Category Archives: Autor

Autorzy artykułów

Prawda o Komunii (Wieczerzy Pańskiej)

Andrew Strom

Bardzo wielu z nas było uczonych, że Komunia (Wieczerza  Pańska) jest w dużej mierze “symboliczna” – czy po prostu jest  “pamiątką”. Lecz  z NT jest wyraźnie widoczne, że pierwsi chrześcijanie postrzegali ją  jako coś  znacznie więcej niż to. Inaczej, dlaczego mieli by korzystać z  wieczerzy KAŻDEGO DNIA.  Chodzi mi o to, że  symboliczny rytuał, nie był by TAK pilny, czyż nie? Gdyby była tylko  “symboliczna” to dlaczego Paweł mówiłby, że niewłaściwa postawa wobec  Komunii  spowodowała, że niektórzy Koryntianie byli słabi, chorzy, a niektórzy  nawet POMARLI??? (1 Kor 11:29-30).  Myślę, jak  to możliwe, aby zwykły “symbol” miał moc spowodować choroby, w  przypadku niewłaściwego używania?

Fakt jest taki, że, podobnie jak chrzest,  Wieczerza Pańska  nie jest wcale symbolem. Jest bardzo realnym współudziałem w “ŻYCIU”  Jezusa.  Wynika bardzo wyraźnie z pism NT na ten temat, że apostołowie mieli  wielką świadomość tego, jak potężna i ważna była Wieczerza.

Musimy być bardzo ostrożni, abyśmy nie posunęli  się zbyt daleko, ponieważ  Kościół Katolicki ma  bardzo dziwne zrozumienie Komunii. Wierzą oni, że staje się ona realnym  FIZYCZNYM CIAŁEM i realną FIZYCZNĄ KRWIĄ Jezusa, co jest  swego rodzaju zaskoczeniem, gdy o tym pomyślisz. Czy możesz sobie  wyobrazić  jedzenie rzeczywistego ludzkiego ciała i picie rzeczywistej ludzkiej  krwi? Nic  dziwnego, że protestanci uciekli w zupełnie przeciwnym kierunku!  Niemniej  jednak, opierając się na Piśmie, jest oczywiste, że to w czym  rzeczywiście bierzemy  udział w Komunii to jest DUCHOWE ŻYCIE najpotężniejszego rodzaju –  faktycznie  odnowienie w nas “Chleba żywota” i oczyszczenie “Krwią Nowego  Przymierza”,  która obmywa nas z grzechów. Mamy brać ją przez WIARĘ – świeże  wszczepienie  istoty samego Jezusa. Można nawet opisać to jako rodzaj odświeżenia  przeżycia “nowego narodzenia” w pewnym sensie.

To wszystko brzmi całkiem dramatycznie, lecz czy  istnieje jakiś faktyczny dowód na to wszystko w Piśmie.

Przyjrzyjmy się temu. Przypomnij sobie słowa Jezus,  gdy po raz pierwszy  wziął Wieczerzę Pańską z uczniami:

wziął Jezus  chleb i  pobłogosławił, łamał i  dawał uczniom, i rzekł: Bierzcie, jedzcie, TO JEST CIAŁO MOJE. Potem  wziął  kielich i podziękował, dał im, mówiąc: Pijcie z niego wszyscy; albowiem  TO JEST KREW MOJA nowego przymierza, która się za wielu wylewa na odpuszczenie grzechów (Mt 26:26-28, BW).

 
Zauważ, że nie powiedział: “To jest SYMBOLE mojego ciała czy  krwi”. Powiedział: “To JEST moje ciało, to JEST moja krew”. Wyraźnie  widać  również, że właśnie w taki sposób uczniowie traktowali Komunię od tej  chwili.  To jest REALNY udział we wszelkim uprawomocnieniu i oczyszczeniu jakie  znajduje  się w duchowym ciele i krwi Jezusa. Była brana w WIERZE, przyjmując za  każdym razem od Boga odświeżenie.

Pamiętaj,  że Jezus powiedział w tych samych, dramatycznych słowach: “ style=”font-family: Arial; color: black;”>Zaprawdę,


zaprawdę, powiadam wam, jeśli nie
będziecie jedli ciała
Syna Człowieczego i pili krwi jego, nie będziecie mieli żywota w
sobie….
Albowiem ciało moje jest prawdziwym pokarmem, a krew moja jest
prawdziwym napojem

(J. 6:53-55).

W tym samym fragmencie mówił o sobie jako o  “chlebie żywota”  – że “chleb, który zstąpił z nieba… Kto spożywa ten chleb, żyć będzie  na  wieki (J. 6:58). Wiemy, że Jezus jest zarówno “Słowem Bożym”  jaki i “chlebem  żywota”. Jest to sama istota tego, w czym bierzemy udział i wiemy  dokładnie, o  co chodzi z “krwią”. Przez całe Pismo mówi nam się, że “ŻYCIE jest we  krwi” i  że Jezus “oczyścił nas z grzechów”. Przyjaciele, czy jesteście gotowi  wziąć  Komunię jako świeże zaszczepienie tych rzeczy w ciebie? Jeśli tak, to  jesteś  gotowy wziąć udział w niej dokładnie tak, jak to czynili w księdze  Dziejów  Apostolskich? Jest jasne, że oni brali w niej udział każdego dnia. To było TAK    ważne. Używali komunii  jako środka do  “trwania w Jezusie” i brali udział w Jego ŻYCIU jeszcze raz. To było  podobne do  tego, gdy dzieci Izraela brały udział na pustyni w ‘mannie” każdego  dnia, aby pozostać przy życiu.

Współcześnie słyszałem przypadki, kiedy ludzie  byli  fizycznie uzdrawiani przez udział w komunii w taki głębszy sposób. Nie  jest to  zaskakujące, ponieważ oni biorą udział w samym życiu i oczyszczeniu  Jezus przez  wiarę. Naprawdę powinniśmy to robić stale – podobnie jak pierwszy kościół.

Co zatem takiego robili Koryntianie, co obracało  moc Komunii  przeciwko nim? Jeśli przeczytasz cały fragment – 1 Kor 11:17-34 to  zobaczysz, że ich głównymi problemami były:

1) podziały wśród nich; 2) nieszanowanie siebie nawzajem; 3) udział w Komunii w bardzo cielesny sposób.

 Pamiętaj, komunia  jest udziałem w “jednym ciele” Chrystusa. Zatem jest to nie tylko  “jedność” z  Jezusem, lecz jest również jednością z naszymi braćmi i siostrami. Jest  to  rzecz o prawdziwej jedności. To dlatego Paweł mówi:

Niechże  więc człowiek samego siebie doświadcza i tak niech je z chleba tego i z  kielicha tego pije. Albowiem kto je i pije niegodnie, nie rozróżniając  ciała Pańskiego, sąd własny je i pije.

(1 Kor 11:28-29, NIV). Zatem “jedność serca” wśród  braci  jest bardzo ważna. Jeśli masz coś przeciwko bratu czy siostrze to ważne  jest, aby iść załatwić sprawę przed wzięciem komunii.

Aby faktycznie uzyskać z Komunii maksimum, wierzę,  że ważne  jest, aby w czasie modlitwy błogosławieństwa robić to publicznie i  otwarcie  jako będące “ciałem Jezusa” dla nas (“chleb żywota) i jako faktyczna  “krew  Nowego Przymierza”. Modlenie się w taki sposób nad Komunią jest ważne  również  dlatego, że gdy ludzie biorą ją to mogą mieć WIARĘ, że będzie ona TYM  dla nich. Wtedy są prawdziwie zdolni do wejścia.

Pamiętaj, że WSZYSCY jesteśmy “królewskim  kapłaństwem”, zatem każdy z nas może modlić się i łamać chleb  wśród nas w naszych domach i na zgromadzeniach.

Ostatnio w naszej społeczności domowej w Kansas  City sami  zaczęliśmy spożywać wspólnie posiłki i brać razem Komunię, po czym  przechodzimy  do czasu, w którym każdy porusza się w duchowych darach. Do tej pory  było  wspaniale i widzę, że jest to po prostu sposób na zgromadzenia, który w  pierwszym kościele tak dobrze działał. Czasami czujesz się tak, jakbyś  faktycznie mógł znaleźć się w Dziejach. Jestem przekonany coraz  bardziej o tym,  że Duch Święty pragnie poruszać się znacznie więcej niż może to robić  na większości naszych dzisiejszych spotkań.

-On po prostu czeka na zaproszenie.

Ten rodzaj społeczności wokół “komunii” był bardzo  ważny w  życiu pierwszego Kościoła. Oczekuję waszych uwag i doświadczeń moi przyjaciele.

 
Nie was błogosławi wszystkich Bóg!

Wszystkiego najlepszego w Chrystusie,

Andrew

сайта

Prawdziwi apostołowie i cierpienie

Ron Wood.

Jeśli nie zostałeś wszczepiony w Bożą armię, nie idź na ochotnika bez przeliczania kosztów. Może się okazać, że “klauzula cierpienia” jest nie do zniesienia.

Gdy Paweł pisał list do młodego Tymoteusza około 30 lat po zmartwychwstaniu Chrystusa, miał już swoje lata. Był już wcześniej w więzieniu rzymskim, był biczowany rózgami, chłostany, uwięziony w zimnym dole z nogami w drewnianych dybach, przeżył rozbicie statku, częste wyrzucenia z różnych miast i nieustanne polowania na niego przez Żydów, którzy chcieli go ukamienować na śmierć, aby ochronić swoje tradycje. (Duch morderstwa czuje się świetnie w religijnym przebraniu). Gdy pisał, znajdował się w areszcie domowym w Rzymie, oczekując na sprawę przed Cesarzem, jak to widzimy pod koniec księgi Dziejów Apostolskich. W tym czasie, cała dwunastka apostołów, oprócz Jana, już poniosła śmierć za wiarę. Kościół był prześladowany przez Żydów, lecz zaczynała się nowa fala wywołana przez Nerona, skoro naśladowcy Jezusa nie chcieli oddawać chwały Imperatorowi.

(Malcolm Muggeridge, sławny brytyjski ateistyczny filozof nawrócił się do Chrystusa, gdy studiował historię i odkrył, że tysiące chrześcijan umarło z radością na rzymskiej arenie, wierząc, że Człowiek imieniem Jezusa rzeczywiście został przywrócony życiu).

Wracając do Tymoteusza, a w szczególności do drugiego listu do niego, ma się przejmujące poczucie tego, że Paweł przekazuje pałeczkę Tymoteuszowi. Jest to bardzo osobisty list, który ma wieczność w perspektywie. Oczywiste jest, że kochał Tymoteusza tak, jak ojciec kocha syna, a jednak zachęca go, aby trzymał się wiary i był odważny pomimo wielkiego osobistego ryzyka. Paweł mówi do niego: “Cierp wespół ze mną jako dobry żołnierz Jezusa Chrystusa” (2 Tym. 2:3), a pod koniec listu powtarza: cierp, wykonuj pracę ewangelisty, pełnij rzetelnie służbę swoją” (4:5).

To spodziewane cierpienie młodego apostoła starającego się wypełnić swoje powołanie jest w zdecydowanym kontraście do sławy,łatwego czy majętnego istnienia hałaśliwie promowanego przez niektórych współczesnych usługujących.

Mógłbyś pomyśleć, że miarą sukcesu są budżety służb, budynki lub bilboardy, czy też reklamy w Charisma Magazine.

Słuchaj, Duch Jezusa chce, abym cię ostrzegł – jest to straszliwy czas dla ochotników do służby. Jest to szczególnie trudny rynek pracy, jeśli słyszysz powołanie do apostolstwa. Jeśli możesz się wydostać, zwiewaj!

Chodzi mi o to, że kiedyś sądziłem, że być prorokiem jest trudne: słyszenie głosów, widzenie wizji, sny, rozróżnianie spraw, zawsze poza współczesną chwilą i wskazywanie na rzeczy, których jeszcze nie ma, wieczny brak dopasowania do obecnego status quo. Lecz odrobina niezrozumienia nie jest taka zła w porównaniu do tego, co wycierpieli apostołowie i jeszcze będą musieli znieść.

Opis pracy większości pierwszych apostołów zawiera w sobie śmierć na stanowisku pracy! Apostołowie “ginęli w akcji”, co oznacza, że ponieśli męczeńską śmierć z powodu ewangelii! Jak podobało by ci się zgłoszenie się do pracy, która niesie ze sobą ryzyko śmierci?

A jednak Jezus mówi, aby się modlić do Pana Żniwa, aby posłał (termin apostolski) pracowników na pola (Mat. 9:37-38). Wezwanie Jezusa, aby zostać apostołem (tym, który może zostać posłany, może zostać uśmiercony, rozlokowany pod władzą Chrystusa) ma wyraźny zapis w kontrakcie. Czy jesteś gotowy umrzeć? Nie myśl, że możesz uciec od tej klauzuli, ponieważ prawdziwe apostolskie powołanie i zlecenie zawiera tą ukrytą cechę. Bez zgody na śmierć podczas wykonywania woli Bożej na rzecz Jezusa nie ma prawdziwego apostolstwa.

Niektórzy współcześni apostołowie już poświęcili się w podobny sposób. Nie bądź zaskoczony ich cierpieniem. Nie ma takiej możliwości, aby otrzymać prawdziwą łaskę apostolstwa bez cierpienia jakiejś części naszego człowieczeństwa. Historia przeoczyła wielu apostołów w Chinach, Indiach, Afryce, Ameryce Łacińskiej i wielu wśród nie-zachodnich grup ludzi, gdzie ciemności zostały odrzucone przez sługi Boże, którzy zginęli na polu walki. W Ameryce i Europie mamy znaczenie lepsze rejestry.

Na przykład, John Wesley, apostoł, który założył Metodyzm, mówił, że każdy metodystyczny kaznodzieja powinien zawsze być gotowy na to, aby głosić, modlić się i umrzeć. Pionierzy często płacą cenę, której ich następcy nie zawsze są w stanie w pełni docenić. Metodyści w Ameryce płacili kiedyś drogo za bycie chrześcijanami, którzy żyją uświęconym życiem.

Wiele lat temu modliłem się z pastorami w płd. Teksasie w starym metodystycznym kościele, który został założony przez podróżnego kaznodzieję, który doprowadził siebie do grobu i umarł młodo przynosząc ewangelię na amerykańskie kresy. (Większość takich metodystycznych kaznodziejów nigdy nie ożeniła się i zginęła wcześnie, przed trzydziestką).

Decyzja pójścia za Jezusem znaczyła dla Dwunastki to, że pozostawili swoje sieci – zawodowe bezpieczeństwo – i pozostawili swoją reputację poza sobą podejmując ryzyko przyszłej walki. Wszyscy z tej Dwunastki, poza jednym, zginęli straszliwą śmiercią, ponieważ głosili królestwo Boże bezkompromisowo. Dobrą wieścią jest to, że drugą stroną cierpienia, jeśli zniesiemy je właściwie, jest dojrzałość i chwała. Jezus cierpiał więcej niż ktokolwiek z nas kiedykolwiek może lub będzie cierpiał. Dlatego został ukoronowany chwałą: Widzimy Go  ukoronowanego chwałą” (Hebr.2:9). Kiedyś Pan powiedział do mnie:

Każda korona najpierw pojawia się jako korona cierniowa.

Twoje cierpienie w służbie Chrystusowi jest bramą do doświadczania Bożej chwały w życiu i służbie. Dlaczego? Ponieważ, gdy zachowasz wiarę pomimo tego wszystkiego, Bóg da ci w zamian więcej łaski. Łaska poprzedza chwałę. Jest to obietnica dana w 1 Ptr. 4:13-14. Zwróć uwagę na to, że chwała jest proporcjonalna: w tej samej mierze. Bóg jest precyzyjny w Swej mierze udzielania chwały świętym.

Dokładnie pasuje do stopnia wiernego trwania okazanego przed aniołami i ludźmi. Więcej cierpienia równa się więcej chwały. Więc, raduj się!


Powiadam wam, aby znieść cierpienia pochodzącego z tego współczesnego świata, które z pewnością będą wyrządzane Bożym świętym apostołom, aby manifestowało się życie Jezusa w naszych śmiertelnych ciałach, aby ostatecznie usunąć wszelki strach przed śmiercią, musimy dotknąć chwały Bożej.

______________________________

раскрутка

Laska Boża

Frangipane Francis

(Od tłumacza: jest tutaj użyta gra słów. Angielskie „staff” oznacza zarówno personel, zespół ludzi, grupa jak i laska. Całe to nauczanie oparte jest na tym słowie, które powtarzając się stale oznacza te dwie różne rzeczy).

Wyobraź sobie kościelny personel, w którym każdego najważniejszym celem jest osiągnąć podobieństwo do Chrystusa. Jak wyglądała by praca z tą grupą ludzi, którzy nie tylko wypełniają swoje obowiązki, lecz gorliwie sięgają do Chrystusowej pokory i zbawczego życia modlitewnego. Dodaj to tych cnot, którym są oddani, dążenie do osiągnięcia nieurażającej relacji z innymi. Czy można mieć jakiekolwiek wątpliwości, że z takim zespołem Bóg mógłby zmienić świat?

Zanim powiesz, że jest to niemożliwe to wiedz, że opisuję mój własny zespół, zarówno w kościele jak i w towarzyszących nam służbach. Kluczem jest ich udział w “In Christ’s Image Training” (Szkolenie na obraz Chrystusa).  O ile nikt w tej grupie nie jest doskonały i my wszyscy musimy dopasowywać indywidualne obdarowania do potrzeb służby to przemożną wizją jest prawdziwie stać się jak Chrystus. Nie zawsze tak było. Niemal jak w każdym kościele przeżywaliśmy nasze konflikty, walki i niedojrzałość. Kilka razy cierpieliśmy z powodu “infekcji w grupie”. W ciągu lat nauczyliśmy się jednak kilku rzeczy, które okazały się nieocenione zarówno do kształtowania wizji jak i właściwych postaw. Z pomocą Pana, wcieliliśmy niektóre z tych rzeczy do naszej szkoły on-line oraz związku służb.

Czasy starożytne.

Zgodnie ze słownikiem “personel” to: “grupa asystentów managera, władza wykonawcza, lub inny osoba u władzy (z autorytetem) (The American Heritage Dictionary). Początkowo jednak nie była to grupa ludzi, lecz duża, prosta wygładzona gałąź, na której mógł się opierać podróżnik podczas marszu. Zadaniem laski (staff) było podpieranie, pomoc w utrzymywaniu równowagi i równocześnie broń chroniąca podróżnego. Dzięki temu prostemu początkowemu znaczenia możemy lepiej zrozumieć obecne znaczenie słowa „personel” (staff), które stało się reprezentantem tych, którzy wspierają liderów. Podobnie jak podróżnik otrzymywał wzmocnienie, równowagę i ochronę tak i dziś pobożni liderzy powinni te same cechy odnajdywać w ludziach, którzy służą jako jego/ jej personel.

Oczywiście, gdy mówimy o liderskich/ zespołowych relacjach to lider musi być pierwszym pasjonatem jeśli chodzi o osobiste kształtowanie się na obraz Chrystusa. Nie będzie on doskonały, lecz powinien być szczerze oddany sięganiu po to podobieństwo w swym życiu. “Lider”,  z definicji, jest kimś, kto gdzieś idzie. Im wyraźniej jest widoczny cel, którym jest upodobnianie się do Jezusa, bym bardziej będzie inspirować personel do podążania za nim.

Zdumiewająca moc Bożego personelu
(Laski Bożej).

Chciałbym korzystać z błogosławieństw pobożnego personelu i dodać do tego nieco objawienia.  Pamiętacie, gdy Wszechmocny objawił się Mojżeszowi w płonącym krzaku? Pan powiedział Mojżeszowi, aby rzucił swoją laskę („staff”) na ziemię. Natychmiast zmieniła się w groźnego węża, przed którym Mojżesz uciekał – zamiast stać się ochroną dla przywódcy, stała się jego wrogiem. Moim pierwszym wnioskiem jest to, że jeśli zespół nie jest poruszony przez Boga, aby służyć jakiemuś szczególnemu liderowi, jeśli członkowie ciągle walczą z zazdrością, egoistycznymi ambicjami (p. Jak 3:16) to może on nagle obrócić się w węża z językami rozsiewającymi truciznę.

Niemniej, w tej historii czytamy, że Pan powiedział Mojżeszowi, aby podniósł węża i gdy to zrobił ten zamienił się ponownie w laskę (staff). Gdy składamy nasz personel (staff) u stóp Boga, to będzie on całkiem inny, gdy Pan każde nam go podnieść i to jest moja główna myśl. Gdy Bóg daje ci personel (staff), który On wybrał to będzie mu towarzyszyć nadnaturalna moc. Faktycznie słuchaj tego, co Pan powiedział do Mojżesza: “A laskę (staff) tę weź do ręki swojej, bo nią będziesz dokonywał cudów” (Wyj. 4:17).

Duch Święty umieścił namaszczenie w lasce Mojżesza i przy pomocy tej laski czynił on cuda.

Wielokrotnie widzimy w czasie uwalniania Izraelitów z Egiptu, że to nie sam Mojżesz wykonywał cuda, lecz działo się to poprzez jego laskę. Mojżesz wskazywał laską, uderzał w wodę i kierował nią w stronę nieba; laska była instrumentem przez który manifestowała się moc. Lecz nie tylko to, ponieważ od tej chwili laska Mojżesza otrzymała dodatkową nazwę, stała się “laską Bożą” (Wyj. 4:20;  17:9).

Modlę się; to jest objawienie dla twego serca! Nie wystarcza, by mężczyźni i niewiasty Boże byli namaszczeni – ich personel (staff) musi być laską Bożą. I nie ma większego środka do wypełnienia
ich Bożych zadań niż lider i personel, którzy decydują się na pogoń za podobieństwem do Chrystusa. Powtórzę, że jestem pewien tego, że nikt w moim zespole nie jest nawet w połowie doskonały (a najmniej ja sam), niemniej jednak pastorzy, starsi, diakoni i liderzy poszczególnych służb w naszym kościele, przeszli przez  “In Christ’s Image Training”. Wyraźne osiągnięcie podobieństwa Chrystusa stało się naszym, wspólnym celem.

Każdy z nas jest szczery w dążeniu do osiągnięcia pokory Chrystusa, umocnienia w Jego odkupieńczym życiu modlitewnym oraz osiąganiem jedności, która nie rani. Pamiętaj o tym, że nie siedzimy na szczycie góry w modlitwie przez cały dzień. Często jesteśmy testowani nieprzekraczalnymi terminami – poniedziałkowe poranki, piątkowe popołudnia oraz czasy gwałtownej ekspansji i wzrostu. Zawsze jest jakaś walka skierowana na wyolbrzymienie spraw ubocznych. Nawet jeśli czujemy się nieco z boku głównej drogi to kompas naszego serca zawsze wskazuje na ścieżkę ku podobieństwu do Chrystusa. Zawsze znamy drogę powrotną.

Bez tak skoncentrowanego personelu (staff) błogosławieństwo i moc, których teraz doświadczamy nie pojawiły by się. To właśnie dlatego piszę do ciebie, drogi przyjacielu: chcę oglądać błogosławieństwo jakim my się cieszymy rozchodzące się w każdym kościele, grupie modlitewnej i służbie, w których twój personel (staff) ma te wspólne wartości a twój kościół wzrasta w podobieństwie do Chrystusa. Pamiętaj o tym, że potencjał jaki towarzyszy takiej skupionej na Chrystusie jedności jest nieograniczony! (p. Mat 18:19).

Oferujemy więc nasze szkolenie pastorom, liderom i szefom służb za specjalną cenę i większą elastyczność.

Możesz przeprowadzić swój zespół przez In Christ’s Image Training w następujący sposób:

Poziom I: lekcje online –cotygodniowy list e-mail

Za szczególną opłatę 75$ na osobę możesz pomóc grupie 4 lub więcej członków twojego personelu czy grupy modlitewnej (normalnie kosztuje to 85$  na osobę).

Każdy uczestnik będzie otrzymywał przez 6 miesięcy regularne pełne mocy szkolenie poprzez e-mailowe nauczanie. Ty sam jako ich pomocnik, otrzymasz 39 nauczań na płycie CD lub kasetach, aby powielić je dla swoich studentów. Zacznij od swojego pastorskiego zespołu wraz z ich żonami, następnie zajmij się poprzez to studium wstawiennikami i diakonami.

Jeśli jesteś liderem grupy modlitewnej lub para-kościelnej służby przeprowadź swój zespół przez to szkolenie. Możesz też szkolić większą grupę głównych liderów z każdego oddziału twojego kościoła/organizacji. Naszym zdaniem ten półroczny kurs jest najbardziej skuteczną formą. Po skończeniu uczestnicy otrzymają certyfikaty „In Christ’s Image Training” i zostaną zaproszeni do kontynuowania na następnym Poziomie szkoły. Więcej informacji jest dostępnych na naszych stronach www.icitc.org

Poziom I: podręczniki  „Basic Traning” („Szkolenie podstawowe).

Ten sam kurs, co on-line, tylko przy pomocy podręczników. Po prostu zamawiasz książki i płyty CD czy kasety magnetofonowe i używasz ich do szklenia twojego kościoła w twoim tempie i według twojego rozkładu. Jeśli studenci zechcą otrzymać certyfikat lub kontynuować naukę na wyższych poziomach, muszą zdać pełny egzamin końcowy.

Informacje na temat cen są dostępne na naszych stronach.

3. Nowość! Poziom I  – dwuletnia licencja.

Możesz wykupić od ICIT dwuletnią licencję i przeprowadzić dowolną ilość uczestników przez kurs Poziomu I za niską cenę.

Ten program jest szczególnie pomocny, jeśli masz długoterminowy cel, aby wprowadzić możliwie największą ilość członków twojego zboru do podobieństwa w Chrystusie. Zobacz naszą „Licensing Comparison Chart”, aby sprawdzić jak wiele można zaoszczędzić dzięki tej opcji.

Pamiętaj: celem szkolenia poziomu i jest skupienie się na osiągnięciu podobieństwa do Chrystusa zarówno jeśli chodzi o charakter jak i moc jak i właściwą Jemu pokorę, odkupieńcze życie modlitewne i jego nie urażającą jedność z innymi chrześcijanami.

aracer.mobi

Poddani Chrystusowi

Frangipane Francis

Jest taki nieczysty duch, którego jedynym celem jest przekonać cię, że on jest Bogiem. Brzmi bardzo podobnie do Boga i gra na naszych słabościach, grzesznych myślach i pragnieniach. Jest posłany po to, aby zwodzić tych, którzy mają silny dar wstawiennictwa i usiłuje zdobyć dostęp do naszego serca i umysłu, aby wykorzystać nasze modlitwy do zadawania ran Ciału Chrystusa. Jednym z jego celów jest spowodowanie, aby nasze usta weszły w zgodę z rzeczywistością ciemności.

Ten demon może siebie prezentować jako dar rozróżniania czy nawet proroczego objawienia. Może zacząć od schlebiania ci i usiłowania przekonania cię, że jesteś jednym z niewielu, którzy rzeczywiście słyszą głos Boży i mówią w Jego imieniu. Stara się on tak wynieść twoją opinię o sobie, abyś stanął ponad tymi, którzy mają być twoimi nauczycielami czyniąc cię w ten sposób niepodatnym na naukę. To tylko kilka sposobów działania tego ducha.

Ten demon znany jest jako duch religijny.

Lecz niech cię jego nazwa nie oszuka – jest subtelny i destrukcyjny. Chce zdobyć dostęp do twoich ust, aby uruchamiać na ziemi piekielne destrukcyjne moce. Stara się również o dostęp do twojego serca poprzez wszystkie dziedziny twojego życia, które nie są poddane Chrystusowi, czy każdą część serca, która stwardniała przez obecność oziębłej miłości.

Widziałam jak ten duch zwiódł wielu szczerych, Bożych ludzi i używał ich do dzielenia i niszczenia kościoła. Oni czuli, że otrzymali “posłanie od Boga”, że inni w Ciele Chrystusowym nie są duchowo w porządku lub mają “ukryty grzech”.

Być może zaistniała jakaś niezgoda z kościołem czy kimś z kościoła, lecz zamiast chodzić w prawdziwym przebaczeniu, noszą wobec nich urazę w sercu. Zamiast modlić się o nich, zaczęli modlić się przeciwko nim, prosząc Boga, aby ich osądził. Oni mogą nawet czuć, że “wiedzą” jaki będzie Boży osąd nad nimi i modlić się zgodnie z tym, co czują, żeby się to stało. Wierząc, że walczą przeciwko zwierzchnościom, prowadzą wojnę przeciwko swoim braciom i siostrom w Panu. Lecz oni faktycznie walczą przeciwko Samemu Chrystusowi.

Słyszałam ludzi, którzy mówili, że “Bóg” powiedział im, że ON zamierza zniszczyć takiego, a takiego, służbę czy kościół, lecz zamiast szczerego przerażenia tym wydarzeniem i modlitwy przeciwko niemu, miałam wrażenie, że nie pragnęli oni niczego lepszego niż zniszczenie tych ludzi czy organizacji.

Nie zdając sobie sprawy z tego, weszli wzgodę z mocami ciemności. Zamiast stanąć w wyłomie za swymi braćmi czy  siostrami, postrzegają ich jako będących poza Bożym zasięgiem. Nieświadomie umieścili ich w kategorii “niezbawialnych”. Może im się nawet wydawać, że ci ludzie stoją na drodze do pełnego ujawnienia Bożej mocy w kościele i po to, aby “pomóc” Bogu, modlą się o ich usunięcie. Zamiast wierzyć w to, że Boże miłosierdzie weźmie górę w życiu brata, czują, że nie jest on tak “duchowy” jak powinien, zatem decydują w sercu, że Bóg musi chcieć usunąć ich. BOŻE SERCE NIE JEST TAKIE!

Modlitwa duszewna, egoistyczna

Modlitwy, które są poza Bożą wolą i które są zgodne z egoistycznymi pragnieniami naszego własnego serca nazywane są modlitwami duszewnymi. Gdy modlimy się przeciwko komuś, powodujemy, że moce ciemnością są zwalniane na tych ludzi. Może to wywołać u nich straszliwą walkę. Jest to czarownictwo i jeśli paramy się tym, otwieramy nasze własne życie na niszczące duchy, aby wróciły i zrujnowały nasze własne życie.

Nie sądźcie, abyście nie byli sądzeni. Nie potępiajcie, a nie będziecie potępieni. Przebaczajcie, a zostanie wam przebaczone (Łuk 6:37) “Ponieważ jaką miarą mierzycie taką i wam odmierzą” (Łuk 6:38).

Jest to bardzo niebezpieczne, aby zakładać, że znamy Bożą wolę dla kogoś innego i modlić się, aby się to wydarzyło. Może się okazać, że walczymy przeciw Bożej woli w ich życiu. Zawsze powinniśmy potwierdzać
to, co czujemy, że usłyszeliśmy w duchu, pokojem Bożym. Jeśli nie mamy pokoju wobec tego słowa, które otrzymaliśmy, jeśli nie pochodzi ono z serca pełnego szczerej miłości do braci, to powinniśmy je odrzucić.

Duch religijny.

Jest to ten sam duch, który prowadził Pawła do prześladowania pierwszego kościoła. Gdy nękał drobną grupę zwaną nazareńczykami, szczerze czuł, że działa dla Boga. Zabijał i wtrącał do więzień setki uczniów Chrystusa i czuł, że robi dobrze. Był głęboko przekonany, że wypełnia wolę Bożą. Paweł był przekonany, że wie, co jest dobre i, że ci chrześcijanie byli źli. Co więcej, wierzył, że musi zniszczyć ich i czuł, że jest to zadanie zlecone mu przez Boga Lecz gdy Pan objawił mu się na drodze do Damaszku, pokazał mu, że nie walczył o prawdę, lecz na rzecz mocy ciemności.

Co musiał przeżywać Paweł, gdy dowiedział się o prawdzie swoich działań? Tak bardzo pragnął walczyć dla Boga, a jednak okazało się, że walczył przeciwko Niemu. Jakże musiał cierpieć z powodu swego grzechu; jego smutek musiał być niezmierzony. Niemniej jednak, pokutował i zmienił się z największego prześladowcy pierwszego kościoła do największego jego obrońcy.

Również i my możemy odwrócić się od modlenia się o Bożą karę dla tych, których nie akceptujemy i zacząć modlić się o Bożą wolę i miłosierdzie, aby stały się widoczne w ich życiu. Możemy być poprowadzeni przez Ducha Świętego do prawdy w Bożym słowie, które mówi: “Mądrość, która jest z góry, jest przede wszystkim czysta, następnie miłująca pokój, łagodna, ustępliwa, pełna miłosierdzia i dobrych owoców, nie stronnicza, nie obłudna. A owoc sprawiedliwości bywa zasiewany w pokoju przez tych, którzy pokój czynią (Jak. 3:17-18).

Niezwykle ważne jest, abyśmy strzegli naszych serc miłością Bożą, ponieważ “miłość zakrywa mnóstwo grzechów” (1 Ptr. 4:8). Pan ostrzega nas w ew. Mat 24:12, że miłość wielu oziębnie z powodu wzrostu bezprawia. “lecz kto wytrwa do końca zbawiony będzie” (w. 13).

Jedynym sposobem na ustrzeżenie naszych serc jest ich silne związanie z Panem. W każdym miejscu naszego serca, które nie jest poddane Panu są obszary podatne na działanie przeciwnika.

Nie wolno na modlić się o innych z poczuciem frustracji czy gniewu. Największą i najbezpieczniejszą modlitwą, jaką możemy się modlić o siebie i innych jest “NIECH SIĘ DZIEJE WOLA TWOJA!” Nie ich czy nasza wola, lecz módl się gorliwie o to, aby Boża wola wypełniła się w ich życiu.

Bóg będzie cię błogosławił.

Jeśli czujesz, że zostałeś ofiarą duszewnej modlitwy czy czarów, możesz czasami czuć ciężar lub złowieszcze poczucie niepowodzenia. Możesz przeżywać zwiększone walki w relacjach, doświadczenie zamieszania czy przytłaczające poczucie zniechęcenia. Lecz, odwagi, połowa zwycięstwa to wiedza o tym, co cię atakuje.

Podoba się czy nie, będziesz musiał modlić się za tych, którzy modlą się przeciwko tobie. Módl się o to, aby ich słowa skierowane przeciwko tobie były bezsilne i aby przestali modlić się poza wolą Boga. Proś Boga, aby ich błogosławił swoją obecnością, miłością i miłosierdziem.

Przede wszystkim, musimy przebaczać, ponieważ w rzeczywistości oni nie zdają sobie sprawy z tego, co robią . Są ofiarami nieczystego ducha tak samo jak i my. “Nie walczymy z ciałem i krwią” (Ef. 6:12), co znaczy: nie walczymy ze sobą nawzajem, lecz “zmagamy” się z Szatanem i jego demonami. Przeciwnik jest naszym wspólnym przeciwnikiem i nie walczymy w naturalnej lecz w nadnaturalnej rzeczywistości.

Pokutuj z wszelkiego nieprzebaczenia jakie możesz utrzymywać przeciwko nim czy komukolwiek innemu i proś Boga, aby dał ci bezwarunkową miłość do nich. Jeśli to możliwe, bądź dla nich zachęceniem – będzie im bardzo trudno trwać w nienawiści jeśli zareagujesz na nich w miłości. Uwaga: Może zająć trochę czasu zanim duchowa atmosfera wokół ciebie zostanie oczyszczona z wszystkich ich modlitw, zatem trwaj w modlitwie często, aby okryć się ochroną.

Ostatecznie, obserwuj jak Bóg błogosławi ciebie, przez to wszystko, ponieważ w obliczu doświadczeń jest w nich błogosławieństwo jeśli poddamy się Bogu. Jeśli przeciwnik wybrał cię na cel, bądź zachęcony, ponieważ musi on wiedzieć coś potężnego o twojej przyszłości, inaczej nie zwracałby sobie głowy nękaniem ciebie.

сайта

Kłamstwo – 9

Ewangelia HUMANIZMU

Czym jest humanizm? Jest wszędzie wokół nas. Jest dominującym duchowym kredo większości zachodniego społeczeństwa; szerzy się w mediach, edukacji, medycynie – wszędzie. Co smutne – przeniknął w ostatnich latach w znaczny sposób także do kościoła.

W humanistycznym myśleniu to raczej CZŁOWIEK jest centrum wszystkiego niż Bóg. Wszystko kręci się wokół tego, aby uszczęśliwić CZŁOWIEKA.
Mowa o „GRZECHU” sprawia, że ludzie czują się nieszczęśliwi i winni – zatem jest to „złe”, aby być tak ‘osądzającym”, i głosić ostro przeciwko grzechowi.
Humanizm jest bardzo tolerancyjny, mówi: „Oni nie ranią nikogo, niech sobie robią, co chcą”. W rzeczywistości „TOLERANCJA” i „SZCZĘŚCIE CZŁOWIEKA” są wielkimi mantrami humanizmu.

W jaki sposób ta podstępna filozofia wdarła się do kościoła?
Za każdym razem, gdy słyszysz ewangelistę brzmiącą jak telewizyjne reklamy to jesteś świadkiem inwazji humanizmu. Usłyszysz jak mówią:

-Bóg chce CI dać fascynujące życie. Bóg chce CIĘ błogosławić. Bóg chce zabrać wszystkie TWOJE zranienia a dać CI szczęśliwe życie…”

Oczywiście, to wszystko jest prawdą, lecz to co się tutaj dzieje to przeniesienie NACISKU ze „zbawienia od grzechów i sądu” na to, że „Bóg chce cię błogosławić i uszczęśliwić”.
Nie skupiamy się już na tym, że nasze grzechy obrażają Boga, i że KRZYŻ jest jedynym ratunkiem. Przesłanie staje się raczej „komercyjną pastą do zębów” – używaniem Jezusa jako środka do szczęśliwego i udanego życia. Staje się po prostu środkiem do wypełnienia naszych egoistycznych potrzeb. Chodzi tylko o to, „co ja mogę z tego mieć”?

Jak odkrył przemysł reklamowy jest mnóstwo pieniędzy i powodzenia w „usuwaniu negatywów” i podkreślaniu wyłącznie pozytywnych i szczęśliwych rzeczy i mnóstwo współczesnych kaznodziejów zdaje się iść ręka w rękę z humanistyczną falą przypływową – głosząc wyłącznie „błogosławieństwo i łaskę”, a zapominając o przekonaniu o grzechu i „braniu na siebie krzyża”. No, przecież nie chcemy nikogo „zgorszyć”, prawda?

Lecz to nie jest to co Jezus i apostołowie głosili. Głosili „grzech, sprawiedliwość i sąd” w bardzo bezpośredni i przeszywający sposób.
Często jest to wyraźnie widoczne, że ich słuchacze byli bardzo urażeni – podobnie jak to miało miejsce w przypadku głoszenia proroków Starego Testamentu. Oni głosili prawdziwą pokutę „przeliczanie kosztów” i zostawienie wszystkiego. Lecz dziś, wiele kościołów za taką mowę nigdy nie zaprosiło by cię ponownie i w ten sposób dojrzało do zwiedzenia.

Bóg nie jest w pierwszej kolejności zainteresowany ludzkim szczęściem. Jego bardziej interesuje nasza ŚWIĘTOŚĆ, lecz dla wielu kaznodziei „Łaska i Błogosławieństwo” stały się receptami na sukces i wielu obecnie podąża tą szeroką i zwodniczą ścieżką. Całkiem sporo z nich nauczyło się nawet jak podnosić głos w taki sposób, abyś MYŚLAŁ, że głoszą w mocy i wyzywająco, lecz gdy przebadasz to, co mówią, to jest w tym znacznie więcej formuły „błogosławieństwa i ekscytacji”.

Smutne jest to, że kościół karmi się tymi „cukrowanymi odpadami” bardzo szybko stając się skrajnie „tłusty’ i letni.

Apostoł Paweł napisał: “Albowiem przyjdzie czas, że zdrowej nauki nie ścierpią, ale według swoich upodobań nazbierają sobie nauczycieli, żądni tego, co ucho łechce” (2 Tym 4:3)/

Muszę powiedzieć, że nie było w historii takiego czasu, aby tak rażąco wypełniało się to Pismo niż dziś. Mamy literalnie STERTY „występujących” nauczycieli, nie kończące się konferencje. Niemal każdy łaskocze uszy chrześcijan i ciągnie z tej „żyły złota” bardzo dobre pieniądze za to, co robi. Gdybyś usuną zdolność do „łaskotania uszu” to połowa kaznodziejów w Ameryce znalazło by się bez pracy w ciągu jednej nocy.
Nie mieliby niczego do powiedzenia. Oni poświęcają niemal CAŁY CZAS głoszenia na „sympatyczne” i ekscytujące rzeczy do łatwowiernych chrześcijan, którzy szczęśliwi dają na opłaty rejestracyjne i na składki, I na „drugą ofiarę”, I POTEM kupują zestawy kaset za wygórowane ceny. ‘Swędzące uszy?” – mamy tego aż do przesady, dziś. Niestety przypomina się stare powiedzenie o
„zabawianiu siebie samych, aż na śmierć”.

W ten sposób humanizm zdominował kościół.

Co, zatem, robi Bóg w takim stanie rzeczy? To samo co zawsze, robił. Znajdzie gdzieś takich, których umieści na końcu pustyni na kilka lat i wyszkoli ich, aby byli grupą „Janów Chrzcicieli” na taki czas jak ten. We właściwej chwili wyjdą z nikąd mówiąc przenikające i bezkompromisowe słowo „POKUTUJCIE!”

Takimi byli Finney’owie, Wesley;owie i Whitefiled`owie w minionych wiekach. Historia przebudzenie jest historią Bożych proroków pojawiających się w Jego wyznaczonym czasie.

Jest taka cięta wypowiedź A.W.Tozera, którą zawsze lubiłem:

„Bóg zawsze miał takich swoich specjalistów, których głównym przedmiotem troski było moralne załamanie i upadek duchowego zdrowia narodu czy kościoła. Tacy ludzie jak Eliasz, Malachiasz i inni tego rodzaju, którzy pojawiali się w krytycznych momentach historii, aby karcić, gromić i napominać w mieniu Bożym i sprawiedliwości… Taki człowiek zwykł być tak drastyczny, radykalny i czasami gwałtowny, że zdumiony tłum, który zbierał się wokół, aby obserwować szybko określał go jako skrajnego, fanatycznego i negatywnego, i w pewnym sensie tak było. Był skupiony, surowy, bez cienia strachu i takich cech wymagały okoliczności. Niektórych szokował, innych napawał strachem i zrażał wielu, lecz wiedział dobrze, kto go powołał i w jakim celu został posłany. Jego służba przeznaczona była do sytuacji krytycznych i ten fakt decydował o tym, że był inny, oddzielony”.

(-Ze wstępu Tozer’a do  'Why Revival Tarries’ Ravenhill’a).

Humanizm jest “niewidzialny przeciwnikiem”, który przejmuje współczesny kościół. Jest to „ewangelia egoizmu”, która infiltruje przez swoją subtelność i przebiegłość, a ludzie tak bardzo to kochają. Lubią ludzi, którzy wywołują u nich śmiech, a unikają tych, którzy będą wywoływać u nich płacz.
Dominująca filozofia duchowa zachodu pomału staje się równie dominująca
w kościele. Czy znajdą się mężowi i niewiasty, którzy będą mieli odwagę „podnieść standardy” przeciwko ultra – POPULARNEMU zwiedzeniu – i będą głosili
prawdę? I tacy kaznodzieje, którzy będą śmieli zrazić ludzi, jeśli to będzie konieczne, lecz swego Boga nigdy?

Musi nadejść taka chwila, gdy tacy prorocy znowu odnajdą się. Modlę się o to, aby stało się to szybko, ponieważ jesteśmy naprawdę w krytycznej sytuacji – tak złej czy nawet jeszcze gorszej niż wielu, którzy byli przed nami.

Niech powstaną Janowie Chrzciciele!

Niech was Bóg błogosławi. Najlepsze życzenia w Chrystusie

Andrew Strom.

сайт

Opuszczam ruch 'Chrześcijanie poza kościołem’

Strom Andrew

Nastąpiła zmiana: teraz jest już czas na „WCHODZENIE do”, a nie na wychodzenie.

W zeszłym roku publicznie stwierdziłem, że opuszczam ruch „Proroczy”, którego częścią byłem przez ponad dziesięć tal . Z perspektywy wiem, że była to właściwa i konieczna decyzja. Czasami publiczne „zostawienie za sobą” czegoś jest ważne. Niemniej, nie chciałbym być teraz znany jako ktoś stale „wychodzący” z czegoś, jestem więc zmieszany będąc zmuszony do jeszcze jednego, podobnego ogłoszenia, zaledwie rok później, lecz Bóg kładzie to na moim sercu od pewnego czasu.

Ostatnio coraz bardziej niewygodnie czułem się z następnym ruchem, z którym związane było moje nazwisko przez wiele lat. Na naszej witrynie internetowej nazwaliśmy to ruchem „Out-of-Church” (Książka A. Strom, „Out of Church Christians”, którą zatytułowałem: „Chrześcijanie bez kościoła” – przyp. tłum.), choć ostatnio Geroge Barna zaczął nazywać to „Rewolucją”. Nie jest to dokładnie to samo, lecz w znacznym stopniu pokrywa się. Będąc znany jako sympatyk i poplecznik tego ruchu nadszedł dla mnie czas na to, aby publicznie stwierdzić, że opuszczam go. Nie mogę już więcej być uważana za człowieka, który popiera coś, co jest w sposób fundamentalny anty-nowotestamentowe.

Proszę nie myśleć, że tutaj mówię o ruchu „kościołów domowych”. Nie do tego się tutaj odnoszę, choć mam również pewne obawy, co do tego ruchu, lecz nie o tym mowa tutaj.

Przez ostatnie 20 lat byłem zaangażowany w pracę z grupą ludzi, którzy opuścili swoje kościoły – często tylko po to, aby pozostać w swego rodzaju indywidualizmie typu: „ja i Bóg”. Nie mogę być już dłużej przyznawać się tego myślenia. Problemem polega na tym, że widzę, iż kształtuje się „pustynna” mentalność i wielu wydaje się trwać w tym na zawsze. Nie ma prawdziwego „Żywego Kościoła”, i nie ma prawdziwego „Przywództwa” i zauważyłem, że właśnie z tego powodu NIC SIĘ NIE DZIEJE. Upływa rok za rokiem i NIC.

Dlaczego tak się dziej? Ponieważ „Ciało” i „Przywództwo” są niezwykle ważne dla podstaw nowotestamentowego chrześcijaństwa. Bez tych dwóch rzeczy po prostu nigdzie nie zajdziemy. Myślę w ten sposób: czyż nie jest to wzór, który widzimy bezpośrednie w Dziejach Apostolskich? Dla wielu rewolucja „Out-of-Church” to coś nowego, lecz dla mnie jest to bardzo stara, ponad 20 letnia obserwacja, o której muszę wam coś powiedzieć: TO NIE DZIAŁA.

Nie jest to przeniesienie do rzeczywistego nowotestamentowego „Żywego Ciała”. Nie prowadzi to to Przebudzenia, nie prowadzi do przemiany kościoła. „Rozprasza” zamiast „gromadzić”, prowadzi do tego, co ja nazywam chrześcijaństwem „bezkształtnego tłumem”. Innymi słowy: Ciało Chrystusa staje się rozproszoną masą indywiduów, bez formy czy kierunku działania – „ludzi robiących to, co im się wydaje właściwe we własnych oczach”. Nie wiem czy będziemy w stanie znaleźć coś bardziej przeciwnego do prawdziwego Żywego Ciała.

Wielu ludzi mówi, że jeśli mamy mieć liderów, to muszą oni być prawdziwymi „sługami”. Amen! – w pełni się zgadzam. Lecz Nowy Testament stwierdza również, że potrzebujemy „Ojców” w wierze (- którzy poprawiają, dyscyplinują i nauczają), jak również prawdziwych „pasterzy”. Z mojego doświadczenia wynika, że ci, którzy chcą „sług” – bez „ojców” i „pasterzy” – są często ludźmi, którzy mają w swych sercach głęboką warownię „BUNTU” – co starają się ukryć pod dobrze brzmiącymi mowami (jak ja sam to kiedyś robiłem).

I tego właśnie ten ruch jest pełen: dobrze brzmiących mów. Zobaczysz to również w książce G.Barna „Rewolucja”; słychać tego wszędzie pełno w ruchu „Out-of-Church”. Kolosalne żądania ogłaszają ci, którzy po prostu „wyszli” – i faktycznie „SĄ kościołem, bez CHODZENIA do kościoła” itd. Ktoś mógłby myśleć, że „wyjście” jest rozwiązaniem wszystkiego, co nam dolega. Jak obserwuję to już od 20 lat – nic bardziej mylnego.

Fakty są proste: jeśli twoje myślenie i zachowanie jest zasadniczo „przeciw-Ciału” i „przeciw-liderom” to nie oczekuj, że dojdziesz gdziekolwiek. Nie spodziewaj się również, że Ciało Chrystusa gdziekolwiek zajdzie. Nie zostaliśmy stworzeni, aby być „bezkształtnym tłumem”, lecz po to, aby być zjednoczoną armią z liderami, kierunkiem i zespołową pracą – zdobywającą królestwo ciemności „połączonymi siłami”. Zjednoczeni razem jesteśmy bardzo silni – ponieważ Bóg zaplanował, abyśmy byli „Ciałem”. Podzieleni na „indywidualistów” jesteśmy słabi i nieskuteczni. Dlatego w Księdze Dziejów Apostolskich wierzący jednoczyli się pod przywództwem „LIDERÓW”. To właśnie „LIDERÓW” Bóg używał jako kleju utrzymującego wszystko razem. Po prostu tak zawsze było.

Czy jesteś kimś, kto ma problemy z koncepcją jedności pod przywództwem? W takim przypadku nie oczekuj, że weźmiesz udział w nadchodzącym poruszeniu Bożym. – Twoje motywacje są całkowicie sprzeczne z Nowym Testamentem.

Niemniej, czy ja odczuwam sympatię dla tych, którzy czują się jak „wyrzutki” w kościele. Czy czuję sympatię dla tych, którzy szukają i szukają, i wydaje się, że nie mogą znaleźć kościoła, który stałby na solidnych biblijnych fundamentach? Z pewnością, tak. Przez cały czas wielu ludzi pisze do mnie, mówiąc, że obeszli wszystkie kościoły w okolicy i wszystkie z nich to albo „martwe” tradycyjne kościoły albo jadące na uczuciach, nadmiernie „charyzmaniatyczne” (tak, jestem pełnym Ducha sam, lecz muszę przyznać, współczesny ruch charyzmatyczny jest w wielkim zamieszaniu) i to jest wielki problem – dokąd ci ludzie mają iść?

Faktem jest, że to, co popularyzuje G.Barna jako nową „Rewolucję w wielu przypadkach nie wydaje się być aż tak wielkie. Często jest jest to sprawa kościoła, który tak upadł, że wielu z jego najlepszych ludzi jest zmuszonych do odejścia i to bez powrotu. Czy to brzmi dla ciebie jak wielka „Rewolucja”? Rzeczywistym problemem jest, jak zresztą i sam Barna stwierdza wielokrotnie, KRYZYS PRZYWÓDZTWA w zachodnim kościele. Po prostu niemożliwe jest przyjąć, aby sprawy potoczyły się aż tak źle, gdyby było inaczej.

Gdzie więc szukać odpowiedzi? Z pewnością nie jest to ani odrzucenie koncepcji „Ciała”, ani „przywództwa”. Taka opcja nie wchodzi w ogóle w rachubę, lecz musi być jakiś „nowy” sposób, w jaki Bóg udzieli odpowiedzi odstępczemu kościołowi. Wielokrotnie mówiłem, że to, co nadchodzi na zachód to nie jest tylko Przebudzenie, lecz również „Wielka Reformacja”. Bóg nie może mieszkać wraz z letnik kościołem. Jest już blisko wprowadzenia wielkiej „zmiany”, a w czasie Reformacji Bóg zawsze zajmuje się tymi dwoma sprawami – „Ciałem” i „Przywództwem”. On wzbudza coś NOWEGO.

O co mi chodzi? Po prostu to, że „wyjście” nie jest odpowiedzią. Sprawa raczej polega na tym, czy „wejdziesz” do nowych rzeczy, które Bóg chce robić. To jest zawsze kluczowa sprawa i, powiadam wam, jeśli macie jakiś problem z „Ciałem” lub „Przywództwem” to wasze szanse na „wejście do” są niemal równe zeru. Nie da się po prostu wejść do nowotestamentowego chrześcijaństwa bez tych dwóch elementów.

Nie znam ciebie, lecz mam wielkie oczekiwania, co do tego nadchodzącego, 2006 roku. Głęboko wierzę, że możemy być blisko przeżycia przełomu w „nowych rzeczach”, które Bóg chce ustanowić. Jedno jest jednak pewne: jeśli naprawdę nie chcemy PROWADZIĆ lub być PROWADZONYMI to wierzę, że możemy rzeczywiście zapomnieć o swoim udziale w tym nowym dziele. Tak ważne jest przywództwo w nowym poruszeniu Bożym; jest ono absolutnie niezbędne.

Przyjaciele, czy możecie pojąć ten krytyczny fakt:

– Nastąpiła zmiana: teraz jest już czas na „WCHODZENIE do”, a nie na „wychodzenie z”.

Bóg chce robić „nową rzecz” i rzeczywistym pytaniem jest to, czy twoje serce jest gotowe do tego, aby wejść i stać się częścią tego. Nie bądźcie jak Izraelici, którzy tułali się po pustyni i na niej pomarli, ponieważ nie chcieli wejść do Ziemi Obiecanej.

Bądź tym, który „wchodzi”.

Na zakończenie, muszę powiedzieć jeszcze:

Ponieważ nie mogę już dłużej ochraniać Rewolucji „Out-of-church”, którą popierałem przez wiele lat, jestem zmuszony zdjąć moją książkę „The OUT-OF-CHURCH Christians” ze strony głównej http://www.revivalschool.com

Chciałbym prosić o przekazanie tego listu do waszych przyjaciół i na inne listy, każdemu, kto może znać nasze poprzednie stanowisko. Trzeba, aby stało się to powszechnie znane, że już więcej nie popieramy Rewolucji „Out-of-Church” głównie z powodu tych dwóch spraw – „Ciała” i „Przywództwa”. Proszę więc, aby inni również o tym wiedzieli.

Zdaję sobie sprawę z tego, że ryzykujemy wywołanie gniewu i smutku wielkiej liczby ludzi, „odcinając się” do tego ruchu. Jest mi naprawdę przykro. Niemniej, wierzę, że takie jest moje powołanie, ponieważ zadaniem „przebudzeniowca” jest odnowienie i głoszenie oryginalnej ewangelii – to jest główne powołanie mojego życia.

W końcu, bardzo silnie odczuwałem, że nie mogę wejść w porządku w nowy, 2006 rok nie mając rozwiązanej tej sprawy – to jest krytyczny rok.

Czy więc należymy do lokalnego kościoła? – TAK NALEŻYMY. Czy nasza służba aktywnie poszukuje prawdziwego „Żywego Ciała” i „apostolskiej” ewangelii? TAK, AKTYWNIE. Dni pełne chwały są przed Ciałem Chrystusa – jestem o tym przekonany. To dlatego pobudzam nas do zostawienia za sobą mentalności „pustyni” i przyjęcia zamiast tego mentalności „Ziemi Obiecanej”. Teraz jest czas na „wejście”. Nie mogę pozostać z żadnym ruchem, który głosi inaczej.

Odpowiedzieć na ten artykuł można przesyłając e-mail na adres:

prophetic@revivalschool.com

Niech Was Bóg błogosławi, przyjaciele

Najlepsze życzenia w Chrystusie

Andrew Strom.продвижение

Chrześcijanie poza kościołem – Rozdział 1

Andrew Strom

Dlaczego dziesiątki tysięcy oddanych

Chrześcijan opuszcza kościoły?

Czy to jest “ruch”? Co powoduje

to światowej skali zjawisko.

Możesz kopiować tę książkę w dowolnej formie i przekazywać dalej. Niemniej jeśli chcesz opublikować ją lub jej część w innej formie czy innej publikacji, proszę postaraj się najpierw o zgodę autora.

Andrew Strom’s email: prophetic@revivalschool.com

Ta książka znajduje się w całości na stronach: http://www.revivalschool.com

Spis treści

1. Zjawisko na światową skalę.

2. Moje własne doświadczenie “pustyni”.

3. Dlaczego odchodzą?

4. “Wywołani”?

5. Kontrola i duchowe wykorzystanie.

6. Maszyna.

7. Dlaczego ‘pustynia’?

8. Niebezpieczeństwa.

9. “W kościele” , a poza kościołem.

10. Czy odpowiedzą jest “Przebudzenie”?

Copyright (c) Andrew Strom, 2003/2004. Wszelkie prawa zastrzeżone.

UWAGA: W zawiązku z ilością dostępnego miejsca spora część cytatów z emaili została w tej książce skrócona. Gdyby nie to, książka ta wyglądała by znacznie obszerniej niż obecnie! Często dysponowaliśmy miejscem na opublikowanie tylko jednego czy dwóch fragmentów z każdego – czy nawet kilku komentarzy.

Czasami konieczne było skorygowanie gramatyki czy interpunkcji czy dokonanie jakichś pomniejszych zmian. Ze względów prawnych oraz ze względu na ochronę prywatności w kilku przypadkach zostały zmienione imiona lub miejsca. W każdym przypadku, wierzymy, że pierwotny kierunek myśli i zamierzenia autorów zostały zachowane. Wszystkie emaile wykorzystane w niniejszej książce znajdują się w naszej bazie.

“ZDUMIEWAJĄCE JEST ODKRYCIE, ŻE Z GRUBSZA 10 MILIONÓW NARODZONYCH NA NOWO DOROSŁYCH CHRZEŚCIJAN [w USA] POZOSTAJE BEZ KOŚCIOŁA”

-Pollster George Barna – www.barna.org

ROZDZIAŁ PIERWSZY

ZJAWISKO O ŚWIATOWYM ZAKRESIE.

Dla mnie cały ten efekt “kuli śnieżnej” zaczął się od audycji radiowej i emaila. W marcu 2003 zostałem zaproszony przez Rhem Christian network w Nowej Zelandii do dyskusji nad wzrastającym zjawiskiem “chrześcijan (będących) poza kościołem”. Zostałem zaproszony ponieważ w jednej z moich książek opisałem moje doświadczenie pustyni i fakt, że wielu chrześcijan zdaje się decydować się na wyjście z dzisiejszego systemu kościelnego. To było zjawisko, o którym coś wiedziałem, lecz nawet wtedy niewiele zdawałem sobie sprawę z rozmiaru i zasięgu tego, co się działo.

W tygodniu, w którym wyemitowano audycję, opublikowałem artykuł na ten sam temat na naszej internetowej liście dyskusyjnej. Rezultatem było całkowity zalew korespondencji z całego świata. Poniżej e-mail, który ja wysłałem. Nie miałem pojęcia o tym, że wywoła on taką reakcję łańcuchową.

Cytat:

„EMAIL – Dot.: CHRZEŚCIJANIE „POZA KOŚCIOŁEM” -Andrew Strom. [4 kwiet. 2003].

Piszę na raczej niezwykły temat dzisiaj. W poniedziałek (31 marca) zostałem zaproszony do chrześcijańskiej  radiostacji “Christian Radio show” w Nowej Zelandii do przedyskutowania zjawiska wzrastającej na zachodzie liczby chrześcijan pozostających “poza kościołem” – ludzi, którzy opuścili kościoły z różnych przyczyn, lecz ciągle przyznających się do silnej chrześcijańskiej wiary. Był to bardzo interesujący wieczór a telefon rozgrzał się do czerwoności.

To zjawisko pozostawiania “poza kościołem” wzrosło obecnie do takich rozmiarów, że pisze się na ten temat książki. W rzeczywistości, kilka lat temu usłyszałem przybliżoną ich liczbę szacowaną na DZIESIATKI TYSIECY w samym tylko naszym największym mieście (Auckland). I wierzę, że tak jest na całym Zachodzie, osobiście poznałem setki takich ludzi. Zaskakujące jest to, że często są to najbardziej oddanego rodzaju chrześcijanie – modlący się, z wglądem w duchową rzeczywistość i głęboko myślący. Niemniej oni właśnie zmęczyli się “odgrywaniem’ wewnątrz naszego kościelnego systemu i wyszli. Często ich zaangażowanie sięga wielu lat wstecz, wielokrotnie bywali liderami różnego rodzaju. Lecz teraz wyszli? Dlaczego? Kościół w oczywisty sposób ma wielkie trudności z wyjaśnianiem tego i zajmowaniem się problemem. Zazwyczaj rzucane są oskarżenia typu: “Taki a taki został zraniony i ma korzeń zgorzknienia”, czasami są oni “buntownikami” , lub nie są już “graczami w drużynie” lub jeszcze gorzej – “są odstępcami” .

Lecz jeśli porozmawiasz z tymi ludźmi często okazuje się, że oni byli w kościele latami i po prostu nie mogą już wytrzymać siedzenia i przyglądania się tej samej grze po raz kolejny. BRAK BOGA jest tym co do nich dociera – nawet w najbardziej “Duchem napełnionych” kościołach.. GDZIE JEST BÓG W TYM CAŁYM DZIAŁANIU?

Z pewnością nie jest to tak, jak być powinno?

Nowe przelotne mody na programy przychodzą i odchodzą, lecz miernota i BRAK BOGA wydaje się trwać wiecznie. Cicho, często nie zauważeni przez nikogo, wymykają się drzwiami, nigdy nie wracając. Niektórzy powiedzieli mi nawet, że czuli, że Bóg “wywołuje” ich. Inni po prostu czuli, że nie mogą już znieść więcej. STAN kościoła zaważył na ich decyzji bardziej niż da się to opisać słowami. Bardzo często zaliczyli rundę po innych kościołach w nadziei, że znajdą miejsce, gdzie będą “czuli” się dobrze mimo wszystko. (Pomimo, że większość z nich ze swej natury nie należy do “turystów kościelnych”). Lecz miejsca, które odwiedzali nie wydawały się ani trochę bardziej “właściwe” niż te, które opuścili i po jakimś czasie okazywało się, że łatwiej jest pozostać w domu, z Bogiem.

Jak powiedziałem wcześniej, większość z nich nie porzuciła chrześcijaństwa wcale, a raczej współczesny system kościelny. I mówimy tutaj o ogromnych liczbach. Tysiąca myślą nad tym. Wielu czuje, jakby oczekiwali na coś.  Niektórzy z tych ludzi zaczęli społeczności domowe lub spotykają się z innymi parami przypadkowo, lecz wielu nie spotyka się z nikim i oni to postrzegają siebie jako przebywających na “pustynnym miejscu” sam na sam z Bogiem (bardzo powszechne).

Kilka tygodni temu zostałem zapytany przez pewnego pastora czy zgadzam się z tym, że to co się dzieje, może być “poruszeniem Bożym”. Jest to całkiem radykalna myśl. Wielu liderów myśli przeciwnie, bo czyż cokolwiek, co wyprowadza ludzi z “ich kościoła”, może być od Boga?

Lecz nie jest możliwe pozostawać na zawsze “samemu”. Któregoś dnia, jeśli ci ludzie zamierzają być częścią nowego poruszenia Ducha Bożego, będą musieli wyjść ze swojej pustyni i stać się częścią “CIAŁA” , które Jezus zbiera razem – “nowym bukłakiem”, który pojawi się wraz z tym nowym poruszeniem Bożym. Inaczej mogą je przegapić i jest to wielkie niebezpieczeństwo.  Jestem przekonany, że jest wielu na tej Liście, którzy mają jakieś komentarze czy świadectwa na ten temat.

Bardzo pragnąłbym usłyszeć je od was. Ten ruch staje się faktycznie znaczącym problemem w kościele.

Niech was Bóg błogosławi, przyjaciele” .

Koniec cytatu.

Przez wiele tygodni po opublikowaniu tego artykułu, byłem zasypywany mailami. Wydawało się, że krąży on po całym internecie, ponieważ wiele odpowiedzi otrzymywałem od ludzi, którzy nawet nie byli członkami naszej Listy. Tak ogromna ilość chwytających za serce historii od ludzi, którzy ciągle kochają Jezusa, lecz opuścili kościoły (w wielu przypadkach na zawsze). Jakże otwierające oczy doświadczenie! Potwierdziło mi to fakt, że jest to sprawa znacznie poważniejsza niż wielu z nas zdaje sobie z tego sprawę. Nie sądzę, żeby wielu chrześcijańskich liderów miało jakiekolwiek informacje o tym, jak wielu wierzących optuje dziś za wyjściem ze “zorganizowanej religii” .

W tej książce przeczytacie wiele z tych historii, które otrzymałem z całego świata. Aby dać wam obraz tego, jak “globalne” jest to zjawisko, oto mała próbka po prostu, aby zacząć:

Ian (Szkocja): Jesteśmy grupą 4 chrześcijan, która spotyka się w naszych domach. Byliśmy poprzednio liderami w naszym lokalnej społeczności, lecz z różnych przyczyn znaleźliśmy się poza ustabilizowanym kościołem i podobnie jak ty sam okazało się, że nie jesteśmy sami. Spotkaliśmy dziesiątki chrześcijan w całej Szkocji, którzy jadą na tym samym wózku. Większość była liderami w swych społecznościach. Ostatniego wieczoru byliśmy wraz z grupą dwóch rodzin, około 8 czy 9 osób na spotkaniu w domu.  Twoja przybliżona liczba wydaje się właściwa. Spotkałem się w Londynie z pewnym człowiekiem, który prowadził listę mailową mającą cztery tysiące członków. Słyszałem, że szacunki mogą kształtować się nawet wyżej niż te. Dla wielu, którzy ciągle jeszcze są w “kościele’ , lecz z powodu samej natury pozostawania “poza kościołem” będzie to trudne do wyceny.

Pastor Jim C. (USA): Według mojej oceny, jeśli chodzi o liczby zaangażowanych w ten ruch na jednego mieszkańca, Nowa Zelandia to zaledwie pociąganie nosem, w Ameryce jest to zapalenie płuc w pełnym rozkwicie.

Mary (-USA) Byłbyś BARDZO zdumiony liczbą obdarowanych i dojrzałych chrześcijańskich liderów, którzy NIE uczestniczą regularnie w kościele tutaj w Płd. Kalifornii. Mój mąż i ja prowadzimy grupę składającą się z 15 par od 7 lat. Tylko troje z nich ciągłe uczestniczy w kościele.

Thomas (-USA): Ja sam wraz z moją rodziną jesteśmy, jak wierzę, częścią milionów, które opuściły kościelny system i zostały wywołane przez Boga na “pustynię” . Jak wyjaśnił Pan nasze wywołanie, miał to być czas przycinania i nauczenia nas trwania wyłącznie w Nim, abyśmy mogli stać właściwie, gdy zostaniemy sprowadzeni z powrotem wraz z wielu innymi. Ciągle mamy społeczność i dzielimy się Słowem z innymi. Ciągle, pod Jego prowadzeniem, czynimy dzieła Kościoła: wychodzimy naprzeciw potrzebującym, dzielimy się Jego prawdą.

Nie jesteśmy już częścią systemu – i nie wierzę, że kiedykolwiek zostaniemy wezwani do przyłączenia się do religijnego systemu – lecz żywym, wydającym owoce ciałem.

Mike (Vineyard Church, UK): Właśnie przeczytałem “Chrześcijanie poza kościołem”. Zdumiewające – miałem od pewnego czasu stale wzrastające wrażenie, że jest to coś, co się dzieje w całej Anglii. Tak wielu chrześcijan żyjących skutecznie poza Ciałem… zawsze myślałem, że każdy kto się sam odciął w ten sposób umrze, uschnie, jak odcięty palec – a jednak ci goście nie giną czy też jeszcze nie zginęli, mimo wszystko. Jedną sprawą jest strata dla kościoła, a niebezpieczeństwo dla nich drugą – a jednak ciągle jest to pustynia. Spójrz na króla Dawida, jak musiał spędzić tyle lat uciekając po pustyni zanim jego namaszczenie mogło zadziałać, jakby było…

Donnalea (Afryka Płd.): To zjawisko dotknęło także mojego kraju. Jestem pewna, że wielu moich południowo afrykańskichchrześcijan, którzy są poza kościołem, skontaktowało się już z tobą. Pomimo, że nadal jestem w społeczności, rzeczywiście przechodziłam przez ciężki czas, gdy miała wyjść w każdą niedzielę do kościoła. Kocham Pana z całego serca, lecz chrześcijanie i współczesne chrześcijaństwo czy “kościelnictwo” działa mi na nerwy. Jestem zbyt zmęczona tymi wszystkimi programami i wiecznym brakiem poczucia tego, że Bóg to kontroluje. Desperacko pragnę poznać Boga ponownie i rzeczywiście znać Jego wolę. Jestem w społeczności w ciągu tygodnia z ludźmi, którzy opuścili kościół całkowicie i, podobnie jak w tym zjawisku, nadal są prawdziwymi chrześcijanami prawdziwie szukającymi Bożej woli.

Tony (Afryka Płd): Przeczytałem artykuł “Chrześcijanie poza kościołem” z wielkim zainteresowaniem, i powiem tak, to jest światowy fenomen. Osobiście rozmawiałem z wieloma chrześcijanami z zagranicy, z których wielu to biznesmeni (wydaje się, że społeczność biznesmenów była najłatwiejsza do identyfikowania). Tak, to co zaczęło się jako strużka, teraz bramy potopu otworzyły się i wielu z nich wyszło czy też jest w trakcie wychodzenia.

Jouko (-Finlandia): W artykule “Chrześcijanie poza kościołem” po prostu opisałeś moją sytuację. Jest również wielu takich w Finlandii. Nie wiem jakie będzie w przyszłości rozwiązanie tego dylematu.

Liz (-Zimbabwe): Otrzymałam właśnie od przyjaciółki twój artykuł i było dla mnie niezwykle interesujące odkryć, że nie tylko nasz kraj przeżywa to “zjawisko” (jeśli mogę użyć tego wyrażenia!). Jest wielu spośród nas, którzy czuli się “wywołani z kościoła” i zebrania się razem w domowych grupach, gdzie jest około 12 osób razem. Spotykamy się raz na miesiąc wraz z innymi, lecz mamy bardzo silną sieć modlitewną i codziennie kontaktujemy się ze sobą, jako że ogromne są potrzeby tutaj, w Zimbabwe.

Mark (-USA): Nadal jestem w kościelnym przywództwie i służbie muzycznej w tradycyjnym kościelnym otoczeniu, lecz wielu bardzo namaszczonych i proroczo obdarowanych moich przyjaciół wypchało się już po brzegi „odgrywaniem kościoła“ i „wypisało“ ze zorganizowanej religii. Jeden prowadzi służbę (obóz wypoczynkowy) dla pastorów, inny pasie owieczki w Kansas, a trzeci tworzy sieć internetową dla kościołów, lecz nikt z nich nie chodzi do tradycyjnych miejsc typu: „kazanie/muzyka/modlitwa/kazalnica/ławki, które nazywamy „kościołami“. Czuję w sercu swym, że ten masowy głód i ludzie idący za Chrystusem to jest Boży sposób prowadzenia spraw ku potężnym reformacyjnym przemianom.

Randy (-USA): Przeczytałam, jak wyjaśnienia się wzrost zjawiska pn.: “Chrześcijanie poza kościołem”. Oni twierdzą, że jesteśmy samotnymi strażnikami, odstępcami, nie umiemy grać w zespole, czy mamy osąd gorzknienia… nic bardziej odległego od prawdy…Gdy uczestniczyliśmy w kościele odkryliśmy – Brak Boga – Brak Mocy – Brak Ewangelii – Złe działania – Słabe Przywództwo – Złe Nauczanie – Złe programy – Brak Chrystusa – Brak uzdrowień – Brak cudów. Po prostu walka o władzę i kontrolę.

Nie potrafię powiedzieć jak wiele razy byłam traktowana w taki sposób jakbym nie szła do Nieba, ponieważ nie uczestniczę w kościele. Zatem, to smutne, gdzie zaniesiemy nasze dary, dziesięciny, naszą miłość, jeśli nie na ulice?

Znamy wielu takich, którzy opuścili kościół, którzy oddalili się jako wojownicy modlitwy, wstawiennictwa, misjonarze czy czciciele, chcą dzielić się swym darami od Boga. Ten ruch rośnie, a zatem przejmie kościół.

To, co widzisz to zaledwie wierzchołek góry lodowej.

Pat (Kanada):  Jestem wierzącą osobą będącą poza kościołem od 7 lat. Jestem również ordynowaną nie-denominacyjnego kościoła. Odwiedziłam wiele różnych kościołów w ciągu tych lat (a mówię o wielu z nich) jak prowadził mnie Pan, lecz, szczerze mówiąc, często trudno były to bardzo trudne odwiedziny. To tak, jakby wszędzie można było usłyszeć tylko szlochających ludzi i brzęk łańcuchów wokół mnie, a jednak wszyscy uśmiechają się i śpiewają o tym, jak Bóg uwolnił ich i wypełnił radością. Często chciało mi się płakać, podczas gdy wierzący wokół mnie uśmiechali się i śmiali z widoczną radością… choć w rzeczywistości bardzo niewielu z nich wydawało się dotkniętych Bożą miłością, nawet w ich własnych kościołach. Kanada ma również wielu prawdziwych wierzących, podobnie jak Nowa Zelandia, którzy nie są w kościele.

Sam (ex-Vineyard pastor, Kanada):  Mieszkam w społeczności 330.000 ludzi i populacja “chrześcijan poza kościołem” wzrosła z 6.000 do 10.000  od lata 1999….

Sue (Australia): Osobiście znam wielu silnych chrześcijan, oddanych byłych liderów, zaprzedanych Bogu, których Bóg używa poza lokalnym kościołem. Niektórzy są w grupach domowych, inni po prostu razem zbierają się regularnie. Jeśli chodzi o mnie to większość mojej społeczności jest z przyjaciółmi w Nowej Zelandii i Australii przez telefon oraz email.

Jenny (-Nowa Zelandia):  Praca z ludźmi, którzy opuścili kościoły to mój zawód pod parasolem nazwy “Spirited Exchanges” (Duchowa wymiana). Opiekuję się kilkoma grupami ludzi, aby zająć się tym, przydarzyło im się w kościołach i zmagać z wiarą i sprawami kościelnymi…

Zgodzę się z tobą – oskarżenia o “odstępstwo” i inne są całkiem nieodpowiednie i w niczym nie pomagają. Z tego, co widzę oni po prostu zadają trudne pytania po to, aby pogłębić, trwać i lepiej integrować swoją wiarę.  Również zastanawiam się czy jest w tym poruszenie Boże – ludzi którzy są wzywani do czegoś głębszego, poza odgrywaniem gier i konformistycznym stanem wiary..

Scott (Japonia – email zachowany w bazie): Jako człowiek, który przez wiele lat był zaangażowany w służbie, z kościelnym obciążeniem ponad 20 lat (od wieku 15 lat), rozumiem ludzi, którzy właśnie wyszli. W dawnych czasach powiedzielibyśmy o takiej osobie kazanie, że brakuje im oddania, o tym, że jak już ktoś został zasadzony w jednym miejscu …, i jak Bóg chce, aby wszystko było robione przez lokalny kościół… itd..

Zatem ludzie, którzy opuścili kościół byli zawsze postrzegani jako nie mający wiele do zaoferowania. Lecz jest ich tam mnóstwo. Ostatnio brałem udział w internetowym czacie i jestem zaskoczony tym, że wielu ludzi chce społeczności i kocha Boga, lecz nie chodzą do kościoła regularnie.

Anne (-USA):  W Ameryce, w niektórych miastach, chrześcijaństwo poza kościelne jest prawdopodobnie liczniejsze niż „tradycyjne“. Jest to fenomenalne zdarzenie. Czuję to, jako misyjna ewangelistka, że jest tak wiele kościelnych programów z niewielką lub żadną Obecnością Pana w kościołach, a to jest powód dlaczego ludzie opuszczają je. Jest niewiele modlitwy a bez modlitwy jest brak pasji, mocy i ognia.

Peggy (USA): Wraz z mężem jesteśmy chrześcijanami od 30 lat, ja liderem grupy domowej przez większość tego czasu, a mąż był również liderem uwielbienia. A jednak teraz jesteśmy pośród tych “poza kościołem”, który opisuje twój artykuł, pomimo, że nadal spotykamy się i modlimy z innymi wierzącymi, którzy czują to samo pragnienie czegoś bardziej realnego niż przeżywaliśmy przez znacznie dłuższy czas niż chcielibyśmy o tym pamiętać. Wołaniem naszych serc nie jest żyć wspomnieniami niesamowitej intymności z Bogiem z przeszłości, lecz odkrywanie Go na nowo i w głębszy sposób niż kiedykolwiek dotychczas. Jesteśmy zdesperowani w poszukiwaniu Go. W świetle tego pragnienia, pustka naszego kościelnego doświadczenia, kościoła do którego chodziliśmy przez 17 lat, była nie do zniesienia.

_____________________________________________________

Ponownie autor:

Jest to zaledwie odrobina tego, co otrzymałem na ten temat z całego świata. Kilka dni po opublikowaniu artykułu napisał do mnie webmaster z Francji, że przetłumaczył mój artykuł na francuski i umieścił go na francusko-języcznej witrynie. Natychmiast zacząłem otrzymywać wszelkiego rodzaju emaile w języku francuskim, których nie byłem w stanie nawet przeczytać. Pokazuje to jak ta “poza-kościelna” sprawa jest ogromna w całym zachodnim świecie. Wydaje się, że wszędzie, ludzie pragną RZECZYWISTOŚCI Boga, lecz, niestety, nie znajdują jej już w swoich kościołach. Co się dzieje?

|  Część 2 >

продвижение