Codzienne rozważania_17.02.2017

2J 10
JEŻELI KTOŚ PRZYCHODZI DO WAS I NIE PRZYNOSI TEJ NAUKI, NIE PRZYJMUJCIE GO DO DOMU I NIE POZDRAWIAJCIE.

Jak w tamtych czasach wzrastała tak i dzisiaj wzrasta liczba wędrownych proroków i kaznodziei a chrześcijanie byli i są świadomi swego obowiązku gościnności i udzielenia wsparcia Bożym posłańcom. Jednak Jan podkreśla, że ten rodzaj praktycznej pomocy zależy od treści poselstwa jakie głosi nasz wędrowny gość. Werset ten mówi o normalnej z punktu widzenia miłości chrześcijańskiej reakcji, szczególnie w stosunku do kogoś, kto całkowicie poświecił się wędrownej służbie nauczania, stąd też uzależniony był i jest od szczodrości współbraci w wierze, jeśli chodzi o schronienie i wyżywienie. Chrześcijanin powinien z miłością przyjąć wędrowca do swego domu i ugościć go. W tym wersecie chodzi prawdopodobnie o zaproszenie takiego człowieka do zboru, a nie do prywatnego domu. Nie wydaje się, żeby wędrowni nauczyciele chcieli się angażować w głoszenie od drzwi do drzwi. Woleli raczej przybyć na zgromadzenie i poprosić o możliwość przemawiania czy też uczestnictwa w nabożeństwie. Oczywiście społeczność chrześcijańska mogła spotykać się w domu. Przyjęcie kogoś obcego do domu oznaczałoby wówczas przyjęcie jego nauczania i powitanie go w społeczności.

Pozdrowienie oznaczałoby tutaj coś więcej niż grzecznościową formułkę. Byłoby to raczej oficjalne wyrażenie radości z jego przybycia i publiczna deklaracja przyjaźni. Lecz jeśli tego rodzaju gościnność będzie okazywana fałszywym nauczycielom, nie będzie miała wiele wspólnego z chrześcijańską miłością a raczej z duchowym samobójstwem. Należy raczej pomyśleć o miłości wobec reszty społeczności, ponieważ wizyta taka naraża pozostałych chrześcijan na zgubne wpływy herezji. Nie jest to również przejawem miłości wobec „zwodziciela”, ponieważ utwierdza go to jedynie w błędzie, do którego być może nigdy się nie przyzna. Przede wszystkim jednak taka fałszywie pojęta gościnność nie wyraża miłości do Boga, gdyż oznacza aktywne popieranie zła – pomoc w szerzeniu kłamstwa, które niszczy prawdę.
Pozdrawiam i życzę błogosławionego dnia.

Relacje między niebem i ziemią_2

John Fenn

Uwielbiam to, kiedy słyszę o pewnych rzeczach z perspektywy Ojca i Pana, ponieważ odnawianie naszych umysłów jest procesem, w którym zaczynamy myśleć tak, jak On myśli i żyć patrząc na różne rzeczy z Jego perspektywy. Oznacza to, że musimy nauczyć się patrzenia z punktu widzenia niebios i do niego dostosować nasze myślenie tak, abyśmy nawet zaskoczeni czymś, tutaj na Ziemi, mogli przywołać z pamięci niebiańską perspektywę.
Duch Święty jest nauczonym świadkiem

W dniu Zielonych Świąt, jak to mamy opisane w Księdze Dziejów Apostolskich 2:24-32, Piotr mówi, że król Dawid widział zmartwychwstanie Jezusa jakieś 1000 lat wcześniej: „Dawid mówił o Nim…widział przyszłość i przepowiedział zmartwychwstanie Mesjasza” oraz 5:32: „Dajemy temu świadectwo my właśnie oraz Duch Święty…

W ten sposób funkcjonuje niebo – Duch Święty jest łączem między niebem i ziemią, i to On wie, co się dzieje w obu rzeczywistościach. W ten sam sposób w jaki pokazał Dawidowi na 1000 lat wcześniej zmartwychwstanie Jezusa, pokazuje również tobie coś z przyszłości. On jest naocznym świadkiem obu rzeczywistości, wszystkiego, co się dzieje tutaj na ziemi i wszystkiego, co jest w sercu Ojca, nawet jeśli to dotyczy wydarzeń odległych o 1000 lat w przyszłości!

W Ewangelii Jana 16:13 Jezus powiedział o Duchu Świętym, że: ”Gdy zaś przyjdzie On, Duch Prawdy, doprowadzi was do całej prawdy. Bo nie będzie mówił od siebie, ale powie wszystko, cokolwiek usłyszy, i oznajmi wam rzeczy przyszłe”.

Właśnie dlatego nie ma w Nowym Testamencie modlitw do Ducha Świętego (i robić to jest niebiblijne bez względu na to, co wam jakikolwiek kaznodzieja mówi czy pisze, Jezus mówi tu bardzo wyraźnie), ponieważ On powtarza tylko to, co usłyszy od Ojca i Syna. Jak to powiedział Jezus, mówiąc wcześniej o Duchu Świętym: „Jeszcze wiele mam wam do powiedzenia, ale teraz /jeszcze/ znieść nie możecie. Gdy zaś przyjdzie On, Duch Prawdy, doprowadzi was do całej prawdy. Bo nie będzie mówił od siebie, ale powie wszystko, cokolwiek usłyszy…” To Ojciec udziela odpowiedzi na modlitwy, Duch Święty jest tylko Posłańcem między Nim a nami, na ziemi”.

Każde doświadczenie, jakie przeżywamy tutaj, na ziemi, od narodzenia z Ducha, do zobaczenia Jezusa czy nawet „uniesienia w Duchu”, jak to było w przypadku Jana, jak opisał w Obj 1:10 i 4:2, dzieje się przez Ducha Świętego. On wspomaga to, że wszystko co jest w niebie, znane jest tutaj, na ziemi.

Skorzystam tutaj z analogii, którą często się posługiwałem wcześniej: Ojciec zamierza umyć samochód, więc mówi synowi, aby to zrobił. Syn do umycia auta korzysta z wody. Ojciec to zaplanował, syn wykonał, a woda była środkiem, który został użyty do mycia. Ojciec zaplanował, Syn wykonał, a Duch Święty jest środkiem, który faktycznie został użyty do „czyszczenia”. Wszystko, co się dzieje tutaj, na ziemi, z Boga jest wykonywane przez Ducha Świętego, od objawienia tego, że Jezus jest Chrystusem, przez nowe narodzenie do komunikacji między ziemią i niebem oraz niebem i ziemią.

Mając w pamięci to, co napisałem w zeszłym tygodniu o twierdzeniu Pawła, że jest tylko jedna rodzina w niebie i na ziemi, musimy zrozumieć, że to Duch Święty, który znajduje się w obu miejscach równocześnie, jednoczy tą jedną rodzinę w dwóch rzeczywistościach.

Co więcej, Paweł rozwija twierdzenie Jezusa z J 16:13, że Duch Święty tylko powtarza to, co słyszy w 1Liście do Koryntian 2:9-16. Rozwija to nauczanie, zaczynając od tego, że ludzkie oczy, uszy i rozum nie są wstanie pojąć tych rzeczy, które Ojciec przygotował dla nas (są głupstwem dla naturalnego człowieka). Niemniej, Duch święty wie, co zostało przygotowane, ponieważ: „…gdyż Duch bada wszystko, nawet głębokości Boże” oraz „…otrzymaliśmy nie ducha świata, lecz Ducha, który jest z Boga, abyśmy wiedzieli, czym nas Bóg łaskawie obdarzył”.

Duch Święty właśnie bada Boga Ojca, aby wiedzieć, co On przygotował dla ciebie. Właśnie teraz, tej godziny, tego dnia, tego tygodnia, tego roku i dalej.

Duch Święty jest prawdziwym i wiernym świadkiem serca Ojca i Pana Jezusa, Głowy Ciała. Około 1000 roku przed Chrystusem Dawid zobaczył zmartwychwstanie Jezus a Piotr stwierdził, że Duch Święty był również świadkiem „tych rzeczy”. Jeśli masz pokój co do podejmowanej decyzji to ten pokój przychodzi do twojego ducha ponieważ to Duch Święty składa świadectwo, że to, co postanowisz jest faktycznie tym, co Ojciec dla ciebie przygotował. To dlatego Jezus nazywa Ducha Świętego „Duchem Prawdy” (J 16:13). On cie nie okłamie co do tego, co słyszał w niebie. On też nie zmieni niczego, co usłyszał w niebie.

On nie zmienia niczego, zaczynając od tego, co usłyszał, do tego, co wkłada ci do serca – pokój, pociechę, radość, ekscytację. Twój umysł nie wie, skąd to się bierze, ponieważ to Duch zbadał Ojca, co On ma przygotowane i odkrył to. Teraz mówi do ciebie wkładając pokój przy podejmowaniu decyzji i w ten sposób potwierdzając, że to jest właśnie to, co Ojciec dla ciebie przygotował. Zdumiewająca łaska!

Continue reading

Codzienne rozważania_16.02.2017

2J 9
KTO SIĘ ZA DALEKO ZAPĘDZA I NIE TRZYMA SIĘ NAUKI CHRYSTUSOWEJ, NIE MA BOGA. KTO TRWA W NIEJ, TEN MA I OJCA, I SYNA.

Werset ten jest zarówno podsumowaniem jak i powtórką z podstawowych zasad, w oparciu o które mamy osądzać, co jest, a co nie jest prawdą. Jednocześnie widzimy, dlaczego odejście od prawdy prowadzi nieuchronnie do zgubnych dla naszego ducha konsekwencji. Wszelka nowość niesie ze sobą pozory atrakcyjności, a fałszywa doktryna będzie cieszyć się największym powodzeniem, kiedy zostanie nazwana postępowym myśleniem. Nasz pęd do nowości przyniósł wiele nieocenionych korzyści w sensie polepszenia naszego bytu na ziemi. Bóg powierzył ludziom zadanie, by „napełnili ziemię i czynili ją sobie poddaną” (1Moj 1:28). Ale nie tylko to. Darowana nam przez Boga nasza planeta to niezwykle skomplikowana łamigłówka do rozwiązania, ogromne bogactwo do odkrycia i spożytkowania. Jakość naszego życia zawdzięczamy w dużej mierze odwadze, umiejętnościom i czystej ciekawości minionych pokoleń. A jednak trzeba wyznać, że zadanie, które otrzymał człowiek, mogło być efektywnie wypełnione jedynie przez człowieka uznającego Boży autorytet. Smutny to fakt, że reakcją wielu chrześcijan na przejawy nowoczesności w świecie bywa zatwardziały tradycjonalizm, konserwatyzm, pielęgnowany najczęściej dla zasady. Wiara chrześcijańska jawi się światu na wzór przedpotopowego dinozaura, skamieniałego pod warstwami coraz to nowych trendów mody filozoficznej i ideologicznej, skamieniałości prehistorycznej, a zatem zbędnej. Zamiast głosić niezmiennie prawdę Bożą w Chrystusie, która jest ostateczną rzeczywistością, Kościół zbyt często dawał się i daje odciągnąć na boczne tory, podejmując beznadziejną walkę o zachowanie swych własnych społecznych i religijnych konwencji. Podobnie jak kiedyś faryzeusze, dziś również wielu jest takich, którzy deklarując z jednej strony wiarę w natchnienie i ostateczny autorytet Pisma, często ulegają pokusie porzucenia Bożych nakazów i trzymania się ludzkich tradycji (Mk 7:8). Nowe pomysły czy też dawne tradycje nie muszą być złe same w sobie, jednak powinny być poddane konfrontacji z Biblią. Nietrudno dostrzec zmienność mody na poglądy czy też wzorce zachowań, zarówno w świecie, jak i w Kościele, który został osadzony w realiach świata przez samego Boga (Jan 17:15). Odrzucenie apostolskiej doktryny o Chrystusie Zbawicielu nie jest wcale postępem lecz odstępstwem. Jedyną możliwością „posiadania Boga”, to znaczy osobistej z Nim relacji, jest wiara w Jezusa Chrystusa, Syna Bożego. Ci jednak, którzy przeczą, jakoby Jezus przyszedł w ciele, nie mają wstępu na tę jedyną drogę prowadzącą do Ojca, stąd też, niezależnie od ich własnego przekonania, nie mogą mieć prawdziwej relacji z Bogiem. Ojciec i Syn są nierozdzielni.
Pozdrawiam i życzę błogosławionego czasu.

Chcecie poznać pewną tajemnicę?

Richard Murray

Jezus nie był mówcą, który zajmowałby się sobą. Nie mówił o sobie, a w szczególności o Swoim ludzkim ego. Nigdy nie słyszymy od Niego o Jego doświadczeniach jako stolarza, nieustannego wyliczania tego, kogo poprzednio uzdrowił czy komu pomógł, jak bardzo kochał siebie i Swoje życie rodzinne, o tym jak dorastał, itp. Czasami wspominał o Swojej boskości, lecz nie za bardzo i zawsze w taki sposób, że słuchacze musieli „mieć uszy do słuchania”, aby w ogóle zrozumieć o czym rzeczywiście mówił. Nie chodził w kółko wciskając ludziom do gardeł tego, jakże Jego osobowość jest bardzo czarująca. Z tego, co napisano, bardzo niewiele wiemy o jego człowieczej osobowości.

Co więcej, Pan faktycznie zniechęcał innych do tego, aby dzielili się cudami, które dla nich osobiście uczynił. Kto TAK robi dziś?! Małomówność Jezusa w odniesieniu do siebie, gratulowania sobie czy promocji własnej nazywana jest przez teologów MESJAŃSKĄ TAJEMNICA. Trzeba przyznać, że jest to stale powtarzająca się skłonność Jezusa do zachowywania w sekrecie Swoich cudów między Nim, a tym, kto go otrzymał.

W Nowym Testamencie Jezus nakazuje milczenie w wielu sytuacjach. Czytamy, na przykład w Ewangelii Marka 8:29-30: „I zapytał ich: A wy za kogo mnie uważacie? Wtedy Piotr, odpowiadając, rzekł mu: Tyś jest Chrystus. I nakazał im surowo, aby nikomu o nim nie mówili”. Często nakazuje również milczenie po dokonanych cudach i uzdrowieniach. Na przykład w Ewangelii Marka 1:43-45 po oczyszczeniu trędowatego: „A Jezus, przygroziwszy mu, zaraz go odprawił. I rzekł mu: Bacz, abyś nikomu nic nie mówił; ale idź, pokaż się kapłanowi i złóż za swoje oczyszczenie ofiarę, jaką nakazał Mojżesz, na świadectwo dla nich”.

Ta Mesjańska tajemnica znajduje się również w Ewangelii Mateusza (8:3-4; 9:29-31; 12:15-16; 17:9) i Łukasza (4:41; 8:56; 9:21).

Niemniej jednak, Marek wykorzystuje tą Mesjańską tajemnicę do takiego zorganizowania swej historii, aby było widać postępujące objawienie osoby Chrystusa i wzrost świadomości tego, że On jest Mesjaszem u uczniów. Demony natychmiast okazywały to, że rozpoznają Jezusa: „Wiem, kim ty jesteś, Święty Boży” (Mk 1:24-25, 1:34; 3:11-12; 5:6-8; 9:20). Mimo to, Jezus powstrzymuje je przed wyznawaniem tego.

Continue reading

Codzienne rozważania_15.02.2017

2J 7-8
BO WYSZŁO NA ŚWIAT WIELU ZWODZICIELI, KTÓRZY NIE CHCĄ UZNAĆ, ŻE JEZUS CHRYSTUS PRZYSZEDŁ W CIELE. TAKI JEST ZWODZICIELEM I ANTYCHRYSTEM.
MIEJCIE SIĘ NA BACZNOŚCI, ABYŚCIE NIE UTRACILI TEGO, NAD CZYM PRACOWALIŚMY, LECZ ABYŚCIE PEŁNĄ ZAPŁATĘ OTRZYMALI.

Brak miłości świadczy zwykle o braku poznania i niechęci w praktykowaniu prawdy. Jeśli jedna strona cierpi, tak samo dzieje się i z drugą. Stało się tak z powodu kryzysu prawdy, wobec której stanął Kościół, na skutek wtargnięcia w jego szeregi zwodzicieli wraz z ich fałszywym nauczaniem. Naczelną zasadą, dającą się zaobserwować u autorów nowotestamentowych, jest fakt, że nie poddawali drobiazgowej analizie fałszywego nauczania, przeciwko któremu występowali. Koncentrowali się raczej na pozytywnym głoszeniu prawdy, ufając, że prawda sama w sobie pokona błędy. Zwodziciele wykazują dwie cechy charakterystyczne, na podstawie których mogą zostać łatwo rozpoznani: błędne przekonania i niepoprawne postępowanie. Zwodziciele nie wyznają, że Jezus Chrystus przyszedł w ciele. Nie jest to kwestia czyjejś prywatnej niewiary, ale publicznego zaprzeczenia prawdzie. Zwodziciele wykazywali i wykazują niezwykłą aktywność w propagowaniu poglądu, jakoby Jezus nie przyszedł w ciele. Niektórzy fałszywi nauczyciele chętnie głosili i głoszą, że prawdziwy Chrystus zstąpił na człowieka-Jezusa w czasie chrztu a opuścił Go przed męką na krzyżu, gdyż Bóg, będąc Bogiem, nie mógłby cierpieć i umrzeć. Fałszywi nauczyciele nie mogą pogodzić się z faktem, że boska i ludzka natura zjednoczyły się w łonie Marii i że nie można ich rozdzielić.
Wielu zwodzicieli wyszło na świat. Tu możliwe są dwa wyjaśnienia. Może to znaczyć, że wyszli oni na świat w podobny sposób jak czynią to misjonarze, szerzący Eewangelię na nowych terenach. Jeśli takie rozumienie jest słuszne, wówczas znaczyłoby to, że fałszywi nauczyciele rozprzestrzeniali swe herezje z iście misjonarskim zapałem i gorliwością, zdecydowani wywrzeć jak największy wpływ na nowe obszary oraz zdominować jak największą liczbę zborów. Proroctwo Jezusa mówiące, że „powstaną fałszywi mesjasze i fałszywi prorocy i czynić będą znaki i cuda, aby o ile można zwieść wybranych” (Mk 13:22) zostało wypełnione, a Jego wcześniejsze ostrzeżenie: „baczcie, żeby was ktoś nie zwiódł” (Mk 13:5) trafiło w samo sedno. Jedną z cech charakteryzujących fałszywych nauczycieli jest ich odstępowanie od tych, którzy trzymają się prawowiernej nauki. Tacy ludzie nie mogą żyć w środowisku prawdy, pośród wiernej społeczności, ponieważ kwestionują jego podstawowe doktryny. Obojętne, kim są i jak bardzo fascynujący mogą się okazać w osobistym kontakcie oraz bez względu na to, jak atrakcyjne mogą być głoszone przez nich treści, są oni wrogami Jezusa i antychrystami. Miejcie się na baczności. Samozadowolenie jest niebezpieczne zawsze i wszędzie, a szczególnie wówczas, gdy sympatyczni nauczyciele z uśmiechem szerzą błąd mający pozory prawdy. „On jest taki miły i uprzejmy. Jakże może nie mieć racji?” – tak wygląda najczęściej reakcja słuchaczy. Ale tutaj chodzi o dużo ważniejsze kwestie niż czyjaś osobowość. Istnieje niebezpieczeństwo, że ci, którzy lgną do błędu, utracą swą nagrodę.
Pozdrawiam i życzę błogosławionego dnia.

Relacje między niebem i ziemią_1

John Fenn

Zamierzam opowiedzieć wam o relacji jaka jest między niebem a Ziemią, co jest związane z tym, co widziałem w niebie.

Na początek kilka podstaw
W Hbr 12:1 czytamy: „Przeto i my, mając około siebie tak wielki obłok świadków, złożywszy z siebie wszelki ciężar i grzech, który nas usidla, biegnijmy wytrwale w wyścigu, który jest przed nami”.

Auto nie wprowadza tutaj „obłoku świadków”, aby dokonać jakiegoś doktrynalnego stwierdzenia, lecz raczej po to, aby nas zachęcić tym, że byli tacy, co już przeszli drogę przed nami i jest ona tego warta. W poprzednich rozdziałach opisał wiarę wielu mężów i niewiast Bożych, robiąc nawet aluzję do śmierci Izajasza przez rozcięcie go piłą. Tych wszystkich, i znacznie więcej, obejmuje zwrot „obłok świadków”, więc idźcie na przód z przekonaniem – warto, a niebo jest realne!

Wersy, które wspierają tą myśl…
W Ewangelii Łukasza 24:44 wzbudzony z martwych Pan mówi do uczniów: „To są moje słowa, które mówiłem do was, będąc jeszcze z wami, że się musi spełnić wszystko…” wyraźnie więc widać, że wzbudzony teraz z martwych Pan zachował w pamięci czas Swego życia na Ziemi nietknięty. Pamiętasz o wszystkim, nic nie zostanie utracone. Pamiętacie, że Księga Objawienia 7:17 i 21:4 mówi, że Ojciec zetrze wszelką łzę. Jest to wyraźne odniesienie do ciągle żywych wspomnień z życia, które pewnego dnia wraz z bólem zostaną usunięte.
Continue reading

Codzienne rozważania_12.02.2017

2J 4-6
URADOWAŁEM SIĘ BARDZO, ŻE MIĘDZY DZIEĆMI TWOIMI ZNALAZŁEM TAKIE, KTÓRE CHODZĄ W PRAWDZIE, JAK PRZYKAZAŁ NAM OJCIEC.
A TERAZ PROSZĘ CIĘ, PANI, ABYŚMY WZAJEMNIE SIĘ MIŁOWALI, A NIE PODAJĘ CI TEGO, JAKO NOWEGO PRZYKAZANIA, LECZ JAKO PRZYKAZANIE, KTÓRE MIELIŚMY OD SAMEGO POCZĄTKU.
A TO JEST MIŁOŚĆ, ABYŚMY POSTĘPOWALI WEDŁUG PRZYKAZAŃ JEGO. TAKIE JEST TO PRZYKAZANIE, KTÓRE SŁYSZELIŚCIE OD POCZĄTKU, ABY BYŁO ZASADĄ WASZEGO POSTĘPOWANIA.

Największą radością Jana jest widzieć uczniów Pańskich, którzy mocno trwają w prawdzie, dzieci Boże, które przejawiają podobieństwo charakterystyczne dla Bożej rodziny. Jeśli faktem jest, że prawda mieszka w nas na wieki, nieuchronnym obowiązkiem chrześcijanina jest życie w prawdzie. Nie jest to kwestia wyboru, a raczej główny składnik naszego uczniostwa. Mamy chodzić w prawdzie, jak przykazał nam Ojciec. Niebezpieczeństwo polegało na tym, że tylko niektóre dzieci chodziły właściwą drogą. Prawdopodobnie jedną z przyczyn napisania tego listu jest chęć potępienia nonszalanckiej postawy wobec obowiązku posłuszeństwa prawdzie. Napomnienie w wersecie 5 następuje w kontekście zarówno radości, jak i niepokoju wyrażonych w wersecie 4. Mamy pamiętać i praktykować przykazanie, które leży u podstaw duchowego doświadczenia każdego wierzącego: proszę cię Pani, abyśmy się wzajemnie miłowali. Kiedy Pan Jezus po raz pierwszy mówił o prawie miłości, określił je mianem nowego przykazania. W chwili, gdy Jan pisał swój list, przykazanie to było już dobrze znane jako zasadniczy wymóg chrześcijańskiej pobożności. I dzisiaj jest ono znane. Problem nie leży w znajomości, ale w wykonaniu. U podstaw takiej miłości leży wola, a nie emocje. Miłość do Pana jest posłuszeństwem Bogu w każdym detalu Jego woli wyrażonej w przykazaniach. Kto z nas, chrześcijan, nie doświadcza nieustannej walki o wytrwanie w postępowaniu krok za krokiem ścieżką posłuszeństwa? Czasem oddzielamy posłuszeństwo od miłości i w końcu staje się ono utartym obowiązkiem, rutynowym przestrzeganiem zasad. Nic dziwnego, że w końcu tracimy chęć posłuszeństwa i poddajemy się w tej walce. Jeśli jednak pozostajemy we właściwej relacji z Bogiem, jeśli nasze chrześcijaństwo jest przede wszystkim sprawą miłości do Boga, odkryjemy, tak jak uczynił to Jan, że przykazania Jego nie są uciążliwe. Miłość do Ojca i do Syna jest największy bodźcem do posłuszeństwa i wytrwałego kroczenia drogą prawdy. Powinniśmy uznać nowotestamentowe dowody tej niezawodnej miłości, bezgranicznej łaski i podtrzymującej nas mocy i osobiście się pod nimi podpisać. Jesteśmy posłuszni Bogu, ponieważ kochamy Go jako Pana. Miłujemy Go, ponieważ nasze dusze karmią się prawdą Jego Słowa, w którym objawiony został jego charakter oraz doniosły plan zbawienia człowieka. W miarę postępów naszej wiary, w której realizują się obietnice Jego Słowa, wzrastamy w prawdzie i miłości, przyjmując coraz więcej Jego łaski, pokoju i miłosierdzia. To są Boże priorytety, do których zostaliśmy przez Niego powołani.
Pozdrawiam i życzę błogosławionego dnia.