Category Archives: Fenn John

Królestwo Boże_2

Fenn John

Pamiętacie z zeszłego tygodnia, że Jezus jest królem Królestwa Bożego, że spędził czas jedząc i pijąc to, co przed nim stawiano, spędzając z nimi noce w ich domach, chodząc po kraju, odpoczywając przy ogniskach. Co za król! Jakie to królestwo, gdzie ceniony był zwykły człowiek i miał coś do zaoferowania. Jezus uczył o kulturze i wartościach królestwa Bożego wśród ludzi w czasie codziennych ich zajęć; wartościach bardzo odmiennych zarówno od rzymskiej jak i żydowskiej kultury pierwszego wieku. Ani Herod, ani religijni władcy, ani pomniejsi królowie wymieszani ze zwykłymi ludźmi nie mówili na ich poziomie, ani nie cenili trudów życia. Podczas swego życia na ziemi Jezus nauczał o Królestwie Bożym. Gdy został wskrzeszony z martwych, Księga Dziejów Apostolskich 1:3 mówi, że przez 40 dni mówił im o Królestwie Bożym. Czytamy, że kilka lat później w Dz. 8:12, gdy Filip głosił w Samarii, uwierzyli w dobrą nowinę o Królestwie Bożym i o imieniu Jezusa Chrystusa.

Jeszcze 30 lat później Księga Dziejów zakończy opowiadanie historii apostoła Pawła (28:31): „mieszkał w wynajętym przez siebie mieszkaniu,…, głosząc Królestwo Boże i nauczając o Panu Jezusie Chrystusie śmiało, bez przeszkód„. Oni nieśli świadomość i kulturę królestwa, które są dostępne i związanego z nim Króla, ludziom! Nie hollywoodzkiego Jezusa, nie Pana, do którego musisz się wspinać ze świecą na kolanach po 120 schodach, lecz tu na dole, na ziemi, Króla i Pana, który teraz żyje w nas. To królestwo jest całkowicie unikalne a oni nauczali o nim i żyli nim przez cały Nowy Testament.

 

Na czym jesteśmy skupieni?

Jezus oferował ludziom obywatelstwo zupełnie innego królestwa, o całkowicie innych wartościach niż te uznawane przez Imperium Rzymskie, religijną arystokrację Żydów, czy bogów, boginie i świątynie oferowane przez Rzym. Dziś ewangelia królestwa nadal jest inna od współczesnego życia i kościelnictwa, jak to było od czasów rzymskich. Czy jesteśmy równie świadomi jak oni, że jesteśmy obywatelami królestwa Bożego? Czy prezentujemy pełny obraz kultury i wartości tego królestwa? Czy stosujemy w praktyce nasza wiarę w taki sam sposób jak to robił Paweł i innym autorzy Nowego Testamentu? Kultura kościelna mówi „nawróć się lub płoń”, a może bez konfrontacji, po prostu „szukaj”, wznoś ręce, spotkaj się z pastorem po nabożeństwie w biurze. Kościelna kultura mówi: „przystąp do nas”

Kościelna kultura funkcjonująca w konkurujących ze sobą dużych namiotach mówi „przyłącz się do nas” wystawiając (na zewnątrz -przyp.tłum.) bystre powiedzonka jako sposób na powiedzenia „przyjdźcie tutaj”. Czy to jest kultura kościelna czy królestwa? Biblia ceni relacje, my cenimy ilości; biblia ceni nawracanie ludzi, nauczanie a następnie wykonywanie w drodze przez życie: starsi uczą młodszych, doświadczeni uczą nowych wiary w relacjach. My zastanawiamy się ilu brało udział i jak wielka była zebrana ofiara.

Oni gromadzili ludzi w domach, uznając domy i całe rodziny jako istotne miejsce do nauczania o Bogu od chwili, gdy Pan przyłączył się do Adama i Ewy w ogrodzie; my gromadzimy ludzi w ogromnych audytoriach, gdzie rodziny dzielą się w zależności od wieku na odpowiednie grupy i słuchają, jak obcy opowiadają im o Bogu. Ich wiara była brudna, oni znali się nawzajem, szli przez życiowe zmagania ze sobą, prowokowali, obrażali, przebaczali i wspólnie przerabiali życiowe trudności; my mamy wiarę wysterylizowaną, gdzie dajemy pieniądze na ofiarę a ktoś inny będzie się angażował z „tymi ludźmi”.

Oni przekazywali pełne informacje o innym królestwie z innym zestawem wartości, o królestwie Bożym; my bez przerwy prezentujemy cieniutki skrawek aż w końcu ludzie myślą, że to wszystko o co chodzi z Bogiem. Wynik jest taki, że kościoły, które niegdyś były samym ostrzu tego, co Bóg robi, nie mają żadnego znaczenia dla swego pokolenia, stały się nawet przedmiotem śmiechu dla każdego obiektywnego umysłu, ziejąc taką samą pustką jak denominacje, które poprzedzały je na tej opadającej ku tradycjom ludzi i społecznej nieprzydatności ścieżce.

Lecz… ludzie intelektualnie i z modlitwą rozdzielają te rzeczy w wewnętrznej walce. W jednej kolumnie wyliczają wartości światowego kościoła wokół nich, a w drugiej wyliczają te rzeczy, które rezonują w ich sercach i duchu.

 

Biblijna rzeczywistość

Gdy czytasz Wielki Nakaz, nie ma tam niczego o nowym narodzeniu, nie ma niczego o namiotach ewangelizacyjnych, przebudzeniowych spotkaniach czy krucjatach ewangelizacyjnych, których celem jest liczenie podniesionych rąk czy zbieranie adresów, aby policzyć ile „decyzji” zostało podjętych. Chwała Bogu za ludzi zdobytych dla Pana przy pomocy tych metod, lecz co będzie jeśli wrócimy do tego w jaki sposób oni szerzyli swoją wiarę?

Jezus powiedział, aby głosić ewangelię „nauczając przestrzegać wszystkiego, co wam nakazałem„. Jest sprawa relacji, ponieważ głoszenie i przestrzeganie obejmuje zarówno elementy uczenia się z „nauczania”, jak i „wykonywanie tego, co nakazałem”, które jest demonstracją w codziennym życiu tego, co Jezus nauczał (Mt. 28:20). Czytamy w Ew. Marka 16:20, że znaki będą towarzyszyć tym, którzy uwierzyli. Uzdrowienia ciał i dusz działy się ponieważ przebywali razem w domach w relacjach wiary z innymi a uzdrowienia i inne cuda były aromatem całości ociągającej się (z wyjściem – przyp.tłum), gdy nauczali i pokazywali innym jak żyć swoją wiarą.

Dziś reklamujemy cuda i uzdrowienia ZANIM one się staną, aby zachęcić ludzi do przyjścia, ponieważ nie mamy z nimi relacji. Ot, następne spotkanie do zaliczenia a może zobaczymy cud, który nie zmieni nas bardziej niż naganiacza, który po prostu chce zobaczyć, co się dzieje, jak to było z ludźmi, którzy chodzili za Jezusem ponieważ zaspokojony został ich głód, a nie dlatego, że miał dla nich życie wieczne (Jn. 6:26). Do której grupy chcesz należeć?

Jak zostało to już zaobserwowane, powiedziałem to i powtórzę jeszcze raz: chrześcijaństwo zostało zapoczątkowane jako relacja, gdy Bóg przyszedł jako człowiek do Izraela. Udało się do Grecji, gdzie stało się filozofią, dalej do Rzymu, gdzie zostało religią, a następnie do Europy, aby być tradycją i ostatecznie do USA, aby być przedsiębiorstwem.

 

Księga Dziejów to normalne chrześcijaństwo

Pamiętam, gdy zdałem sobie z tego sprawę jako nastolatek. Pamiętam, jak mówiłem sobie, że denominacje nie są normalne, lecz nienormalne. Wszyscy mogą myśleć, że to, w co ja wierzę, jest nienormalne, lecz jest odwrotnie. Dzieje Apostolskie są normalne. Normalne jest widzieć uzdrowionych ludzi, wypędzane demony, oglądanie aniołów i Pana, podobnie jak w Księdze Dziejów. To normalne, aby mieć bliskich przyjaciół w wierze, spotykać się w domach na nieformalnych spotkaniach. To co widzę wokół siebie, struktury, wrzawa, promowanie, wynoszenie jednego daru nad wszystkim innym jest nienormalne, a nawet dysfunkcyjne…Księga Dziejów jest normalnym chrześcijaństwem. W taki właśnie sposób królestwo było praktykowane przez założycieli, ojców wiary.

To dlatego wraz z Barbarą doczepiliśmy się do tego, co nazywaliśmy wtedy, w połowie lat 70tych „spotkaniami modlitewnymi” i wzrastaliśmy tak szybko. W czwartek wieczorem było spotkanie w kościelnym podziemiu z grupą nastolatków i starszym kościoła, który otwierał nam budynek. Sobota wieczór było spotkanie ludzi w różnym wieku w budynku na farmie. W niedzielę wieczorem była mniejsza grupka nastolatków w różnych domach. Uwielbialiśmy, modliliśmy się, dary płynęły bez względu na to, kto prowadził, zawsze na bok odkładano kierunek, o którym myślano początkowo, jeśli Pan kierował w inną stronę. Często kontaktowaliśmy się ze sobą w ciągu tygodnia, niektórzy widywali się w szkole. Poświęcaliśmy wiele godzin na rozmowy telefoniczne czy osobiste w różnych sytuacjach rodzinnych, na wzajemne wspieranie się w dojrzewaniu do podejmowania decyzji godnych Chrystusa, zawsze w ten sposób, że starsze, doświadczone pokolenie pomagało młodszemu, nawet jest tylko miesiące różniły nas co do wieku, lecz jeden był duchowo starszym w wierze, a inni byli dziećmi w Chrystusie, choć mimo wszystko wszyscy byli równi.

Po raz pierwszy w historii, przynajmniej jeśli chodzi o takie ilości, ludzie masowo opuszczają kościół i nie odpadają od Boga, lecz znajdują Go. Znajdują Boga w prawdziwych relacjach, w czasie domowych spotkań, po prostu tak jak przedstawia to Księga Dziejów. Staliśmy się podobni do bohaterów wiary z Hbr. 11:16, którzy „zdążają do lepszej ojczyzny to jest niebieskiej. Dlatego Bóg nie wstydzi się być nazwany ich Bogiem, gdyż przygotował dla nich miasto”.

Następnym razem – praktyka.

CZĘŚĆ TRZECIA

Wiele błogosławieństw

John Fenn

раскрутка сайта

Królestwo Boże_1

Fenn John

Pisałem ostatnio o tym, jak Pan w czasie widzenia wezwał mnie do zbadania różnic między ewangelią królestwa niebios, a tym, co powszechnie jest uważane za ewangelię i tym chciałbym się dziś podzielić. Najpierw jednak o tym, czego się dowiedziałem na temat królestw:

Abstrahując od jakiegokolwiek znaczenia, które nadaje mu Biblia, królestwo oznacza po prostu taką formę rządzenia, w której rządzi król. Jezus nie mówił o „monarchii parlamentarnej królestwa”, upodabniając je do Wielkiej Brytanii. Nie mówił też o „republice parlamentarnej”, ani o „demokracji niebios”, gdzie 51% głosów wygrywa. Gdy więc mówimy o królestwie Bożym czy królestwie niebios, mówimy o takiej formie rządu, gdzie jest król, a imię tego króla to Jezus.

Jak widzimy w Księdze Daniela 7:9-14, Bóg Ojciec, który jest tam nazwany „Sędziwym”, dał królestwo Swemu Synowi. On daje Synowi Człowieczemu królestwo, które nie będzie miało końca. Apostoł Jan widzi to samo wydarzenie, choć opisuje je inaczej w 4 i 5 rozdziale Księgi Objawienia. Tam Ojciec jest widziany i opisany w całym czwartym rozdziale, a Jezus, „Lew z rodu Judy, Korzeń Dawidowy” przychodzi, aby wziąć księgę z rąk tego, który siedzi na tronie…” (5:1-8).

Królowanie w czystej postaci jest absolutne, nie odpowiada wobec nikogo; ani obywateli, ani parlamentu, ani satrapów, ani sądu. W taki właśnie sposób Jezus rządzi Swoim królestwem, jako głowa ciała Chrystusa, a jednak jest poddany Swemu Ojcu i ostatecznie, zwróci Swoje królestwo Ojcu: „potem nastanie koniec, gdy odda władzę królewską Bogu Ojcu, gdy zniszczy wszelką zwierzchność oraz wszelką władzę i moc” (1Kor. 15:24). Gdy uczniowie usłyszeli o królestwie Bożym, natychmiast zrozumieli to, że to Jezus jest królem. Niemniej, nie widzieli większego obrazu, ponieważ w Ewangelii Łukasza 19:11 Jezus „powiedział im dodatkowo podobieństwo, dlatego że blisko Jerozolimy a oni mniemali, że wkrótce ma się objawić Królestwo Boże„.

Jako forma rządzenia, królestwo posiada więc obywateli, którzy w żyją jego granicach, ma swoje prawa, unikalną kulturę i wykorzystuje środki niezbędne do komunikacji z obywatelami. O ile ziemskie królestwa korzystają ze wszystkich dostępnych środków komunikacji to my mamy Ducha Świętego, który zamieszkuje nasze wnętrza i w taki sposób nasz król porozumiewa się z obywatelami Swego królestwa. Jak wspomniał o tym Jezus, mówiąc, że „bramy piekieł” nie przemogą ciała Chrystusa, również Szatan jest królem pewnego królestwa. Bramy królestwa były w tamtych czasach miejscem rządu, jak to było w przypadku Boaza, który poszedł do bramy, aby uzyskać zgodę starszych na ślub z Rut, a Absalom siedział u bram Jerozolimy dokonując osądów, które podkopywały panowanie Dawida (Mt 12:26, 16:18, Rut 4:1-10, II Sam 15:1-6).

Gdzie jest Królestwo Boże?

Jezus powiedział Piłatowi: „Królestwo moje nie jest z tego świata; gdyby z tego świata było Królestwo moje, słudzy moi walczyliby, abym nie był wydany Żydom; bo właśnie Królestwo moje nie jest stąd„(Jn. 18:36). Wskazując Piłatowi na to, że Jego słudzy nie będą walczyć ponieważ Jego królestwo nie pochodzi z tej rzeczywistości (z tego świata), objawił, że istnieje całkiem  inny plan wprowadzenia Swego królestwa na ziemi, taki, którego do tej pory jeszcze nie było. To królestwo nie pokona Piłata, nie pokona Rzymu, choć mogłoby, ponieważ armie niebios towarzyszyły Jezusowi od urodzenia: „I zaraz z aniołem zjawiło się mnóstwo wojsk niebieskich, chwalących Boga i mówiących: Chwała na wysokościach Bogu, a na ziemi pokój ludziom, w których ma upodobanie” (Łk. 2:13-14).

Królestwo Boże „nie przychodzi dostrzegalnie,…, ponieważ królestwo Boże jest pośród was„. Faktycznie królestwo Boże przychodzi w tak ukradkiem, że „żadne z władców tego świata nie poznał, bo gdyby poznali, nie byliby Pana chwały ukrzyżowali”(Łk. 17:20-21, 1 Kor. 2:8)

Ojciec i Syn w przebiegły sposób zaplanowali, że to królestwo zostanie umieszczone w ludziach, że wszystkie prawa, wszystkie kultury, a nawet Sam Król przez Ducha Świętego, to wszystko miało być umieszczone w ludzkim wnętrzu! Królestwo przychodzi do jednostek przez objawienie pochodzące od Ojca przez Ducha Świętego, mówiące, że Jezus jest wzbudzonym z martwych Chrystusem, Synem Bożym a do nich należy decyzja, aby uwierzyć w Niego i iść za Nim jako Zbawicielem-Królem.

Obywatele Królestwa

Podobnie jak w każdym innym królestwie, aby być obywatelem, należy się tutaj urodzić. Już jako urodzony tutaj możesz imigrować i stać się obywatelem innego królestwa. Czasami jakiś kraj zaadoptuje cię, jak to ma miejsce w przypadku różnych programów amnestyjnych, które jednym podpisem, natychmiast zmieniają nielegalnych obcych w obywateli! Częściowo dlatego, aby uniknąć oskarżeń Szatana zarówno wobec Niego jak i wobec nas, Ojciec daje możliwość przyjęcia obywatelstwa Królestwa Bożego wszystkimi trzema sposobami równocześnie i natychmiast!

Jako obywatele Królestwa rodzimy się przez nowe narodzenie, równocześnie, dzięki Jezusowi, zostajemy zaadoptowani przez Ojca, do którego Królestwo należy, stajemy się więc dziećmi Ojca, co znaczy, że zostajemy wprowadzeni do królewskiej rodziny. Stajemy się też imigrantami, jako ludzie przeniesieni spod władzy ciemności do królestwa Jego umiłowanego Syna (2Kor. 5:17, Ef. 1:5-6, Kol 1:12-13, Rzm 8:15-17, Gal 3:26)! Poza tym, każdy obywatel królestwa jest królewskim kapłanem, powołanym do rzeczy Bożych do wieczności, jesteśmy również Ambasadorami tego królestwa, wzywając ludzi, którzy są obywatelami królestwa Szatana, aby pojednali się Królem i wyemigrowali do Jego królestwa (1Ptr. 2:9, 2Kor.5:17-20)

Kultura Królestwa w praktyce

Ponieważ teraz Królestwo Boże znajduje się w ludziach, jedynym sposobem w jaki się manifestuje na ziemi jest to, jak żyjemy. Nasze obywatelstwo jest w niebie, choć jesteśmy również obywatelami krajów, w których mieszkamy (Flp. 2:20). Jeśli królestwo Boże jest w nas, to jak w nim funkcjonujemy? Jak mamy zrozumieć prawa obowiązujące w tym królestwie? Każdy kraj i każde królestwo ma spisane swoje prawa, aby obywatele mogli je przestrzegać. Zapisane prawo kończy wszelkie dyskusje. W każdym kraju istnieją systemy sądowe, ponieważ twórcy prawa dawno już umarli lub nawet jeśli żyją to nie są w stanie zawrzeć swoich intencji w słowach ani nie mogą być wszędzie, aby odpowiadać na pytania. Zatem zadaniem sądów rozsianych po całym kraju jest decydowanie o tym, jakie były zamiary autorów narodowego prawa i w jaki sposób je stosować.

Nie tak ma się sprawa z królestwem niebios. Autor tych praw żyje w każdym obywatelu i umieścił w każdym z obywateli umiejętność funkcjonowania w tym królestwie, lecz co więcej, teraz te prawa są częścią ich własnej natury: „takie zaś jest przymierze, jakie zawrę z nimi po upływie owych dni, mówi Pan: Prawa moje włożę w ich serca i na umysłach ich wypiszę je, dodaje: A grzechów ich i ich nieprawości nie wspomnę więcej” (Hbr. 10:16-17). Gdyby w naszym duchu było wpisane samo Boże to bylibyśmy zimni i twardzi, podobnie jak kodeksy prawne wszystkich innych królestw czy narodów. My zaś mamy nie tylko literę, która zabija, lecz mamy Ducha prawa, który daje życie (2Kor. 3:6).

Nasz król jest Słowem, które stało się ciałem i teraz żyje przez Ducha, aby Jego słowo było „duchem i żywotem”. Dzięki temu, że mamy Go przez Ducha Świętego w naszym wnętrzu, On pokazuje, prowadzi i mówi jak stosować Jego prawo. Mamy zatem zarówno Słowo spisane (Biblię) i żywe Słowo (Chrystusa przez Ducha Świętego) i oni zgadzają się ze sobą i są jedno (Jn. 6:63, 1Jn. 5:6-13). Cechami Królestwa Bożego są miłość, pokój i radość w Duchu Świętym. Cechami królestwa Szatana są: strach, zwątpienie, męczarnie i zamieszanie. Obywatele odpowiednich królestw są poddanymi tego królestwa, którego są obywatelami, a nie są poddanymi królestwa, do którego nie należą jako obywatele.

Wyczerpało mi się miejsce na dziś. Następnym razem podzielę się tym, czego Jezus nauczył mnie na temat Jego królestwa i tego czym się ono różni od popularnej ewangelii często oferowanej przez współczesną chrześcijańską kulturę.

CZĘŚĆ DRUGA

Wiele błogosławieństw

John Fenn

– – – – –

Informację o pobycie John’a Fenna w marcu w Amsterdamie zostawiam po angielsku.

For information on this retreat near Amsterdam, the Netherlands, March 25-27, please email cwowi@aol.com or cwowi@solcon.nl

Hello! I’d like to invite you to the March CWOWI retreat on house church and relationship based ministry, near Amsterdam, the Netherlands. We will have a weekend packed with excellent teaching, personal laying on of hands and ministry, question & answer, and modeling house church!

By the end of the weekend you will feel equipped, have your questions answered, see house church and the gifts of the Spirit in operation, learn about the Biblical model of leadership in home based church, and have time for personal ministry from John and the team from the US.

If you need a breath of fresh air, a change of perspective on your faith and how to 'do’ church, you will not be disappointed. Whether you are doing house church, have never heard of house church but are curious, or are just looking into house church, I believe this weekend will dramatically shift your perspective and enlarge your faith and confidence!

It will be in an informal, intimate, retreat setting with time to get to know one another. For that reason space is limited as we don’t want to lose that small group atmosphere.

For those coming from the US/Canada, we will arrive a few days early to sightsee and get to know our Dutch hosts and friends. I look forward to seeing you there, John Fenn

aracer.mobi

Prorocze słowo na rok 2011

 

Fenn John

28.01.11.

Obywatel jakiego kraju?

Wielu pyta mnie czy Ojciec i Pan powiedział do mnie cokolwiek na temat tego roku. Podzielę się tym nieco, lecz jest to ta część, która mówi o okresie Ducha, w którym ciało Chrystusa obecnie się znajduje, a jest to znacznie dłuższy czas niż zwykła zmiana kalendarza na nowy rok.

Już wcześniej dzieliłem się w tym miejscu i większość z was pamięta, jak Pan objawił mi się zeszłego lata (2010) i powiedział mi, że znajdujemy się w okresie, w którym On oczekuje od ciała Chrystusa, aby osądziło siebie samo przede wszystkim w dziedzinie finansów i relacji, i wydaje się, że będzie to szczególnie ważne w okresie ponad dwóch lat. Nie będę tutaj powtarzał szczegółów. Nadal trwamy „w” tym słowie, w tym okresie. Ze względu na zmiany jakie dzieją się na świecie wokół nas, jest to czas przygotowania dla ciała. Z tego nawiedzenia pierwsze stwierdzenie skierowało mnie do studiowania Słowa. Pan powiedział: „Wiesz, to, w co wielu wierzy, że jest ewangelią królestwa, tylko tylko zwykła doktryna ludzka. Zbadaj jaka jest różnica”.

Każdy naród ma swoją własną kulturę funkcjonowania finansów i relacji, lecz w tych dziedzinach Boża kultura jest kulturą samą w sobie. Na której kulturze jesteśmy skupieni, na którą zwracamy uwagę i której pragniemy?

Po tym powiedział mi, aby zaczął studiować kulturę królestwa niebios a nawet, abym poprowadził serię internetowych seminariów (są w archiwum na stronie do pobrania za darmo). Zacząłem porównywać różnice między biblijną, a amerykańską ewangelią w taki sam sposób, jak kilka lat temu porównywałem różnice między prowadzeniem znanego mi z doświadczenia kościoła, a tym w jaki sposób Paweł i nowotestamentowi autorzy uczyli i praktykowali. Podobnie jak wówczas tak i teraz odkryłem, że jedno nie przypomina drugiego.

Z moich studiów nad Słowem stało się jasne to, że większość ciała Chrystusa jest uczona tego, że Amerykański Sen (American Dream) i królestwo niebios są tym samym, a nie są (eksportowaliśmy ten błąd na cały świat). Jeśli chciałbyś przeczytać wspaniały opis zdarzenia, w którym człowiek budzi się i widzi różnice między Ewangelią, a amerykańską ewangelią, poleciłbym książkę „Radical”, Davida Platt’a. (Dostępna również jako e-book.)

 

Proszę mnie nie zakrzyczeć teraz.

O co zapytałem wtedy Pana i jeszcze się tym nie podzieliłem: zapytałem Go, dlaczego chce, aby ciało osądziło siebie samo w tych dwóch dziedzinach, finansów i relacji. Zaczął nauczać mnie, mówiąc, że jeśli dary są niewłaściwie używane, a ludzie nie osądzą siebie odpowiednio, to te dary stają się źródłem grzechu a następnie środkiem, którego często używa, aby ludzi osądzić.

Wspomniał Ewangelię Łukasza 9:57-62 i to, w jaki sposób prowokował ludzi, którzy mówili do Niego: „Pójdę za tobą, dokądkolwiek pójdziesz”, „Pozwól mi najpierw odejść i pogrzebać ojca mego”, „Pozwól mi najpierw pożegnać się z tymi, którzy są w domu moim” dokładnie tym samym: „Ja nie mam gdzie głowy skłonić”, „Niech umarli (duchowo) grzebią swoich umarłych”, „nie możesz przyłożyć ręki do pługa i oglądać się wstecz”. Oni musieli, tak powiem, wyłamać się ze swojej kultury, aby przyłączyć się do kultury Jezusa.

Ten dar, to powołanie, ten cel staje się punktem decyzyjnym, punktem osądzenia siebie samego. Tak samo jest i dziś. Dalej Pan mówił: „Dar finansów Ameryki dla świata stał się środkiem, przez który będzie cierpieć”. To była bardziej Jego obserwacja niż osąd, lecz na pewno dopuszcza to zebranie przez naród to, co zostało przez niego zasiane.

To jest pierwszy krok: dopuszczenie do tego, że człowiek czy naród zbiera to, co zasiał . Czy to długi, czy niezdyscyplinowane wydawanie, czy relacje podejmowane z ukrytych bądź zwodniczych motywacji. Osąd przychodzi wtedy, gdy człowiek bądź naród nie reaguje na zbiór tego, co zasiał, zmieniając swoje postępowanie. Ciągle jest dla nas nadzieja i czas na reakcję. Staramy się trzymać razem z Kowalskimi, nie zdając sobie sprawy z tego, że Jezus nie mieszka w domu Kowalskich.

Osąd zaczyna się od domu Bożego, powiedział Piotr, tak więc to nawiedzenie było ostrzeżeniem przed tym, co przychodzi później na ten świat. Mam nadzieję, że jako naród zareagujemy, lecz wiem, że jako ciało Chrystusa mamy na to czas jeszcze.

 

Skąd masz wiedzieć, że słuchasz tego, co Duch mówi

Wielu czytelników doświadczyło czegoś w swym duchu, co nie bardzo daje się sprecyzować, lecz mam nadzieję, że to, co napiszę, będzie w was rezonować. Istnieją znaki tego, że reagujesz na wezwanie Pańskie do osądzenia siebie samego w dziedzinie finansów i relacji, i można to dostrzec w tym, że:

Po pierwsze: czujesz wewnętrzne oddzielenie od happeningowej ewangelii wokół ciebie: czujesz się odłączony od tradycyjnego kościoła, jak jakiś obiektywny dziennikarz czy jakaś trzecia strona, nie masz już pragnienia chodzenia na spotkania, ulubiony mówca już na ciebie nie robi wrażenia. Zaczynasz pragnąć czystego Słowa, takiego jakbyś siedział u stóp Jezusa.

Równocześnie zaczyna się sprawdzanie według rozdziałów i wersów tego, co jest nauczane, czego się zazwyczaj słuchało czy jest to prawda, czy nie, i zaczyna się dostrzeganie ogromnych błędów. Można sobie z tego początkowo nie zdawać sprawy, że słucha się Ducha Świętego, który tak łagodnie wskazuje na błąd przez serię nagłych objawień: „wiem” czy „to nie prawda!” dziejących się wewnątrz.

Duch Święty dalej objawia relacje, które są płytkie choć w mieniu Pańskim i wskazuje na drogę do ludzi bardziej szczerych. Zaczyna się zastanawianie, czy dawanie, które wcześniej było twoim udziałem, jest rzeczywiście dawaniem z właściwych motywacji i czy jest rzeczywiście najlepiej wykorzystywane. Zaczynasz się zastanawiać czy jest w porządku, aby dawać pieniądze komuś, o kim wiesz, że jest w potrzebie, zamiast dawać na tacę.

Ktoś zapyta: Czy cokolwiek z tego jest prawdziwe i kwestionuje swoje podstawowe wartości i wierzenia.

Pojawia się w duchu poczucie, że coś ma się ku zmienia na świecie i wokoło, i gdzieś tam głęboko wewnątrz przekonanie, że świat znowu ma się zmienić, lecz jest to coś więcej niż zwykła obawa o stan ekonomii i świata.

To głębokie wewnętrzne poczucie własnej zmiany, podobnie jak świadomość tego, jakie sprawy Boże i ludzie Boży mają być i jacy się staną, są coraz bardziej ważne we własnym życiu, choć można nie wiedzieć gdzie zacząć rozglądać się za ludźmi, którzy trzymają się tych samych wartości duchowych.

Tak więc, jest poczucie oddzielenia i dryfowania, a równocześnie głęboko w duchu odczucie, że idzie się razem drogą obok Pana w pokoju, we wspaniałej podróży. Umysł zastanawia się, co się dzieje, lecz duch zachowuje pokój i ten kontrast okupuje czas świadomego funkcjonowania. Czy brzmi to znajomo dla ciebie?

Następnym razem podzielę się tym, jakie są różnice między królestwem Bożym, jak je pokazuje Biblia, a amerykańską i innymi ewangeliami, abyście mogli porównać sobie ewangelię, w która wierzycie, z ewangelią prezentowaną przez Biblię i zauważyć różnice.

Link do serii artykułów omawiających te różnice:

Królestwo Boże_1

 

Wiele błogosławieństw

John Fenn

deeo