BC_05.01.08 Nieskończone zaopatrzenie Pańskie

logo

5 stycznia 2008

Dzisiejsze rozważania zaczerpnięto z:
NIESKOŃCZONE ZAOPASTRZENIE PAŃSKIE
Chip Brogden

http://www.theschoolofchrist.org/articles/infinite.html

I macie pełnię w Nim… (Kol. 2:10a).

Jesteście doskonali w Nim… (wg. wersji angielskiej NIV – przyp.tłum)

Prawda jest taka, że nie jesteś bardziej doskonały w Nim dziś, niż byłeś, gdy po raz pierwszy przyjąłeś Go, bez względu na to, jak dawno to było. I nigdy nie będziesz bardziej zupełny w Nim, niż jesteś obecnie. Jesteś doskonały w Nim – oczywiście w sobie, jesteś bardzo daleki od doskonałości, lecz nie o to chodzi. „We mnie” – wzrastam, uczę się, zmagam się, dojrzewam. Lecz tu nie chodzi o „mnie”; tu chodzi to, że „nie ja, lecz Chrystus”.

Im mniej Ego tym więcej Chrystusa. To dlatego mówimy, że prawdziwy duchowy wzrost nie jest zwykłym zdobywaniem wiedzy czy postępem wieku, w latach. Wzrost to po prostu więcej Chrystusa, a mniej mnie. Po jakimś czasie nauczymy się, aby nie być zniechęceni, czy uciśnienie nawet jeśli brakuje paliwa, chleba, ryby czy wina – czy nawet duchowych łask, które te ziemskie dobra mają reprezentować. Wyłącznie ubywanie Ego otwiera drogę do wzrastania Chrystusa (Jn. 3:30). Ostatecznie będziemy uważać każdą naszą słabość jako możliwość oglądania Chrystusa przejawiającego się w Mocy. Każdy chwilowy „brak” jest możliwością oglądania Chrystusa jako Nieskończonego Zaopatrzenia. Ponieważ takie są Wola i Zamiar Boży: aby Chrystus był Wszystkim we Wszystkim.


Subscribe to these daily messages:
http://www.TheSchoolOfChrist.Org/join.html

раскрутка сайта

Dawca Daru

Logo


Alan Smith

Łk. 2:8-12:
A byli w tej krainie pasterze w polu czuwający i trzymający nocne straże nad stadem swoim. I anioł Pański stanął przy nich, a chwała Pańska zewsząd ich oświeciła; i ogarnęła ich bojaźń wielka. I rzekł do nich anioł: Nie bójcie się, bo oto zwiastuję wam radość wielką, która będzie udziałem wszystkiego ludu, Gdyż dziś narodził się wam Zbawiciel, którym jest Chrystus Pan, w mieście Dawidowym. A to będzie dla was znakiem: Znajdziecie niemowlątko owinięte w pieluszki i położone w żłobie.

To był ten czas, w którym Bóg chciał dać Swój największy Dar dla ludzkości. Ten Dar miał być żywym przykładem Ducha Bożego w ludzkiej postaci i Bóg miał dawać wszystko, co miał poprzez ten Dar i w Nim. W Bożej naturze jest dawać zawsze i gdy On daje przekazywany jest nadnaturalny element. Dał nam życie, możliwości, jedzenie, pracę, powietrze do oddychania i jak zapisano w powyższym wersecie, dał nam Dar Zbawiciela. Po prostu pomyśl, każdy dzień, który przeżywasz jest dniem, który został stworzony i dany jako dar przez Ojca. Czy chciałbyś dawać innym tak, jak Ojciec daje tobie? Czy chciałbyś znać tajemnicę Ducha dawania? Aby uzyskać nieco zrozumienia takiego dawania, spójrz na życie Jezusa.

Jezus, największy Boży Dar dla świata, dał ludzkości więcej, niż ktokolwiek, kto się kiedykolwiek urodził. Dał nam instrukcje tego, jak zacząć tą tajemniczą podróż dawania daru. Przede wszystkim, On wiedział, że musi iść do źródła wszystkiego, jeśli ma być Dawcą Daru. Jezus wiedział, że sam w Sobie nie ma niczego do dania, lecz gdy współpracował z Ojcem, nagle wszystko, co miał Ojciec, stawało się „substancją”, którą On mógł dawać. Jego „wiara” w Ojca czyniła Go doskonałym we wszystkim, cokolwiek robił. Jakież postrzeganie miał Jezus w byciu przykładem Dawcy Daru! „Wiara” jaką miał Jezus w to, że Ojciec pokaże Mu, to co ma dawać każdego dnia i Jego wiara stały się „substancją”.

Jezus był również myślicielem. Nie chodził wokół w pozbawionej życia formie. Wręcz przeciwnie, stale modlił się; co zinterpretowane oznacza, że rozmawiał z Bogiem. Jezus wiedział, że Ojciec chce tworzyć i dawać coś nowego i świeżego każdego dnia, a zatem, Jezus rozmawiał i myślał z Ojcem każdego dnia. Jeśli chcemy być Dawcami Daru, musimy rozmawiać z Ojcem a następnie myśleć w szczególny i inny sposób. Musimy rozumieć to że robienie różnych rzeczy jest bezpośrednim wynikiem tego sposobu myślenia. Jeśli chcemy robić w życiu coś w „szczególny sposób”, to musimy nauczyć się myśleć w „sposób”, który będzie zgodny z tym „szczególnym sposobem”, według którego chcemy żyć. Jezus chciał dawać, więc myślał w taki sposób, który był sprzyjał dawaniu.

Jezus chciał również 'uwolnić’ bogactwa Królestwa Niebieskiego i wiedział, że tylko „prawda” może osiągnąć to niebiańskie zadanie. Widzimy więc, że musimy „myśleć” w taki szczególny sposób, aby być w zgodzie z „prawdą”. Aby myśleć i żyć w „prawdzie” na przyszłość, wymagane jest od nas więcej niże pozwalanie na to, aby nasze obecne okoliczności dyktowały nam co mamy myśleć i jak żyć.

Musimy „myśleć” i żyć w „prawdzie” bez względu na okoliczności. Ten rodzaj „myślenia” jest twórczy w swej naturze. Jak będziemy mogli dawać z tego, co obecnie posiadamy? Jezus nie myślał zgodnie z okolicznościami; zupełnie nie. Nasze okoliczności są tylko prawdą przeszłości, ale nie są prawdą przyszłości. Nasze okoliczności są dowodem „myślenia” przeszłością.

Ten rodzaj myślenia jest bardzo łatwy i nie wymaga żadnego wysiłku, ale też nie przyniesie nic nowego i świeżego, co można będzie dać. Jeśli mamy być Dawcami Daru i dawać ze skarbnicy Niebios, musimy zacząć myśleć i żyć przyszłością, a nie myśleć i żyć przeszłością. Musimy zacząć działać tak, jak powiedział Jezus: Zaprawdę, zaprawdę powiadam wam, Syn sam od siebie nic uczynić, tylko to, co widzi, że Ojciec czyni; co bowiem On czyni, to samo i Syn czyni.

Pamiętaj o tym, że Bóg tworzy każdy nowy dzień każdego dnia i On chce, abyśmy tworzyli go z Nim. Aby to robić musimy posiadać twórczy, a nie konkurencyjny sposób myślenia. Bardzo trudno jest utrzymać taki twórczy sposób myślenia, szczególnie wtedy, gdy nasze okoliczności sprzeciwiają się „prawdzie” i naszemu „myśleniu”. Lecz to właśnie tutaj wkracza „wiara”.

Heb 11:1: Wiara jest pewnością tego, czego się spodziewamy, przekonaniem o tym, czego nie widzimy.

Każdedziałanie widoczne w tym świecie, wywołuje obraz w umyśle, który stanowi konflikt między tym co „przeszłe”, a „przyszłe”. Tylko „prawda” podtrzymywana przez „wiarę” zmieni przyszłość. Jeśli chodzimy w taki sposób, będziemy unikać wszelkiego strachu, zwątpienia i będziemy wchodzić z Ojcem w nowy dzień stworzonej obfitości Królestwa Bożego. To z obfitości tego Królestwa możemy dawać dary Bogu i ludziom. Bóg posłał Swego Syna na tą ziemię jako wieczny dar dla ludzkości. Bóg jest Stwórcą wszystkiego, lecz jest to pomniejszy dar. Jego głównym darem jest dar dawania: dawania za darmo; dawania tam, gdzie nie ma wdzięczności; dawania, gdy On nie jest uznawany; dawania, nie oczekując niczego w zamian; dawania, ponieważ On pierwszy umiłował nas. Bóg daje, ponieważ On patrzy w przyszłość. On wie, że swobodne dawanie jest czystym duchem, a czysty duch trwa na wieki. On przetrwa czasy i przestrzeń, i będzie trwał na wieczność. Wszystko, czego nam trzeba to przyjąć ten cudowny dar od naszego Ojca.

Przyjmij więc Tego, nazwanego Jezusem, dziś i przyjmij prawdziwy dar Bożonarodzeniowy. Gdy to zrobisz, możesz żyć i iść przez życie, pytając Ojca każdego dnia, co możesz dziś dać. Dawanie nie jest zdarzeniem raz do roku, lecz jest stylem życia Niebios. Rozpalmy ogień w naszej duszy dziś i pozwólmy naszym sercom ogrzewać się Duchem Bożego Narodzenia. Dawajmy to, co Ojciec mówi, że chce nam dać. Nie dawajmy z potrzeby chwili, lecz słuchając tego, co Ojciec niebieski mówi do nas: „Pomóż jedzeniem matce i jej dzieciom”, czy „Przyciśnij do siebie bezdomnego mężczyznę i powiedz mu, że Jezus kocha go tak samo”. Dawanie pochodzące z serca jest w zgodzie z Królestwem Niebios. Dawajmy z obfitości Niebieskiego Królestwa te dary, które mają wieczną wartość.

1 Kor. 13:13:

A teraz pozostaje: wiara, nadzieja i miłość,

lecz z nich najważniejsza jest miłość.

продвижение сайта

Cynizm

 Alan Smith

15 listopada 2007

Gal. 6:2-4: Jedni drugich brzemiona noście, a tak wypełnicie zakon Chrystusowy. Jeśli bowiem kto mniema, że jest czymś, będąc niczym, ten samego siebie oszukuje. Każdy zaś niech bada własne postępowanie,

         Cynizm, cóż za słowo!
Możesz zapytać, jak to możliwe, aby mógł być problemem?

Myślałeś, że bycie 'cynicznym’ jest słowem, które określa ludzi, którzy nie są tacy jak ty? Przyjrzymy się bliżej temu słowu, ponieważ w moich badaniach odkrywam, że chodzi tutaj o chorobę duchową. Człowiek, który dopuszcza do siebie „cynizm” i staje się on częścią jego/jej „postrzegania” jest osobą, która wkrótce zostanie oddzielona od kościoła, rodziny i przyjaciół. Całkiem mocne stwierdzenie, prawda? Wierzę, że ta duchowa choroba atakuje umysł, aby jej duchowy człowiek zachorował i ostatecznie umarł! Czy wiedziałeś o tym, że gdy „cynizm” zostaje wprowadzony do twoich myśli, twoje postrzeganie zostało najechane przez moce ciemności? Oto definicja słowa „cynizm”:


Cynizm: postawa pogardliwej lub znudzonej negacji, a w szczególności ogólne niedowierzanie w integralność czy wyznawane motywacje innych.

Czy kiedykolwiek twoje myśli oszalały, widząc tylko to wszystko, co jest złe we wszystkim?

Być może było to w twoim przypadku bardziej subtelne. Może zacząłeś po prostu starać się pomóc komuś, kto znalazł się w problemach, lecz nagle zacząłeś postrzegać siebie, jako „wielkiego i mądrego”. Czy też, być może, powiedziałeś sobie, że twój dar rozeznawania jest wielkim wkładem, ponieważ widzisz „ukryte motywy” u innych ludzi? Pamiętaj, że jest bardzo zdecydowana linia podziału między „rozeznaniem”, a byciem „cynicznym”.

Powtórzmy: Wierzę, że bycie cynicznym jest najgorszą rzeczą, jaka może się przytrafić komukolwiek. Niebezpieczeństwo i zniszczenie wywoływane tą duchową chorobą jest zatrważające: a duchowo, jest śmiertelna. Przeważnie nawet nie wiesz o tym, że to robisz. Jednym z problemów tego śmiertelnego „postrzegania” jest to, że wierzysz, iż to Duch Święty daj ci te wewnętrzne, prorocze informacje: podczas gdy faktycznie jest to projekcja z ciemnej strony twojego własnego serca.

Oto krótka lekcja historii na temat pochodzenia tego słowa. W starożytnej Grecji istniała grupa założona przez filozofów zwanych Cynikami. Ich system wierzeń był zbudowany na „percepcji” negowania wszystkiego, co nie wspierało ich doskonałych cnót. Tak więc, uważali siebie za doskonałych w sprawach ludzkich zachowań. Cynicy byli bardzo inteligentni a nawet poszukiwani w sprawach osądzania pewnych szczególnych spraw. Doprowadzili do doskonałości sztukę „krytycyzmu” i używania „sarkazmu” jako części języka w komunikowaniu swoich wierzeń. Jednym z ich znaków charakterystycznych było to, że wyśmiewali zachowania i motywacje innych. W miarę upływu czasu ci Cynicy sprzedawali swoje domy i wszelkie posiadłości. Ich „postrzeganie” było takie, że te wszystkie „rzeczy” sprzeciwiały się „cnocie” i były ostatecznie złe. Wierzyli w swoją filozofię religii, którą był cynizm, aż do zanegowania osobistej higieny, zobowiązań wobec rodzinnych i społeczeństwa. W końcu, wierzyli, że byli „szczęśliwi”, ponieważ wszystko wokół nich było złe, poza ich doskonałym sposobem myślenia. Ich cyniczne „postrzeganie” spowodowało, że odizolowali się od wszystkich innych wokół nich, a zatem wykluczyli się ze społeczeństwa. Termin „Cynizm” jest tak naprawdę zaczerpnięty z greckiego słowa kuon, angielskiego „dog” (pies). To słowo zostało przypisane Cynikom, ponieważ w końcu żyli jak psy na peryferiach Rzymu. Niemal 2000 lat później, pisarze tacy jak Shakespeare i Swift używali ciężkiego sarkazmu i satyry do wyśmiewania ludzkich zachowań, odnawiając w ten sposób cynizm w ludzkiej kulturze. Jestem pewien, że już się zastanawiasz jak można rozpoznać to czy sam nie zostałeś zarażony tą duchową chorobą? (Cynicy mieli takie powiedzenie: „Znajdź wady u innych, zanim oni znajdą je u ciebie” – przyp.tłum.)

Przede wszystkim musisz zrozumieć, że ta choroba czy „duchowy niszczyciel” musi mieć miejsce, do którego się przyczepia i wzrasta. Tym miejscem w tobie jest „pycha” i pycha jest żyznym gruntem dla tej „zgubnej choroby”. Cynizm zapuszcza korzenie i rośnie w szybkim tempie w doskonałym środowisku pychy. Jest to duchowa choroba, która najpierw musi uwieść, a następnie oszukać swego nosiciela. Skąd możesz wiedzieć, że to się stało? Możesz o tym wiedzieć, jeśli przestaniesz „nosić ciężary jedni drugich” i zaczniesz myśleć zbyt wysoko o sobie. Ta choroba to „pycha” na sterydach. Chrystus wezwał nas do pomocy, a nie do potępiania jedni drugich. Zbadamy cynizm dalej, aby zobaczyć w jaki sposób ewoluuje w naszym myśleniu. Wierzę, że istnieją 4 stopnie choroby cynizmu. Poniżej znajduje się lista tych kolejnych stopni rozwoju.


Pierwszy stopień
to „desperacja”. Cynizm zaczyna przejmować inicjatywę, gdy „nadzieja” zaczyna gasnąć. Ubywanie nadziei jest „przynętą” na duchowym haczyku. Atak Szatana ma za zadanie zniechęcić cię, ponieważ wie on, że gdy będziesz zniechęcony, będziesz dobrym kandydatem na jego religię i filozofię „cynizmu”. W tym stanie tracisz nadzieję, co do swoich przyjaciół, rodziny i kościoła Jezusa Chrystusa. Jakkolwiek wszyscy jesteśmy niedoskonali, nadal mamy kochać siebie nawzajem w tych naszych niedoskonałościach, ponieważ wypatrujemy tego dnia, w którym wszyscy będziemy podobni do Niego.

1 Jn 3:2-3: Umiłowani, teraz dziećmi Bożymi jesteśmy, ale jeszcze się nie objawiło, czym będziemy. Lecz wiemy, że gdy się objawi, będziemy do niego podobni, gdyż ujrzymy go takim, jakim jest. I każdy, kto tę nadzieję w nim pokłada, oczyszcza się, tak jak On jest czysty.

Nadzieja w Nim, a nie w każdej rzeczy, która jest zła u każdego innego, oczyszcza nasze „myśli” i pomaga tworzyć świeże spostrzeganie, które jest pełne świeżych idei życia, a nie śmierci.

Stopień drugi tej fałszywej religij to „krytycyzm”. Gdy stajesz się lepszy w „krytykowaniu” niż w kochaniu niekochanych, wiesz, że zacząłeś swoją podróż zwodzenia samego siebie. Ta zwodnicza droga jest bardzo samotną drogą. Im dalej w tą ścieżkę idziesz, tym mniej ludzi widzisz podróżujących z tobą i kształtuje się w ten sposób duch strachu i samotności. Z jakiegoś powodu będziesz mówił do siebie: „Czuję się lepiej, niż czułem się kiedykolwiek w całym moim życiu, nigdy nie myślałem wyraźniej”. Niemniej, głęboko w sobie, czujesz się samotny, przestraszony, zmęczony i bardzo nieszczęśliwy. Cóż za zwiedzenie! Ten „krytycyzm” spowoduje, że będziesz nosił w swym sercu fałszywe świadectwo przeciwko tym, których kiedyś kochałeś i szanowałeś. Teraz już nie tylko nadgryzłeś przynętę, lecz zacząłeś przełykać haczyk.

II Moj. 20:16: Nie mów fałszywego świadectwa przeciw bliźniemu swemu.

Stopień trzeci tej śmiertelnej duchowej choroby jest odczuwany jako bardzo „intelektualny”. Im dalej od Ducha Bożego znajdujesz się, tym mądrzejszy wydajesz się samemu sobie, sprawiając tylko to, że coraz trudniej jest prawdzie Bożego Słowa nawiedzić twoje myśli i zmienić sposób postrzegania. Ta zwodnicza, samotna droga została wyłożona kamieniami pychy przez twoją własną inteligencję.


Gal. 6:3:
Jeśli bowiem kto mniema, że jest czymś, będąc niczym, ten samego siebie oszukuje.

Stopień czwarty jest stanem śmierci. Przynęta została wzięta, przełknięta i teraz haczyk wbił się dobrze. Twoje myśli zostały wzięte do niewoli przez przeciwnika. Pełne przyjęcie tej fałszywej religii powoduje, że tracisz „wiarę” w te rzeczy, które kiedyś miały dla ciebie ogromne duchowe znaczenie. Możesz być pewien, że twoja „wiara’ została ci skradziona, gdy to złe postrzeganie zacznie swoje życie w tobie. Jest to narzędzie Szatana, aby zatrzymać duchowe przebudzenie w tobie. Tego rodzaju myślenie wydaje się być dobre, lecz przynosi śmierć dla duszy i ducha. To przechwycenie twoich myśli jest najbardziej zwodniczą bronią w chrześcijańskim kościele. Jest to subtelny duchowy wirus, który atakuje twoje postrzeganie (percepcje), zmieniając twoją rzeczywistość na taką, która oddziela cię od Ciała Jezusa Chrystusa i innych. Uniemożliwia również harmonię twojego życia. Rozważ ponownie ten fragment Pisma.


Gal. 6:2-4:
Jedni drugich brzemiona noście, a tak wypełnicie zakon Chrystusowy. Jeśli bowiem kto mniema, że jest czymś, będąc niczym, ten samego siebie oszukuje. Każdy zaś niech bada własne postępowanie,

       Modlę się o to, aby każdy z nas zidentyfikował ten schemat działania ciemnej strony i nie brał udziału w żadnej z jej działalności. Każdy z nas musi badać swoje własne postępowanie, aby zobaczyć czy naprawdę jest w zgodzie z Królestwem Bożym.


Wiele Błogosławieństw,

Alan

оптимизация сайтов seo

FtF_03.01.08 Pan zaś…#Friend to Friend

#

logo

03 stycznia 2008

Bóg zaś...


Sharon Jaynes


Prawda na dziś.

Bóg zaś daje dowód swojej miłości ku nam
przez to, że kiedy byliśmy jeszcze grzesznikami, Chrystus za nas umarł

(Rzm. 5:8)


Przyjaciółka Przyjaciółce

„Co jest nie tak ze mną?” – zastanawiałam się. „Dlaczego nie
mam tego pokoju w moim życiu, który widzę u innych ludzi. Dlaczego
nie mam wiary, którą odczuwam u innych chrześcijan wokół mnie?
Dlaczego zawsze czuję się tak, jakbym nie była wystarczająco dobra?”
Przez wiele lat byłam w niewoli poczucia niższości, nieodpowiedniości i niepewności.
Wyglądało to tak, że na zewnątrz miałam wszystko , lecz w środku byłam małą
tchórzliwą dziewczynką ukrywającą się w narożniku placu zabaw w nadziei,
że nikt nie zauważy mojej niechęci do przyłączenia się.


Pewnie spodziewasz się już, co chce powiedzieć? „Lecz wtedy spotkałam
Jezusa i cała moja niepewność odeszła”. Och, chciałabym, żeby tak było, lecz
ta mała niepewna dziewczynka, wyrosła na niepewną chrześcijankę. Dorastałam
w domu, w którym moi rodzicie walczyli ze sobą w mojej obecności słownie
i fizycznie. Te walki budziły we mnie strach i zagrożenie, poczucie, że niewiele
znaczę i jakoś tu nie pasuję. Widziałam wiele rzeczy, których małe
dziecko nigdy nie powinno oglądać i słyszałam słowa, których małe dziecko
nigdy nie powinno słyszeć. Pamiętam, jak szłam spać, zakrywając ciasno kołdrą
podbródek i modląc się, abym mogła szybko zasnąć i odciąć ten hałas,
który robili moi rodzicie wrzeszcząc i walcząc ze sobą. Jako
mała dziewczynka, pomimo że byłam całkiem śliczna, nigdy nie czułam się ładna
czy akceptowana. Chciałam być kochana czy ceniona, lecz zawsze czułam, że
jestem kiepskim materiałem na córkę. Doszłam do wniosku, że
nie jestem wystarczająco ładna, wystarczająco mądra, wystarczająco utalentowana
czy na tyle dobra, aby ktokolwiek się mną interesował.


Gdy miałam sześć lat, ruszyłam do szkoły z nowym pudełkiem kredek, sukienką
kropki i nową nadzieją, że będę kochana, lecz pierwsza klasa tylko potwierdziła
moje obawy. Nie byłam „wystarczająco…” Od chwili, gdy moja nauczycielka
wyciągnęła pierwsze tabliczki z literami, wiedziałam, że będą kłopoty. Wtedy,
w sześćdziesiątych latach przedszkole było dobrowolne, a ja chodziłam do przedszkola
sponsorowanego przez kościół, gdzie skupialiśmy się na kolorowaniu
obrazków, zabawach i naklejankach. Lecz pierwsza klasa to była zupełnie
inna zabawa z literami, cyframi i testami.


Pamiętam jedno ćwiczenie z literowania, które sprawiało, że do dziś
pocą mi się ręce. Siadaliśmy na małych krzesełka w jednej linii ułożonych
jakby do zabawy w pociąga. Nauczycielka trzymała karty z wyrazami, abyśmy
rozpoznawali słowa. Jeśli ktoś nie rozpoznał, musiał iść do kozy. Spędziłam
większość pierwszej klasie w kozie. Z jakiegoś powodu miałam szczególne
problemy ze słowem „the”.


Mego brata, który wykazał się wielką inteligencją, uczyła ta sama
nauczycielka pięć lat wcześniej i zdaje się, że uważała jakoś, że ten gen
gdzieś czaił się, przebłyskując nadzieją.
Pomoge jej ? musiała sobie pomyśleć. Zrobiła dla mnie imienną
tabliczkę z napisem „the”, którą musiałam nosić przez dwa tygodnie.
Uczniowie podchodzili do mnie i pytali: „Po co nosisz tą tabliczkę?” „Musisz
być głupia”. „Coś jest z tobą nie tak?” Nauczyłam literować słowo „the” lecz
nauczyłam się też tego, że jestem głupia, nie dość mądra jak wszyscy
inni i znowu tego, że … 'nie wystarczająca…”


Niższość, niepewność i nieodpowiedniość stały się systemem czy filtrem,
który ukształtował mój umysł i każda moja myśl, każda interpretacja
mojego małego świata musiała przejść przez to sito niedoboru, zanim trafiła
do umysłu. Do czasu gdy byłam nastolatką ten filtr zabetonował się zdecydowanie
na miejscu.
Lecz Bóg nie pozostawił mnie w takim stanie. Czy nie
wspaniałe są słowa „Bóg zaś”? To moje dwa ulubione słowa w Biblii.
Bóg zaś nie zostawił mnie w takim stanie.

Zanim opowiem
wam resztę historii, zatrzymajmy się na chwilę refleksji.


Pomódlmy się

Drogi Panie, tak bardzo cieszę się, że Ty nie zostawiasz nas
w dole, lecz wzywasz nas, abyśmy stanęli na twardym gruncie. Ps. 40:1-4):
Cierpliwie wołałam do PANA, a on zwrócił się
do mnie i usłyszał moje wołanie. Wyciągnął mnie z dołu zagłady, z błota grząskiego;
postawił moje stopy na skale, umocnił kroki moje. Włożył w moje usta pieśń
nową, hymn chwały dla Boga.
Dzięki ci, słodki PANIE.
W imieniu Jezusa. Amen.


A teraz twoja kolej

Przepraszam, że zostawiam cię teraz w oczekiwaniu, lecz chcę,
abyśmy się zatrzymali i zastanowili na chwilę. Czy twoje życie znajduje
się teraz w dole? Zwróć się do Ps. 40:2 w Biblii. Jak ja to zrobiłam
w modlitwie, zaoferują ją Bogu, jako twoją własną modlitwę.

Czy Bóg
wyprowadził cię z dołu? Zatem radujmy się razem! Chciałabym o tym usłyszeć.
Zaloguj się na

www.sharonjaynes.com

i podziel się z nami swoją historią.


Księga Objawienia 12:11 mówi:


A oni zwyciężyli go przez krew Baranka i przez słowo świadectwa swojego,


i nie umiłowali życia swojego tak, by raczej je obrać niż śmierć.


Za każdym razem, gdy opowiadasz swoja historię jest to kolejny cios w plan
przeciwnika. Alleluja!

Girlfriends in God
P.O. Box 725
Matthews, NC 28106
info@girlfriendsingod.com
www.girlfriendsingod.com

продвижение сайта

Wchodzenie do Królestwa

www.verticallifeministries.org
destinys_kiss2004 @ yahoo.com


Ostatnio wiele słyszałem, czytałem a nawet pisałem na temat rozpoznania tego,
czym jest prawdziwe Królestwo Boże. Uważajmy na to, co się pisze w
tym temacie, ponieważ Królestwo Boże nie polega na słowie, lecz na
mocy (1 Kor. 4:20).


Skoro więc usłyszeliśmy tą prawdę o naturze Królestwa i usłyszeliśmy
tamtą prawdę o naturze Królestwa; bądźmy ze sobą szczerzy; czy ja
jestem przygotowany, aby uchwycić się PIERWSZEJ PRAWDY o Królestwie,
która daje mi istotę natury Królestwa i prawo do życia tam
jako syna?
Zanim dotkniemy tego, czym ta pierwsza prawda może być, pozwólcie,
że zilustruję coś przy pomocy historii z mojego życia.


Rządzenie

Dorastałem na 'ślepej ulicy’. Na tym końcu był stos drewna, gdzie wraz z
braćmi i kolegami budowaliśmy 'forty’. Kopaliśmy ogromną dziurę w ziemi; przykrywaliśmy
ją gałęziami; po czym stroiliśmy ją według naszego upodobania.


Nigdy nie mieliśmy problemów przy wspólnej budowie (możecie
to sobie wyobrazić, że wymagało sporo wysiłku), lecz gdy budowla była już
gotowa, zaczynała się dyskusja, kto z nas ma być przywódcą (czy królem)
i wtedy zaczynały się problemy. W jednym takim szczególnym zdarzeniu
uczestniczyłem, gdy miałem około 13 lat, a walka zaczęła się między mną i
moim bratem, Barrym.


Barry był silniejszy ode mnie, lecz ja byłem podlejszy. Byłem dwa lata starszy
od niego i tego dnia skończyło się to tak, że zrzuciłem go tego drewna dalej
w górę ulicy. Tuż obok naszego domu przerzuciłem go zza siebie rozłożył
się na chodniku. Teraz był mój.


Mój syn

Pół na trawie, pół na chodniku, Barry leżał na plecach w rynsztoku.
Lałem go, gdy naglę wielką dłoń poderwała mnie w górę i odrzuciła
mnie na trawnik. Jeszcze bardziej wściekły skoczyłem na nogi tylko po to,
aby spojrzeć wprost w oczy równie wściekłej osoby; Mojego Ojca.
„A tobie co się wydaje, ,….., że co robisz?” – syknął na mnie i na
mnie, z rękami na swoich biodrach, jak ja w ogóle mogę tak traktować
kogoś innego!


Bąkałem coś o tym, że Barry pierwszy rzucał pięściami, lecz wtedy stało się
coś, czego nigdy nie zapomnę. Nagle jakieś usprawiedliwienie, choć szalone,
przyszło nie wiadomo skąd: „On jest moim bratem!”


Ojciec zamknął się, lecz zrobił bardzo potężny krok w moją stronę. Wisząc
jak wieża nade mną, z płonącymi oczyma, przyłożył palec do mojej piersi i
powiedział:


„On jest moim synem”.


Sprawiedliwość? Czy po prostu MY?

Ojciec był policjantem. To on sam uczył mnie, jak się bronić. Wierzył w sprawiedliwość,
lecz wierzył również w docieranie do niej przy pomocy właściwych środków.
A to czego uczył mnie, abym umiał się bronić, nigdy nie było po to, abym
umiał wymuszać na kimkolwiek swojego zdania.


I powiedział także do tych, którzy pokładali ufność w sobie samych,
że są usprawiedliwieni, a innych lekceważyli, to podobieństwo: Dwóch
ludzi weszło do świątyni, aby się modlić, jeden faryzeusz, a drugi celnik.
Faryzeusz stanął i tak się w duchu modlił:
Boże, dziękuję ci, że nie jestem jak inni ludzie, rabusie, oszuści, cudzołożnicy
albo też jak ten oto celnik. Poszczę dwa razy w tygodniu, daję dziesięcinę
z całego mego dorobku. A celnik stanął z daleka i nie śmiał nawet oczu podnieść
ku niebu, lecz bił się w pierś swoją,
mówiąc: Boże, bądź miłościw mnie grzesznemu. Powiadam wam: Ten poszedł
usprawiedliwiony do domu swego, tamten zaś nie; bo każdy, kto siebie wywyższa,
będzie poniżony, a kto się poniża, będzie wywyższony.


Łk. 18:9-14


Dlaczego czułem się usprawiedliwiony tłuc mojego brata, tylko dlatego, że
był moim bratem? Nie wiem tego, lecz widzę dziś bardzo wiele podobnych postaw
w kościele i mam już tego dość. Chciałbym więc być głosem przypomnienia mojego
Ojca, który mówi: „Brat, który sprawia ci problemy może
być twoim bratem, lecz jest on Moim synem. A jeśli ty decydujesz się być
dla niego twardym, uważaj. Znajdziesz się w Mojej ręce a Mój gniew
spadnie na ciebie, więc lepiej zastanów się wcześniej”.


„MY” w Jezusie

Wszelkie relacje zaczynają się od tego, co Oswald Chambers nazywa: „Służbą
wewnętrzną”. „JEDNĄ z pierwszych lekcji nauczanej przez Służbę Wewnętrzną
jest rozmawiać z Bogiem w monologu: Mówić Mu to, co ty wiesz, że On
wie, po to, abyś mógł poznać to tak, jak On zna”.
Jedną rzeczą jest wiedzieć, że Bóg kocha Swoje dzieci i że ja mam robić
to samo, a inną jest wiedzieć, że Bóg chce mnie ukształtować na podobieństwo
Jezusa; a współczesną służbą Jezusa jest wstawiennictwo (Hebr. 7:25).


Jeśli mam znać Królestwo od wewnątrz, muszę znaleźć się na jednej linii
z co najmniej dwoma punktami. Muszę uznać to, że nie jestem w stanie dowiedzieć
się niczego o Królestwie dopóki nie uchwycę tych dwóch
punktów jako „pierwszej prawdy” Królestwa:


Krzyż

To doprowadziło mnie do miejsca, w którym teraz modlę się modlitwą
w pierwszej osobie liczby mnogiej. tj.: per „my”. Zazwyczaj modliłem się
tak: „Ojcze, miej miłosierdzie nad ’takim to a takim’ i pomóż
mu zobaczyć ’to a to’ i daj mu łaskę, aby był bardziej ’taki a
taki
’, lecz już się tak nie modlę.


Byłem szczery, lecz nie uważam już więcej siebie za kogoś mocnego i mogącego
pomóc mojemu bratu z tej perspektywy. Zamiast tego, zacząłem postrzegać
mojego brata i siebie jako jedno w naszej słabości. Tak więc teraz, za każdym
razem, gdy widzę słabość mojego brata, modlę się modlitwą per „my”, widząc
nas jako jedno.


Nadal uczę się tej lekcji, lecz wierzę, że jest to serce Królestwa
i że jego zbawcze namaszczenie jest zasadą zwaną „MY” (ponad mną, moim i
nasze). Wiem również, że ta zasada, nauczanie jej czy głoszenie nic
dobrego nie da, dopóki ja sam nie będą żył według niej. Ponieważ wyłącznie
wtedy, gdy żyję tą zasadą i świat patrzy na to, że z całego serca uchwyciłem
się jej, widzi prawdziwą miłość i moc Bożą (Jn 17:21-23)


Takie życie „MY” może da się osiągnąć tylko w modlitwie. Więc staram się
w moich modlitwa uchwycić pełnię tego, kim jesteśmy jako Ciało, mówiąc:
„Ojcze przebacz NAM,… miej miłosierdzie dla NAS, pomóż NAM zobaczyć,..
daj NAM łaskę do zmiany…”


Skupiam się w moich osobistych modlitwach i wewnętrznej wizji na widzeniu
NAS uzdrowionych i na ZJEDNOCZENIU, modląc się: „Dziękuję ci, Ojcze, że wzrastaMY;
że jesteśMY złączeni i dopasowani razem jako JEDNO w Chrystusie, że skutecznie
zaspokajaMY potrzeby jako połączeni w JEDNO ze sobą razem w JEDNO ciało,
budując siebie na wzajem w miłości JAKO JEDNO”.


Jest to obecnie spersonalizowana wersja tego, jak się modlę i wierzę w Ef.
4:16. Śmierć i życie są w mocy języka i uczę się poddawać dzieło uzdrowienia
i pełni między mną a innymi mądrości i zdolnościom Ducha Świętego. Ponieważ
bez Niego moja naturalna miłość nie wystarczy, aby utrzymać na tyle długo
i dotarł do życia.


Sprawiedliwość w rzeczywistości MY

Pomalutku, mój wzrok oczyszcza się w tej sprawie, gdy Bóg przez
Swoją łaskę wszczepia we mnie służbę pojednania. Gdy modlę się modlitwą per
MY dochodzę do tego, aby widzieć mojego w brata bardziej współczujący
sposób.


Moje niezadowolenie nie znikło, lecz skłoniło się przed miłością. Zostało
zmuszone do uznania krzyża jako sprawiedliwości Bożej: pojednawczą wyrówniarką
wszystkiego. Z tego punktu widzenia wzrósł mój wewnętrzny pokój,
a co bardziej zdumiewające, coś pięknego dzieję się, czego się nigdy nie
spodziewałem:


Okrywam innych w modlitwie;
utożsamiając się z Jezusem w takim wstawiennictwie,



Sam Jezus staje po mojej stronie;
okrywając moją nagość Swoim miłosierdziem.


Najpiękniejszą częścią mojego wzrostu w jedności z innymi jest to, że zacząłem
postrzegać Jezusa i siebie bardziej jako 'NAS’. Oczywiście było to faktem
przez cały czas, który wynikał z miłości krzyża. Nigdy tak naprawdę
nie przeżywałem wolności tej prawdy, dopóki nie zacząłem identyfikować
się z grzechami mojego brata jak z moimi własnymi, w przeciwieństwie do stania
na zewnątrz jego grzechu, usiłując mu pomóc lub chodząc wokół
niego, lub, co najgorsze,….


Nie jestem w stanie powiedzieć, że jest to droga bez kosztów, ponieważ
krzyż zawsze je wnosi, niemniej odkrywam, że jeśli bardziej szukam korzyści
brata niż własnej to otwierają się drzwi do obfitego zaspokojenia moich własnych
potrzeb.


TEN Klucz

Otrzymaliśmy klucze do Królestwa, lecz bez 'pierwszego klucza” –
krzyża – który8 daje nam wejście przez łaskę, pozostałe klucze są
bezużyteczne, ponieważ otwierają tylko wewnętrzne drzwi.


Krzyż jest TYM KLUCZEM do Królestwa. On otwiera drzwi do serca Jezusa,
który modlił się: Ojcze, przebacz im, bo nie
wiedzą, co czynią
.


Otwieranie drzwi i słuchanie o tym, że sprawiedliwość jest tym punktem, w
którym my musimy zdecydować: „Czy uchwyciłem tą sprawiedliwość, czy
też szukam 'innego królestwa’?” Decyzja, oczywiście, należy do całkowicie
ciebie.


Sprawiedliwość Boża nie ustąpi ze swojej doskonałości ku naszej „praw- ości”.
Jest to dzieło zupełnie nie podlegające negocjacjom. Jeśli więc uchwycimy
doskonałe dzieło sprawiedliwości Krzyża, a tym samym doskonałej miłości Bożej,
musimy wejść do objawienia Królestwa następujących rzeczy:


Wyłącznie Jezus ma prawo mówić: „oni”.


Cała reszta nas, będących zbiorową częścią nich, musi modlić się:
„Ojcze, przebacz NAM”.


Życie Królestwa Bożego, ponad samym poznaniem, jest żywą sprawiedliwością,
żywym pokojem i żywą radością, które są doświadczane z wewnątrz Królestwa
w Duchu Świętym.


Czy dostrzeganie krzyża w taki sposób jak to opisałem będzie kluczem
do właściwej sprawiedliwości, co może wprowadzić cię na wewnętrzne dziedzińce
Jego pokoju i radości?


Próbuj modlić się modlitwami per „NAS”, ponieważ, gdy tak będziesz
robił, nagle odkryjesz „JEDNO” z Ojcem i Synem; głęboko wewnątrz Królestwa
Bożego.

зарегистрировать сайт в каталоге яндекс

BC_31.12.07 Ziarno apostazji

logo


31 grudnia 2007


Dzisiejsze rozważania zaczerpnięto z:
ZIARNO APOSTAZJI

Chip Brogden

http://www.theschoolofchrist.org/articles/apostasy.html

Tylko ze słyszenia wiedziałem o Tobie, a teraz moje oko ujrzało ciebie (Job 42:5).


Sprawdzanie     Joba było ważnym i decydującym
testem, tyglem, w którym każdy chrześcijanin będzie oczyszczony, przesiany i zważony. Jak dalece? Wyrażają to słowa samego Job, gdy zbliżał się do końca swej próby: Tylko     ze słyszenia wiedziałem o Tobie, lecz teraz moje oko ujrzało     ciebie. TERAZ! TERAZ! TERAZ!   Wcześniej     słyszał o Nim, lecz teraz widzi Go i pada na ziemię. Przedtem     czcił Go, słysząc, teraz czci Go, widząc i znając.


Godzę się z tym, że Bóg postawił go wobec tak doświadczalnego poznania, wystawiając go na ataki diabła, okrucieństwo jego środowiska, niezrozumienie przyjaciół, stratę rodziny i materialnych posiadłości oraz jego fizycznego niedołęstwo. Godzę się z tym, że jeśli ktokolwiek chce podnieść krzyż i iść za Chrystusem to takie doświadczenia są jedynym rzeczywistym oczekiwaniem, które Jego uczniowie mogą brać pod uwagę.



Subscribe to these daily messages:

http://www.TheSchoolOfChrist.Org/join.html

продвижение сайта

BC_29.12.07 Matrix jako przypowieść

logo


29 grudnia 2007


Dzisiejsze rozważania zaczerpnięto z:
MATRIX JAKO PRZYPOWIEŚĆ

Chip Brogden

http://www.theschoolofchrist.org/articles/matrix3.html

W końcu, bracia moi, umacniajcie się w Panu i w potężnej mocy jego. Przywdziejcie całą zbroję Bożą, abyście mogli ostać się przed zasadzkami diabelskimi (Ef. 6:10,11).


Gdybyśmy postrzegali diabła jako pokonanego wroga to nie walczylibyśmy, lecz stali. Jeśli widzimy siebie, jako ludzi ziemskich to będziemy zachowywać się w ziemski sposób: nasze słowa, myśli, modlitwy, uczynki, walki będą odzwierciedlały te ziemskie odpowiedniki. Jeśli widzimy siebie jako posadzonych wraz z Chrystusem w okręgach niebieskich to będziemy zachowywać się w niebiański sposób, jak niebiańscy ludzie, wprowadzający Umysł, Wolę oraz Królestwo Boże do wszystkiego, co sprzeciwia się Chrystusowi na ziemi.

Jak zdobywamy niebiańską wizję? Musimy prosić o to, abyśmy widzieli tak, jak On widzi. Musimy modlić się, aby Bóg oświecał nasze serca.
Nasza wizja wpływa na nasze działania.


Subscribe to these daily messages:

http://www.TheSchoolOfChrist.Org/join.html

aracer.mobi