Tłum.: Marta Jasna Jasińska
Jego współlokator przewrócił się o niego w środku nocy, tak się o nim dowiedziałem.
Byłam dyrektorem szkoły biblijnej, przy której istniały noclegownie dla studentów. Jak to zwykle bywa w akademikach, obcy sobie ludzie zamieszkują jako współlokatorzy i to często przyczynia się do budowania wspaniałych przyjaźni, a niekiedy jeden lub drugi współlokator żąda przydzielenia kogoś innego do pokoju. To był jeden z tych przypadków.
Okazało się, że ten młody mężczyzna spał na podłodze, co spowodowało, że jego współlokator się o niego potknął w nocy. Wyjaśnił, że poczuł powołanie niczym Eliasz i Jan Baptysta, a ponieważ ich służba była tak „wypełniona niebem” i skomplikowana w życiu na ziemi, zdecydował nie korzystać z ziemskich luksusów – takich jak łóżko. Wybrał więc podłogę bez żadnego okrycia, z postanowieniem aby poskramiać ciało…
Nie dało się go przekonać do spania w łóżku, pościł niemal do śmiertelnego wygłodzenia, ale jestem pewny, że gdyby mu podać szarańczę lub dwie chętnie by je zjadł – ostatecznie skierowaliśmy go na rozpoznanie do chrześcijańskiego szpitala dla umysłowo chorych, a później odszedł aby pełnić swoją „służbę”.
Może normalnie funkcjonować w życiu, poza tą jedną sferą…
Większość emocjonalnie chorych chrześcijan potrafi funkcjonować normalnie, mając umiejętność odsuwania od siebie choroby podczas interakcji z innymi ludźmi w pracy, szkole oraz z małżonkiem i rodziną. Lecz tak jak program komputerowy cały czas pracujący w tle, obojętnie nad czym pracują w danym momencie, ich obsesja jest ciągle tuż pod powierzchnią, a jedyne czego potrzebują to jakiejś okazji…
Zgodnie z tym co Paweł pisze w I Tymoteusza 6:1-6, są to ludzie którzy wycofują się z głębszych relacji, aby uchronić swoje idee i odchodzą od innych elementów duchowego zdrowia – uznają się za pobożnych, jednak nie mają bliskiej relacji z małżonkiem, często nie uczęszczają na spotkania kościoła i wchodzą w spory słowne z innymi wierzącymi, jakby sami sobie byli ewangelistami.
Continue reading
