Codzienne rozważania_15.02.10 Przyjaźń na całe życie

James Ryle

Kto obcuje z mędrcami, mądrzeje, lecz kto się brata z głupcami, temu źle się wiedzie”  (Przyp. 13:20).

Znany rosyjski autor i historyk, Aleksander Sołżenicyn, powiedział: „Ci, którzy kochają cię i życzą ci dobrze, są największym skarbem”. Przyjaźń na całe życie znajdujemy wtedy, gdy połączymy się w społeczności tak, jak Bóg to wyznaczył.

Istnieje ścisły związek między jakością prowadzonego życia, a przyjaciółmi, których wybieramy. Wszyscy znamy powiedzenie: „Lotne ptaki gromadzą się razem” (dosł: „Birds of a feather flock together”.) Inaczej można to wyrazić tak: orły latają z orłami, a indyki trzymają się indyków.

O ile w przypadku zwierząt królestwo można ustalić po futrze czy piórach, u ludzi są wyższe standardy. Innymi słowy: sam wybierasz z jakimi ludźmi wiążesz się; z kim będziesz przebywał, lecz wiedz jedno: ci, z którymi spędzasz czas będą kształtować twoje myśli, charakter i przyszłość. Wybieraj więc mądrze.

Salomon powiedział: „Nie bądź głupcem. Porzuć towarzystwo głupców i żyj. Podążaj drogami mądrości; chodź ścieżką rozsądku i zrozumienia” (Przyp. 9:7, pastorska parafraza).

Paweł powtarza to w Nowym Testamencie, pisząc: „Nie błądźcie: źli przyjaciele zniszczą was. Jeśli trzymacie się złych ludzi i trzymacie ich towarzystwa, wasz dobry charakter zostanie zniszczony, a wasze dobre obyczaje zdeprawowane. Niech was nikt nie zwodzi w tym; łączenie się ze złymi ludźmi rujnuje przyzwoitych. Źli przyjaciele pomagają źle skończyć” (1Kor. 15:33, pastorska parafraza.).

Biblia mówi: „Kto obcuje z mądrymi mądrzeje, lecz kto się brata z głupcami, temu źle się wiedzie” (Przyp. 13:20). Innymi słowy: Spędzaj czas z ofiarami losu, a staniesz się ofiarą losu. Spędzaj czas z pobożnymi mężami i niewiastami, a staniesz się pobożny. Z kim więc spędzasz czas ostatnio?

Ostatnio usłyszałem od kogoś: „Pokaż mi swoich przyjaciół, a ja pokażę ci twoją przyszłość”. Rozejrzyj się wokół po tych, których wybrałeś do towarzystwa. Czy chciałbyś być kimś takim? A oto jeszcze bardziej przenikające pytani: Jakimi ludźmi stają się ci, którzy przebywają z tobą?

сайт

Więc nie chcesz już dłużej chodzić do kościoła

Autor: Colsen Jake

Tytuł: Więc nie chcesz już dłużej chodzić do kościoła

Format: wys 20 x szer 13,5

Wydawca Polski: Wydawnictwo Jakub, Wrocław

Na licencji: Windblown Media

ISBN: 978-83-929446-0-7

Ilość stron: 237

Waga: 270 g

Cena detaliczna: 24 PLN

„Wyjątkowa historia, która cię rozśmieszy, doprowadzi do łez i zadziwi miłością, jaką Bóg Ojciec darzy wszystkie swoje dzieci! Zainspiruje cię do przemyślenia tego, na czym tak naprawdę polega Kościół!”  Chris, student, East Tennessee State University

Co byś zrobił, gdybyś spotkał kogoś, o kim pomyślałbyś, że może być jednym z apostołów, uczniów Jezusa, żyjącym w XXI wieku? Właśnie przed takim dylematem stanął Jake, kiedy spotkał człowieka, który mówił o Jezusie w taki sposób, jakby go znał osobiście, i którego sposób życia zakwestionował wszystko to, czego Jake do tej pory doświadczył.

Więc nie chcesz już dłużej chodzić do kościoła – pamiętnik, o dużej sile przekonywania. To zapis niezwykłych dyskusji, jakie Jake przeprowadza z nowopoznanym mężczyzną na przestrzeni czterech lat. Rozmowy te wywracają jego świat do góry nogami. Z pomocą tajemniczego przyjaciela, Jake stawia czoła swoim największym lękom, zmaga się z bezlitosnymi okolicznościami i wychodzi z nich obronną ręką, pełen radości i wolności, o jakich zawsze marzył. Jeśli jesteś zmęczony uczestniczeniem w chrześcijańskich inicjatywach i chciałbyś odkryć, na czym tak naprawdę polega prawdziwe życie w Chrystusie, to historia Jake’a z pewnością napełni cię nadzieją. Ta książka zadaje trudne pytania i proponuje odważne odpowiedzi. Naprawdę może wywrócić twoje życie do góry nogami!

Jake Colsen jest pseudonimem odnoszącym się do wspólnej pracy Wayne’a Jacobsena oraz Dave’a Colemana. To wieloletni przyjaciele, mieszkający w Kalifornii. Oboje są emerytowanymi pastorami, którzy wciąż pomagają ludziom żyć prawdziwym życiem Jezusa.

Wayne Jacobsen mieszka w Moorpark, jest autorem wielu książek oraz artykułów, które są udostępniane na lifestream.org. Prowadzi również audycję internetową, The God Journey (thegodjourney.com), której przewodnim tematem jest żywa relacja z Bogiem.

Dave Coleman to mieszkaniec Visalii, emerytowany kapelan hospicjum. Nadal jest zaangażowany w nauczanie i udzielanie rad ludziom podążającym drogą, podobną do jego własnej.

раскрутка сайта

Pozytywny i zachęcający?

Chip Brogden

Król izraelski odpowiedział Jehoszafatowi: Jest jeszcze jeden mąż, przez którego moglibyśmy zapytać się Pana, lecz ja go nienawidzę, gdyż nie zwiastuje mi nigdy nic dobrego, a tylko zło” (I Krl. 22:8).

Na pierwszy rzut oka mogłoby się wydawać, że nie ma nic złego w określeniu czegoś jako „pozytywne i zachęcające”. W mojej okolicy są trzy chrześcijańskie radiostacje i wszystkie twierdzą, że oferują pozytywny i zachęcający program dla całej rodziny. Podejście jest oczywiste: nikt przecież nie chce spędzać dużo czasu nad tym co negatywne i zniechęcające.

Niemniej odkryłem pewną słabość w tym pozytywnym, zachęcającym i przyjaznym rodzinie środowisku, którą trzeba się zająć. Chęć dostarczenia ludziom tych wrażeń (czy to przez radio, telewizję, kościół czy stronę internetową), tworzy nierealistyczne oczekiwania w sercach i umysłach słuchaczy, zgromadzeń, które przychodzą polegając na tym, że zostaną dobrze nakarmieni przez „tą usługą”. Zadowolenie jest pewnego rodzaju osądem, który nie kieruje się Prawdą, lecz samopoczuciem. Czy czuję się dobrze, pozytywnie, zachęcony, podniesiony i przede wszystkim szczęśliwy? Jeśli tak to wszystko jest w porządku. Czy tak? Musimy poważnie kwestionować to, co się samo reklamuje jako „służba”. Widać wyraźnie, że praktyka tzw. „służby”, czy to w formie kazania czy pieśni, staje się synonimem „chrześcijańskiej rozrywki”. Nie chodzi o to, co mówią, lecz o to czego, nie mówią. Najbardziej rażącym elementem, który jest pomijany w tej pozytywnej i zachęcającej chrześcijańskiej subkulturze jest nauczanie o braniu na siebie krzyża i wyrzekaniu się siebie. Wydaje mi się, że jest to główny brakujący współczesnemu chrześcijaństwu składnik. Nie chodzi mi tutaj o tęskne wspominane o tym, że Jezus umarł na krzyżu za nasze grzechy, ponieważ z tym jest OK. Chodzi mi o te „pozytywne i zachęcające” słowa Jezusa, które jakoś są pomijane:

I powiedział do wszystkich: Jeśli kto chce pójść za mną, niechaj się zaprze samego siebie i bierze krzyż swój na siebie codziennie, i naśladuje mnie” (Mat. 10:38).

I powiedział do wszystkich: Jeśli kto chce pójść za mną, niechaj się zaprze samego siebie i bierze krzyż swój na siebie codziennie, i naśladuje mnie (Łk. 9:23).

Tak więc każdy z was, który się nie wyrzeknie wszystkiego, co ma, nie może być uczniem moim” (Łk. 14:23).

Jeśli kto przychodzi do mnie, a nie ma w nienawiści ojca swego i matki, i żony, i dzieci, i braci, i sióstr, a nawet i życia swego, nie może być uczniem moim. (27) Kto nie dźwiga krzyża swojego, a idzie za mną, nie może być uczniem moim” (Luke 14:26,27).

I rzekł ktoś do niego: Panie, czy tylko niewielu będzie zbawionych? On zaś rzekł do nich: Starajcie się wejść przez wąską bramę, gdyż wielu, powiadam wam, będzie chciało wejść, ale nie będą mogli”  (Łk.13:23,24).

Nie każdy, kto do mnie mówi: Panie, Panie, wejdzie do Królestwa Niebios; lecz tylko ten, kto pełni wolę Ojca mojego, który jest w niebie” (Mat. 7:21).

Dlaczego mówicie do mnie: Panie, Panie, a nie czynicie tego, co mówię?” (Łk. 6:46).

Dlaczego nie słyszymy o tym, skoro podjęcie krzyża jest podstawą uczniostwa? Ponieważ ukrzyżowania nie są „przyjazne rodzinie”! Ci, którzy rozumieją krzyż w praktyczny sposób, to znaczy ci, którzy rzeczywiście idą za Panem Jezusem jako uczniowie, wiedzą o tym, że to wyrzeczenie się siebie trudno jest uznać za pozytywne i zachęcające doświadczenie. Umieranie nie jest łatwe! Zgoda na to, aby moja wola nie była realizowana i trzymanie się woli Kogoś Innego jest trudne! Codzienne krzyżowanie nie jest pozytywnym i zachęcającym zdarzeniem.

Tak więc chrześcijańscy artyści estradowi (pastorzy, kaznodzieje, prorocy i wykonawcy) muszą unikać tego tematu. Jeśli przyjrzymy się dokładniej i dłużej to znajdziemy jakieś dowody na występowanie jakiejś pieśń tu czy kazania tam, ot kilka słów rzuconych, aby wyglądało na to, że sprawa jest załatwiona. Dziękujmy Bogu i chwalmy Go za wszystko cokolwiek możemy odebrać, oprócz tych obowiązkowych wzmianek o prawdziwym koszcie uczniostwa podawane z taką częstotliwością, że mogą całkowicie zaginąć w potężnym oceanie chrześcijańskiej mowy, która skupia się na pozytywnych i zachęcających częściach Biblii, a ignoruje twarde, lecz niezbędne powiedzenia Jezusa.

Spójrzcie na to, co powiedział król Izraela o proroku Micheaszu: „… ja go nienawidzę, gdyż nie zwiastuje mi nigdy nic dobrego, a tylko zło„.  Tak, to właśnie jest istota sprawy. Dla cielesnego, światowego pokolenia prorocze słowo ma być zawsze pozytywne i zachęcające, zawsze mówiące o dobrych rzeczach co do mnie i zawsze łaskoczące moje małe uszka.

Tacy jak Micheasz nie są dopuszczani do chrześcijańskiej telewizji i nie są zapraszani do kościołów. W swym duchu odczuwam, że za każdym razem, gdy nie mówisz o tym, co jest uważane za pozytywne i budujące, ludzie wciskają palce do uszu, zaciskają powieki i krzyczą do siebie „lalallaalalala”. Może jak będziemy udawać, że nie słuchamy czy nie widzimy, to sobie pójdzie gdzieś? Nie chcemy słuchać Prawdy, ponieważ jest zbyt depresyjna! Powoduje, że źle się czujemy. A przecież to jest najważniejsze; nie to czy jest Prawdziwe, lecz czy potem czuję się lepiej!

Ci, którzy szukają wyłącznie drogi pozytywizmu i zachęcenia są ciągną ku szybkim rozwiązaniom i łatwym odpowiedziom; religijna aktywność nie wymaga wiele czasu i wysiłku, a raczej nie wymaga wysiłku w ogóle. Mamy specjalne utwory muzyczne przeznaczone na czas wezwania do przodu, do modlitwy, i mamy kaznodziejów, którzy mówią nam, co mówi Biblia, mamy chrześcijańskie księgarnie, które dają nam to, co należy czytać, mamy w też internet, aby mieć kontakt z innym chrześcijanami, chrześcijańską muzykę grającą w tle, a to wszystko, aby nas utrzymywać w dobrym nastroju. Cóż łatwiejszego! Pomyśl tylko o ileż bardziej skuteczny i pełen mocy mógłby być Pierwszy Kościół, gdyby tylko mieli ten sam pozytywny i zachęcający system, który mam dziś!

Czy zdajesz sobie sprawę z tego, że niemal każdy fałszywy prorok wymieniony w Biblii był pozytywny i zachęcający? Nie chodzi o to, żeby powiedzieć, że fałszywy prorok będzie pozytywny i zachęcający, lecz aby zwrócić uwagę na fakt, że na coś to nam pokazuje. Mianowicie na słabość i wadliwość ludzkiej natury. W naturalny sposób chwytamy się tego, co nas podnosi i sprawia dobre samopoczucie, a odsuwamy od siebie myślenie o tym, co nie jest przyjemne. Fałszywy prorok może zwodzić ludzi właśnie dlatego, że jest w człowieku coś takiego co rozpaczliwie pragnie wierzyć wyłącznie w pozytywne i zachęcające rzeczy o sobie samej.

Czy sugeruję w ten sposób, abyśmy szukali tego tylko tej przeciwnej strony? Nie, nie powinniśmy tego poszukiwać, ale też nie powinniśmy tego automatycznie odsuwać. Mamy szukać Prawdy, bez względu na to jakie w nas wywołuje uczucia, pozytywne czy negatywne. Paweł mówi, że nie pokłada zaufania w ciele. Nadmierne zadufanie w sobie jest formą pychy a całkowite poleganie na tym co pozytywne i zachęcające jest receptą na nieszczęście. Być może jedyną nadzieją jaką masz jest utrata pewności siebie! Jeśli żyjesz w ciele to musisz zostać doprowadzony do miejsca zniechęcenia, im szybciej tym lepiej! Może tajemnicą zwycięstwa nie jest wykrzykiwanie zwycięstwa, lecz wołanie w desperacji do Boga i przyznanie się do porażki. Co by było, gdybyśmy, zamiast chwytać się tego, co pozytywne i zachęcające, udali się do Boga i przyznali, że pomimo całej pozytywnej i zachęcającej pomocy narobiliśmy całkowitego bałaganu i nie wiemy, co zrobić?

Powinieneś przewartościować nasz schrystianizowany system wartości i zadać sobie kilka twardych pytań. Co sprawia, że przesłanie jest „dobre”? Co sprawia, że nabożeństwo jest „budujące”? Co powoduje, że chrześcijańska pieśń jest „namaszczona”? Skąd się to bierze, że jakaś służba jest „pozytywna i zachęcająca”? Czy przed tronem sędziowskim Chrystusa, Bóg w ogóle te rzeczy uznaje za wartościowe kryteria? Czy ja sam osądzam te rzeczy sprawiedliwie, czy też według moich własnych uczuć?

Dlaczego pewne chrześcijańskie osobowością są popularne? Dlaczego czytam ich książki i słucham ich przesłania? Czy stała dieta składająca się z tego co pozytywne i zachęcające da mi właściwy obraz tego kim sam jestem, czy też będzie mi się wydawało, że jestem lepszy, niż jestem? Czy chcę być doprowadzony zabawą do duchowej głuchoty, czy chcę być wyzwany do duchowej dojrzałości? Czy przez resztę życia zamierzam objadać się cukiereczkami i gumą do żucia, czy poszukam twardego pokarmu?

Czasami, wbrew moim najusilniejszym staraniom, aby doprowadzić coś do szczęśliwego zakończenia, najbardziej pozytywną i zachęcającą rzeczą jaką mogę powiedzieć jest coś takiego: „Zachęcam cię do pokuty, ponieważ jeśli tego nie zrobisz, jestem pewny*), że będzie ci się działo coraz gorzej. Zachęcam cię do tego, abyś pozbył się całej swojej pewności siebie, wziął krzyż i złożył swoje życie w dobre ręce Kogoś Innego, ponieważ jestem pewien (positive), że bez Niego niczego nie możesz zrobić”. Im bardziej skupiony na sobie jesteś tym bardziej negatywnie i zniechęcająco to brzmi – i WŁAŚNIE tak powinno być.

*) tu ang. gra słów „positive” znaczy: pozytywny jak też bezwzględnie pewny.продвижение

Codzienne rozważania_13.02.10 Umieszczony w formie

Poured Into a Mold

James Ryle

lecz Bogu niech będą dzięki, że,…, przyjęliście ze szczerego serca zarys/formę tej nauki, której zostaliście przekazani” (Rzm. 6:17, NIV)

Wyobraź sobie zręcznie zrobioną formę odlewniczą, wykonaną z jakiegoś rzeźbiarskiego arcydzieła; wytwór sztuki, mistrzowski produkt tak unikalny i tak wspaniały, że godny kopiowania. Z wielką ostrożnością zostaje ono pokryte odpowiednimi materiałami i powstaje model, z którego tworzy się formę odlewniczą. Będzie do niej wlewany roztopiony materiał, aby powstała zachwycająca kopia oryginału.

Po zalaniu forma jest odstawiana, aż do ostygnięcia, po czym kopię wyciąga się i wykonuje się prace wykończeniowe; wszystkie niedoskonałości są oczyszczane, nadmiar usuwany, a na końcu poleruje się ją, aby stała się błyszczącym dziełem sztuki, którym każdy widz będzie się zachwycał i naprawdę trudno jest znaleźć różnice między oryginałem i kopią.

Czy wiesz o tym, że Bóg chce dokładnie to samo zrobić z tobą? Pan chce, abyś stał się dokładnie taki jak Jezus, aby inni mieli trudności ze znalezieniem różnic między wami dwoma! Jak tego dokonuje? Przez ogień Jego Ducha i formę Jego Słowa.

Paweł opisuje to jako „forma nauczania, której zostaliście powierzeni”. Grecki zwrot oznacza tutaj dosłownie „być wlanym do formy”.

Mówiąc praktycznie: Bóg chce, abyśmy stali się w Jego rękach plastyczni i podatni na naukę tak, aby mógł wlać nas w formę Pisma. Następnie, gdy zostaniemy już ukształtowani pod wpływem tej formy, Pan wyjmuje nas jako mężczyzn i kobiety Słowa, ludzi, którzy naznaczeni są charakterem i zachowaniem podobnym do Jezusa.

Być może najlepiej oddaje to stary standard muzyki Gospel:

Duchu żyjącego Boga, spłyń od nowa na mnie.

Duchu żującego Boga, spłyń od nowa na mnie.

Stop mnie, ukształtuj mnie, napełnij mnie, użyj mnie,

Duchu żyjącego Boga, spłyń od nowa na mnie.

– – – – – – – – – – – – – – – – – – –

Spirit of the living God, fall afresh on me.

Spirit of the living God, fall afresh on me.

Melt me, mold me, fill me, use me,

Spirit of the living God, fall afresh on me.раскрутка

Codzienne rozważania_12.02.10 Najsłodszy punkt

Najsłodszy Punkt na Ziemi

James Ryle

To mi za mało” Iz. 49:6

Każdy kto kiedykolwiek dobrze uderzał w piłeczkę golfową czy to dzięki umiejętności czy przypadkiem rozumie znaczenie „the sweet spot” (Słodki punkt – przyp.tłum.) Jest to taka chwila, gdy wszystko zbiega się razem w doskonałej precyzji, w pozbawionej wysiłku łasce dające odczucie, którego nie można wyrazić, a jedynie przeżyć.

Podobnie jest w życiu, są takie słodkie punkty, te chwile, gdy jesteś we właściwej strefie; jesteś tym do czego cię Bóg powołał, robisz to do czego On cię obdarował, czujesz się tak, że nie da się tego opisać, można to wyłącznie przeżyć. Wiesz, o co mi chodzi? Ktokolwiek? Nie wszyscy to znają, większość ludzi żyje poza tą strefą, zmagając się, aby tylko dać sobie radę, bądź co najmniej udają.

Kiedy człowiek przekracza swoje możliwości i chwyta się tego, co nie dla niego, zawsze będzie przeżywał frustrację i rozdrażnienie. Podobnie będzie się działo wtedy, gdy opiera się temu i szuka czegoś mniejszego niż przewidział dla niego Bóg. Żadna z tych grup ludzi nigdy nie przeżyła słodkiego punktu. Jedni chcą zbyt wiele, a drudzy za mało, nikt z nich nie będzie zadowolony.

Prorok Izajasz utknął w samym środku tego dylematu. Wiedział, że Bóg powołał go do służby, lecz przeżywał frustrację i niepowodzenia bez względu na to, jak wierny starał się być. O ile mógł stwierdzić, robił to, co do niego należało, lecz coś było nie tak. W wielkiej desperacji narzekał Panu: „Na darmo się trudziłem, daremnie zużyłem swoją siłę” (w. 4).

Widząc to, że Izajasz uważał, że ma głosić wyłącznie do Izraela, odpowiedź z nieba przeobraziła cały jego świat: „To mi za mało, że jesteś mi sługą, ustanowię cię również światłością dla pogan, aby moje zbawienie sięgało aż do krańców ziemi„.

W chwili, gdy Izajasz myślał nad rezygnacją, Bóg dał mu promocję! Może jest tak też z tobą. Może zaspokoiłeś się czymś mniejszym i czujesz rosnącą frustrację, prawie gotowy do poddania się. Twoja rezygnacja jest przedwczesna – i nie została przyjęta! Pan gotów jest promować ciebie na to miejsce, do którego zawsze byłeś przez Niego przeznaczony.

Życiowym celem jest to, aby być tym, do czego Bóg nas stworzył, robić to do czego On nas obdarował i powołał, wtedy i tam, gdzie On zlecił nam. Każdy z nas pragnie być właściwą osobą, mającą właściwe wyposażenie we właściwym miejscu i czasie.

A to jest ten najsłodsze punkt na ziemi.

aracer

Modlitwa na otwarcie sesji senatu w Kansas

Kochani

Poruszeni do głębi serca tym listem, postanowiliśmy go przetłumaczyć i rozesłać wśród przyjaciół. Jesteśmy zbudowani odwagą Pastora Joe Wright’a i prosimy Was o podanie tej modlitwy dalej. Z życzeniami Bożego pokoju i radości.
Tula i Douglas

Kiedy Pastor Joe Wright poproszony został aby otworzyć nową sesję Senatu w Kansas (USA), każdy spodziewał się zwykłych sloganów i „uogólnień” – lecz oto co usłyszeli…

„Ojcze Niebieski, Stoimy tutaj dziś przed Tobą, aby prosić o Twoje przebaczenie oraz szukając kierunku i Twojego prowadzenia. Wiemy, że Twoje Słowo mówi: „Biada tym, którzy zło nazywają dobrem… (Iz 5:20) lecz jest to właśnie to co zrobiliśmy.

  • Zatraciliśmy naszą duchową równowagę i odwróciliśmy nasze wartości.
  • Wykorzystujemy biednych i nazywamy to loterią.
  • Wynagradzamy lenistwo i nazywamy to opieką społeczną.
  • Zabijamy nasze nienarodzone dzieci i nazywamy to wyborem.
  • Strzelamy do antyaborcjonistów i nazywamy to słusznym.
  • Zaniedbaliśmy wychowanie i dyscyplinę naszych dzieci i nazywamy to budowaniem poczucia wartości własnej.
  • Nadużywamy władzy i nazywamy to polityką.
  • Pożądamy własności naszych bliźnich i nazywamy to ambicją.
  • Zanieczyszczamy powietrze bluźnierstwami i pornografią i nazywamy to wolnością słowa.
  • Wyśmiewamy odwieczne i szczytne wartości naszych przodków i nazywamy to oświeceniem.

Zbadaj nas, O Boże, i poznaj dzisiaj nasze serca, oczyść nas z każdego grzechu i wyzwól nas. Amen!”

* Izajasz 5:20-23 mówi:

Biada tym, którzy zło nazywają dobrem, a dobro złem, którzy zmieniają ciemność w światłość, a światłość w ciemność, zamieniają gorycz w słodycz, a słodycz w gorycz. Biada tym, którzy we własnych oczach uchodzą za mądrych i we własnym mniemaniu za rozumnych!. Biada tym, którzy są bohaterami w piciu wina i mocarzami w mieszaniu mocnego napoju, Którzy uniewinniają winowajcę za łapówkę, a niewinnym odmawiają sprawiedliwości.

Reakcja na to była natychmiastowa.

Kilku członków senatu wyszło w czasie modlitwy na znak protestu. W ciągu tylko 6 tygodni Central Christian Church (Chrześcijański Centralny Kościół), którego Joe Wright jest pastorem, otrzymał ponad 5000 telefonów i w nich tylko 47 negatywnych wypowiedzi. Nadchodzą do Kościoła listy z wielu krajów, jak: Indie, Korea, Afryka, z prośbą o kopie tej modlitwy.

Komentator radiowy Paul Harvey odczytał tą modlitwę w swoim programie
zatytułowanym „The Rest of the Story” i otrzymał większy oddźwięk słuchaczy na ten program niż na jakikolwiek dotychczas.

Z Bożą pomocą niech modlitwa ta obejmie nasz naród oraz cały świat i będzie pragnieniem głębi naszego serca, abyśmy znowu mogli się nazwać „Jednym Narodem pod Rządami Boga.”

Beata Racki

deeo

Codzienne rozważania_11.02.10 Jezus ma ostatnie słowo

The Last Word on Everything and Everyone

James Ryle

Jezus ma ostateczne słowo w każdej sprawie i w stosunku do każdego od aniołów do armii. On jest po prawicy Bożej i wszystko co powie, dzieje się” (1Ptr. 3:22, The Message).

Wcześniej czy później to ostatnie słowo zostanie wypowiedziane, wszelkie dyskusje umilkną, a spory zakończą się. Ktoś, jakoś w jakiś sposób będzie w stanie podsumować wszystko i wszystko umieścić we właściwym miejscu. Tym kimś jest Jezus.

Aż do tego czasu będziemy otoczeni huraganami opinii, idei, sugestii, postulatów, pontyfikatów, wyolbrzymień, twierdzeń, teorii, koncepcji, uwag, urojeń, marności i rozmaitości, oraz chmary wszelkich innych słownych szkwałów, które rujnują nasze życie i rozsypują gruzy po całym widnokręgu. Wir stworzonej przez człowieka chmury wciąga wszystko i wszystkich w swoją spiralę. Wkrótce osiągnie taką prędkość, że trudno będzie wyłożyć jakąś myśl na stół dyskusji.

BUUM! Tak będzie, gdy odezwie się głos trąby, wszystko z piskiem zatrzyma się, i okaże się, że staniemy przed Panem oszołomieni bezsensem. Spojrzy na nas wszystkich a Jego spojrzenie upokorzy wszystkich.

Wtedy On będzie mówić; a co On powie, stanie się. On będzie miał ostateczne słowo w każdej sprawie i w stosunku do każdego. Dobrze jest zostać Jego przyjacielem teraz, nie sądzisz?

комплексное продвижение сайта москва