Stan_15/16.02.2019

Stan Tyra
15 lutego
Czasami coś, co jest ukryte wprost przed oczyma, może być po prostu postawione na głowie, lub, jeśli wolisz, nogami do góry. Ten schemat jest oczywisty w całej naturze i życiu. Jest tak oczywisty, że zastanawiam się dlaczego w ogóle uważamy to za tajemnicę. Pierwszą książkę napisałem ponad 20 lat temu, choć nie polecałbym jej czytać. Niemal jedyna prorocza rzecz tam zawarta była w tytule: „Droga na szczyt prowadzi w dół”. Jak to często bywa w moim przypadku, moje dalekowzroczne patrzenie, zrozumienie i pokój w tej sprawie, otworzyły mi oczy na wiele rzeczy.

Myślę, że ta koncepcja drogi w dół, jako czegoś „nowego w górę” jest tajemnicą dlatego, że po prostu nie chcemy tego zobaczyć. Czy chce ktoś zaczynać swoją podróż w dół? Jest to przecież powód dla którego większość ludzi nigdy nie dochodzi do pełni swego życia. Dopóki wszystkie nasze osiągnięcia nie rozpadną się i nie okażą się niczym, nigdy nie wyjdziemy poza nie, aby odkryć to, co jeszcze pozostaje, jak na przykład: wiara, nadzieja i miłość.

Duchowy wzrost znacznie szybciej przebiega wtedy, gdy zawodzimy niż wtedy, gdy robimy wszystko dobrze. Doskonałość, czy dojrzałość, może kształtować się z tego, jak dobrze radzimy sobie ze słabościami innych, a w szczególności z własnymi, a nie dzięki temu, jak dobrze nam idzie. Jakże mądrze Bóg ukrył świętość! Jest to miejsce, które może zostać odkryte wyłącznie przez pokorę.
Ego woli wszystko inne poza upadaniem, upadaniem czy umieraniem. Z jakiegoś dziwnego powodu to ego czepia się niemal wszystkiego, co wygląda jak „odskocznia w górę”, nawet jeśli to nie działa.

Jeśli jesteś zadowolony ze swego ostatniego miejsca, to jest to w rzeczywistości pierwsze miejsce, ponieważ „pierwsi będą ostatnimi, a ostatni pierwszymi”. Ci którzy padli, bądź zwiedli, odkrywają jedyną drogę w górę, ponieważ tylko „opuszczając dom” można odkryć pokorę, po czym wrócić do domu i świętować.

16 lutego
Nie istnieje coś takiego jak prosta droga do Boga. Podobnie jak łyżwiarz poruszamy się do przodu dzięki ruchom na boki. Uboga religia woli to, co „proste i wąskie”, ponieważ nie ma na tyle miłości, wiary, przebaczenia czy cierpliwości, aby znieść skandal ruchu „w prawo, w lewo”, którego wymaga podróż w łasce. Jeśli obronę swojej egoistycznej reputacji nazywasz wiarą czy swoim kościołem, „szanowaniem Boga” czy „stawaniem za Bogiem” to masz jeszcze przed sobą mnóstwo umierania. Niestety, w międzyczasie, będziesz trzeba będzie również wiele „zabijać”. Na szczęście nie będzie to w sferze fizycznej, jak to robią niektórzy religijni zeloci, lecz jak to Jezus powiedział, że nienawidzenie brata jest tym samym co morderstwo.

Zmartwychwstanie musi być poprzedzone śmiercią. Jeśli nadal tkwisz w zwykłych literalnych interpretacjach Pisma, to wiedz, że mówię o czymś znacznie więcej niż śmierć fizyczna. Mówię o śmierci ego, która pozwala na wzbudzenie z martwych i życie wyniesionym życiem. Ta śmierć nie tyle dokonuje się przez ciebie, co na tobie i dla ciebie. Jak często mówię: nikt sam siebie nie przybija do krzyża.

Nigdy nie poznasz prawdy Ewangelii dopóki nie przejdziesz drogi do miejsca śmierci. Możesz poznać kilka powierzchownych rzeczy na temat tej prawdy, możesz wierzyć, że miała miejsce historycznie, możesz nawet czcić ją, lecz nie możesz jej w pełni zrozumieć, czy przekazać dalej, dopóki nie stoczysz się i nie doświadczysz jej.

Spadek ku duchowej wielkości nie jest aktem twojej woli. Nigdy nie wyobrazisz sobie tego, że jest prawdziwa dopóki nie odbędziesz podróży w dół siebie, nie zostaniesz zbudzony, podniesiony i posadzony z Chrystusem.

Taka „opadająca duchowość” jest „tajemnicą” dla duszy, i poznaje się ją przez podjęcie ryzyka, a nie przez przemyślenia czy udowadnianie jej.


Podobny do Jezusa idącego na Kalwarię, musisz zgodzić się na to, że jesteś prowadzony, zamiast wybierać drogę samemu. W Ewangelii Jana 21:18 Jezus powiedział, że przyjdzie taki czas, gdy będziesz stary (dojrzały) inni cię poprowadzą dokąd nie chcesz iść. Ego zrobi to, co zrobił Piotr w pewnym momencie: wyciągnie miecz i będzie chciało zniszczyć tych, którzy przyjdą po ciebie. Ego za wszelką cenę odrzuca i unika śmierci. Ponieważ nie ma ono wiary, poza tą we własne możliwości, nie może zaufać tej drodze ani poddać się tym, którzy przychodzą, aby „poprowadzić cię tam, gdzie nie zechcesz iść”. Nie nienawidź tych, którzy krzyczą na ciebie: „ukrzyżuj go”. Nie wiedzieli, że popychając cię, prowadzą cię do miejsca, w którym nastąpi zmartwychwstanie.
Ufaj tej podróży.

[Głosów:2    Średnia:3.5/5]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.