„Synostwo” jest ostatnim Słowem Boga do ludzkości

crosby2

Stephen Crosby

Pisząc o gorszym przymierzu, opartym na gorszych obietnicach, psalmista mówi nam, że gniew Pana trwa przez chwilę, lecz Jego miłosierdzie jest na wieki. Zastanawia mnie to, jak to się dzieje, że w lepszym przymierzu, opartym na lepszych obietnicach i przypieczętowanym krwią Syna Bożego, niektórzy zamieniają to tak, aby wyszło na to, że gniew Boga trwa na wieki, a Jego miłosierdzie/przychylność tylko na chwilkę.

Nie tylko Jego rzekomy gniew trwa na wieku, lecz prawdopodobnie jego suwerenna świętość tego wiecznego i sprawiedliwego gniewu wymaga, aby dawał ciała nienarodzonym duszom, które przypuszczalnie przeznaczył w nieskończonej przeszłości na „nienawiść” i potępienie w piekle. Bóg daje śmiertelne ciała tym niematerialnym duszom, które zostały uprzednio już potępione, co jest rzekomo konieczne, aby Bóg miał jakiś materiał, który będzie mógł na wieki torturować za ich bunt, za to, że Go nie kochały, nie były posłuszne, nie służyły Mu i nie czciły Go, tak jak powinny w czasie życia w ciele. Jakoś mówi się, że te ciała będą płonąć żywcem na wieki. To niezły wyczyn, skoro wieczne życie jest cechą, którą wyłącznie Bóg posiada i daje. Jakże więc te torturowane ciała mogą posiadać cechę boską w wiecznie potępionym stanie, jest dziwne!

Podobno jest tak dlatego, że:” Wszyscy rodzimy się grzesznikami, ponieważ On może, ponieważ On jest Suwerenny, ponieważ On jest garncarzem, a my gliną”.

To jest wyobrażenie „miłującego” Boga-Ojca? Dla mnie, nie ma tutaj miejsca na tańczenie wokół oczywistych trudności takiego poglądu, a niezgoda z nim nie jest „liberalizmem”, „apostazją” i „herezją”. Kwestionowanie tego rodzaju myślenia, oraz innych, które są traktowane jako „uzgodniona ortodoksja” (1) jest duchowym pytaniem i kwestią szczerego ducha intelektu.

To, że nie zgadam się z Johnem MacArthurem, który powiedział, że „Reformacja protestantyzmu to ortodoksja”, robi ze mnie apostaty, czy heretyka, tylko dlatego, że John (oraz inni podobni mu) tak powiedział. Jedyny skutek jest taki, że jest mało prawdopodobne, abym został zaproszony do przemawiania w ich kościołach! Cieszę się, że należę do tych ludzi!

Zabawne jest dla mnie to, że jakiś ruch (reformacja protestancka), który całe swoje istnienie opiera na słuszności zasady kwestionowania dogmatu ustanowionych religijnych konstruktów, tak bardzo żołądkuje się, gdy ich dogmat i religijny konstrukt jest poddawany w wątpliwość! Kiedy uzurpator staje się królem, zawsze będzie dążył do tego, aby zdelegalizować i szkalować następnego uzurpatora! Salman Rushdie mówi, że w swej istocie fundamentalizm [wszelkiego rodzaju] nie ma nic wspólnego z religią, a chodzi mu wyłącznie o władzę. Ma rację.

Próżne jest w spaczonej umysłowej gimnastyce zbierać na kupę 'dowodowe teksty”, usiłując „zestroić” ze sobą wersy w oczywisty sposób nie do zestrojenia czy „dowieść” tego czy innego punktu widzenia na to, co „Biblia mówi”. Tu nie chodzi o to, co „Biblia mówi”, lecz o to, co Biblia znaczy, gdy mówi __________ . To jest zawsze istotne. Jak ironicznie powiedział dr Grodon Fee: „Wszystko to hermeneutyka”.

W istocie nie chodzi tutaj o nasze rozumienie tego, co nam się wydaje, że widzimy w dowodowych tekstach, które możemy zgromadzić, aby dowieść „co Biblia mówi”. Istotą jest to, że żaden punkt widzenia nie jest tak szczelnie zapakowany, aby był odporny na rozsądne pytania, które wstrząsają nadmiernym przekonaniem, jakim możemy obdarzyć naszą perspektywę, jako reprezentującą „jedyną prawdę Biblii”. Wszystkie punkty widzenia mają swoje mocne i słabe strony. Czemu nie można by przyznać się do tego wobec siebie samych i innych? Ponieważ przyznanie się do tego, oznaczało by utratę kontroli nad ludźmi. Jest to coś, czego struktury religijnej władzy (w wierze, myśli i praktyce) nigdy nie będą chciały zrobić, ponieważ ludziom towarzyszą pieniądze. Kontrola myśli jest paliwem machiny Mamony.

Dlaczego ważne jest, aby przyznać, że każda perspektywa ma swoje silne i słabe strony. Wierzę, taki jest boski plan z kilku powodów (są prawdopodobnie i inne):

1. Aby nasze przekonanie opierało się na Jego osobie w zmartwychwstaniu, a nie na wątłych jak powietrze naszych teologicznych doktrynach. Nasze przekonanie jest w Nim w Jego Osobie, a nie w naszym Jego zrozumieniu, a jeszcze mniej w zrozumieniu Biblii. Litera jest intelektualnym bałwochwalstwem. Ja trzymam się blisko Niego, a zrozumienia Go i Jego dróg – lekko. Nie zostaliśmy zbawieni z właściwego zrozumienia biblijnej doktryny. Zostaliśmy zbawieni przez rzeczywistość Chrystusa w zmartwychwstaniu. Moja wiara jest W NIM, a nie w moim rozumieniu.

2. Po to, abyśmy zrozumieli, że uzupełniamy siebie nawzajem – nawet tymi, których perspektywa może być pozornie niekompatybilna z naszą własną. Nikt – ani ty, ani ja, ani nasz ulubiony biblijny nauczyciel (którego 'nauczanie” wielbimy), nie posiada 100% bezspornej, nienaruszalnej prawdy na jakikolwiek temat. Jest dość prawdopodobne, że punkt widzenia kogoś, kto nas najbardziej irytuje jest w pewnym stopniu, w jakiś sposób, po to, aby zmiękczyć, uzupełnić czy zrównoważyć niektóre nasze poglądy. Albo będziemy trzymać się „prawdy” razem, albo wcale.

3. W przypadku wszystkich trudnych fragmentów i drugorzędnych spraw potrzeba pokory, aby powiedzieć, „Myślę, że Biblia oznacza_______ , lecz może również znaczyć ______, a także _______, itp.”. Dogmatycy mają trudności w mówieniu językiem „być może”.

4. Nie podpisuję się pod zacietrzewionym subiektywizmem czy odrzucaniem fundamentalnej prawdy (apostolskie kredo itp.), lecz podpisuję się pod szczerością i pod tym, że prawda jest zawarta w całym kościele.

Jeśli o mnie chodzi to istotą jest to, skąd bierze się się światło potrzebne dla mojego zrozumienia. Rzekomo doskonałe dogmaty europejskich, humanistycznych, scholastycznych, racjonalnych prawników z XVI wieku jako ostateczny autorytet wszelkiej prawdy? Co do mnie, to nic z tego, dziękuję-wam. Doceniam swoje dziedzictwo i tych, którzy je tworzyli, którzy oddali swoje życie, aby chodzić w świetle tego, co sami rozumieli. Moje życie nie jest inne i jest otwarte na takie same badawcze analizy, tych, którzy przyjdą po mnie: on miał jakieś światło, miał też kilka błędnych rzeczy.

Szanowanie swego dziedzictwa nie oznacza, że jest ono niezawodne! Nie sądzę, aby moi teologiczni przodkowie byli nieomylnie bardziej niż papieże, których twierdzenia o nieomylności okazały się tak niewłaściwe! Jeśli kochasz kogoś, kto przemawia publicznie, a komu otworzył się zamek błyskawiczny, zwrócisz uwagę na ten „problem” indywidualnie. Jest kilka „ożywionych otwartych miejsc” w ewangelikalnym protestantyzmie a brak zgody na nie i wskazywanie ich nie jest brakiem miłości, ani nie jest to herezja.

Jezus jest ostatnim słowem Boga dla ludzkości (Hbr 1:1-2) On i On jedynie, nikt inny – jest WYŁĄCZNIE WŁAŚCIWYM objawieniem Ojca (J 1:18), uprzywilejowanym wobec wszystkich, którzy byli przed Nim i wszystkich, którzy przyjdą po Nim. Trudno jest uniknąć wyraźnej prostoty i twierdzenia o wyłącznej wyższości Jana 1:18 (napisanego przez Żyda, który rozumiał swoją własną historię oraz konsekwencje tego, co pisał). Burzy to pokój a implikacje sięgają daleko do przyjętych dróg teologicznej myśli.

Gdy to, co wydaje nam się, że rozumiemy z pism, nie zgadza się z tym, co wyraźnie widzimy w życiu i nauczaniu Jezusa (nie z żydowskiej, proroczej, apokaliptycznej literatury), to dopasowujemy to pierwsze do tego drugiego. To, co niewyraźne, trudne, jawnie niespójne czy niezgodne jest oświetlane tym, co widzimy wyraźnie, dokładnie, przez życie, śmierć i zmartwychwstanie Ostatecznego Słowa Boga do ludzkości. To, co pewne, oświetla to, co trudne.

W greckim tekście z Hbr 1:2 czytamy, że Bóg: … „przemówił do nas przez Jego Syna”, co jest bardzo trudne do przetłumaczenia na angielski. Oznacza to „poprzez” i „przez” Syna. Syn jest przesłaniem i posłańcem równocześnie. „Synostawo” czy „po synowsku” jest chyba najbliższym przekładem, jaki mamy w j. angielskim, a jest to nieodpowiedni i niezdarny angielski.

Synostwo to JEDYNE interpretacyjne okulary jakie można założyć przy czytaniu i stosowaniu CAŁEGO Pisma .

Jezus Chrystus jest jedyną interpretacją całego Pisma.

(1) uzgodniona ortodoksja – przyjęta i zaakceptowana opinia większości.

реклама в интернете

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.