Category Archives: Frueh Rick

Czy twoje oko jest zdrowe?

Judah's lion

Fruech Rich
„Światłem ciała jest oko. Jeśli tedy oko twoje jest zdrowe, całe ciało twoje jasne będzie. A jeśliby oko twoje było chore, całe ciało twoje będzie ciemne. Jeśli tedy światło, które jest w tobie, jest ciemnością, sama ciemność jakaż będzie! Nikt nie może dwom panom służyć, gdyż albo jednego nienawidzić będzie, a drugiego miłować, albo jednego trzymać się będzie, a drugim pogardzi. Nie możecie Bogu służyć i mamonie” (Mt 6:22-24).

Ten post jest o kompromisie. Wszyscy od czasu do czasu wchodzimy w kompromisy. Nawet jeśli nie jest to jeden z tych ‚głównych’ grzechów, ciągle jesteśmy w subtelny sposób przyciągani do kompromisu w sprawie czystości Bożej woli i nauczania Jezusa. Nikt nie może wstać i ogłosić pełną czystość, jeśli chodzi o posłuszeństwa z całego serca całemu nauczaniu Jezusa, lecz ten post jest o zrozumieniu Jego nauczania w bardzo wąskim wycinku.

Niemal każdy prawdziwy wierzący zna i zgadza się z nauczeniem dotyczącym łączenia się w nierównym jarzmie z niewierzącymi. Niewiele sporów pojawia się na ten temat, lecz jeśli chodzi zastosowanie tego, robi się jeden zadziwiający wyjątek. Większość uważa to nauczanie za bardzo ważne w stosunku do umawiania się na randki i małżeństwa, kiedy jednak przychodzi do polityki, zwiedzenie i kompromis zapierają dech swoją głębokością i zakresem. Istnieją dwa główne i najważniejsze przyczyny tego, że prawdziwy wierzący może zostać skuszony do tak oczywistego szamba.

Jedną jest nacjonalizm, czyli miłość i lojalność do ziemskiego kraju. To zjawisko występuje wszędzie na świecie, lecz prawdopodobnie najsilniej w Ameryce. Dlaczego tak jest właśnie w Ameryce? No, jesteśmy uczeni tego, że Ameryka powstała w wyniku Bożego działania i nawet chrześcijanie wierzą, że to ręka Boża brała udział w jej początkach. Widzimy, że fakt swobody religijnej, oddawania czci, jest wykorzystywany do przekonania serc i umysłow wielu milionów wierzących. Pielgrzymi uciekali przed prześladowaniami w Anglii i przybyli do Ameryki, aby w wolności uwielbiać Boga bez mieszania się i kierowania rządu.

Continue reading

Ludzkie systemy

 

Judah's lionRick Fruech
27. 04.2012

Bratanek zapytał mnie, dlaczego, skoro wszyscy ludzie grzeszą, jestem przeciwko politycznym systemom. Powiedział: „Dość to szokujące, że grzeszni ludzie grzeszą w każdych warunkach. Dlaczego więc jestem przeciwko temu systemowi”. To uzasadnione pytanie.

Ujmijmy to w ten sposób. Wszyscy mężczyźni pożądają i są skłonni do pożądania, lecz to nie znaczy, że mamy tworzyć system, który zachęca do pożądania. Tylko dlatego, że wszyscy upadli mężczyźni zawodzą, nie usprawiedliwia bywania wierzących w lokalach ze striptizem. Jedną rzeczą jest grzeszyć, lecz inną jest budować system, który zachęca do grzechu i przysługuje się mu.

Kościół już od tak dawna ma ograniczony punkt widzenia na grzech, który polega na akcentowaniu pewnych szczególnych przypadków, a ignorowaniu innych. Homoseksualizm jest grzechem, lecz kłamanie i manipulacje polityków można przeoczyć. Aborcja jest grzechem, lecz gospodarz talk show może zarabiać 400 milionów dolarów i to jest po prostu „Boży kapitalizm”. Chłostanie politycznych przeciwników jest całkowicie odporne na biblijne zalecenie „miłujcie nieprzyjaciół swoich”.

Wykonywanie instalacji sanitarnych nie zachęca do grzechu. Budowanie domów nie zachęca do grzechu. Pomimo tego, że ludzie pracujący w tych zawodach grzeszą, same zawody są zachętą do grzechu czy nie dają miejsca na grzech. W polityce wszystko zachęca do grzechu, a tak naprawdę, to stwarza potrzebę grzesznej mowy i zachowania w celu osiągnięcia politycznego zwycięstwa . Nawet niektórzy wierzący, których życie było spójne z wiarą, przystąpili do polityki tylko po to, aby ten system ich zmienił.

Kiedy wierzący ludzie wchodzą w te systemy, to systemy zawsze zmieniają serce i życie takiego człowieka. Weźmy na przykład dziesięciu ludzi. Dziewięciu z nich ma zapalenie płuc, a jeden jest zdrowy. Umieśćmy ich w jednym pomieszczeniu. Dziewięciu wpłynie na tego jednego. Polityka z samej swej natury najeżona jest własną sprawiedliwością i ziemskimi odpowiedziami, a całkowicie pozbawiona ewangelii odkupienia. Jest to współczesne objawienie Wierzy Babel, które stara się stworzyć niebo na ziemi.

Lecz my jesteśmy wolni od systemów tego świata przez wytyczne Nowego Testamentu.

Continue reading

Narkotyczna muzyka

Judah's lion

Rich Fruech
Jestem muzykiem, gram na klawiszach, gitarze i trąbce, napisałem dobrze ponad setkę pieśni uwielbienia. Prowadziłem również muzyczną część nabożeństw. Większość z nas wie, jak muzyka może wpływać na umysły i emocje. Kiedy jeszcze do tego wokaliści są artystami to siła oddziaływania wzrasta znacznie bardziej. Elvis, Beatlesi, Stonesi i długa lista artystów muzyków zebrała miliony fanów. Nawet jeśli nie ma jakichś powabnych wizualnych efektów, muzyka sama w sobie ma moc niemal magicznego przyciągania. W jakimś sensie muzyka jest narkotyczna, hipnotyzuje nas i można się uzależnić od niej.

W ciągu ostatnich 50 lat coś się zmieniło w kościele. Post i modlitwa zostały zmarginalizowane, a muzyk zajęła czołową, niemal kultową pozycję. Jedną z głównych rzeczy, które kościół musi posiadać, aby „przyciągać” gości, jest program z dynamiczną muzyką, łącznie z uwielbieniem. Staje się to rzeczą najważniejszą i centrum nabożeństwa „uwielbienia”. Muzyka szybko chwyta za serca i umysły zgromadzenia, i zazwyczaj podnosi ich ducha oraz wywołuje pozytywne emocje. Możecie mi wierzyć, lub nie.

Duchowe pieśni i hymny są dobre, mogą być wypełnione czcią i uwielbieniem, co zależy od serca, a nie od śpiewu. Niemniej w ciągu tych 50 lat muzyka przejęła kościół. Jak to możliwe, że w zgromadzeniu modlitwie oddaje się tylko zdawkową rolę, lecz do dyspozycji muzyki jest nie tylko długi czas, lecz jest w tym również też kawał dobrego teatru. W ciągu tych 50 ostatnich lat chwała i uwielbienie na kasetach i płytach CD pojawiały się w ogromnych ilościach, stało się czymś, co trzeba obowiązkowo posiadać, jeśli chcesz „czuć” Bożą obecność. Niektóre kościelne zespoły uwielbienia podróżują po świecie i przyciągają tysiące ludzie, którzy chcą popatrzeć, posłuchać i, o tak, uwielbiać.

Czy mieszkańcu zachodu potrafiliby faktycznie uwielbić Boga bez muzyki? Wątpię, a to już jest pewien problem. Kiedy coś wciąga w uzależnienie i staje się absolutnie niezbędne to potrzebujesz tego więcej oraz, aby było lepsze i inne. Nie sądzę, żeby celowo muzyka konkurowała w kościele z głoszeniem czy nawet stawała się ważniejsza (a czasami ważniejsza nawet od modlitwy i postu), lecz tak po prostu się dzieje. Muzyka pobudza nastrój a prowadzona przez zdolnego lidera i dobrych wokalistów, może prowadzić do tego, że człowiek przeżywa emocje, które uważa za uwielbienie. Czy jednak, kiedy widzisz w zgromadzeniu morze uniesionych rąk, wierzysz, że dla nich wszystkich ważne jest chodzenie z Bogiem w ciągu całego tygodnia?
Continue reading

Rozdmuchiwanie cudzych grzechów

Judah's lion

Rich Frueh

J 8:10-11

A Jezus podniósłszy się i nie widząc nikogo, tylko kobietę, rzekł jej: Kobieto! Gdzież są ci, co cię oskarżali? Nikt cię nie potępił? A ona odpowiedziała: Nikt, Panie! Wtedy rzekł Jezus: I Ja cię nie potępiam: Idź i odtąd już nie grzesz.

Jest to fragment o nadziei, współczuciu i odkupieniu, lecz ewangeliczni faryzeusze często akcentują słowa: „Idź i nie grzesz więcej”, zamiast oczywistego, ogólnego tematu. Tak naprawdę to wielu ewangelicznych bardziej odzwierciedla postawę uczonych w Piśmie i faryzeuszy niż ducha Jezusa. Oczywiście, Jezus powiedział tej kobiecie, aby nie grzeszyła więcej, podobnie jak i nam mówi to wiele, wiele razy. Pytam więc teraz publicznie: czy jesteśmy Mu posłusznie co do litery? Kto z nas może powiedzieć precyzyjnie i zgodnie z prawdą, że po spotkaniu się z Jezusem, nigdy nie zgrzeszył?

Rozumiesz, że oni w swym pędzie do utrzymywania ludzi według swych własnych standardów minimalizują współczucie i odkupienie w Jezusie. Nie zaskoczyłoby nas to bardzo, gdyby się okazało, że ci faryzeusze, stali obok czekając tylko na to, aby ruszyć za ową kobietą i napaść na nią, jak tylko się potknie. Niektóre z popularnych „chrześcijańskich” blogów kontynuują takie ujawnianie cudzych grzechów. Zachęcają w ten sposób dosłownie do szaleństwa dożywiania ludzi sprawiedliwych we własnych oczach, ewangelicznej piranii, która systematycznie ucztuje na dnie jeziora.

Jakże rozkoszujemy się w niedoli innych, a gdy ktoś potknie się to niektórzy traktują to jak maść dla ciała i budują fałszywe poczucie, że sami nigdy czegoś takiego nie zrobią, wzbudzając odrazę i gniew na dowód własnej sprawiedliwości. Niemniej, istotą nie jest to czy grzech innych, jak i nasze, są godne boskiej kary. Nie, ważne jest to, kto jest upoważniony do tego, aby rozpowszechniać takie wiadomości tak, jak to robią dziennikarze National Enquirer (plotki, skandale, nowości z Hollywood – przyp. tłum.)? Czym innym jest prowadzić dokumentację grzechu kogoś innego, a czym innym skonfrontować się z fałszywym nauczycielem czy błędem. Nie mieszajcie ze sobą tych dwóch rzeczy.

Zadajmy sobie pytanie: Czy jeśli ta kobieta odeszła wiedząc kim jest Jezus i zdecydowała się zmienić swoje życie to Jezus odrzuciłby ją, gdyby ponownie potknęła się? Gdyby tak miało być to niebo byłoby puste. Tylko Bóg zna tych, którzy do Niego należą, lecz Bóg wie również coś innego: wie, że wszystkie Jego prawdziwe dzieci czasami potykają się. Czasami jest to mały grzech, a czasami taki, który przynosi hańbę wierze. Od ośmiu lat usiłuję unikać przeszukiwania internetu za osobistymi upadkami ludzi. Niech Bóg się nimi zajmuje.

Jeśli chcesz iść za tą kobietą to jest mnóstwo blogów, które chętnie pomogą ci w tej podróży. Jeśli jednak pragniesz iść za Tym, który jej przebaczył, to sugeruję, abyśmy, szukając Chrystusa w czasie naszych okazjonalnych potknięć, modlili się za nią i za siebie. Za każdym, gdy potkniesz się i prosisz Jezusa, aby ci przebaczył , On to zrobi. Jeśli słuchasz Go uważnie, usłyszysz jak za każdym razem mówi: „Idź i nie grzesz więcej”. Chciałbym móc powiedzieć, że idąc przez chrześcijańskie życie, byłem doskonale posłuszny temu poleceniu, lecz nie mogę.

раскрутка

Twoje serce – Jego krzyż

Judah's lion

Rick Fruech

Kto nie dźwiga krzyża swojego, a idzie za mną, nie może być uczniem moim” (Lu 14:27).

Nie ma nic bardziej zwodniczego od zorganizowanej religii. Te wszystkie budynki i hipoteki, działalności, denominacje i celebryci zasłaniają Chrystusa i prostotę wyrzekania się siebie, którego musimy szukać w Jezusie. Rzymski cesarz Konstantyn twierdził, że widział na niebie krzyż i usłyszał głos, który powiedział mu, że jeśli użyje tego krzyża do będzie zwyciężał wojny. Po tym zdarzeniu uruchomił krucjatę, aby pozyskać chrześcijan i ochronić ich przed prześladowaniami, a nawet zbudował ogromny budynek kościelny, gdzie mogli się spotykać.

To było początkiem kompromisów, które trwają do dziś. Gdy kościół uchwycił się akceptacji władzy na jej warunkach, wtedy wiara zaczęła się istotnie zmieniać i to, co do tej pory było niespotykaną bliską przyjaźnią naznaczoną pokorą, modlitwą, domowymi spotkaniami i miłością agape, stało się zewnętrzną religią, którą charakteryzowały budynki, przymierza z władzami, udziałem w wojnach i całe mnóstwo organizacji.

Przez stulecia to zwiedzenie stało się o wiele bardziej subtelne i przekonujące. Tajemna natura owego zwiedzenia ukrywa się w eklezjastycznych strukturach, odzwierciedlających korporacyjną Amerykę. Ukrywa się za wykształconymi kaznodziejami za kazalnicami, ukrywa się za zręcznymi programami pozyskiwania funduszy, za prowadzonymi raz do roku konferencjami misjonarskimi, za euforią związaną z nowymi budynkami. To zwiedzenie ukrywa się głęboko w materii konstruktu zwanego zachodnim kościołem. Ponieważ zwiedzenie używa biblijnej terminologii i przykleja sobie samo imię Jezusa, kościół żyje tym kościelnym modelem, zamiast iść drogą samo-wyrzeczenia przeznaczoną dla oświeconego ucznia, drogą zaplanowaną przez Święte Pismo oraz niezaprzeczalne życie i nauczanie Jezusa.

Continue reading

Twój krzyż

Judah's lion

Rick Fruech

Maj 2006

Trzecią noc z rzędu zostałem obudzony przez Pana o 2 w nocy i nie mogłem już dalej spać. Co noc osobiście usługiwał mi Duch Święty tym, co w znacznej części było bardzo niewygodne. Około 3.00 rano zacząłem pisać i oto, co otrzymałem:

Zanim przejdziecie dalej otwórzcie Biblię na

Gal 6:14:Co zaś do mnie, niech mnie Bóg uchowa, abym miał się chlubić z czego innego, jak tylko z krzyża Pana naszego Jezusa Chrystusa, przez którego dla mnie świat jest ukrzyżowany, a ja dla świata”.

W intelektualnym, religijnym, zajmującym się sobą społeczeństwie słowa napisane przez Pawła zdawały się być głupotą. W świecie, który kocha siebie, on mówi, że jest martwy dla niego, że jest martwym człowiekiem dla tego świata.
Posłuchajcie mnie uważnie. Chodzi tu nie tylko samą śmierć, ale o śmierć krzyżową. Tak przywykliśmy do słuchania różnych odniesień do ukrzyżowania, że stało się to lekkim, gustownym, wybiórczym zakrapianiem mowy z kazalnicy. Nie należy o tym dyskutować pomiędzy nami, słyszeliśmy to, jako metaforę, która ma znaczyć, abyśmy „nie pozwalali na to, aby rzeczy tego życia zawracały nam głowę”. Niemniej jednak Paweł pod natchnieniem natchnionej przez Bogu usługi Ducha Świętego, używa tego zwrot w nieskończenie bardziej dosłowny i konfrontacyjny sposób. Tak, jak nasz Pan został publicznie ukrzyżowany, Paweł publicznie deklaruje, że „chlubi się krzyżem”.

Gal.6:15 – „Albowiem ani obrzezanie, ani nieobrzezanie nic nie znaczy, . . .”

Duch uczy nas o przemijającej wartości obrzezania, które teraz zostaje zacienione przez krzyż. Kilka kropli krwi, które pojawiały się po odcięciu napletka teraz po prostu przypomina nam o tym jak bezużyteczne jest obecnie, w niesamowitym świetle chwały rozlanej krwi Baranka Bożego, trzymanie się prawa danego Mojżeszowi! Lecz idźmy dalej, jeśli macie odwagę. Pamiętaj o tym, że zdasz sprawę z tego, co słyszysz (Mk 4:24:25). Nie czytaj więc dalej, jeśli twoje serce nie chce się otworzyć na gwoździe, młot, krew, agonię, wstyd i krzyż, na którym jest wypisane TWOJE imię.

O tak, bardzo wygodnie było nam spoglądać niezbyt często, czasami sentymentalnie na naszego Zbawiciela i Pana na dającym życie krzyżu, lecz czy niepokoi nas podejście wraz z całym naszym niezbędnym i makabrycznym strojem pod sam krzyż i zdać sobie sprawę z tego, nosi on nasze imię?

Continue reading

Wiara, która nic nie kosztuje

Judah's lion

1Krn 21: 23-25
Wtedy Ornan odpowiedział Dawidowi: Weź je sobie, a pan mój, król, niech uczyni z nim, co mu się podoba. Patrz, oto oddam woły na ofiarę całopalną, młockarnię na drwa, a pszenicę na ofiarę z pokarmów; wszystko to daję! Lecz król Dawid odpowiedział Ornanowi: Nie tak! Lecz ja chcę kupić je za pełną cenę wartości, tego zaś, co twoje, nie wezmę dla Pana, aby złożyć mu ofiarę całopalną za darmo. Zapłacił więc Dawid Ornanowi za to miejsce sześćset sykli złotem.

Lu 14:27-28
Kto nie dźwiga krzyża swojego, a idzie za mną, nie może być uczniem moim. (28) Któż bowiem z was, chcąc zbudować wieżę, nie usiądzie najpierw i nie obliczy kosztów, czy ma na wykończenie?

W Księdze Kronik widzimy mężczyznę, który chce podobać się Bogu, przez to, że daje Dawidowi to, co potrzebne do złożenia ofiary. Jednak Dawid, choć jego grzechy były liczne, był mężem według serca Bożego. To jest paradoks zwany łaską. Dawid bardzo pragnął dać Bogu ofiarę, lecz nie ofiarowałby mu czegoś, co otrzymał za darmo. Byłby z tego tylko ogień, lecz nie było by prawdziwego uwielbienia. Tak naprawdę byłby to obcy ogień.

W Ewangelii Łukasza Duch Święty prezentuje nam krzyż jako miarę ludzkiej ofiary dla Chrystusa. Duch korzysta z wyrazu „koszt” tak, że odnosi się to do naśladowania Jezusa. Rzadko kiedy słyszymy to słowo dziś nawet w kościele, lecz jest ważną częścią prawdziwego uczniostwa. Jeśli jest integralną częścią chodzenia za Jezusem i jeśli jest rzadko wspominany w kościele to jak wielu z nas rzeczywiście naśladuje Jezusa? Jeśli nie ma krzyża i nie ma żadnych kosztów to którego Jezusa naśladujemy.

Zbawienie jest z łaski przez wiarę w skończone działo Jezusa, Odkupiciela, który wylał swoją krew, aby wkupić nas z naszych grzechów. Jeśli jest to prawdą to co z kosztem? Gdzie w naszej teologii jest wyraz „koszt”, jeśli Jezus zapłacił za to wszystko? Jest to interesujące jak i niebezpieczne pytanie. Jest niebezpieczne, ponieważ może okazać się jak bardzo płytki, sztuczny, a nawet nieskuteczny jest ten rodzaj chrześcijaństwa, które przyjęliśmy w ramach upadłej, hedonistycznej kultury. Można to powiedzieć bardziej dramatycznie: być może ten nowy gatunek chrześcijan skonstruował nową, fałszywą markę wiary, która, podobnie jak woda, płynie tylko w dół i stara się znaleźć najłatwiejszą drogę. Taka kombinacja różnych składników jest podróbą i mirażem, który może satysfakcjonować tylko religijne ciało. Podnieście swoje oczy: mamy z tym do czynienia wszędzie wokół nas.

Continue reading