Author Archives: pzaremba

Codzienne rozważania_21.10.11

Chip Brogden

Zwycięzcy dam spożywać z drzewa żywota, które jest w raju Bożym” (Obj. 2:7b).

Powinniśmy rozumieć to, że Chrystus robi więcej niż odnowienie to, co Adam stracił. On poszedł ponad Adama, ofiarując Zwycięzcom owoce z drzewa życia, owoc, o którym Adam nic nie wiedział. Oczywiście to symboliczny język, lecz co oznacza? Drzewo życia reprezentuje Krzyż, ponieważ to z tego Drzewa Pan wydobywa Swoje Życie dla nas wszystkich. Ci, którzy zwyciężają (zwycięzcy) nauczyli się, że owocność i życie przychodzą przez śmierci Ego i właśnie to oznacza Krzyż. Krzyż jest drzewem życia dla tych, którzy się go uchwycą. Podobnie jak Adam my również mamy do wyboru, jeść z jednego lub drugiego drzewa, lecz nie możemy jeść równocześnie z obu. Adam zgrzeszył, gdy popadł w ciało i poddał swoje życie panowaniu Ego. Odrzucił drzewo życia na rzecz czegoś, co było „dobre, .. miłe,.. i godne pożądania” (I Moj. 3:6 in.).

Krzyż w niczym nie jest podobny do drzewa życia. Nie jest ani dobry, ani przyjemny, ani godny pożądania. Wygląda jak śmierć. Być może to dlatego Adam najpierw nie jadł z niego. Lecz Bożym Końcem nie jest śmierć, bez względu na wygląd: Bożym końcem jest życie wynikające ze śmierci, którym jest zmartwychwstanie. Jeść owoce z drzewa życia to czcić Krzyż Jezusa Chrystusa i znaleźć życie w śmierci. Dziś staje się popularne głoszenie i nauczanie o Krzyżu, lecz jak wielu je jego owoce? Czy rzeczywiście potrafimy postrzegać Krzyż jako DRZEWO ŻYCIA i czy jemy z jego owocu? Prawdziwego ucznia Chrystusa poznamy nie po słowach, lecz po owocu, a Krzyż jest drzewem życia, z którego ten owoc pochodzi.

topodin.com

Codzienne rozważania_20.10.11

Chip Brogden

Wiemy bowiem, że całe stworzenie wespół wzdycha i wespół boleje aż dotąd” (Rzm.8:22).
Podobnie jak wszystko współpracuje razem ku wypełnieniu się Bożego celu, którym jest wzrastanie Chrystusa, tak też wszystko współpracuje w celu pomniejszania nas. Nie ma to żadnego znaczenia czy to rozumiemy, czy pojmujemy. Nie ma znaczenia czy wierzymy w to, czy się zgadzamy z tym. Ciebie ubywa i w tym samym czasie Chrystus wzrasta. MUSI tak by, więc tak JEST.
Naukowcy nazywają to „entropią” co znaczy „nieuchronnym i stałym rozpadem”. Obserwujemy to w stworzeniu. Te rzeczy, które istnieją obecnie wzdychają i cierpią bóle porodowe po to, aby zrobić miejsce nowym niebiosom i nowej ziemi. Zaczynamy umierać w chwili, gdy się rodzimy. W miarę tego, jak zbliżamy się do odkupienia ciał, dowody tego „nieuchronnego i stałego rozpadu” możemy obserwować na własnych ciałach. Lecz ważniejsze jest to, że MY, to JA, EGO ubywa po to, żeby Chrystusa mógł nas napełnić.
  – – – – – – – – – 

Share your comments: http://infinitesupply.org/october20

aracer

Nie dopuść do tego, aby twoja kazanica została zbrukana


19 października 2011

J. Lee Grady

Duchowny odwiedzający zgromadzenie może być wielkim błogosławieństwem, lecz jeśli nie odrobisz swego zadania domowego to może się okazać, że zaprosiłeś katastrofę.

Pewien mój przyjaciel opowiedział mi ostatnio, że przywódcy pewnej służby zaprosili sławnego amerykańskiego kaznodzieję, aby przemawiał na konferencji. W czasie dyskusji na temat organizacji pomocnicy kaznodziei przedstawili dwa warunki odwiedzin: (1) zawsze i każdy kto do niego mówi ma się zwracać do niego per „apostoł”; (2) ma być wyprowadzony z audytorium do pomieszczenia w zieleni natychmiast po zakończeniu kazania, aby zapewnić, że publiczność nie będzie się z nim bratać. On potrzebuje zacisza.

Gdybym tego dnia ja odebrał telefon, tak odpowiedziałbym: „Proszę powiedzieć Apostołowi Arogancji, że skoro jest tak przejęty tym, aby mu mali ludzie nie przeszkadzali, niech się nie przejmuje. Niech nie przyjeżdża. Nie potrzebujemy tego choróbska, które szerzy w ciele Chrystusa. Niech was Bóg błogosławi”.

„Słyszałem wiele strasznych historii o tych, którzy domagali się od swoich gospodarzy pieniędzy na zakupy, szczególnego rodzaju egzotycznej wody do pica, limuzyn i manicurzystek. Można by się spodziewać domagania się tych luksusów po jakiejś dziecinnej rockowej gwieździe, lecz dla sługi ewangelii jest to karygodne. Nie zaspokajajcie ich apetytów”.

Może to się wydawać opryskliwe, lecz nie sądzę, żeby w jakikolwiek inny sposób można było zapobiec rozprzestrzenianiu się tej plagi. „Syndrom celebryty” jest nadal żywy w 2011 roku pomimo recesji, a jednym sposobem na to, aby zatrzymać tych nadętych szarlatanów przed psuciem kościołów jest bojkotowanie ich.

Polecam następujących strażników:

1. Zanim zaprosisz, przeprowadź dochodzenie. Jest mnóstwo wspaniałych podróżujących kaznodziejów, którzy mają prawdziwe namaszczenie i mogą przynieść wielkie błogosławieństwo kościołom oraz organizowanym przez nie imprezom. Zostali nazwani przez Boga ewangelistami, prorokami, nauczycielami apostolskimi liderami, a ci, którzy chodzą w namaszczeniu Ducha Świętego będą wydawać owoce dokądkolwiek pójdą.

Są również w kręgach kaznodziejów oszuści. Niektórzy z nich mieli kiedyś namaszczenie i stracili je; inni rzeczywiście weszli do służby jako podróby i nauczyli się jak łupić naiwne zbory. Nie oddawaj kazalnicy nikomu, kto ma wątpliwą historię kariery. Zawsze badaj wobec kogo są odpowiedzialni. Jeśli nie mają żadnych relacji, nikogo kto nadzoruje, żadnego zespołu polecającego to bierzesz na siebie ogromne ryzyko wpuszczając do kościoła.

2. Zatrzaśnij drzwi przed egotyzmem. Syndrom celebryty łatwo wykryć. Czy odwiedzający kaznodzieja ma ducha sługi, czy przybywa jako ktoś buńczuczy i nieprzystępny? Każdy kto jest zaangażowany w służbę, kobieta czy mężczyzna, powinien mieć postawę Jezusa, który był gotów wjechać do Jerozolimy na osiołku i obmyć nogi Swoich uczniów. Jeśli pozwolisz pysznemu, niezłamanemu kaznodziei zająć kazalnicę, dajesz możliwość zarażania swego zgromadzenia duchowi Lucyfera.

3. Nie dokarmiaj ducha?  Każdy podróżujący duchowny ceni łaskawego gospodarza. Okazujesz szacunek, gdy w czasie jego (jej) pobytu zapewniasz dobry hotelowy pokój, posiłki i transport. Lecz jeśli kaznodzieja żąda traktowania jak celebryta, powinno to budzić twoją czujność.

Słyszałem wiele strasznych historii o tych, którzy domagali się od swoich gospodarzy pieniędzy na zakupy, szczególnego rodzaju egzotycznej wody do pica, limuzyn i manicurzystek. Każdy kaznodzieja, który ostatnio usługiwał w Australii żądał steku, który trzeba było dostarczyć lotniczo przez Pacyfik ze Stanów Zjednoczonych! Można by spodziewać się domagania takich luksusów po jakiejś dziecinnej rockowej gwieździe, lecz takie zachowanie jest karygodne dla sługi ewangelii. Nie zaspokajajcie ich apetytów.

4. Nie toleruj finansowego gwałtu.

Znam pewien przypadek amerykańskiej duchownej, która wybierając się do kościoła w Kanadzie, zażyczyła sobie, aby pastor wynajął cywilne audytorium na co najmniej 1000 miejsc. Pastora nie było stać na wynajęcie takiej hali, lecz ewangelistka stwierdziła, że nie przyjedzie jeśli nie zostanie zapewnione duże miejsce na spotkania. Skończyło się na tym, że ta ewangelistka odwołała przyjazd ponieważ na konferencję zapisało się zbyt mało ludzi, pastor został nabity w butelkę a jego kościół zbankrutował.

Prawdziwy sługa ewangelii nigdy nie wpychałby kościoła w długi, aby zaspokoić swoje egoistyczne zapotrzebowanie na wielkie tłumy. Jezus równie jednakowo zadowalało głoszenie kilku uczniom jak i tłumom, i nie budował swego powodzenia na liczbach. Jeśli popadniesz w pułapkę liczb, będziesz tego żałował.

Pasterz, który troszczy się o swoją trzodę nigdy nie pozwoli na to, aby gościnnie występujący kaznodzieja manipulował zgromadzenie w sprawach finansowych. Gość, który poświęca 30-45 minut na błaganie o pieniądze, czy rzuca dziwaczne twierdzenia o „nadnaturalnym zwrocie” za inwestowanie w jego służbę, jest oszustem, który powinien zostawić służbę i znaleźć sobie pracę w sieci bezpośredniej sprzedaży.

5. Strzeż się dziwnego ognia.

Sługa Słowa przekazuje życie, nie są to tylko słowa jego kazania. Właśnie dlatego tak ważne jest, aby kaznodzieja ewangelii chodził w pokorze, seksualnej czystości i był spójny w sprawach finansów. Jeśli jakiś duchowny dopuszcza do kompromisów w jakiejkolwiek z tych dziedzin to jego namaszczenie będzie ograniczane i może zanieczyścić twoją kazalnicę, zostawiając toksyczny wpływ w zborze.

Rozmawiałem kiedyś z pastorem z Kalifornii, który zaprosił mówce na doroczną konferencję. Zanim jednak kaznodzieja przybył, pastor dowiedział się, że ten człowiek w kazaniach używał obrazów związanych z narkotykami, a nawet porównywał Ducha Świętego do marihuany. Gdy poprosił, aby ten powstrzymał się przed takimi porównaniami w czasie konferencji, ów arogant odmówił. Na szczęście ten pastor zrobił to, co należało: grzecznie lecz zdecydowanie odwołał wizytę.

Czy możemy “po prostu powiedzieć nie” szarlatanom, oszustom, kanciarzom i ewangelistom rockowym gwiazdom, którzy nigdy nie poddali swojego życia dyscyplinie Ducha? Proszę weźcie pod uwagę te ostrzeżenia, badajcie owoc i bądźcie gotowi nie zapraszać.

—————————–

J. Lee Grady jest pomocniczym redaktorem magazynu Charisma. Ostatnia jego wydana książka to:  10 Lies Men Believe (Charisma House)

You can follow him on Twitter at leegrady..


aracer.mobi

Codzienne rozważania_19.10.11

 Chip Brogden

Wy wprawdzie knuliście zło przeciwko mnie, lecz Bóg obrócił to w dobro (Rdz. 50:20).

Historia Józefa nie jest tylko o nim samym. Jest to opowieść o tym, jak Bóg we wszystkim współdziała zgodnie z Jego Zamiarem. Bez względu na to ja daleko ten Cel wydaje się być, ostatecznie będziemy oglądać jego wykonanie.
W którymś momencie w wieczności wszyscy staniemy przed Bogiem i w końcu zobaczymy wypełnienie Jego Ostatecznego Celu. Wtedy spojrzymy wstecz na tą smutną historię ludzkiej rasy i zobaczymy to jak Bóg wyprowadził dobro z każdej złej rzeczy, która kiedykolwiek pojawiła się rzucając wyzwanie Jego Celowi. Dla niektórych ludzi istnienie zła jest powodem potknięcia. Jeśli Bóg jest dobry to dlaczego dopuszcza zło? A może lepszym pytanie jest: „Jak Bóg może dopuszczać do zła i dalej prowadzić do czegoś dobrego na końcu?” Zło nie jest kamieniem potknięcia dla Wszechpotężnego, Wszechwiedzącego Stwórcy, który specjalizuje się wyprowadzaniu dobra ze zła. To, co zrobił dla Józefa, zrobi dla całego Stworzenia.
– – – – – – – – – – –

Share your comments: http://infinitesupply.org/october19

продвижение сайта самостоятельно

Zatroskana

Pożyczone z FaceBook’a

Oryg.: http://www.facebook.com/jaynams?sk=wall

Pewna zmartwiona kobieta poszła do swojego ginekologa i powiedziała:
„Doktorze, mam poważny problem i bardzo potrzebuję pana pomocy. Mam dziecko niespełna roczne i znów jestem w ciąży.
Nie chce mieć dziecka w tak krótkim odstępie czasu jedno po drugim”.
„W porządku, czego się pani po mnie spodziewa?” – zapytał lekarz.
„Chcę zakończyć ciążę i liczę na pana pomoc w tej sprawie”.
Doktor zastanowił się chwilkę i po krótkim milczeniu powiedział do kobiety:
„Myślę, że mam lepsze rozwiązanie tego problemu i jest również mniej niebezpieczne dla pani”.
Uśmiechnęła się, sądząc, że lekarz przyjmie jej propozycję.
A doktor dalej mówił:
„Rozumie pani, żeby nie trzeba było troszczyć się o dwoje dzieci równocześnie, zabijmy to, które ma pani na rękach.
W ten sposób będzie pani miała chwilę, żeby odpocząć zanim urodzi się to drugie. Skoro chce pani zabić jedno to nie ma znaczenia które.
Nie będzie dzięki temu żadnego zagrożenia dla pani, jeśli wybierze to, które trzyma na rękach”.
Kobieta była przerażona i powiedziała:
„Nie, doktorze! To straszne! Zabicie dziecka to przestępstwo!”
„Zgadza się, – odpowiedział. – lecz wygląda na to, że skoro jest to w porządku wobec tego, więc pomyślałem, że może tak byłoby najlepiej”.
Lekarz uśmiechnął się, zdając sobie sprawę, że trafił w sedno sprawy.
Przekonał matkę, że nie ma żadnej różnicy między zabiciem dziecka, które już się urodziła, a zabiciem tego, które jeszcze jest w łonie.
To takie samo przestępstwo!

Jeśli zgadzasz się z tym, podzieli się tym z innymi.

Razem możemy uratować wiele drogocennych istnień!

Miłość mówi: „Poświęcę siebie na rzecz dobra drugiej osoby”
Aborcja mówi: „Poświęcę kogoś innego na rzecz mojego dobra”

Za: Life is Dangerous: Let’s Ban It (Życie jest niebezpieczne. Zabrońmy go.)
Jayna Stechschulteраскрутка сайта

Brak duchowej równowagi_2

John Fenn

Jak zachować równowagę

Do tej pory dzieliłem się tym, że dziś wielu ludziom brakuje zrozumienia tego, że Słowo i Duch są w zgodzie, jeśli więc nauczanie czy jakieś przeżycie nie jest zgodne z oboma naraz to musi być co najmniej odłożone na bok, aby „poczekać i zobaczyć”, a w większości przypadków powinno być od razu odrzucone.

Jak można uniknąć zaufania nauczaniu czy doświadczeniu, które nie jest od Boga? Ja możemy niknąc zboczenia na ścieżki ‘ulubionych doktrynek’, zręcznie wkręcanych przez innych dla emocji, pieniędzy, oraz innych błędów?

Odpowiedzią jest . . .

Deklaracja Misji (dosł.: The Mission Statement). Niespodzianka! Wiele lat temu nauczałem studentów i doradzałem kościołom oraz biblijnym szkołom w temacie deklaracji misji, wizji, celów.

Pozwólcie, że pominę cały konspekt sprawy i powiem tylko, że „deklaracja misji” z definicji jest krótkim akapitem/wierszem dotyczącym biznesu (dosł. w l.mnogiej: „businesses”, obszerniejsze znaczenie tego wyrazu dotyczy: obowiązków, interesów, spraw, działalności komercyjnej, zajęć itp. –przyp.tłum.), które ma być prawdziwe dla niego nawet po 25 czy 50 latach.

Nie jest istotne jak bardzo może ten biznes urosnąć, dana „deklaracja misji” pozostanie w centrum tego, a to co się robi, wszystkie działania, cała polityka i kierunki jakie przedsięwzięcie może podjąć może być prześledzone bezpośrednio wstecz do ich „deklaracji misji”.

Deklaracja Misji nieustannie przypomina zatrudnionym dlaczego firma istnieje i o co chodziło założycielom oraz co ryzykowali, robiąc to.

Jeśli jakaś firma zbacza z kierunku wyznaczonego przez deklarację misji to znaczy, że ludzie zostali odciągnięci przez inne sprawy, bądź zgubili drogę. Podobne to jest do mycia nóg w skarpetach – pracownicy będą czuć, że coś jest nie tak. Jeśli firma ma przetrwać powinni szybko wyprzedać lub strząsnąć z siebie wszystko, co nie jest spójne z ich deklaracja misji  i uzgodnić wszystko co robią z tą Deklaracją

Przykłady

Google posiada taką Deklarację Misji: „Misją Google jest organizowanie światowych informacji, działania na rzecz ich uniwersalnego dostępu i użyteczności”.

Deklaracja Misji Amerykańskiego Stowarzyszenia Raka jest: “Amerykańskie Stowarzyszenie Raka jest ogólnokrajową społecznością, opierające się na wolontariackich organizacjach oddanych sprawie zwalczania raka jako głównego problemu przez zapobieganie powstawaniu raka, ratowaniu życia i ograniczaniu cierpienia spowodowanego rakiem poprzez badania, edukację, popieranie oraz służbę”

Deklaracją Misji McDonalda jest: “Wizją McDonada jest być najlepszą na świecie siecią barów szybkiej obsługi. Mówiąc o „najlepszą” mamy na myśli wybitną jakość, służbę, czystość oraz jakość usługi, aby każdy klient w każdej naszej restauracji był uśmiechnięty”.

Taka jest Deklaracja Misji Kościoła

“Idźcie tedy i czyńcie uczniami wszystkie narody, chrzcząc je w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego, ucząc je przestrzegać wszystkiego, co wam przykazałem” (Mt 28:20)

W biznesie można nie zdawać sobie sprawy z tego, że nieświadomie stosuje się duchowe zasady tworzenia tych deklaracji, lecz tak jest. Jezus jest twórcą i dokończycielem wiary, który wydał dla kościoła tą największą po wszystkie czasy Deklarację Misyjną, zwaną Wielkim  Nakazem.

Tak jak wszystko co robi się w biznesie powinno dać się prześledzić wstecz do deklaracji misji, tak też powinno być ze wszystkim co robi kościół (domowy kościół również) – musi dać się to odnaleźć w Deklaracji Misji, którą dał Jezus. (Oraz my sami jako będący „kościołem” indywidualnie.)

Jako ludzie mamy skłonność do tego, że rozpraszają nas różne rzeczy, sprawiające przyjemność oczom i zmysłom. Od czasu Adama i Ewy, którym dano cały ogród pełen wspaniałych owoców i jarzyn lecz mimo tego skupili się na owocu, który był trucizną, wierzący mają tendencje do podobnego odchodzenia na bok od Deklaracji Misji.

Przykład

W czasie konferencji przyszła do mnie pewna kobieta prosząc o modlitwę za męża i nastoletniego syna, którzy nie szli ściśle za Panem. W chwili szczerości przyznała, że sama wydaje tysiące dolarów rocznie, goniąc na takie czy inne konferencje, a to po to, aby znaleźć ten jeden „klucz”, który zmieni jej rodzinę.

Czytając to można skrytykować jej zachowanie i zauważyć, że bieganie po konferencjach to daleka droga od Deklaracji Misji Jezusa dla jej rodziny. Natychmiast wiedziałem, co ona musi zrobić i powiedziałem jej tak: „Przestań jeździć na te wszystkie konferencje, a zamiast tego spędź czas w domu ze swoją rodziną, pozwalając Jezusa uczyć cię, jak być lepsza żoną i matką, będąc tą żoną i matką z nimi”.

Rozumiecie, takie zachowanie jest spójne z tą Deklaracją Misji, którą jest czynienie uczniów w ramach relacji. Niech oni obserwują ciebie, gdy ty jesteś posłuszny(a) wszystkiemu co ci Ja ci nakazałem!

To jest historia z happy endem. Kilka miesięcy później napisała do mnie email, aby powiedzieć, że jej rodzina służby Bogu, i że to, co jej powiedziałem, było bardzo trudne do wykonania dla ciała, ponieważ poświęcanie czasu i pieniędzy na siebie było zabawne. Przyznała, że nigdy nie pomyślała o tym, że Pan wzywa ją, aby zrobiła coś trudnego dla ciała i przestała gonić za wszystkim co wydawało się takie duchowe i właściwe, a zamiast tego wypełniała ten głupi i nudny obowiązek bycia ze swoją rodziną.

Jeśli mam uzgodnić swoje życie z Deklaracją Misji Jezusa, to muszę się zapytać jak moje życie ma się do tego, co inni mogą zobaczyć we wszystkim co robię w Chrystusie?

Ekklesia/Kościół lepiej zdefiniowany

Słowo “kościół” (greckie ekklesia) został rozwodniony tak bardzo, że pozostała nam tylko część znaczenia tego wyrazu. Ekklesia znaczy „wywołani/powołani”, o czym niewątpliwie słyszałeś. Kaznodzieje długo mówią nam, że jesteśmy „wywołani” z tego świata, że jesteśmy szczególnym rodzajem ludzi „powołanych”, itd., itd., lecz jest to tylko część prawdy.

Jezus używał tego słowa w znaczeniu jakie miało w tamtych czasach istnienia greckich państw-miast. Gdy pojawiały się sprawy, o których wszyscy obywatele musieli usłyszeć czy przedyskutować, zwoływali „ekklesia”, zebranie obywateli tego królestwa, aby załatwiali je.

Ekklesia jest zebraniem obywateli Królestwa, aby zajmowali się jego sprawami.

Obowiązkiem królestwa jest czynienie uczniów. Sprawiedliwość w Chrystusie jest wynikiem wiary w Niego, lecz ta sprawiedliwość jest nie do sprawdzenia, ponieważ jest w sercu. Tak więc człowiek może mówić, że kocha Jezusa, lecz ta miłość musi być wykazana relacjami, w przeciwnym razie twierdzenie bezwartościowe.

Wracamy do sprawy równowagi

Gdy przyglądam się konferencjom, czytam tytuły książek, internetowe tematy, które odnoszą się do ciała Chrystusa, widzę bardzo tak wielki brak skupienia na Deklaracji Misji.

Czy to będzie konferencyjny wędrownik, jak ta kobieta powyżej, która musiała zmienić kierunek swego życia, aby był zgodny z Deklaracją Misji, czy ktoś skupiony wyłącznie na „ulubionych doktrynach”, czy ktoś podążający za błędnym nauczaniem, wielu ludzi odeszło do innych rzeczy niż Deklaracja Misji, a od ludzi, którzy mają wpływ na nasze życie należy wymagać, aby wypełniali tą Deklarację.

 „obawiam się jednak, ażeby, jak wąż chytrością swoją zwiódł Ewę, tak i myśli wasze nie zostały skażone i nie odwróciły się od szczerego oddania się Chrystusowi. Bo gdy przychodzi ktoś i zwiastuje innego Jezusa, którego myśmy nie zwiastowali, lub gdy przyjmujecie innego ducha, którego nie otrzymaliście, lub inną ewangelię, której nie przyjęliście, znosicie to z łatwością” (2 Kor. 11:3-4).

 Niektórzy zostali ściągnięci na boczne ścieżki od naszej Deklaracji Misji, lecz Bóg pracuje wśród wielu ludzi na całym świecie nad tym, aby znowu skupić się na Deklaracji Misji Jezusa i na relacjach w jej ramach zawartych.

 Następnym razem podejmę ten temat.

Część Trzecia

 Wiele błogosławieństw

John Fenn

deeo

Codzienne rozważania_18.10.11

Chip Brogden

A Jezus przystąpiwszy, rzekł do nich te słowa: dana mi jest wszelka moc na niebie i na ziemi” (Mat. 28:18).

Jedyna prawna moc/władza we wszechświecie należy do Pana Jezusa – wszelkie inne moce są albo bezprawne, albo chwilowe. Jeśli TA moc należy do Niego to nie może należeć do kogokolwiek innego. Jezus mówi: Wszelka moc na niebie i ziemi została mi dana. To bardzo obszerne stwierdzenie, prawda? Absolutna władza nad całym stworzeniem!

W świecie, na którym każdy człowiek (i demony) walczy o panowanie, zmaga się o pozycję, stara się o pierwszeństwo dla siebie, pragnie więcej i więcej kontroli nad innymi, my jako Kościół możemy po prostu wznieść ręce do niebios, podnieść nasze oczy ku Temu, w Którym Bóg złożył wszelką Swoją wszechpotęgę i ogłosić na cały wszechświat, „TA MOC NALEŻY DO CIEBIE i poza Tobą niczego nie możemy zrobić”.

 – – – – – – –

Share your comments: http://infinitesupply.org/october18

как самому продвигать свой сайт