Sympatia dla diabła


Sympatia dla diabła
Adam R. Holz


Oryg.: http://www.pluggedinonline.com/thisweekonly/a0003516.cfm

   
Gigantyczny polarny niedźwiedź przeskakuje przez śnieżne zaspy. Dobrze ufryzowany mężczyzna szepcze coś śnieżnemu lampartowi, cieniowana złotem piękność ukradkiem spogląda na swą dziką małpę, a młoda dziewczyna wodzi palcami po symbolu urządzenia, które niewyraźnie przypomina…. kompas. Jeśli byłeś w kinie ostatnio (lub oglądałeś dużo TV) to te obrazy z filmu The Golden Kompass (Złoty Kompas) odtwarzanego przez Nicole Kidman oraz Daniel Craig, mogły pochwycić twoją uwagę …. a może nawet pobudzić twój apetyt na fantazję i przygodę. Co, oczywiście, jest właśnie tym, na co New Line Cinema liczy. Aby dorzucić ognia do wyobraźni jeszcze więcej wczesne studyjne materiały promocyjne poszły tak daleko, że zrównały tą adaptację dzieła autora Philipa Pullmana z Władcą Pierścieni. „W 2001 roku New Line Cinema otworzyła drzwi do Środka Ziemi – mówi trailer. – Tego grudnia, zabiera cie do następnej epickiej podróży”. Niemniej J.R.R. Tokien nie byłby zdumiony porównaniem jego powieści do Pullmana (który, przypadkowo, też pozdrawia z Oxfrodu). 


Książka Golden Compass z 1995 roku jest puntem wstępnym do trylogii Pullmana „His Dark Materials” (Jego Mroczne Materiały) – serii  fantastycznych opowieści skierowanych do dzieci, które w luźny sposób czerpią swoją inspirację z epickiego poematu „Utracony Raj” Johna Miltona. Jednak tym razem „Bóg” zostaje obalony a „Fall” (Upadek) staje się źródłem ludzkiego odkupienia, a nie upadku. Te trzy książki  wraz z ostatnim filmem (i prawdopodobnie następnymi dwoma) stanowią brytyjską, rozmyślną agnostyczna próbę Philipa Pullmana podrzucenia jego zjadliwych anty Bożych wierzeń swojej publiczności. 


Inny Król Garderoby

Złoty Kompas zaczyna się od tego, że przedwcześnie dojrzała 12 letnia dziewczynka o imieniu Lyra, gramoli się do szafy, aby się ukryć…. wybór, który bez wątpienia łączy ją z zmieniającą wszechświat przygodą (Brzmi znajomo?). Czając się w tej garderobie, słyszy jak jej wujek, obrazoburczy odkrywca, nazwany Pan Asriel, opisuje mistyczną substancję zwaną Dust (Pył), grupie uczniów.
Kilka wydarzeń dzieje sie równocześnie: Lyra otrzymuje urządzenie mówiące prawdę zwane alethiometer (złoty kompas) i ma to zachować w tajemnicy; zaczyna słyszeć pogłoski o dzieciach znikających bez śladu; dostaje się pod opiekę czarującej lecz bezwzględnej agent kościoła, pani Coulter. Lyra wkrótce odkrywa, że kościół również rozpaczliwie chce poznać Pył – substancję, która, jak wierzą, jest w jakiś sposób powiązana z pierwotnym grzechem – i że pani Coulter w swych poszukiwaniach „prawdy” stoi na czele doświadczeń prowadzonych z zimnym sercem na dzieciach. W szczególności to ona oddziela dzieci od ich demonów, zwierzęcych duchów, które fizycznie zamieszkują w duszy każdej osoby i towarzyszą jej przez całe życie.


Gdy Złoty Kompas pojawia się, siły dobra (reprezentowane przez odrzucającego kościół Pana Asriela) zaczynają szykować się przeciwko siłom tyranii i zła (reprezentowanym przez panią Coluter i duchownego, który łączy w sobie to, co najgorsze, powiedzmy, hiszpańską inkwizycję z przeraźliwymi oddziałami SS Adolfa Hitlera). Ta bitwa rozciągnie się nie tylko na świat Lyry lecz na wiele innych, alternatywnych światów. W części drugiej, The Subtle Knife” (Delikatny Nóż) Lyra spotyka 12 letniego Willa, który staje się właścicielem  ostrza o mocy rozcinania portali między tymi światami. Amber Spyglass zamyka tą serię aniołami, uzbrojonymi niedźwiedziami, czarownicami, szamanem i znikającą zakonnicą przemienioną w fizyka i inne fantastyczne kreatury [porządkujące swoje środki przeciwko znienawidzonej Władzy – „bogu”, którego rządów już dłużej nie mogą tolerować – pomimo tego, że tajemnica Pyłu została już rozwiązana.


Anty Lewis

Nie brak paraleli między „Jego Mrocznymi Materiałami” a „Kronikami z Narnii” C.S.Lewis’a. Lyra jako Lusy, garderoba, alternatywne światy, mówiące zwierzęta, kosmiczne konsekwencje powiązane z ostateczna bitwą. A, no i czarownica – tym razem raczej po stronie tak zwanego dobra, niż zła. 


Lecz poza powierzchownymi podobieństwami Pullman reprezentuje całkowite przeciwieństwo Lewisa. Pullman wielokrotnie – i z wyraźną radością – ostro napadał zarówno na Lewisa jak i na wiarę, którą reprezentuje. „Nienawidzę książek z Narnii i nienawidzę ich z głęboka i cierpką pasją, – powiedział jednemu dziennikarzowi. – z ich postrzeganiem dzieciństwa jako złotego wieku, wobec którego seksualizm i dorosłość padają”. 


Taki jad nie jest wyjątkiem jeśli chodzi o stanowisko Pullmana wobec wszystkiego, co chrześcijańskie. Powiedział brytyjskiemu Daily Telegraph, „Ateizm sugeruje stopnień pewności, którego ja nie do końca chcę osiągnąć. Przypuszczam technicznie, że wrzucilibyście mnie do worka jako agnostyka, lecz jeśli jest Bóg, i jest on taki jak opisują go chrześcijanie, to zasługuje on na to, aby się go pozbyć i zbuntować przeciwko niemu. Jeśli spojrzysz wstecz, na historię chrześcijańskiego kościoła, jest to zapis straszliwej niesławy i okrucieństwa, prześladowań i tyranii. Jak mogą oni spokojnie przejść do Rozmyślań Dania i mówić nam, abyśmy byli dobrzy, gdy, mając choćby najmniejszą szansę, będą wieszać resztę z nas, chłostać homoseksualistów i prześladować czarownice”. 


Biorąc pod uwagę tak srogą antypatię do chrześcijaństwa, jest tylko kwestią czasu zanim takie wierzenia wkradną się do ciężkich kazanek, przekazywanych przez protagonistów tej historii, takich jak ta wypowiedziana przez czarownicę: „Są tutaj takie kościoły, wierzcie mi, które również kaleczą swoje dzieci, jak robili to ludzie Bolvanger – nie w taki sam sposób, lecz równie straszliwie. Odcinają ich organy płciowe, tak, chłopców i dziewczynek; odcinają je nożami tak, aby nie mogły czuć. To właśnie robią te kościoły i każdy kościół jest taki sam; kontrola, niszczenie wymazanie wszelkiego dobrego odczucia”. Bez żadnego wyjątku Pullman opisuje kościoły i każdego z nimi powiązanego jako agenta zła, ucisku, tortury, morderstwa i wrogości.


Baśń o Dwóch spojrzeniach

    Dalej Pullman chce, aby jego czytelnicy wierzyli, że jest bardziej zainteresowany opowiedzeniem dobrej historii (i jego zaangażowaniu w tym), niż przekazywaniu jakiegoś szczególnego przesłania. Na swojej osobistej stronie internetowej pisze: „Znaczenie tej opowieści wynurza się w spotkaniu się dwóch światów po stronie i w myślach umysłu czytelnika. Gdy więc ludzie pytają mnie, o co mi chodzi w tej opowieści czy też jakie przesłanie staram się przynieść, wyjaśniam, że zamierzam tego wyjaśniać. Tak czy owak, nie chodzi tu o  „przesłanie”, lecz o opowiedzenie: „dawno, dawno temu. . .”.


Nie wierz mu
.
Nie tylko dlatego, że Pullman sam sobie zaprzecza, gdy mówi o swoim pojmowaniu tego, w jaki sposób historie w naturalny sposób dotykają ludzkich wierzeń. „Każde opowiadanie uczy – mówi. – bez względu na to czy opowiadający ma taki zamiar czy nie. One uczą o świecie, który my tworzymy. Uczą moralności, w której żyjemy. Uczą jej o wiele bardziej skutecznie niż moralne nakazy i polecenia… Nie potrzebujemy listy tego co właściwe i niewłaściwe, tablic „rób i nie rób”: potrzebujemy książek, czasu i milczenia. „Nie będziesz…” szybko będzie zapomniane. 

Jest to jeszcze bardziej szczere i głębokie stwierdzenie niż poprzednie.

Tak więc, jest właściwym pytanie tych zdumionych tymi historiami o to, czego one uczą. Na najbardziej podstawowym poziomie, Jego Mroczne Materiały to próba zaprzeczenia chrześcijańskiej wierze: „Chrześcijańska religia jest bardzo mocnym i przekonującym błędem i to wszystko” mówi wpływowa postać, mary Malone, przechodząc dalej do przekazania „świadectwa” o tym, dlaczego porzuciła swoje powołanie jako zakonnica. 


Inne przesłania wplecione w tą historię wywyższają czary, ewolucję, wieszczenie, homoseksualizm i przedmałżeński seks. Towarzyszy temu wszystkiemu palenie, picie okazjonalne łagodna wulgarność i chwile dzikiej przemocy.


To, że przesłanie Pullmana jest bluźniercze i heretyckie jest nie do zakwestionowania. Co więcej: jest diaboliczne – słowo, które w grece niesie literalne znaczenie rozdzielenia na dwie części – i jest faktem, że skierował swoje dobrze napisane powieści i ich przesłania bezpośrednio do dzieci. „Chciałem dotrzeć do wszystkich, – mówi. – a najlepszym na to sposobem jakim miałem nadzieję zrobić było napisać dla dzieci”. Strategia wszczepienia przez Pullmana jego wierzeń to zasianie złych nasion w umysłach tych, którzy nie mają rozeznania, aby zrozumieć, co on robi. 


Rod Dreher z
 Beliefnet  pisze, że właśnie dlatego zamierza chronić swoje dzieci przed trującym wpływem Pullmana. „Można oczekiwać, że religijni rodzice będą trzymać swoje dzieci z dala od tego [Złoty Kompas] filmu. 'Lecz dlaczego?' pojawia się pytaniewśród liberałów. 'Czego się boisz?' Boję się o to, że moje dzieci stracą swoją wiarę w Boga, a szczególnie, że stanie się to zanim solidnie staną one w Nim, o to chodzi. W pewnym momencie one zakwestionują istnienie Boga. Sam to robiłem. To jest normalne, aby to robić. Chcę, bardziej niż czegokolwiek innego dla moich dzieci, nawet bardziej niż ich osobistego szczęścia, aby wierzyły w Boga, który jest ich zbawieniem. Jeśli wierzysz w Boga i w to, że utrata Boga jest najgorszą rzeczą, jaka może się komuś zdarzyć to prędzej dałbyś dziecku do zabawy węża niż naraził je we wczesnym wieku na oglądanie dzieła człowieka, który otwarcie mówi, że chce zniszczyć Boga w umysłach swojej publiczności.


Próbując zabić Boga

Pullman powiedział jednoznacznie: „W moich książkach chodzi o zabicie Boga” (My books are about killing God.) Lecz pomimo wielkiego  rozgłosu w tej sprawie w całej serii nigdzie sprawa istnienia Boga nie jest potraktowana w jakimkolwiek rzeczywistym przekonaniem. Jest postać, która udaje Boga, znana jako Władza, lecz odkrywamy, że jest on po prostu pierwszą istotą, która wyewoluowała – a jest zdecydowanie silny nacisk  na ewolucję w tym opowiadaniu – z Pyłu ku świadomej egzystencji.


Co do tego czy jest jakiś rzeczywisty Stwórca odpowiedzialny za wszystko, czy nie, jedna z postaci mówi: „Może i jest jakiś stwórca, a może nie; tego nie wiemy”. Ostatecznie więc, powieść pozostaje gnostyczna jeśli chodzi o istnienie Boga. A jeśli chodzi o śmierć i życie po śmierci, Pullman przede wszystkim obrazuje ciemny podziemny świat, dokąd idą wszyscy zmarli, bez względu na to, co robili czy w co wierzyli. Ci zmarli zostają następnie uwolnieni przez Lyrę a ich molekuły zostają rozproszone po całym świecie. 


Pullman rozpaczliwie usiłuje przekonać nas, że ta wizja anihilacji po śmierci jest jedynie optymistyczna. Jeden z martwych rozważających ten los mówi: „To dziecko przyszło zaofiarować nam drogę wyjścia i ja zamierzam się w nią udać. Nawet jeśli oznacza to niepamięć to, przyjaciele, witam to, ponieważ nie będzie to nic. Będziemy żyli ponownie w tysiącach źdźbeł trawy i milionach liści; będziemy spadać w kroplach deszczu i wiać w świeżym powiewie wiatru; będziemy połyskiwać w rosie pod gwiazdami i świetle księżyca w tym fizycznym świecie, który jest naszym prawdziwym domem i zawsze nim był. 


Jeśli nie brzmi to za bardzo jakby miało być zawsze szczęśliwie po wszystkim to dlatego, że nie jest. W ostatecznej analizie, Pullman nie ma niczego do zaoferowania, jeśli chodzi o spreparowanie jakiejś alternatywy dla chrześcijańskiej wiary, której nie jadowicie cierpi. Być może to dlatego kwieciste lecz puste fragmenty i obietnice takie jak ta powyższa wydają się odbijać echem te pochodzące od dobrze znanego węża. 


Aby jednak to porównanie nie brzmiało zbyt rażąco, autor sam wydaje się całkowicie dobrze w tym towarzystwie. „[Angielski poeta William] Bake powiedział, że Milton był prawdziwym poetą i, nie wiedząc o tym, należał do towarzystwa diabła, – powiedział Pullman. – Ja należę do towarzystwa diabła i wiem o tym”. 

topod.in

[Głosów: 0   Average: 0/5]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.