Codzienne rozważania_20.02.2016

Hurynowicz_rozwazania

2Kor 4:3-4
A JEŚLI NAWET EWANGELIA NASZA JEST ZASŁONIĘTA, ZASŁONIĘTA JEST DLA TYCH, KTÓRZY GINĄ, W KTÓRYCH BÓG ŚWIATA TEGO ZAŚLEPIŁ UMYSŁY NIEWIERZĄCYCH, ABY IM NIE ŚWIECIŁO ŚWIATŁO EWANGELII O CHWALE CHRYSTUSA, KTÓRY JEST OBRAZEM BOGA.

Każdego dnia toczymy walkę z bogiem tego świata. Za fałszywym nauczaniem i „ewangeliami” kryje się działanie wroga naszej duszy, szatana. Stara się on zasłonić prawdziwe przesłanie ewangelii, kładąc zasłonę na umysły ludzi, aby nie mogli dostrzec ani zrozumieć dobrej nowiny. Chce aby ginęli. Dlatego zaślepia umysły niewierzących, aby im nie świeciło światło ewangelii o chwale Chrystusa, który jest obrazem Boga. Szatanowi zależy na tym, aby ludzie nie poznali chwały Pana Jezusa i tego, że On jest obrazem Boga. Wyjaśnia to, dlaczego czasem spotykamy się z tak wielką i niespodziewaną opozycją, kiedy postanawiamy mówić ludziom o Panu Jezusie. Szatan nie jest zaniepokojony, kiedy mówimy o religii, albo nawet o chrześcijaństwie, ale niepokoi go gdy głosimy Pana Jezusa i Jego wyjątkową chwałę „obrazu Boga”.

Pozdrawiam i życzę błogosławionego dnia.

Proroczo, sąd nad domem Bożym_1

Logo_FennC_2

John Fenn

Około miesiąca temu dzieliłem się krótko tym, co Pan dał mi dla ciała Chrystusa, a teraz chciałbym przejść do szczegółów oraz pokazać, co Piotr miał na myśli pisząc: „Nadszedł bowiem czas, aby się rozpoczął sąd od domu Bożego…(1Ptr 4:17).

Najpierw, jak ja to rozumiem i o czym myślałem

Ponieważ kontekst decyduje o wszystkim, więc muszę opowiedzieć zarówno o tym, jak rozumiem funkcjonowanie pierwszego kościoła oraz o tym, o czym myślałem, gdy Pan włamał się i powiedział mi, co Duch mówi do ciała Chrystusa. Tak więc, krótko o tych dwóch rzeczach:

Czytając rozdziały 2-7 Dziejów Apostolskich dziwimy się wylaniu, które miało miejsce w tych dniach. Jakieś 3000 ludzi usłyszało, jak Piotr wyjaśnia im sprawę mówienia językami, których nigdy nie uczyli się – to było wylanie, które było znakiem rozpoczęcia dni ostatnich, zapowiedziany przez Joela (Dz 2:17 / Jo 2:28-32).

Nawet w tamtych czasach wiara Żydów była różnorodna, zaczynając od Esseńczyków, którzy zdecydowanie zachowywali prawo i byli bardzo skupieni na czasach ostatecznych i Mesjaszu, po ruch świętości faryzeuszy, którzy mieli swoje własne prawa wynoszone ponad Słowo, aż do liberalnych saduceuszy, którzy nie wierzyli w anioły i duchy oraz politycznie nastawionych herodianów. Cóż więc takiego, gdy pojawia się kolejna sekta judaizmu, wierząca, że ten człowiek, Jezus, był Mesjaszem?

Pierwsze półtora roku

Continue reading

Codzienne rozważania_19.02.2016

Hurynowicz_rozwazania

2Kor 4:1
DLATEGO, MAJĄC TĘ SŁUŻBĘ, KTÓRA NAM ZOSTAŁA PORUCZONA Z MIŁOSIERDZIA, NIE UPADAMY NA DUCHU.

Nasze doświadczenie Bożego miłosierdzia w Jego Synu, jest źródłem osobistego poznania Boga. Miłosierdzie i łaska są ze sobą powiązane a nieraz jednoznaczne. Mimo to różnią się od siebie. Łaska wybacza, natomiast miłosierdzie współczuje i pociesza. Łaska jest miłością Boga do tych, którzy są winni; miłosierdzie jest jego miłością do strapionych. Bóg w swoim miłosierdziu lituje się nad naszymi utrapieniami i dlatego okazuje łaskę, odpuszczając nam grzechy i uwalniając nas od największego niebezpieczeństwa. Jezus Chrystus jest najwspanialszym darem Bożego miłosierdzia i wszystkie inne łaski wypływają z tego bezcennego daru. Więcej jest miłosierdzia w Panu Jezusie niż w nas grzechu. Im dłużej zastanawiam się nad miłosierdziem Boga w jego Synu, tym bardziej chcę być oddany służbie jemu i ewangelii. Mimo to czasami zniechęcam się. W naszej służbie dzieje się coś co nas zasmuca i niepokoi. Np. fałszowanie ewangelii przez błędne nauczanie, ignorowanie głoszonej ewangelii, praktyki przynoszące Bogu dyshonor.
Wystrzegajmy się tego.
Pozdrawiam i życzę błogosławionego dnia.

Co naprawdę znaczy umieranie dla siebie?

crosby2

Fragment z ksiązki pt.: The New Testament Prophet Understanding the Mind, Temperament, and Calling

Stephen Crosby

Istnieje taka gałąź chrześcijaństwa, która zawsze mówi o krzyżu i wadze umierania dla siebie. W najlepszym wypadku jest to niezrównoważone nadmierne podkreślanie pewnego aspektu, czyli półprawda, a w gorszym, mówiąc wprost: błąd. Promuje introspektywną świadomość grzechu, poczucie bezwartościowości, niechęć bądź nienawiść do siebie, duchowy paraliż i legalizm. Promuje odwrotność duchowej pychy: jesteś szanowany za to jak bardzo bezwartościowy się czujesz i jak „pokorny” stajesz się z wyglądu dla tych, którzy w specyficznej kościelnej kulturze mają władzę.

Czym jest prawdziwa biblijna pokora?

Czy jest i czym nie jest „pokora” często jest definiowane bardziej na podstawie wartości utrzymywanych w ramach danej kultury kościelnej i społecznej, niż na podstawie tego, co mówi Pismo. Niewiele jest bardziej odpychających rzeczy niż fałszywa chrześcijańska pokora, tworzona przez legalistę. Ci, którym brak jest poczucia bezpieczeństwa, zawsze będą oskarżać ludzi wiary, pewnych i odważnych o brak pokory. W kościele omawianie sprawy pokory podobne jest do rozmów w przebieralni chłopców z podstawówki na temat seksu dorosłych; ci, którzy o tym mówią, przeważnie najmniej na ten temat wiedzą.

Pokorę często przyrównuje się do potępiającego samego siebie, samokrytycznego, introspektywnego ducha niższości, czegoś na kształt wycieraczki. Źródłosłów greckiego wyrazu, tapeinós, oznacza płaszczenie się, służalczość, tchórzliwy serwilizm, a taka postawa była uważana za moralną cechę zasługującą na pogardę. Nowy Testament używa go unikalnym chrześcijańskim znaczeniu. Żaden grecki autor nie używał tego wyrazu w taki sposób przed powstaniem chrześcijaństwa. Właściwa biblijna definicja to głębokie oduczcie moralnej małości przed Bogiem. Skrajny akt biblijnej pokory to pewna siebie wiara. Jest to bardziej oparte na relacji zaufania Bogu, niż na sobie samym. Biblijna pokora nie ma zupełni nic wspólnego z zewnętrzną nieśmiałością, łagodnością mowy czy osobistym sposobem bycia, w całości natomiast jest pewnością siebie w Bogu.

Nadmierne podkreślanie umierania dla siebie czasami jest nazywane „teologią robaka” i zwykle wyciągana z ohydnego zastosowania Iz 44:14 – „robaczku, Jakubie” i równie wstrętnym, błędnym zastosowaniem Rzm 7:18 „nie mieszka w moim ciele dobro” oraz tak samo ślepego zastosowania Jer 19:9 – „złe jest serce ludzkie, gorsze niż wszystko inne, któż może je poznać”. Jak wyraźnie widać jest tak, nie powinniśmy ufać własnemu sercu, lecz powinniśmy ufać sercu tych, którzy nauczają nas, abyśmy nie ufali swemu.

Które „własne ja” powinno rzekomo „umrzeć”?

Continue reading

Codzienne rozważania_17.02.2016

Hurynowicz_rozwazania

2Kor 1:10.
(BÓG) KTÓRY Z TAK WIELKIEGO NIEBEZPIECZEŃSTWA ŚMIERCI NAS WYRWAŁ I WYRWIE; W NIM TEŻ NADZIEJĘ POKŁADAMY ŻE I NADAL WYRYWAĆ BĘDZIE.

Bóg uczy nas, abyśmy zaufali mu jako naszemu wybawicielowi i tym samym oddali mu chwałę, abyśmy pokładali w Nim nadzieję. Pokładanie nadziei oznacza zdyscyplinowaną determinację i zdecydowanie. Oznacza również świadomy wybór. Częścią chrześcijańskiej społeczności jest modlenie się o siebie nawzajem. Bardzo często jest to ważniejsze niż mogłoby się nam to wydawać. Ci, o których się modlimy, doświadczają Bożej łaski. Nasze modlitwy są częścią Bożego planu pomocy. Odpowiedzi na modlitwę zachęcają nas do dziękowania Bogu a dziękowanie czci Go i wychwala. Poprzez doświadczenia, Bóg ma sposobność okazania nam swojego miłosierdzia, pociechy, mocy, wybawienia i daru łaski. O ile uboższe byłoby nasze doświadczenie charakteru Boga, który jest naszym niebiańskim Ojcem, gdybyśmy nie znali doświadczeń. Świadectwo jakie o Nim wydajemy byłoby pozbawione treści. Jak niewiele chwały i dziękczynienia przypisywalibyśmy mu każdego dnia!

Pozdrawiam i życzę błogosławionego dnia.

Codzienne rozważania_16.02.2016

Hurynowicz_rozwazania

2Kor 1:9.
DOPRAWDY BYLIŚMY JUŻ CAŁKOWICIE PEWNI TEGO, ŻE ŚMIERĆ NASZA JET POSTANOWIONA, BYŚMY NIE NA SOBIE SAMYCH POLEGALI, ALE NA BOGU, KTÓRY WZBUDZA UMARŁYCH.

Pewność siebie jest pułapką i niebezpieczeństwem. Nie oznacza to, że nie powinniśmy pokładać ufności w darowanych nam przez Boga darach, zdolnościach i sile, czy też w doświadczeniach z przeszłości, do których możemy się odwołać. Ta ufność nie powinna prowadzić nas do przekonania, że możemy działać niezależnie od Boga lub lekceważyć to, że jest on naszą prawdziwą siłą. Bóg przez różne doświadczenia uczy nas tego, że nie mamy polegać na sobie, ale na Nim. Podstawą chrześcijańskiej wiary i życia jest zmartwychwstanie Jezusa Chrystusa. Bóg wzbudził Pana Jezusa Chrystusa z martwych i ten Bóg jest naszym Bogiem i Ojcem. Jezus Chrystus jest naszym zmartwychwstałym Panem, który wstąpił do nieba. Musimy nauczyć się wykorzystywania prawdy o zmartwychwstaniu w każdym problemie i utrapieniu. Czyniąc tak zwracamy swój wzrok w kierunku Boga a to stanowi pierwszy krok aby znaleźć potrzebne nam pocieszenie, siłę, wytrwałość i zwycięstwo.

Pozdrawiam i życzę dnia pełnego zwycięstw.

Odkrywanie Bożej woli, Bożej drogi

Pilgrimgra,

Rozmawiałem ostatnio z przyjacielem na temat, „znajdowania swego życiowego celu w Bogu”.

Jest to całkiem trudne, prawda? Chcemy znać swoje powołanie, chcemy wykorzystać swoją energię tam, gdzie to będzie przydatne, a nie tam, gdzie nie. Dość często, czytając na przykład przypowieść o talentach, czujemy silne pobudzenie w tej sprawie. Czasami, wydaje się, jakbyśmy plątali się we mgle, zamiast faktycznie zmieniać świat, a każdy z nas, czy przyznajemy się do tego czy nie, chce mieć wpływ na ten świat.

Znęcałem się nad tym tematem raczej sporo. Dorastałem czytając historie z książek typu „Boży przemytnik”, gdzie herosi słyszeli jak Bóg mówi: „Idź i zrób to!”, szli i robili, i działy się tam cuda. Chcę taki być: tym, który wchodzi na drogę pewności Bożego prowadzenia i cudownego zaopatrzenia.

Znam ludzi, którzy otrzymali prorocze słowo bardzo ich przerastające czy wizję czegoś wielkiego i skutecznego, bądź zwykłe pragnienie czegoś „więcej” w jakiejś szczególnej dziedzinie pracy z Bogiem.

Chcemy, aby Bóg to wykonał. Oto problem: nie jestem pewien, czy jest to realistyczne oczekiwanie.

Obserwuję już przez kilka dziesięcioleci ludziska wokół mnie, jak dojrzewają w Chrystusie i myślę, że odkryłem kilka trendów. Oczywiście, są tacy, którym tak naprawdę nie zależy na osiągnięciu swego celu w Bogu. Ot, po prostu plączą się w kółko na takim czy innym poziomie zadowolenia, uczestnicząc w konferencjach, narzekając na trudności, konsumując różne zasoby i tak naprawdę nie wpływając na świat wokół nich. Nie o nich dziś będę mówił.

Myślę, że między tymi spośród nas, którzy są zainteresowanie tym, co Bóg dla nich planują, widzę trzy obszerne kategorie:

a) Słudzy: ci, którym Bóg dał dobrą mapę i prowadzi ich po drodze do mety, czasami krok po kroku. Ci ludzie często mają zdumiewające historie do opowiadania o Bożym prowadzeniu. Szczerze mówiąc podejrzewam, że ci goście zapraszają niedojrzałość (słudzy proszą o zgodę, synowie nie za bardzo), lecz wydaje się, że są w tym dojrzali, choć, ja osobiście nie znam zbyt wielu dojrzałych świętych w tej kategorii.

b) synowie: ci, którzy mają pobieżną ideę swego powołania i znają swego Ojca, więc ruszają biegiem i robią te rzeczy, które są spójne z ich powołaniem. Przeważnie więcej o swoim powołaniu dowiadują się po drodze.

Do tej kategorii należał apostoł Paweł. Czasami Bóg dawał mu sen („Idź tam!”), ale przeważnie po prostu szedł. Zakładał kościoły wszędzie, gdzie poszedł, ponieważ taki właśnie był. Znam apostoła, który zakłada kościoły i biblijne szkoły na trzech kontynentach i mówi, że Bóg nie powiedział mu w żadnym przypadku, aby to zrobił. Takie jest jego powołanie, więc uruchomił do tej pory setki kościołów i dziesiątki szkół biblijnych, będąc po prostu tym, do czego go Bóg stworzył.
Continue reading