Stan_4,5,6.12.2018


Stan Tyra

4 grudnia

Dr. Gerald May powiada; „kontemplacja zdarza się wyłącznie w takich chwilach, gdy jesteśmy otwarci, nie zajmujemy obronnej postawy i natychmiastowo obecni”. Wiem, że to prawda, lecz wiem też, jak rzadko zdarza mi się stąd zaczynać.

W większości sytuacji natychmiast reaguję defensywnie, osądzając, próbując kontrolować i analizując porównawczo. Lepiej idzie mi kalkulowanie, niż kontemplowanie. Mówiąc inaczej: wyszkoliłem umysł do tego, aby prowadził i mówił mojemu sercu, że ma podążać za nim, zamiast w odwrotnym kierunku. Przyznajmy, że wszyscy zmagamy się z tą pierwotną reakcją.

Wygląda na to, że moje „fałszywe ja” chce mieć pierwsze i ostatnie zdanie na każdy temat. Zaczynam zdawać sobie sprawę z tego, że gdy jestem otwarty, nie bronię siebie, nieprzywiązany i natychmiast dostępny, częściej jestem w stanie zaczynać od serca, co oznacza miłość, współczucie i miłosierdzie.

Pierwszy rzut oka na coś, rzadko wyraża miłość przez współczucie, ponieważ jestem zbyt zajęty ważeniem swoich uczuć. „Jak to na mnie wpłynie?” „Jak utrzymam pod kontrolą?” „Jak to pasuje do ciasnych granic mojego obrazu siebie?” To prowadzi do implozji i nadmiernego zajmowania się sobą, co z kolei nie pozwala wejść w społeczność z Bogiem, innymi czy tą chwilą.

Jest to całkowitym przeciwieństwem życia Jezusa, który przede wszystkim i zawsze wiedziony był współczuciem, stając za innymi; odrzuconymi, pogardzanymi, osądzanym i potępianymi. On zawsze stawał w obronie oskarżanych i przeciwko oskarżycielom.

Kontemplacja robi miejsce na patrzenie na siebie, innych a nawet Boga Bożymi oczyma. Ta stała przemiana ze stanu „wszystko wokół mnie” do „wszystko o Bogu”, daje się zrealizować wyłącznie przez „wszystko wokół innych”. Jest to jedyny sposób na przejście od egoistycznej re-akcji do pełnego miłości działania i wydawania „owocu, który trwa” (J 15:16).

__________


5, 6 grudnia 2018

Praktyczna, a zatem autentyczna, prawda znajduje się na samym dnie i na skraju, a nie na szczycie czy w centrum.

Dno i skraj jest świętym i „granicznym” miejscem. Jeśli nie znasz tego terminu to oznacza on takie miejsce przemiany, w którym zajmujesz obie strony granicy. Celtowie nazwali to „cienkim miejscem”, a ty musisz zostać nauczony, jak tam żyć. Dualistyczne myślenie nie jest w stanie pojąć tego, ponieważ musi zając jedną stronę, którą okupuje i której musi być również lojalne.

Zachodni kościół uczy nas tego, że głównie chodzi o to, aby się gdzieś dostać i zająć jakieś miejsce, zamiast uczyć się wchodzenia i wychodzenia, tam i z powrotem, w poprzek i wzdłuż. Kościół postrzega takie coś jako pozycje buntowniczą, ja nazywam to stanowiskiem proroczym.

Jeśli żyjesz gdzieś na granicy, mając swobodę do jej przekraczania, jeśli zachodzi taka potrzeba, i dzieje się to Z szacunkiem i czcią to zajmujesz bardzo korzystną pozycję – zostajesz uwolniony od plemiennych zwiedzeń, a więc wolny do równomiernego doświadczania prawdy obu stron. Nie da się tego zrobić, gdy żyjesz w centrum czegoś, gdzie miesza się rzeczy istotne z nieistotnymi, jest się związanym przez słowa, rytuały i sprawdziany lojalności. Tutaj niewiele prawdy może się zdarzyć.

Stróż, czy bramowy, musi kochać ludzi znajdujących się po obu stronach progu i wiedzieć kiedy i jak niektórych wyprowadzać na zewnątrz, a niektórych wprowadzać do środka. Taka mądrość i gotowość jest rzadkością. Moi kościelni przyjaciele chcą mieć wszystkich „wewnątrz”. Moi przebudzeni – wszystkich „na zewnątrz”.

Sam Jezus nazwał się brama, przez którą ludzie „swobodnie wchodzą i wychodzą, i znajdują pastwisko” (J 10:9).

Cóż za zdumiewająca zgoda!! On sam widzi siebie, jako miejsce regularnego przechodzenia, a nie miejsce kontrolowanego i chronionego osiedlenia. To śmieszne, jak bardzo zdominowaliśmy „wewnątrz” i całkowicie zignorowali „zewnątrz”. Dobry pasterz prowadzi na właściwe pastwisko we właściwym czasie.

Widać wyraźnie, że Jezus bardziej był zainteresowany podróżą i przemianą niż moralizmem, poprawnymi ideami czy należnością do grupy. Chciał bardziej poszukiwaczy niż osiedleńców, proroków niż kapłanów i szczerych autentycznych podróżników, a nie zgromadzeń tak zwanych „zbawionych” czy zdrowych.

Ludzie ukrywający się wewnątrz systemów przynależności czują się zagrożeni przez tych, którzy do danej grupy nie należą. To zagrożenie wywołuje u nich każdy, kto znalazł obywatelstwo w miejscu, którego oni sami nie są w stanie kontrolować. Mateusza owo większe nieplemienne miejsce nazywa „Królestwem Niebios”. Gdy ktoś szczerze jest „w tym świecie, lecz nie z tego świata”, jest poza kontrolą światowych i religijnych systemów, które są jednym i tym samym.

Dopóki nie przebudzimy się do większego obrazu duchowości (Królestwa), będziemy szukać naszego skarbu i rozliczenia wewnątrz egocentrycznej, plemiennej mentalności i w każdym przemijającym królestwie bądź duchowej fantazji. Zbyt dawno temu porzuciliśmy miłość na rzecz egocentrycznego oportunizmu. Szukanie i domaganie się trwałej nagrody to nie to samo, co szukanie Boga, a jest wręcz unikaniem podróży autentycznej duchowości.

[Głosów:1    Średnia:3/5]

4 comments

  1. Pięknie i słusznie piszesz 🙂
    Stan „niemyślenia”, o wiele bardziej powszechny w myśli 🙂 i praktyce wschodniej, niż chrześcijańskiej, choć nie u mistyków.
    „Niemyślenie” lecz „doświadczanie” wszystkimi, cielesnymi i duchowymi, zmysłami to niewątpliwie rzadki stan.
    Szczególnie w tak koszmarnie zintelektualizowanym środowisku w jakim w XXI wieku funkcjonujemy. Standaryzacja, informacja, precyzja, szybkość, … nie pozwalają na zatrzymanie się i wejście, jak napisałeś, do „bramy wolności, wyjście poza słowa i formy”.

  2. 🙂 Zgadzam się w całości z komentarzem do mojego komentarza. Logika myślenia jest logiką dzielenia. Świata na kawałki. Każde myślenie jest dualnością samo w sobie. Niedualne również. To co napisałem również. Innego nie ma. Mówienie, że niedualność jest czymś innym niż dualność to prawda. Różnią się. Tak samo jak każda forma nazwana przez myśl różni się od kolejnej formy nadanej przez kolejną myśl. Chciałem przekazać, że warto wyjść całkowicie poza myślenie. Ale tego nie zrobimy na forum internetowym. A już na pewno nie za pomocą komentarzy. Recenzja, to forma krytyki, to rodzaj kontroli, jakiej potrzebuje nasze myślenie by istnieć. Ja sobie pozwoliłem na zaistnienie na poziomie ego wymądrzając się w komentarzu. Taka mała przyjemnostka dla mojej odrębności. Tylko oddychaniem można znaleźć oddech. Charakterystyczne jest to, że najważniejsze słowa z mojego komentarza nie zostały skomentowane. Jedynie mizantropia wskazała tzw. :błąd: logiczny. To piękne jak nasze ludzkie ego uwielbia wskazywać palcem miejsca, które uznaje za niewłaściwe. 🙂 To jest kwestia przetrwania lub śmierci. Dla ego, które jest myśleniem. Ego zazdrości, ego rywalizuje, ego zabiera i atakuje, albo ucieka. Sam się z tego składam, kiedy własne myślenie biorę za „ja”. Właśnie to formułuję, nazywam to, ponieważ świadomość tego co jest stanowi bramę wolności. wyjścia poza słowa i formy. Kłamstwo myślenia jest tak wszechobecne, że nie wierzymy, że to wszystko nie jest prawdziwe. to było obezwładniło, zabiło nas. Nas na poziomie myślenia. Tyle, że śmierć nie istnieje. i nie jest to banał powtarzany za mnóstwem współczesnych tzw. Guru. To moje własne doświadczenie. Odkryłem to sam, że „śmierć” jest zlepkiem pojęć przerażonego myślenia. Myślenia które mylnie wziąłem za :ja”. Przepraszam za nadmiar słów. Słowa mają służyć wyjściu poza nie. Na samo wyjście nie ma metody uniwersalnej. Jezus Chrystus wskazał palcem na drzwi. Ale wejść w nie każdy musi sam we własnym towarzystwie.

  3. „Niedualne myślenie jest przeciwnością dualnego myślenia, a więc jest dualne” – błąd logiczny.
    „Dualne i niedualne” to relacja między nimi, która jest dualna, natomiast w żaden sposób nie mówi niczego o strukturze wewnętrznej niedualnego myślenia.

    „Złudzeniem braku” – autor pisał o tym gdzieś wcześniej.

  4. Tylko kochaniem można znaleźć Miłość. Tylko „nie dzieleniem” można znaleźć jedność. Tylko obecnością można znaleźć istnienie. A co jeżeli nie ma dwóch stron granicy. Jeżeli sam podział jest złudzeniem? Niedualne myślenie jest przeciwnością dualnego myślenia, a więc jest dualne. A co jeżeli samo myślenie jest wnętrzem puszki? Każdy tekst pisany będzie wtedy wyrazem myślenia- przesiewaniem wody za pomocą sitka. Jezus jest bramą, ale nie pomiędzy dwoma rodzajami myślenia. Jezus jest bramą Życia. Bez myślenia. Nie da się znaleźć czegoś co już jest znalezione. Dlatego samo szukanie jest złudzeniem. Złudzeniem braku.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.