Znaj Słowo_1

John Fenn

Witajcie.

Nie sądzę, aby kiedykolwiek wcześniej było pokolenie chrześcijan, które byłoby tak rzucane tam i z powrotem lada wiatrem nauki przez kuglarskie sztuczki, przebiegłe triki, jak to ma miejsce obecnie, a jest po temu bardzo konkretne przyczyna i o tym będzie ten cykl artykułów.

Jeśli chcesz sobie wyobrazić wierzenie oparte na czymś co Biblia rzekomo mówi, oto jest tutaj: myślisz, że Jezus powróci przed 12/12/12? Ktoś znajdzie formułę opartą na Piśmie, aby to udowodnić. Sądzisz, że nie ma już więcej odpowiedzialności ani grzechu? Ktoś znajdzie ci odpowiednie wersy, aby to udowodnić. Uważasz, że kobiety powinny milczeć na wszystkich kościelnych nabożeństwach i nie powinny się malować? Znajdzie się i na to jedno jakiś strumień w wierze.

Jak to się stało, że znaleźliśmy się w takim stanie? Co robić, aby być bezpiecznym, gdy słyszy się jakieś nauczanie i umieć określić czy jest to Bóg czy człowiek? Pozwólcie, że przeprowadzę was korytarzami czasu.

Nieco wstecz

Były takie czas, gdy wyszkoleni w seminariach duchowni byli samotnymi mężami, którzy zostali nauczeni Słowa Bożego. Żeby studiować medycynę szło się do specjalistycznego koledżu, podobnie było ze zdobyciem znajomości prawa. Trzeba też było udać się do specjalnej szkoły, aby studiować Boga. Wyłącznie Pastorzy/kapłani/duchowni rozumieli pisma, ponieważ było to zbyt trudne do zrozumienia dla zwykłego człowieka. Taka była kultura.

Jakkolwiek była ona ograniczona, korzyść z tego była taka, że w poprzek wszystkich denominacyjnych granic, całe chrześcijaństwo znajdowało się na zasadniczo bliskiej duchowej płaszczyźnie. Były fundamentalne wierzenia opierające się mniej lub bardziej na Słowie Bożym, które wszystkie protestanckie denominacje uznawały za prawdziwe i pilnowały tych bałwochwalczych rzymskich katolików, ponieważ wszyscy wiedzieli, że cześć maryjna i świętych nie znajdowały potwierdzenia w Piśmie.

Oto pojawia się sąsiedztwo!

Coś zabawnego zdarzyło się w drodze do kościoła, pewnego dnia, gdzieś między latami 1960-70, gdy charyzmatyczne odnowienie rozbiło denominacyjne granice. Ludzie byli chrzczeni w Duchu Świętym i mówili językami szybciej niż denominacje mogły się dostosować. Członkowie wszystkich denominacji zaczęli spotykać się w domach na „modlitwę i uwielbienie”, z każdym, kto również był ochrzczony w Duchu Świętym – zostawiając karty członkowskie swoich denominacji pod drzwiami. Uderzmy w klawikord i uwielbiajmy Jezusa!

Chrześcijańskie księgarnie

Wkrótce wydawcy i muzycy zaczęli wprowadzać na rynek swoje produkty tym, którzy do tej pory siedzieli w ławkach, którzy byli „zrujnowani” przez chrzest w Duchu Świętym i spotkania modlitwy & chwały. Chrześcijańskie księgarnie pojawiały się jak grzyby po deszczu, dostarczając więcej tłumaczeń Biblii, niż zdawałem sobie z tego sprawę, jak też coraz to nowych autorów piszących o wszystkim, co dotyczy Boga. Muzyka zakreślała obszary od folk rockowej/hippisowskiej kultury Jezusa do hard rocka, a nawet pojawiły się chrześcijańskie plakaty wydawane przez firmę o nazwie „Argus”, biżuteria i T-shirty. Z pewnością nasz kraj był o krok od tego, aby w całości był chrześcijański!

Słowo Boże już nie było więcej uwięzione w seminariach, lecz było teraz rozdawane zwykłym ludziom. Zainteresowany aniołami? Można było znaleźć wszystko od konserwatywnego Billy Graham do nieokiełznanych Chrles & Francis Hunter. Chcesz coś dowiedzieć się o chrzcie w Duchu Świętym. Mogłeś poczytać książkę Johna Sherrill „Oni mówią innymi językami” bądź, jeśli byłeś episkopalny, materiały ojca Dennisa Benneta.

Rozcieńczanie Słowa

Z powodu ogromnej ilości głosów wypowiadających się na każdy temat, wkrótce każdy miał co najmniej jedno zdanie na każdy temat zwany Bogiem. Ludzie rezygnowali z własnego badania Słowa na rzecz tego, co inni mówili o Słowie.

W krótkim czasie ludzi przestali kochać Boga dla samego kochania Boga, i zapragnęli coś od Niego wyciągnąć: pieniądze, zbawioną rodzinę, powodzenie, zdrowie i szybko pojawiły się formuły postępowania, opierające się na tym, co powiedzieli Boży ludzie.

Słowo Wiary

W latach 80-tych powstał ruch Słowa Wiary z solidnym przesłaniem spójności Boga i Jego Słowa. Wyglądało to na Bożą odpowiedź na całe szaleństwo lat 70-tych, doprowadziło wielu do równowagi i nauczyło ich jak sprawdzać nauczanie X z całą radą Słowa.

W ciągu lat 90-tych uczniowie Słowa Wiary zamienili Słowo na sposób zdobywania pieniędzy i zaczął się pełny rozkwit formułek ruchu prosperity. Subtelna koncepcja, że „jeśli ja zrobię „a” to Bóg zrobi „b” zwyciężyła i wpłynęła na różnych kierunki wiary po dziś dzień.

Obecnie ludzie napełniają sale konferencyjne i wrzeszczą do Boga, starając się skłonić Go, aby zesłał z góry przebudzenie , tak jakbyśmy bardziej pragnęli zbawienia ludzi niż Ten, który posłał Swego Syna, aby zabrał grzech świata, co prowadzi ich do myślenia, że Bóg jest naszym przeciwnikiem.

W międzyczasie kultura świata przeszła na system reklamowy, krótkich stwierdzeń, szybkich westchnień i dźwięków, które mówiły ludziom co mają myśleć, zamiast zachęcać ich do samodzielnego myślenia. Znakomicie bawiono się tym w kościele i chrześcijanie zostawili zdrowy rozsądek i szacunek dla siebie pod drzwiami, zgadzając się na to, aby manipulowano nimi, aby w imieniu Boga robione takie rzeczy, których nikt przy zdrowym zmyśle by nie robił. Już więcej nie musisz myśleć, pastor zrobi to za ciebie! Wszystko jest w tej formułce. Kiedyś w Biblii szukano Boga, dziś my szukamy formułek. Smutne.

Internet

Teraz te wszystkie głosy znalazły swoje ujście w internecie. Coraz większa była ilości ludzi wierzących, że te takie hasła na wzór reklamówek znajdują się w Słowie, podczas gdy w tak naprawdę było to tylko czyjeś zdanie na temat tego, co Słowo mówi. Przy całej naszej wolności i poznaniu, ludzka natura nadal jest leniwa i, zamiast zaangażować człowieka w inwestowanie czasu w poznanie Pana dawkami i osobiście, woli, żeby to Mojżesz rozmawiał z Bogiem za nas i mówił nam, co On powiedział,

Nowe pokolenie

Jest pewne pokolenie ludzi spragnionych poznania Pana, po prostu dla samego poznania Go, bez żadnych powiązań, niczego nie chcąc od Niego, po prostu chcą poznać Go. Bywali na spotkaniach, gdzie rozpoznali manipulowanie zgromadzeniem, widzieli hipokryzję, spróbowali formułek i pozostali z pustką. Oni chcą Jego!

Duchowa prawda

Faktem jest, że duchowe istoty mogą mówić. Nie jest to język sygnałowy goryla Koko, lecz spontaniczna mowa. Tylko duchy potrafią to – Bóg, aniołowie, ludzie. Oznacza to, że głównym sposobem poznania duchowej istoty jest mowa.

W Liście do Hebrajczyków czytamy (1:1-3), że Ojciec „mówił do ojców wielokrotnie i różnorodnymi sposobami przez proroków, lecz w tych ostatnich dniach przemówił przez Swego Syna, którego wyznaczył na dziedzica wszystkiego i przez którego stworzył Wszechświat”. To Słowo Ojca jest jasnością chwały Ojca, znajduje się pod głębokim wpływem obrazu Jego charakteru, podtrzymuje wszystko mocą Słowa Ojca.

Wraz z Jego pojawieniem się w ewangeliach, Słowo Ojca objawiło się ludzkości, od czasu chodzenia w Ogrodzie Eden z Adamem i Ewą. Nasza Biblia jest zbiorem pism śledzących przez stulecia Jego pojawianie się i zaangażowanie w ludzkie życie, jak mówi nam Piotr, spisane przez ludzi dla nas, „poruszonych przez Ducha Świętego” (2Ptr. 1:21). Te pisma są dzisiejszą Biblią.

Poznajesz ludzi po ich słowie

Mojego dziadka mogłem poznać tylko po jego jego słowach i będąc w jego obecności. Był lekarzem i uwielbiałem być z razem nim. Gdy byłem chłopcem, zabierał mnie na swoje niedzielne obchody do szpitala. Wchodziliśmy do jakiejś sali chorego, gdzie witano nas gorąco, dziadek badał pacjenta, rozmawiał chwilę i ruszaliśmy dalej. Mówił mi o sprawach medycznych, o pacjencie, jego rodzinie, o tym dlaczego znalazł się w takim stanie i innych ważnych sprawach między dziadkiem i wnukiem. Znałem go dzięki przebywaniu w jego obecności i temu, co mówił.

Z Ojcem jest tak samo. Musimy poznawać Go poprzez Jego spisane Słowo i przez poznanie Jezusa, oraz przebywanie w Jego obecności. Nasz Ojciec żyje w nas, aby mówić do nas, abyśmy odczuwali Jego obecność wewnątrz i mogli się komunikować z Nim z szybkością myśli.

Ludzie pytają mnie, dlaczego mam taki przywilej, że Jezus objawia mi się, uczy mnie czy przekazuje prorocze słowo. Przede wszystkim: jest to łaska. Po drugie: drogą do serca Jezusa, jest kochać Ojca przede wszystkim i najbardziej, co robię.

Kiedy jednak odłoży się to na bok, Ojciec i Pan mogą się mi „bezpiecznie” objawiać i mówić te rzeczy, ponieważ jestem ugruntowany w Słowie i Duchu. Wiedzą, że nie wypadnę z równowagi, nie zgłupieję wobec nich. Jestem bezpieczny. Rozejrzyj się wokół – jest tak wielu ludzi, którzy mają duchowe doświadczenie i zazwyczaj jest to jakieś pojedyncze wydarzenie w ich życiu, ponieważ zgłupieli, dowodząc, że Ojciec nie może powierzyć im niczego więcej. Filtrują swoje doświadczenie przez religię czy kulturę, bądź dodają do niego, zamiast po prostu przekazywać to, co się stało. Jestem bezpieczny, ponieważ znam Słowo i Ducha, i nie próbuję na tym wypłynąć z własnym nazwiskiem.. to bezpośrednia mowa, lecz uczciwa.

Właśnie dlatego też chcę dzielić się z wami w tym cyklu, aby Ojciec i Pan mogli powierzyć wam więcej i większej wartości objawienia oraz poznania spraw Ducha, poznania Jego dróg. Uczcie się tego, jak ignorować inne głosy, a słuchać jedynie głosu Pasterza.

Oczekujcie na następne części, może to zmienić wasze życie!

Znaj Słowo_2

Wiele błogosławieństw.

John Fenn

CWOWI @   aol.com

создание и раскрутка сайтов москва

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.