Codzienne rozważania_03.02.2017

1J 5:20-21
WIEMY TEŻ, ŻE SYN BOŻY PRZYSZEDŁ I DAŁ NAM ROZUM, ABYŚMY POZNALI TEGO, KTÓRY JEST PRAWDZIWY. MY JESTEŚMY W TYM, KTÓRY JEST PRAWDZIWY, W SYNU JEGO, JEZUSIE CHRYSTUSIE. ON JEST TYM PRAWDZIWYM BOGIEM I ŻYCIEM WIECZNYM. DZIECI WYSTRZEGAJCIE SIĘ FAŁSZYWYCH BOGÓW.

Nasza zwycięska wiara opiera się na tym co Bóg w przeszłości uczynił w Chrystusie. Chrześcijanie wierzą, że Jezus Chrystus przyszedł w ciele i że przyszedł przez wodę i krew. Swym przyjściem dał nam rozum, co oznacza możliwość duchowego jak i intelektualnego przyjęcia prawdy. Boża prawda adresowana jest do umysłu, poprzez który przenika ona do serca, by zaktywizować się w woli. Wiara to sprawa spotkania, osobistego poznania i poddania się osobie, która jest prawdą, tak abyśmy poznali tego, który jest prawdziwy. My jesteśmy w tym, który jest prawdziwy. Nie chodzi tylko o to, że Chrystus objawił Ojca poprzez swe wcielenie, doskonałe życie, przebłagalną śmierć i chwalebne zmartwychwstanie, ale że przez to wszystko wprowadził nas w najbliższą, jak to tylko możliwe, więź z prawdziwym Bogiem. Przez wiarę nawiązujemy z Bogiem relację, która jest wieczna i trwała. Zamieszkujemy w Bogu a On w nas. W Chrystusie dzielimy z nim życie w wieczności. Wszystko, co spycha Boga z centralnego miejsca w moim życiu, musi zostać bezwzględnie odrzucone. Wystrzegajcie się fałszywych bogów. Wszelkie wyobrażenie o Bogu, które jest sprzeczne z Jego doskonałym objawieniem w Jezusie Chrystusie musi ulec natychmiastowej deportacji poza granice naszego umysłu. Do nas należy odpowiedzialność wyboru: czy opowiemy się za prawdziwym nauczaniem, czy będziemy wystrzegać się zła w chrześcijańskim życiu, czy porzucimy złe dążenia, niezależnie od tego, czy mają one duchowy, intelektualny czy też materialny charakter. Naszym wrogiem pozostaje niezmiennie fałszywa nauka inspirowana przez diabła. Ale jest też pewność, którą daje Bóg. Chrześcijanie mogą być pewni, że posiadają życie wieczne. Mogą ufać Bogu w kwestiach, które liczą się najbardziej.
Pozdrawiam i życzę deszczu błogosławieństw.

List Algeriusza z więzienia

Algeriusza znamy jako męczennika dzięki materiałowi zawartemu w „Martyr’s Mirror”, gdzie zdecydowanie stwierdza się, że był anabaptystą. Pochodził z Księstwa Neapolu i jako młody student został w Padwie przyłączony do kościoła przez brata, który go ochrzcił. Wkrótce został wrzucony do więzienia, skąd napisał do swych braci bardzo poruszający, radosny, entuzjastyczny i pokazujący dogłębną znajomość Pisma list. Zniósł wytrwale wszelkie tortury. Został wysłany do Wenecji, gdzie zastosowano wszelkie dostępne środki, aby przekonać go do wyrzeczenia się. Wszystko na próżno. Następnie przekazany do Rzymu i oddany papieżowi, który bezskutecznie próbował nawrócić go. W 1557 roku wydał go na najstraszliwszą śmierć.

„Do umiłowanych braci i współsług Jezusa Chrystusa, którzy opuścili Babilon, aby iść na górę Synaj, których imion nie wspomnę, łaska, pokój i miłosierdzie od Boga, naszego Ojca i Pana Jezusa Chrystusa, naszego Pana i Zbawiciela. Amen.

Aby osłodzić wasze cierpienia, którego z mojego powodu przeżywacie, czy ująć z nich nieco, chciałbym wam opowiedzieć o słodyczy, której doświadczam, abyście radowali się ze mną i krzyczeli z radości z dziękczynieniem w obecności Pana.

Powiem temu światu rzecz niesamowitą, a mianowicie to, że odkryłem nieskończoną słodycz w lwich wnętrznościach. Któż w jakikolwiek sposób uwierzy w to, co chcę tutaj powiedzieć? Kto może uwierzyć w to?

W ciemnym dole odkryłem przyjemność; w miejscu goryczy i śmierci – odpocznienie i nadzieję zbawienia; w głębiach piekła – radość. Tu, gdzie inni płaczą, ja śmieję się, gdzie inni boją się – ja znalazłem siłę. Kto uwierzy temu?

W stanie cierpienia odczuwam wielką rozkosz; w samotnym narożniku mam najwspanialsze towarzystwo i w tych najsurowszych ograniczeniach – wielkie odpocznienie. To wszystko dała mi, moi przyjaciele, bracia w Jezusie Chrystusie, miłosierna ręka Boża.

Patrzcie, ten, który początkowo był daleko ode mnie, teraz jest ze mną; Tego, o którym niewiele wiedziałem – teraz widzę wyraźnie; Ten, na którego spoglądałem z dala – teraz widzę obecnego; Ten, za którym tęskniłem – teraz oferuje mi Swoją rękę. On mnie pociesza, On wypełnia mnie radością, On wyciąga ze mnie zgorzknienie, On sprawia, że mam się dobrze, On podtrzymuje mnie, On pomaga mi, On wzmacnia mnie.
Ach, jak dobry jest Pan, który nie pozwoli, aby jego sługa był kuszony więcej niż może znieść! Ach, jakże lekkie, przyjemne i słodkie jest Jego jarzmo!

Czy istnieje ktokolwiek taki jak Bóg Najwyższy, który wspiera i odnawia tych, którzy są kuszeni? On uzdrawia tych, którzy są posiniaczeni, poranieni i całkowicie ich odbudowuje. Nie ma nikogo takiego, jak On. Dowiedzcie się, bracia umiłowani, jak słodki jest Pan, jak wierny i miłosierny; Ten, który odwiedza Swoje przechodzące próbę sługi; który uniża Siebie, aby być w naszych chatach i skromnych domach, On daje nam pogodne myśli i pełne pokoju serce.

Czy jednak ten ślepy świat uwierzy w te rzeczy? Nie, raczej powie (ponieważ jest niewierzący):
„Nie będziesz w stanie długo znosić gorąca, zimna, niewygody tego miejsca. A skoro tak, to jak będziesz mógł znieść krzyż, tysięczne przekleństwa, fałszywe oskarżenia i niezasłużony wstyd? Czy nie pomyślisz o swym drogim kraju, z którego pochodzisz, o wszystkich bogactwach tego świata, o rodzicach, o pozycji i czci królewskiego sądu?
Czy tak po prostu zapomnisz o twoim wspaniałym wykształceniu. Czy nie tracisz tak wiele dla niczego, taaaa, całej twojej pracy, którą wykonałeś. Po co tak się trudziłeś i uczyłeś od swej młodości?
A w końcu, czy nie boisz się w ogóle śmierci, która cię czeka, choć jesteś niewinny?
Ach, jakże skrajną głupotą jest to, że możesz uniknąć tego całego cierpienia wypowiadając tylko jedno słowo, że możesz uciec śmierci, wracając do wiary, którą porzuciłeś, a jednak odmawiasz tego!”
Continue reading

Codzienne rozważania_02.02.2017


1J 5:19
MY WIEMY, ŻE Z BOGA JESTEŚMY, A CAŁY ŚWIAT TKWI W ZŁEM.

Chrześcijanie wiedzą, że należą do Boga, a nie do tego świata. Kolejne znaczące stwierdzenie Jana dotyczy osobistej relacji pomiędzy dziećmi Bożymi a ich Ojcem: My wiemy, że z Boga jesteśmy. Jan podkreśla, że sam Bóg jest źródłem naszego życia. Wszystko co posiadamy, pochodzi w całości od Niego – nasze ciało, umysł i duch. Jest to coś, o czym chrześcijanin wie nie dlatego, że jest zarozumiały, ale dlatego, ze polega na dowodach nowego narodzenia, przejawiających się w jego życiu i postępowaniu. Z zasady więc Boża rodzina oddzielona jest od „reszty świata”. Dzieci Boże żyją inaczej niż otaczające społeczeństwo. To kwestia uznania takiej bądź innej władzy. Świat tkwi w złem, jest zdominowany przez szatana, który terroryzuje go swym autorytetem. Szatan stara się organizować bieg świata w taki sposób, by wyrażał on bunt i nienawiść wobec Boga. Bóg zaś przeciwnie. Prowadzi swe dzieci w oparciu o zasady światłości i miłości, nie są one już zobowiązane do posłuszeństwa temu światu. Musimy też pamiętać, że szatan jest poddanym Bogu stworzeniem, któremu nie uda się ani na krok wykroczyć poza dopuszczone przez Boga granice. Jego ostateczny los jest z góry przesądzony. Dlatego wolność w rozumieniu tego świata jest tak naprawdę niewolą, a oferowana przez szatana niezależność od Boga, która leży u podłoża wielkiego grzechu, okazuje się iluzją. Wszystkie słabości teraźniejszego czasu – alkohol, narkotyki, hazard, seksomania – w rzeczywistości są próbami ucieczki z niewoli grzechu w świat osobistego spełnienia i satysfakcji. Ale to nieokiełznane pragnienia wielu mężczyzn i kobiet żyjących bez Boga potwierdzają jedynie, że te egocentryczne środki osiągnięcia samozadowolenia działają na krótką metę – jak picie słonej wody. Im więcej jej pijesz, tym większe masz pragnienie, tym bardziej pragniesz je zaspokoić. Taki właśnie jest sposób szatana. Juda stwierdza: „Zachowajcie siebie samych w miłości Bożej, oczekując miłosierdzia Pana naszego Jezusa Chrystusa, ku życiu wiecznemu. Dla jednych, którzy mają wątpliwości, miejcie litość, wyrywając ich z ognia, ratujcie ich; dla drugich miejcie litość połączoną z obawą, mając odrazę nawet do szaty skalanej przez ciało.
Pozdrawiam i życzę Bożego pokoju.

Codzienne rozważania _01.02.2017

1J 5:18.
WIEMY, ŻE ŻADEN, TYCH, KTÓRZY SIĘ Z BOGA NARODZILI, NIE GRZESZY, ALE ŻE TEN, KTÓRY Z BOGA ZOSTAŁ ZRODZONY, STRZEŻE GO I ZŁY NIE MOŻE GO TKNĄĆ.

Chrześcijanie nie trwają w grzechu. Wiemy wystarczająco, aby nie nie dać wiary twierdzeniu, jakoby ten, kto grzeszy, nie był prawdziwie narodzony z Boga. List ten nie obiecuje nam perfekcjonizmu ani też nas do niego nie zachęca. Nie zmusza nas też, byśmy dążyli do osiągnięcia super duchowości czy też poziomu świętości dostępnego dla wybranych. Żaden chrześcijanin nie trwa w grzechu tak, jak to czynił wcześniej, zanim nawrócił się do Chrystusa. Dzieje się tak dlatego, że Ten, który z Boga został zrodzony, strzeże go. Gdyby zwycięstwo nad grzechem zależało od naszej zdolności ustrzeżenia samych siebie przed złem, niewiele mielibyśmy powodów do ufności. To Chrystus jest tym, który strzeże Boże dzieci, tak więc szatan nie może „przyczepić się do nich.” Będzie je co prawda atakował, lecz nie zdobędzie trwałego przyczółka, nie uda się mu też pochwycić ponownie chrześcijan w swe szpony. Kościół strzeżony jest przez odwiecznego Syna, któremu dana jest wszelka moc i który swymi słowami gwarantuje mu całkowite bezpieczeństwo: „I ja daję im (moim owcom) żywot wieczny, i nie giną na wieki i nikt nie może wydrzeć ich z ręki mojej. Ojciec mój, który mi je dał, jest większy nad wszystkich i nikt nie może wydrzeć ich z ręki Ojca. Ja i Ojciec jedno jesteśmy” (J 10:28-30). Tak więc, gdy walczymy z grzechem w naszym życiu, czynimy to z ufnością, a nie z rozpaczą. Ten, który nas strzeże, jest silniejszy niż nasz wróg. Jest czujny bardziej niż my i daleko bardziej troszczy się o nas, niż my sami jesteśmy zdolni to czynić. Wiemy, że to prawda, cieszmy się tym i doświadczajmy w naszym życiu radości.
Pozdrawiam i życzę błogosławionego dnia.

Ojciec wie najlepiej

Chip Brogden

Aby być braćmi i siostrami, musimy uniżyć sami siebie i uznać to, że to nie my jesteśmy Rodzicem w Bożej Rodzinie, a inni nie są naszymi dziećmi. Mamy Jednego Ojca i to On jest odpowiedzialny za korektę, ochronę, dyscyplinę i wskazywanie kierunku Swoim własnym dzieciom.

Pewien brat podzielił się ze mną wielkim objawieniem: Bóg mówił mu i pokazywał różne rzeczy, a celem tego była wyłącznie nauka dla niego. W przeszłości, zawsze przekazywał te lekcji innym braciom i siostrom w postaci słów, napomnień, ustawiając siebie czymś w rodzaju „Policji Ducha Świętego” (to jego słowa), aby upewnić się, że każdy robi to, co on uważał, że powinien robić. Od tamtej pory nauczył się jednak, że większość tych lekcji miało na celu jego własny wzrost i dojrzałość, a nie były przeznaczone dla innych.
To, o czym ten brat mówi jest zilustrowane w epizodzie, w którym brały udział siostry: Maria i Marta. Pouczające jest nie tylko to, co Maria robi, lecz również to, co mówi (Łu 10:40):

Marta zaś krzątała się koło różnej posługi; a przystąpiwszy, rzekła: Panie, czy nie dbasz o to, że siostra moja pozostawiła mnie samą, abym pełniła posługi? Powiedz jej więc, aby mi pomogła.

To, że Marta jest rozproszona nadmiarem służby, mówi nam o religijnym duchu, który tak wielu uniemożliwia prawdziwie zasiąść u stóp Jezusa i słuchać Jego Słowa.

Continue reading

Codzienne rozważania_30.01.2017


1J 5:17
WSZELKA NIEPRAWOŚĆ JEST GRZECHEM; LECZ NIE KAŻDY GRZECH JEST ŚMIERTELNY.

Mówiąc o grzechu śmiertelnym, Jan w 16 wersecie mówi: nie o takim mówię, żeby się modlić. Jan nie zabrania modlitwy, ale nie poleca jej jedynie czy też otwarcie do niej nie zachęca. Przyczyny wynikają z samej natury grzechu. Ma tutaj zatwardziałość serca zwróconego przeciwko Bogu, która, jak przekonał się o tym faraon (2M 10:2), staje się nieodwracalna, gdy już Bóg potwierdzi dokonany przez człowieka wybór śmierci. I znów zgadza się to ze wszystkim, co Jan już napisał o „antychrystach”, którzy wyszli spośród nas, lecz nie byli z nas. Tacy odstępcy, po zakwestionowaniu doktryny zbawienia i porzuceniu społeczności wiernych Bogu ludzi, niezależnie od tego, co kiedyś wyznawali, sami siebie umieścili poza zasięgiem modlitw Kościoła. Tacy ludzie nie mogą być prawdziwymi wierzącymi, niezależnie od tego, co sami na ten temat sądzą, gdyż istotą niewiary jest zaparcie się Chrystusa, którego chrześcijanie uznają jako swego Zbawcę i Pana. Choć dawniej mogli aktywnie angażować się w życie Kościoła, ich odstępstwo ujawnia, że nigdy tak naprawdę do niego nie należeli. Jan zgadza się z wymową Listu do Hebrajczyków 6:4-6, że „jest […] rzeczą niemożliwą, żeby tych, którzy odpadli „powtórnie odnowić i przywieść do pokuty, ponieważ oni sami ponownie krzyżują Syna Bożego i wystawiają Go na urągowisko„. Dlatego Jan nie zachęca do modlitwy o takich ludzi.
Pozdrawiam i życzę dnia pełnego Bożej miłości.

Czemu moim głównym celem nie jest „po śmierci iść do nieba”.

Wes McAdams

25.01. 2017

Cały czas słyszę do ludzi, że ich głównym celem jest iść po śmierci do nieba. Tak naprawdę to jestem zupełnie pewien tego, że sam mówiłem kiedyś takie rzeczy. Zawsze wydawało mi się, że jest to największy cel, jaki można mieć, ale zmieniłem zdanie. Im więcej myślę o tym zwrocie, a szczególnie o kontekście w jakim jest on zazwyczaj używany, tym bardziej myślę, że raczej wskazuje to na niezrozumienie. Oto kilka myśli, na temat nieba, jako naszego głównego życiowego celu.

Dostanie się do Nieba

Co tak dokładnie mamy na myśli, gdy mówimy, że naszym celem jest dostać się do nieba? Czyż nie jest tak, że mając jakiś cel, mamy pewną nadzieję na osiągnięcie tego celu? Jeśli powiem wam, że chcę stracić 7kg wagi to możecie zapytać: „Jak chcesz osiągnąć ten cel?”, na co ja odpowiem wyliczając wszystkie właściwe zachowania, które zamierzam podjąć, aby osiągnąć mój cel. Niestety, ale wielu myśli w ten sposób o pójściu do nieba.

Zazwyczaj myślimy wtedy o tych wszystkich naszych dobrych zachowaniach jako wysiłku prowadzącym nas do osobistej dobroci, która zaprowadzi nas do nieba. Co więcej, powoduje to, że wielu z nas nieustannie boi się z powodu naszych niedoskonałości, tego, że nie jesteśmy na tyle dobrzy. Niektórzy starają się wykonać jakieś minimum, podczas gdy inni chcą zrobić coś niemożliwego.

Wskazuje to na fakt, że po prostu nie zrozumieliśmy Dobrej Nowiny Jezusa Chrystusa.
Continue reading