Category Archives: Autor

Autorzy artykułów

Stan_24/25.06.2019

Stan Tyra
24.06
Najwyższą duchową ścieżką jest samo życie. Jeśli wiesz, jak żyć codziennym życiem to w rzeczywistości żyjesz pełnią życia. Niemniej, zacząć trzeba od właściwego podejścia do życia i uświadomienia sobie tego, że masz do dyspozycji wyłącznie jeden wybór , który prowadzi do życia, szczęścia i nie chodzi tu o karierę, małżeństwo czy nawet szukanie Boga. Jedynym pytaniem, na które musisz sobie odpowiedzieć jest to, czy chcesz być szczęśliwym. To jest tak proste, choć w tej chwili prawdopodobnie myślisz o gigantycznej liście wymówek, dlaczego to nie jest tak proste, a to właśnie jest twój główny problem – uzależniłeś swoje szczęście od okoliczności. Większość ludzi zwyczajnie zakłada, że szczęście nie podlega ich kontroli. Mówisz: „oczywiście, chcę być szczęśliwy, ale…”

Czytałeś przypowieści? Wyraz „błogosławiony” oznacza: „szczęśliwy”, przyjrzyj się więc bliżej temu, co każda z ośmiu mówi. Szczęśliwi ubodzy w duchu??? Szczęśliwi, ci którzy się smucą?? Ludzie w żałobie nie są szczęśliwi! Jest to postawa umysłu, która utrzymuje cię na uwięzi niezadowolenia oraz sprawia, że twoje szczęście lub jego brak jest całkowicie uzależnione od okoliczności oraz innych ludzi.
Tak długo, jak odkładasz szczęście do czasu zaistnienia odpowiednich okoliczności, a następnie tracisz kontrolę, a okoliczności i inni ludzie kontrolują twoje życie i stan szczęścia, trwasz w stanie nieoświeconym i żyjesz, wkurzając się niemal na wszystko.Jeśli dosłownie przymierasz głodem i ktoś oferuje ci jedzenie to nie przedstawiasz mu swoich spożywczych preferencji. Nawet ci to do głowy nie przyjdzie. Każda żywność będzie dobra! Dlaczego? Bo jesteś głodny i chcesz cokolwiek zjeść, a w takim stanie nie obchodzi cię, co się stawia przed tobą. „…głodnej duszy nawet gorysz wydaje się słodka” (Przyp 27:7).

Jeśli napędza cię wyłącznie szczęście to szczęście przyjdzie. Dopóki jest uzależnione od właściwych okoliczności czy pewnych szczególnych zachowań ludzi, szczęście nigdy nie pojawi się – a co najmniej przez długi czas. Ostatecznie będziesz świadomy jednie rozczarowania prowadzącego do zgorzknienia. Ty możesz wyśpiewać swoją drogę wyjścia z więzienia. Po prostu musisz przestać narzekać i myśleć o swoich żałosnych okolicznościach na tyle długo, aby napisać nową pieśń. Tak naprawdę to możesz przejść przez dolinę cienia śmierci i nie bać się złego lecz tylko wtedy, jeśli przechodzisz PRZEZ nią zdając sobie sprawę z tego, że jest to tylko cień. Nic więcej.
Cień nie może ci niczego zrobić.

25.06
Duchowy rozwój jest dziełem życia pozbawionego strachu, stresu czy dramatyzmu. Wiesz, że brzmi jako coś niemożliwego i dla większości prawdopodobnie nie duchowo, lecz tak nie jest. Tak naprawdę nie ma żadnego powodu do przeżywania napięcia, zmartwienia, obawy, strachu czy stresu. To dlatego często czytamy w Piśmie: „nie bój się”, „nie obawiaj się” i „nie martw się”. Jezus zwraca nam uwagę na ptaki niebieskie oraz kwiaty, abyśmy uczyli się od nich.

Stres pojawia się wyłącznie wtedy, gdy usiłujemy opierać się
życiowym zdarzeniom na podstawie naszych przyjętych z góry wyobrażeń, jak powinny one wyglądać. Jeśli nie odpychasz życia ani go nie pociągasz ku sobie to nie buduje się żaden opór.
Po prostu bierzesz w tym udział.Jesteś.

Co w nas odpycha lub ciągnie? Wola. Siła woli, która jest tobą, jest realną siłą, dzięki której ty kontrolujesz sprawy. Właśnie ona porusza nasze nogi i ręce. Nie funkcjonują same z siebie. Tej samej siły woli używasz do trzymania się myśli.

Przeważnie staramy się opierać czemuś, co już się wydarzyło – jest to przykład na całkowity brak skuteczności. Jak możesz się sprzeciwiać czemuś, co już zaszło? W taki, że z determinacją trzymasz się wewnętrznie myśli o tym. Czyniąc tak, powodujesz, że nie może przeminąć i gromadzisz w sobie negatywną energię, która jest później pokazywana innym jako osobowość ofiary pełna potępienia

To z kolei blokuje przepływ życia przez ciebie, co znowu przekazujesz tym wokół siebie w postaci dramatyzmu, rozżalenia, gniewu, zgorzknienia, złości i podejrzliwości. W swej istocie reprezentuje to twojego wroga, któremu nie chcesz przebaczyć. Dlaczego więc mówimy, że kochamy Jezusa, jeśli odmawiamy wykonania tego, co on powiedział? (J 14:15). Śpiewamy: „Z wnętrza mej duszy płynie rzeka życia…” (dosł.: „I’ve got a river of life flowing in my soul.…”), a tak naprawdę często śmierdzi jak ściek. To, co powinno być przekazywane dalej, jest przechowywane w środku i
stajemy się, powiedzmy, „pełni tego”.

<|>

Jak Bóg nas doskonali?

Barry Bennett

Jest to bardzo ważne pytanie, które zasługuje na nieco uwagi, Przede wszystkim, co w nas potrzebuje doskonalenia ? Czy, skoro jesteśmy narodzeni na nowo, nie jesteśmy „jednym duchem” z Nim?

Lecz kto się łączy z Panem, jest z nim jednym duchem” (1Kor 6:17). Można dodać tutaj wiele więcej wersów, które wyraźnie dają do zrozumienia, że jesteśmy nowym stworzeniem, stworzeni w sprawiedliwości a przez Ducha posadzeni wraz z Nim w okręgach niebieskich. Nasze duchy zostały doprowadzone do doskonałości.

Co więc z naszymi umysłami? „A nie upodabniajcie się do tego świata, ale się przemieńcie przez odnowienie umysłu swego, abyście umieli rozróżnić, co jest wolą Bożą, co jest dobre, miłe i doskonałe” (Rzym 12:2). Wydaje się, że z tym wiąże się nasza odpowiedzialność. Zrozumienie doskonałej i dobrej woli Bożej zależy od odnawiania naszych umysłów w kierunku Jego natury i nowego stworzenia, którym staliśmy się.

Co z naszymi zachowaniami? W jaki sposób Bóg zapewnia nam nieustanny wzrost i dojrzałość? „Całe Pismo przez Boga jest natchnione i pożyteczne do nauki, do wykrywania błędów, do poprawy, do wychowywania w sprawiedliwości, aby człowiek Boży był doskonały, do wszelkiego dobrego dzieła przygotowany” (2Tym 3:16-17).

Słowo Boże przynosi poprawę, napomnienie i instrukcje, abyśmy byli doskonali. Nic nie wskazuje na to, że jest to Słowo plus choroby, Słowo plus tragedia czy Słowo plus jakieś inne doświadczenie. Słowo wystarcza.

A co z naszymi relacjami do innych i świata? (Ef 4:11-13).
I On ustanowił jednych apostołami, drugich prorokami, innych ewangelistami, a innych pasterzami i nauczycielami, aby przygotować świętych do dzieła posługiwania, do budowania ciała Chrystusowego, aż dojdziemy wszyscy do jedności wiary i poznania Syna Bożego, do męskiej doskonałości, i dorośniemy do wymiarów pełni Chrystusowej”. 

„Pięcioraka służba” została nam osobiście dana przez Jezusa, aby prowadzić kościół do doskonałości.

Czy Bóg  używa złych rzeczy w naszym życiu, aby nas uczyć i doskonalić? Jeśli jest to prawda to znaczy, że Boże zaopatrzenie dla Swego ciała (p. wyżej) jest nieodpowiednie i niewystarczające. Jeśli złe rzeczy są naszymi nauczycielami, to po co Bóg dał Swego Ducha i Swoje słowo?

Z pewnością uczymy się na podstawie naszych doświadczeń i cierpimy z powodu wstrząsów i ran odnoszonych w życiu, lecz nie musimy. Bóg dał nam Swoje Słowo i Swego Ducha, lepsze przymierze, Swoje obietnicy, Swój autorytet, Swoją wiarę, Swoją zbroję dary Ducha Świętego i klucze do Królestwa Bożego, abyśmy zostali całkowicie wyposażeni do pokonywania trudności upadłego świata.

Niestety: „mój lud ginie z powodu braku poznania” (Oz 4:6). Dopóki wierzymy, że Słowo Bożę i Duch nie wystarczają, będziemy dopuszczać do tego, że naszymi nauczycielami będą moce ignorancji i ciemności.

Stan_22/23.06.2019

Stan Tyra

W Liście do Efezjan 3:20 czytamy, że Duch chce wykonać w nas pracę wychodzącą poza nasze naturalne zdolności myślenia czy proszenia. Wyraz „ponad” trafnie ujmuje istotę duchowości, jako coś wychodzącego poza twoją przeszłość, przyszłość, poza to, cokolwiek możesz sobie wyobrazić. Jeśli stale pozwalasz sobie wychodzić poza siebie, żyjesz nieograniczonym życiem. Nie ma tu żadnych granic. Granice i ograniczenia istnieją wyłącznie w tych miejscach, w których zatrzymujesz się w wychodzeniu poza i ograniczaniu samego siebie, rzeczywistości i Boga.

„Poza” jest nieograniczone we wszystkich kierunkach. Granice w duchu istnieją wyłącznie wtedy, gdy stworzysz sobie sztuczne ograniczenia. Jezus powiedział uczniom, że miał im jeszcze wiele do powiedzenia, lecz nie byli jeszcze wtedy gotowi. Powiedział, że to, czym się chciał z nimi podzielić wymagało od nich wyjścia poza ich aktualne wnioski. Granice robią wrażenie ograniczenia. Boże sprawy są skończone wyłącznie wtedy gdy twoje postrzeganie  żyje wewnątrz mentalnej bariery.

Aby wyjść „poza” musisz wychodzić stale poza narzucone sobie  granice. Nakładasz granice, gdy usiłujesz rozwiązać tajemnicę i sprawić, aby to, co nieznane, stało się znane. Wierzenia, oklepane odpowiedzi i wnioski są bardzo dobrym sposobem na takie uproszczenie Boga, aby pasował do stworzonych przez siebie ograniczeń, w ramach których wydaje nam się, że kontrolujemy w pewnym stopniu sytuacje, i taki mentalny model staje się twoją niezawodną ewangelią.

Za każdym razem, gdy coś rzuca wyzwanie takiemu modelowi, bronisz się. Wynika to stąd, że nie jesteś w stanie dopasować tego, co się właśnie dzieje, do aktualnego wewnętrznego modelu rzeczywistości i duchowości. Jeśli chcesz wyjść „poza”, tam, gdzie „głębina przyzywa głębinę”, musisz zaryzykować brak zaufania do obecnego wzoru. Masz tylko dwie możliwości do wyboru: albo sprzeciwić się rzeczywistości, albo zgodzić się na prowadzenie poza to, o co możesz prosić czy pomyśleć.

Być obudzonym to nie tyle „wiedzieć”, ile w pokoju przyjmować to, że czegoś nie wiesz. To zgoda na pozostawienie swoich wniosków i uchwycenie tajemnicy. To rozumienie tego, że moje pytania są o wiele cenniejsze niż jakiekolwiek odpowiedzi, ponieważ to pytania prowadzą cię „poza”, a odpowiedzi prowadzą cię w ramach granic. Z chwilą, gdy ustają pytania, zatrzymuje się podróż „poza”. Znam wielu ludzi, którzy mają mnóstwo wspaniałych pytań, a ich jedną przeszkodą jest żądanie odpowiedzi na te pytania.

Często budujemy nasze życie opierając się na zachowaniu kogoś innego bądź jakiejś grupy ludzi. Czy kiedykolwiek zdarzyło ci się, że ten fundament został wyrwany ci spod stóp? Zdarzyło się coś, co błyskawicznie ujawnia wadliwość podstaw tej osoby czy grupy. Początkowo robisz wszystko, co możesz, aby utrzymać to razem, lecz to przeżycie jest prawdziwym zamaskowanym darem. Po tym jak się rozpadnie to wszystko, zdajesz sobie sprawę z tego, jak wiele swego życia i energii zmarnowałeś usiłując utrzymać to razem, tłumiąc równocześnie swoje i innych oczekiwania.

Osobiście odkryłem absolutną wolność w odejściu od wyobrażania sobie, jak coś powinno wyglądać. Zasadniczo, można żyć tylko na dwa sposoby: możesz poświęcić swoje życie trzymając się wygodnej strefy, bądź możesz zachęcić drzwi wolności, aby otwarły się przed tobą. Innymi słowy: możesz żyć zmagając się z próbami dopasowania życia i innych ludzi do twojego wewnętrznego wzoru, bądź możesz odsunąć te oczekiwania i zdjąć ze swego życia kajdany.

Wychodzenie „poza” oznacza wychodzenie poza zbudowaną własnymi siłami klatkę oczekiwań. Możesz ozdobić swoją klatkę pięknymi przeżyciami, wielkimi planami i portretami winy, lecz dalej będzie to klatka. Nie jest istotne jak zostanie to nazwane, klatka będzie klatką. Musisz chcieć zauważać, gdy ktoś czy jakaś grupa otwiera drzwi i pozostawia je otwarte czy to niechcący czy celowo.

Podobne to jest do zaskoczenia jakie przeżywa pies spotkawszy niewidzialny płot. Nie znasz granic jakie zostały na ciebie nałożone przez innych oraz ich aprobaty dla ciebie, dopóki nie spróbujesz przekroczyć tych ukrytych ograniczeń, a wtedy – paff! Odczuwasz skutki, a równocześnie stajesz wobec decyzji czy pozostaję wewnątrz owych ścian oczekiwań czy też ruszam biegiem, przyjmuję początkowy ból i będę wolny po drugiej stronie? Zaufaj mi, wolność zawsze jest warta bólu.

Duchowy wzrostu to twoja chęć wyjścia „poza”, bez względu na to, jaki ból decyduje o twoich ograniczeniach. Nigdy nie znajdziesz odpocznienia jeśli będziesz strzegł systemu, który jest uzależniony od działania innych. Ostatecznie, jeśli zdecydujesz się na przełamanie ku wolności, bez względu na to, w jaki sposób ta wolność przychodzi, zdasz sobie sprawę z tego, jak wiele energii i życia zmarnowałeś na próby budowania, naprawiania i ochrony tego systemu.

Zainteresowany? Wyobraź sobie jeden dzień z życia tak wspaniały i tak nieograniczony przez egoistyczne wymagania i oczekiwania, że życie może być przeżywane obficie. Taki dzień tak zwyczajnie rozwija się, umysł nie stara się kontrolować go, naprawiać,wyjaśniać czy oskarżać kogoś innego. Życie po prostu przemija jako jedno boskie doświadczenie za drugim. Z czasem pokochasz swoje granice, ponieważ teraz będziesz je już postrzegał jako kolejne zaproszenie do ucieczki. Swoboda życia, która nieustannie mówi „tak” wychodzeniu „poza”. Myślę, że dlatego ludzie, którzy wiedzą, że nadeszła ich ostatnia godzina są tacy spokojni – zrezygnowali z wszelkich swoich walk o kontrolę. Żadnych więcej oczekiwań. Po prostu poddanie. Myślę również, że nie musi tak być, aby to te ostatnie chwile życia doprowadzały nas do takiego poziomu pokoju. 
Ja wiem, że nie zamierzam czekać na to do tego czasu.

Przebaczenie dla niepokutującego ludu

Francis Frangipane

Według twego słowa

Mojżesz wysłał dwunastu szpiegów, aby zdali sprawę ze stanu ziemi. Gdy wrócili, dziesięciu powiedziało, że choć ziemia jest dobra, Izrael z pewnością zostanie pokonany przez mieszkańców. Pomimo, że Jozue i Kaleb dowodzili, że Izrael na pewno może wypędzić swoich wrogów, ludzie marudzili, narzekali i zbuntowali się, a nawet chcieli ukamienować Jozuego i Kaleba, i wrócić do Egiptu z pomocą nowych przywódców.

Ponownie gniewa Pana rozpalił się przeciwko nim i groziło to sprowadzeniem sądu (p. Lb 12-14).

Po raz kolejny Mojżesz wiernie wstawia się.
Niechże więc teraz wielką okaże się moc Pana mojego, jak rzekłeś, mówiąc: Pan nierychły do gniewu i bardzo łaskawy przebacza winę i występek, choć nie pozostawia bez kary, lecz za winę ojców nawiedza synów do trzeciego i czwartego pokolenia. Odpuść przeto winę tego ludu według wielkości twojej łaski, jak już przebaczałeś ludowi temu od czasu wyjścia z Egiptu aż dotąd” (Lb 14:17-18).

Dokładnie tak jak modlił się Abraham stulecia wcześniej, Mojżesz skupia się na dwóch rzeczach: integralności Pana i Jego ogromnym miłosierdziu. Bóg jest nieskory do gniewu lecz bardzo łaskawy, przebacza Swemu ludowi. Gdy Pismo mówi, że Bóg „żadną miarą nie oczyści winy” to znaczy, że chodzi o grzechy tych, którzy nie pokutują. A jednak nawet Pan daje się przebłagać.

Pamiętajmy: Izraelici zbuntowali się i nawet nie mieli pojęcia o tym, że ich grzech doprowadził ich na skraj Bożego gniewu. Pan patrzy na niepokutujący naród, grzesznych ludzi z jednej strony i na modlącego się człowieka, Mojżesza, z drugiej. Nawet Mojżesz przyznaje, że Bóg nie „pozostawia bez kary”, a jednak modli się o to, aby Bóg przebaczył Izraelowi.

Odpuść przeto winę tego ludu według wielkości twojej łaski, jak już przebaczałeś ludowi temu od czasu wyjścia z Egiptu aż dotąd” (w. 19).
Posłuchaj zdumiony odpowiedzi Pana na modlitwę o miłosierdzie. Mówi: „Przebaczyłem im na twoje słowo” (w. 20).

Niesamowite!

Trzy miliony Izraelitów nie pokutowało, ani nie otworzyło swych serc, nie wyznało swych grzechów Bogu, ani sobie nawzajem. Żaden z tych, którzy zgrzeszyli nie posiadał złamanego i skruszonego ducha. Jednak Pan mówi: „Przebaczyłem im”. Całkowicie mnie to zdumiewa. Pan zapewnił Izraelowi przebaczenie „na słowo [Mojżesza]”.

Oszałamiające!

Jeden człowiek mający przychylność Boga sprowadził miłosierdzie dla trzech milionów ludzi, którzy nie pokutowali.

Aby nam się nie wydawało, że to jakaś łatwa łaska, Pan ponownie potwierdza Swój cel jaki ma dla wszystkich narodów, zaczynając od Izraela. Powiada: „jak żyję i jak pełna jest cała ziemia chwały Pana” (w. 21).
Integralność (prawość) Pana jest poza wszelką dyskusją. W istocie mówi, że choć przebaczam, nie zamierzam zmieniać swoich zamiarów. Cała ziemia będzie napełniona Moją chwałą.

Gdy zatem prosimy Boga o miłosierdzie, nie prosimy go o to, aby dokonał jakiegoś kompromisu ze swoimi zamiarami. Prosimy Go tylko o to, aby przebaczał ludziom grzechy, dopóki nie będzie mógł wypełnić swego zamiaru. Prawda jest taka, że całkowicie zgadzamy się z Jego pragnieniami. Gorliwie chcemy, aby Jego chwała zacieniła Amerykę, aby zstąpiła na Kanadę, przetoczyła się przez Europę, Azję, Izrael, Środkowy Wschód i przez cały świat. Nasz głos rozbrzmiewa głośnym „TAK!” na zamysł Boży. Napełnij Amerykę Swoją chwałą, Panie. Napełnij Kanadę, Europę, Izraela, Afrykę i Australię Swą majestatyczną chwałą. Modlimy się również abyś, dopóki twoje zamiary całkowicie nie wypełnią się, przejawiał miłosierdzie i przebaczył grzechy swoim ludziom.

Potrzebna nam jest wizja ostatecznego Bożego przeznaczenia dla naszego kraju: Ameryka „będzie pełna chwały Pana”. Pan usłyszy nasze modlitwy o miłosierdzie, gdy sięgamy wraz z Nim do Jego ostatecznego celu. Czy wątpisz w to? Modlitwa miłosierdzia była skuteczna w przypadku Mojżesz. Bóg wyprowadził Izraela z Egiptu do Kanaanu dzięki modlitwie Swego sługi.
Mówisz: „No, ja nie jestem Mojżeszem, jestem nikim”, lecz Jezus powiedział: „Najmniejszy w Królestwie Niebios, jest większy” niż najwięksi prorocy ST (Mt 11:11). Jak to możliwe? Mamy moc przymierza we krwi Chrystusa jako pomoc w dążeniu do miłosierdzia!
Tak, Bóg rzeczywiście użył Mojżesza, aby przeprowadzić niedoskonałych ludzi od obietnicy do wypełnienie. Bez względu na to czy modlimy się o nasz kraj, nasze miasta, kościoły czy rodziny, Pan „przebaczy im na twoje słowo”.

Objawienie czy imitacja?

Barry Bennett

Jeśli brakuje nam objawienia i zrozumienia Bożego zamysłu w jakiejkolwiek dziedzinie życia, wtedy objawienie zastępujemy imitacją. Sporo z tego, co robimy w życiu, jest imitowaniem innych i jest to spowodowane brakiem własnego objawienia Bożego celu. Jaki jest Boży zamiar dla małżeństwa? Kościoła? Wychowania dzieci? Darów Ducha Świętego? Gdy brakuje nam takiego objawienia, po prostu naśladujemy otaczającą nas kulturę, a to zawsze prowadzi do zamieszania, frustracji i niepowodzenia.

Naśladownictwo można zobaczyć w kościele. Tam, gdzie nie ma objawienia tego, dlaczego coś robimy, normatywne stają się legalizm i tradycja. Imitowanie można również zauważyć w najnowszym nauczaniu niektórych biblijnych nauczycieli. Podobnie jak wszyscy inni, nauczyciele chcą być akceptowani i dlatego łatwo jest głosić to, co głoszą inni, a co jest pozbawione prawdziwego osobistego objawienia. Małpowanie jest też obecne w świecie muzyki. Niektóre kościoły, aby być „odpowiednie” czują, że muszą kopiować to, co robi świat.

Niemniej, prawdziwe życie i rzeczywistość muszą pochodzić z prawdziwego objawienia twojej tożsamości w Chrystusie i Jego powołaniu w twoim życiu. Takie objawienie i powołanie nie pozwoli ci na naśladowanie innych. Bóg jest Stwórcą, a nie naśladowcą.

Nie chodzi mi o to, że każda rutyna, system czy tradycją są złe. Wiele z nich narodziło się z prawdziwego zrozumienia Boga i Jego dróg, lecz jeśli każde pokolenie tylko kopiuje nie rozumiejąc dlaczego coś się robi w ten sposób, to takie zwyczaje szybko stają się puste a nawet legalistyczne.

Objawione poznanie jest kluczem do życia. Bez względu na to, o czym rozmawiamy, czy to będzie małżeństwo, kościół, wykształcenie czy władza, musimy mieć duchowe zrozumienie Bożego pierwotnego celu. Jaki jest Boży zamiar wobec małżeństwa? Jaki jest Boży cel seksu? Po co Bóg dał cywilne rządy? Można wymieniać i wymieniać długo. Dopóki nie mamy prawdziwego objawienia w tych dziedzinach, będziemy niesieni przez kulturę chwili i tradycje innych.

„Baczcie, aby was kto nie sprowadził na manowce filozofią i czczym urojeniem, opartym na podaniach ludzkich i na żywiołach świata, a nie na Chrystusie” (Kol 2:8).

Los palestyńskich chrześcijan

06/17/2019 Raymond Ibrahim

Chrześcijaństwo jest na skraju zaniku w miejscu jego narodzenia, w tym w
Betlejem (zdjęcie).

Raymond Ibrahim
Gatestone Institute

W czasach, gdy chrześcijaństwo na całym muzułmańskim świecie cierpi z powodu różnorodnych prześladowań, rzadko można usłyszeć o losie palestyńskich chrześcijan.

Istnieje. Open Doors, grupa praw człowieka, która zajmuje się śledzeniem prześladowań chrześcijan, zwraca uwagę na to, że palestyńscy chrześcijanie cierpią z powodu „wysokiego” poziomu prześladowań, którego źródłem jest, zgodnie z ich słowami, „islamski ucisk”.

„Ci, którzy nawracają się z islamu na chrześcijaństwo spotykają się prześladowaniami najgorszego rodzaju i trudno im bezpiecznie brać udział w istniejących kościołach. Na Zachodnim Wybrzeżu są zastraszani i w wielkim ucisku, w Gazie ich sytuacje jest tak niebezpieczna, że żyją swoją wiarą w największej tajemnicy… Wpływ radykalnej islamskiej ideologii zwiększa się, a historyczne kościoły muszą z dyplomacją podchodzić do muzułmanów”.

O ile informacje o prześladowaniach chrześcijan pojawiają się regularnie z innych części świata o przeważającej większości muzułmanów – na przykład azjatycki Pakistan, arabski Egipt i afrykańska Nigeria – niewiele wspomina się o tych chrześcijanach, którzy żyją pod władzą palestyńską.

Continue reading

Stan_17.06.2019

Stan Tyra
Fizyczna choroba jest sygnalizowana przez ból i osłabienie. Psychicznemu złamaniu towarzyszą: ukryty strach oraz nieustanne neurotyczne myśli. W pewnej chwili  musimy obudzić się i przyznać, że mamy problem wewnątrz siebie.
Większość próbuje naprawić swój wewnętrzny problem, starając się lepiej odgrywać zewnętrzne role, które zawsze odgrywali. 

Zazwyczaj jest problem „kolos” i jeśli zostanie rozwiązany, wtedy, pojawia się następny, który natychmiast musi być postrzegany jako kolos a umysł jest zajęty nim.

Ego zawsze mówi ci, że aby rozwiązać wewnętrzny problem, musisz coś pozmieniać na zewnątrz. Niemniej, ten „doradca” w głowie daje ci złe rady, ponieważ umysł jest pochłonięty strachem. Szukanie „sposobu” z zamieszaniem w głowie jest w najlepszym przypadku bezowocnym ćwiczeniem, w najgorszym szaleństwem. Jest to jak próba powrotu do miejsca, w którym nigdy nie byłeś.

Zewnętrzne zmiany nigdy nie naprawią problemu. Dlatego właśnie niedojrzała religia jest ciągle zajęta, dochodowa i nieskuteczna. Istotą problemu jest to, że nie czujemy się zdrowi i kompletni. Po prostu angażujesz tą osobę w SWÓJ problem. Dlatego większość relacji nie funkcjonuje, ponieważ próbujesz swój problem, np.: samotność, pustkę i niedoskonałość rozwiązać wprowadzając do niego kogoś innego. Nigdy nie da się wewnętrznego problemu rozwiązać przy pomocy zewnętrznych środków. Można go tylko ukryć, bądź zagłuszyć na pewien czas, lecz nie da się uzdrowić.

Chrystus nie może „dodać” pełni do twojego życia, Chrystus może cię tylko poprowadzić do prawdy o tobie, o tym, że już jesteś doskonały i niczego więcej nie trzeba. W pełni zostałeś uczyniony na podobieństwo Boże i Jego obraz, i nic się nie zmieniło, oprócz zaakceptowania tej pełni. Iluzją jest, jak tego doświadczyła Ewa w ogrodzie Eden, że musisz coś jeszcze dodać do swego życia, aby stanowić całość. W Chrystusie (miłości) zostałeś stworzony cały i doskonały, bez żadnych braków (Jk 1:4).

Religia wodzona przez ego buduje na tym samym kłamstwie: „Tylko dodaj Jezusa do swego życia i wszystko będzie w porządku!” Jest to wykrzykiwane przez kaznodziei z kazalnic w karnawałowym stylu. Po czym to nie działa, ponieważ to ty jesteś problemem! Musisz dodać jeszcze więcej tego, co już i tak nie działa. Więcej studium biblijnego, więcej modlitwy, więcej nabożeństw i więcej ofiary. Gdy to nie działa po prostu rezygnujesz i czekasz na pałac na wysokościach. Odłóż życie na czas, gdy już nie będziesz musiał podejmować za nie żadnej odpowiedzialności, poza tym, że teraz powiesz modlitwę i poczekasz, aż zostaniesz wezwany na górę?

Rzeczywiście??? Najlepsze co możesz zrobić to oskarżać za swoje problemy ten świat, innych i religię? Ach!! No, i diabła też! A co z tym: czemu po prostu nie żyć, nie cieszyć się i przeżywać SWOJE życie? Dlaczego, zamiast próbować używać innych i naprawiać to, potrzebować ich i wykorzystywać do naprawy, nie możesz poznawać ludzi i cieszyć się ich obecnością? Nigdy nie jest za późno. Zaczyna się od przyznania się do tego, w jakim jesteś miejscu.