Author Archives: admin

Serce pozbawione bałwanów

Kiedy po raz pierwszy przychodzimy do Jezusa, Pan przyjmuje nas takimi, jakimi jesteśmy: z problemami, grzechami, ze wszystkim. W miarę jak nasze potrzeby są zaspokajane odkrywamy stopniowo, że Bóg chce czegoś od naszego życia i jest to cześć. Lecz prawdziwa cześć wynika z postrzegania Boga, takiego jakim jest. Cześć wydziela sie z duszy oczyszczonej przez miłość; wznosi się jak kadzidło z serca pozbawionego bałwanów.

Bóg, którego imię jest Zazdrosny

Chrystus nie niszczy osobiście bałwanów grzechu i egoizmu w nas, lecz raczej wskazuje na nie i mówi nam, abyśmy je zniszczyli sami. To przesłanie jest na temat pokuty. Jeśli cofasz się na dźwięk tego słowa, to jest tak dlatego, że potrzebujesz świeżego oczyszczenia duszy. A tak naprawdę to mówimy tutaj o takiej pokucie, która nie jest powszechna u tych, którzy szukają tylko przebaczenia, lecz nie zmiany. Mówimy o głębokiej pokucie – czujnej, skruszonej postawie, które nie pozwala na to, aby grzech czy egoizm stały się w sercu bałwanami.

W Księdze Wyjścia możemy zobaczyć jaki jest punkt patrzenia na bałwany Chrystusa. Pan ostrzega nas (II Moj. 34:12-14) :

Wystrzegaj się, byś nie zawierał przymierza z mieszkańcami ziemi, do której idziesz, by się nie stali dla ciebie pułapką. Przeciwnie, zburzcie ich ołtarze, potłuczcie ich pomniki, i wytnijcie ich święte drzewa. Gdyż nie będziesz się kłaniał innemu bogu. Albowiem Pan, którego imię jest „Zazdrosny”, jest Bogiem zazdrosnym.

Natura Chrystusa ma wiele aspektów. Jest On Dobrym Pasterzem, Zbawicielem i naszym Uzdrowicielem. Postrzegamy Boga przez filtr tego, co jest nam od Niego potrzebne i tak Pan sam zdecydował, ponieważ On jeden jest odpowiedzią na tysiące naszych potrzeb.

Lecz jak patrzy na nas Jezus? Patrząc Jego oczyma, widać, że kościół jest Jego oblubienicą: kością z Jego kości, ciałem Jego ciała (Ef. 5:22-32). Nie zbawił nas po to, abyśmy dalej żyli dla własnego zysku, lecz zbawił nas dla Siebie (Kol.1:16). Prawdziwe zbawienie to zaręczyny. Pan oczyszcza nas dla naszego małżeństwa i z Jego perspektywy nasza niezależność jest bałwochwalstwem, a to rozpala ogień Jego zazdrości.

Bałwan nie jest okazjonalnym grzechem; jest to coś, co rządzi nami i robi z nas niewolników. Dla niektórych bałwanem jest strach; dla innych pożądliwość; jeszcze dla innych to bunt i pycha. Cokolwiek rzuca wyzwanie prawu Jezusa do posiadania pełni naszych serc staje się Jego przeciwnikiem, z którym On się skonfrontuje. Ponieważ jest zazdrosny o nas, jako Jego oblubienicę, w stosunku do naszych fałszywych bożków, Pan domaga się, abyśmy je zniszczyli sami.

Może ci się wcale nie wydawać, że czcisz bałwany. Nie stoisz dzień po dniu przed pomnikiem Baala i nie czcisz twojego bożka. Rzeczywiście, nie czcisz bożków starożytnych pogan. Jak wszystko w naszym współczesnym świecie, ludzie sprawili, że również bałwochwalstwo jest wyrafinowane. Paweł mówi o antychryście, który pojawi się w dniach ostatecznych jako o kimś, kto sprzeciwia się i wynosi ponad wszystko co się zwie Bogiem jest przedmiotem boskiej czci; a nawet zasiądzie w świątyni Bożej, podając się za Boga. (2 Tes. 2:4).

Z powyższego fragmentu Pisma widzimy, że Jezus nie chce, abyśmy „delikatnie” rozebrali ten ukryty ołtarz grzechu, aby się nie zniszczył, a raczej nakazuje, abyśmy ZBURZYLI to, co jest obraźliwe. Nie prosi nas uprzejmie, abyśmy śrubka po śrubce rozebrali nasze filary pychy, lecz zamiast tego domaga się, aby „ROZBIĆ” je na kawałki. Gdy pokazuje nam nasze wewnętrzne bałwany, musimy je zdemolować całkowicie. Nie możemy zachować w tajemnicy nawet najdrobniejszego zamiaru używania ich jeszcze kiedykolwiek później. Muszą zostać zniszczone doszczętnie.

Gdzie jest świątynia Boża na Ziemi – czy jest to budynek? Być może, lecz nigdzie, w żadnym miejscu swego nauczania, Paweł nie odnosi się do świątyni Bożej jako czegoś innego niż kościół. Nawet tam, gdzie apostoł mówi o człowieku, który zasiądzie jako bóg w Jerozolimie, to przecież gdzieś w życiu tego człowieka najpierw musi on o sobie pomyśleć jako o kimś, kto „jest Bogiem”. Patrzmy na antychrysta, podobnie jak apostoł Jan, który widział go nie tylko jako kogoś, kto ma przyjść, lecz jako duchowego przeciwnika, który już stara się wniknąć i zastąpić prawdziwe chrześcijaństwo (1 Jn 2:18; 4:3). Duch antychrysta jest duchem religijnym; manifestuje się przez myślenie, które nie pozwala się skorygować ani nauczać przez Chrystusa czy kogokolwiek innego. Duch antychrysta jest dziś obecny w wielu kościołach, sprzeciwiając się poruszeniu Bożemu, ukazując siebie jako Boga.

Mówiąc prosto: duch antychrysta jest tym duchem, który wynosi siebie jako bóstwo. Widzisz, ten duch jest znacznie bardziej subtelny niż ktoś, kto by nagle ogłosił światu, że jest Stworzycielem. Powtórzę: świat jest na to zbyt wyrafinowany. Dziś, musimy przyjrzeć się wpływom antychrysta wśród naszych religijnych tradycji: czy te tradycje są ugruntowane na Piśmie, czy na człowieku? Po czym, poza wszelkimi tradycjami, wewnątrz naszych własnych serc musimy rozeznać jak ducha antychrysta działa w strukturze myślowej naszej własnej cielesnej natury. Czy jest w twojej naturze cokolwiek, co sprzeciwia się i wynosi siebie ponad Boga, zajmując swoje miejsce w ludzkiej świątyni Bożej, ukazując siebie jako Boga? Wszelki opór w tobie przeciw Bogu jest bałwanem i jest to najsilniejszy bałwan w ludzkim sercu. Lecz ten fałszywy bożek rządzenia sobą samym nie jest w człowieku sam. Starożytny bóg Merkury byłby w poważnych tarapatach, gdyby chciał dotrzymać kroku współczesnym bożkom Lęku i Pośpiechu. Świat zaczerpnął swoją pożądliwość krwi ze starożytnych rzymskich aren i wstawił ją w krwawe filmy. Wzięli boginkę płodności z greckich świętych wzgórz tylko po to, aby doprowadzić do idolizacji seksu w teatrach i telewizji. To co zrobiła ludzkość, to przeniesienie pogańskiej świątyni z wysokich miejsc pobliskich okolic do ukrytych miejsc ludzkiego serca. Jeśli wywyższamy pieniądze czy seks ponad Boga, żyjemy w bałwochwalstwie. Za każdym razem, gdy wewnętrznie poddajemy się warowni strachu, zgorzknienia, pychy skłaniamy się przed władcami ciemności. Każdy z tych bałwanów musi zostać zniszczony, rozbity na kawałki i zmieciony z krajobrazu naszego serca.

„Ja jestem Bogiem zazdrosnym”

Gdyż nie będziesz się kłaniał innemu bogu. Albowiem Pan, którego imię jest „Zazdrosny”, jest Bogiem zazdrosnym. (II Moj. 34:14). Bóg nie powiedział, że był, kiedyś tam, zazdrosny; On powiedział, że Jego Imię, które ujawnia Jego naturę brzmi Zazdrosny. Zaraz po Imieniu JESTEM jest imię ZAZDROSNY. Jego miłość nie jest jakiegoś rodzaju eteryczną zasadą „wyższej kosmicznej świadomości”. Jego miłość jest skupiona na nas, faktycznie zazdrośnie o każdą jednostkę. On zna po imieniu każdą owcę (Jn 10:3). Jezus zna twoje imię, On osobiście cię kocha. Fakt, że Chrystus jest zazdrosny o nas jako poszczególne jednostki, troszczy się i zaopatruje w każdej dziedzinie naszego życia, że cierpiał upokorzenie i śmierć na krzyżu, aby zapłacić za nasze grzechy, demonstruje jak wielka jest ta miłość, którą nas umiłował. Dał wszystko i zasługuje na wszystko.

Jego zazdrość o nas jest doskonała. Nie jest taka sama jak ludzka: małostkowa, władcza i niepewna. Pan nie siedzi w niebie wirując palcami i zastanawiając się, co my tak naprawdę o nim myślimy. Jego zazdrość jest oparta o Jego czystą miłość do nas i Jego pragnienie błogosławienia nam, i napełnienia naszego życia Nim. Rozumie nas i choć zna nasze słabości, ciągle zazdrośnie chce On mieć tylko dla siebie Ducha, któremu dał w nas mieszkanie (Jk 4:5). Jego obietnicą dla nas jest wierność: nigdy cię nie opuszczę, ani nie porzucę (Heb. 13:5). Bóg nie przestaje nas kochać. Możesz myśleć o sobie jako o grzeszniku, o kimś nie nadającym się do kochania – jako o kimś, kogo nikt nie chce, lecz Jezus pragnie cię.

Kiedyś, w początkach mojej służby, rezygnowałem z niektórych ludzi, którzy wydawali mi się beznadziejnie odporni na Boga. W miarę upływu lat odkrywałem, że ci sami ludzie chodzili już z Bogiem. Jezus jest wierny, On kocha cię miłością, która jest zazdrosna o ciebie osobiście.

Niemniej, Bóg wie o tym, że abyś doświadczał Jego miłości, bałwany egoizmu i grzechu muszą zostać zniszczone. Mówi nam, abyśmy zniszczyli te bałwany, jako dowód naszej miłości do Niego i szczerych zamiarów serca. Czy będziesz święty? To usuń bałwany egoizmu i grzechu ze swego serca. Ponieważ świętość istnieje w duszy oczyszczonej przez miłość: wydziela się jak kadzidło z serca pozbawionego bałwanów.

продвижение сайта компании

TGIF_09.01.07 Boże opóźnienia

Today God Is First

Logo_TGIF2

A gdy usłyszał, że choruje, został jeszcze dwa dni na miejscu, gdzie przebywał John 11:6

Opóźnienia nie zawsze są łatwe do zniesienia czy pogodzenia z naszym umysłem. Często, gdy Bóg nie odpowiada na nasze modlitwy w czasie, gdy nam się wydaje, że powinien, dopasowujemy sobie do Bożej natury wszelkiego rodzaju cechy, które sugerują, że Bóg nie troszczy się o nas. Tak było w przypadku sióstr Łazarza, gdy ten zachorował i umarł. Jezus był bliskim przyjacielem Łazarza i jego sióstr, Marii i Marty. (Maria była tą kobietą, która przyszła i namaściła stopy Jezusa drogim olejem.) Gdy Jezus przybył w dwa dni później Marta zawstydziła Go mówiąc: Gdybyś tu był, nie byłby umarł brat mój

Sugerowała, że Pan nie troszczył się na tyle, aby przyjść, gdy po Niego posłano. Stało się tak z powodu priorytetów jakie miał Jezus, a nie braku miłości.

Bóg często opóźnia swoje dzieło w nas, po to, aby osiągnąć coś innego, co ma na celu, a czego nie da się zrobić inaczej, jak tylko przez opóźnienie. Jezus musiał pozwolić na śmierc Łazarza, po to, aby cud, który właśnie miał być dokonany, mógł odnieść pełny skutek. Gdyby po prostu uzdrowił chorego mężczyznę to wpływ tego cudu nie byłyby tak godny odnotowania, jak wskrzeszenie człowieka martwego przez cztery dni. Jest to największe dzieło „publicznych relacji” całej jego służby. To, z czego wielu nie zdaje sobie sprawy to fakt, że klucz do całej tej historii znajduje się w następnym rozdziale.

Dlatego lud wyszedł na jego spotkanie, ponieważ usłyszeli, ze On dokonał tego cudu. Tedy mówili faryzeusze miedzy sobą: Widzicie, że nic nie wskóracie, oto cały świt poszedł za nim. (Jan 12:18-19)

Gdyby Jezus nie wzbudził Łazarza z martwych, nie byłoby tłumów wielbiących Pana, gdy wjeżdżał do Jerozolimy na osiołku.

Bóg często ustawia scenę w taki sposób, aby jego chwała mogła objawić się przez wydarzenia, którymi On sam zarządza. Tak było w przypadku Mojżesza i faraona, gdy opóźnienie za opóźnieniem prowadziło do ostatecznego uwolnienia izraelitów z Egiptu. Bóg dał Sarze dziecko w bardzo podeszłym wieku, aby zademonstrować Swoją moc.

Bóg czynił podobnie w moim życiu. Opóźniał spełnienie tego, do czego, jak wierzyłem, powołał mnie przez kilka lat, lecz te opóźnienia dostarczyły mi czasu potrzebnego do niezbędnego przygotowania i późniejszego objawienia się większej chwały, którą Bóg miał odebrać. Przyjacielu, nie traktuj opóźnień lekko. Nie rezygnuj, gdy Bóg przytrzymuje cie w jednym miejscu. Bóg działa, On wie, jaki jest cel tych opóźnień. Nie poddawaj się, ponieważ to wszystko jest po to, objawiła się większa chwała Jego; my zaś musimy więc trwać wiernie.

продвинуть сайт в поисковике

TGIF_08.01.07 Błogosławcie przeklinających was

Today God Is First

Logo_TGIF2

…Zaniechajcie go, niech złorzeczy, gdyż Pan mu tak kazał. Może Pan wejrzy na moją nędzę i przywróci mi szczęście w zamian za jego dzisiejsze złorzeczenie. 2 Samuel 16:11-12

Gdy przeciwnicy Dawida wzrośli w siłę i uciekał z miasta przed swoim synem, który chciał zabrać mu tron, człowiek imieniem Szymei zaczął rzucać kamieniami i przeklinać go. Przeklinanie króla było wbrew prawu, więc Dawid miał pełne prawo pozbawić go głowy, jak to jeden z jego generałów zaproponował. Tutaj widzimy – w reakcji na tych, którzy usiłują w jakiś sposób ranić – różnicę między Saulem, a Dawidem. Jest to właśnie ta różnica, która definiuje przywódcę (lidera), starającego się przewodzić w oparciu o pionowy wymiar relacji z Bogiem, i tego, który stosuje wymiar poziomy. Bóg znał Dawida, jako mężczyznę, który był według Jego serca. Pomimo, że Dawid popełnił cudzołóstwo, był mordercą i wielokrotnie zawiódł w różnych dziedzinach swego życia, to była jedna rzecz, która odróżniała go od innych; miał serce, które starało się podobać Bogu i wykonywać Jego wolę. Gdy zdarzyło mu się zawieść, pokutował.

Jaki cel może osiągnąć Bóg poprzez dziwne relacje, które może zawierasz z kimś innym? Czy nie spowodował tego afrontu, aby zbadać, co jest dziś w twoim sercu? Czy będziesz starał się odegrać i rozwiązać problem sam, czy też znajdziesz łaskę i pozwolisz Bogu wykonać zemstę w Jego czasie, o ile jest to potrzebne? Gdy nauczyłem się tej lekcji, aby trwać w pionowej łączności z Bogiem i unikać pułapek załatwiania spraw swoimi sposobami, był to dla mnie dzień wolności. Nigdy więcej nie stanowiło to już dla mnie problemu. Musimy badać nasze własne serca w tych sprawach, lecz jeśli jesteśmy czyści to taki afront jest czynnikiem budującym nasz charakter. Jest to jedyny sposób w jaki Bóg buduje najgłębsze pokłady charakteru swoich świętych. Jak mówi A.W.Tozer: „Wątpliwe czy Bóg może kogoś bardzo błogosławić, jeśli go wcześniej nie zrani głęboko”.

Bóg czasami wzburza konflikty w relacjach po to, aby wykonać tą głęboką pracę w naszym charakterze. Sami nie mamy umiejętności kochania naszych wrogów. Jest to łaska dostępna dla absolwentów Bożej szkoły. Czy chcesz wstąpić do tej szkoły? Czy chcesz przejść ten test? Jeśli go zaliczysz, możesz oczekiwać, że zostaniesz wyniesiony na nowy poziom w Królestwie. Ponieważ to Pan przeprowadza nas przez te próby, które stosuje jako środek do przygotowania nas do większej użyteczności w Królestwie. Najpierw musisz jednak zaliczyć ten test.

оптимизировать

TGIF_07.01.07 Cel pustyni

Today God Is First

Logo_TGIF2

Dlatego teraz Ja zwabię ją i zaprowadzę na pustynię, i przemówię do jej serca. Oz. 2:16

Jeśli masz jakąś ważną wiadomość do przekazania komuś to jaki jest najlepszy sposób na to, aby ona dotarła? Czy próbowałeś kiedykolwiek rozmawiać z kimś, kto jest tak zajęty, że nie jesteś w stanie zmusić go do słuchania? Różne rzeczy uniemożliwiają nam oddanie niepodzielnej uwagi posłańcowi. Tak też Bóg ma swój sposób na oddzieleni nas i pozyskanie całej naszej uwagi. Dla Pawła, było to trzy lata w Arabii; dla Mojżesza 40 lat na pustyni; dla Józefa – 13 lat w Egipcie; dla Dawida – wiele lat uciekania przed królem Saulem. Bóg zna upór ludzkiego serca. Wie o tym, że jeśli chce wykonać najgłębsze dzieło w człowieku, aby ten zakosztował przywileju użytecznej pracy w Jego Królestwie, musi zabrać go na pustynię,. To na pustyni Bóg zmienia nas, usuwa to, co przeszkadza i zmusza do zbliżenia się do Jego łaski. Pustynia jest tylko pewnym okresem w naszym życiu. Gdy tylko osiągnie to, co zmierzał, wyprowadzi nas poza nią. Pan dał nam do wypełnienia misję, której nie da się wypełnić inaczej jak tylko po spędzeniu odpowiedniego czasu na przygotowania. Nie bójcie się pustyni, ponieważ to jest miejsce, na którym będziecie słyszeć głos Boga tak, jak nigdy wcześniej. To tutaj stajecie się Jego oblubienicą, tutaj zostają usunięte z twojego życia bałwany; tutaj zaczynasz doświadczać rzeczywistości żyjącego Boga, jak nigdy wcześniej. Ktoś kiedyś powiedział: „Bóg używa wielkich prób, aby wydać wielkich świętych, których potem umieszcza w wielkich miejscach”

Wyprowadził mnie na miejsce przestronne, wyratował nie, gdyż mnie sobie upodobał 2 Samuel 22:20.

раскрутка

TGIF_06.01.07 Przyjmowanie wyłacznie od Boga

Today God Is First

Logo_TGIF2

Jan, odpowiadając, rzekł: Nie może człowiek niczego wziąć, jeśli mu nie jest dane z nieba”. Jn 3:27

„Bóg nigdy nie dał ci tej nieruchomości” powiedział do mnie przyjaciel, który pojawił się w moim życiu w czasie ogromnego zamieszania. Te słowa były bardzo dla mnie bolesne. Żyłem w separacji z żoną, moje finansowe dochody topniały na wszystkich frontach. Przypominało to wiosłowanie w łodzi z pięcioma dziurami; nie wiadomo było, którą dziurę zatykać najpierw. Moja firma, moje osobiste finanse, małżeństwo i wszystko inne wydawało się usychać równocześnie. Ten przyjaciel zrobił uwagę dotyczącą pewnej ziemi, którą kupiliśmy lata wcześniej. Chodziło mu o to, że posiadłem coś, czego Bóg mi nigdy nie dawał. Innymi słowy: nie było to zakup pod prowadzeniem Ducha Świętego, który byłby błogosławiony przez Boga. Nie było produkt uboczny Bożego błogosławieństwa; było to źródło potu i trudu, które narodziło się ze złych motywacji serca.

Gdy uczniowie Jana przyszli i pytali go czy jest Mesjaszem, odpowiedział, że nie i każdy może być tylko tym, kim Bóg go uczyni (co Bóg mu da). Był on był zwiastunem Mesjasza i wypełnił powołanie, które Bóg mu dał. Nie możemy posiadać tego, czego nam Bóg nie dał i nie możemy być czymś do czego nas Bóg nie powołał. Bóg dał Janowi to namaszczenie. Musimy pytać, czy to, co staramy się robić czy staramy się zdobyć nie jest czymś, czego Bóg nam nie dał. Jeśli staramy się o coś, czego Bóg nam nie daje, to możemy się spodziewać takiej odpowiedzi, jakiej udzieliłby każdy dobry ojciec swojemu dziecku. Pan usunie to, czego dziecko nie powinno mieć

Dawid zrozumiał tą zasadę. Gdy przygotowywał wyposażenie świątyni Bożej, powiedział Bogu:

Wszak od ciebie pochodzi to wszysko i daliśmy to, co z twojej ręki otrzymaliśmy. 1 Krn. 29:14b.

комплексная seo раскрутка сайтов

TGIF_05.01.07 Upadek, który prowadzi do pobożności

Today God Is First

Logo_TGIF2

I zgromadzili się wokół niego wszyscy ludzie uciśnieni i wszyscy zadłużeni oraz wszyscy rozgoryczeni, a on został ich przywódcą. 1 Samuel 22:2

Bóg używa tego, co złamane do wykonania Swojego największego dzieła. Gdy Dawid został namaszczony na następnego króla, był zwykłym chłopcem, najmłodszym z braci. Nie miał pojęcia, że następne lata upłyną mu na uciekaniu przed Saulem, dla którego sukces stał się obsesją lidera pozbawionego namaszczenia Bożego. Być może Dawid myślał sobie: „Dlaczego żyję jak uciekinier? Jestem następnym królem Izraela”. Jednak jego życie zanim ostatecznie wypełnił Boże powołanie, wypełnione było przeciwnościami. Inni ludzie zaczęli dowiadywać się o powodzeniach Dawida i utożsamiać się z jego dolą. Lecz to nie ludzie sukcesu i gładkich manier przybywali by się do niego przyłączyć. To byli „uciśnieni i zadłużeni” i oni stanowili część jego armii – ale co to była za armia! Stali się sławni na całym ówczesnym świecie jako największa kiedykolwiek zebrana, nie ze względu na ich umiejętności, lecz dlatego, że Bóg stał za tą armią. Bóg zmienił mężczyzn Dawida w „w najprzedniejszych rycerzy” (p. 1 Krn. 11:10).

Bóg często używa upadku, abyśmy stali się pożyteczni. Gdy Jezus powoływał uczniów, nie poszedł wybierać wśród najbardziej wykwalifikowanych i spełnionych w powodzeniu. Znalazł tych najbardziej pragnących, a znajdowali się oni w swoich miejscach pracy, rybaków, celnika, rolnika i lekarza.

Żydzi wiedzieli, że upadki to część dojrzewania w Bogu. Grecy wykorzystywali niepowodzenia, aby dyskwalifikować. Niestety, w kościele, często traktujemy siebie na wzajem w taki sposób. Nie jest to Boży sposób. Musimy zrozumieć, że upadek nie robi z nas nieudacznika, lecz człowieka doświadczonego. Jeśli czegoś się z tego doświadczenia nauczymy, będziemy lepiej przygotowani do pracy w Królestwie Bożym, I to jest właśnie najważniejszy element, którego Bóg chce od Swoich dzieci.

продвижение

Bóg zstępuje

Ron Wood

Cały świat oglądał w wiadomościach tego samego dnia dwa wydarzenia. Pierwsze, to widok zdetronizowanego przywódcy Iraku, który wyniósł siebie samego przemocą i gwałtem, leżącego martwo naziemi z pętlą szubienicy na szyi.

Po drugiej stronie globu, pokorny człowiek wewnętrznie spójny, Gerald Ford, który nigdy nie zabiegał o wysoki urząd, lecz został Prezydentem Stanów Zjednoczonych z nominacji (pierwszym i jedynym prezydentem nie z wyboru lecz z nominacji), był wspominany i udawał się na spoczynek z wielką godnością i honorem. W tamtym czasie w Ameryce trwało potężne przebudzenie modlitwy wzbudzone przez Intercessors For America (IFA) z wielkim naciskiem położonym na „Pray  Daily for Our Government” (Módl się codziennie o rząd), prowadzoną przez Dereka Prince’a. W odpowiedzi na uporczywą modlitwę wielu napełnionych Duchem świętych, Bóg usunął złych i wywyższył sprawiedliwych, i uzdrowił naszą ziemię.

Udowodniono nam, że Słowo Boże jest prawdziwe. Biblia ciągle mówi, że ktokolwiek wywyższa siebie samego, będzie poniżony, a kto uniża siebie samego, będzie wywyższony. Bóg jest sędzią sprawiedliwym i On prowadzi bardzo dobre zapisy.

Gdy ludzie przystępują do wysokich urzędów, lub gdy mają wielkie obdarowanie autorytetu czy mocy, pokuszenie do grzechu może stać się bardziej subtelne, lecz konsekwencje złych zachowań stają się poważniejsze.

Wyobraź sobie teraz ostatnią scenę historii ludzkości, koniec naszej śmiertelnej egzystencji, gdy zaczyna się nieśmiertelność. . . .

Tłumy ludzi mówiących różnymi językami, ubranych w kolorowe etniczne stroje, mieszanina kolorów skór, kultur i pochodzenia zebranych na Weselnym Święcie. Wszystkie możliwe gałęzie wina zjednoczone, radujące się jak jedno, aby celebrować Tego Jednego, który obmył ich z grzechów.

Kolorowy biskup przeparadował wzdłuż ławek w kosztownej szacie i w świcie adorujących go uczniów i nadskakujących mu zwolenników żądnych każdego jego słowa. Dotarł do samego przodu, gdzie inni, mniej ważni, mniej szczęśliwi, mający mniejszą władzę rozstępowali się przed nim jak Morze Czerwone, aby mógł zająć swoje uprzywilejowane miejsce w pobliżu głównego stołu.

Nawet prorocy, którzy jako pierwsi wskazywali kościołowi na pojawiających się apostołów byli przyćmiewani na chwilę przez splendor tego przywódcy kroczącego przejściem. Cała hala wypełniła się szumem szeptanych słów podziwu, jako że ludzie zrobili sobie bałwana z tej sławnej chrześcijańskiej osobistości. „Wybudował liczne studia telewizyjne, które nadają jego programy! Jego imperium wydawnicze było potężne! On latał swoim własnym samolotem! Jego spotkania gromadziły potężne tłumy! Miał nowe samochody i przestrzenne domy i drogie ubiory, jadał w najlepszych restauracjach”.

Tuż przed przybyciem Króla, który miał zająć swoje miejsce, zaraz przed rozlaniem złotego wina królestwa na obchody nowego kielicha przymierza, którym nabył ich wieczne dziedzictwo, pojawił się w hali jaśniejący anioł. „Poczekajcie!” powiedział. Udał się do tyłu, gdzie stała mała, stara kobieta, dla której nie znalazło się krzesło. Delikatnie wziął ją za trzęsącą się, pozbawioną biżuterii rękę. Jej twarz jaśniała, lecz ciągle pozostawała tylko skromną osobą odzianą w niewiele warty ubiór. Nikomu nieznana, bez reputacji czy ziemskich referencji. Anioł odwrócił się i z dumą eskortował swojego zdumionego gościa pod ramię wzdłuż przejścia do pierwszego rzędu.

Dotarłszy na przód rozglądnął się za właściwym miejscem, a dostrzegłszy to, którego potrzebował, powiedział do niezachwianie pewnej siebie supergwiazdy chrześcijaństwa:

„Wstań, potrzebuję twojego krzesła”.

Zszokowany super apostoł wstał, zwiesił ze wstydem głowę i powłócząc nogami szedł wzdłuż przejścia aż do tego miejsca, gdzie dopiero co opierała się o tylną ścianę starsza kobieta.

Z godnością i troską anioł posadził swego honorowego gościa w pierwszym rzędzie.

„Oto  jesteś tuta, Droga. Król zażądał tak, aby mógł widzieć twoją twarz, gdy łzy będą zastępowane przez radość”.

Zwracając się do tłumu anioł przekazał: „Ta pokorna służebnica Baranka znajduje się wśród największych w Królestwie. Sprzedała wszystko, co miała, aby nakarmić biednych. Kochała tych, którzy nie kochali jej w zamian. Doświadczyła utraty wszystkiego, aby poznać Pana i sprawić, aby On był znany. Wypełniła swoją komorę modlitwy wonią wstawiennictwa. Nie miała urzędu, tytułu, ani żadnej rangi wśród tych w kościele, poza tym, że wykonywała pracę ewangelisty. Dzięki jej pracy wielu zostało zbawionych i jest tutaj obecnych dzisiaj, a którzy, gdyby nie ona, byliby na wieki straceni”.

Zakończywszy swoje zadanie anioł odwrócił się i zajął swoje stanowisko stając przy wyniesionym, głównym stole. Hala wybuchła grzmotem aplauzu dla mądrości i majestatu wielkiej Bożej łaski. Ci, którzy zostali zbawieni dzięki tej kobiecie i jej służbie wstali ze swoich miejsce i wiwatowali głośno w najbardziej niepobożny sposób.

Cały tłum nie zauważył, że pewien gość wszedł po cichu na koniec sali i klęczał teraz naprzeciw zakłopotanego apostoła. On był Głównym Apostołem, lecz przybył ubrany jak sługa. Wziął ręce przywódcy w swoje przebite gwoździami ręce i mówił do niego niskim głosem, osobiście pochylając się w zbliżeniu.

„Dałem ci kilka sposobności, abyś był mi posłuszny i stał się do mnie podobny” – mówił do łagodnie płaczącego lidera. – „Przekonywałem cię, abyś wypełnił służbę robiąc pracę ewangelisty, lecz ty nie chciałeś wyjść ze swego urzędu. Obserwowałem jak twoje współczucie zanikało, aż jego miejsce zajęła pycha. Widziałem jak stawałeś się coraz bardziej zaabsorbowany zarządzeniem, zamiast szukać zgubionych. Zdobyłeś prestiż lecz straciłeś moją moc. Przekazywałeś wspaniałe kazania, lecz nigdy nie przekazywałeś (środków) ubogim. Widziałem jak budujesz wielkie audytoria, lecz lekceważysz budowanie świętych do służby. Wykorzystywałeś łaskę, której ci udzieliłem do promowania siebie. . . a teraz zostałeś upokorzony. Nie wystarczała ci tylko ta cześć, która  pochodziła ode mnie”.

Gdy karcony lider skłonił głowę i płakał, Pan postępował dalej, rozmawiając ze swoim złamanym teraz sługą: „Kogo uważasz za ważniejszego: apostoła czy ewangelistę?” – zapytał. „No, wiedziałem, że pierwsi idą apostołowie i z pewnością starałem się o ten urząd – odpowiedział mężczyzna. – wyobrażałem sobie, że ludzie będą pociągani do Bożej chwały”.

„Kogo bardziej potrzebują zgubieni ludzie: apostoła czy ewangelisty” – zapytał Pan. „No, przypuszczam, że potrzebują kogoś, kto im pokaże jak być zbawionym” – pomału odpowiadał lider.

„Gdy zstąpiłem z nieba i stałem się człowiekiem, czy zachowałem mój splendor czy też zstąpiłem na dół?”

„Zstąpiłeś”– odpowiedział niegdyś wielki apostoł..

„Gdy byłem wśród ludzi czy pojawiłem się jako apostoł czy też byłem między nimi jako prosty ewangelista? Czy czekałem na nich aż przyjdądo mnie, czy też szukałem ich?”

„Przyszedłeś wykonywać pracę ewangelisty – odpowiedział lider. – Tylkonieliczni postrzegali w tobie proroka”.

„Tak, powinieneś był wiedzieć, że nie uważałem uniżenia siebie za ofiarę, lecz za przywilej uznałem zejście w dół. Czy nie mogłeś uznaćrównież za przywilej pójście w moje ślady?”

„Powinienem był”. – mężczyzna szlochał a słowa więzły mu w gardle. „Tak – powiedział Jezus – lecz nie zszedłeś w dół. Z powodu decyzji, które podejmowałeś wielu szydziło i lżyło moje imię a wielu innych nigdy nie odczuło dotknięcia mojej miłości z mojej uzdrawiającej ręki. Mimo wszystko, przebaczam ci, nadal co mnie należysz, lecz straciłeś swoją zapłatę”.

Pan wstał i wymknął się, aby wrócić na przyjęcie w królewskich szatach i zająć godne miejsce.

– – – – – – – – – – – –

God is Stepping Down © 2007 by Ron Wood. Visit us at www.touchedbygrace.org.

Copying and sharing is permitted without changes. Write us at ron @  touchedbygrace.org or send letters to P.O. Box 8650, Springdale, AR 72766. Your donations enable us to send materials freely all over the world. We are Touched by Grace to Touch the World!

продвижение магазин