Author Archives: pzaremba

Dlaczego nie chcę zrezygnować z lokalnego kościoła

J.Lee Grady

Tłum.: BM.

To nie czas na przygnębienie i osądzanie. Kościół może najbardziej zajaśnieć w godzinie ciemności.

Gdy mój przyjaciel Ferrall Hardison przeniósł się do Proncetown w 1990 roku, objął pastorstwo w zielonoświątkowym kościele liczącym 70 członków. Założona w 1918 roku kongregacja, teraz była zmęczona, podstarzała, z niewielkim budżetem. Ferrell był tam 25 pastorem, a większość poprzedników zarządzała kościołem najdłużej przez rok lub dwa. Nie była to posada marzeń dla młodego pastora!

Dzisiaj ten kościół ma nową nazwę, The Bridge (Most), i urósł do 1250 wierzących uczestniczących w cotygodniowych nabożeństwach. Zeszłej jesieni ogłosili, że zakładają nowe centrum uwielbieniowe i nową kongregację w Goldsboro, która ma już 300 członków. Olbrzymia suma z budżetu kościelnego, 2,6 mln dolarów rocznie, idzie na cele ewangelizacyjne, i Farrell obliczył, że przynajmniej 3000 ludzi przyszło do Chrystusa poprzez ich usługę w ostatnich latach.

„Z powodu wszechobecnego negatywizmu wielu chrześcijan osiadło na mieliźnie przygnębiającego cynizmu. Sądzą, że Ameryka jest gotowa na sąd (czyż nie jesteśmy od wieków?) i że równie dobrze możemy zasłonić rolety, zwinąć się w kłębek na kanapie i czekać na pochwycenie”.

 W obliczu upadającej gospodarki dajemy więcej, powiedział mi Hardison. Zauważyliśmy, że ludzie dają, gdy rozumieją, jak ich dawanie zmienia ludzkie życie w kontekście wieczności.

Ferrell to prosty facet, którzy wierzy w modlitwę. Nie jest ani typem pastora celebryty, który prowadzi swój kościół jak business, ani samozwańczym „apostolskim” tyranem, który wyszczekuje polecenia swoim pracownikom i traktuje ludzi jak śmieci. Wierzy w podstawowe wartości biblijne takie jak służenie, pokora, usługiwanie zespołowe i współczucie. A ludzie napływają do The Bridge, ponieważ znajdują tam uwielbienie z Jezusem w centrum uwagi, głoszenie oparte na Biblii i przede wszystkim nowotestamentową miłość.

 Wierzę, że taki właściwie powinien być kościół.

Dzielę się tą opowieścią o sukcesie, ponieważ słyszę dzisiaj naokoło dużo narzekania. Znam ludzi, którzy przestali chodzić do kościoła z wielu powodów: byli zranieni przez pastora lub zlekceważeni przez innych członków kościoła, myślą, że wszyscy chrześcijanie to hipokryci (nie znam ani jednego chrześcijanina, łącznie ze mną, który by nie miał w sobie, chociaż odrobiny hipokryzji), lub, że żaden kościół w odległości godziny drogi nie spełnia ich oczekiwań.

 Z powodu wszechobecnego negatywizmu wielu chrześcijan osiadło na mieliźnie przygnębiającego cynizmu. Sądzą, że Ameryka jest gotowa na sąd (czyż nie jesteśmy od wieków?), i że równie dobrze możemy zasłonić rolety, zwinąć się w kłębek na kanapie i czekać na pochwycenie.

To jest naprawdę smutne, ponieważ ta ciemna godzina jest dla nas najlepsza okazją, żebyśmy zajaśnieli.

 Nie zgadzam się na porzucenie lokalnego kościoła. Każdego miesiąca spotykam takich pastorów, jak Farrell Hardison i widzę zachęcające oznaki życia duchowego. Wielu pastorów pozbywa się starych bukłaków i modli się o nowe wino. Kościoły współpracują z władzami lokalnymi i pomagają biednym. Młodzi ludzie znajdują Jezusa i z pasją walczą ze społeczną niesprawiedliwością.

 Pomimo, iż mamy czasy rozpaczy ekonomicznej, politycznej i moralnej, to niektórzy przywódcy zdecydowali się zapalić świeczkę niż przeklinać ciemności. Wiedzą, że ludzie są bardziej otwarci na ewangelię, gdy czasy są trudne.

Gdy wchodziliśmy w 2012 rok czułem, jak Pan mi mówi, że będzie to czas rozwoju dla kościołów lokalnych. Dostałem słowo z Obj. 3:2a, które jest słowem dla kościoła w Sardes: „Bądź czujny i umacniaj jeszcze to, co pozostało, a co może umrzeć” .

Będzie to także rok dla mniejszych kościołów, żeby się rozrastały. Wymagać to będzie od nas zmiany w sposobie modlenia się. Jednak jest dużo małych kościołów, które są połączone za sobą przez Boga, żeby być jak wojsko Gedeona. Jeśli Mu zaufamy, On użyje niewielkich kościołów do wielkich zadań.

Wiem, że kościoły mogą zejść z drogi. Mogą pogrążyć się w religijnej tradycji lub programach denominacyjnych, mogą się stać nieefektywne z powodu grzechu w przywództwie, mogą utracić swoją radykalność z powodu zaniedbania intymnej relacji z Chrystusem, albo mogą się wykoleić z powodu nadmiaru charyzmatyczności. Ale w każdym przypadku Jezus daje szansę na odnowienie.

 Proszę, nie rezygnuj z kościoła. To naprawdę może być nasza najlepsza godzina.

Ponad 100 lat temu brytyjski kaznodzieja Charles Spurgeon przypomniał swojemu pokoleniu, że Bóg nie ma planu B na przyciągnięcie świata do Siebie. Napisał: „Niektórzy chrześcijanie chcą pójść do nieba sami, w osamotnieniu, ale wierzących nie porównuje się do lwów czy niedźwiedzi lub innych zwierząt wałęsających się samotnie. Ci, co należą do Chrystusa są jak owce w tym względzie, że uwielbiają przebywać ze sobą. Owce podążają w stadzie i Boży lud też”.

Zachęcam cię, żebyś znalazł swoje stado, modlił się za swojego pasterza, kochał Boży lud i używał wszystkich swoich duchowych darów, żeby przyprowadzać ludzi do społeczności wiary, gdzie będą mogli znaleźć schronienie przed nadchodzącym sztormem.

продвижение

Jak okoliczności decydują o islamskim zachowaniu

Głoś pokój, gdyś słaby, prowadź wojnę, gdyś silny.

Raymond Ibrahim

Jihad Watch
18 stycznia 2012

Czy kiedykolwiek był taki czas, aby jedna grupa ludzi otwarcie wyrażała swoją wrogość wobec innej grupy ludzi, choć ta druga grupa nie tylko ignoruje ową wrogość, lecz mówi dobrze, łagodzi i legitymizuje tą pierwszą?

Burhami na temat „Wojny i Pokoju”
Witamy w XXI wieku, gdzie politycy Zachodu wyposażają tych muzułmanów, którzy stale i otwarcie ogłaszają, że wszyscy nie muzułmanie są wrogami, których należy zwalczać i ujarzmiać.
Weźmy pod uwagę to wideo, na którym wypowiada się szejk Yassi al-Burhami, najwyżej notowana postać w ruchu egipskich salafitów, który zdobył około 25% głosów w ostatnich wyborach. Całkowicie wyraźnie stwierdza coś, co powinno gruntownie otworzyć oczy: wszystkie wzmianki o pokoju wobec nie muzułmanów zależą od okoliczności. Gdy muzułmanie są słabi, powinni być pokojowo nastawieni, gdy są silni, powinni przejść do ofensywy.
W czasie dyskusji na temat “analogii między egipskimi chrześcijanami a Żydami z Medyny”, Burhami wskazał, że muzułmanie mogą utrzymywać chwilowy pokój z niewiernymi, gdy okoliczności tego wymagają:

Żydzi Medyny stanowią pewien paradygmat postawiony przez proroka [Mahometa], który pokazuje w jaki sposób muzułmanie powinni zadawać się z niewiernym. Metody proroka są dostępne dla muzułmanów i mogą je oni powielać w zależności od sytuacji i swoich możliwości. Prorok z Mekki rozprawiał się z niewiernymi w pewien szczególny sposób, więc gdziekolwiek muzułmanie nie są zabezpieczeni, powinni postępować z niewiernymi w taki sam sposób.

Burhmi mówi tutaj o słynnej niezgodności postępowania proroka Mekka – Medyna: gdy w początkowym okresie pobytu w Mekce, Mahomet był słaby i liczebnie przewyższany, głosił pokój i zawierał pakty z niewiernymi, gdy wzmocnił się w okresie pobytu Medynie, głosił wojnę i ruszył do ofensywy. Taka dychotomia, głoś pokój – gdyś słaby, prowadź wojnę, gdyś mocny – miała przez stulecia dla muzułmanów znaczenie instruktażowe.
Zgodnie z zapisem w Koranie 4:77: „Powstrzymuj się od działania, podtrzymuj modlitwę, płać swoje zakat”.
Dalej Burhami mówi:

W wielu niewiernych krajach, takich jak Palestyna, musimy pouczać muzułmanów, aby robili właśnie to [postępuj zgodnie z Koran 4:77]. Dziś w Gazie nie mówimy im, aby codziennie odpalali rakiety i niszczyli ten kraj, lecz mówimy im „Powstrzymuj się od działania, respektuj rozejm”. Gdy prorok przybył do Medyny, pojednał się z Żydami. Było to pojednanie bez płacenia jizya [tj. pojednanie na równych warunkach, bez zmuszania Żydów do płacenia haraczu i życia jako obywateli drugiej kategori – dimmis ]. Według tego wzorca należy postępować zawsze, gdy okoliczności tego wymagają. Niemniej, gdy już naruszyli to przymierze, walczył z nimi i ostatecznie wymusił jizya na Ludziach Księgi [Żydach i chrześcijanach]. Nie stanowi to zniesienia Sura [Koran 9:29]; jest to uznane i uzgodnione.

Burhami wyjawia tutaj, zaczynając od wersów, które cytuje z Koranu: gdy muzułmanie są słabi maj „powstrzymywać się od działania”, lecz „płacić zakat”, który między innymi jest przeznaczony na opłacanie dżihadu. Tak więc, podobnie jak w przypadku Mahometa, który zawarł pokój z Żydami z Medyny, nie poddając ich płaceniu jizya (haracz płacony w „całkowitym poddaniu”), tak też Palestyńczykom pozwala się zawierać chwilowy pokój z Izraelem. W obu przypadkach to okoliczności – mianowicie: słabość muzułmanów – usprawiedliwiają takie postępowanie. Jednak, gdy tylko wzrosną ich możliwości, wtedy tekst z Koranu 9:29, który wzywa do płacenia jizya i do poddania, Burhami cytuje jako ten, który znosi wszystkie inne pokojowe wersy; bierze górę.
Burhami dochodzi do takich wniosków:

Tak, możemy zadawać się z tymi chrześcijanami (egipskimi Koptami) tak samo jak zajmowano się Żydami w Medynie; jest to pewna opcja. Prorok zawarł z niewiernymi Pojednanie Hudaybiya i utrzymywał rozejm przez 10 lat; to również jest opcja. Tak więc, jest to uprawnione, aby korzystać ze wzoru proroka w zależności od tego, w jakiej sytuacji są obecnie muzułmanie.

W skrócie: muzułmanie mogą być tolerancyjni wobec egipskich Koptów teraz i nie zbierać od nich jizya ani niepoddawać ich sobie (dimmitude), dopóki nie będą mieli odpowiednich możliwości. Podobnie jak Palestyńczycy mogą zawrzeć pokój z Izraelem teraz, dopóki nie będą mogli prowadzić wojny ofensywnej. Rzeczywiście, dr Mohamed Saad Katatni, sekretarz generalny Partii Sprawiedliwości Bractwa Muzułmańskiego, która zdobyła 40% głosów, powiedział podobno, że Koptowie nie będą płacić haraczu teraz, dając do zrozumienia, że idea zbierania daniny od poddanych „dhimmi” Koptów jest bardzo żywa wśród bractwa, a uśpiona wyłącznie do czasu bardziej odpowiedniej chwili.
Może ktoś przekonywać, że szejk Yassir al-Burhami -„jeden człowiek”, „radykał” – nie reprezentuje „prawdziwego islamu”. Niemniej, problem polega na tym, że na wszystkie jego argumenty powoływali się przez stulecia niezliczoną ilość razy muzułmanie, w tym najbardziej autorytatywni. Nawet nieżyjący Jasser Arafat powołał się na Hudaybiya, jako typowy przykład „pokoju” z Izraelem.
A jednak, pomimo tego wszystkiego – pomimo tego, że to wideo jest kroplą w morzu dowodów – oto mamy Zachód, który ułatwia takim ludziom jak Burhami drogę do władzy w imieniu „demokracji”, zupełnie nie zważając na to, że pakty, uśmiechy, potrząsanie rąk nad filiżankami kawy istnieją wyłącznie wtedy, gdy okoliczności, w tym przypadku muzułmańska słabość, tego wymagają.

topod

Nigeryjski Nowy Rok: rzeź chrześcijan

Raymond Ibrahim

Oryg.: FrontPage Magazine

17 stycznia 2012

Noworoczna rezolucja „Sunnici dla Da’wa [Islamizacji] i dżihadu” – znana również jako Boko Haram, bądź „Zachodnia edukacja jest zakazana” – ma na celu stworzenie Nigerii pozbawionej chrześcijan, zaczynając, naturalnie, od północy, gdzie muzułmanie są liczniejsi od chrześcijan.

Zaraz na samym początku 2012 roku Boko Haram wydali ultimatum (http://news.yahoo.com/blasts-rock-nigerias-north-islamist-ultimatum-expires-105934787.html) dające chrześcijanom 3 dni na opuszczenie północnej Nigerii lub śmierć. Ultimatum, które grupa spełnia tak skutecznie, że prezydent Nigerii, Jonathan ostatnio ogłosił stan wyjątkowy.

Oczywiście, nie znaczy to, że Boko Haram nie brała na cel chrześcijan od dłuższego czasu, jak przedstawił to New Yourk Times, gdzie zaledwie przeproszono za terroryzm tej grupy.

Boko Haram oraz inni muzułmanie terroryzują nigeryjskich chrześcijan od lat, zabijając ich tysiące i niszcząc setki ich kościołów. Tylko w listopadzie ostatniego roku, setki uzbrojonych muzułmanów, wśród których było wielu z tej właśnie grupy, najechało chrześcijańskie wioski jak „rój pszczół”, zabijając, rabując i niszcząc. Pod koniec ich czterogodzinnego szaleństwa co najmniej 130 chrześcijan było martwych. 45 chrześcijan z innej miejscowości zostało zgładzonych przez inny zestaw muzułmanów wrzeszczących „Allahu Akbar!„.

Podobnie było w przypadku ataku dżihadu z minionego października, w którym określeni jako „lokalni muzułmanie” zostawili pięć zniszczonych kościołów i kilku zabitych chrześcijan: „Muzułmanie z tego miasta przechodzili przez miasto wskazując członkom grupy Boko Haram kościoły i sklepy należące do chrześcijan, a ci wysadzali te miejsca w powietrze”. W innym przypadku lokalny muzułmanin błagał członków Boko Hara, aby nie palili pewnego kościoła, ale nie z altruizmu, lecz dlatego, że jego dom przylegał do tego budynku i mógł się zająć od ognia. W ten sposób kościół został ocalony.

Dalej, zaczynając od ataków na kościoły z 25 grudnia, gdzie ponad 40 ludzi świętujących Boże Narodzenie zostało zabitych ta grupa zdecydowanie wzmogła działalność jeśli chodzi o częstotliwość jak i bestialstwo ataków dżihadu na chrześcijan oraz ich kościoły. W ostatnim przypadku grupa uzbrojonych muzułmanów uderzyła na kościół „otwierając ogień do uczestników biorących udział w nabożeństwie, gdy mieli zamknięte oczy” , zabijając 6 chrześcijan, w tym żonę pastora i raniąc wielu innych.

Gdy przyjaciele i krewni zebrali się, aby opłakiwać śmierć swoich bliskich zgładzonych w tym ostatnim ataku, pojawili się muzułmanie z Boko Haram ponownie otwierając ogień i zabijając następnych 20 chrześcijan, wrzeszcząc „Allahu Akar!” -islamski starożytny okrzyk wojenny, który w istocie znaczy „mój bóg jest większy od twojego boga!”.

Od tej pory miała miejsce pewna ilość sporadycznych ataków jak: Czterech chrześcijan zostało zastrzelonych, gdy tankowali samochód, którzy prawdopodobnie uciekali z północy kraju, a inni dwaj zginęli (http://news.yahoo.com/army-muslim-sect-kills-2-christians-nigeria-135739752.html ) w czasie inwazji Boko Haram na chrześcijańskie domy.

Ayo Oritsejafor, szef Stowarzyszenia Chrześcijan Nigerii dobrze scharakteryzował ten zalew ataków na chrześcijan jako “religijną czystkę„, mówiąc, że około 120 chrześcijan zostało zabitych od ataków przeprowadzonych w dzień Bożego Narodzenia.

Co gorzej, choć można się było tego spodziewać, prezydent Jonatha ogłosił ostatnio, że „niektórzy z nich [Boko Haram] znajdują się w kierowniczym ramieniu rządu, niektórzy uczestniczą w parlamentarnym/legislacyjnym ramieniu rządu, a inni są nawet w sądownictwie. Jeszcze inni znajdują się w armii, policji i agencjach bezpieczeństwa”.

Jest to typowe we wszystkich muzułmańskich krajach, gdzie islamiści infiltrują i utrzymują ważne rządowe stanowiska, nawet tam, gdzie Stany Zjednoczone nie umożliwiają im tego, jak w Nigerii.

W każdym razie, na przykładzie Sudanu można zobaczyć, co może dziać się w Nigerii. W czerwcu 2011 roku narodził się Południowy Sudan, oddzielając się od właściwego Sudanu w odpowiedzi na zbyt dobrze znany schemat: sudańska muzułmańska północ, podobnie jak muzułmanie z północy Nigerii, stale znęcała się nad chrześcijanami i animistami z południa, posuwając się aż do przeprowadzania etnicznych i religijnych czystek,.

W interesie populacji nigeryjskich chrześcijan może się okazać, że kraj zostanie zagrożony tym samym co Sudan i podzielić się i w ten sposób stać się ostatnim przykładem trudności wspólnego współżycia wraz z muzułmanami, gdziekolwiek i kiedykolwiek znajdą się oni w dużych ilościach.

—————————-

receive the latest by email: subscribe to raymond ibrahim’s free mailing list

сайт для раскрутки

Selektywna aborcja dziewczynek w Kanadzie

Thaddeus Baklinski

OTTAWA, 17 stycznia 2012 (LifeSiteNews.com) –

„Selektywna aborcja dziewczynek jest ‘zła’ i musi zostać powstrzymana” – pisze kanadyjski lekarz w wiodącym magazynie medycznym.

 W artykule wstępnym Magazynu Kanadyjskiego Stowarzyszenia Medycznego z 16 stycznie br. napisanym przez tymczasowego redaktora naczelnego dr Rajedra Kale, przekonuje on, że w celu podjęcia walki z zabijaniem żeńskich płodów, praktyką szeroko rozpowszechnioną w wielu azjatyckich krajach, która staje się coraz bardziej powszechna w pewnych etnicznych grupach w Płn. Ameryce, powinno się zakazać w Kanadzie ujawniania płci nienarodzonych dzieci do 30 tygodnia ciąży,

„Niektórzy czytelnicy mogą sceptycznie podchodzić do tego czy rzeczywiście zabijanie żeńskich płodów jest faktem, który ma miejsce w Kanadzie i Stanach Zjednoczonych” – pisze dr Kale w swym artykule zatytułowanym „To dziewczyna! – może być wyrokiem śmierci”.

Niemniej, gdy przechodzi do obserwacji, mówi: „badania przeprowadzone w Kanadzie ujawniły najsilniejsze dowody na to, że występuje tutaj wśród Azjatów selektywna aborcja płci z wyższym prawdopodobieństwem, jeśli poprzednie dzieci były dziewczętami. Chodzi o ludzi pochodzących z Indii, Korei, Wietnamu i Filipin. Znaczy to, że sporo małżeństw, które miały dwie dziewczynki, a nie miają syna, pozbywają się selektywnie płodu żeńskiego do czasu, aż będą mieli pewność, że trzecim urodzonym dzieckiem będzie chłopiec” – pisze dr Kale.

Dr Kale zauważa: „Zabijanie żeńskich płodów ma miejsce w milionach w Indiach i Chinach”, co spowodowało tak krytyczny brak równowagi płci w niektórych regionach, że seksualne niewolnictwo, a nawet „dzielenie się żonami”  stały się poważnym problemem.

„Czy powinniśmy w Kanadzie ignorować zabijanie żeńskich płodów, ponieważ jest to mały problem, ograniczony tylko do mniejszościowych grup etnicznych?” – pyta dr Kale.

„Nie. – odpowiada, wskazując na to, że selektywna aborcja jest – dyskryminacją kobiet w swej najgorszej postaci”.

„To zło dewaluuje kobiety. Jak można to ograniczyć? Rozwiązaniem jest opóźnienie przekazania kobiecie informacji, z medycznego punktu widzenia nieistotnej, o płci płodu do 30 tygodnia ciąży”.

„Z perspektywy ochrony zdrowia punktem początkowy, gdzie zaczyna się zabijanie żeńskich płodów, jest chwila, gdy ciężarna kobieta zostaje poinformowana o płci płodu po wykonaniu ultrasonograficznego zdjęcia, tj. w czasie, kiedy możliwa jest niekwestionowana aborcja”. Dr Kale wyjaśnia: „Tak więc, lekarze powinni dopuszczać do ujawnienia tej informacji dopiero po 30 tygodniu ciąży; innymi słowy: kiedy to niekwestionowana aborcja jest całkowicie niemożliwa”.

Niemniej jednak, niekoniecznie spowoduje to zatrzymanie selektywnej aborcji dziewcząt w związku z całkowitym brakiem prawodawstwa dotyczącego aborcji w Kanadzie, co znaczy, że kobieta może legalnie usunąć swoje dziecko aż do chwili porodu. Będzie jednak znacznie trudniej znaleźć aborcjonistę chętnego do wykonania tego zabiegu w tak późnej ciąży.

Dr Kale sugeruje jako kompromis z brakiem regulacji prawnej, że lokalne kolegia, które kierują lekarzami, powinny ustanowić zasady stwierdzające, że ujawnienie płci nienarodzonego dziecka przed 30 tygodniem ciąży należy uważać za sprzeczne z dobrą praktyką lekarską.

„Taka informacja jest z medycznego punktu widzenia nieistotna, a w niektórych przypadkach szkodliwa” – powiedział.

Dr Kale mówi, że zalecenia, aby lekarze zniechęcali do selektywnej aborcji już funkcjonują w kilku prowincjach, lecz ich skuteczność „w powstrzymywaniu zabijania żeńskich płodów jak tylko pustosłowiem”.

Dr Kale podsumowuje, pisząc, że pomimo iż ten problem jest w Kanadzie niewielki, kanadyjscy lekarze teraz właśnie mają okazję poprowadzić w drodze do powstrzymania tego „zła, które dewaluuje kobiety”.

„Opóźnienie przekazania takiej informacji jest niewielką ceną do zapłacenia za uratowanie w Kanadzie tysięcy dziewcząt. W porównaniu z sytuacją w Indiach i Chinach, problem zabijania żeńskich płodów jest w Kanadzie niewielki, ograniczony i można go jeszcze kontrolować. Jeśli Kanada nie może kontrolować tej odrażającej praktyki to jaką nadzieję na uratowanie milionów kobiet mają Indie i Chiny?”

– – – – – – – – – –

Pełny tekst artykułu dr Kale w j.angielskim można ściągnąć  here.

Podobne artykuły:

Tragedia selektywnej aborcji

Selektywna aborcja dziewczynek

„Rozwiązanie” problemu dzieci z syndromem Downa

——————–

Contact information:

Canadian Medical Association Journal

Dr.Rajendra Kale, Interim Editor-in-Chief

Leesa D. Sullivan, Managing Editor

1867 Alta Vista Drive, Ottawa ON K1G 5W8

Phone: 613-520-7116 or 866-971-9171

Fax: 613 565-5471

Email: cmajweb@cmaj.ca or pubs@cmaj.ca

aracer.mobi

Coś podejrzanego w ewolucyjnym pochodzeniu płci

28 grudnia 2010

R.L. David Jolly

Oryg.: Something Fishy about Evolutionary Origin of Sex*)

Według teorii ewolucji pierwsza komórka w jakiś sposób sama się zreplikowała, po czym robiła to przez następne kilka miliardów lat. Tak około pół miliarda lat temu, jakieś morskie organizmy tak zmutowały, że rozwinęły się u nich jakieś cechy płciowe. Równocześnie inny członek tej samej grupy morskich organizmów również zmutował w taki sposób, że rozwinęły się przeciwne lecz komplementarne (uzupełniające się), w stosunku do tego pierwszego, cechy płciowe. Te dwie jednostki znalazły się w potężnych przestrzeniach oceanów na tyle blisko siebie, że ostatecznie spotkały się i stały się pierwszymi stworzeniami, które miały się rozmnażać płciowo przez wypuszczenie do wody jajeczka i spermy. To zaś okazało się tak skuteczne, że liczne inne wodne organizmy przeszły przez te same mutacje, aby stać się samcem i samicą.

Po setkach milionów lat ten rodzaj rozmnażania płciowego przez wypuszczanie spory (zarodników) do wody w nadziei, że się odpowiednie komórki spotkają, niektóre ryby zdecydowały, że chcą bardziej intymnego sposobu reprodukcji i przeszły kolejne mutacje, które wykształciły całkowicie nowe organy płciowe, których wcześniej nie było, a co działo się równocześnie (u różnych osobników). Niektóre ryby wykształciły wewnętrzne łono, aby tam umieszczać, zabezpieczać i dożywiać rozwijające się jajeczka, podczas gdy druga grupa jednostek rozwinęła męskie organy płciowe, które mogły być rozszerzane na zewnątrz i przez które miała być dostarczana samcza spora bezpośrednio do samicy. Robiły to w tym celu, aby zapewnić wyższą skuteczność zapładniania i wydania potomstwa. Te ryby były wczesnymi przodkami człowieka i całą naszą płciową naturę zawdzięczamy właśnie im.

Jeśli brzmi to dla was podejrzanie, to powinno tak być. Gdy ewolucyjną historię streścisz do jej podstawowej istoty, to właśnie takie coś otrzymujesz: coś, co brzmi i śmierdzi podejrzanie. Gdy więc przeczytałem ostatnie doniesienie z okładki styczniowego wydania Scientific American (2011), musiałem to skomentować.

Przez jakiś czas naukowcy ewolucjoniści wierzyli, że pierwsze stworzenie, które rozwinęło płciowy sposób reprodukcji, dzięki czemu pojawiło się rodzenie żywego potomstwa, było członkiem rodziny rekinów sprzed jakichś 350 mln lat. Niemniej, autor tego nowego opracowania, wraz z odkryciem skamielin ryby pancernej (plakoderm) oraz pozbawionej kościstych łusek ryby (Materrpiscies attenboroughi), która miała wewnątrz rozwijający się zarodek, umieszcza ten rozwój około 375 mln lat temu

Uwagę moją zwróciło nie tyle datowanie, co znaczenie jakie to dla nas ma. Według tego doniesienia:

„… ostatnie analizy skamielin znalezionych na odległych terenach północno zachodniej Australii oraz w innych miejscach, wskazują na to, że stosunki i żywe narodziny powstały miliony lat wcześniej niż poprzednio wierzono i to w bardziej prymitywnej grupie ryb niż te do której należą rekiny. Te ryby, zwane placoderms, mieszczą się w długiej linii zwierząt prowadzących do nas, a ich płciowe wyposażenie umożliwiło rozwój naszego własnego systemu reprodukcji oraz innych części naszej anatomii”.

Innymi słowy: ponieważ jest to najwcześniejszy jaki dotąd znaleziono wśród skamielin przykład rodzenia żywego potomka to te plakodermy MUSZĄ być w rodowodzie człowieka. Jest to jeden z najbardziej wątpliwych logicznie wniosków jakie można stworzyć. Gdyby kreacjoniści wykorzystali taki system logiczny, zostaliby wyszydzeni za głupotę i brak wykształcenia, lecz w ustach ewolucjonistów jest to traktowane jak prawda ewangelii i nikt nie mrugnie okiem.

To, co jest jednak dla mnie najbardziej niewiarygodne to przekonanie, że jakieś stworzenie powinno nagle wyewoluować wszystkie genetycznie, fizycznie i chemicznie wymogi potrzebne do rozwinięcia płciowych organów i procesy konieczne do tego, aby one funkcjonowały, a następnie wiara w to, że zdarzyło się to w tym samym czasie u obu płci. Pomyślcie o liczbie genów, które byłyby konieczne, aby doprowadzić do rozwoju organów płciowych u obu płci równocześnie. Skąd pojawiły się te geny? Jeśli żadne inne stworzenie wcześniej nie miało tych cech to jakie było źródło genetycznych informacji, które stworzyły je po raz pierwszy? Uczciwie mówiąc, żadna za znanych metod mutacji, takich jak transkrypcja i rekombinacja, żadna z nich, nie może być realistycznie odpowiedzialna za nagłe podwójne kształtowanie się komplementarnych organów płciowych u dwóch osobnych jednostek równocześnie.

Statystyczne prawdopodobieństwo tego, że reprodukcja przez żywe narodzenie, wyewoluowała z przypadkowych zmian u dwóch osobników równocześnie jest mniejsza niż zero, a jednak ewolucjoniści oczekuję, że właśnie w to uwierzymy. I pomyśleć, że oni odrzucą wszystkie nadnaturalne zdarzenia, z których biblijni kreacjoniści korzystają do wyjaśnienia pochodzenia życia i fizycznych struktur, lecz oczekują, że uwierzysz w coś jeszcze bardziej cudownego.

Wydaje się oczywiste, że jedynym możliwym wyjaśnieniem jest to, że Bóg stworzył pewne stworzenia tak, aby rozmnażały się bezpłciowo, inne płciowo, a jeszcze inne były zdolne do tego, żeby rodzić żywe potomstwo. Jeśli chodzi o ludzkość, stworzył nas na Swój obraz, a nie z jakiejś pokrytej łuskami ryby.

Referencje:

Wong, Kate, Dawn of the Deed: the Origin of Sex, ScientificAmerican.com, Dec. 22, 2010.

– – – – –

*) W całym tekście użyta jest zabawna gra słów, której nie sposób przełożyć na j.polski.

Tytuł, „Something Fishy about Evolutionary Origin of Sex” znaczy: „Coś podejrzanego [inaczej: śmierdzącego (rybą)] w ewolucyjnym pochodzeniu płci”. Coś jak: „śmierdząca sprawa”. 🙂

продвижение

Codzienne rozważania_16.01.2012

 Zwycięzcy pozwolę zasiąść ze mną na moim tronie, jak i Ja zwyciężyłem

i zasiadłem wraz z Ojcem moim na jego tronie” (Obj. 3:21 WNT).

Jeśli jesteśmy przyłączeni do Chrystusa jako Zmartwychwstania to wszyscy mamy wskrzeszone Życie, lecz jest coś więcej niż to: jest moc zmartwychwstania, która ostatecznie przenosi nas ( kiedy już wykona całą swoją pracę) do Tronu, a nie wszyscy przyjdą do tego Tronu. To jest: „ten, który zwycięża” (zwycięzca). Kaleb, podobnie jak Paweł i Paweł, podobnie jak Kaleb, sprzeciwiali panującym, ogólnym trendom myślenia wśród ludu Bożego. Większości wystarczyło iść po dziedzictwo, tyle przejąć, tutaj pozostać i osiedlić się. Oznacza to niedokończoną drogę, przycięty duchowy postęp, przyjęcie czegoś mniejszego niż to, co Bóg wyznaczył i zamierzył. Większość przyjęła taki kurs, lecz Kaleba to nie satysfakcjonowało i zawsze stawał przeciwko tej większości podobnie jak zawsze stawał przeciwko większości, która nie reprezentowała w pełni Bożej myśli…

Duchowe przywództwo zawsze jest skazane na samotność. Taki jest jego koszt. Jeśli patrzeć na przywódców z punktu widzenia większego chrześcijańskiego świata to oni zawsze będą samotną trupą, która musi iść tymi z nielicznymi, którzy są w stanie icnh naśladować. Kaleb nie akceptował tego co potoczne: jego serce było za mocno skierowane na Pana. Całkowicie naśladował Pana, a nie popularne i ogólne standardy chrześcijańskiego życia. Możemy powiedzieć, że Kaleb był ucieleśnieniem tego wszystkiego, co Bóg zamierzył dla wszystkich ludzi. Gdy patrzysz na Kaleba, widzisz to, jak z Bożej perspektywy mieli wyglądać wszyscy ludzie Izraela, lecz cały Izrael nie doszedł do standardów Kaleba. Jednak to w Kalebie serce Pana zostało zaspokojone. Pan realizuje w Kalebie pełny Swój zamysł, podobnie jak to czyni w Pawle.

T. Austin-Sparks from: Filled Unto All the Fullness of God – Chapter 14


17 stycznia

Posty Open Windows zostały wybrane z dzieł T. Austin-Sparksa. W niektórych przypadkach są to skróty. Wstępne wersety i towarzyszące biblijne cytaty zostały wybrane przez redaktorów witryny Austin-Sparks.net i nie zawsze występują w oryginalnym tekście. Zachęcamy do przekazywania, drukowania i dzielenia się tym przesłaniem z innymi. T.Austin-Spraks chciał, aby to co zostało otrzymane za darmo, było darmo dawane, jego przesłanie nie posiada praw autorskich. Tak więc prosimy, jeśli zdecydujesz się dzielić tym z innymi, uszanuj jego wolę i oferuje je za darmo, bez żadnych opłat i wolne od praw autorskich


раскрутка

Jak wyewoluowały torby torbaczy?

R.L. David Jolly

Torbacze to ssaki, które rodzą częściowo rozwinięte młode, które następnie wspinają się z matczynego łona do ochronnej torby. Wewnątrz ta ślepa, mała rozwijająca się kropelka ciała przyczepia się do jednego z sutków i trzyma się tak uczepiona dopóki nie rozwinie się do młodej kopii swoich rodziców.

Jak twierdzą ewolucjoniści wszystkie torbacze wyewoluowały od wspólnego przodka. Jeśli mają rację to mamy prawdziwy problem, który nijak nie ma sensu. W przypadku kangurów, wallaby (małych kangurów) oraz oposów torba otwiera się do przodu/w górę. U koala, wombatów oraz kretów workowatych torba otwiera się do tyłu ciała/w dół. Jeśli wszystkie mają wspólnego przodka to w którym kierunku ewoluowała ich torba najpierw, ku przodowi czy ku tyłowi? A następnie w jaki sposób odwróciła się, o ile w ogóle tak się stało?

Torby otwierające się ku tyłowi ciała nie spełniałyby dobrze swojej roli u kangurów czy oposów, ponieważ ich młode wypadłyby z łatwością. Podobnie w pozostałych przypadkach: torba otwierana ku górze ciała nie byłaby dobra dla małych kangurów i workowanych kretów, ponieważ oba gatunki intensywnie kopią pod ziemią. Bardzo szybko ich torby napełniły by się brudem a rozwijające się młode zostało zaduszone.

No, a co z misiem koala, którego torba otwiera się w dół ciała? Czy młode nie powinno wypaść, gdy koala wspinają się po eukaliptusowych drzewach za pożywieniem? Jak się okazuje koala ma silny mięsień zwieracza u otwarcia swojej torby, który zamyka ją, gdy miś się wspina, chroniąc w ten sposób wystarczająco młode zwierzęta wewnątrz.

Oprócz problemów z ewolucyjnym wyjaśnianiem kierunku otwierania się torby jest jeszcze jedna szczególna cecha torby koali, która sprawia ewolucjonistom poważne problemy z wyjaśnieniem.

Zanim mały joey (kangurze dziecko) wczołga się do torby matki kangurzyce wylizują je. Koala nie może wyczyścić swojej torby ponieważ jest odwrócona w dół. Tak więc, przed urodzeniem się młodego koali system samooczyszczania wrzuca tajemnicze kropelki antybakteryjnych płynów, które ją oczyszczają. We względnie krótkim czasie, te krople czyszczą całkowicie wnętrze z szkodliwych materiałów, udostępniając niemal sterylny żłobek gotowy na przyjęcie maleńkiego misia.

Ile małych koali zginęło w tych torbach od chorób, zanim w cudowny sposób nie rozwinęły swego systemu oczyszczania? Wywierane są silne naciski na ewolucjonistów, aby dostarczyli sensownego wyjaśnienia zarówno co do różnych kierunków otwierania się torb jak i bardzo skutecznego systemu samooczyszczania torby koali.

Jedyne logiczne wyjaśnienie jest takie, że to Bóg stworzył je dokładnie w taki sposób jak chciał. Stworzył różne torby tak, aby kierowały się w tą stronę, która będzie najbardziej funkcjonalna w życiu danych zwierząt. Wyposażył również koala w system samo oczyszczający torbę, aby młode niedźwiadki miały bezpieczne miejsce wzrostu i rozwoju.

Mój przyjaciel, Australijczyk, określił koala jako wstrętne szelmy, które wydrapią ci oczy własnymi pazurami, lecz są wspaniałym świadectwem nieskończonej Bożej mądrości i projektu Jego stworzenia.

 сайт