest wynikiem jego osobistych zmagań osiągnięcia równowagi między muzyką i misją, pokorą i sławą.]

Mnóstwo ludzi prosi mnie, abym powiedział im, w jaki sposób mogą zacząć działać bądź dostać do przemysłu muzycznego Na koncertach pojawia się niezliczona ilość tego typu pytań, jak też w ogromnej ilości listów oraz rozmów telefonicznych, często z bardzo odległych stron, od ludzi, którzy czują, że zostali „powołani” tylko do muzycznej „służby”.
Pewnego dnia zapytałem samego siebie, czemu tak nieliczni pytają o to, jak zostać misjonarzem czy choćby lokalnym kaznodzieją ulicznym, bądź jak szkolić nowego wierzącego. Wydaje się, że wszyscy wolą „światła sceny”, to, co wydaje im się być służbą muzyczną, niż błoto i mroki pól misyjnych, ulicznego getto czy choćby duchowej słodyczy bycia nikim, którego Pan używa w potężny sposób w drobnych, „codziennych” sprawach.

Czy chcesz?

Niemal zawsze odpowiadam na te pytania w taki sam sposób: „Czy jesteś chętny, aby nigdy więcej nie grać już muzyki? Czy chcesz być niczym? Czy chcesz udać się gdziekolwiek i zrobić cokolwiek dla Chrystusa? Czy jesteś gotowy pozostać w tym miejscu, w którym jesteś i pozwolić Panu uczynić wspaniałe rzeczy dla ciebie, nawet jeśli będzie wydawało się, że nikt tego nie zauważa?” Wygląda na to, że wszyscy bardzo szybko odpowiadaj na te pytania: „tak”, lecz szczerze wątpię, czy wiedzą, jakie taka odpowiedź pociąga skutki.

Zafascynowani gwiazdą

Moja najdroższa rodzino w Jezusie…dlaczego tak bardzo jesteście tak bardzo zafascynowani gwiazdami? Dlaczego uwielbiacie chrześcijańskich piosenkarzy i mówców? Przechodzimy od wysławiania muzyków tego świata do gloryfikacji chrześcijańskich. To wszystko to bałwochwalstwo! Czy nie widzicie tego? Prawdą jest to, że mamy wielu mężczyzn i kobiet, których Bóg ogromnie namaścił do tego, aby sprowadzali Ducha Świętego na Swój lud i aby byli zbawianiu, lecz Szatan odnosi wielkie zwycięstwo, gdy wydaje się, że czcimy tych usługujących z taśm i nagrań, gdy tłoczymy się, aby uzyskać ich autograf w kościołach i dostać się na koncerty jeżdżąc z jednego wybrzeża na drugie (w USA – przyp. tłum.).

Czy nie rozumiecie, że w ten sposób ranicie tych ludzi? Rozpaczliwie usiłują powiedzieć wam, że nie zasługują na to, aby być czczenia, i dlatego kwiczycie z zachwytu i chwalicie ich jeszcze bardziej. Dusicie ich, uniemożliwiając niemal im zobaczenie, że tak naprawdę należy to do Jezusa. Powtarzają to sobie stale, lecz wy mówicie im, że jednak należy to do nich, miażdżąc ich pokorę i zasmucając Ducha, który usiłuje utrzymać ich wzrok skupiony na Jezusie.

Ostatecznie, chcemy się stać tym, co ubóstwiamy, czasami z całego serca i stąd takie mnóstwo ludzi, którzy chcą stać się właśnie tacy, jak ich ulubiony wokalista Gospel czy duchowny i dążąc do tego z taką samą gorliwością z jaką Pan żąda, aby iść z a Nim! Znieważamy Ducha Łaski i próbujemy zrobić sobie miejsce dla siebie, zamiast miejsca dla Jezusa.

Continue reading

Codzienne rozważania_03.10.2017

Kazn 4:4-6.
WIDZIAŁEM TAKŻE, ŻE WSZELKI TRUD I WSZELKIE POWODZENIE W PRACY WYWOŁUJE TYLKO ZAZDROŚĆ JEDNEGO WZGLĘDEM DRUGIEGO. TO RÓWNIEŻ JEST MARNOŚCIĄ I GONITWĄ ZA WIATREM.
GŁUPIEC BEZCZYNNIE ZAKŁADA SWOJE RĘCE I POŻERA SAMEGO SIEBIE.
LEPIEJ JEST MIEĆ JEDNĄ GARŚĆ PEŁNĄ, A PRZY TYM SPOKÓJ, NIŻ DWIE GARŚCIE PEŁNE, A PRZY TYM TRUD I GONITWĘ ZA WIATREM.

Salomon patrząc na ludzki trud i umiejętności stwierdza, że to wszystko jest zupełną marnością dlatego, że człowiek może osiąga coś w życiu, lecz to, co nim kieruje jest chęcią dorównania sąsiadom, jest nią zazdrość. Z drugiej strony, ten, kto nie pracuje niszczy samego siebie, ponieważ nie może żyć z niczego. Metaforyczne wyrażenie na końcu 5 wersetu oznacza, że człowiek, który nie pracuje zużywa wszystkie swoje środki, aż wreszcie nie pozostaje mu nic, czym mógłby się nakarmić tylko on sam. Jednak przesada w przeciwnym kierunku jest tak samo zła. Niewątpliwie praca przynosi pewną nagrodę, lecz zbyt wielka jej ilość przynosi jedynie kłopot. Lepiej mieć skromne zarobki i spokojny umysł, niż mieć wielkie osiągnięcia i towarzyszący im niepokój.
Kto jest w stanie policzyć ilu nadmiernie ambitnych ludzi przekonało się o prawdzie tych słów, nie czytając ich w tej księdze? Kto spośród nas nie zna rzeszy żon, które patrzą wstecz tęskniąc za dniami, gdy ich mężowie obecnie odnoszący sukcesy mieli mniej obowiązków, mniej zmartwień i mniej pieniędzy, lecz więcej czasu, by cieszyć się tym, co naprawdę liczy się w życiu. To były dni nieskończenie wspanialszego spokoju umysłu, który stanowi całkowite przeciwieństwo obecnego, pełnego niezadowolenia niepokoju.

Życzę błogosławionego dnia.

Wiara – Boża odpowiedź na zło i przemoc


Czytanie: HABAKUK
I odpowiedział Pan tymi słowami: Zapisz widzenie, na tablicach wyryj, by można było łatwo je odczytać. Jest to widzenie na czas oznaczony, lecz wypełnienie jego niechybnie nastąpi; a jeśli się opóźnia, ty go oczekuj, bo w krótkim czasie przyjdzie niezawodnie” (Hab 2:2-3).

Księga Habakuka zajmuje się wielowiekowym pytaniem: „Jeśli Bóg jest dobry to dlaczego ten świat jest przepełniony złem i przemocą?” Dokładnie takie pytania zadaje Bogu Habakuk: „Dokądże, Panie, będę wołał o pomoc, a Ty nie wysłuchasz? Jak długo będę krzyczał: Pomocy! a Ty nie wybawisz? Dlaczego dopuszczasz, bym patrzył na złość i spoglądał na bezprawie? Ucisk i przemoc dzieją się na moich oczach, panuje spór i zwada?” (1:2-3).

Kwestia istnienia zła i przemocy jest jedną z tych, z którą ludzkość zawsze zmagała się. Ciekawe jest to, że jednym ze znaczeń imienia „Habakuk” jest „zapaśnik” bądź „walczący”.

Odpowiedź, której Bóg udzielił na pytanie o zło i przemoc nie wyjaśniła ich istnienia, a raczej Bóg zapewnił Habakuka w wersach 2:2-3, że kiedyś to się skończy. Zostaną pokonane. Musimy się tego uchwycić. Znowu ciekawostka: jednym ze znaczeń imienia proroka jest „uścisk, objęcie”.

Bóg mówi Habakukowi, aby zapisał wizję i aby była ona widoczna na tablicach. W 2Kor 3:3-6 czytamy: „…wiadomo przecież, że jesteście listem Chrystusowym sporządzonym przez nasze usługiwanie, napisanym nie atramentem, ale Duchem Boga żywego, nie na tablicach kamiennych, lecz na tablicach serc ludzkich. A taką ufność mamy przez Chrystusa ku Bogu, nie jakobyśmy byli zdolni pomyśleć coś sami z siebie i tylko z siebie, lecz zdolność nasza jest z Boga, który też uzdolnił nas, abyśmy byli sługami nowego przymierza, nie litery, lecz ducha, bo litera zabija, duch zaś ożywia”.

Bez względu na to jaka jest wizja, którą Bóg pisze, ma być ona zapisana bezpośrednio na naszych sercach. TA wizja będzie wyraźnie zrozumiała, prosta i będzie zapisana przez Ducha Świętego, a ponieważ jest zapisywana przez Ducha Świętego, jest życiem i śmiercią. Wizja, która znajduje się w naszych sercach będzie dawać nam przekonanie przez Chrystusa ku Bogu i przekonywać nas, że to, czego nam potrzeba do życia pochodzi od Boga. Continue reading

Codzienne rozważania_02.10.2017


Kazn 4:1-3.
NASTĘPNIE PRZYJRZAŁEM SIĘ WSZYSTKIM UCISKOM, JAKIE SIĘ DZIEJĄ POD SŁOŃCEM. I OTO WIDZIAŁEM ŁZY UCIŚNIONYCH, KTÓRZY NIE MAJĄ POCIESZYCIELA I SĄ BEZSILNI WOBEC SWOICH CIEMIĘŻYCIELI, I NIE MAJĄ POCIESZYCIELA.
DLATEGO UWAŻAŁEM ZMARŁYCH, KTÓRZY DAWNO UMARLI, ZA SZCZĘŚLIWSZYCH NIŻ ŻYWYCH, KTÓRZY JESZCZE ŻYJĄ, A ZA SZCZĘŚLIWSZEGO NIŻ CI OBYDWAJ TEGO, KTÓRY JESZCZE NIE PRZYSZEDŁ NA ŚWIAT I KTÓRY NIE WIDZIAŁ ZŁA, JAKIE SIĘ DZIEJE POD SŁOŃCEM.

Możliwość cieszenia się życiem, tak naprawdę jest niewielka. Życie jest pełne ucisku. Władza jest po stronie gnębicieli. Uciskani krzyczą lecz nikt nie bierze ich w obronę. Łzy płyną lecz brak pocieszyciela. Skoro jest tak wiele ucisku, to naprawdę szczęśliwymi ludźmi są jedynie ci, którzy umarli. Co zatem z radą Salomona, której udzielił sam sobie, by robić wszystko co można, aby cieszyć się życiem? On rzeczywiście dochodzi do wniosku, że najszczęśliwsi i najbardziej błogosławieni są ci wszyscy, którzy nigdy się nie narodzili.

Życzę błogosławionego dnia.

Codzienne rozważania_01.10.2017

Kazn 3:16-22.
NADTO STWIERDZIŁEM POD SŁOŃCEM: NA MIEJSCU PRAWA BYŁO BEZPRAWIE, A NA MIEJSCU SPRAWIEDLIWOŚCI ZŁOŚĆ.
POMYŚLAŁEM WIĘC SOBIE: BÓG BĘDZIE SĄDZIŁ ZARÓWNO SPRAWIEDLIWEGO, JAK I BEZBOŻNEGO; BO KAŻDA SPRAWA I KAŻDE DZIAŁANIE MA SWÓJ CZAS. I POMYŚLAŁEM SOBIE: ZE WZGLĘDU NA SYNÓW LUDZKICH BÓG TAK TO URZĄDZIŁ, ABY ICH DOŚWIADCZYĆ I ABY IM POKAZAĆ, ŻE NIE SĄ CZYMŚ INNYM NIŻ ZWIERZĘTA.
BO LOS SYNÓW LUDZKICH JEST TAKI, JAK LOS ZWIERZĄT, JADNAKI JEST LOS OBOJGA. JAK ONE UMIERAJĄ, TAK UMIERAJĄ TAMCI; I WSZYSCY MAJĄ TO SAMO TCHNIENIE. CZŁOWIEK NIE MA ŻADNEJ PRZEWAGI NAD ZWIERZĘCIEM. BO WSZYSTKO JEST MARNOŚCIĄ. WSZYSTKO IDZIE NA JEDNO MIEJSCE; WSZYSTKO POWSTAŁO Z PROCHU I WSZYSTKO ZNOWU W PROCH SIĘ OBRACA. BO KTÓŻ WIE, CZY DECH SYNÓW LUDZKICH WZNOSI SIĘ KU GÓRZE, A DECH ZWIERZĄT SCHODZI W DÓŁ NA ZIEMIĘ?
TAK WIĘC STWIERDZIŁEM, ŻE NIE MA NIC LEPSZEGO NAD TO, ŻE CZŁOWIEK RADUJE SIĘ ZE SWOICH DZIEŁ, GDYŻ TAKI JEST JEGO LOS; BO KTÓŻ DA MU OGLĄDAĆ TO, CO SIĘ PO NIM STANIE?

Salomon w swoich poszukiwaniach prowadzonych z ziemskiego punktu widzenia obecnie przygląda się prawodawstwu i systemowi prawnemu. Właśnie tu można by oczekiwać właściwego rozporządzania sprawiedliwością. Jednak na odwrót, wszystko, co odkrył to niesprawiedliwość i nieprawość. W miejscu oczekiwanej sprawiedliwości i prawości znalazł odrzucenie wartości moralnych. Pyta: „Jak oni mogą zostać bezkarni?” i wtedy przychodzi mu na myśl sugestia; Bóg z pewnością postanowił przyszły sąd, kiedy sprawiedliwie oceni to całe bezprawie, które zostało popełnione. Niegodziwość nie może na zawsze pozostać bez kary.Musi przyjść kiedyś czas, gdy nastąpi rozliczenie z każdej myśli i każdego czynu. Jednak wtedy w nieoświeconym umyśle Salomona pojawia się myśl przeciwna. Powiada, że to, co się dzieje wygląda nieco inaczej, być może Bóg pozwala na tę całą nieprawość, aby pokazać ludziom, że pomimo ich inteligencji, w rzeczywistości nie różnią się od zwierząt. Ostatecznie, jeśli chodzi o koniec człowieka, to jest on taki sam jak zwierzęcia. Umiera i obraca się w proch, tak samo jak zwierzęta. Wszyscy idą do tego samego miejsca i kto wie, czy to, co dzieje się z ludźmi po śmierci jest inne od tego, co się dzieje z innymi stworzeniami? Nikt nie ma dowodu na jedno czy drugie, kto więc wie na pewno? W człowieku nie ma niczego, co wskazywałoby na to, że jest on inny w jakimkolwiek sensie. W świetle tego, człowiek powinien koncentrować się na tym, by z życia wziąć wszystko, co najlepsze i tyle, ile się da. Nie można być pewnym, że cokolwiek pozostanie. Kto umożliwi ci radowanie się z czegokolwiek kiedy odejdziesz?
Życzę błogosławionego dnia.

Codzienne rozważania_30.09.2017

Ks. Kazn. Salomona 3:9-15.
JAKI POŻYTEK MA PRACUJĄCY Z TEGO, ŻE SIĘ TRUDZI?
WIDZIAŁEM TRUDNE ZADANIE, KTÓRE BÓG ZADAŁ LUDZIOM, ABY SIĘ TRUDZILI.
WSZYSTKO PIĘKNIE UCZYNIŁ W SWOIM CZASIE, NAWET WIECZNOŚĆ WŁOŻYŁ W ICH SERCA; A JEDNAK CZŁOWIEK NIE MOŻE POJĄĆ DZIEŁA, KTÓREGO DOKONAŁ BÓG OD POCZĄTKU DO KOŃCA.
POZNAŁEM WIĘC, ŻE DLA LUDZI NIE MA NIC LEPSZEGO, JAK TYLKO RADOWAĆ SIĘ I UŻYWAĆ, PÓKI ŻYJĄ.
RÓWNIEŻ TO JEST DAREM BOŻYM, ŻE CZŁOWIEK MOŻE JEŚĆ I PIĆ, DOGADZAĆ SOBIE PRZY CAŁYM SWOIM TRUDZIE.
WIEM, ŻE WSZYSTKO, COKOLWIEK BÓG CZYNI, TRWA NA WIEKI: NIC NIE MOŻNA DO TEGO DODAĆ I NIC NIE Z TEGO UJĄĆ; A BÓG CZYNI TO, ABY SIĘ GO BANO.
TO, CO JEST, BYŁO JUŻ DAWNO, A TO, CO BĘDZIE, TEŻ JUŻ JEST OD DAWNA; BO BÓG PRZYWRACA TO, CO JUŻ PRZEMINĘŁO.

Osoba nienawrócona nie może powstrzymać się od zadawania pytań na temat życia. Czasami stawia je w formie jaką znajdujemy w wersecie 9. U kresu pyta: „Jakiż pożytek ma pracujący z tego, że się trudzi?” To sam Bóg pobudza ludzi, by stawiali takie pytania i wprawia ich w zdumienie.
Odpowiedzią jest to, że w życiu wszystko ma swoje znaczenie i znajduje się na właściwym dla siebie miejscu w ogólnym planie. Człowiek wybiega spojrzeniem poza codzienne zdarzenia i pyta o znaczenie ich wszystkich. Dzieje się tak, ponieważ jest stworzeniem duchowym. Wieczność jest w jego sercu i jest dla niego rzeczą naturalną zadawanie tego rodzaju pytań o rzeczy ostateczne. Ma zdolność rozumowania i oddaje się analizowaniu życia w całej jego rozciągłości, lecz pozbawiony pomocy nigdy nie znajdzie prawidłowej odpowiedzi. Jest całkowicie niezdolny, by dokładnie widzieć, co czynił Bóg i jaki obiera kurs. Najlepsze co może uczynić człowiek, to pogodzić się z tym ograniczeniem, radować się z darów, jakie daje mu Bóg, czynić dobrze i cieszyć się przemijającymi błogosławieństwami swego trudu, również przyjmując je jako dary od Boga. To, co my robimy, szybko przemija. To, co czyni Bóg, trwa na wieki i nigdy nie okazuje się niedoskonałym czy wadliwym. Bóg realizuje swój plan wszędzie i przez wszystkie wydarzenia, a celem jego działania jest to, byśmy okazywali mu bojaźń. W ten sposób niekończący się cykl postępuje dalej i nie jest on pozbawiony znaczenia. To Bóg oddala w przeszłość to, co poprzednio miało miejsce i zniknęło. On działa poprzez cykl i sprawia że to, co minęło pojawia się ponownie. Skoro tak jest, nie możemy argumentować, iż jest to bezcelowe. To bowiem służy jego zamiarowi i całkowicie pozostaje pod jego kontrolą. Nie ma niczego, co byłoby pozbawione sensu.
To są nauki, które Księga Kaznodziei Salomona chce włożyć w nasze serca. Mają one w obecnym wieku szczególną wartość, gdy powołaniem tak wielu z nas jest wykonywanie zadań, które są monotonne, powtarzają się do znudzenia i są bez żadnej oczywistej wartości. Nasze przemysłowe społeczeństwo zorganizowane jest w ten sposób, że łatwo możemy zacząć myśleć o sobie, jako o nic nie znaczącym trybiku w ogromnej, bezosobowej machinie. Wydaje się, że ani my, ani nasze zadania nie mają znaczenia. Jednak gdy uznamy, że jest Bóg, i że wszystko jest w jego rękach, wtedy też wszystko nabiera znaczenia i sensu. W chwili, gdy o tym zapominamy, wszystko w życiu okazuje się bezsensowne, staje się czystą marnością. U Boga wszystko jest celowe.
Każdy człowiek na ziemi staje wobec jednoznacznego wyboru, albo prowadzi życie w niezmierzonej frustracji, albo też żyje w bojaźni Bożej.
Życzę błogosławionego dnia.