Category Archives: Temat

Tematyka artykułów

DS_27.10.09 Jn. 17

HeavenWordDaily

Ewangelia Jana 17

David Servant

Arcykapłańska modlitwa Jezusa, jak się ją często nazywa, jest najdłuższą zapisaną w Piśmie modlitwą Pana. Wszystkie inne modlitwy, jakie znajdujemy w Ewangeliach, są bardzo krótkie. Dla mnie osobiście ciekawe jest to, że najdłuższa Jego modlitwa również jest krótka, nie wymaga więcej niż kilku minut. Piszę o tym, ponieważ wydaje się, że diabłu udało się nabrać dużo ludzi na myślenie, że jeśli nie mamy na modlitwę co najmniej 1.5 godziny to nie mamy dość czasu, więc powinniśmy zrezygnować. „Modlitwa bez przestanku”, zalecana przez Pawła (1Tes. 5:17) to mnóstwo krótkich modlitw w ciągu całego dnia. Ciekawe jest również to, że Jezus najwyraźniej modlił się tą szczególną modlitwą z otwartymi oczyma, zwróconymi ku niebu (17:1). Oczywiście, nie ma nic złego w skłonieniu głowy w pokorze i zamknięciu oczu, aby nie być rozpraszanym w czasie modlitwy, wszystko to jest w porządku, ale nie ma też niczego niewłaściwego w podniesieniu oczu ku niebu.

Najważniejsze jest pamiętać o tym, że ta modlitwa została wypowiedziana przez Jezusa na krótko przed aresztowaniem w Ogrodzie Getsemani, a więc na wieczór przed Jego ukrzyżowaniem. Zaczyna mówiąc: „Ojcze, nadeszła godzina” (17:1). Jest to ósmy i ostatni zapisany przypadek użycia przez Jezusa „godziny” (czy „czasu”) i oczywiste odniesienie do kulminacyjnego wydarzenia w Jego służbie – śmierci na krzyżu (2:4; 7:8, 30; 8:20; 12:23, 27; 13:1). Jan przedstawia życie i służbę Jezusa jako podróż w kierunku krzyża. „Godzina” ostatecznie nadeszła.

Jezus ogłosił, że da żywot wieczny tym wszystkim, których daje Mu Ojciec (17:2). Zwróć uwagę na to, że Jezus nic nie powiedział na temat sposobu w jaki Ojciec decyduje, kogo dać Jezusowi. Wiemy z setek innych wersów Pisma, że mogą to być tylko ci, którzy wierzą. Oczywiście, Jezus nie zaprzeczał samemu sobie, temu co tak często powtarzał, ani też nie objawiał „rzeczywistej prawdy” o tym jak ludzie są faktycznie zbawiani w sprzeczności z całą resztą Nowego Testamentu. Nie popierał kalwinistycznej myśli bezwarunkowego wybrania. Jan 17:2 musi być zharmonizowany z 31.217 wersami Biblii.

Widać wyraźnie z Jego modlitwy, że najwyższym celem Jezusa było przyniesienie chwały Jego Ojcu, jak też jest całkiem oczywiste to, że ważne było dla Niego, aby Jego uczniowie wiedzieli i wierzyli, że On odszedł do Ojca. Co więcej, chciał, aby oni byli zjednoczeni, tak jak On i Ojciec są jedno, i powiedział o tym w czterech wersach modlitwy(17:11, 21, 22, 23). Nasza jedność, według Jezusa, ma wpływ na uwierzenie przez świat, że Bóg Go posłał. Jezus powiedział to dwukrotnie (17:21, 23). Oczywiście, „kościół”, który demonstruje światu hipokryzję nie będzie miał wpływu na to, żeby ludzie uwierzyli w Jezusa, a faktycznie skutek będzie przeciwny. Brak jedności wśród wierzących przekazuje obserwującemu światu sygnał, że nie różnimy się niczym od innych. Dlaczego mieliby uwierzyć w naszego Boga, skoro my nie możemy ze sobą razem wytrzymać?

Ta prawda, tak wyraźnie wypowiedziana przez Jezusa, jest jeszcze jedną wskazówką upadku idei, jakoby Bóg suwerennie wcześniej wybierał niektórych do zbawienia, a innych na potępienie. Jeśli wiara świata zależy od naszej jedności, co jest faktem zgodnie ze słowami Jezusa, to oczywiste jest, że Bóg stworzył moralnie wolne jednostki, dał im wybór, aby wierzyli lub nie wierzyli. W przeciwnym razie nasze działania i wpływ na świat nie odniosły by żadnego skutku na tego, kto uwierzy i będzie zbawiony.

Tak wiele z modlitwy Jezusa sięga poza nasze zrozumienie. Chciałbym rozumieć ją lepiej! Jedną część Jego modlitwy, którą rozumiem całkiem nieźle jest Jn. 17:24: „Ojcze, Chcę, aby ci, których mi dałeś, byli ze mną, gdzie Ja jestem, aby oglądali chwałę moją, którą mi dałeś”. Tak bardzo cieszę się, że Jezus chce, abyśmy byli w niebie, gdzie zobaczymy Jego w Jego chwale. To jest teologia łatwa do pojęcia!

– – – – – – – – – – – – – –

Książkę D. Servanta „Pozyskujący uczniów sługa Boży” można nabyć TUTAJ

topod.in

Brak społeczności? Nie ma problemu!

Brogden Chip

19 kwiecień 2009

Nigdy tak naprawdę nie docenicie i nie będziecie korzystać ze społeczności, dopóki nie nauczycie się żyć bez niej.

Już istnieje społeczność świętych, jest to duchowa społeczność i opiera się na Chrystusie, który ma pierwszeństwo – a nie na społeczności, która ma pierwszeństwo. Cała ta tęsknota za społecznością, za tym, aby być z innymi jest wynikiem kaca po religijnym systemie – starasz się wypełnić pustkę, która została po religii. Celem osamotnienia na duchowej pustyni jest to, aby dotarło do ciebie, że Jezus Wystarcza. Nie umrzesz z powodu braku społeczności, lecz jeśli nie nauczysz się tego, że Jezus Wystarcza, to duchowo mówiąc, już jesteś martwy. On jest Jedynym, na którym masz się skupić – nie zaczynając społeczności, nie budując domowej grupy, nie czyniąc razem z innymi cokolwiek, cokolwiek.

Już słyszę te wszystkie: „tak, ale”. „Tak, ale Bóg uczynił nas jako istoty społeczne. . . Tak, ale Bóg, że potrzebujemy zachęty innych wierzących. . . Tak, ale Biblia mówi, abyśmy nie opuszczali zgromadzeń wzajemnych, jak to jest u niektórych w zwyczaju. . . Tak, ale mamy być częścią Ciała Chrystusa. . . Tak, ale jest coś w gromadzeniu się podobnie myślących wierzących. Tak, ale nie rozumiesz tego, jak to jest”. Tak, ale rozumiem – przechodziłem przez tą część pustyni wcześniej i próbuje powiedzieć ci, że Bóg chce wiedzieć czy kochasz Jego, czy kochasz społeczność z innymi; chce wiedzieć czy kochasz Jego, czy to, co Jego dotyczy; chce wiedzieć czy szukasz Jego, czy spotkań na Jego temat.

Są takie czasy i okresy, gdy On wzywa cię do samotności i oddzielenia dla Siebie. Nie mówię, że zawsze tak będzie, lecz co, jeśli tak? Co, jeśli On wzywa cię do samotnej drogi z Nim na resztę twojego życia? Czy Jezus wystarcza ci?

Zadałem takie pytanie kiedyś grupie chrześcijan: „Czy Jezus wam wystarcza?” ponieważ większość chrześcijan nie wierzy w to. Chcą Jezusa, lecz chcą również społeczności z innymi. Rzeczywiści, czy wiecie czego chcą chrześcijanie? Nie społeczności z innymi. To brzmi tak duchowo. Tak naprawdę to oni chcą akceptacji innych chrześcijan. Jeśli sięgniesz głębiej to właśnie tego chcą, chcą czuć się zaakceptowani przez innych chrześcijan. Tak, mogę ci powiedzieć, że narażasz się na wielkie zniechęcenie. Ewentualnie przyjdzie taki czas, że będziesz musiał wybrać między prawdą, którą Bóg ci objawił i akceptacją innych chrześcijan. Wiem, że brak akceptacji innych chrześcijan jest bolesny. Boli to, gdy inni chrześcijanie nie rozumieją cię i mówią o tobie wszelkie złe rzeczy, choć ty mówiłeś do nich w miłości prawdę.

Istotą jest jednak twoje duchowe życie a chodzenie z Bogiem nie zależy od akceptacji innych chrześcijan. Może ci się tak wydawać, z pewnością też znacznie ułatwia wiele rzeczy, lecz nie jest to warunkiem chodzenia z Chrystusem, tzn.: staranie się o to, aby inni chrześcijanie rozumieli i akceptowali cię. Im głębsze będzie twoje chodzenie z Bogiem, tym trudniejszy będziesz do zaakceptowania przez innych chrześcijan. Nasz Pan i Zbawiciel, Jezus Chrystus: „wzgardzony był i opuszczony, Mąż Boleści, doświadczony w cierpieniu” (Iz. 53:3). Jezus nie był i nie jest akceptowany przez większość chrześcijan i, czy wiesz o tym, że to nie zmienia Jego Samego ani Jego relacji z Ojcem? On jest Panem bez względu na to czy zaakceptujesz Go, czy nie, przyjacielu. Jeśli jesteś Jego uczniem, wtedy On akceptuje ciebie bez względu na to czy akceptuje cię cała reszta chrześcijańskiej populacji, czy nie.

Odkryłem, że za każdym razem, gdy ignoruję taki okres, do którego Bóg mnie wprowadził i usiłuje stworzyć społeczność bądź szukam społeczności poza czasem i miejscem wyznaczonym przez Mojego Ojca, zawsze kończy się to katastrofą, zawsze stwarza problemy, rozczarowanie i powoduje zakłócenie w tym, co Pan chce w moim życiu zrobić.

A jest to szczególnie prawdziwe wtedy, gdy jesteś świeżo po wyjściu z religijnego systemu. Trwałeś pod religijnym duchem przez tyle lat i nie myślałeś o tym, że któregoś dnia możesz wstać, nie iść do kościoła, być wolnym od religijnej postawy. Myślisz, że potrzebna ci jest społeczność, że potrzebujesz spotkań, że potrzebujesz innych ludzi i tego wszystkiego, ale jesteś w błędzie. To jest religijny system myślenia, jest jak narkotyk.

„O, bracie Chip, jestem taki samotny. Chodziłem do kościoła co niedzielę przez 20 lat a teraz siedzimy w domu w niedzielę i czujemy taką pustkę w środku!” W porządku, chwała Panu, jeśli jest to miejsce, do którego Pan cię zaprowadził teraz, dziękuj za nie Bogu. Przestań szukać innych ludzi, aby wypełnili pustkę, którą może wypełnić wyłącznie Chrystus. Przedtem wypełniałeś tą pustkę mnóstwem religijnego śmietnika i On to wszystko usuwa. Usiłuje coś w tobie zbudować, więc pozwól Mu na to zgodnie z czasem i okresem, który wyznaczył. Nie poganiaj tego procesu, bądź zadowolony; tylko ty i Bóg. Mój Boże, nawet nie masz pojęcia jak to jest chodzić z Bogiem i być ukrytym w Nim, ponieważ przez całe swoje życie chodziłeś z Nim w tłumie, uwielbiając Go w tłumie, modląc się do Niego w tłumie, ucząc się o Nim w tłumie.

Enoch chodził z Bogiem i nie było nikogo więcej, aby miał z nim społeczność.

Noe chodził z Bogiem i nie było przy nim nawet nikogo z rodziny.

Abraham chodził z Bogiem i nie miał domowego kościoła, do którego mógł chodzić.

Mojżesz spędził 40 lat na pustyni i to nie zraniło go ani trochę a wracając z pustyni był lepszy niż wtedy, gdy się tam udawał.

Jezus chodził z Bogiem a wszyscy Jego przyjaciele i uczniowie wyparli się Go, i uciekli wtedy, gdy tego najbardziej potrzebował.

Za dużo zasług co do twojego duchowego powodzenia przypisujesz ludziom, a nie masz wystarczająco dużo zaufania do Boga. Wolałbym być z Bogiem sam, niż w tłumie ludzi bez Niego.

To nie pomniejsza niczego, co Biblia mówi o Ciele Chrystusa, lecz musisz nauczyć się tego, w jaki sposób być połączony z Głową, zanim będziesz próbował łączyć się z Ciałem. Życie Ciała jest tylko tak dobre jak dobra jest relacja Ciała z Głową. Ciało nie ma żadnego życia samo w sobie bez Głowy. Jeśli czytasz to, czego Biblia naucza na temat Ciała Chrystusa, wiesz, że nie mówi nam, abyśmy szukali swojego miejsca w Ciele czy próbowali wstawić siebie samych na jakieś miejsce. Pismo mówi, że On buduje ciało Chrystusa zgodnie ze Swoją wolą – Jego wolą, nie naszą. Gdy ty próbujesz się gdzieś umieścić, pobłądzisz.

Biblia nie mówi „trwajmy mocno w Ciele” czy „trzymajmy się mocno członków Ciała”, lecz mówi „trzymajmy się mocno Głowy”. Biblia nie mówi: „szukajcie najpierw społeczności innych”, lecz mówi „szukajcie najpierw królestwa Bożego i Jego Sprawiedliwości, wszystko inne będzie wam przydane” (w tym społeczność. Nauczysz się to robić a cała reszta sama się zatroszczy o siebie w taki sposób i w takim czasie, jak Bóg uzna za właściwy.

Zabierz swoje ręce z całej sprawy społeczności i zrzuć swoją troskę na Pana. Powiedz Mu: 'Panie, jestem tu, na pustynnym miejscu, jest sucho, jest samotnie i wygląda na to, że nie ma żadnej społeczności, lecz Ty jesteś moją Skałą, moją Twierdzą i moim Miejscem Schronienia, Ty prowadzisz moje kroki. Ty bądź moją społecznością. Jeśli uznasz to za właściwe, abym miał społeczność z innymi, w porządku, jeśli nie, ufam Tobie, bo Ty znaczysz znacznie więcej, niż potrzeba na zaspokojenie moich duchowych, emocjonalnych i socjalnych potrzeb. Mogę funkcjonować bez społeczności Pańskiej, lecz nie mogę żyć bez Ciebie!”

Proszę państwa byłem w tym miejscu wielokrotnie i nawet nie muszę się o to modlić więcej. Po prostu nauczyłem się ufać Bogu w tej dziedzinie i wiem, że On wystarcza. Zostało to we mnie ustabilizowane. Nawet o to się nie modlę więcej. Chciałbym, aby zostało tu ugruntowane również w waszych sercach. Niech pustynia wykona swoją pracę.

продвижение сайта эффективно

DS_26.10.09 Jn.16

HeavenWordDaily Ewangelia Jana 16

David Servant

Ponownie możemy powiedzieć, że nam, którzy wiemy jak kończy się ta historia, trudno jest ocenić zamieszanie jakie przeżywali uczniowie w zawiązku z tym, co się miało zdarzyć. Byli przepełnieni smutkiem (16:6, 20), zamiast cieszyć się, wierząc, że Jezus idzie do Swego Ojca (Jn. 14:28) i ufając, że oni zobaczą Go wkrótce, jak obiecał. Co więcej, Jezusu powiedział im, że to dla nich lepiej, żeby odszedł; ponieważ w przeciwnym wypadku Duch Święty nie przyszedłby do nich (16:7). Te zachęcające słowa najwyraźniej nie odnosiły wielkiego skutku na ich stan, a jednak Jezus nadal był pewien tego, że ich smutek obróci się w radość (16:20, 22). Bóg nadal skutecznie daje: „zawój zamiast popiołu, olek radości zamiast szaty żałobnej” (Iz. 61.3). Jakże często jesteśmy podobni do tej dwunastki, płacząc, zamiast tańczyć z radości!

Jezus obiecał, że gdy Duch Święty przyjdzie, to „przekona świat” co do trzech rzeczy: „grzechu, sprawiedliwości i sądu” (16:8). Czy Duch Święty robi te rzeczy, czy nie? Wierzę, że robi, co powoduje, że jest największym Ewangelistą na naszej planecie. Dzięki przekonywaniu Ducha Świętego, każdy żyjący na tym świecie ma wewnętrzną świadomość tego, że jest grzesznikiem, który jest powołany do świętego życia i który pewnego dnia stanie przed sądem Bożym. Oczywiście, ludzie zwodzą sami siebie, napełniając umysły kłamstwami, które zduszają w ich sercach prawdę, lecz nie będą mieli żadnych wymówek przed Bogiem. Mądrze jest modlić się o to, aby Bóg prowadził nas do ludzi, którzy raczej poddają się przekonywaniu Ducha, a nie tych opierających się.

Służba Ducha Świętego nie miała być ograniczona tylko do przekonywania świata o pewnych żywotnych prawdach, lecz również służyć prowadzeniu kościoła do prawdy (16:13), co domaga się pytania: „Dlaczego więc kościół jest tak podzielony doktrynalnie?” Odpowiedź jest taka, że sporo „kościoła” nie jest kościołem Chrystusa, lecz raczej nieświętym religijnym konglomeratem nieodnowionych przywódców i uczniów, „ślepych, którzy prowadza ślepych”. Po drugie: Bóg nie wymusza niczego na wolnej woli swoich dzieci, i nie zmusza ich do wierzenia w prawdę czy do tego, aby przestali słuchać wykrzywiających Pisma według swego własnego upodobani. Tak więc, nawet prawdziwi wierzący mogą zostać zwiedzeni. Po trzecie: sporo doktrynalnych różnic między prawdziwymi wierzącymi kręci się wokół spraw nieistotnych, niemniej zgadzają się co do istoty.

Obietnica Jezus: „Zaprawdę, zaprawdę powiadam wam: O cokolwiek byście prosili Ojca w imieniu moim, da wam” (16:23), nie jest czystą kartą, jak bywa czasami traktowana, której możemy używać, aby od Boga pozyskiwać materialne luksusy. Zwróć uwagę na to, że Jezus dał tą obietnicę w kontekście zamieszania jakie uczniowie przeżywali wobec wypełniającego się Bożego planu i Jego obietnicy, że Duch Święty poprowadzi ich do prawdy.

Zauważ również zdanie bezpośrednio poprzedzające obietnicę z 16:23, które mówi: „A w owym dniu o nic mnie pytać nie będziecie” (16:23). Jezus zachęca apostołów, aby prosili o zrozumienie i wgląd. To w takim kontekście dał obietnicę, znajdującą się zaraz w następnym wersie: „Dotąd o nic nie prosiliście w imieniu moim; proście, a weźmiecie, aby radość wasza była zupełna” (16:24). Ponownie widzimy, że nie Jezus sugeruje, że powinni prosić o materialne luksusy, aby byli szczęśliwsi, lecz o zrozumienie, aby ich obecny smutek mógł zamienić się w radość. To błogosławieństwo nie jest ograniczone do dwunastu uczniów, którzy żyli 2000 lat temu, jest ono przywilejem również wszystkich wierzących dziś. Jakub napisał:

A jeśli komu z was brak mądrości, niech prosi Boga, który wszystkich obdarza chętnie i bez wypominania, a będzie mu dana. Ale niech prosi z wiarą, bez powątpiewania; …” (Jk. 1:5-6).

Obyśmy nie byli podobnie w tym względzie do dwunastu apostołów, którzy najwyraźniej nie skorzystali z cudownej obietnicy Jezusa, że zostaną wypełnieni radością w samym środku smutku!

– – – – – – – – – – – – – –

Książkę D. Servanta „Pozyskujący uczniów sługa Boży” można nabyć TUTAJ

aracer.mobi

DS_23.10.09 Jn.15

HeavenWordDaily

David Servant

Podobnie jak w przypadku wszystkich analogii tak i przypowieść o winie i winoroślach jest niedoskonała, jako że krzewu winnego i winogrodnik nie są pełnymi analogiami relacji wierzącego z Jezusem i Ojcem. Oczywiście, Jezus dostrzegał pewne cechy winogrona i winogrodnika, które dobrze nadawały się do zilustrowania pewnych ważnych duchowych prawd. Musimy tylko uważać na to, aby nie „popchnąć przypowieści za daleko”.

Wydaje się, że można spokojnie założyć, że wyłącznie wierzący są porównywani do winorośli (gałązek) w krzewie winnym Jezusa, jak że tylko ci, którzy są „w Chrystusie” mogą przynosić owoc, który wyrasta dzięki „trwaniu w krzewie„. Oczywiście, Jezus nie mówił tu do niewierzących, lecz do Swoich najbliższych uczniów, mówiąc im, że są winoroślami.

Podobnie jak to robi winogrodnik, Ojciec chce, aby na gałązkach pojawiał się owoc. Ci, którzy przynoszą owoce, zostają przez Niego oczyszczani, co polega na tym, że odcina to co Jemu niepotrzebne, aby gałąź przynosiła jeszcze większy owoc. Jest to Boże dzieło, proces uświęcania.

Tych, którzy owocu nie przynoszą, odcina. Ponieważ jest to metafora, nie możemy być całkowicie pewnie czy to „odcięcie” mówi o osądzie w postaci śmierci fizycznej, kiedy to wierzący nadal zachowuje swe wieczne zbawienie, czy też jest tu mowa o utracie zbawienia również. Oczywiście, Jezus napomina Swych najbliższych uczniów, mówiąc, że jeśli mają wydawać owoc to muszą „trwać w Nim” (15:4), po czym ostrzega ich, „Kto nie trwa we mnie, zostaje wyrzucony precz jak wyschnięta latorośl; takie zbierają i wrzucają w ogień, gdzie spłoną” (15:6). Brzmi to jak ostrzeżenie przed piekłem, jeśli więc latorośl, która usuwa się sama staje się bezowocna i zostaje wrzucona do piekła, to wydawałoby się dziwne, aby bezowocna gałąź, która jest usuwana przez Ojca, dziedziczyła jednak życie wieczne.

W każdym razie, po przeczytaniu 15 rozdziału Ewangelii Jana, nikt nie może twierdzić, że przynoszenie owoców przez nas to dla Boga trywialna sprawa. Wybrał nas i wyznaczył po to, abyśmy „przynosili owoc i aby ten owoc był trwały” (15:16). Zauważ rolę modlitwy dla przynoszenia owocu. Jezus obiecał:

„Jeśli we mnie trwać będziecie i słowa moje w was trwać będą, proście o cokolwiek byście chcieli, stanie się wam. Przez to uwielbiony będzie Ojciec mój, jeśli obfity owoc wydacie i staniecie się moimi uczniami” (15:7-8; p. również 15:16).

Gdy Jezus zachęcał Swoich uczniów, aby „prosili o cokolwiek chcą”, nie miał na myśli tego, że będą prosić o to, żeby mogli zbierać na ziemi materialne skarby, ponieważ oznaczałoby to, że nie trwają w Nim i Jego słowa nie trwają w nich. Jezusowi chodziło o to, że ich naczelnym pragnieniem będzie świętość, tak więc Jego zachęta, aby „prosili o cokolwiek zechcą” miała ich pobudzić do modlitwy o to, co pomoże przynieść więcej owocu. Bóg zawsze odpowiada na tego rodzaju modlitwy!

Słowa: „Jeśli przestrzegać będziecie moich przykazań, trwać będziecie w miłości mojej” nie brzmią jak obietnica „bezwarunkowej miłości”, tak często nauczanej w chrześcijańskich kręgach, lecz miłości warunkowej. Bóg kocha każdego warunkowo. Jesteśmy przyjaciółmi Jezusa, jeśli wykonujemy Jego przykazania (15:14). Gdyby Bóg kochał każdego bezwarunkowo, to nie ostatecznie nikt nie zostałby wrzucony do piekła. To, o czym wielu mówi, jako o „bezwarunkowej miłości Bożej”, lepiej można by było nazwać: „Boże chwilowe miłosierdzie”. Bóg kocha każdego miłością miłosierną, lecz dla tych, którzy nie pokutują, jest ona chwilowa.

Prawdziwi chrześcijanie są kochani i nienawidzeni – kochani przez siebie nawzajem, nienawidzeni przez świat. Jakże dziwne i wprawiające w zakłopotanie może być to, gdy okazje się, że jesteśmy nienawidzeni przez „chrześcijan”! Niech to będzie dla ciebie pociechą, że chrześcijanie, którzy nienawidzą chrześcijan, nie są chrześcijanami. (Możecie mnie cytować.) „Chrześcijanie”, którzy nienawidzą chrześcijan są tak samo zwiedzeni jak ucznie w Piśmie i faryzeusze z czasów Jezusa, którzy wyznawali miłość Bożą, lecz nienawidzili Jezusa (15:23-24). Jest to również bardzo mocno podkreślane w 1Liście Jana, gdzie powtarza swoim czytelnikom wielokrotnie, że miłość wzajemna jest papierkiem lakmusowym prawdziwej wiary w Jezusa. Niebo jest dla tych, którzy kochają!

– – – – – – – – – – – – – –

Książkę D. Servanta „Pozyskujący uczniów sługa Boży” można nabyć TUTAJ

раскрутка

Jasny obraz Królestwa

Ron McGatlin

Tego ranka, gdy jaskrawe promienie słoneczne zaświtały w jednym z tych krystalicznie czystych, rześkich jesiennych dniach, góry Blue Ridge Mountains znajdujące się na północ do naszego domu, które często widzimy przez lekką błękitną mgiełkę, stały się krystalicznie czyste. Wyraźnie widoczne było mnóstwo szczegółów i wydawało się, że są znacznie bliżej i wiele lepiej zarysowane. Usłyszałem, jak Bóg wyraźnie mówi do mnie: „Usuwam tą mgiełkę, które ograniczała krystaliczną czystość rzeczywistości Mojego królestwa. Ostatnie zasłony są podnoszone, aby ci, którzy szukają mojego królestwa będą wyraźnie widzieli i rozumieli jego tajemnice. Nie będą już więcej patrzeć przez zamglone okulary”.

Dobrze jest oglądać piękno gór lekko spowitych błękitną mgiełką. Wyglądają wtedy tak, jakby obraz przedstawiający zewnętrzne majestatyczne piękno formy i koloru, nie wdając się w szczegóły. Jeszcze bardziej ekscytujący widok stanowi klarowność krystalicznie wyraźnych szczegółów gór pojawiających się w jasnym świetle nowego dnia. Królestwo Boże, które wielu widzi z dala, lekko zamglone i piękne teraz, gdy jasność Bożego światła rozbłyska przez Ducha Świętego, jest objawiane w świeżych szczegółach. To, co dla wielu miało niewielki sens lub wcale go nie miało, znajdzie swoje miejsce, w miarę jak Bóg przez Swego Ducha otwiera przed nimi głębokości królestwa.

To, co wielu znało czy głęboko odczuwało w sercach, lecz nie potrafiło tego wyrazić słowami czy jasnością myśl teraz skrystalizuje się. Przypadkowe kawałki duchowego zrozumienia ułożą się i dopasują razem, przynosząc pokój, harmonię i pewność w sercach i w życiu. Nie ma bardziej satysfakcjonującego życiowego doświadczania niż stanie się jedno z Bogiem i z rzeczywistością Jego królestwa. Jest to dojrzewanie w poznaniu Go tak, jak jesteśmy poznani w Nim. Wszelkie wewnętrzne i zewnętrzne religijne zmagania, wywoływane przez podejmowane wysiłki dopasowania się do sprzecznych nauczań i przeciwnych punktów widzenia zakończy się w czystości objawienia królestwa Bożego. Dla wielu ich Biblia ponownie ożyje, gdy znane wersety zaczną mówić do nas wyraźnie o królestwie Bożym teraz w Jezusie Chrystusie przez Ducha Świętego. Te fragmenty, które poprzednio usiłowaliśmy dopasować do siebie, będą pasować doskonale.

W tych dniach doskonałej jasności, ponowne czytanie książek i proroczych pism o królestwie przyniosą więcej światła niż wtedy, gdy były czytane po raz pierwszy. Jest to czas, w którym być może należy zwolnić nieco aktywność i prosić Boga, aby przez Swego Ducha wyraźnie objawiał królestwa w naszych duchach – czas szczerego szukania królestwa Bożego i Jego sprawiedliwości. Będzie świeża czystość objawienia Chrystusa i Jego królestwa dla tych, którym dano oczy, aby widzieli i uszy, aby słyszeli.

Ci, którym dano, otrzymają jeszcze więcej (Mat 25:29).

Apostołowie i prorocy królestwa będą zdumieni, gdy będą pisać i mówić rzeczy, których wcześniej nie słyszeli, będą płynąć z nich. Mądrość królestwa będzie rozwijać się przez nich, a usta pootwierają się dzięki „faktom” słowa świeżego królestwa, jakie będzie w ich obecności docierać do życia ludzi. Prawdziwe życiowe demonstracje nie będą na pokaz, lecz będą praktyczną rzeczywistością królestwa dokonującego inwazji na nasze życie i świat wokół nas. Czas objawienia królestwa jest tutaj dla wszystkich, którzy porzucili przeszłość, odwrócili się od zakłóceń a zwrócili ku Bogu z całych serc. Nie pozwólmy sobie na zwątpienie i niewiarę czy jakiekolwiek religijne głazy z góry przyjętych założeń, aby nikt i nic nie odebrało nam miejsca zamieszkania królestwa, oferowanego wszystkim, którzy szczerze szukają go w tym czasie. Szukajcie królestwa z całego serca, bo jest to czas światła i klarowności

Wzrastający owoc Królestwa

Wzrost owocu królestwa zaczyna się od ziarna (słowa). Jezus mówił o sercu ludzkości, jako o glebie, w której ma wzrastać ziarno królestwa. Aby przygotować tą glebę do przyjęcia słowa królestwa, stwardniałe poglądy zasiane w poprzednim życiu być może muszą zostać usunięte. Twarde kamienie religijnych przekonań być może muszą zostać wyrzucone. Cierniste krzewy trosk tego świata i ułuda bogactwa muszą zostać wykopane i wyrzucone. Nasze serca muszą być wyczyszczone i uzdrowione, aby mogły przyjąć nowe ziarno (słowo) Królestwa jako gleba naszych serc zwilżona Duchem Świętym (Mt. 13:1-23).

Mat 13:19: Do każdego, kto słucha słowa o Królestwie i nie rozumie, przychodzi Zły i porywa to, co zasiano w jego sercu: to jest ten, kto jest posiany na drogę.

Słowo królestwa zasiewane w przygotowanym sercu będzie w naszym życiu wzrastać aż do owocowania i będzie wpływać na ludzi i świat wokół nas. Królestwo zasiane i wzrastające zmieni nasze życie, nasze życie zasiane na tym świecie, zmieni nasz świat. Królestwo znajdujące się wewnątrz, wypłynie na zewnątrz. Łaska Boża działająca w ludziach i przez ludzi, może doprowadzić do uczynków i dróg Bożych we wszystkich dziedzinach życia.

Mat 13:23: A posiany na dobrej ziemi, to ten, kto słowa słucha i rozumie; ten wydaje owoc: jeden stokrotny, drugi sześćdziesięciokrotny, a inny trzydziestokrotny.

Królestwo jest dziełem Bożym

Nie możemy doprowadzić do wzrostu królestwa ani trochę więcej niż do wzrostu ziarna na polu. Możemy przygotować glebę i zasiać ziarno, lecz nie możemy sprawić, aby rosło. Mamy swoja cześć do wykonania w procesie panowania Bożego królestwa na tym świecie, lecz wyłącznie Bóg może wywoływać wzrost królestwa w nas i na tym świecie.

Mk 4:26-29: I mówił: Tak jest z Królestwem Bożym, jak z nasieniem, które człowiek rzuca w ziemię. A czy on śpi, czy wstaje w nocy i we dnie, nasienie kiełkuje i wzrasta; on zaś nie wie jak. Bo ziemia sama z siebie owoc wydaje, najpierw trawę, potem kłos, potem pełne zboże w kłosie. A gdy owoc dojrzeje, wnet się zapuszcza sierp, bo nadeszło żniwo.

Ewangelia (dobra nowina) o królestwie Bożym jest taka, że królestw jest dostępne teraz przez dzieło Chrystusa Jezusa w Duchu Świętym. On udzielił nam wszystkiego, co jest potrzebne do odkupienia i oczyszczenia naszych serc, jako przygotowanie do wzrostu królestwa Bożego w naszym świecie. Przez stulecia Jezus Chrystus pracował przez Swego Ducha, aby ponownie zmiękczyć nasze stwardniałe serca, uzdrowić nasze rany i uwolnić nas z więzów naszych nieszczęść.

Jezus Chrystus żyje w nas przez Ducha Świętego, aby słowo o królestwie wzrosło aż do panowania Boga na ziemi, jak to jest w niebie. Dobrą nowiną jest to, że Bóg jest tutaj, aby rządzić i panować swą doskonała miłością i mocą na tym świecie. Chrystus Jezus jest dziś na tym świecie przebywając w świątyni (Ciele), aby ustanowić Jego królestwo w Jego ludziach i na tym świecie.

Dlaczego nie stało się to do dziś w pełni?

Dlaczego nie widzimy jeszcze tego wszystkie pod naszymi stopami? Co opóźniło czy powstrzymało pełnię królestwa na ziemi, jak to jest w niebie? Nie stało się to, ponieważ większość wierzących nawet jeszcze nie usłyszało słowa królestwa, a co tu mówić o dorośnięciu do owocowania. Większość słyszała i wierzy w niekompletną ewangelię, skupioną na potrzebach i pragnieniach człowieka. Głosimy ewangelię zbawienia człowieka, aby iść do nieba, ewangelię prosperity, uzdrowienia i uwolnienia. Te rzeczy powinny być głoszone, lecz zawiedliśmy w ewangelii królestwa teraz na ziemi w Chrystusie Jezusie, aby panował i rządził na ziemi. Szukaliśmy tych błogosławieństw prowadząc równocześnie nieświęte, grzeszne, pełne przyjemności życie, wymieszane z poszukiwaniem Boga.

Dobrą nowiną (ewangelią) królestwa jest to, że możemy być nośnikami Ducha Bożego i wszystkich atrybutów koniecznych do ponownego ustanowienia wspaniałego królestwa Bożego teraz na ziemi. Dobrą nowiną królestwa jest to, że panowanie Boże przyszło na ziemię, aby wszystko na niebie i ziemi odnowić.

Czas już na to, aby pokutować (upamiętać się) i wierzyć ewangelii królestwa.

Mk 1:14-15: A potem, gdy Jan został uwięziony, przyszedł Jezus do Galilei, głosząc ewangelię Bożą i mówiąc: Wypełnił się czas i przybliżyło się Królestwo Boże, upamiętajcie się i wierzcie ewangelii.

Duch Chrystusowy ponownie wyraźnie ogłasza ewangelię królestwa (dobrą nowinę), że królestwo jest u drzwi. Upamiętanie znaczy, odwrócić się i iść inną drogą. Jezus przez Ducha Świętego głosi i naucza słowa królestwa dziś. Upamiętajcie się, przybliżyło się bowiem królestwo.

Mat 4:17: Odtąd począł Jezus kazać i mówić: Upamiętajcie się, przybliżyło się bowiem Królestwo Niebios.

Mat 28:18: A Jezus przystąpiwszy, rzekł do nich te słowa: Dana mi jest wszelka moc na niebie i na ziemi.

Upamiętajcie się, przybliżyło się bowiem królestwo.

Ron McGatlin

продвижение

DS_22.10.09 Jn.14

HeavenWordDaily

Servant David

Naturalnie uczniowie byli przestraszeni i zmieszani tym, co się miało stać. My, którzy znamy zakończenie tej historii, nie potrafimy docenić napięcia tej chwili. Uczniowie wiedzieli tylko tyle, że Jezus ma od nich odejść, co wywoływało niepokój ich serc. Tak więc słowami, które pocieszają nas 2000 lat później, Jezus zapewnił ich, że wszystko będzie w porządku. Idzie do Ojca przygotować miejsce dla nich, i ostatecznie wróci, aby ich osobiście odstawić tam (14:3). W międzyczasie pośle wspaniałego pomocnika i nauczyciela, aby żył w nich, Ducha Świętego, który jest odpowiednikiem zamieszkiwania i Ojca, i Syna w nich (14:16-17, 23).

Poza tym, Jezus zagwarantował jedenastce Swój nadnaturalny pokój, o którym Paweł napisał, że „przewyższa wszelki rozum” (Flp. 4:7). Niemniej to ich wiara była pewnym czynnikiem, tak więc zachęcił ich: „Wierzcie w Boga i we Mnie wierzcie” (14:3). Chodziło Mu o coś więcej niż zwykła wiara w to, że On i Bóg istnieją, było to napomnienie do zaufania zarówno Ojcu jak i Jezusowi, że wszystko jest pod ich kontrolą.

Jezus powiedział uczniom, że On jest w Ojcu i Ojciec w Nim (14:10-11). Stwierdził również, że jeśli widzimy Jego, widzimy Ojca (14:9). Zauważ jednak, że nie powiedział, że On jest Ojcem. Ojciec i Syn to dwie różne osoby, lecz są tak podobni, że jeśli znasz jednego to znasz i drugiego. Dlatego gdy słyszysz kaznodzieję, który mówi, że wielu chrześcijan zna Jezusa, lecz nie zna Ojca, to wiesz, że nie odrobił domowego zadania.

Co miał na myśli mówiąc, że ci, którzy uwierzyli w Niego, będą czynić te same dzieła, które On czynił i większe? (14:12). Niektórzy myślą, że Jezus mówił o całym ciele Chrystusa zbiorowo czyniącym te same i większe dzieła co On. Inni sądzą, że chodziło o to, że każdy wierzący powinien czynić te same i większe rzeczy co Jezus, a jednak nawet najmniejszym stopniu nie zbliżają się do tego, co mówią. Tak naprawdę, nawet oryginalni apostołowie nigdy nie czynili pewnych szczególnych cudów, których dokonywał Jezusa, a co dopiero większe.

Większość cudów zapisanych w Księdze Dziejów była dokonywana przez apostołów czy ewangelistów, a nie przez zwykłych wierzących i właśnie dlatego podejrzewam, że ta obietnica znajdzie swoje wypełnienie w przyszłości. Wiemy, że o dziewięciu darach Ducha Pismo mówi jako o „cudownych mocach wieku przyszłego” (Hebr. 6:5). Przez Izajasza Jezus proroczo mówił o wierzących w czasie Swego tysiącletniego panowania, mówiąc:

„Oto ja i dzieci, które mi dał Pan, jesteśmy znakami i przepowiedniami w Izraelu od Pana Zastępów, który mieszka na górze Syjon” (Iz. 8:18, por. z Hebr. 2:11-13)

Nie mówię, że cuda i dary Ducha nie są na dziś, lecz że nie wszyscy wierzący powinni spodziewać się chodzenia po wodzie, wskrzeszania martwych i rozmnażania żywności.

W dzisiejszym czytaniu Jezus trzykrotnie podkreśla związek między kochaniem a posłuszeństwem Jemu.

Jeśli mnie miłujecie, przykazań moich przestrzegać będziecie,…

Kto ma przykazania moje i przestrzega ich, ten mnie miłuje; a kto mnie miłuje, tego też będzie miłował Ojciec i Ja miłować go będę, i objawię mu samego siebie,…

Jeśli kto mnie miłuje, słowa mojego przestrzegać będzie, i Ojciec mój umiłuje go, i do niego przyjedziemy , i u niego zamieszkamy” (14:15, 21, 23).

Jak często wyliczamy wymówki, aby nie być posłuszni Jezusowi, a jednak jak wielu z nas przyzna po prostu, że główną przyczyną tego, jest bark miłości do Niego?

Zauważ również, że Jezus obiecał, że On i Ojciec przyjdą zamieszkać tylko u tych, którzy kochają Go i zachowują Jego słowo (14:23). Musi więc być początkowa pokuta, aby w ogóle zacząć relacje z Panem. Myśl, jakobyśmy mogli „przyjąć Jezusa jako Zbawiciela” a odrzucić Go jako Pana nie ma żadnej biblijnej podstawy.

– – – – – – – – – – – – – –

Książkę D. Servanta „Pozyskujący uczniów sługa Boży” można nabyć TUTAJ

продвижение

DS_21.10.09 Jn.13

HeavenWordDaily

David Servant

Jezus powiedział, że największy to ten, kto służy wszystkim (Mat. 32:11), powinniśmy więc spodziewać się tego, że Jezus, który jest największy, będzie również największym sługą. Dzisiejsza relacja z tego, ja umył nogi Swoim uczniom potwierdza to. Niemniej, największym aktem posługi Jezusa była jego śmierć za nas na krzyżu: „Syn człowieczy nie przyszedł, aby mu służono, lecz aby służył i oddał życie zwoje na okup za wielu” (Mat. 20:28).

Będąc największym nauczycielem, jaki kiedykolwiek żył, Jezus wiedział o tym, że najlepsze lekcje to nie wykłady, lecz przykłady. Powala nas to, że Pan nieba mógł zniżyć się do tego, aby umyć nogi dwunastu mężczyzn, lecz nie możemy zapominać, że zrobił to nie tylko po to, aby im usłużyć, lecz również aby pokazać im, czego od nich oczekuje. Jezus chce, aby Jego uczniowie usługiwali sobie nawzajem, lecz myślę, że jest bardzo wielkie znaczenie ma to, że w szczególności przykazał przyszłym przywódcom kościoła, aby jedni drugim obmywali nogi. Powodem tego, że kościół jest dziś tak podzielony jest to, że jego przywódcy są podzieleni. Jak wiele dobra mogłoby wyniknąć, z comiesięcznych spotkań pastorów, którzy zbierali by się po prostu po to, aby obmyć sobie nogi?

Oczywiście, obmywanie nóg było kulturalną praktyką w Izrael w czasach Jezusa, ponieważ ludzie nosili sandały i podróżowali drogami używanym zarówno przez ludzi jak i zwierzęta. Obmywanie stóp było powszechną grzecznością, zazwyczaj wykonywana przez sługi. Nie mam przekonania co do tego, żeby Jezus oczekiwał od chrześcijan, wszystkich czasów i kultur, aby literalnie myli sobie nawzajem stopy, lecz jestem pewien, że chce, abyśmy uniżali się przed sobą. Literalne mycie stóp na pewno nikogo nie zrani. Jeśli kiedykolwiek obmywałeś stopy, wiesz o tym. Jezus obiecał: „Jeśli to wiecie, błogosławieni jesteście, gdy zgodnie z tym postępować będziecie” (13:17).

Słyszałem kiedyś tragiczną historię o kościele, w którym nastąpił rozłam z powodu obmywania stóp. Niektórzy wierzyli, że ma to być wykonywane literalnie, a inni nauczali, że należy w pokorze służyć jedni drugim praktycznie i odpowiednio do lokalnej kultury. Nie mogli się ze sobą zgodzić co do tego, jak się mają nawzajem kochać i nastąpił podział, demonstrując światu to, że nienawidzili się nawzajem.

Podobnie jak w przypadku Piotra, jeśli Pan nie obmyje nas, nie będziemy mieli z Nim udziału (13:8). tylko On może przebaczyć nam i oczyścić! I, podobnie jak u Piotra, gdy odczujemy początkowe pełne oczyszczenie Pana, to później nadal potrzebujemy Go, aby nas czasami obmywał. Jest to proces uświęcenia i dlatego możemy modlić się każdego dnia: „Przebacz nam nasze długi„, jak uczył Jezus (Mt. 6:12).

Zastanawiam się, o czym myślał Jezus, obmywając stopy Judasza? Prawdopodobnie to samo, co przechodziło Mu przez głowę każdego dnia, gdy okazuje Swoją miłość tym wszystkim na całym świecie, którzy Go nienawidzą. Nawiasem: czy nie jest zdumiewające, że gdy Jezus powiedział uczniom, że jeden z nich Go wyda, nikt nie podejrzewał Judasza (13:22). Przez ponad trzy lata grał rolę ucznia Chrystusa całkiem nieźle. Najwyraźniej, nie należał do tych, których można poznać po owocach, co najmniej, aż do chwili zdrady.

Pomimo że diabeł włożył w serce Judasza myśl o zdradzie Jezusa (13:2), Judasz był moralnie wolnym człowiekiem działającym według swej własnej woli. Dowodzie tego fakt, że przez trzy lata zdecydował swoją wolą chodzić za Jezusem, nie wydał Go wcześniej, a później czuł wyrzuty sumienia tak silne, że popełnił samobójstwo. Szatan przedstawił pokuszenie zdrady Jezusa jako coś korzystnego, Judasz rozważał to, zmagał się z tym, poddał, a ostatecznie żałował. Judasz nie był robotem ani Boga, ani Szatana.

Czytaliśmy już o wymaganiach samo wyrzeczenia skierowanych do tych, którzy mają być prawdziwymi uczniami Jezusa w Łk. 14:25-33. Dziś dowiadujemy się, że znakiem odróżniającym prawdziwego ucznia od świata jest miłość do innych uczniów. Tak więc wszyscy powinniśmy zadać sobie pytanie: „Czy, gdy świat patrzy na mnie, postrzega mnie jako osobę, która kocha tych, którzy kochają Jezusa?

– – – – – – – – – – – – – –

Książkę D. Servanta „Pozyskujący uczniów sługa Boży” można nabyć TUTAJ

продвижение