Codzienne rozważania_20.04.2017

Hbr 7:1-4
TEN TO MELCHISEDEK, KRÓL SALEMU, KAPŁAN BOGA NAJWYŻSZEGO, KTÓRY WYSZEDŁ NA SPOTKANIE ABRAHAMA, GDY WRACAŁ PO ROZGROMIENIU KRÓLÓW, POBŁOGOSŁAWIŁ MU, ABRAHAM ZAŚ DAŁ MU DZIESIĘCINĘ ZE WSZYSTKIEGO. IMIĘ JEGO ZNACZY NAJPIERW KRÓL SPRAWIEDLIWOŚCI, NASTĘPNIE ZAŚ KRÓL SALEMU, TO JEST KRÓL POKOJU. BEZ OJCA, BEZ MATKI, BEZ RODOWODU, NIE MAJĄCY ANI POCZĄTKU DNI, ANI KOŃCA ŻYCIA, LECZ PODOBNY DO SYNA BOŻEGO, POZOSTAJE KAPŁANEM NA ZAWSZE. PATRZCIE TEDY, JAK WIELKI JEST TEN, KTÓREMU NAWET PATRIARCHA ABRAHAM DAŁ DZIESIĘCINĘ Z NAJLEPSZEGO ŁUPU.

Celem autora w powyższych wersetach jest ukazanie majestatu Melchisedeka. Dokonuje on tego przy pomocy szeregu określeń i zdań opisujących wielkość Abrahama. Tylko raz przedstawia on Melchisedeka w sposób bezpośredni (wers 8), gdy mówi o nim w czasie teraźniejszym, „że żyje”. Czyni to przeciwstawiając go śmiertelnym Lewitom oraz zapowiadając nadejście Jezusa.
Jakie są aspekty wielkości Abrahama? Po pierwsze, został on nazwany „patriarchą” (wers 4) jak gdyby był wśród nich jedyny. Miano patriarchy nosił przecież Izaak, Jakub a nawet Dawid i jeszcze inni (Dz. Ap. 7:8-9). Abraham był natomiast jedynym patriarchą w chwili powołania go przez Boga. Po drugie został on określony jako ten, który posiadał „obietnice” (wers. 6). Jemu to Bóg najpierw przyobiecał ziemię, naród i potomstwo. Przez niego również miało zstępować na innych Boże błogosławieństwo lub sąd. Po trzecie, był on protoplastą całego Izraela. Lewici i członkowie pozostałych plemion potencjalnie znajdowali się w Abrahamie (wers 10). Melchisedek natomiast przewyższał go rangą a Abraham wcale się temu nie sprzeciwiał.
Posługa Melchisedeka została wyraźnie przedstawiona na przykładzie tego, co uczynił Abrahamowi. Udzielił mu błogosławieństwa i przyjął od niego dziesięcinę. Obydwie czynności należały do kapłańskich kompetencji i odbywały się w kontekście składania czci Bogu. Błogosławić nie znaczy dobrze komuś życzyć, lecz dysponować i obdarzać dobrodziejstwami. Jest rzeczą nieuniknioną, że ten, kto błogosławieństwo przyjmuje jest mniejszy od tego, który go udziela. Działając w imieniu Boga Najwyższego, Melchisedek przekazał coś bogatemu i potężnemu Abrahamowi. Przypomniał mu, Kto obdarzył go zwycięstwem, a czyniąc to udzielił Abrahamowi dalszego zapewnienia o Bożej przychylności. Na tym polega kapłańska działalność. Abraham przyjmuje od króla Salemu wszystko co ten ma mu do zaoferowania. Ponadto, jako wyraz wdzięczności w stosunku do arcykapłana, daje dziesięcinę ze wszystkich swych bogactw, których udzielił mu Bóg, a Melchisedek przyjmuje ofiary dziękczynne w imieniu Pańskim. Pośredniczy więc w udzielaniu Bożego błogosławieństwa Abrahamowi oraz w wyrażaniu jego wdzięczności wobec Boga. Tak samo czynił Jezus, działając w jeszcze większej mierze w imieniu Najwyższego Boga. Skoro Abraham, praojciec Izraela i wszystkich kapłanów, ukorzyl sie przed Melchisedekiem, powinni uczynić tak samo Hebrajczycy wobec Tego, którego Melchisedek symbolizuje, wobec Jezusa, Syna Bożego. I my powinniśmy postąpić podobnie wraz z dzisiejszym Kościołem na całym świecie.
Pozdrawiam i życzę radosnego dnia.

Czy Bóg dopuszcza do zła_2

Richard Murray

Powiedzieć, że Szatan ma „cel…dopuszczony” przez Boga to jak powiedzieć, że molestowanie dzieci, gwałt i morderstwo mają pobożny „cel”, ponieważ Bóg „dopuścił” do tego.

Jest to po prostu kolejny sposób na złożenia zła u Bożego progu.

Gdybym wierzył, że Bóg dopuścił (zarządził, pozwolił) na dzieciobójstwo, molestowanie dzieci, ich gwałcenie i mordowanie, jako część Swego wyższego ładu, to odważnie powtórzyłbym za słynną opinią Dostojewskiego z „Braci Karamazow”: „Odrzucam ten wyższy ład całkowicie. Nie jest wart łez tego jednego torturowanego dziecka…”.

Nie, nie ma czegoś takiego w Nowym Testamencie, ani tego nie objawia. Bóg już wcześniej NIE-dopuścił do wszelkiego szatańskiego zła przez moc Krzyża. Łu 10:18-19; Kol 2:15; Hbr 2:14-15; J 16:11; Mt 16:19; Ef 1:22-23. Bóg JUŻ nie zezwolił na wszelkie zło, lecz JESZCZE Jego sąd będzie W PEŁNI WYEGZEKWOWANY na wszelkiej diabelskiej mocy i zwierzchności.

Tak naprawdę, Jezus JEST pełnym/doskonałym odrzuceniem zła. Szatan ciągle trzyma się w pobliżu, NIE dlatego, że Bóg mu na to pozwala, lecz dlatego, że MY to robimy. Jest pokonanym i zniszczonym wrogiem. Bóg czeka na nas, jako Jego ciało, aby z entuzjazmem wymusiło JEGO niezgodę na zło – dziś, tutaj, teraz.

„Nigdy, żadne zło nie pochodziło z [Bożych] rąk…Niech ta prawda zadomowi się w waszych sercach… zawsze gdy niepokoi nas kolec czy oset, trutką czy bezużytecznym chwastem, niezdrową bestią … czy jakąkolwiek z niezliczonych niedogodności i bólów obecnego stanu, zawsze, gdy bliscy jesteśmy omdlenia z powodu walki z zewnątrz czy strachów wewnątrz, pamiętajmy o tym, że Bóg uczynił wszystko dobre, i unikając twardych myśli o Nim, powiedzcie: To przeciwnik uczynił”. G. H. Pember – „Earth’s Earliest Ages”.

Jezus złamał moc grzechu, lecz do nas należy wyjście z tej zniszczonej klatki. Bez względu na to, jak silna WYDAJE SIĘ moc grzechu, aby kogoś zniewolić, to związanie następuje przy pomocy zniszczonego zamku w rozbitej bramie o bezużytecznych drzwiach wiszących luźno na zawiasach.
Continue reading

Codzienne rozważania_19.04.2017

Hbr 6:17-18
RÓWNIEŻ BÓG, CHCĄC WYRAŹNIEJ DOWIEŚĆ DZIEDZICOM OBIETNICY NIEWZRUSZONOŚCI SWEGO POSTANOWIENIA, PORĘCZYŁ JE PRZYSIĘGĄ,
ABYŚMY PRZEZ DWA NIEWZRUSZONE WYDARZENIA, CO DO KTÓRYCH NIEMOŻLIWĄ JEST RZECZĄ, BY BÓG ZAWIÓDŁ, MY, KTÓRZY OCALELIŚMY, MIELI MOCNĄ ZACHĘTĘ DO POCHWYCENIA LEŻĄCEJ PRZED NAMI NADZIEI.

Jest rzeczą niemożliwą, aby Bóg zawiódł. Nie znaczy to jedynie, że Bóg nie kłamie, lecz będąc Bogiem, nie może tego uczynić nawet jeden raz, ponieważ boskość oznacza niezmienność, a więc mówienie prawdy. Bóg nie może podlegać zmianom. On jest, On wie, On mówi, nie zaprzeczając ani nie przekręcając prawdy poprzez nadmierne lub zbyt słabe jej podkreślanie. Można wiec polegać na wszystkim, co On mówi. Dwie rzeczy dotyczące Boga zostały określone jako niewzruszone: Jego obietnica i przysięga. Nie tylko jest On sprawiedliwy i prawdomówny, lecz również niewyobrażalnie dobry i łaskawy. Bóg pragnie, abyśmy stali się ludźmi pełnymi nadziei i wiary. On chce usunąć wszelką niepewność i zwątpienie z serc swojego ludu. Do swojej obietnicy dodał przysięgę, aby w ten sposób udzielić swojemu ludowi dwóch gwarancji dla wzmocnienia ich nadziei i wiary. Bóg nigdy nie kłamie, a mimo to Jego lud często wątpi w Jego obietnice wyrażające Jego zamierzenia lub odwieczną wolę. Czy nie jest to lekceważenie Boga? Tak, ale podejmuje On jeszcze jeden krok w swoim objawieniu się ludziom, ponieważ chce, aby mieli oni mocną zachętę. Bóg nie jest podobny ludziom. Okazuje zdumiewającą dobroć. Na kogo jednak mógłby On przysiąc, skoro przysięgę zawsze wypowiada się w imieniu kogoś większego. Nie ma nikogo większego niż On sam. Bóg chce, aby każdy Jego człowiek był tak niezachwiany w swojej wierze i nadziei, jak On niewzruszony jest w swojej sprawiedliwości i prawdzie. Kim są Jego ludzie? Zostali opisani oni w wersetach 17 i 18 z dwóch punktów widzenia. Z perspektywy Bożego wybrania, są oni „dziedzicami obietnicy”, a dzięki skutecznemu wezwaniu przez Ewangelię, pojawia się przed nimi nadzieja. Biorąc pod uwagę ich własny grzech i zasłużony gniew Boży, są oni tymi, którzy uciekli do miejsca schronienia. Jezus Chrystusa jest prawdziwym „miastem schronienia” przed sprawiedliwym mścicielem za grzech. Przymierze, które Bóg zawarł z Abrahamem, wypełnił w Panu Jezusie Chrystusie. Mówi ono: „Błogosławiąc błogosławić ci będę a rozmnażając rozmnożę”. Jest ono bezwarunkowe i niezmienne. To nieodwołalne zobowiązanie się niezmiennego Boga dotyczące życia w Jezusie, wzywa nas do całkowitego zaufania. Życie w upadłym świecie toczy się wśród burzy, a dusza potrzebuje kotwicy, której nie będzie trzeba wlec w czasie sztormu. Jezus przetarł szlak do nieba. Jako król i kapłan strzeże oraz prowadzi wszystkich, którzy zostali Jemu powierzeni. Złożywszy z siebie wszelki ciężar i grzech, który nas usidla, biegnijmy wytrwale w wyścigu, który jest przed nami, patrząc na Jezusa, sprawcę i dokończyciela wiary” (Hebr 12:1-2).
Pozdrawiam i życzę wytrwałości w rozpoczętym biegu.

Czy Bóg dopuszcza do zła?

zdjęcie profilowe użytkownika Richard Murray

Murray Richard

Zanim powiesz: „Tak, oczywiście, że dopuszcza”, chciałbym, abyśmy się cofnęli i zastanowili nad kilkoma możliwościami.
Na rzecz dyskusji załóżmy, że dobry Bóg nigdy nie stworzył ani nie dopuścił zła jakiegokolwiek rodzaju. Innymi słowy: dobry Bóg nigdy NIE POZWALAŁ NA ZŁO, nigdy nie DOPUSZCZAŁ.

Jeszcze jesteście ze mną? Załóżmy teraz, że jeśliby taki dobry Bóg NIE DOPUSZCZAŁ do zła to powstaje pytanie: JAK On nie dopuszcza do niego? Czy taki Bóg jest ograniczony w tym, JAK nie dopuszczać do wszelkich złych motywacji, zachowań i zdarzeń?

Czy taki dobry Bóg przymusza wole wolnych jednostek, aby spalić na popiół wszelką złą myśl, zanim się pojawi? Czy taki Bóg mógłby siłą interweniować za każdym razem przygważdżając każde złe zdarzenie w przyrodzie, zanim się stanie? Czy laserowy promień spadałby z nieba, paląc wszystkich złoczyńców, aby zatrzymać ich złe uczynki?

Czy tego rodzaju wymuszone wkroczenie do naszych umysłów i życia nie robiłoby z Boga pewnego rodzaju „gwałciciela”? Czy gdyby mógł psychicznie „przejąć” nasze serca i umysły, jak mistrz pacynkarz to, zamiast być cennym potomstwem, nie stalibyśmy się raczej mapetami, a nie Jego dziećmi, jakimiś robotami na Jego szachownicy.

Czy możemy powiedzieć, że taki dobry Bóg NIGDY nie dopuściłby się do „rzeczywistego gwałtu”, aby zapobiec złu? Czy raczej nie zgadza się na zło w inny sposób, taki, który jest ZGODNY z Jego doskonałym charakterem.

Na przykład W Liście do Tytusa 1:2, wraz z kilkoma innymi wersami, mowa jest o tym, że NIEMOŻLIWE jest, aby Bóg KIEDYKOLWIEK kłamał. Z łatwością więc możemy spostrzec, że Bóg nigdy nie skłamie po to, aby zapobiec złu.

BÓG NIGDY NIE POPEŁNI ZŁA, ABY POWSTRZYMAĆ ZŁO. Powód? Ponieważ NIE ma miejsca na zło w Jego naturze. Ten dobry Bóg, o którym dyskutujemy, ciągle pozostaje wszechmocny, lecz JEDYNIE w KONTEKŚCIE Jego doskonałego CHARAKTERU.

Łatwo to zobaczyć w kontekście kłamania, że Bóg nigdy nie zrobi z Siebie kłamcy po to, żeby nie dopuścić do tego, aby zdarzył się jakiś szczególny przypadek zła. Co jednak z Jego pozostałymi cechami Boskiej natury? Jeśli Bóg nigdy nikogo nie zabije, nie ukradnie, nie zniszczy, nie zmusi, nie zmanipuluje czy znieprawi po to, aby nie dopuścić do zła to co?
Continue reading

Codzienne rozważania_18.04.2017

Hbr 6:10-12
WSZAK BÓG NIE JEST NIESPRAWIEDLIWY, ABY MIAŁ ZAPOMNIEĆ O DZIELE WASZYM I O MIŁOŚCI, JAKĄ OKAZALIŚCIE DLA IMIENIA JEGO, GDY USŁUGIWALIŚCIE ŚWIĘTYM I USŁUGUJECIE.
PRAGNIEMY ZAŚ, ABY KAŻDY Z WAS OKAZYWAŁ TĘ SAMĄ GORLIWOŚĆ DLA ZACHOWANIA PEŁNEJ NADZIEI AŻ DO KOŃCA,
ABYŚCIE SIĘ NIE STALI OCIĘŻAŁYMI, ALE BYLI NAŚLADOWCAMI TYCH, KTÓRZY PRZEZ WIARĘ I CIERPLIWOŚĆ DZIEDZICZĄ OBIETNICE.

Które błogosławieństwa są największe? Braterska miłość, wiara i nadzieja – potrójna cnota zbawiennej łaski. Widać, że ta miłość była autentyczna. Nie polegała ona na chwilowym porywie uczuć, lecz istniała już od dłuższego czasu. Co więcej, jej celem było Boże imię oraz zaspokojenie potrzeb świętych. Miłować Boże imię to znaczy miłować Jego samego, za to kim On jest. Miłować świętych, to dzielić z Nim miłość do innych wierzących. Miłość ta, podobnie jak Boża, daje siebie samą i służy drugim. Wiara i nadzieja Hebrajczyków rozwijały się opieszale. Wciąż znajdowali się na drodze do upadku i nie można było dopuścić, aby stała się ona śliskim zboczem. Być może bardzo daleko im było do tych, którzy stawali się odstępcami ale z całą pewnością nie przypominali oni osób „dziedziczących” obiecane błogosławieństwa, takich jak Abraham i wszyscy wymienieni w 11 rozdziale. Ta wada miała zostać naprawiona. Niezbędne stało się ich posłuszeństwo wyrażające się poprzez wiarę Bożemu Słowu oraz przez spodziewanie się jego wypełnienia. Nadzieja miała stać się pełniejsza, a wiara mocniejsza, tak aby każde obiecane błogosławieństwo mogło stać się ich udziałem. Oto bezpieczna droga od odstępstwa do chwały. Aby ich zachęcić do dalszego rozwoju autor mówi im nieco o sobie, o nich samych, a także trochę o Abrahamie i o Bogu. Jeżeli chodzi o jego samego oraz o innych, to mówi im, że jego pragnieniem jest, aby robili postępy oraz informuje ich, że wszystko czego im potrzeba, to aby tę samą energię, którą spożytkowali na miłość, wykorzystali także w dziedzinie wiary i nadziei. Powinni przestać te przykazania Boże, które im się podobają. Wspominając Abrahama, autor chce pokazać kim powinni być czytelnicy. Cytowanie 1 Moj 22 rozdziału, wskazuje na to, że ma on na myśli konkretną sytuację na górze Moria, gdy wiara i nadzieja Abrahama została wystawiona na próbę przez nakaz , by złożyć w ofierze swojego pierworodnego syna Izaaka, a potem nagrodzona pełniejszym objawieniem się Boga. Bóg odpowiada tym, którzy Jemu ufają. Wspominają Boga, autor zachęca, aby nieustannie na Niego stawiać, ze względu na dwie cechy charakteru, wynikające z Jego imienia: Bóg konsekwentnie okazuje miłość i zawsze mówi prawdę. Bóg wie kim są Jego słudzy, pomimo ich słabości i niesforności. Nie zapomina On o służbie pełnionej dla Niego i dla świętych. Docenia zarówno dokonane czyny jak i trudności z nimi związane. Słowa: „nie jest niesprawiedliwy, aby miał zapomnieć„, oznaczają, że wszystkie czyny, nawet te najbardziej niepozorne, pozostają w Jego pamięci, a On je uzna i wynagrodzi.

Pozdrawiam i życzę błogosławionego dnia.

Codzienne rozważania_15.04.2017

Hebr 6:7-8
ALBOWIEM ZIEMIA, KTÓRA PIŁA DESZCZ CZĘSTO NA NIĄ SPADAJĄCY I RODZI ROŚLINY UŻYTECZNE DLA TYCH, KTÓRZY JĄ UPRAWIAJĄ, OTRZYMUJE BŁOGOSŁAWIEŃSTWO OD BOGA; LECZ TA, KTÓRA WYDAJE CIERNIE I OSTY, JEST BEZWARTOŚCIOWA I BLISKA PRZEKLEŃSTWA, A KRESEM JEJ SPALENIE.

Od czego ludzie mogą odpaść? Ukazują to powyższe wersety, gdzie ziemia zraszana deszczem nie wytwarza tego, co dobre i pożyteczne, lecz to, co złe i bolesne. Gleba nie jest jałowa, rodzi ona natomiast coś przeciwnego niż powinna, jeśli weźmiemy pod uwagę to, co ona otrzymuje. Dokładną analogię można znaleźć w Księdze Izajasza 5:1-7, gdzie krzew winny (Izrael) nie tylko przestaje rodzić owoc, lecz rodzi dzikie winogrona. Odstępstwo stanowi graficzny i przerażający kontrast w stosunku do korzyści i doświadczeń wymienionych w wersetach 4-6. Istnieje coś, co dość wyraźnie wskazuje o jakiego rodzaju korzyści chodzi. Jest to wzmianka o „czymś lepszym” w wersecie 9. Są więc lepsze rzeczy niż te wymienione w wersetach 4-5. Ich przykładem jest posługa Hebrajczyków, wypływająca z pełnego miłości szacunku dla Bożego imienia. Bez względu na to, czego dotyczą wersety 4-5, a nie należy tych korzyści minimalizować, nie dorównują one temu wszystkiemu, co kryje w sobie zbawienna łaska. O tych, którzy popełniają odstępstwo, można więc powiedzieć, że spadają z wyżyn, które nie sięgają poziomu nowego narodzenia. Zaprawdę, najmniejsza łaska jest lepszą gwarancją nieba niż największy dar.
Odstępcy ponownie krzyżują „sobie” syna Bożego oraz „wystawiają Go” wobec innych na urągowisko. Chociaż ponowne ukrzyżowanie stanowi metaforę, grzech, który ona opisuje, jest realny i ma swoje konsekwencje. Po deklaracji przyjęcia przez wiarę Chrystusa ukrzyżowanego, obecnie stoją po stronie Jego zabójców. Tłumią oni światło oraz miłość, którą deklarowali, że mają, a wkraczają w mroki zguby. Odstępcy wystawieni są na boską zemstę i sąd (10:31-32). Stąd Bóg odmówi im nawrócenia. Ich grzech sprawia, że znajdują się na krawędzi przekleństwa, ponieważ odrzucili Chrystusa i oświadczyli, że jest On godzien śmierci, sami zostali zostali odrzuceni, a kresem ich jest „spalenie” (6:8). Przestroga ta dotyczy wszystkich, którzy zadeklarowali swoją wiarę w Chrystusa. Nikt nie może dojść do przekonania na żadnej podstawie, za wyjątkiem jednej, że nigdy nie popełnili tego grzechu. Jaka to podstawa? Codzienne dążenie do dojrzałości. Jedynym sposobem na uniknięcie odstępstwa i ustania w wierze jest trwanie w zaufaniu Jezusowi jako arcykapłanowi, oraz dążenie do tego by lepiej Go poznać i lepiej Mu służyć.

Pozdrawiam i życzę błogosławionego dnia.