Author Archives: pzaremba

Codzienne rozważania_01.09.2016

Hurynowicz_rozwazania

1Tes 1:9-10
BO ONI SAMI OPOWIADAJĄ O NAS, JAKIEGO TO U WAS DOZNALIŚMY PRZYJĘCIA, I JAK NAWRÓCILIŚCIE SIĘ OD BAŁWANÓW DO BOGA, ABY SŁUŻYĆ BOGU ŻYWEMU I PRAWDZIWEMU I OCZEKIWAĆ SYNA JEGO Z NIEBIOS, KTÓREGO WZBUDZIŁ Z MARTWYCH, JEZUSA, KTÓRY NAS OCALIŁ PRZED NADCHODZĄCYM GNIEWEM BOŻYM.

Większość czytelników listu Pawła była nawróconymi poganami, a nie Żydami. Bałwanami, o których mowa, były posągi wykonane ludzką ręką, które reprezentowały bóstwa znajdujące się na górze Olimp. Wiara w jedynego Boga wiązała się z odrzuceniem takich tworów. Chrześcijaństwo do dzisiaj napotyka na tego rodzaju bałwochwalstwo. Skażona grzechem wyobraźnia była i jest tak płodna, że na przestrzeni wieków człowiekowi udało się stworzyć tysiące bałwanów. Ilość rzeczy, które człowiek potrafi wstawić w miejsce Boga można nazwać legionem. Niektórzy czynią sobie bożka z kariery zawodowej, dla innych jest to szybki samochód, telefon komórkowy, sprzęt nagłaśniający lub inne tego typu akcesoria, które mogą w umyśle właściciela nabrać cech boskości. Wielu ludzi traktuje inną osobę w taki sposób, w jaki powinno się traktować tylko Boga. Wielu ludzi poszukujących obiektu uwielbienia poprzestaje na samych sobie. Przyjęcie wiary chrześcijańskiej oznacza odwrócenie się od starego sposobu życia, charakteryzującego się skoncentrowaniem wyłącznie na własnych potrzebach. Każda osoba przyjmująca wiarę w Jezusa, odwraca się od bałwanów.

Pozdrawiam i życzę błogosławione dnia.

Codzienne rozważania_31.08.2016

Hurynowicz_rozwazania

Jk 1:13
NIECHAJ NIKT, GDY WYSTAWIONY JEST NA POKUSĘ, NIE MÓWI: PRZEZ BOGA JESTEM KUSZONY; BÓG BOWIEM NIE JEST PODATNY NA POKUSY DO ZŁEGO ANI SAM NIKOGO NIE KUSI.

Najbardziej naturalną reakcją na konfrontację z własnym grzechem nie jest zaprzeczanie faktowi popełnienia grzechu, lecz usprawiedliwianie się poprzez zwalania winy na coś lub kogoś innego. Zazwyczaj powiadamy: „szatan sprawił, że to zrobiłem”. Ostatecznie stwierdzamy, że to nie my jesteśmy odpowiedzialni, bo takich nas stworzył, albo dopuścił, aby się stało to co się stało. To Bóg jest odpowiedzialny za niedoskonałości mojej kondycji psychicznej, mojego otoczenia, moich przyjaciół …. za wszystko. Dlaczego ludzie reagują w ten sposób? Dlaczego zawsze usiłują usprawiedliwić siebie za swe złe czyny? Wystarczy przyjrzeć się pierwszemu grzechowi człowieka. Ewę skusił szatan. Zgrzeszyła z własnej woli. Szatan nie zmusił jej do uczynienia tego co uczyniła, ale ona i tak obarczała go winą za to. Adam, który został skuszony przez Ewę i który dopuścił się tego samego grzechu, też usiłował się usprawiedliwić. Zdawało by się, że wini swoją żonę ale tak faktycznie winę, za to się stało składa na Bogu. „Kobieta, którą mi dałeś, aby była ze mną, dała mi z tego drzewa i jadłem” (1 Mojż. 3:12-13). Nie mamy prawa winić Boga za nasze pokusy ponieważ Bóg sam jest dokładnym przeciwieństwem i czyni to, co stanowi dokładne przeciwieństwo zła. On nakazuje nam być doskonałymi, tak jak On jest doskonały. W Boskiej naturze nie ma żadnego punktu zaczepienia dla działania pokusy. Bóg mówi do nas, upominając nas za nasze grzechy: „tyś jest tym człowiekiem„! (2 Sm 12:7).
Pozdrawiam i życzę błogosławionego dnia.

Noc w więzieniu

crosby2

Stephen Crosby

16.04.2015
Oryg.: TUTAJ

Miałem ostatnio przywilej spędzić półtorej godziny w jawnej obecności Bożej. Doświadczenie to jest unikalne pod tym względem, że tego wszystkiego, czego wielu czytających zostało nauczonych, w co wierzy, że powinno być na spotkaniu (spory tłum, długie uwielbienie, usługa „słowem”, modlitwa, wezwanie do przodu, łamiąca serca pokuta), nie było. Jak to możliwe?

Spotkałem się w więzieniu z pewnym bratem. Mieliśmy tam poprowadzić „studium biblijne”. Po ogłoszeniu na oddziałach, że jest „studium biblijne” przyszedł tylko jeden skazany, co sprawiło, że serca nam zamarły. Nie znaliśmy wcześniej tej osoby, przyszedł pierwszy raz. Zdecydowaliśmy, że pójdziemy w tym kierunku, w którym poprowadzi nas Duch, a gdyby się okazało, że nie wybiera się nigdzie to zakończymy i idziemy na kawę bez poczucia winy! Mój przyjaciel, zwracając się do jedynego obecnego mężczyzny, zaczął od ważkiej i głęboko teologicznej wypowiedzi:

„Witaj, cieszymy się, że jesteś tutaj. Opowiedz nam o sobie”.

Półtorej godziny później opuszczaliśmy to miejsce z przyjacielem płacząc, zdumieni, gdyż był nam dany przywilej znalezienia się w obecności tętniącego życiem, pulsującego, nadnaturalnie wyposażonego, przemieniającego życia, które było w uczniu Chrystusa, mającego za sobą 21 miesięcy w wierze. Przez 90 minut nie powiedzieliśmy ani słowa. Siedzieliśmy i słuchali tego, jak brat mówił prosto o Jezusie, o tym, co Jezus zrobił i nadal robi w jego życiu od chwili, gdy uwierzył.

Mam za sobą dziesiątki lat pracy w misji więziennej. Jestem czujny na opowiadane więzienne historie, które są powierzchowne. To było coś rzeczywistego; promieniująca, pokorna, łagodna, z cudami zaopatrzenia ewangelizacja -i bez grzmocenia Biblią – przemienionego życia, zwycięstwa wiary w nieprzyjaznym środowisku. Plus znacznie więcej.

Po tym spotkaniu obaj zdaliśmy sobie sprawę jak, niestety, rzadko spotykane bywa prawdziwe nowe życie nowego stworzenia. Było to bardzo zachęcające, a równocześnie zasmucający jest fakt, że trzeba było iść do więzienia, aby przeżyć coś, co powinno być normalne w naszych tak zwanych kościołach, choć w rzeczywistości jest rzadkością.

Zdaliśmy sobie również sprawę z tego, że wśród naszych najlepszych i błędnych wysiłków „usługiwania Jezusowi”, często to my jesteśmy największą przeszkodą, aby otrzymać to, o co błagamy Jezusa, żeby robił na naszych nabożeństwach. O wiele częściej robił by to, gdybyśmy zeszli z drogi i odpuścili sobie nasze religijne fetysze, dodatki, tradycje, które uważamy za istotne elementy naszych zgromadzeń.

Jaka jest z tego lekcja?

Obaj jesteśmy „wysoko wykwalifikowani do usługiwania” Mam doktorat, a mój przyjaciel magistra z teologii. Obaj mamy za sobą dziesięciolecia doświadczeń w służbie. Mogliśmy się uprzeć i zrobić „klasę z jednym”, bądź zrezygnować ze „studium biblijnego”, ponieważ nie było na tyle słuchaczy, aby „po mistrzowsku dokonać egzegezy i rozprawiać nad Pismem”. Byłem tak wdzięczny za to, że obaj zostaliśmy uwolnieni od nałogowej potrzeby, aby być słuchanym”. Skończyliśmy sami przyjmując służbę, tętniącą żywotnością niebios.

Ci z nas, którzy mają dary nauczania muszą nauczyć się tego, że czasami najlepszy nauczaniem jakie możemy dać to w ogóle nie nauczać.

Continue reading

Codzienne rozważania_30.08.2016

Hurynowicz_rozwazania

Jk 1:12
BŁOGOSŁAWIONY MĄŻ, KTÓRY WYTRWA W PRÓBIE, BO GDY WYTRZYMA PRÓBĘ, WEŹMIE WIENIEC ŻYWOTA, OBIECANY PRZEZ BOGA TYM, KTÓRZY GO MIŁUJĄ.

Człowiek, który wytrwa w próbie określany jest jako błogosławiony. Radośni są ci, którzy są wierni w akcie wytrwania, kiedy poddawani są próbom. Wytrzymać próby to znaczy zwyciężyć. Radość chrześcijańska to nie tylko sprawa przyszłości, to także bieżące doświadczenie na tym łez padole. Dla chrześcijanina, błogosławieństwa dnia dzisiejszego wiążą się zawsze z obietnicą na przyszłość. Pan Jezus zniósł hańbę krzyża z powodu czekającej Go radości. Wierzącego oczekuje wieniec żywota. Wieńcem żywota jest życie. Każdy wierzący ma już zapewnione życie wieczne w Chrystusie. Wieniec odnosi się do pełni nagrody, czekającej chrześcijanina w niebie, gdzie lud Boży będzie królował z Chrystusem. Taka jest obietnica Boga dana tym, którzy Go miłują. Bóg nie zwraca się do tych co cierpią lecz do tych, którzy miłują. Paweł pisze, gdybym ciało swoje wydał na spalenie, a miłości bym nie miał, nic mi to nie pomoże.(1 Korynt. 13:3). Miłujmy swego Pana, bo tylko przez miłość Zbawiciela możemy poradzić sobie w życiu i wejść do do chwały.
Pozdrawiam w ten piękny poranek i życzę wytrwałości.

Dziwna sprawa: „doktryna”, a „miłość

crosby2

Gościnnie: Aaron Tilbury

Zagadka doktryny

Zostałem ostatnio pobłogosławiony rozszerzeniem relacji z braćmi i siostrami spoza naszej kościelnej rodziny. Jak uczyni to Ewangelia, i jak Jezus uczyni, te linie (graniczne – przyp. tłum.) zostały zamazane, a rodzina staje bardziej rodziną, ciągle kościołem, nadal ciałem, lecz bardziej połączona.

Niemniej, nie trzeba było wiele czasu, aby zdać sobie sprawę z tego, że doktryna może stać się kamieniem potknięcia w relacjach takiej „rozszerzonej” rodziny.

Doświadczyłem również ostatnio łaski otwartych drzwi służby i dotarcia do młodych ludzi w lokalnej szkole średniej. Tu, z kolei, młodzi ludzi kochają siebie nawzajem, co zmusiło nauczycieli do zadania pytania: „Jak?” (to możliwe – przyp. tłum.), a nam dało możliwość udzielenia odpowiedzi: „Jezus”. Ogromna łaska całkowicie niezasłużona z naszej strony.

Być może, jakże znaczące dla mnie w czasie tej ostatniej podróży, jest to, że szedłem i byłem prowadzony przez Chrystusa i Jego Ducha Świętego przez kilka rzeczy: jaki jestem, kim jestem w mojej rodzinie i w większej społeczności. Ten wzrost przysłużył się do uzyskania nowej wolności. Oczywiście, nie odbyło się to bez czkawki, lecz moja rodzina, i ja, lepiej teraz kochamy ludzi i jesteśmy przez nich kochani. To jest wolność. Spoglądając na tytuł tego eseju w perspektywie cudownego czasu, w którym się znaleźliśmy, należało by zapytać: „Co w tym dziwnego? Miłość obfituje! Wydaje mi się, że to całkiem proste. Ciesz się nią!”

“Bóg jest miłością” to doktrynalne twierdzenie
We wszystkich tych ostatnich doświadczeniach przewijał się jeden temat dyskusji, obecny w sercach ludzi, z którym spędzaliśmy czas: doktryna jest zła, a my mamy się po prostu kochać nawzajem. Niemniej, im więcej się o to modlę, tym bardziej widzę, że czasami miłość nie jest taka prosta, ponieważ nie jest czymś przypadkowym.

Continue reading

Codzienne rozważania_29.08.2016

Hurynowicz_rozwazania

Jk 1:2-4
POCZYTUJCIE TO SOBIE ZA NAJWYŻSZĄ RADOŚĆ, BRACIA MOI, GDY ROZMAITE PRÓBY PRZECHODZICIE, WIEDZĄC ŻE DOŚWIADCZENIE WIARY WASZEJ SPRAWIA WYTRWAŁOŚĆ, WYTRWAŁOŚĆ ZAŚ NIECH PROWADZI DO DZIEŁA DOSKONAŁEGO, ABYŚCIE BYLI DOSKONALI I NIENAGANNI, NIE MAJĄCY ŻADNYCH BRAKÓW.

Życie pełne jest wzlotów i upadków. Pierwszy rozdział listu Jakuba uczy nas, jak radzić sobie w życiu z upadkami i wzlotami. Jest to perspektywa chrześcijańska. Wobec życiowych trudności żywa, osobista wiara w Jezusa Chrystusa sprawia, że świat zaczyna wyglądać zupełnie inaczej. To wiara, która działa, która przezwycięża przeszkody i odnosi zwycięstwa poprzez pójście za Jezusem Chrystusem. Chrześcijanie wiedzą jak należy chwalić Boga i radować się życiem. Jaśniejąca niczym zwierciadło w słońcu łaski Bożej wiara promieniuje jeszcze większą jasnością w ciemnościach, jakie sprowadzają czarne chmury prób i doświadczeń. To prawdziwy test wytrwałości chrześcijanina, próba jego wiary. Wiara to „pewność tego, czego się spodziewamy, przeświadczenie o tym, czego nie widzimy” Hebr. 11:1. Wiara kieruje nasz wzrok ku Bożym obietnicom dotyczącym naszej przyszłości i skupia wszystko na Bożym planie zbawienia w Jezusie Chrystusie. Pewność tej wiary nie leży w tym co widzimy na własne oczy, że zostało dokonane, ale w tym, czego się spodziewamy choć tego nie widzimy. Żywa wiara to wiara w Chrystusa, która działa w posłuszeństwie Jemu.

Pozdrawiam i życzę wytrwałości w doświadczeniach.

Codzienne rozważania_26.08.2016

Judy 20
ALE WY, UMIŁOWANI, BUDUJCIE SIEBIE SAMYCH W OPARCIU O NAJŚWIĘTSZĄ WIARĘ WASZĄ, MÓDLCIE SIĘ W DUCHU ŚWIĘTYM.

Pierwszy obowiązek wobec nas samych jest taki, że mamy być budowniczymi: „budujcie siebie samych w oparciu o najświętszą wiarę waszą”. Najświętszą wiarą jest ewangelia, podstawowa prawda; właśnie ze względu na nią Juda poleca nam walczyć z herezją fałszywych nauczycieli. Wiara ta została nazwana „świętą” z dwóch powodów. Po pierwsze, ze względu na swoje pochodzenie. Nie została wymyślona przez ludzi; przyszła od Boga. Wspaniała wieść, którą objawił Święty Bóg, a jakiej nigdy sami nie poznalibyśmy ani też nie dokonaliby tego najmądrzejsi ludzie na tym świecie. Przyszła z nieba, to święta wiara. Ta prawda znana jest jako „wasza wiara”, ponieważ chodzi o to abyśmy zareagowali na nią zaufaniem. To wiara, która wywołuje wiarę w Jezusa Chrystusa i zaufanie do Niego. Gdy położymy naszą wiarę i ufność w Nim, to wiar zmienia nasze życie i dokonuje w nas oczyszczenia. Jest to święta wiara ponieważ pochodzi od Boga. Najlepszym sposobem zabezpieczenia siebie przed niemoralnością heretyków jest budowanie się w prawdzie, która prowadzi do pobożności. Za to jesteśmy odpowiedzialni.
Pozdrawiam w ten piękny poranek