Przemyślenia nad „cichym czasem”

Frank Viola Unfiltered

Nie wiem, kto wymyślił termin „cichy czas’, lecz prawdopodobnie ktoś z was jest w stanie prześledzić to gdzieś tam wstecz historii. Jeśli to zrobisz to dodam tą informację do niniejszego artykułu. Z koncepcją „cichego czasu” wiążą się trzy główne problemy, którymi chciałbym się zająć w tym artykule. Przyjrzymy się im kolejno i proszę nie ślizgać się po tekście, aby nie stracić niuansów.

1) W ewangelicznych kręgach tzw.: „cichy czas” był źródłem źródłem poczucia winy przez całe dziesięciolecia.
Tak to funkcjonuje: pastor mówi ci, że Bóg chce, abyś codziennie spędzał „cichy czas” – co w zasadzie oznacza modlitwę i czytanie Biblii.
Zainspirowany jego słowami zaczynasz z gorliwością. Po tygodniu czy dwóch wypada ci jeden dziań, po czym następny i zaczyna się wpadanie w pułapkę poczucia winy.

W głowie powtarza ci się następujące myślenie:

„Bóg jest niezadowolony ze mnie. Gdybym Go rzeczywiście kochał nie straciłbym cichego czasu. Jezus umarł za moje grzechy, a ja nie mogę spędzić z Nim codziennie 10 minut? Kiepska wymówka dla chrześcijanina. Tak naprawdę to Bóg właśnie skończył wycinać sobie kij bejzbolowy, którym mnie zleje do upadłego. Zasługuję na to”.

Poczucie winy, które czujesz z powodu opuszczonego cichego czasu jest teraz przeszkodą stojącą na drodze między tobą a twoim Panem, a jest to przeszkoda, która prowadzi do tego, że pomijasz kolejne.
Mijają miesiące, pastor głosi kolejne kazania na temat wagi modlitwy i czytania Biblii. Więcej poczucia winy, lecz tym razem jesteś zmotywowany.
Próbujesz kolejny raz – idzie świetnie… przez tydzień. Znowu się nie udało i znowu pułapka poczucia winy.
Po kilku miesiącach spędzonych pod ciężarem ton potępienia z powodu „straconego-cichego-czasu”, potrzebujesz kogoś, któremu mógłbyś wręczyć wszystkie godziny spędzone w potępieniu.
Mijają lata i, jeśli chodzi o twój cichy czas, nic się nie zmienia. Ciągle polega to na tym, że „trafiasz i pudłujesz”. Po prostu przyzwyczaiłeś się żyć pod stosem poczucia winy, co kończy się szkodą dla twojej relacji z Jezusem Chrystusem – bez względu na to czy zdajesz sobie z tego sprawę, czy nie.

2) Po spędzonym cichym czasie zostawiasz Jezusa Chrystusa za sobą.

Ci, którzy są na tyle zdyscyplinowanie, że udaje im się spędzać cichy czas regularnie, nie zdają sobie sprawy z tego, że dzieje się coś innego. Zaczynasz dzień z Panem, lecz zostawiasz Go za sobą, gdy cichy czas się kończy.
Innymi słowy: ruszasz do swych codziennych zajęć nie biorąc Go w ogóle pod uwagę ponownie, dopóki ktoś nie wspomni o Nim czy nie włączysz chrześcijańskiej muzyki.
Tak więc, świetnie zdajesz egzamin z konsekwentnego spędzania cichego czasu, lecz słabo ci idzie życie w obecności Pana w ciągu całego dnia.
Dlaczego? Ponieważ nikt cię nigdy nie nauczył, jak to robić.

3) Koniec końców twój cichy czas, wcześniej czy później, wietrzeje.

Jak powtarzam wielokrotnie i powtórzę ponownie: ostatecznie wyczerpuje się wszystko z wyjątkiem Jezusa Chrystusa. Dotyczy to również każdej duchowej dyscypliny, którą ludzie kiedykolwiek wyobrażali sobie czy praktykowali (to jest: czytanie Biblii, modlitwa, śpiewanie, poszczenie, wstawiennictwo, mówienie językami itp.).
Wszyscy, ty i ja, potrzebujemy nabywać do naszej duchowej skrzynki narzędziowej coraz więcej narzędzi tak, abyśmy za każdym razem, gdy jakaś duchowa praktyka uschnie, mogli sięgnąć po następne narzędzie, aby zastąpić tamtą. W ten sposób zawsze utrzymujemy świeżość.

Jakie jest rozwiązanie?

Lekarstwo na poczucie winy jest proste. Zająłem się tym dokładnie w książce Jesus Now, (http://frankviola.org/jesusnow/)
Główną przyczyną poczucia winy przypadku pomijania kolejnych okresów cichego czasu jest to, że nieświadomie opieramy są wartość przed Panem na naszych uczynkach, zamiast na Jego w ten sposób przyjmując narrację skoncentrowaną na człowieku, zamiast na Bogu.
Jeśli zrozumiesz wartość krwi Chrystusa i to, co sprawia, że jesteś wartościowy w Bożych oczach, na zawsze zostaniesz uwolniony ze świadomości poczucia winy jeśli chodzi o jakąkolwiek duchową czy religijną działalność.
Faktem jest, że Bóg kocha ciebie tak samo bez względu na to, jak często się modlisz czy czytasz Biblię. Jego miłość nie opiera się na żadnej z tych czynności.
Kolejną ważną rzeczą, nad którą się trzeba zastanowić, jest to, że nigdy nie wolno traktować nieregularnego odbywania „cichego czasu” tak jak się traktuje grzechy wyraźnie opisane w Biblii (jak kłamstwo, plotka, kradzież, oszczerstwo itp.). Nie ma przykazania mówiącego: „Będziesz codziennie spędzał cichy czas na czytanie Biblii i modlitwę”.
Prawda jest taka, że 90% chrześcijan żyjących w Iw. nie potrafiło czytać i tak było przeważnie do około XIX. Nawet dziś około miliarda ludzi jest analfabetami (tj około 26% całej populacji). Czy mamy ich potępiać?
Jak wyjaśniłem w SPIRITUAL GRAFFITI: Galatians in 3D Master Class, wielu ewangelicznych wierzących po prostu dokonało aktualizacji faryzeizmu przy pomocy zawsze zmiennej Miszny behawioralnych oczekiwań, które nazywam: „Chrześcijańskimi oczekiwaniami” – czego niesławny ‘cichy czas’ jest częścią. Na szczęście, Jezus Chrystus zniszczył ten cały kod i dał nam coś lepszego.

Uwaga, drobiazg.

Na nieszczęście, niektórzy powyższe zrozumienie przyjęli w taki sposób, że, w imieniu „łaski” i „wolności”, umyli ręce od wszelkiej praktyki spędzania czasu z Panem. Taka postawa pokazuje jednak tylko na to, że ich motywacje nie opierały się na miłości. Gdy więc poczucie winy zostało usunięte, nie pozostało pragnienie lepszego poznawania Pana.
Krótka osobista uwaga: Spędzam czas z Panem praktycznie każdego ranka, niemniej, nie jest to podobne do typowego „cichego czasu”. Jeśli się nie uda, nie mam najmniejszego nawet poczucia winy. Co więcej, odkryłem różnorodne sposoby funkcjonowania w Bożej obecności w ciągu całego dnia. Z natury nie należę do ludzi skłonnych do dyscypliny, co oznacza, że jest nadzieja dla tych, którzy są do mnie podobni.
Jeśli chodzi o drugi i trzeci problem. Właśnie skończyłem pisać artykuł pt.: „Aware of His Presence”, który jest suplementem do książki, która ma się niedługo ukazać na temat Królestwa Bożego. Jak tylko się pojawi będzie dostęp do tego artykułu, który zajmuje się tym w bardzo praktyczny sposób.

Ten post jest już wystarczająco długi, zatem na tym skończę.

Życie w nieustannej świadomości obecności Jezusa Chrystusa jest istotnym aspektem funkcjonowania w Królestwie Bożym. Jeśli wysłuchałeś 12 części nowego serii Deeper Journey podcast, już o tym wiesz.

[Głosów:6    Średnia:4/5]

3 comments

  1. Jesteśmy w Chrystusie, w Nim,.
    Jego życie jest w nas.
    Żyjemy w Jego obecności
    Jesteśmy ukochani, wybrani, oddzieleni przez naszego wspaniałego Tatę.
    Duch Święty prowadzi nas.
    Jego namaszczenie poucza nas.
    Nasze życie uwielbia. Go!
    Zmieniajmy myślenie, abyśmy wiedzieli kim jesteśmy dla Naszego Taty i jakie cudowne myśli miłości ma On o nas.

  2. Dobry artykuł.Przynajmniej wielu ( ja też) pomyśli nad swomi religijnymi automatyzmami. Niestety przez wieki przyjęliśmy wiele zwyczajów, prawd i nakazów które nie mają żadnego uzasadnienia w Słowie Bożym.. albo co gorsze, i nagięlismy Słowo Boga do naszych wyobrażeń jak powinno być, patrz katechizmy, prawa kościelne, zasady, regulaminy czy statuty.
    Musi być nabożeństwo, uwielbianie ( śpiewanie piosenek), musi być kazanie i oczywiście przewielebny pastor;-)
    Musi być budynek i mega church z trzema nabożeństwami w niedzielę. No bo im więcej tym lepiej – tym więcej też kasy do kasy pastora.
    I tak ta machina religijnych obrzędów kręci się byleby tylko nic jej nie zakłóciło.
    Tak więc warto pomyśleć, czy to wszystko ma jakiś sens i czy jest potrzebne do czegoś Panu Bogu?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.