Category Archives: Pozostałe

Ewolucja?#Różne artykuły

500 naukowców z doktoratami jest sceptycznych wobec Darwina#

CZUWANIE
NAD EWOLUCJĄ

500
naukowców z doktoratami jest sceptycznych wobec Darwina

Wzrastająca
liczba sygnatariuszy rzuca wyzwania twierdzeniom o naukowym poparciu
teorii. Ponad 500 naukowców z doktorskimi tytułami podpisało
oświadczenie wyrażające ich sceptycyzm wobec darwinowskiej teorii
ewolucji.

Oświadczenie,
które popiera wielu członków prestiżowych U.S. National
Academy of Sciences oraz Rosyjskiej Akademii Naukowej, został po raz
pierwszy opublikowany przez instytut mający swoją bazę w Seattle
Discovery
Institute
w
2001, aby rzucić wyzwanie twierdzeniom dotyczącym teorii Darwina,
które były poczynione w czasie promocji serioi „Ewolucja”
PBS’u. Promocyjny slogan głosił: „właściwie każdy naukowiec na
świecie wierzy, że ta teoria jest prawdziwa”. Darwiniści nadal
twierdzą, że żaden poważny naukowiec nie ma wątpliwości co do tej
teorii i a tutaj 500 z nich chce publicznie wyrazić swój
sceptycyzm wobec niej” – powiedział John G. West, wice dyrektor
Discovery
Institute’s Center for Science & Culture
.

Ten
Instytut jest wiodącym promotorem teroii Inteligentnego Projektu,
który znalazł się w centrum
challenges
in federal court
(próba
sił w federalnym sądzie) w związku z nauczaniem ewolucji w
publicznych szkołach (osądzona została decyzja rady szkoły, aby
uczniom dziewiątej klasy o specjalności biologicznej odczytywać
jednominutowe oświadczenie stwierdzające, że ewolucja jest teorią, a
inteligentny projekt „jest wyjaśnieniem pierwotnego pochodzenia
życia, które różni się od darwinowskiego punktu
widzenia – przyp.tłum.) . Adwokaci mówią, że z ostatnich
odkryć w dziedzinie fizyki, biochemii i pokrewnych dziedzin wynika,
że niektóre funkcje naturalnego świata mogą być najlepiej
wyjaśnione jako produkt inteligentnej przyczyny, a nie
bezkierunkowego procesu, takiego jak naturalna selekcja”.

West
powiedział, że darwiniści „podejmują wysiłki, aby wykorzystać
sądy, media i akademickie komisje, aby stłamsić rozbieżności i
zdławić dyskusje, co w rzeczywistości napędza jeszcze większe
rozbieżności i inspiruje coraz więcej naukowców do
podpisywania tej listy”.

Oświadczenie
podpisane przez 514 naukowców głosi:

"Jesteśmy
sceptyczni wobec twierdzeń, że jest możliwe przypadkowe mutowanie i
naturalna selekcja, biorąc pod uwagę skomplikowane formy życia.
Należało by zachęcić do uważnego zbadanie dowodów teorii
Darwina”.

West
powiedział, że Discovery Intitute został zachęcony do uruchomienia
strony
dla tej listy, w związku z
wzrastającą liczbą naukowców mających odmienne zdanie.

Teoria
ewolucji Darwina jest wielkim słoniem współczesnej myśli –
mówi David Berlinski, sygnatariusz, matematyk i filozof nauki
z Discovery Institute’s Center for Science and Culture. – jest
ogromnym, niemal całkowicie bezużytecznym obiektem zabobonnej czci”.

Inni
znani sygnatariusze to: członek U.S. National Academy of Sciences
Philip Skell, członek American Association for the Advancement of
Science Fellow Lyle Jensen, ewolucyjny biolog i autor książek Stanley
Salthe; biolog Smithsonian Institution o badacz National Institutes
of Health’s National Center for Biotechnology Information Richard von
Sternberg, wydawca Rivista di Biologia/Biology Forum –
najstarszego publikowanego na świecie magazynu biologicznego –
Giuseppe Sermonti oraz embriologa Rosyjskiej Akademii Naukowej Lew
Beloussov.

Ta
lista obejmuje 154 biologów, 76 chemików i 63 fizyków.
Wszyscy mają doktoraty z dziedziny nauk biologicznych, fizyki,
chemii, matematyki, medycyny, informatyki i pokrewnych dyscyplin.

Wielu
jest profesorami i naukowcami z głównych uniwersytetów
i badawczych instytutów takich jak MIT, The Smithsonian,
Cambridge University, UCLA, University of California w Berkeley,
Princeton University, University of Pennsylvania, Ohio State
University, University of Georgia oraz University of Washington.

продвижение

Prawda czy Fałsz

BARDZO prosty sposób na odróżnienie prawdziwych proroków od fałszywych i ich prawdziwej od fałszywej „Ewangelii” jest taki, że prawdziwy prorok/ewangelia zawsze wskazuje na wieczność i to, co będzie się wtedy liczyło, podczas gdy fałszywi prorocy/ewangelie zawsze wskazują rzeczy doczesne, które nie są trwałe. Wszelka prawda wskazuje na Jezusa i branie krzyża, podczas gdy to, co fałszywe, wskazuje na fałszywego duchownego i/lub siebie – i nazywa wszelkie takie wezwania do „umierania dla siebie” dziwactwem, „legalizmem”, czy staromodnym itd.. (przykład:”Klucze Królestwa do TWOJEGO finansowego powodzenia i sukcesu”- idea, że Bóg jest taką panienką z okienka w Mc Donaldzie, czekającą na 'PRZYJĘCIE ZAMÓWIENIA’. – to jest właśnie jedna z obietnic zawartych w nowej książce jednego z największych stołecznych kościołów.)

Prawda mówi: „Policz koszty”, a fałsz mówi: „upomnij się o błogosławieństwo”. Wcale nie jest tak trudno rozeznać, lecz jesteśmy „zwodzeni przez NASZE WŁASNE POŻĄDLIWOŚCI” i samy jesteśmy ogromnym źródłem naszego zwiedzenia. To dlatego Bóg zawsze posyła prorocze ostrzeżenie, aby wstrząsnąć śpiącego i obudzić go. Ci, którzy  kochają wygodne duchowe łóżka, po prostu przekręcają się na  drugi bok i śpią dalej – aż do dnia sądu. Ci, którzy  mają uszy do słuchania, pokutują i odwracają się od tych kłamstw, aby  przyjąć prawdę. Brzmi to nieco „RADYKALNIE” i jest tak  fundamentalnym pierwszym stopniem Uczniostwa, że nawet wtedy, gdy widzimy, nie zauważamy. 

 Boże  pomóż Ameryce i zrób wszystko, cokolwiek jest  potrzebne, aby nas przebudzić ponownie, zanim znajdziemy się za  daleko w sięganiu po miłosierne dary łaski i potrzebna będzie nam dyscyplina i sąd. 

Zacznij ode mnie, o Panie! 

как продвинуть свой сайт самостоятельно

Gdybyśmy nie kochali#Różne artykuły

#

Choćbym
mówił językami ludzkimi i anielskimi, a miłości bym nie miał,
byłbym miedzią dźwięczącą lub cymbałem brzmiącym…..
” (1
kor 13:1).

WOW!

Wiem,
że jest to powszechnie znany, bardzo popularny fragment Pisma, lecz w
13 rozdziale Pierwszego Listu do Koryntian pokazany jest obraz, który
właśnie zobaczyłem w szerszym świetle. W pierwszych kilku wersach
jest napisane, że bez miłości, dosłownie jesteśmy niczym, bez względu
na to, cokolwiek robimy.

Zamierzam
opisać wam tutaj obdarowanego człowieka i chciałbym, abyś wyobraził
go sobie. Gotowi?

1.)
Mówi językami (zarówno obcymi, nieznanymi językami
ludzkimi jak i anielskimi).

2.)
Ma również dar prorokowania.

3.)
Pojmuje także wszelkie tajemnice i poznanie.

4.)
Ma też wiarę, która może przenosić góry.

5.)
Sprzedał wszystko, co posiadał i rozdał ubogim.

6.)
A w końcu, oddał dobrowolnie swoje ciało na spalenie dla Ewangelii i
był męczennikiem!!

Co
myślałbyś o takim człowiek? Święty świętych, prawda? Bohater wiary.
Duch Eliasza powrócił. Oddany, zdyscyplinowany, poświęcony
sprawie aż na śmierć, pełen wiary i mocy, obdarowany ponad miarę. Czy
wziąłbyś kiedykolwiek pod uwagę możliwość, że pomimo tego
wszystkiego, może on być po prostu głośnym cymbałem? Że mógł
niczego przez to wszystko nie osiągnąć? Że tak naprawdę to jest
niczym? Niczym.

Dar
języków, dar prorokowania, dar mądrości, dar poznania,
poruszająca góry wiara, bogactwo rozdane ubogim, umęczony za
Ewangelię. A jednak przed Bogiem może być NICZYM. Pomyśl nad tym.
WOW.

Nie
wiem, czy ktokolwiek inny musi bardzo uważnie rozważyć te słowa, ale
tak.

Potrzebujemy
chrztu miłości.

Ochrzcij
mnie w twojej miłości, Panie. Zanurz mnie w wodach miłości, a pogrzeb
mój egoizm i apatię głęboko pod powierzchnią. Ochrzcij mnie
twoją miłością, abym mógł wylać ją z powrotem u twoich stóp
w czci, w twoim współczuciu dla zgubionego i ginącego świata i
pozbawionej egoizmu miłości służbie dla braci.

Alleluja
Barankowi Bożemu…

~ .


раскрутка

Prawdziwa miłość czeka#Różne artykuły

Młodzi baptyści z Południa pragną rewolucji seksualnej, a pragnienie to zamanifestowali w pewną środę na płycie stadionu, gdzie 100 tysięcy z nich umieściło podpisane kartki z uroczystą, formalną obietnicą życia w dziewictwie i powstrzymania się od stosunków seksualnych aż do zawarcia małżeństwa.#

"Młodzi
baptyści z Południa pragną rewolucji seksualnej, a pragnienie to
zamanifestowali w pewną środę na płycie stadionu, gdzie 100 tysięcy z
nich umieściło podpisane kartki z uroczystą, formalną obietnicą życia
w dziewictwie i powstrzymania się od stosunków seksualnych aż
do zawarcia małżeństwa". Tymi słowami rozpoczynał się artykuł na
temat "nowej rewolucji seksualnej lat dziewięćdziesiątych",
zamieszczony kilka lat temu na łamach Los Angeles Times. Kilka
miesięcy temu widziałem program telewizji amerykańskiej, w którym
przedstawiano materiał z Waszyngtonu, z narodowego spotkania ruchu
"True Love Waits" (Prawdziwa Miłość Czeka). Tysiące młodych
ludzi różnych wyznań religijnych publicznie podpisywało swoje
zobowiązania, by żyć w czystości i iść pod prąd" obecnej swobody
seksualnej; 250 tysięcy kartek z ich podpisami zajęło ogromny trawnik
niedaleko Białego Domu.

Według
wielu obserwatorów jest to zjawisko bardzo interesujące, co
najmniej ze względu na swoją masowość w społeczeństwie, "w
którym panuje chaos w sferze seksu" – jak mówi
Lisa Sowie Cahill, profesor Uniwersytetu Bostońskiego i autorka
książki Sex, Gender and Christian Ethics. Ten chaos, według pani
Cahill, jest wynikiem "indywidualizmu kulturalnego, który
uniemożliwia poszukiwanie i ochronę wspólnych wartości. Nawet
w życiu rodzinnym trudno jest uczyć pozytywnej etyki seksualnej. W
konsekwencji nowe pokolenia wzrastają bez korzeni, pochłonięte przez
powszechny seksualizm kultury obrazkowej, nie utożsamiając się już w
większości z neopurytańskimi propozycjami najbardziej konserwatywnych
grup społeczeństwa". Statystyki mówią, że ponad 65%
młodzieży szkół ponadpodstawowych przeżyło już inicjację
seksualną i że istnieje mocna "presja" ze strony
rówieśników, skłaniająca do tego.

Zainteresowany
programami telewizyjnymi i doniesieniami prasowymi, kilka tygodni
temu udałem się w niedzielę do pewnego kościoła w Denver, w Colorado,
gdzie 45 młodych osób składało formalną obietnicę
przestrzegania zasad "True Love Waits". Byli obecni ich
rodzice krewni, wielu rejestrowało tę uroczystość na wideo.
Uczestniczyło w niej również młodsze rodzeństwo, niektórzy
stawali na palcach, żeby lepiej widzieć. Po zakończeniu uroczystości
w kościele wybuchają gromkie oklaski. To uroczyste zobowiązanie
ratyfikuje, jeśli tak można powiedzieć, przystąpienie tych młodych do
"True Love Waits", ruchu zapoczątkowanego kilka lat temu w
Nashville w Tennessee przez 50-osobową grupę młodzieży, teraz
rozprzestrzenionego we wszystkich stanach i w innych krajach,
liczącego setki tysięcy członków.

Program,
zainicjowany przez pastora baptystę Richarda Rossa z Nashville,
spotkał się z natychmiastowym odzewem. W przeciągu kilku miesięcy
"True Love Waits" stał się ruchem międzywyznaniowym. Został
również przyjęty przez wiele parafii katolickich, z pewnymi
modyfikacjami, uwzględniającymi mentalność lokalną oraz po
uzupełnieniu o pewne punkty, które lepiej oddają katolicką
myśl na temat ciała i płciowości. Większość młodych dowiaduje się o
tym ruchu z rozmów lub z mediów. Istnieją też strony
internetowe na jego temat. Szczególną uwagę zwraca home-page
grupy "True Love Waits" przy znanym uniwersytecie Stanford
niedaleko San Francisco.

Tak
naprawdę tym, co potem "zdobywa", jest świadectwo osób
uczestniczących w tym doświadczeniu. Sam byłem poruszony postawą
pewnego chłopca, Który odważnie, jasno i z przekonaniem
przedstawił swoje idee i swoje życie "pod prąd" w trakcie
dyskusji w grupie uniwersyteckiej, z którą prowadziłem
zajęcia. Od tamtej chwili koledzy wyraźnie okazywali mu swój
szacunek.

Rozmawiam
z kilkoma rodzicami po uroczystości podpisania w Denver deklaracji
przez ich dzieci. Jeden z ojców zwierza się:" Jestem z
pokolenia lat 60-tych; ten ruch i idee tych młodych sprawiają, że
jeszcze raz patrzę na swoje życie, na swoje nieco liberalne
przekonania w sferze seksu. Po trzydziestu latach widzę także
szkodliwe konsekwencje, jakie przyniosły one w relacjach miedzy
płciami. Dlatego budujące jest widzieć tych młodych, którzy
podejmują takie poważne zobowiązanie. Myślę, że będą w stanie –
oczywiście z pomocą dorosłych – przeciwstawiać się dominującej
kulturze i wprowadzać przemianę również innych dziedzin życia.

Komentując
to zjawisko Miami Herald pisze: "Podobnie jak głosiciele wolnej
miłości z lat sześćdziesiątych (przedstawiciele poprzedniego
pokolenia) zmienili obyczaje seksualne Amerykanów, tak ci
młodzi mówią dziś dobitnie dorosłym, że dziewictwo należy
uznać za wartościowy wybór".

Ten
sam dziennik, przytaczając wypowiedzi wyraża przekonanie, że
przyczyną sukcesu tej kampanii jest to, że jest ona całkowicie różna
od tej z mass mediów, w której mówi się tylko o
"bezpiecznym seksie", to znaczy propaguje się stosowanie
prezerwatyw, by zapobiegać zarażeniom i niepożądanej ciąży. "Ale
młodzi mówią: «nie, możemy poczekać». Mówią
oni, że najbezpieczniejszym stylem seksu jest abstynencja.


jednak i tacy, którzy wypowiadają się ostrożniej: "Musimy
być realistami – twierdzi mój kolega, wychowawca. Jeśli
młodzi nie nauczyli się odrzucać pokus konsumpcyjnego,
hiperseksualnego społeczeństwa, jeśli dzięki wysiłkom nie nabrali
tego przyzwyczajenia, obietnica złożona w chwili uniesienia niedługo
będzie dotrzymywana. Tym niemniej "True Love Waits"
naprawdę jest wyzwaniem i przynajmniej poważną próbą
ukonkretnienia czegoś, co czuje się w powietrzu, co wszyscy odczuwamy
jako konieczność: znaleźć nowy sposób kontaktów między
chłopcami i dziewczętami, mężczyznami i kobietami. Problem leży w
tym, aby wychowywać do nowych wartości tak młodzież jak i dorosłych".

Kilka
miesięcy temu odbył się wielki zjazd ruchu w Atlancie, w stanie
Georgia. Ponad 350 tysięcy kartek podpisanych przez młodzież z 50
stanów i z 76 innych krajów zostało wystawionych
publicznie. Wszystkie przymocowano do liny, która spływała na
ulicę ze szczytu jednego z wieżowców w Atlancie. Jeden z
organizatorów mówił:,,Naszym najbliższym celem jest
masowe wejście w społeczności uniwersyteckie".

Aby
wyciągnąć wnioski z opisanych zjawisk, można by zacytować Lance’a
Morrowa, znanego publicystę Time. Oceniając wartość zjawiska, jakim
jest ruch "True Love Waits" i podobne mu impulsy (chociażby
publiczne wypowiedzi sławnych sportowców na temat czystości),
Morrów pisze na łamach Time: "Zapewne idea indywidualnego
wyrzeczenia i prawie heroicznej samokontroli nie jest popularna wśród
dzisiejszej młodzieży; wiele wartości zostało wyrzuconych za burtę,
poczynając od lat sześćdziesiątych. Ale rozwijanie samokontroli jest
społeczną koniecznością. Tym, czego dzisiaj potrzebowalibyśmy, byłby
całościowy kontekst społeczny wspierający wstrzemięźliwość, ale
musiałaby to być wstrzemięźliwość oświecona, dobrze rozumiana…

Idea
abstynencji wymaga posiadania ideałów, także w dziedzinie
moralności. Im zachłanniej ktoś gromadzi doświadczenia negatywne –
narkotyki, seks bez zobowiązań, ogłupiająca muzyka, prowadzenie
samochodu z szybkością 1 mil na godzinę dla przeżycia mocnych wrażeń,
agresja, itd. – tym bardziej się zatraca; im bardziej się
«powstrzymuje», tym więcej zyskuje.

To
nie jest zwykły paradoks, ale pewna prawda, do której z trudem
dochodziliśmy przez wieki: prawda, którą poprzednie pokolenie
pokryło górą śmieci. Abstynencja (proponowana jako przesłanie
społeczne) prowadzi do osiągnięcia jasności, staje się oknem, poprzez
które łatwiej jest dostrzec swoje miejsce w świecie, a także
przyszłego towarzysza życia".

———————————————————

Program
"True Love Waits" działa w ten sposób: organizowane
są kursy wspólne dla rodziców i młodzieży, inne tylko
dla młodych. Uczestnictwo rodziców jest bardzo ważne, dlatego
że cała rodzina musi akceptować taki wybór. Każde spotkanie
opiera się na tematach z Pisma Świętego, teologii i psychologii,
które podkreślają czystość, trwałość więzi i inne wartości
związane z rodziną. Każda grupa dołącza elementy związane ze swoją
tradycja, teologią i kulturą. Kurs kończy się uroczystością w
kościele, w czasie której młodzi składają obietnicę,
przypieczętowaną rozdaniem im pierścieni. Tekst obietnicy jest
następujący: "Zrozumiałem/am, że prawdziwa miłość czeka, dlatego
zobowiązuję się wobec Boga, wobec samego siebie, wobec mojej rodziny,
przyjaciół i przyjaciółek, wobec mojego przyszłego
współmałżonka i wobec moich przyszłych dzieci, nie mieć
stosunków przedmałżeńskich aż do dnia ślubu". Istnieje
też program ustawicznej formacji; po zakończeniu kursu i po
uroczystości członkowie ruchu podejmują również różnorodne
działania społeczne. Zdaniem wielu z nich jest to najważniejszy z
elementów, który gwarantuje sukces na dłuższą metę.

Przedruk
za: http://www.emaus.waw.pl


поисковое продвижение сайтов

Moc Jego zmartwychwstanias

Logo_Frangipane

Nie ma żadnych wątpliwości, że ukrzyżowanie i następujące po nim zmartwychwstanie są kamieniami węgielnymi naszej wiary. W tych dwóch powiązanych ze sobą wydarzeniach odkryta jest większość żywotnych prawd chrześcijaństwa. I rzeczywiście, gdyby Chrystus nie umarł na krzyżu, nie byłoby odkupienia; gdyby nie zmartwychwstał, jak przepowiedział, to wszystko czego nauczał byłoby podejrzane. Byłby kolejnym filozofem/prorokiem, który żył i umarł tragiczną śmiercią.

Tak, Jezus pokazał, że jest „Synem Bożym w mocy przez zmartwychwstanie” (Rzym 1:4). Zmartwychwstanie Chrystusa przekazuje poprzez czasy i wieczność, że Ktoś znacznie większy niż prorok umarł za grzechy ludzkości. Był to Bóg na ziemi, który modlił się do Boga w niebie: „Ojcze, przebacz im, bo nie wiedzą, co czynią”.

Czy nie jest to powodem, dla którego świętujemy cud pustego grobu? Sam Bóg zstąpił na ziemię, aby wyratować ludzkość przed potępieniem! Ukrzyżowanie Chrystusa było aktem przymierza, zapewniającym pełną zapłatę z grzechu ludzkości Jego krwią. Jego zmartwychwstanie było w niebie inauguracyjnym aktem, ogłaszającym początek czasu nowego udzielania łaski i mocy.

Natura Mocy

Jeśli wierzymy w Jezusa Chrystusa i akceptujemy Jego ofiarę za nasze grzechy, otrzymujemy dwie rzeczy obiecane nam przez Boga: przebaczenie naszych grzechów i moc zmartwychwstania przez Ducha Świętego. Ta moc nie jest ograniczona do naszego ostatecznego zmartwychwstania ze śmierci, lecz jest czymś, w czym możemy chodzić teraz.

Marta stojąc przy grobie swego zmarłego brata, Łazarza, uznała przyszłe zmartwychwstanie (Jn 11:24), a jednak Jezus powiedział jej coś, co spowodowało rewolucję jej myślenia. Powiedział: „Ja jestem zmartwychwstanie i życie” (Jn 11:25), sprowadzając w ten sposób moc zmartwychwstania do aktualnych okoliczności i jej dramatycznej potrzeby, po czym zademonstrował, że zmartwychwstanie jest rzeczywistością obecnej chwili – „teraz” – wywołując Łazarza z grobu!

Umiłowani, dzisiejszy kościół potrzebuje uchwycić się tej prawdy: moc zmartwychwstania nie jest związana z przyszłymi wydarzeniami; jest dostępna właśnie teraz w osobie Samego Chrystusa! Każdy, kto żyje w jedności z Jezusem Chrystusem ma dostęp również do mocy Jego zmartwychwstania. Podobnie jak boskie przebaczenie jest zapewnione nam przez ukrzyżowanie Chrystusa, tak i moc zmartwychwstania towarzyszy nam przez zmartwychwstanie Chrystusa. Mieszkańcem naszego wnętrza jest moc Ducha Świętego. Sam Bóg jest na wieki oddany kierowaniu nami i poprawianiu nas tak, aby podnosić i odnawiać, aż do chwili, gdy staniemy przed Nim w wieczności.


A jeśli Duch tego, który Jezusa wzbudził z martwych, mieszka w was, tedy Ten, który Jezusa Chrystusa z martwych wzbudził, ożywi i wasze śmiertelne ciała przez Ducha swego, który mieszka w was” (Rzym 8:11). Od chwili, gdy przyjąłeś Chrystusa, Duch Święty ożywia twoje śmiertelne ciało, tym samym życiem, które pokonało śmierć dla Jezusa.

Tak jak było niemożliwe, aby „Chrystus został zatrzymany” przez moc śmierci (Dz. 2:24), tak niemożliwe jest, aby śmierć blokowała Chrystusa od powstania w naszych sercach! Rzeczywiście, jeśli Jezus mógł pokonać śmierć i powstać triumfalnie z grobu, On może też, jeśli zachowujemy wiarę w Niego, pokonać rzeczywistość śmierci, ciemność i grzech, które istnieją w nas.

Dostęp do zmartwychwstania przez wiarę

Dwa klucze udostępniają moc zmartwychwstałego życia. Po pierwsze: jest to nasza wiara: „to jest zwycięstwo, które zwyciężyło świat – wiara nasza” (1 Jn 5:4). Musimy wierzyć w Chrystusa i z przekonaniem ufać Jego mocy, szczególnie wtedy, gdy upadamy i przeżywamy przygniatające doświadczenia czy demoniczne ataki. Nie musimy wiedzieć w jaki sposób Bóg poradzi sobie z naszą sytuacją, lecz musimy wierzyć, że to zrobi. Możemy wyglądać równie martwo, jak wyglądał Łazarz w grobie, lecz musimy pamiętać o tym, że ta sama moc, która wzbudziła Łazarza z martwych, mieszka w nas.

Czy przeżyłeś konflikt, strach czy stratę? Już czas, aby uwierzyć w moc zmartwychwstania Chrystusa. Czy on umiłował upadłą ofiarę walki, grzechu czy zniechęcenia? Uwierz!To ten sam Chrystus, „który ożywia umarłych i który to, czego nie ma, powołuje do bytu” (Rzym. 4:17).

Dochodzę do przekonania i wiary w to, że bez względu na to, przez co przechodzę, gdy już będzie po wszytki, po tak zwanej „drugiej stronie”, pojawię się jako człowiek jeszcze bardziej podobny do Chrystusa. Ufam, że moc zmartwychwstania przeprowadzi mnie przez to! Jezus jest nie tylko moim Panem i Zbawicielem, lecz jest również tym, który wzbudza z martwych moje życie.

Przeszedłeś również przez wiele, ale nawet wtedy, gdy nie miałeś już w ogóle sił, Sam Bóg przenosił cię przez to. Twoje własne życie jest świadectwem tego, że moc zmartwychwstania odnowiła i odbudowała cię, pomimo wszystkich bitw, z którymi się zetknąłeś. Wiara, twoje głębokie zaufanie Bogu, umacnia cię w strumieniu mocy zmartwychwstania.

Gdy ap. Paweł napisał: „a wiemy, że Bóg we wszystkim współdziała ku dobremu” (Rzym. 8:28), mówił o przebywaniu w kontinuum zmartwychwstałego życia, które przemienia wszelkie nasze doświadczenia w coś dobrego.

To jest moc zmartwychwstania: działanie we wszystkim ku dobremu.

Drugi klucz

Drugim kluczem, niezbędnym do odblokowania mocy zmartwychwstania jes tnoszenie krzyża Chrystusa. Jeśli mamy naprawdę podążać za Panem Jezusem, musimy chodzić z Nim w Jego powołaniu odkupienia. Podobnie jak Jezus, będziemy spotykać śmierć przez wzgląd na miłość. To właśnie prowadzi do większej pełni owocności i mocy.

Krzyż uśmierca również nasz strach, pożądliwości, brak miłości, a niesienie krzyża, to zgoda na to, że coś musi w nas umrzeć, aby Chrystus mógł żyć. Tak i Paweł napisał: „żeby poznać go i doznać mocy zmartwychwstania jego, i uczestniczyć w cierpieniach jego, stając się podobnym do niego w jego śmierci” (Flp. 3:10). Jeśli mamy poznać moc Jego zmartwychwstania, musimy uczestniczyć w Jego cierpieniach.

Niech ci, którzy przyjęli zmartwychwstałego Chrystusa, pamiętają: zostaliśmy też wraz z Nim wzbudzeni. Bóg posadził nas wraz z Chrystusem w okręgach niebieskich. Nasz duch został już postawiony w pozycji zmartwychwstania. Nie przyjmujmy iluzji, jakobyśmy byli tutaj sami. Choć wkrótce będziemy świętować zmartwychwstanie Chrystusa, już teraz przyjmijmy przez wiarę substancję Jego zmartwychwstałego życia i uwolnijmy działanie tej mocy przez miłość.

Pamiętajmy również: śmierć nie mogła Go zatrzymać.

продвижение

Gdybym tylko mogła

Cullen Brad

MAJ, 29, 2003

JAKA
BYŁA JEJ WIARA ?

Wielu ludzi pytało, jaki jest pierwszy krok do osiągnięcia tego rodzaju wiary, z którą wypędza się demony i uzdrawia różne choroby?

Odpowiedź jest prosta: właściwe nastawienie umysłu.

Czy pamiętasz tę kobietę, która miała okres (ups. przepraszam, „upływ krwi”) przez dwanaście lat? Usłyszała o Jezusie, a w szczególności o tym, że On może uzdrawiać. Powiedziała do siebie: „Gdybym tylko mogła dostać się do niego na tyle blisko, aby się go dotknąć, zostałabym uzdrowiona”.

Z pewnością słyszałeś o Jezusie. Czy słyszałeś ten fragment z Biblii, który mówi, że On jest taki sam dziś, jaki był wtedy. Tak jest… Jezus dziś uzdrawia, tak samo jak uzdrawiał dwa tysiące lat temu. Co zamierzasz z tym zrobić?

Wróćmy więc do tej kobiety i zobaczmy, co się działo w jej umyśle. Ten fragment mówi nam, że w czasie tych dwunastu lat wydała całe swoje pieniądze na wielu lekarzy, że oni próbowali różnych sposobów, ale nie tylko nie miała się lepiej, ale jeszcze się jej pogorszyło! Wcale nie staram się być tutaj okrutny…lecz jeśli chcesz uzyskać wiarę, która usuwa z twojej drogi trudności – to lepiej, żebyś chciał, aby było na tyle źle, abyś coś musiał z tym ZROBIŁ.

Widzisz, dopóki mamy medyczne ubezpieczenie i możemy iść do lekarza.. bez względu na to, czy to, co robi cokolwiek pomaga… nie posiądziemy stanu umysłu w jakim była ta kobieta. Nasza wiara ciągle będzie umieszczona w zdolnościach lekarza i fakcie, że mamy ubezpieczenie, które opłaca leczenie. Nie jestem w stanie wam wyliczyć jak wielu ludzi poznałem, którzy chcieli stosować wszelkie możliwe alternatywy (z duchowymi włącznie), gdy się okazało, że ich ubezpieczenie nie pokryje leczenia… lub lekarz stwierdził, że choroba jest nieuleczalna.

W tym momencie odzywa się wezwanie do pobudki, która wprowadza nas we właściwy stan umysłu! Naprawdę, chciałbym zwrócić tutaj na coś waszą uwagę. Nie krytykuje zawodu lekarza, po prostu stawiam w centrum sytuację, w której lekarze nie mają żadnej odpowiedzi i człowiek nie ma na tyle pieniędzy, żeby zapłacić za leczenie.

Przeskoczmy nieco do przodu… wszyscy pamiętamy zakończenie tej historii… została uzdrowiona i… co powiedział jej Jezus?

Odpręż się, twoja wiara uzdrowiła cię!”

JAKA BYŁA JEJ WIARA ?

Wróćmy więc do „właściwego stanu umysłu”, do którego doszła…

Gdybym tylko mogła podejść na tyle blisko, by dotknąć kraju szaty jego… zostałabym uzdrowiona”.

Mogła siedzieć w domu… lecz tego nie zrobiła. Poszła tam, gdzie był Jezusa.

A teraz krótka dygresja. Jeśli mamy postawić sprawy w zgodnie z powiedzeniem: „Jezus jest ten sam wczoraj, dziś i na zawsze…” Gdzie jest Jezus dzisiaj? Oto jest wyzwanie, które wielu ludzi musi potraktować poważnie. Gdzie było takie miejsce, o którym Biblia mówi, że Jezus nie mógł uczynić cudów? Czy nie było to miejsce, w którym ludzie uważali, że go najlepiej znają? Był zaskoczony ich niewiarą.. i nie mógł z tego powodu uczynić dzieł mocy!

Gdzie jest obecnie takie miejsce, w którym ludzie uważają, że znają Go najlepiej? Jak to możliwe, że tak niewiele dzieje się przez aktywną wiarę? Czy to możliwe, że podobnie jak w Nazarecie, oni tylko myślą, że Go znają… lecz w rzeczywiści nie znają go wcale? Czy to jest możliwe? Jeśli taka jest prawda… to nie jest to miejsce, gdzie należy się uczyć i rozwijać wiarę, o której Jezus powiedział, że uzdrowiła tę kobietę? Czy tak?

Czy ludzie w tamtym miejscu nie mówią, że znają Jezusa i mówią nieustannie o Nim mówią… i tak często doskonale odzwierciedlają słowa: „Lud ten czci mnie wargami, lecz serce ich daleko jest ode mnie. Daremnie mi cześć oddają, głosząc nauki, które są przykazaniami ludzkimi. Ponieważ z powodu własnej tradycji, odrzucili Boże przykazania”

Wiara tej kobiety – o której Jezus powiedział, że była odpowiedzialna za uzdrowienie – to właściwe nastawienie umysłu, dzięki czemu mogła uwierzyć, że jej uzdrowienie jest możliwe. Następnie idąc tam, gdzie był Jezus, odrzucając wszystko inne na bok… dotknęła jego szaty. I natychmiast, … została uzdrowiona.

Ale,  zaraz, zaraz. Odeszliśmy daleko od punktu wyjścia.. Pierwotnym  pytaniem było to, jaki jest pierwszy krok do uzyskania wiary, która  uzdrawia chorych i wypędza demony. TO JEST TA SAMA WIARA… to jest  działanie. Naciskanie, upieranie i domaganie się tego, co już zostało  dla nas opłacone za uwolnienie. Wiara, to tak silne pragnienie, które  nie przyjmuje negatywnych odpowiedzi. Dawca chce, abyśmy to otrzymali  znacznie bardziej niż my sami. Aniołowie biją brawo i śpiewają, gdy  zgadzamy się z naszym doskonałym Tatusiem… i sięgamy po to, co już  prawnie do nas należy. Amen? AMEN! O  tak, gdzie jest dziś Jezus? W tobie! Naciskanie i upierania się  polega na pozbyciu się myśli, które sprzeciwiają się prawdzie.  Jezu Chryste, ochrzcij mnie na nowo Duchem Żyjącego Boga. Jezu  przyjdź TERAZ i wymieć wszystkie wątpliwości, co do tego kim Jesteś. Ty jesteś Uzdrowicielem… Ty jesteś Tym, który chrzci.
aracer.mobi

Ojciec Nash#Różne artykuły

Na polach bitw duchowej walki prawdziwi herosi często nie są widoczni dla świata. To ci, którzy są często dotknięci przez niebiosa,
którzy oddychają zarezerwowanym dla elit powietrzem schronienia Najwyższego.#

Na
polach bitw duchowej walki prawdziwi herosi często nie są widoczni
dla świata. To ci, którzy są często dotknięci przez niebiosa,
którzy oddychają zarezerwowanym dla elit powietrzem
schronienia Najwyższego. Do takich należał Ojciec Nash, partner o
wiele bardziej znanego ewangelisty Charles’a Finney’a w czasie
Drugiego Wielkiego Przebudzenia.

Zaczynał
jako kaznodzieja na północy stanu Nowy Jork. Nie był tam
szczególnie zauważony. W wieku 48 lat postanowił oddać się
całkowicie modlitwie za spotkania Finney’a. Nesh przybywał po cichu
do miasteczka na trzy, cztery tygodnie przed spotkaniami. Zabierał
kilku innych, podobnie myślących chrześcijan ze sobą, wynajmował
pokój i zaczynał modlitwę o sprowadzenie nieba na ziemię. W
pewnym mieście nie mógł znaleźć niczego poza wilgotną, ciemną
piwnicą, lecz wkrótce, gdy zamienił ją w miejsce modlitwy,
oświetlało ją święte światło.

Finney
relacjonuje:

Gdy
przyjechałem do miasta, aby zacząć przebudzenie, skontaktowała się ze
mną kobieta, która prowadziła pensjonat. Powiedziała: "Bracie
Finney, czy znasz ojca Nash? On i dwaj inni mężczyźni są od trzech
dni w moim pensjonacie, lecz nie nic nie jedzą. Otworzyłam drzwi i
zerknęłam na nich, ponieważ słyszałam jak jęczeli i zobaczyłam, że
leżą na twarzach. Są tak już wyciągnięci na podłodze od trzech dni i
ciągle jęczą. Myślałam, że przydarzyło im się coś okropnego. Bałam
się wejść i nie wiedziałam, co robić. Czy mógłbyś przyjść i
zajrzeć do nich?"

"Nie
ma takiej potrzeby – odpowiedziałem. – Oni po prostu wykonują
mozolną pracę".

Zazwyczaj,
gdy spotkania zaczynały się, Ojciec Nasz nie brał w nich udział, lecz
nadal modlił się w swym ukryciu o moc przekonywania Ducha Świętego,
aby spadł na tłum i rozmiękczył ich serca. Gdy pojawiała się
opozycja, modlił się jeszcze usilniej.

Kiedyś
grupa młodych mężczyzn obiecała, że rozbije spotkanie. Nash modlił
się w pobliżu. Wyszedł z cienia i zapowiedział: "Zwróćcie
teraz uwagę na mnie, chłopaki! Bóg rozbije wasz gang w czasie
krótszym niż tydzień czy to nawracając niektórych z
was, czy posyłając do piekła. Zrobi to z całą pewnością, jak Pan jest
moim Bogiem!"

Finney
pomyślał, że jego przyjaciel stracił zmysły, lecz we wtorek rano
nagle pojawił się przywódca grupy i wyznał swoje grzeszną
postawę Finney’owi i przyjął Jezusa. "Co powinienem zrobić p.
Finney" – zapytał. Finney powiedział mu, żeby wrócił do
swoich kompanów i opowiedział im o tym, jak Chrystus zmienił
jego życie. Zanim skończył się tydzień, niemal wszyscy z pierwotnej
grupy przyszli do Chrystusa.

W 1826
roku spalone zostały kukły Finney’a i Nash’a. Przeciwnik rozpoznał
skutki działania modlitw ojca Nash na jego drogi zła.

Na
krótko przed śmiercią w 1831 roku Nasz napisał:

"Jestem
o tym przekonany, że jest to mój obowiązek i przywilej, i że
obowiązkiem każdego chrześcijanina jest modlić tak wiele o zstąpienie
Ducha Świętego, jak modlono się w dniu Pięćdziesiątnicy, a nawet
znacznie więcej. Ciało odczuwa bóle, lecz jestem szczęśliwy w
moim Bogu… Zaledwie zacząłem rozumieć, co to znaczy, o co chodziło
Jezusowi, gdy mówił: "Wszystko, o cokolwiek prosić
będziecie w modlitwie, tylko wierzcie a otrzymacie".

Warto
zwrócić uwagę na to, że w ciągu czterech miesięcy od śmierci
ojca Nash, Finney porzucił pola ewangelizacyjne i wziął pod opiekę
kościół w Nowym Yorku. Odszedł jego przyjaciel, który
szturmem brał nieprzyjaciela. Gdy ten, którego modlitwy były
mocą kampanii ewangelizacyjnych odszedł do wiecznego domu, strata
mocy była odczuwalna.

Grób
ojca Nash znajduje się na zaniedbanym cmentarzu, niemal pod samą
granicą Kanady na północy stanu Nowym Jorku. Na tablicy jest
napis:

Daniel
NASH

Współpracownik
Finney’a

Potężny
w modlitwie

List.
17, 1775 – Grudz.. 20, 1831

Daniel
Nash nie został zauważony przez gazety tamtych czasów; Elita
jego dni, nie zauważyła go. Zauważono natomiast tego pokornego
mężczyznę w niebie. Podobnie jak w przypadku ap. Pawła, demony znały
jego reputację. W jego sercu mieszkał w pełni płonący Duch Święty.
Wielka jest jego zapłata w niebie.

Ludu
Boży! Czy naszym celem może być cokolwiek mniejszego

od
płomienia takiej pasji do szerzenia

Królestwa
Bożego?!


раскрутка