Author Archives: pzaremba

Organy po eutanazji lepsze do transplantacji

Tłum.: Redakcja Fronda.pl

Jedno ze specjalistycznych czasopism medycznych opisuje wstrząsające badanie, jakie przeprowadzili belgijscy lekarze. Uśmiercali pacjentów, by chwilę później pobierać od nich narządy do transplantacji.

Lekarze uśmiercali pacjentów stosując tzw. wspomagane samobójstwo w pokojach, które znajdowały się w bezpośrednim sąsiedztwie sal operacyjnych, by od razu móc przenieść pobrane od nich w chwili zgonu organy. Badania, które wykonali lekarze, dowiodły, że płuca pacjentów zmarłych w wyniku eutanazji dużo bardziej nadają się do przeszczepu niż te, pochodzące od ofiar wypadków.

Dr Dirk Van Raemdonck z Katedry Chirurgii Klatki Piersiowej Szpitala Uniwersyteckiego w Gasthuisbergu już w latrach 2007-2009 prowadził badania, w których porównywał płuca dawców, którzy zmarli w wyniku eutanazji z tymi pobranymi od pacjentów zmarłych w wyniku jakiegoś urazu, najczęściej głowy.

Z jego badań wynikało, że organy od pacjentów po eutanazji przyjmowały się po przeszczepie znacznie lepiej. Prawdopodobnie dlatego, że organy były pobierane od pacjentów niemal niezwłocznie od chwili śmierci. Po uzgodnieniu przez trzech niezależnych lekarzy zgonu na podstawie kryteriów krążeniowych (jak wymagają tego belgijskie przepisy dotyczące każdego dawcy), pacjent z pokoiku natychmiast przenoszony był na salę operacyjną i intubowany.

Dr Peter Saunders z Care Not Killing jest wstrząśnięty treścią raportu. W rozmowie z „The Telegraph” przyznał, że był zaskoczony tym, jak nonszalancko potraktowano zabijanie pacjentów i pobieranie od nich organów, zupełnie jakby to było czymś naturalnym.

– Sposób, w jaki opisani są pacjenci i pobieranie od nich narządów przeraża, a jednocześnie ukazuje stopień współpracy między eutanazistami a transplantologami – mówi dr Saunders i wsazuje na fakt, że pomieszczenia,w których uśmiercano pacjentów znajdowały się bezpośrednio obok sal operacyjnych.

– Biorąc pod uwagę, że ponad połowa eutanazji jest wykonywana w Belgii mimo woli pacjenta, będzie tylko kwestią czasu zanim narządy zacznie się pobierać od osób uśpionych bez ich zgody – przewiduje ponuro lekarz.

 раскрутка

Codzienne rozważania_19.06.11

Chip Brogden

„Powiadam bowiem każdemu spośród was, mocą danej mi łaski, by nie rozumiał o sobie więcej, niż należy rozumieć,, że nie mieszka we mnie (to jest w ciele moim) nic dobrego” (Rzm.12:3a).

Nie jest nam potrzebne poczucie własnej wartości, lecz wartości Chrystusa. Im więcej widzimy Jezusa, tym mniej będziemy ufać sobie.

To dlatego Paweł, gdy już raz nauczył się tej lekcji, napisał: „My, którzy nie pokładamy ufności w ciele” (Flp 3:3), po czy przechodzi do wyliczenia całkiem sporej ilości rzeczy,które wydają się być ważne w związku z religią, statusem, porządkiem społecznym, edukacją i dobrymi uczynkami – te wszystkie rzeczy, które wywołują u ludzi poczucie własnej wartości i własnej sprawiedliwości. Jednym potężnym uderzeniem Paweł uderza w to, mówiąc:  „A jednak to wszystko uznaję za śmiecie, aby zyskać  Chrystusa„.  Po prostu pozbywa się wszystkiego, na zdobycie czego, ludzie spędzają całe swoje życie. Oto jest człowiek, który zna wystarczalność Boga równie dobrze, jak zna niewystarczalność siebie.

———

Share your comments: http://InfiniteSupply.Org/june19

©2011 InfiniteSupply.Org Można rozpowszechniać w celach niezarobkowych pod warunkiem umieszczenia tej informacji. Podziel się tym z przyjaciółm`Można rozpowszechniać w celach niezarobkowych pod warunkiem umieszczenia tej informacji. Podziel się tym z przyjaciółmi.aracer

Codzienne rozważania_17.06.11

Chip Brogden

„A gdy Daniel się dowiedział, że sporządzono to pismo, udał się do swojego domu, a miał w swym górnym pokoju okna otwarte w stronę Jeruzalemu i trzy razy dziennie padał na kolana, modlił się i wysławiał swojego Boga, jak to zwykle dotąd czynił” (Daniel 6:10).

Z osobistego doświadczenia wiem, że lwia jama zwykle pojawia się w tym samym czasie, co objawienie. Ciężar modlitwy nasila się wraz z pojawieniem się zakazu modlitwy; Daniel działa na rzecz Bożego celu, podczas gdy jego przeciwnicy na jego szkodę. Odpowiedź pojawia się wraz z wyrokiem śmierci. Nie ma w tym nic nadzwyczajnego, lecz jest to dość powszechne zjawisko. W czym rzecz? Apostolskie objawienie i apostolskie prześladowania idą ręka w rękę. Nie może być jednego bez drugiego. Objawienie nie przychodzi do nas z pominięciem naszych okoliczności, warunków, zmagań i walki.

Wielu chciałoby objawienia, lecz bez lwiej jamy. Niemniej, głębokość objawienia jest mierzona głębokością cierpienia, jeśli więc nasze cierpienie jest lekkie to i objawienie jest płytkie.

——————

Share your comments: http://InfiniteSupply.Org/june17

©2011 InfiniteSupply.Org Można rozpowszechniać w celach niezarobkowych pod warunkiem umieszczenia tej informacji. Podziel się tym z przyjaciółm

 продвижение раскрутка сайта

Codzienne rozważania_15.05.11

Chip Brogden

„Zwycięzcę uczynię filarem w świątyni Boga mego i już z niej nie wyjdzie” (Obj. 3:12a).

Zwycięzcy są filarami świątyni Bożej. Podobnie jak Anna nie wychodzą ze świątyni, lecz usługują Panu we dnie i w nocy (Łk. 2:27). W ten sposób zostaje się Zwycięzcą. Nie zależy to od tego, jak często bierzemy udział, lecz od tego czy przebywamy [w świątyni] przez cały czas, czy nie. Filary są integralną częścią budowli; gdyby nagle „wyszły”, budynek zawalił by się.

A co my mówimy? Mówimy, że Boże wysokości są dla nas, ale nie po to, aby tam czasami wchodzić i wychodzić, lecz aby być tam filarem. Filar nie przychodzi w niedzielę rano i nie wychodzi w niedzielę wieczorem, lecz jest w świątyni zawsze. Oczywiście, nie chodzi nam o fizyczny budynek. Zwycięzcy są filarami w świątyni Bożej i jest to sprawa nieba. Jakkolwiek zechcesz to zinterpretować, jedno jest jasne: oni nauczyli się tego, jak usługiwać Panu stale, bez względu na czas i miejsce. Ojciec poszukuje tych, którzy mu oddają cześć w Duchu i Prawdzie, oni dają Mu to, czego On szuka. Nie ma świętego dnia czy świętej godziny ani specjalnego czasu oddania. Oni nie muszą „wchodzić” w obecność Pańską, ponieważ oni ŻYJĄ W obecności Pańskiej stale. Tak więc zwyciężają to, co ziemskie, przebywając w tym, co niebieskie.

– – – – – – –

Share your comments: http://InfiniteSupply.Org/june15

©2011 InfiniteSupply.Org Można rozpowszechniać w celach niezarobkowych pod
warunkiem umieszczenia tej informacji. Podziel się tym z przyjaciółmi!продвижение сайта

Przestańcie modlić się (jak my przestaliśmy)_2

 

Steven Crosby

„Na ziemi pokój ludziom, w których ma upodobanie” (Łk. 2:14).

„Pokój ziemi, a dobra wola dla ludzkości” (wg wersji ang.)

 

Kiedy to się zmieniło?

Dziś wygląda na to, że Boże upodobanie dla tej planety wyraziło się w całkowicie niezasłużonym darze Jego Syna, lecz „przebudzenie” w naszych miastach zależy od nas – naszej modlitwy i wstawiennictwa. Modlimy się tak,  jakby Jezus nigdy nie przyszedł, lub nadal leżał w grobie.

Jest takie niebezpieczeństwo, które czai się w gorliwej pasji do modlitwy i przebudzenia. Jeśli nie czuwamy nad własnym pojmowaniem i praktyką modlitwy, spadniemy do poziomu pogaństwa i antychrystusowej postawy, wierząc, świadomie czy nie, że to my jesteśmy odpowiedzialni za jakiekolwiek manifestacje/przejawy dobroci w naszych miastach. To Jego życzliwość/dobroć prowadzi do pokuty, a nie szczerość w modlitwie.

Wielu modli się tak, jakby nasz Bóg, Ojciec, czynił dobro niechętnie. Modlimy się tak, jakby nasze wysiłki w modlitwie przymuszały, przekonywały, nakłaniały i dokuczały Bogu, aby dał „przebudzenie” (cokolwiek to dla nas znaczy: zazwyczaj „więcej” tego, co lubimy). Modlimy się tak, jakby Bóg był bezwładnym niebieskim potentatem, który musi być uwarunkowany naszymi modlitwami, aby niechętnie rzucił kilka okruchów Swojej łaski i miłosierdzia, jeśli tylko odpowiednio długo będziemy wołać, aby Go przekonać, żeby to zrobił.

Zastanówmy się nad przykładem ze Starego Testamentu: Sodoma i Gomora. Żadną miarą nie da się przedstawić Lota i jego rodziny jako „szukających Boga z całego serca, wołających do Niego w dzień i w nocy z postem i wstawiennictwem za przebudzenie w mieście czy kraju!” Żadną! W  czasie gorszego przymierza Bóg było gotowy przebaczyć Sodomie i Gomorze, gdyby tylko mógł znaleźć w tych miastach dziesięciu sprawiedliwych ludzi… Jak nam się wydaje? Skoro sama obecność 10 sprawiedliwych, którzy nie modlą się, nie poszczą, a nawet nie próbują tego, mogła uratować Sodomę i Gomorę, to co my robimy w naszym wstawiennictwie? Dlaczego uważamy, że nasz dzisiejszy „standard” modlitwy jest znacznie bardziej surowy? Dlaczego potrzebujemy 10.000 „proroczych wstawienników” w stolicy kraju, aby błagali, jęczeli i oczekiwali na przebudzenie w erze lepszego przymierza? Czy postawa Boga wobec nas w dniu lepszego przymierza, które zostało zawarte przez krew Jego drogiego Syna, w czasach, gdy jest nie dziesięciu, lecz miliony sprawiedliwych na ziemi, jest gorsza niż była wobec Sodomy i Gomory?

Bultmann nazwał te wysiłki własne grzechem podstawowym[i]. Obejmuje to nasze modlitwy. Jedyne dzieło, które robi wrażenie na Bogu to dzieło Jego drogiego Syna. Nasze dzieło wstawiennictwa nie jest ani trochę bardziej przekonujące niż dzieło Jezusa na Krzyżu.

Modlitwy, które nie pojmują bądź źle przedstawiają dzieło Chrystusa, są modlitwami na które Bóg nie może odpowiedzieć, bez względu na to, jak wielu ludzi się modli i jak bardzo petenci mogą być szczerzy, entuzjastyczni i poruszen. Nasz stosunek do Boga i Boża odpowiedź na naszego modlitwy opiera się wyłącznie na Osobie i dziele Jego Syna. Nie ma innego fundamentu.

Crosby, czy ty twierdzisz że nasze modlitwy ze jednostki, społeczności i narody są bezużyteczne? Nie, nie mówię tego. Polecono nam modlić się: zawsze, wszędzie i o naszych przywódców. Cała istota jest w tym, co myślimy na ten temat. Nie przekupujemy Boga ani wymuszamy nic na Nim naszym dobrym zachowaniem i naszymi modlitwami, jakbyśmy mówili:

“No, Jezu, miej serce i bądź dla nas dobry. Naprawdę nam przykro za to, jak bardzo byliśmy źli, i naprawdę staramy się, bardzo staramy się być dobrzy, a teraz modlimy się naprawdę, bardzo, bardzo usilnie. Mamy prawo zobaczyć przebudzenie”.

Nie! Możemy modlić się za nasze miasta wyłącznie dlatego, że Bóg już jest wobec nich dobrze usposobiony! Nasze modlitwy mają sens tylko dlatego, że jedyną nadzieją w modlitwie jest to, że Bóg już jest pozytywnie nastawiony, a ponieważ my nie jesteśmy wierni [ii], On dał Swego Ducha do naszych wnętrz, Ducha Chrystusa, Ducha modlitwy, jako „bezpieczne wybrzeże” w nas i przez nas, i to dlatego, że ma dobre zamiary wobec ludzkości. Uwierzymy w to, wejdźmy w to i przekażmy to. W modlitwach o miasta wchodzimy w Jego dobroć i odpoczniecie, nie staramy się Go przekonać, aby był dobry! Wszelkie zmaganie i walka w modlitwie jest de facto wyznaniem naszej niewiary! Jedyną nadzieją naszej modlitwy jest to, że Bóg jest konstytucyjnie dobry dla sprawiedliwych i dla niesprawiedliwych i już osiągnął Swoje zamiary. Jezus zmartwychwstały jako reprezentant Dobrego-Człowieka jest tym wstawiennictwem.

Hbr. 7:24-25 nie reprezentuje Chrystusa spieszącego w modlitwie na spotkanie kosmicznych wydarzeń. Kontekst odnosi się do kapłaństwa Chrystusa, które daje dostęp do Boga. Jego kapłaństwo zapewnia zbawienie tym, którzy mają odwagę przystąpić do Świętego Boga. Jego kapłaństwo to nie mikro-zarządzanie kosmosem przez nieustanną modlitwę!

Źródłem zamieszania jest angielski przekład oddający to miejsce jako “to make intercession” (wstawiać się). Robi to takie wrażenie, jakby coś było jeszcze nie zrobione, coś jeszcze do osiągnięcia, czym Jezus jest teraz zajęty w niebie przez wstawiennictwo.

W grece jest tak: On zawsze żyje dla tego wstawiennictwa. Nie brzmi to dobrze w j. angielskim i można zrozumieć dlaczego niektórzy tłumacze zrobili to, co zrobili, aby było to czytelne, lecz cierpi na tym znaczenie.  Zwróć uwagę na rodzajnik “the” (poprzedzający rzeczowniki –przyp.tłum.). Ten wers nie mówi o przypadkowym różnorodnym „wstawianiu się” za to czy tamto. Jest pewne szczególne wstawiennictwo, zdefiniowane, pojedyncze wstawiennictwo, którego skutki są stałe (czas teraźniejszy czynny).

Jego zmartwychwstanie jest tym wstawiennictwem. On wstąpił na wysokości i zasiadł[iii]. To dzieło wstawiennictwa jest wykonane. Jego wstawiennictwo nie jest czymś, co On robi. Jego obecność w okręgach niebieskich, jako reprezentanta Człowieka, jest tym wstawiennictwem! Jego zmartwychwstanie jest wstawiennictwem, które daje możliwość i zapewnia  dostęp do Boga tym, którzy przychodzą do Niego. Pan nie szamocze się po niebie, prosząc Ojca, aby zrobił to czy tamto. Jego dzieło, Jego Krzyż i zmartwychwstanie wypełniły tęsknotę i potrzebę tego, aby „człowiek naprawił wyłom”. W Niebie jest zmartwychwstały Dobry-Człowiek, który na zawsze zamknął ten wyłom.

Powinno to w głęboki sposób wpłynąć na to, jak myślimy o naszej modlitwie. Większość tego, co się dziś dzieje jako wstawiennictwo to tylko energie w koronce z pragnień bardzo zapalonej ludzkiej duszy usiłującej ściągnąć na ziemie to, co, jak się jej wydaje, Bóg powinien robić. To tak, jakbyśmy wkręcali rękę Bogu, który jest raczej zniechęcony do działania, dopóki nie zostanie przekonany naszym wstawiennictwem, co robi, w naszym błędnym przekonaniu, sam Chrystus. Takie podejście jest również obrazą dla dzieła Chrystusa.

Nigdy nie przestanie mnie zdumiewać ilość ludzi, którzy bez cienia przekonania pojadą wiele kilometrów, aby wziąć udział w spotkaniu modlitewnym o przebudzenie dla miasta, mijając po drodze domy sąsiadów, których nie znają nawet po imieniu! Której części „miłuj bliźniego swego” nie rozumiemy? Jestem przekonany, że gdybyśmy mniej czasu spędzali na modlitwach o nasze miasta, a więcej czasu poświęcili na praktyczne posłuszeństwo na rzecz naszych miast to zobaczylibyśmy „przebudzenie”, o które błagamy Boga.

To nie jest skomplikowane

Nie da się zrekompensować modlitwą braku posłuszeństwa dla wyraźnych, prostych i bezpośrednich poleceń naszego Pana. Chciałbym zasugerować, że jeśli chcemy oglądać Bożą dobroć i moc manifestującą się w naszych miastach w wymiarze, o którym nie mamy pojęcia, to na początek powinniśmy zacząć pokutować za to, że sposób w jaki się modlimy pokazuje na usystematyzowaną niewiarą, oraz za nasze nieposłuszeństwo w tak prostych rzeczach, że nawet dziecko może je zrobić.

Modlitwa i praca,… praca i modlitwa… jak ptak z jednym skrzydłem, każde jest bezużyteczne bez drugiego. Boża miłość, która dotyka naszych bliźnich przez ciebie i przeze mnie,.. to jest przebudzenie. Przebudzenie to teraźniejsze posłuszeństwo, a nie przyszła nadzieja na duchową mistykę.

 

– – – – – – – – – – – – – – – – – –

Copyright 2011 Dr. Stephen R. Crosby www.drstevecrosby.wordpress.com. Fragmenty tego artykułu są skrótami z książki Dona Atikin’a i Steve Crosby „New Creation Prayer”. Wolno kopiować, przekazywać dalej, rozpowszechniać w niedochodowych celach jeśli zachowana ta nota w całości, na wszystkich duplikatach, kopiach i odniesieniach linków. Aby uzyskać zgodę na drukowaną kopię w celach zarobkowych w jakiejkolwiek formie medialnej proszę o kontakt z:  stephcros9@aol.com.

[i] Rudolph Bultmann. Existence and Faith, p.81.

[ii] Hbr. 6 – Bóg zawarł przymierze Sam z Chrystusem, ponieważ ludzkość nie jest wierna. Już agwarantował, że Jego własne cele zostaną wypełnione w ludzkości, dla ludzkości i przez Ludzkość. Dlaczego modlimy się tak, jakby wszystko zależało od nas.

[iii] Hbr. 1:3, 10:12.

 

аудит сайтов

Przestańcie się modlić_1

Stephen Crosby

 

Pasja do modlitwy sama w sobie nic nie znaczy, nie towarzyszy jej z natury jakaś duchowa wartość. Jezus powiedział, że: „Obłudnicy lubią modlić się [długo] i publicznie” 1). Większość publicznych modlitw Jezusa (które znamy) zmieści się w pięciu minutach czy nawet mniej 2). Jeśli On rzeczywiście ma być naszym wzorem, musimy poważnie zastanowić się nad tym w co wierzymy, jeśli chodzi o modlitwę, w szczególności w „proroczych” społecznościach. Choć modlitwa może być emocjonalnie intensywna i być może szczera to jednak porządna część naszych wierzeń co do modlitwy i jej praktyka są zakorzenione w niewierze i braku pewności  jako synów i córki.

Jakakolwiek pasja dla modlitwy musi być ugruntowana w nowym stworzeniu i dogłębnym zrozumieniu prawd Nowego Przymierza jeśli chodzi o tożsamość, synostwo i skończone dzieło Chrystusa, wzbudzonego z martwych. Jeśli tak nie jest to zostanie ona zdegenerowana do bardzo niezdrowej i duchowo niestałej praktyki związania i zwiedzenia.

Wersy Słowa stanowią obiektywne uzupełnienia naszej wiary, są to najpewniejszymi 3) proroczymi słowami, które przemawiają do naszych odkupionych racjonalnych zdolności. Modlitwa, uwielbienie I komunia z Bogiem przez Ducha Świętego są subiektywnymi elementami chrześcijaństwa. Głos Dobrego Pasterza 4) mówi do naszego duchowego człowieka, czasami zwraca się do naszych serc. Żywe chrześcijaństwo wymaga obecności obu aspektów, we właściwej proporcji do siebie nawzajem.

Fundamentalne i ewangeliczne chrześcijaństwo przez stulecia podkreślało tą część obiektywną niemal aż do odrzucenie subiektywnej części. Charyzmatyczne odnowienie (częściowo) było boskim lekarstwem na ten historyczny brak równowagi. Niemniej, wyluzowany, nierozeznawany i niepowstrzymywany subiektywizm jest plagą w kościele. Prawda obiektywna zatwierdza to subiektywne i intuicyjne prowadzenie. Subiektywne doświadczenia są umieszczane w świetle obiektywnej prawdy – potrzebujemy obu elementów.

Nie jest to nic nowego. Niemniej jest to regularnie łamane i wykorzystywane przez wielu niewinnych i mających dobre intencje wierzących, jak też i przez innych, którzy już nie tak bardzo niewinni nie są  i nie mają tak dobrych zamiarów.

Nie musimy “modlić się o” to, co Bóg jasno wyraził w Piśmie!

 

Posłuszeństwo

Nie jest właściwe modlić się wtedy, gdy Bóg prosi o wrażliwe posłuszeństwo. Regularnie mam do czynienia z chrześcijanami, którzy wykorzystują pseudo-duchową płaszczyk modlitwy do przykrywania nieskruszonej samo-woli, buntu i nieposłuszeństwa. Ta plaga szczególnie panuje wśród proroczych wierzących. Przy czym przez „proroczy” rozumiem tych chrześcijan, którzy wierzą, jak ja również, że głos Boży nadal da się słyszeć i rozeznać w odkupionym ludzkim duchu. Zamknięcie kanonu Księgi, nie czyni z Boga niemoty.

Zastanówmy się na przykład nad sytuacją w lokalnym kościele, gdzie funkcjonuje dyktatorskie czy cielesne przywództwo i jednostka zostaje zraniona. Taka osoba może przeciwdziałać, wycofywać się, wylewać swoje narzekania na innych, szukać Boga i odebrać objawienie w rodzaju: „Bóg powiedział mi, że nie muszę iść za żadnym człowiekiem, tylko za Jezusem. Duch Święty musi mnie prowadzić,  nie człowiek”. Jest w tym zalążek prawdy, brzmi duchowo i szacownie, lecz jest otwartym zaprzeczeniem tego, co jasne w Piśmie 5). Drogi czytelniku, nie ma znaczenia jak możesz być szczery w tej sprawie (czy w czymś podobnym, o czym Pismo wyraża się wyraźnie) – możesz być błędnie szczery.

Wierzący często angażują się w działania manipulacyjne ducha kontroli, gdy mówią takie rzeczy: “Modliłem się o to i Pan mi powiedział, że muszę….”. Nie jest to język wzajemnego szacunku i dialogu, jest to język duchowego ultimatum, duchowego szantażu, uzasadniona prawda (słyszenie Boga dla siebie i posłuszeństwo) pobudzana w starej naturze stworzenia i popchnięta za daleko. Nie da się rozmawiać z ludźmi, którzy bezceremonialnie używają tego rodzaju języka, jeśli się nie pominie całego ich życia modlitewnego i postrzegania własnej duchowości. Jest w tym na tyle prawdy, aby zrujnować relacje, gdy wyrażana jest w sposób cielesny.

 

Pokuta

Wielogodzinne modlitwy o przebudzenie i zbawienie dusz czy cokolwiek innego jest bezużyteczne jeśli Bóg wymaga aktywnej pokuty i pojednania. W szczególny sposób dotyczy  interpersonalnych relacji. O wiele łatwiej jest mówić i modlić się o jedność i o „przebudzenie”, niż pokutować i naprawiać te pęknięcia w relacjach, które to przede wszystkim uniemożliwiają jedność i „przebudzenie”! Większość amerykańskich chrześcijan nie ma charakteru, aby podejść do biblijnej rzeczywistości interpersonalnych relacji. Łatwiej jest opuścić zbór niż podjąć się rozwiązania relacyjnych trudności. Ktoś powiedział kiedyś: „Rozwiązujemy nasz personalne problemy pożegnaniami”. (Oczywiście, modlimy się o jedność i przebudzenie w następnym kościele, który błogosławimy swoją obecnością!)

 

Wewnętrzne dzieło Krzyża

Osobiste przechodzenie przez dziecięcy trening dyscypliny Bożej czy przeżywanie ukrzyżowania/ zmartwychwstania nie jest wspomagany przez modlitwy innych, którzy chcą błogosławieństwa i drogi ucieczki. Wierzący mający nieuświęcony dar miłosierdzia i współczuciem, często mylą się w tej sprawie. Sentymentalne modlitwy oparte na ludzkiej analizie sytuacji i duszewnym pragnieniu wyratowania ludzi z trudności, idą pod prąd Bożemu odkupieńczemu celowi. Zawsze musimy modlić się w mądrości z Bożą perspektywą. Jeśli nie wiemy, jak się modlić, mamy zamieszkującego Ducha Świętego, aby modlił się za nas i przez nas! Poznaj Go i pozwól Mu modlić się przez ciebie 6).

 

Reakcja wiary

Niekończące się modlitwy o tą samą sprawę czy nierozstrzygnięte działanie może być płaszczykiem niewiary, pasywności, nieśmiałości i niewierności. Niewłaściwe modlitwy są często manifestacją cielesnego umysłu trwającego w buncie przeciw Bogu, występującym w religijnym przebraniu. Gdy Bóg wzywa do działania w wierze, błędem jest dalej trwać w modlitwie. Działaj. Nie módl się. Gdy Bóg wzywa do odpowiedniego działania, nieustająca modlitwa może być narkotycznym duchem zwodniczym, który jest wykorzystywane do przykrycia nieposłuszeństwa. Ponieważ modlitwa jest zazwyczaj bardzo wysoko ceniona, można się dobrze poczuć, trwając samemu w nieposłuszeństwie. Klasycznym, biblijnym przykładem jest Mojżesz nad Morzem Czerwonym. Gdy spotkał się z niemożliwym do wykonania zadaniem, wołał do Boga, aby On „coś zrobił”. Bóg upomniał go za tą modlitwę  i powiedział mu, aby wykorzystał to, co miał w ręce.  Laska Mojżesza może reprezentować dużo różnych rzeczy. Po prostu jest to coś, co już zostało dane i co było od tej pory skuteczne. Dla wierzących, jest to Słowo Boże, zamieszkujący wewnątrz Ducha i nasze przekonanie, jako Jego synów i córek.

Chwiejność i niezdecydowanie nie są owocami Ducha. Lepiej jest być odważnym i zdecydowanym i otrzymać nagrodę za pomyłki, niż być nieruchawym i w porządku, gdy już będzie za późno! Brak decyzji to też decyzja. Bóg napomniał Jozuego: „bądź mężny i dzielny”, a nie „bądź ostrożny i uważny”.  Przywódcy i wierzący, którzy upierają się przy tym, aby się więcej modlić, mogą być poddani ludzkiemu (lub demonicznemu) duchowi, który domaga się absolutnej pewności we wszystkich szczegółach, zanim zrobi krok w wierze. Jest to religijna manifestacja perfekcjonistycznego, tchórzliwego i zniewieściałego ducha, a nie pobożnej cnoty. Droga wiary zawsze ma w sobie pewien stopień niepewności.

Pragmatyzm często udaje mądrość w kościele. Wielu wierzących ma umysły solidnie zaimpregnowane światową i kulturalną koncepcją mądrości, rozwagi i ostrożności, które odgrywają rolę pobożnych cech. Światowa mądrość jest diabelskiego pochodzenia a przesadna ostrożność zawsze jest mantrą bojaźliwego.

Pobożna mądrość i wiara to dwie biblijnie wartościowe cech trwające w boskim napięciu. Są jak latawiec i sznurek: sznurek zapewnia latawcowi wiary to, że może się wznieść i utrzymywać na właściwej sferze a latawiec wiary nie pozwala sznurkowi mądrości trzymać się ziemi. Zdrowe chrześcijaństwo wymaga obu. Niemniej ogólna treść Nowego Testamentu jest taka, że wiara jest nadrzędną i wieczną cnotą. Wiara jest deficytowym towarem, którego Pan szuka u Swoich ludzi i na ziemi. Właśnie tego Pan szuka.

 

Lekarstwo

Uczniowie poprosili Pana, aby ich nauczył modlić się (Łk.11:1-13), a On obiecał im, że Ojciec da Ducha Świętego właśnie do tego celu. Mamy to samo przekonanie i jeszcze więcej ponieważ ten Nauczyciel jest w nas. On jest zmartwychwstałym życiem, Bożym lekarstwem na źle przepisane modlitwy. Jest w nas obecny, aby nas uczyć, jak się modlić. Módlmy się jako synowie i córki, jako osoby wtajemniczone w sprawy niebieskiego Tronu, a nie jak outsiderzy, błagający i mający nadzieję na to, że ten obojętny niebiański potentat rzuci nam kilka okruchów, jeśli będziemy go odpowiednio długo błagać. Nasz Ojciec NIE JEST TAKI jak ów oporny sędzia z 18 rozdziału Ewangelii Łukasza. Jego nie trzeba błagać. Takie odnoszenie się do Niego jest obrazą dla tego, co Chrystus zrobił na Krzyżu.

 

– – – – – – – – –

Copyright 2011 Dr. Stephen R. Crosby www.drstevecrosby.wordpress.com.  Wolno kopiować, przekazywać dalej, rozpowszechniać w niedochodowych celach jeśli zachowana ta nota w całości, na wszystkich duplikatach, kopiach i odniesieniach linków. Aby uzyskać zgodę na drukowaną kopię w celach zarobkowych w jakiejkolwiek formie medialnej proszę o kontakt z:  stephcros9@aol.com.

 

Część druga

 

1)  Mt. 6:5 – parafraza; długość modlitw sugeruje to, co wiemy o zachowaniu faryzeuszy z tamtych czasów.

2) Czasami modlił się dłużej prywatnie, jak to miało miejsce przed wyborem dwunastu czy w Ogrodzie Getsemani.

3) 2Ptr. 1:16, 19.

4) Jn. 10:27.

5) na przykład: 1Tym. 1:16, 1Kor. 4:15-16, 1Kor. 11:1, Ef. 4:11-13.  Lekarstwem na nadużycia przywództwa nie jest zaniechanie przywództwa, lecz jest nim uzdrowienie i szczere relacje z godnymi zaufania ojcami i matkami w Chrystusie, którzy wykazali się tym, że złożyli swoje życie (a nie swoje żądanie poddania) i są godni tego, aby im się poddać. Tak ma być bez względu na jakąkolwiek kościelną hierarchiczną strukturę, pozycję, tytuł czy ich brak. Wszyscy musimy poddać się Chrystusowi, jedni drugim w bojaźni Pańskiej. Nie da się przeżywać chrześcijaństwa w biblijny czy skuteczny sposób w relacyjnej izolacji czy niezależności.

6)  Rzm. 8:26-28.

 все о продвижении сайтов

Błogosławieni rozczarowani

Chip Brogden

Naprawdę powinniśmy być Bogu wdzięczni i wielbić Go za to, że ludzie czasami odczuwają co nieco z Pańskiego niezadowolenia z tego, jak się rzeczy mają. Dzięki Bogu za rozczarowanie. Ludziom wydaje się, że rozczarowanie jest czymś złym, lecz być rozczarowanym, oznacza, że być odartym ze złudzeń. Żyłeś w świecie fantazji, fałszywych wrażeń, a teraz zostało to ujawnione. Zobaczyłeś prawdę, więc zostałeś pozbawiony złudzeń (ang. dis-illusioned, w j.polskim można by użyć: roz-czarowany lub od-czarowany – przyp.tłum.).

Gdy przychodzą do mnie ludzie i mówią, że są rozczarowani kościołem, mówię: „Chwała Panu, teraz możesz ruszyć do przodu!”. A gdy przychodzą i mówią „Jestem tak zniechęcony Bogiem, że nie ma dla mnie żadnego sensu moje chrześcijaństwo. Jestem tak rozczarowany”. Mówię im: „To wspaniale, teraz jesteś gotów na duchowy wzrost”. Nie jesteś w stanie dostrzec prawdy o Bogu czy kościele, o sobie samym dopóki nie przestaniesz żyć w świecie iluzji. Przeciwieństwem iluzji jest rzeczywistość i prawda. To, co autentyczne jest przeciwieństwem hipokryzji. Już wspominaliśmy o tym, jak bardzo Jezus nienawidził obłudy i to sam Jezus pozbawia iluzji ludzi, aby zobaczyli prawdę stojącą za tymi iluzjami.

Niestety, niektórzy tak bardzo kochają swoje iluzje, że nie są wstanie rozpoznać prawdy,  nawet gdy ją usłyszą. Nauczałem kiedyś na pewnej grupie domowej i mówiłem około 45 minut o różnicy między Zorganizowaną Religią, a Kościołem, który buduje Jezus. Kiedy skończyłem, nastąpiła długa cisza, po czym starsza pani siedząca po prawej stronie, powiedziała: „W porządku, lepiej jednak by było, gdybyś nie mówił nic przeciwko Kościołowi, ponieważ jest domem Bożym”. Pomyślałem sobie, że chyba muszę być straszliwym nauczycielem, skoro 45 minut nie wystarczyło mi, aby pokazać ludziom różnicę między kościelnym budynkiem, a domem z żywych kamieni. Wtedy zdałem sobie sprawę z tego, że problemem nie były moje usta, lecz jej uszy. Jezus powiedział: „Kto ma uszy do słuchania, niechaj słucha”.

Wszystko, cokolwiek nie daje pierwszeństwa Chrystusowi, staje na drodze tego pierwszeństwa, bądź odrywa ludzi od tego pierwszeństwa, podlega sądowi. 1Ptr. 4:17 mówi: „Nadszedł bowiem czas, aby się rozpoczął sąd od domu Bożego; a jeśli zaczyna się od nas, to jakiż koniec czeka tych, którzy nie wierzą ewangelii Bożej”. Czy ktokolwiek traktuje Biblię poważnie? Piotr powiedział, że sąd zaczyna się od domu Bożego. Właśnie dlatego Bóg nie może i nie osądzi tego świata ani ludzi, którzy Go nie znają, dopóki nie osądzi tych, którzy twierdzą, że Go znają.  Gdy Bóg osądza własne domostwo, oczyszcza i uszlachetnia Swój własny lud, świat w końcu zobacz, że Bóg jest poważny, że jest sprawiedliwy, święty, prawy, dobry, w porządku i bezstronny. Gdy zaś Jego domostwo jest oczyszczane, świat zobaczy to i zostanie zbawiony. Bóg osiągnie więcej w 2 sekundy, niż my byliśmy w stanie osiągnąć przez 2 tysiąclecia.

A teraz, jeśli cię to niepokoi, jeśli jest to troszkę więcej niż możesz znieść na teraz to proszę módl się o to i zastanawiaj nad tym w sercu, jak Maria. Badaj Pisma i po prostu przynoś przed Boga teraz.

Istotą mojego przesłania jest to:  cokolwiek dobrego jesteś w stanie znaleźć w Zorganizowanej Religii nie zmienia faktu, że Jezus nadal wyraża swoje niezadowolenie z tego, z czego nie jest zadowolony. Albo wszystko będzie miał na własnych warunkach, albo nie będzie miał z tego  zupełnie nic. Nazywa się to bezwarunkowym poddaniem: żadnych negocjacji, żadnych warunków.  Pan nie dopuści do tego, abyś utrzymywał cokolwiek z ciała, z tradycji czy odrobinkę legalizmu. Ani odrobiny z tego. Sąd zacznie się od domu Bożego. Zostałeś ostrzeżony.

Jezus powiedział: “Karcę tych, których kocham, gdy widzę, że zbaczają” (Obj. 3:19). Mówi więc: „pokutujcie” i ja mówi do was: „pokutujcie”. Zmieńcie serca, zmieńcie myślenie, zmieńcie swoje postawy i sposób postrzegania różnych rzeczy. Właśnie tym masz się przejąć, a nie zmianą sposobu „prowadzenia służby”. Konieczna jest zmiana tego, jak postrzegasz Boga, jak widzisz kościół i siebie samego.

Nie obchodzi mnie to czy jesteś w kościele, czy poza; zupełnie się to dla mnie nie liczy. Dla mnie ważne jest to czy ty pamiętasz, czy będziesz pamiętał o tym, że Ostatecznym Bożym Celem i Zamiarem jest, aby Chrystus miał pierwszeństwo we wszystkim. A powód tego, że muszę mówić głośno i przekazywać twarde słowo o tym, co jest złego w kościele, jest taki, że Chrystus nie ma pierwszeństwa w Zorganizowanej Religii. W najlepszym przypadku Zorganizowana Religia jest odrywaniem uwagi od Chrystusa, a w najgorszym jest Jego substytutem. Proś Boga, aby pokazał ci prawdę, proś Ducha Świętego, aby objawił ci te sprawy.

Jeśli zostało powiedziane coś, aby cię zachęcić, to chwała Bogu, a jeśli coś, co cię zaniepokoiło, to pytaj samego siebie, dlaczego tak jest. To przesłanie może być narzędziem, którego Bóg chce użyć, aby cie nieco roz-czarować. Bądź gotowy się temu poddać. Nie opieraj się Duchowi Świętemu, nie zatwardzaj swego serca, nie myśl, że to Chip Brogden ma jakiś problem z kościołem. Odłóż na bok swoje poglądy, otwórz serce na Boga, badaj Pisma i pozwól Jemu Samemu pokazać ci prawdę.

–          – – – – – – – –    –

Jest to fragment zaczerpnięty z książki Brogden’a: „The Church in the Wilderness”

aracer