Category Archives: Pozostałe

Milczące Kazanie

Milczące kazanie, które Jezus głosił w czasie swoich ostatnich godzin życia na Ziemi było najpotężniejszym przesłaniem Jego służby. Odkryłem ostatnio zdumiewającą tajemnicę spokoju, odkopując stracone kazanie Jezusa.
Przeoczałem je w moich wykopaliskach ewangelii latami. Gdy już raz zacząłem kopać, stało się to prostym odkryciem. Zapraszam cię, abyś zrobił to dla siebie.

Poświęć kilka minut na Nowy Testament i przejrzyj wszystkie fragmenty dotyczące ukrzyżowania. Gdy je wszystkie znajdziesz, spisz wszystkie zapisane stwierdzenia jakie wyszły z ust Jezusa, gdy wisiał na krzyżu. Szczegółowo wypisz każdą frazę wypowiedzianą przez Chrystusa przybijanego do belek krzyża, aż do chwili, gdy nerwowy rzymianin przybił pieczęć na kamieniu zamykającym Jego grób.
A teraz, powoli powtórz je głośno, jedno po drugim. Odkryjesz, że trudno będzie wypełnić nimi jedną minutę mówionej konwersacji, gdy się je zepnie razem.
Siedem pojedynczych linijek! Co takiego, dosłownie. Jezus mówi przez całe pozostałe sześć godzin na Krzyżu? Czy kiedykolwiek rozważyłeś swoje własne możliwe wyznania? Co by było, gdybyś ty sam się znalazł w podobnej próbie, pozbawiony sprawiedliwości, umierając między dwoma przestępcami.

Jezus mógł zakończyć otwarty spór o Jego wydanie przy pomocy rozdzierającego uszy kazania czy zaoferować danie z proroczego grzmotu jako pożegnalny strzał do Piłata. Mógł się wyładować ostrym gromieniem w stronę starszych czy choćby tylko Barabasza, żeby wiedział, że był najszczęśliwszym zwolnionym na ziemi. Mógł też zażądać dwugodzinnej przerwy i iść głosić na pogrzebie Judasza Iskarioty.
Mógł zwrócić się z religijną retoryką do rzymskiej kohorty, która odarła Go z ubrań, a następnie zalać potępieniem tych, którzy pluli na Niego. Mógł zamienić trzcinę, którą z szyderstwem dali mu do ręki w pałkę i zacząć rozbijać czaszki ze Wzgórza Czaszki. Ci, którzy „przechodzili mimo” i „bluźnili Mu, potrząsając głowami” (p. Mk. 15:29) mogli zostać poturbowani przez wściekłego Lwa z Judy.

Przeciwnicy, którzy zawiesili żartobliwy napis nad jego głową mogliby mieć natychmiast wytatuowany znak bestii na swoich głowach. Ten, co wyrzucił szóstkę za Jego szatę, wraz mistrzem od korony cierniowej, sprzedawcą miecza i octu, każdy jeden z nich, mógł usłyszeć ilustrowane, 10-punktowe kazanie o piekle. Między uderzeniami młota Jezus mógł wykrzyczeć kilka celnych słów z proroctw Jeremiasza do krnąbrnego Izraela. Może między uderzeniami, mógł zamówić kilka głodnych niedźwiedzi, jak to zrobił Eliasz.

Można by się zastanawiać, czy Jezus, z Jego imieniem i dziedzictwem, nie patrzył przez karmazynową zasłonę zasłaniającą Jego twarz, czy nie zbliżają się. Kto? Tłumy ludzi. Po całej Galilei porozrzucane jak zdmuchnięte wiatrem konfetti było mrowie bezimiennych i pozbawionych twarzy jednostek, które zostały zrehabilitowane dotknięciem Jego współczucia. W każdej chwili mógłbyś się spodziewać, że ci emocjonalnie i fizycznie uzdrowieni, wraz ze wszystkimi uwolnionymi od demonów, popędzą na Kalwarię z włóczniami w rękach. Sprawiedliwe rozruchy były na miejscu, to był właściwy czas na to, aby odłożyć na bok nauczanie o łagodności i wziąć się za kilku Rzymian.

Niedawno głuchy powinien usłyszeć tłukący młot i rzucić się bez zastanowienia. Były ślepy powinien zobaczyć migotliwe srebro noszącego miecz setnika, czy co najmniej, jasno czerwoną rzekę agonii biegnącą z brwi Jezusa; oni powinni widzieć to wszystko i żądać, aby ich spętany Kapitan został uwolniony.
Ktoś powinien być poruszony, aby coś zrobić. Nawet osioł, który taksówkował Jezusa wśród okrzyków”hosanna!” tydzień wcześniej, mógł był pośpieszyć, aby zjednoczyć się z Jezusem swymi zębami, po czym wynieść Go w bezpieczny zachód słońca.
Lecz źródła milczą na ten temat, jak i Jego kazanie: On, gdy Mu złorzeczono, nie odpowiadał złorzeczeniem, gdy cierpiał, nie groził,…. (1 Ptr. 2:23).

Przesłanie nabazgrane czerwienią
W naturalnym wymiarze, zachowanie Jezusa nie ma sensu. Wyszydzany, trwał w milczeniu. Wykorzystany i przebity, wypowiedział słowa przebaczenia równie szybko, jak szybko wypływała Jego krew. Nie wymagał otarcia ran, strupów i szram zanim przebaczył. Nie ma żadnego śladu po tym, aby Jezus kalkulował Swój osobisty ból, przed wypowiedzeniem wybaczenia.
Każdy siniak i cios był przyjmowany w milczącym miłosierdziem. Z pewnością Szatan nie oczekiwał, że automatyczna reakcja Jezusa będzie taką bezwarunkową miłością.

Patrząc wstecz diabeł prawdopodobnie życzyłby sobie wybrać jakąś szybką egzekucję zamiast przedłużającego się ukrzyżowania, ponieważ im dłużej Jezus tam wisiał, tym bardziej głupio wyglądał diabeł. Bezsłowny Jezus był potężnym bilbordem błogosławionej pewności. Lecz Jezus nie tylko umierał.  On przekazywał czerwonym atramentem ponadczasową tajemnice królestwa.
Jego skłonność do milczenia stała się określonym zaufaniem, On otwarcie pokazywał Swojej Oblubienicy, jak uchwycić krzyż, który ją czekał.

Krzyż był tematem regularnie poruszanym między Jezusem i uczniami,  choć musiało się to wydawać niewygodne, gdy Jezusa mówił im, że kto nie bierze swego krzyża a idzie za mną, nie jest Mnie godzien
(Mat. 10:38). Praktyczny rozkaz wymarszu dla każdego po tej stronie Kalwarii, lecz co z 12tką drapiących się po głowach uczniami? Jezus jeszcze wtedy nie umarł na Krzyżu.

Uczniowie znali krzyż tylko z makabrycznego pokazu kryminalnego wyroku,  publicznej śmierci, która miała kształtować publiczną świadomość nie jako coś, co miało stać się kotwicą, do której ludzkie grzechy zostały przyczepione i wrzucone w bezdenne morze zapomnienia.

Lecz, gdy nadszedł rok Jego śmierci, szczegóły dotyczące Krzyża stawały się coraz bardziej wyraźne.
Dziewięć miesięcy przed Swoją śmiercią, zaczął Jezus Chrystus tłumaczyć uczniom swoim, że musi pójść do Jerozolimy, wiele wycierpieć od starszych arcykapłanów i uczonych w Pismie, że musi być zabity… (Mat. 16:21).

Piotr spanikował, gdy to usłyszał.
Właśnie zostały mu wręczone chwilę wcześniej „klucze”, gdy Jezus powiedział „Ja dam ci, klucze Królestwa Niebios” (w. 19).

Jezus scharakteryzował zarówno życie Piotra jak i jego wyznanie jako „skałę” (w. 18). Rybak i cieśla byli już teraz niezaprzeczalnie złączeni. Piotr wiedział, że jeśli zostanie wykonana egzekucja na Jezusie, on będzie następny.
Piotrowi podobała się myśl, że będzie oratorem Królestwa, lecz nie miał najmniejszego pragnienia zostawać męczennikiem. Szybko więc starał przekonać Jezusa do innej drogi. Jego wysiłki wywołały, zgodnie z relacją Biblii, najgłębszy gniew Chrystusa.

Idź precz ode mnie, szatanie! (w. 23 ). Jezus powiedział faryzeuszom, że byli oni „synami diabła” i „kamieniami potknięcia dla innych”. Lecz do Piotra powiedział: „Ty jesteś diabłem, kamieniem potknięcia dla Mnie, osobiście!”

Piotr znakomicie zaliczył ustny egzamin – Ty jesteś Chrystus, Syn żywego Boga (w. 16), lecz straszliwie zawalił końcowy egzamin krzyża. Jak mógł Piotr spaść ze skały do kamienia potknięcia tak szybko?

To proste: zbliżający się krzyż przyspieszył sprawdzanie jego duchowej szczerości: Jeśli kto chce pójść za mną, niech się zaprze samego siebie i weźmie krzyż swój i niech idzie za mną. Bo kto by chciał życie swoje zachować, utracił, a kto by utracił życie swoje dla mnie, odnajdzie je (w. 24-25)

Krzyż ujawnił, że wyznanie Piotra to były tanie słowa obietnicy. Na podstawie tego stwierdzenia potencjalna służba Piotra zabrzmiała na kilometr wokół, lecz wstęp do krzyża udowodnił, że jego oddanie miało zaledwie centymetr w głębokości i szybko wyparowało.

Ostatecznie Piotr uchwycił się krzyża. Dzień Zielonych Świąt uzdolnił go do zobaczenia, że 360 minut Kalwarii odzwierciedlało wiele z tego, co było przygotowane dla kościoła.

Rozwodniony Symbol
Niemniej jednak, krzyż w tragiczny sposób stał się najbardziej rozcieńczonym symbolem współczesnego kościoła. Dziś, paraduje się z nim w postaci taniej biżuterii lub pokazuje na kosztownej architekturze.

Dla Piotra i Jana, czy w tym przypadku każdego innego człowieka z początków kościoła, przypadkowe noszenie kolczyków z krzyżem byłoby równie maniakalne, jako dziś pokazywanie naszyjnika z nowym elektrycznym krzesłem czy przywdziewanie wisiorka z 14 komorą gazową z karatowego złota. Może wyobraźmy sobie absurdalność widoku długiej szubienicznej pętli umocowanej na dachu kościoła,  dobrze oświetlonej i widocznej z autostrady!

Nie sugeruję, że emblemat krzyża ma być usunięty, tylko to, że prawda o nim powinna być przekazywana.
Symbolizuje on bardzo wielką ofiarę, jest największą lekcją Jezusa i umarł ucząc jej. Nic tak nie uczy w życiu jak te chwile krzyża. Jezus był mistrzowskim nauczycielem; Krzyż był Jego szkolną klasą. W pewnym sensie, krzyż reprezentuje to, co część świata czuje do Jezusa: nienawiść, lecz krzyż reprezentuje również to, co wszystko w Jezusie czuje do ludzkości: miłość.

Jezus wiedział, że bez żywej wizji wytrwałości i zaufania Jego uczniowie nie przetrwają 10 korków poza górną komnatę. Podobnie jak Piotr posiadali właściwe słownictwo; lecz również podobnie jak Piotr mieli postawy hipokrytów. Kościół potrzebował chwili, do której Duch Święty mógł się odnosić przez całą wieczność. Tak więc Syn, którego Ojciec dał, również zdecydował się dać dar.

Krzyż, który dał Jezus, ukuł nowy rodzaj odpowiedzialności między słowem a uczynkiem. Już nie mogli sztuczni faryzeusze czy letni uczniowie żyć wyłącznie wyznawaniem.

Podobnie jak ich Zbawiciel, uczniowie wkrótce zostali wezwani do codziennego niesienia swojego krzyża. Chrystus zapłacił dług, którego żadna ludzka istota nie mogła pojąć i, dzięki Bogu, dług, o który żaden zwykły człowiek nie został poproszony do spłacenia.

Czym więc jest krzyż, do którego niesienia jesteśmy wezwani?
Jezus nie wymagał od Swoich naśladowców, aby fizycznie ginęli na drewnianym krzyżu, lecz wezwał ich do wielu ubocznych presji, które on znosił w dniu Swojej śmierci. Pierwszy kościół szybko nauczył się surowości nadmiernej reakcji Jerozolimy na wszystko, cokolwiek dotyczyło Chrystusa. Dla nich „noszenie krzyża” oznaczało, że będą doświadczali wielkiej niesprawiedliwości z rąk innych. Gapiła się na nich publiczność zimnego serca za napełnienie Duchem Świętym, byli gorzko wyśmiewani przez pobożnych bigotów za pomaganie biednym, więzieni przez rządowe agencje za czynienie cudów na ulicach. Niektórzy zostali nawet zgładzeni jako męczennicy przez demonicznie napędzane marionetki udające religijnych purystów.

Brzmi to podobnie do podróży Jezusa, czyż nie?
Bóg zatrudnił nawet duchowo zepsutych ludzi, aby pokazać aktualny kierunek Swemu ciału. Lecz spójrzmy na Jezusa. On nie został ukrzyżowany ręką Ojca a namówiony przez Ducha Świętego. To grzeszni rzymscy żołnierze ukrzyżowali Go, ludzie, którzy sami zasłużyli na śmierć. Jak obrzydliwy skalpel w ręce chirurga, rzymscy żołnierze byli Bożym narzędziem do wypełnienia Jego pragnienia. Kalwaria była surowym stołem operacyjnym oblężonym przez nowicjuszy. A jednak Jezus zniósł go bez wydania dźwięku zgorzknienia. To było nadzieją kościoła, ponieważ każda presja, która naciskała na pierwszy kościół mogła oddawać doświadczenia Jezusa w czasie, gdy umierał.

Nieskończona Łaska
Jeśli chodzi o codzienny krzyż, zarówno skazani jak i narzędzia desperacko potrzebują Łaski. Żaden prawdziwy uczeń nie ucieknie od kowadła znanego jako krzyż. Może zniechęcać widok innych chrześcijan, którzy wydają się paradować wokół wolni od trosk.
Możesz zastanawiać się dlaczego ich krzyż przypomina styropian, podczas gdy twój jest jak odlewane żelazo. Lecz Bóg nie da się z siebie naśmiewać. Nie ma środka znieczulającego, który Bóg podaje komukolwiek w czasie Swoich chirurgicznych działań na poziomie podświadomości.

Może być bardzo trudno utrzymać czystą perspektywę w czasie forsownych okresów kształtowania krzyża. Jedyną moją nadzieją na powodzenie jest skupienie wzroku na języku ciała kalwaryjskiego, cichego Baranka, gdy uważnie słucham tych słów, których On nie powiedział. Ponieważ, gdy moje oczy i słuch odwracają się od Krzyża, ludzie szybko doprowadzają mnie do rozpaczy i gwałtownie spadam w duchową porażkę. Zawsze będą wokół ludzie, którzy będą robić z igły widły, lecz wtedy przypominam sobie o krzyżu… o tym, jak Jezus przeszedł przez niego pierwszy.

Zawsze mogę liczyć na nieproszonych gości, którzy z radością przyglądają się temu, jak mój niebieski Ojciec dyscyplinuje mnie i może to być straszliwie kłopotliwe, lecz znów, pamiętam… Jezus przeszedł przez to również.

Nawet jeśli Bóg posyła do mnie niedojrzałych duchowo chrześcijan jako część Jego tajemniczego planu mojego wzrastania,  aby uczyć mnie w milczeniu, nie wolno mi zapomnieć o tym, że Jezus czuł to również. To wszystko było krzyżem. A co najmniej jest tym krzyżem, który znał Jezus.

Lecz za te wszystkie ciężary, z którymi się ty i ja spotykamy, jako uczniowie, nikt nigdy nie zapłaci tak, jak Jezus. Jego śmierć jest przepełniona nieskończoną łaską i obfitością zakłopotania.

Ponieważ to Ja, a nie Jezus, powinienem zginąć za łamanie przykazań mojego Stwórcy i to ja zasługiwałem na ciężar niesienia boso ciężkiego drewna po nierównym wzgórzu za moją niegodziwość. To ja zasługiwałem na głośny publiczny śmiech i agonię cierni wbijających się w czoło. To ja powinienem był czuć ból przebijanych żeber, podczas gdy pogańska ślina spływała z twarzy. Tak, to ja powinienem zawisnąć, ubezwłasnowolniony przez sześć tysiącleci, nie godzin. A jednak to był Jezus, a nie ja; On umarł gwałtownie jako milcząca zapłata.

Tak więc, w Wielkanoc, zachęcam ciebie, abyś wstał wcześnie wdział maskę i wyczyścił buty. To jest dzień, gdy Boży ludzie na całym świecie radośnie obchodzą Jego zmartwychwstanie! Lecz pamiętaj, w czasie, gdy radujesz się wielkanocnym posiłkiem, o największym milczącym kazaniu, jakie kiedykolwiek zostało wygłoszone. To, które miało miejsce wcześniej w piątek. To, które trwało przez sześć godzin, które łatwo jest zapamiętać, lecz jakże trudno naśladować; to, które było przeżyte, nie opowiedziane, przez milczącego Baranka.

Scott Hagan jest pastorem seniorem Harvest Church w Elk Grove, California.

———-

© Copyright 2008 Strang Communications, All Rights Reserved

продвижение сайтов seo раскрутка сайта обучение

Charyzmatyczna konfrontacja


Charyzmatyczna konfrontacjia i oczyszczenie
David Cannistraci


www.davidcannistraci.org

Rok upokarzania doprowadził nas do chwili prawdy

Bożym rozkładzie czasu rok 2008 jest zaznaczony jako rok nowych początków i wzbudzenia z martwych kościoła. Zmierzamy do okresu odnowy! Pan proporcjonalnie do poprzedniego bólu sprowadza na nas radość. On zastępuje lata ciężarów latami błogosławieństwa i przygotowania do powodzenia w miejsca, które były w przeszłości trudne. (p. Ps. 90:15-17). Wspaniałe czasy przed nami, lecz najpierw musi stać się coś ważnego: Jest to czas konfrontacji i oczyszczenia.

2007 był rokiem krępujących porażek charyzmatyków. Zaczęliśmy rok od umoczeni informacjami o upadłych liderach. Komedianci z nocnych programów robili sobie żarty na temat duchownych, gejów prostytutek i prochów, lecz nie było to śmieszne dla nas. Gdy przyszło lato, zrobiło się jeszcze gorzej. Ponownie ujawniły się zarzuty wobec dobrze znanego duchownego z okolic atlanty o perwersji, a znana prorokini ujawniła fakt bicia jej przez jej męża biskupa.


Pod koniec roku staliśmy się świadkami rozwodów mega-służb, zarzutów o nieetyczne praktyki na charyzmatycznym uniwersytecie oraz senatorskiego śledztwa w sprawie
finansów sześciu służb telewizyjnych . To był brutalny rok – lecz jeśli będziemy słuchać tego, co Duch Święty mówi, Bóg może to odwrócić.

Życie Dawida zawiera przesłanie dla współczesnego kościoła. Dawid był mężem według Bożego serca, lecz jego rodzina została rozbita przez tego rodzaju skandale, które są zbyt dobrze nam dziś znane.

Po jego własnym moralnym upadku, Bóg uszanował jego pokutujące serce i błogosławił go, lecz synowie Dawida byli zaskakująco słabi: Amon był gwałcicielem (p. 2 Sam. 13), Absalom – zdrajcą (2 Sam 18), Adoniasz sam się promował (p. 1 Krl. 1) a Salomon, choć mądry, nie stronił od przyjemności i ekscesów (p. 1 Krl 11:1-10). Jak to się stało, że tak wielki przywódca wydał tak dysfunkcyjnych synów? Dawid był charyzmatyczny, lecz miał problemy z konfrontowaniem sytuacjia (1 Krl. 1:6).

Ruch charyzmatyczny jest bardzo podobny do Dawida. Jesteśmy pasjonatami uwielbienia, modlitwy i mocy Bożej, lecz mamy niebezpieczną słabość: podobnie jak Dawid nazbyt oporni jesteśmy, aby skonfrontować siebie samych. Brak prawdziwego duchowego ojcostwa spowodował dysfunkcyjne i oburzające skandale. Kocham charyzmatyczny kościół, lecz mamy pewne sprawy. Konieczne jest zajęcie się naszymi grzechami w dziedzinie seksu, promowania siebie czy skłonności do przyjemności. Jeśli tego nie zrobimy, możemy stracić naszą możliwość wpływania na zgubionych.

Konfrontacja nie jest wygodna, lecz konieczna. Musimy mieć ducha 81 odważnych kapłanów, którzy skonfrontowali Króla Uzjasza z jego grzechem. Mogli siedzieć cicho w obawie o swój autorytet, lecz ich pasja dla Boga i Jego domu wymagała od nich, aby powiedzieli prawdę powstrzymali jego szaleństwo (p. 2 Krn. 26:16-18).
Bóg ujawnia to, czemu nie przeciwstawiliśmy się i dopóki dom nie zostanie oczyszczony, nie będzie łatwiej. Wszelka struktura, która celebruje charyzmę, lecz jest delikatna dla prawdy i charakteru jest domkiem z kart. Już czas rzucić wyzwanie istocie spraw, które powodują, że charyzmatyczne drzewo rodzinne gnije. Nie możemy otrzymać mieć mocy Pięćdziesiątnicy dopóki nie zanurzymy się w świętości i oczyszczeniu przez bojaźń Pańską.

Nasza nadzieja spoczywa w innym synu Dawida, który jest gotowy oczyścić i odnowić nas. Jezus kocha kościół i daje mu Swoje życie, aby mieć pełną chwały oblubienicę bez skazy czy zmazy (p. Ef. 5:26:27). Jest gotowy usunąć nasz wstyd i oczyścić nas w tym okresie. Jeśli zareagujemy, odnowienie, którego rzeczywiście potrzebujemy przyjdzie: „źródło będzie otwarte dla domu Dawida,… dla oczyszczenia z grzechu i nieczystości” (Zach. 13:1).

Wielu prorokuje, że rok 2008 będzie lepszy niż 2007 i jestem przekonany, że tak będzie – jeśli my będziemy twardzi wobec grzechu i zaczniemy mówić jedni drugim prawdę.
aracer

Boże obietnice

Logo_Wood

Ron Wood

Albowiem Ojciec wasz niebieski wiem, że tego wszystkiego potrzebujecie i On da wam wszystko, czego potrzebujecie z dnia na dzień, jeśli żyjecie dla Niego i Królestwo Boże jest waszą najważniejszą sprawą (Mat. 6:32-33 – wg. wersji ang.).

Przeczytaj ten wers uważnie, jest tutaj kilka uderzających punktów, które musimy rozważyć.

1. Bóg już zna twoje potrzeby. Wymień je tylko Jemu. Nie potrzeba niczego wyjaśniać wszechobecnemu Bogu.

2. On zaspokoi twoją potrzebę z dnia na dzień. Zacznij teraz chwalić go za to, pomimo że nie widzisz tego.

3. Lecz pamiętaj, Boże obietnice są warunkowe. Musisz wykonać swoją część, jeśli oczekujesz, że Bóg zrobi swoją. Jaka jest twoja część?

a. Żyć dla Niego.

b. Uczynić Jego królestwo twoją najważniejszą sprawą.

Boża recepta na zmartwienia mówi: „… Nie troszczcie się o nic, ale we wszystkim w modlitwie i błaganiach z dziękczynieniem powierzcie prośby wasze Bogu. A pokój Boży, który przewyższa wszelki rozum, strzec będzie serca waszych i myśli waszych w Chrystusie Jezusie. (Flp. 4:6-7).

Nie musimy walczyć, zdobywać czy wymuszać czegokolwiek. Po prostu modlimy się z dziękczynieniem modlitwami wiary i Jezus utrzymuje nasze serca i umysły w pokoju. Co za zdumiewająca recepta! Jezus powiedział:
Pokój mój zostawiam wam, mój pokój, zostawiam wam; nie jak świat daje, Ja wam daję. Niech się nie trwoży serce wasze i niech się nie lęka (Jn 14:27). Gdy modlimy się wdzięcznymi modlitwami, Chrystus daje nam pokój i nie jesteśmy już dłużej zaniepokojeni czy w obawie. Tak więc, Bożym  ntidotum na zmartwienia i troski jest modlitwa z dziękczynieniem.

новости раскрутки сайтов

Boży dzień promocji

Nie myśl, że Bóg zapomniał o tobie! Bóg wszystko wykonuje według Swego suwerennego planu i w Swoim czasie. Czy, gdy wszystko już pasuje do siebie, nie zadziała? Przez minione dni Pan po prostu sprawdza twoje serce, aby zobaczyć, czy kochasz go bardziej niż „tych wszystkich”. Jeśli sława i akceptacja ludzi, popularność, tytuły i pozycje nie są już więcej przeszkodami dla ciebie, wtedy Pan może cię PROMOWAĆ.

Nadchodzi taki dzień, gdy `naczelny kamerdyner` będzie PAMIĘTAŁ o tobie i wyprowadzi cię, abyś zobaczył „faraona”. Nadchodzi ten dzień, w którym ty będziesz szybko się golił i zmieniał ubrania (I Moj. 41:14). Nadchodzi taki dzień, w którym praca nad twoimi fundamentami będzie skończona. Te fundamenty są budowane na Chrystusie i nie potrzebujesz już więcej ludzkiej czci. Możesz przynieść chwałę Bogu i powiedzieć: „NIE ja, lecz Bóg da faraonowi odpowiedź we właściwym czasie (I Moj. 41:16)

Zbliża się ten dzień, w którym ludzie dookoła ciebie powiedzą: „Czy można znaleźć takiego męża jak ten, w którym jest Duch Boży?….

Nadchodzi ten dzień, w którym będziesz wyniesiony jako następny po faraonie, zostanie ci założony pierścień, będziesz ubrany w znakomite szaty i złoty łańcuch powieszą Ci na szyi.

Cierpienia są tego warte!

Gdy bierzesz udział w cierpieniach Chrystusowych, będziesz przemieniony na Jego obraz.

Bóg jest dobry dla ciebie a Jego myśli o tobie nie są ku złemu. On ma nadzieję i przyszłość dla ciebie.

ZAKOŃCZENIE zawsze jest lepsze niż POCZĄTEK…

Dzieci Boże, czy słyszycie co Pan mówi?

On mówi: „SŁYSZAŁEM twoją modlitwę i WIDZIAŁEM twoje łzy, oto….. (Iz. 38:5)

Dzieci Boże, wszystkie obietnice zostały ustanowione przez Boga, a nie człowieka i Bóg WKRÓTCE je wypełni (I Moj. 41:32)….

Przypomnisz sobie marzenia, które kiedyś miałeś – zwracam się do tych, którzy mają takie powołanie jak Józef i oczekują na to, aby ich Bóg wypromował i wyniósł, aby zobaczyć Króla.

продвижение

Spece zamieszania


(Experts in Confusion)


Gdy ludzie chcą być postrzegani jako „eksperci” to co proste nigdy nie wystarcza.
Aby być ekspertem musisz wiedzieć więcej niż przeciętny człowiek. Jeśli coś jest bardzo proste to nie ma żadnego zapotrzebowania na „eksperta”. Pożywką zamieszania jest coś bardzo prostego, gdy wezmą się za to „eksperci”, aby to skomplikować. W istocie, im bardziej można coś skomplikować, tym bardziej „potrzebni” są eksperci. Gdy już raz ogół da się przekonać o tym, jak bardzo coś jest skomplikowane to z łatwością daje się manipulować przez „ekspertów”. Nazywa się to „gwarantowane bezpieczeństwo pracy”. A teraz spójrzmy na szczególny temat, który jest pod ręką – chrześcijaństwo.


Zamiarem Jezusa nigdy nie było, by chrześcijaństwo stało się jakąś zawiłą, opartą na wiedzy gnostycką religią. Potrzeba było „ekspertów”, aby proste objawienie Bożej Woli zamienić w przemysł wiedziony przez teologów.
Jeśli chrześcijaństwo jest tak skomplikowane i do wyjaśnienia potrzebuje profesjonalnych teologów to dlaczego teolodzy nie zgadzają się w podstawowych doktrynach. Odpowiedź jest prosta: Jeśli chcesz, aby coś wyglądało tak jak ty chcesz, aby wyglądało, to znajdujesz wers, który potwierdza twoje założenia, nawet jeśli jest wyrwany z kontekstu. O każdym fragmencie, którego nie możesz wykorzystać do dowodu swojego punktu widzenia mówisz, że „przeminął”. Po jakimś czasie jedno pokolenie przekazuje złą doktrynę, której się nauczyło następnemu pokoleniu, a to pokolenie odchodzi od rzeczywistości jeszcze dalej dodając do tego swoje własne błędne rozumienie i przekazuje to następnemu pokoleniu.


Zatrzymajmy się na chwilkę i pomyślmy o wielu różnych „kierunkach” chrześcijaństwa jakie mamy. Następnie pomyśl ile odgałęzień ma każdy „kierunek”.
Kościół (ogólnie mówiąc) wypełnia Pismo z Listu do Tymoteusza, gdzie Paweł pisał do swego ucznia, że w dniach ostatecznych ludzie będą wynajmować sobie sami nauczycieli, którzy będą zwodzić ludzi do wiary w diabelskie doktryny. Każdy ma swój obóz: „ja jestem Joyce”, „ja Hagina”, „ja Andrzeja”, „a ja Joela”. Mamy być „biblijni”. Każdy ma swój punkt widzenia na różne sprawy. Każdego dnia słyszymy o nowym objawieniu, o nowym „Słowie do Boga” na temat tego, jak wydostać się na wolność, otrzymać podwójną miarę namaszczenia czy o tym, że aby faktycznie podobać się Bogu musimy zachowywać post.


Jestem w takim miejscu, że tak smuci mnie i martwi to, co słyszę od „dobrze znanych” duchownych, że gotów jestem zdystansować się do tego wszystkiego.
Chciałbym, aby była jakaś inna nazwa niż „chrześcijanin” z którą mógłbym chodzić, ponieważ określenie „chrześcijanin” zostało w oczach świata całkowicie zrujnowane jako znaczące cokolwiek świętego, czystego, czy niosącego nadzieję.


Większość chrześcijan żyje w takim zamieszaniu, że uwierzą we wszystko, cokolwiek słyszą z kazalnicy czy telewizji. Jedynym powodem tego, że niektórzy nie chcą iść do kościoła jest znak nad drzwiami. W rzeczywistości doszło już obecnie do tego, że niemal nie ma żadnego znaczenia jaki znak jest nad drzwiami. Bez względu na to jak nazwiesz miejsce, gdy już znajdziesz się w środku usłyszysz tam przesłanie o „samo-rozwoju”, „samo-pomocy” i budowaniu większych budynków. Jednym z powodów tego, że ci „mistrzowie zamieszania” są tak biegli w utrzymywaniu ludzi w zamieszaniu jest fakt, że sami są zamieszani. Chrześcijanie muszą zrezygnować z bieganie tu i tam mówiąc: „Namaszczenie jest tutaj, namaszczenie jest tutaj”.


Matt 24:23-26

Gdyby wam wtedy kto powiedział: Oto tu jest Chrystus albo tam, nie wierzcie. Powstaną bowiem fałszywi mesjasze i fałszywi prorocy i czynić będą wielkie znaki i cuda, aby, o ile można, zwieść i wybranych. Oto przepowiedziałem wam. Gdyby więc wam powiedzieli: Oto jest na pustyni – nie wychodźcie; oto jest w kryjówce – nie wierzcie.


Namaszczenie jest w was (1 Jn 2:27). Nie musisz nigdzie iść, aby je otrzymać, po prostu musisz iść dawać je. Już masz wszystko czego potrzebujesz. Bóg uczynił cię zupełnym w Chrystusie (Kol. 2:10).

Matt 5:14-16
Wy jesteście światłością świata; nie może się ukryć miasto położone na górze. Nie zapalają też świecy i nie stawiają jej pod korcem, lecz na świeczniku, i świeci wszystkim, którzy są w domu. Tak niechaj świeci wasza światłość przed ludźmi, aby widzieli wasze dobre uczynki i chwalili Ojca waszego, który jest w niebie.


Ty JESTEŚ światłością świata i ty masz świecić tym światłem przed ludźmi, aby mogli zobaczyć Boga w tobie i moc Bożą manifestującą się przed nimi, a Bóg będzie uwielbiony.


Powiedziano nam; „niech wasza światłość świecie”, wydaje się więc, że świecenie twoim światłem jest łatwe, po prostu pozwól niech świeci, a nie spraw, aby świeciło, po prostu niech świeci. Jeśli pozwolisz na to świecenie, ono będzie świecić automatycznie.


„Ty jesteś (czas teraźniejszy) światłością świata” – a nie będziesz – więc świeć. Jak On jest, tacy i my jesteśmy na tym świecie


1 Jn 4:17

W tym miłość do nas doszła do doskonałości, że możemy mieć niezachwianą ufność w dzień sądu, gdyż jaki On jest, tacy i my jesteśmy na tym świecie


Czytaj cały 1 List Jana, wszystko polega na tym, aby pozbyć się strachu i wyjść z pomocą temu, który tej pomocy potrzebuje. Jak możemy mówić, że kochamy Boga, jeśli nie kochamy bliźniego. Chciałbym móc dotrzeć do domów i miejsc pracy każdego z was i sprawić, abyście dotarli do kogoś. Jeśli przesłanie Ewangelii jest prawdziwe to zmusi cię do podejmowania decyzji, do działań, które zazwyczaj wyrzucą cię poza twoje poczucie bezpieczeństwa.


Jesteś jedynym Jezusem, jakiego ludzie kiedykolwiek zobaczą. Co takiego masz, czego obawiasz się stracić? Czy inaczej, co takiego ma ciebie? Jakie jest twoje życie? Rozejrzyj się, wszystko w czym ludzie pokładali swoje bezpieczeństwo wali się. Czas już na to, aby zacząć żyć niebem. To, co masz najlepszego tutaj, jest niczym w porównaniu z tym, co jest dla ciebie przygotowane w niebie, a wszystko z czego zrezygnujesz tutaj na rzecz ewangelii, będzie pomnożone i zwrócone ci. Przestań pracować dla siebie, pracuj dla ewangelii a Bóg będzie pracował dla ciebie.


Teraz jest czas na to, abyś był tym, kim chcesz być, ponieważ właśnie tym Jezus już cię uczynił. W nim jesteś zupełny, przestań dodawać cokolwiek do Niego. Po prostu bądź tym, którego Pan uczynił z czasu, a nie ze słów.

продвижение сайта vkontakte

Bóg potrząsa Kościołem#Charisma

logo

Bóg potrząsa Kościołem

Nie wstydzę się tego, że jestem chrześcijaninem, lecz dziś, z powodu ostatnich
skandali w kościele, niektórzy ludzie są skłonni bardziej ufać barmanowi
niż kaznodziei. Kwestionują ustanowiony kościół z powodu licznych
jego upadków. Tak więc, gdy ktoś mnie pyta, czy jestem chrześcijaninem,
czuję tak potrzebę, aby wyjaśnić, że jestem „uczniem Jezusa Chrystusa”.

Mam już dość religijnych etykiet. Nasza tożsamość musi być w osobie Jezusa,
a nie w etykiecie – czy to tej, którą nam inni przydzielili,
czy to w tej, którą sami sobie daliśmy. Denominacje i kościelne grupa
są w porządku, dopóki ludzie nie zaczynają widzieć tych organizacji
zamiast Chrystusa.

Moja żona, Joyce, miała kiedyś wizję, w której widziała długi korytarz
więziennych cel po obu stronach. Pan otwierał drzwi, lecz gdy ludzie wychodzili
z jednych cel, przechodzili przez korytarz i wchodzili do innych, zamiast
iść za Nim.



„Wstrząsanie, które dziś przeżywamy jest poruszeniem Boga, który
chce żyć, działać i istnieć przez Swoich ludzi. ON chce zmienić przez
nas świat.!”

Dzieje się to dziś wszędzie. Duchowo niezaspokojeni ludzi przechodzą z jednego
religijnego systemu, denominacji, czy ruchu kościelnego do innego, w nadziei,
że znajdą tam właściwe miejsce. Nowa lokalizacja często jest środowiskiem
podobnym do starego, lecz z nowymi tytułami, szwargotem i doświadczeniami,
lecz nadal nie jest to miejsce wolności.

Pan wywołuje obecnie potężne wstrząsy w stworzonych przez ludzi strukturach
religijnych. On przywołuje nas do wolności, On nie chce, aby ktokolwiek
czy cokolwiek wtrącało się do Jego osobistego kierowania każdym z Jego dzieci.

Innymi słowy: On pragnie, abyśmy byli w świecie, lecz nie byli ze świata.
Nasz boski mandat nie jest udzielony po to, aby tworzyć kościoły, lecz aby
tworzyć ludzi będących w relacji z Nim.

Podoba mi się to w jaki sposób tłumaczenie The Message oddaje
wstrząsanie, które przeżywamy: „Jedno ostatnie wstrząsanie od szczytu
do dna, od dziobu do rufy”. Słowa: `jedno ostatnie wstrząsanie` oznacza
`gruntowne oczyszczanie domu, pozbywanie się wszelkiego historycznego i
religijnego śmietnika, tak aby nie poddająca się wstrząsaniu istota rzeczy
była widoczna czysta i nie zaśmiecona`” (Heb. 12:26-27).

Widziałem różnorodne ruchy i kościelne systemu, mijały lata i okazywało
się, że nie nadawały się do wydawania trwałych duchowych owoców.
Mamy instytucje, które niewiele robią do uzdolnienia, umocnienia
i uwolnienie Bożych ludzi, abyśmy mogli mieć prawdziwy wpływ dla królestwa
Bożego.

Dziś mamy ruch apostolski, proroczy, nowy, i kościołów domowych.
Żaden z nich nie musi być zły, lecz często wskazują one raczej na człowieka
i metody niż na Jezusa.

Te organizacje często stają się złodziejami przeznaczenia (wierzących),
zamiast być pomocą w jego realizacji. Wiążą one ludzi w czterech ścianach
budynków, zamiast uzdalniać ich do służby na polach żniwnych. Zwiedzenie,
strach i niezdrowe struktury władzy wpychają ludzi w ruchy skupione na
człowieku, aby wypełniali plany liderów.

Wstrząsanie, którego jesteśmy dziś świadkami jest poruszeniem Boga,
który chce żyć, działać i istnieć przez Swoich ludzi. On chce zmienić
świat poprzez nas! Gdy będziemy wolni od systematycznej kontroli i fałszywych
„przykryć”, Jezus będzie rządził i panował w nas i prowadził nas do wszelkiej
prawdy.

Jezus powiedział: „Owce moje głosu mojego słuchają i Ja znam, je, a on
idą za mną” (J 10:27, NKJV). Jeśli słuchamy Jego głosu to nie ma znaczenia
do jakiej denominacji należymy. Tu nie chodzi o system; tu chodzi o Niego.

Huk, który słyszymy będzie trwał, aż wszystko, co będziemy widzieć,
to On. Wtedy zaczniemy prezentować Jego królestwo światu. Jego moc
i miłość będą wylewać się z nas i Pan będzie mógł używać nas do wykonywania
Jego celów – uchwyćmy więc się tego wstrząsania i odkryjmy
Jego wolność.

продвижение

Przestrzegaj medialnej diety

 logo

Mass media mają na nas większy wpływ niż możemy to sobie wyobrazić.

Czytelniczka Charisma zapytała: „Dlaczego piszecie o mediach i kulturze w chrześcijańskim magazynie? Wolałabym czytać artykuły o ewangelizacji,Biblii i życiu kościoła”. Rozumiem jej myślenie, lecz faktem jest, że mass media takie jak radio, telewizja, kino, gazety, książki, internet mają na nas większy wpływ niż możemy to sobie wyobrazić.

Wstajemy wraz z muzyką i wiadomościami z radio-budzika, oglądamy poranne pokazy w TV, używamy słuchawek w czasie gimnastyki, czytamy gazetę przy śniadaniu, słuchamy radia w drodze do pracy, komputerów używamy przez cały dzień, relaksujemy się w wieczorem przed telewizorem, czytamy magazyn lub dwa, sprawdzamy wieczorne wiadomości czy pogodę przed spaniem. Typowy Amerykanin ogląda telewizję i surfuje po internecie 4 godziny lub więcej każdego dnia.


Jak wielu z nas spędza tyle czasu biorąc udział w kościele, studiując Biblię czy na modlitwie? Większość ludzi nie ma tyle czasu dla swojej własnej rodziny i bliskich.


Bez względu na to czy lubisz media, czy nie, jeśli zaczniesz rozumieć
je, będziesz mógł zauważyć kierunek, w którym zmierza
nasza kultura i społeczeństwo.

Media są znakomitą  miarą zmian zachodzących w naszej kulturze. Mówią nam o tym  świecie, trendach modzie w całym społeczeństwie, reklamują produkty,  które wpływają na nasze życie i zabawiają nas. Bez względu na  to czy lubisz media czy nie, jeśli poświęcisz czas na zrozumienie  ich, będziesz mógł zauważyć kierunek, w którym zmierza  nasza kultura i społeczeństwo

Wiedza o mediach jest decydująca, szczególnie dla chrześcijan, ponieważ im więcej wiemy o tym jak one działają, tym mniej będziemy poddawani ich wpływom i tym bardziej zaczniemy zwyciężać warownie, które media budują w naszym życiu. Od czego więc zaczynamy? Oto cztery sposoby:

1. Rozszerz swoje źródło informacji.Poszukaj takich, które odzwierciedlają twój punkt widzenia. Sieć telewizyjne, główne gazety i magazyny w większości przypadków stają się w znaczącym stopniu polityczne i przekazują określone uprzedzenia, często przeciwne tradycyjnym religijnym wierzeniom. Dziś możesz uzyskać szerszą perspektywę w tych sprawa z innych źródeł, takich jak regionalne gazety, kablówka, magazyny o specyficznych kierunkach, strony internetowe i blogi.

2. Ogranicz oglądanie telewizji i surfowania po internecie.  Telewizja znana jest jako „pasywne medium”, ponieważ nie musisz reagować z nią – po prostu siedzisz i patrzysz. Pomimo, że komputery są wspaniałym narzędziem, ostatnie badania wskazują, ę stałe sprawdzanie e-maili, poczty głosowej, chwilowo obniża IQ bardziej niż palenie marihuany. Widocznie używanie e-mail również może wywołać twoje otępienie !

3. Miej świadomość obszernego wpływu mediów. Reklamodawcy wydają miliony dolarów w mediach, ponieważ wiedzą o tym, że czytanie magazynów mody powoduje, że kupujesz więcej ubrań, a oglądanie reklam telewizyjnych prowadzi do kupowania większej ilości produktów. Moc reklamy polega na jej wpływie na miliony ludzi (to również my), aby pragnęli rzeczy, których nie potrzebują, a często takich, na które ich nie stać. Może ci się wydawać, że reklama nie wpływa na ciebie, uczeni dowodzą czegoś innego.

4. Wyłącz telewizor i spędź więcej czasu w ciszy. Gdy Eliasz szukała Pana, o czym czytamy w 19 rozdziale 1 Księgi Królewskiej,
to znalazł Boga w cichym powiewie. Jeśli chodzi o szukanie Pana to jestprawdopodobne, że nie usłyszysz Jego głosu w zgiełku TV, radia czy komputera. Spędź więcej czasu w cichym miejscu, gdzie rzeczywiście możesz usłyszeć własne myśli, gdzie Bóg może oczekiwać na to, aby do ciebie mówić.

Pracuję w mediach, ponieważwierzę w ich moc do zdobywania ludzi przesłaniem nadziei, lecz drugą stroną, jest ich negatywny wpływ, który może być niszczący. Pewien psychiatra powiedział mi, że jeśli wydaje ci się, że zwariowałeś to prawdopodobnie wszystko jest z tobą w porządku, ponieważ ludzie naprawdę szaleni nie myślą, że są dziwakami. Tak więc, jeśli chodzi o siłę mediów w twoim życiu bądź świadom skutków jakie one wywierają, a ich negatywny wpływ na ciebie będzie zawsze ograniczony.


Dr Phil Cooke jest konsutlatem mediów i kościoła na całym świecie. Publikuje
bezpłatny wychodzący raz na miesiąc newsletter „Ideas for Real Change”.
Więcej na jego stronie:

www.philcooke.com
.

сайта