Category Archives: Temat

Tematyka artykułów

DS_30.03.09 2Tes. 1

HeavenWordDaily

David Servant

Przypuszcza się, że 2 List do Tesaloniczan Paweł również napisał w czasie półtorarocznego pobytu w Koryncie. Rozwija tutaj pewne sprawy, którymi zajmował się już w pierwszym liście, tak więc, drugi mógł powstać kilka miesięcy po pierwszym.

Prześladowania chrześcijan w Tesalonice nie osłabły (1:4). Ciekawe jest to, że Paweł napisał, iż „prześladowania i uciski”, które wierzący znoszą, „są dowodem sprawiedliwego sądu Bożego” (1:5). Nie chodziło o to, że prześladowania same w sobie były przejawem sprawiedliwego sądu Bożego, a raczej, o to, że obecne prześladowania ludu Bożego dowodziły Jego sprawiedliwego i ostatecznego planu skazania prześladowców i odpłacenia prześladowanym. Według Pawła taki plan jest „” (1:6), a ci, którzy szydzą z idei przyszłego sądu i odpłaty, powinni to jeszcze raz przemyśleć. Bóg, który opóźnią sąd nad grzesznikami i przebacza tym, którzy pokutują, jest miłosierny. Bóg, który ostatecznie nie potępia nieskruszonych złoczyńców, ani nie odpłaca sprawiedliwym jest niesprawiedliwy. Twierdzić, że nie ma czegoś takiego jak przyszły sąd i odpłata to oskarżać Boga o niesprawiedliwość.

W świetle tych prosty prawd zdumiewające jest to, że tak wielu wyznających chrześcijaństwo uważa, że mogą bezkarnie trwać w grzechu, skoro już raz pomodlili się, aby przyjąć Jezusa, a świętość nie jest ważna, skoro są rzekomo „okryci przez krew Jezusa’. Nowy Testament poważnie ostrzega przed takimi „nawróceniami”.

Bo jeśli otrzymawszy poznanie prawdy, rozmyślnie grzeszymy, nie ma już dla nas ofiary za grzechy, lecz tylko straszliwe oczekiwanie sądu i żar ognia, który strawi przeciwników” (Heb. 10:26-27).

Paweł napisał podobnie: ewangelia nie jest czymś w co należy wierzyć, lecz czemu należy być posłusznym (1:8). To jest ewangelia „Pana naszego Jezusa” (1:8) i nie wolno nam pomijać słowa „Pan” w tym miejscu. Ewangelia wzywa wszystkich do odwrócenia się od grzechu i skłonienia kolan przed Królem królów i Panem panów. To ci, którzy cierpliwie znoszą prześladowania dowodzą, że są „godni królestwa Bożego” (1:5). Jeśli nasza wiara nic nas nie kosztuje, to jest bezwartościowa.

Ostrzeżenie Pawła 1:9: „Poniosą oni karę; zatracenie wieczne, oddalenie od oblicza Pana i od mocy chwały jego” ukazuje prawdziwe oblicze idei jakoby w końcu i tak wszyscy mieli być zbawieni, nawet ci, którzy zostaną wrzuceni do piekła (znana jako uniwersalizm). Zniszczenie złych jest wieczne. Nawiasem mówiąc, słowa „zatracenie wieczne” jest interpretowane co najmniej na dwa sposoby. Jedni uważają, że istnieje nieskończony cykl niszczenia i odnawiania, który będzie znoszony przez nieskruszonych w piekle. Drudzy twierdzą, że świadome wieczne potępienie jest niesprawiedliwe i widzą w tym jednorazową anihilację (unicestwienie) złych – bez nadziei na odnowienie. Tak więc, jest to zniszczenie/zatracenie, które jest wieczne. Osobiście, wolałbym wierzyć w tą drugą interpretację, lecz są takie miejsca w Piśmie, które nie pozwalają mi na to.

Czy Paweł wierzył, że Jezus wróci dwukrotnie? Najpierw, aby zabrać Swój kościół, następnie, siedem lat później, ponownie, aby wylać Swój gniew na ten świat? Jeśli odpowiedź na to pytanie nie była jasna do tej pory, dziś wyjaśni się. Paweł napisał, że Jezus „da odpocznienie” uciskanym Tesaloniczanom, „gdy objawi się z nieba ze zwiastunami mocy Swojej, w ogniu płomienistym, wymierzając karę tym, którzy nie znają Boga,..” (1:7-8). To, oczywiście, doskonale zgadza się nauczaniem Jezusa na Górze Oliwnej. Pan zabierze pozostałą resztkę, gdy wróci, aby wylać Swój gniew w „dniu Pańskim” (p. Mat. 24:29-31). Oznacza to, że będzie takie pokolenie wierzących, którzy spotkają się z prześladowaniami antychrysta, jak zostało to zapowiedziane przez proroka Daniela (p. Dan. 7:21-25) oraz Jana (p. Obj. 13:7).

Nadal nie jesteś przekonany? Poczekaj do jutrzejszego czytania!

– – – – – – – – – – – –

Książkę D. Servanta „Pozyskujący uczniów sługa Boży” można nabyć TUTAJ

deeo.ru

Prorocze dziedzictwo wierzących

(The Prophethood of the Believer)

Don Walker

basileia08@yahoo.com

Rzadko zdarzało mi się spotkać wierzącego, który nie zmagałby się z utrzymywaniem konsekwentnego, zdyscyplinowanego życia modlitewnego.
Wiem, stanowi to również wyzwanie dla mojej własnej duchowej drogi.
Odkrywam, że łatwiej jest mi studiować Biblię, rozważać, uwielbiać, płacić dziesięcinę i trwać we wszystkich innych dyscyplinach chrześcijańskiego życia (z ewentualnym wyjątkiem postu), niż modlić się.
Jak można pokonać ten braku pełni modlitwy? Dlaczego stajemy przed „masowym problemem z dyscypliną”, gdy chodzi o modlitwę? Czy nie kochamy Boga i nie chcemy spędzać czasu w Jego obecności? Dlaczego nasze życie modlitewne tak bardzo odstaje od tego, o czym wiemy, jak powinno wyglądać?

Czy chodzi tu o brak dyscypliny? Z pewnością, konsekwentna modlitwa wymaga dyscypliny; nie ma przed tym ucieczki, lecz brak dyscypliny ma swoje korzenie w braku wizji. Prawdziwa wizja motywuje nas do tego, aby być zdyscyplinowanym. Jak czytamy w Przypowieściach 29:18: „ Gdzie nie ma objawienia (ang. wizji – przyp.tłum.) tam lud się rozprzęga„. Innymi słowy: wizja sprawia, że ludzie powstrzymują się czyli są zdyscyplinowani. Brak nam na tyle silnej wizji modlitwy, aby zostało to przełożone na dyscyplinę.

Celem tego nauczania jest rozszerzyć wizję tego, czym jest w ogóle modlitwa. Modlitwa to nie zabawa czy religijne ćwiczenie. Jest to środek, który Bóg wybrał, aby zaangażować nas w „bieg” Jego wszechświata.

Jednym z powszechnie lekceważonych aspektów modlitwy jest jej proroczy charakter. Generalnie uważamy, że prorok to ktoś, kto mówi z ramienia Boga do ludzi. Jest to prawda, jeśli chodzi o rolę proroczą, lecz nie jest to adekwatne. Biblijna koncepcja proroka jest znacznie obszerniejsza. Pismo pokazuje nam, że prorok może mówić do ludzi, ponieważ najpierw słuchał Boga i mówił do Niego.
Protestancka Reformacja przez Ducha Świętego działającego przez Marcina Lutra odnowiła w kościele pojęcie „kapłaństwa wszystkich wierzących”.
Podstawą tego jest 1 Ptr. 2:9, gdzie czytamy: „Ale wy jesteście rodem wybranym, królewskim kapłaństwem, narodem świętym, ludem nabytym, abyście rozgłaszali cnoty tego, który was powołał z ciemności do cudownej swojej światłości„. Ta prawda zrewolucjonizowała chrześcijański świat.
Wierzę, że obecnym czasie, Duch Święty odnawia dla Kościoła koncepcję „proroczego dziedzictwa wszystkich wierzących” („prophethood of all believers”). Wierzę, że jeśli zrozumiemy i przyjmiemy tą prawdę, może to mieć efekt rewolucji, lecz najpierw, musimy zbadać rolę proroka.

Prorocy w Starym Testamencie
Prorokowi w Starym Testamencie dano unikalny przywilej wchodzenia do obecności Bożej, Jego aniołów, aby był świadkiem rozważań rady niebiańskiej (Psalm 89:7 prawdopodobnie błędnie podana referencja -przyp.tłum.).
Nie tylko był dopuszczony do tych dyskusji, lecz również brał w nich udział (p. 1 Krl. 22:19-22, Iz. 6:1-8, Ez. 1-3, 10).
Biblia pokazuje, że Bóg nie czyni niczego, bez konsultacji ze Swymi sługami, prorokami (Am. 3:7). Przykładem jest zniszczenie Sodomy i Gomory, kiedy Bóg przyszedł najpierw do Abrahama (Rdz. 18:16-33). To „uczestnictwo w radzie Pana” (Jer. 23:18) było podstawą do odróżnienia prawdziwego proroka od fałszywego (Jer. 23:22).

Pierwsze pojawienie się słowa „prorok” w Biblii nie ma związku z prorokowaniem, lecz wiąże się z wstawiennictwem Abrahama za kimś, kto cierpiał z powodu sądu Bożego (Rdz. 20:7). Wstawiennictwo jest charakterystyczną cechą działalności proroka. Widzimy to na przykładzie Abrahama i jego roli, gdy wstawiał się za Sodomą (Rdz. 18:16-33). Tak naprawdę „sprzeczał się” z Bogiem, starając się zmienić zdanie Boga. Niektórzy uważają, że to arogancja, lecz nie w tym przypadku. Biblijny prorok jest na takich warunkach, że może wysuwać swoje argumenty przed Nim (p. Job 13:3-15). W Starym Testamencie widzimy proroków zaangażowanych w spór (debatę) z Bogiem, wstawiennictwo i pośrednictwo za innych (Wyj.. 32:7-14; Amos 7:1-6).
Bóg i Jego prorocy mogą rozmawiać ze sobą szczerze i otwarcie (Rdz.. 18:17; Wyj. 33:11). Przyjrzyj się modlitwom wielkich proroków zapisanym w Piśmie – Mojżesza, Jeremiasza, Daniela czy Dawida.
Były to mocne osobowości. Mieli tak silne przekonanie o swojej relacji z Bogiem, że tak naprawdę dyskutowali z Nim i starali się zmienić Jego zdanie – i często udawało im się to.

W Starym Przymierzu ten proroczy przywilej wstawiennictwa był ograniczony do nielicznych. Nikt nie mógł wyznaczyć siebie samego na proroka, prorok musiał być wyznaczony przez Boga, musiał być powołany przez Boga i uprawomocniony przez Ducha Świętego. Nie każdemu to się zdarzało.
Prorocy byli szczególną grupą. Mojżesz rozumiał to i tęsknił do dnia, w którym to błogosławieństwo intymnej społeczności będzie dostępne dla wszystkich Bożych ludzi: „Oby cały lud zamienił się w proroków Pana, aby Pan złożył na nich swojego Ducha!” (Lb. 11:29).

Przyjaciele Króla
To wołanie Mojżesza wypełniło się w Nowym Testamencie. Polecenia Jezusa przekazane uczniom odzwierciedlają transformację, która ma nastąpić w kościele. Nauczał ich o Duchu Świętym i modlitwie (Jn.14-16).
Następnie pokazał na intymność relacji, do której mieli być wprowadzeni. Powiedział im: „Już was nie nazywam sługami, bo sługa nie wie, co czyni pan jego; lecz nazwałem was przyjaciółmi, bo wszystko, co słyszałem od Ojca mego, oznajmiłem wam” (Jn 15:15).

Wszystko uległo radykalnej zmianie wraz z ustanowieniem Nowego Przymierza przez Jego krew, zmartwychwstanie, wstąpienie do obecności Bożej jako gwarant przymierza Swych ludzi i wylanie Ducha. Kościół ma w imieniu Jezusa dostęp do tronu Bożego. Mamy wchodzić w Jego obecność z odwagą (Hebr.4:16). [Grecki zwrot parrhesia tłumaczony jako „odwaga/przekonanie” znaczy: wolność w mowie, bez zastrzeżeń, otwarcie i szczerze, bez ukrywania, dwuznaczności czy omówienia, darmo, bez obaw, radosna odwaga, odwaga.]
Niechaj nie uchodzi naszej uwadze znacznie cudu Pięćdziesiątnicy (dz. 2:1-4), czyli mówienie przez wierzących w obcych językach. Piotr ogłosił, że jest to znak wylania Ducha na kościół i tego, że wszyscy stali się prorokami (Dz. 2: 16-18). Pragnienie Mojżesza, aby ” wszyscy wierzący stali się prorokami Pana” teraz spełniło się.
Wszyscy chrześcijanie są prorokami (jak i kapłanami) zarówno indywidualnie jak i zbiorowo. Nie znaczy to, że wszyscy mamy urząd proroka (Ef. 4:11), lecz znaczy, że zostaliśmy powołani do wypowiadania Bożego Słowa do naszej kultury, a co ważniejsze został nam dany przywilej wstawiennictwa.

Co Paweł miał na myśli, pisząc Ef. 2:6, gdy mówi nam, że ” wraz z Chrystusem zasiedliśmy na okręgach niebieskich”? Wierzę, że Paweł przypomina nam, o tym, że zostaliśmy wprowadzeni do „sali narad” w Niebie, miejsca, gdzie podejmowane są decyzje bezpośrednio dotyczące Ziemi. Podobnie jak prorocy Starego Testamentu zostaliśmy wprowadzeni przed niebiańską radę, która spotyka się przed Bożym tronem. Mamy przywilej nie tylko słuchać dyskusji, lecz, jak czynił to Micheasz (p. 1Krl. 22:19-23) naprawdę mieć wkład w te rozważania – jak Abraham, Mojżesz, Jeremiasz i Amos.
Niewątpliwie, musimy pamiętać o tym, że Bóg jest Bogiem, On jest Suwerennym Panem i czyni cokolwiek chce (Ps. 115:3). Pan nie musi brać pod uwagę naszej rady; lecz Jezus powiedział, że często tak będzie (Jn. 14:13-14).

Pismo mówi nam, że powinniśmy spodziewać się pozytywnych odpowiedzi na nasze modlitwy (Mat. 7:7-11; Łk. 11:9-13), i że powinniśmy prosić tak długo, aż otrzymamy odpowiedź (Łk. 11:5-8; 18:1-8). Jk4:2 mówi nam, że „nie macie, bo nie prosicie„.

Istotą sprawy jest to, że, jeśli chodzi o modlitwę, nie dostrzegamy wspaniałego przywileju, który otrzymaliśmy od Boga przez Nowy Testament. Z całą pewnością prawdą jest to, że cały Boży lud znajdujący się pod Starym Przymierzem mógł się modlić, lecz to prorocy Boży otrzymali specjalne miejsce dostępu do „niebiańskiej rady”, która spotyka się wokół Bożego tronu (p. 1 Krl. 22:19-23). Być prorokiem nie oznacza tylko posłańca Bożego, lecz oznacza członka Rady Bożej. Abraham Heschel w książce pt.: „Prorocy” napisał: Prorok utrzymuje, że jest czymś znacznie więcej niż posłańcem. Jest osobą, która stoi w obecności Bożej (Jer. 15:19), która ” uczestniczy w radzie Pana” (Je. 23:18), jest uczestnikiem, a nie tylko doręczycielem przesyłek, który jest posłańcem na zlecenie. Jest zarówno doradcą jak i posłańcem”.

Teolog, George Vandervelde, twierdzi podobnie: [Prorocy] są nie tylko wtajemniczeni w boską radę (1 Krl. 22:19-23; Iz. 6:1-5), lecz są uczestnikami Bożych planów. Gdy Bóg ogłasza sąd, prorok nie boi się sprzeciwiać Bogu. Amos prosi Boga, aby przebaczył Izraelowi, ponieważ Jakub jest zbyt malutki (Am. 7:2). Jak trafnie ujmuje Heschel, Amos nie mówi: „Niech się dzieje twoja wola” lecz „Twoja wola będzie zmieniona” i w przypadku Amosa, Bóg ustępuje, żałuje: „To się nie stanie, mówi Pan” (Am. 7:3). Decydująca rola proroka jako tego, który bierze udział w radzie Pana i który staje się partnerem w przekazywaniu Bożych planów sądu i zbawienia jest krytycznie ważna dla zrozumienia sposobu w jaki nowotestamentowi ludzie jako całość mogą być uważani za proroczych ludzi”.

Jan Chrzciciel był największym prorokiem Starego Przymierza, jak powiedział o nim Jezus, a jednak przez Nowe Przymierze, najmniejszy w Królestwie Bożym jest większy od niego (Mat. 11:7-14). My, żyjący pod Nowym Przymierzem często nie zdajemy sobie sprawy z ogromnego przywileju, jaki posiadamy.

Spójrzmy jeszcze raz na słowa Jezusa, które znajdujemy w Ewangelii Jana 15:15, gdy mówi do Swoich uczniów: „Nazwałem was przyjaciółmi„. Jako uczniowie naszego Pana Jezusa Chrystusa zostaliśmy nazwani Jego przyjaciółmi. Jesteśmy przyjaciółmi Króla. Przyjaciel Króla był jego najbliższym doradcą (I Krl. 4:5; II Sam. 15:32-17:15; I Krn. 27:33), co pomaga wyjaśnić głębię stwierdzenia, że Abraham był Przyjacielem Boga (Jk 2:23; II Krn. 20:7; Iz. 41:8; Rdz. 18:17). W Nowym Przymierzu my wszyscy staliśmy się przyjaciółmi Króla. Jeśli ta prawda dotrze do nas głęboko, pobudzi nas to ku bardziej intymnej społeczności z Panem w modlitwie.

Ponownie zacytuję George Vandervelde:

„Każdy wierzący zostaje przez Ducha wprowadzony do Bożej poufności. Boże zasadnicze plany co do świata i środki, którymi chce te plany wykonać zostały ujawnione w Chrystusie przez Ducha. Mamy o wiele większy przywilej być „przyjaciółmi Chrystusa” niż Abraham kiedykolwiek miał, ponieważ my wiemy, co Ojciec czyni”.

Musimy również uznać to, że jest potężna moc w zbiorowej modlitwie Bożego ludu. Kościół spotyka się jako niebiańska rada przed Bożym tronem, jako jedno wielkie zgromadzenie zjednoczone w modlitwie (Hebr. 10:19-25; 12:22-24). Gdy przyjaciele Króla zgadzają się ze sobą, ich wpływ na decyzje pomnaża się (Mat. 18:19-20). Jeśli zdamy sobie prawę z tego, że nasze wspólne zebrania na modlitwę kształtują przyszłość świata (Obj. 8:3-5), całkowicie przemieni to nasze „słabowite” spotkania modlitewne.

Ekklesia
W Nowym Testamencie Chrystus odnosi się do Swoich ludzi jako do „ekklesia” (Mat. 16:19, 18:17). Samo słowo „ekklesia”, tłumaczone jako kościół lub zgromadzenie, było greckim terminem z dziedziny polityki, oznaczającym tych obywateli, którzy w zostali „powołani, aby rządzić”. To ekklesia podejmowała podstawowe polityczne i prawne decyzje. My, jako wierzący, zostaliśmy „powołani, aby rządzić” z Chrystusem (Rzm. 5:17). Podobnie jak prorocy Starego Testamentu, którzy byli wprowadzani do Jego rady, my, jako ekklesia Boża, otrzymaliśmy ten sam przywilej. Wierzę, że właśnie o to chodziło Pawłowi w Liście do Efezjan, gdy w wersie 2:6 stwierdził: „ zostaliśmy posadzeni w okręgach niebieskich”. To w „okręgach niebieskich” podejmowane są decyzje. To, co w Starym Przymierzu było ograniczone do nielicznych wybranych, w Nowym Przymierzu zostało udostępnione wszystkim wierzącym. „Zostaliśmy posadzeni w niebieskiej radzie”.

Niestety, niektórzy opuścili swoje miejsca. Właśnie tak dzieje się, gdy nie idziemy za radą autora Listu do Hebrajczyków, abyśmy ” przystąpili z ufną odwagą do tronu łaski” (Hebr. 4:16). Porzucając nasze miejsce w „sali narad”, przestajemy funkcjonować w naszej proroczej roli.topodin

DS_27.03.09 1Tes. 5

HeavenWordDaily

David Servant

Czytamy dziś, że Paweł pisze o „dniu Pańskim„. Jest to zwrot, który znajduje się jeszcze cztery razy w Nowym Testamencie i czternaście razy w Starym. Zawsze odnosi się do ostatniego dnia, tego, straszliwego sądu, gniewu, kataklizmów, gdy Bóg osądzi świat za jego zło (p. Sof. 1:14-18; 2 Ptr. 3:10). Tego dnia, nieustannie powtarza nam Pismo Słońce i Księżyc nie zajaśnieją swoim światłem, gwiazdy będą spadać z nieba (p. Iz. 13:6-11; Joel 2:1-11, 31; 3:14-16; Dz. 2:20; Obj.. 6:12-17). Jest to dzień powrotu Jezusa, jak zapowiedział Swoim uczniom w czasie rozmowy na Górze Oliwnej:

Zaraz też po ucisku owych dni słońce się zaćmi i księżyc nie da swego blasku; gwiazdy zaczną padać z nieba i moce niebios zostaną wstrząśnięte. Wówczas ukaże się na niebie znak Syna Człowieczego, i wtedy będą narzekać wszystkie narody ziemi; i ujrzą Syna Człowieczego, przychodzącego na obłokach niebieskich z wielką mocą i chwałą. Pośle On swoich aniołów z trąbą o głosie potężnym, i zgromadzą Jego wybranych z czterech stron świata, od jednego krańca nieba aż do drugiego. (Matt. 24:29-31).

Z pierwszego czytania Dyskusji na Górze Oliwnej możesz sobie przypomnieć, że Jezus pozostawił uczniów z wyraźnym wrażeniem, że będą jeszcze żyli i zobaczą ten wspaniały dzień, nie doświadczą gniewu Bożego, lecz mogą oczekiwać zabrania w niebiosa (jak to właśnie przeczytaliśmy).

Pomimo, że dość popularna jest dziś wiara w to, że Jezus wróci dwukrotnie, pierwszy raz, aby zabrać wierzących, a następnie, siedem lat później, wyleje Swój gniew na ziemię, nie jest łatwo znaleźć biblijne wsparcie takiego poglądu. Pamiętajmy o tym, że w oryginalnych listach Pawła nie było podziału na rozdziały. Tak więc, na końcu końcu czwartego rozdziału Listu do Tesaloniczan, i na początku piątego Paweł wyraźnie pisze o powrocie Jezusa, zmartwychwstaniu wierzących i porwaniu świętych, którzy będą żyć w czasie Jego przyjścia, i o wielkim sądzie nad światem (4:14 – 5:3), mówiąc o tym czasie jako o „dniu Pańskim” (5:2). Oczywiście, tylko teolodzy mogą tego nie widzieć! Jezus nie wróci dwukrotnie w ciągu siedmiu lat! Dokładnie tak jak Pan nauczał a potwierdził Paweł, wróci jeden raz.

Z rozmowy na Górze Oliwnej Paweł zapożyczył analogię Jezusa do „złodzieja w nocy” (Mat. 24:32-44). W podobny sposób zapewniał czytelników, że powrót Jezusa będzie zaskoczeniem tylko dla tych, którzy trwają w ciemności. Zniszczenie „przyjdzie na nich” (5:3), lecz „Bóg nie przeznaczył nas na gniew” (5:9). Nie chodzi o to, że przeznaczeniem uczniów Chrystusa nie są prześladowania, które, jak mówił Jezus, będą bardzo nasilać się tuż przed Jego powrotem.

Zauważmy, że kościół w Tesalonice, choć miał tylko kilka miesięcy, miał liderów, którzy byli odpowiedzialni i przekazywali polecenia (5:12-13). Oczywiście, nikt z nich nie zaliczył lat w seminarium czy szkole Biblijnej. Podejrzewam, że byli to narodzeni na nowo Żydzi, którzy naturalnie posiadali większe poznanie Biblii niż wierzący z pogan.

W każdym razie biblijna rola pastora/nadzorcy/starszego/ nie była tak bardzo skomplikowana, jak to się stało we współczesnym kościele. W Nowym Testamencie ci mężczyźni byli odpowiedzialni za kształcenie kilku ludzi, którzy wszyscy razem mieścili się w jednym domu, a głównym celem było posłuszeństwo przykazaniom Chrystusa. Zauważ również, że ten ciężar uczniostwa (kształcenia uczniów – przyp.tłum.) nie był złożony wyłącznie na przywódcach, a raczej odpowiedzialność spoczywała na wszystkich, aby „napominali niesfornych, pocieszali bojaźliwych, podtrzymywali słabych” (5:14).

Jakże łatwo jest „lekceważyć proroctwa” (5:20) w czasach, gdy tak wiele współczesnych proroctw jest zwykłym produktem ciała, a nie z Ducha. Mimo wszystko, dobrze robimy”badając wszystko uważnie” a następnie „trzymając się tego co dobre” (5:21). Zachęcam do podejrzliwego traktowania każdego proroctwa, które nie brzmi jak Pismo, które jest pożywką dla egoizmu czy też prowadzi do tego, aby jedna część uczniów Chrystusa myślała, że są czymś szczególnym.

Co powinno być celem kościoła? Całkowite uświęcenie każdego z pomocą Bożą, abyśmy wszyscy byli gotowi na powrót Jezusa (5:23).

– – – – – – – – – – – –

Książkę D. Servanta „Pozyskujący uczniów sługa Boży” można nabyć TUTAJ

продвижение

Czy jesteś gotowy na inspekcję budowlaną?

Logo_Grady

GradyJ. Lee

Jeśli chcemy, aby nasze służby wytrzymały dzień Jego nawiedzenia, musimy budować z właściwych materiałów. Każdy stan w tym kraju (USA) ma ścisłe przepisy budowlane. Nie można po prostu kupić kawałka ziemi i postawić cokolwiek i jak się komu podoba w pośpiechu. Lokalne władze mają odpowiednie przepisy dotyczące fundamentów, podłóg, ścianek działowych, dachów, systemów wentylacji, podgrzewaczy wody, okablowania, oświetlenia i spraw sanitarnych. W mojej okolicy nie wolno ci bez zezwolenia postawić nawet szopy w ogrodzie, a inspektor zawsze wpadnie niezapowiedziany, aby sprawdzić czy stosujesz się do tych zasad.

Takie przepisy są ważne na Florydzie, gdzie mieszkam. Nie chciałbyś odkryć w czasie huraganu, że wykonawca, gdy stawiał twój dom czy mieszkanie spółdzielcze, wykorzystał sklejkę czy wadliwy beton. Takie błędy mogą doprowadzić do tego, że dach twojego domu wyląduje w ogrodzie sąsiada!

Jest ironią, że nasze społeczeństwo nie toleruje niechlujnego budownictwa, a w naszym charyzmatycznym kościele tak niewiele nacisku kładziemy na wymuszanie kodeksu. Tak naprawdę, nasz swobodny ruch celebruje niezależnych duchowych budowlańców, którzy wykorzystują wątpliwej jakości materiały i przed nikim nie są za to odpowiedzialni. Spora część naszego ruchu w ciągu ostatnich 30 lat była w ten sposób budowana – a dziś odkrywamy, że to, co wydawało nam się mocne, było w rzeczywistości zbite tanimi gwoździami, uzupełnione podrzędnym pianką, sklejone słabym klejem i taśmą izolacyjną.

„Bóg
sprzeciwia się pysznym i każdy kościół, który trzyma się ewangelii w
rodzaju 'błogosław mnie’ głoszonej przez egoistycznych szarlatanów nie
będzie brał udziału w manifestacji Jego obecności..”

Trzask pęknięć, który słyszysz to chylące się krokwie. Pan, wziąwszy pion i podkładkę z planami, wszedł do naszego przekrzywionego domu i nie jest zadowolony. Czy wiedziałeś o tym, że Bóg ma przepisy budowlane? Lubię sposób w jaki przekład The Message Bible oddaje 1Kor. 3:10-15:Szczególnie troskliwie wybierzcie materiały budowlane. Przyjdzie w końcu inspekcja.
Jeśli wykorzystacie tanie i podrzędne materiały, zostaniecie przyłapani. Inspekcja będzie dokładna i rygorystyczna, nic jej nie ujdzie. Jeśli twoja praca przejdzie inspekcję, w porządku, jeśli nie, twoja część budowli zostanie zniszczona i zaczniesz od nowa. Lecz ty sam nie będziesz zniszczony, przetrwasz jednak z ledwością
„.

Paweł mówi, że Jezus skontroluje nasze budynki przy pomocy skrajnie skutecznego sprawdzianu – ognia Swej świętości. Tłumaczenie The New American Standard Bible oddaje to następujący sposób: „A czy ktoś na tym fundamencie wznosi budowę ze złota, srebra, drogich kamieni, z drewna, siana, słomy, to wyjdzie na jaw w jego dziele,… jakie jest dzieło każdego, wypróbuje ogień” (w.12-13).
Wzywam dziś chrześcijan, aby przygotowali się na inspekcję budowlaną.
Jeśli ignorujemy Boże przepisy to nasze kościoły i służby nie zniosą dnia nawiedzenia. Musimy w szczególności zwrócić się do czterech podstawowych materiałów budowlanych, które były lekceważone w ostatnim czasie:

1. Seksualna czystość. Powinno być oczywiste, że przywódcy kościoła muszą żyć moralnie i w wierności małżeńskiej, a jednak, gdy rozejrzymy się dziś wokół, okazuje się, że duchowni/pastorzy tolerują nonszalanckie rozwody, ukryte cudzołóstwo, a nawet niewypowiedzianą perwersję. Niektórzy duchowni przyznają się do poważnych moralnych upadków, a jednak nie ustępują ze służby choćby na tydzień, aby otrzymać duszpasterską opiekę. Bóg przekazał wyraźne ostrzeżenie.
Duchowni/pastorzy, którzy tolerują grzech w dziedzinie seksu już rozpadają się. Nie ma żadnego znaczenia jak wielkie jest audytorium, jak ogromny jest zasięg audycji telewizyjnych, jak wielu ludzi krzyczy w czasie niedzielnych kazań czy też jak trwałe wydaje się duchowe dziedzictwo. Możesz głosić Bożą łaskę ile chcesz, lecz depczesz tą laskę jeśli żyjesz niemoralnie.

2. Finansowa spójność. Jezus batem wypędził ze Swej świątyni chciwych właścicieli kantorów. Służby, które popełniają duchowe zdzierstwo spotkają się z dniem sądu – niekoniecznie w Urzędzie Podatkowym, lecz z całą pewnością z niebiańskim Księgowym. Ci, którzy sprzedają proroctwa czy obciążają naiwnych ludzi 1.000$, aby stali się ich „duchowymi synami”, wkrótce stracą swoje miejsca do głoszenia. Ci, którzy źle wykorzystują Boże pieniądze, aby kupować kolejne Bentley’e, letnie domy, drogie ubrania i buty wkrótce zobaczą Wielki Raport.

3. Chrystusowa pokora. Nie możemy budować domu Bożego z pychą i cielesnością. Na początku naszego ruchu Bóg przymknął oko na naszą niedojrzałość, lecz dziś nie mam już wymówek. Dojrzali przywódcy powinni zachowywać się jak sługi, a nie gwiazdy rockowe czy bosi mafii. Musimy zwrócić nasze podróżne zespoły i wielkie wymagania, i wrócić do dróg Mistrza – w czym zawiera się stajenka (skromne początki), osiołek (pokorny styl służby) i ręcznik (służenie tym, którzy zostali powołani do prowadzenia). Bóg sprzeciwia się pysznym i każdy kościół, który trzyma się ewangelii „błogosław-mnie” egoistycznych szarlatanów nie będzie brał udziału w manifestacji Jego obecności.

4. Solidna teologia. Można chodzić w pokorze, integralności i czystości błądząc jednak, jeśli miesza się błąd z prawdą. Musimy głosić Chrystusa i to ukrzyżowanego. Musimy toczy bój o wiarę, która została przekazana świętym. Musimy strzec trzody przed zwiedzeniem i unikać subtelnych kłamstw oraz kompromisów, które przekradają się z naszej kultury i okultystycznych wpływów. Niektóre części naszego ruchu zostały skażone duchowością New Age, uniwersalizmem, pop psychologią, gnostycyzmem, fałszywym proroctwem i pospolitą niesamowitością. Musimy reaktywować lekceważone dary rozeznawania i pozbyć się teologicznego siana i słomy, przez które nasz ruch stracił wiarogodność.

Czy jesteś przygotowany na inspekcję? Oby dał nam Bóg łaskę odnowienia tych dziedzin naszego życia, naszych kościołów i naszych służb, które nie zostały zbudowane zgodnie z Jego standardami.


– – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – –

J.Lee Grady jest wydawcą magazynu Charisma

создание и поисковое продвижение сайта

DS_26.03.09 1Tes. 4

David Servant

20 lat po wysłaniu przez Jezusa uczniów na świat, aby czynili uczniów, ucząc ich przestrzegać wszystkiego, co Pan nakazał, Paweł nie rozwijał „pawłowej teologii”, która miałaby być analizowana w seminariach, a raczej czynił uczniów, nauczając ich przestrzegać wszystkich przykazań Jezusa. W czasie swego kilkutygodniowego pobytu w Tesalonice, Paweł przykazał wierzącym, „jak mają postępować i podobać się Bogu„, nauczając ich „przykazań w imieniu Pańskim” (4:1-2). Te słowa dotyczą Wielkiego Nakazu Jezusa, którego jako Głowa Kościoła nigdy nie odwołał. Jak napisał Paweł, Bożą wolą jest nasze uświęcenie, to jest, nasza stale wzrastająca świętość. Być uświęconym, oznacza być oddzielonym do świętego użytku. Z tego powodu właśnie Bóg daje Swoim dzieciom Ducha Świętego (4:8).

W dzisiejszym czytaniu Paweł w pierwszej kolejności zwraca uwagę na tą dziedzinę świętości, która widocznie była potrzebna wierzącym z pogan w Tesalonice, a mianowicie seksualnej czystości. Skupiając się na grzechu cudzołóstwa w szczególności wymienia mężczyzn, ostrzegając, że Boży gniew jest zwrócony przeciwko tym, którzy „oszukują brata swego w jakiejkolwiek sprawie” (4:6). Cudzołożnik kradnie to, co należy do kogoś innego. Zwróć uwagę na to, że Paweł nauczał przykazań Chrystusa, który, jak wiesz, ostrzegał, że cudzołóstwo, czy to w ciele, czy w umyśle, jest przeklętym grzechem (p. Mat. 5:27-30).

Technicznie rzecz biorąc, mężczyzna, który popełnia wszeteczeństwo (kiedy jako osoba wolna od związku małżeńskiego podejmuje współżycie z wolną), równocześnie „oszukuje brata w tej sprawie” przez to, że podejmuje współżycie z kobietą, która może być przyszłą żoną jakiegoś brata. Bóg chce, aby Jego ludzie byli czyści w dziedzinie seksu pod każdym względem i Paweł ostrzega w swych listach, że niemoralni ludzie nie odziedziczą Królestwa Bożego (1Kor. 6:9-10;

Następnie Paweł zwraca swoją uwagę na to, aby „kochać braci”, coś czego Sam Bóg uczy wszystkich prawdziwych wierzących przez zamieszkującego w nich Ducha (4:9), lecz co się nie dzieje bez ich współudziału (4:10). Ta miłość jest, oczywiście, wyrażana w ten sposób, że podejmuje się ciężką pracę, aby nasze palące potrzeby nie były ciężarem dla innych (4:11-12)! Było to coś, co najwyraźniej Paweł musiał przekazać Tesaloniczanom, jak i czytamy w drugim liście do nich: „jeśli ktoś nie pracuje niech też i nie je” (2Tes. 3:10). Hojni chrześcijanie powinni uważać na to, aby nie sprzyjać lenistwu.

Prawdopodobnie od czasu wyjazdu Pawła z Tesaloniki, zmarli jacyś wierzący, a ci, którzy zostali, z których wielu było wcześniej niewyuczonymi poganami, martwili się brakiem nadziei. Paweł wyjaśnia podstawy chrześcijańskiej doktryny na temat życia po śmierci i powrotu Jezusa. O tych, którzy umarli w Chrystusie lepiej mówić, że „zasnęli” (4:13-14), ponieważ ich fizyczne ciała zostaną obudzone przy zmartwychwstaniu, gdy wróci Jezus.

Niemniej, nie oznacza to, że ci, którzy umarli w Chrystusie znajdują się w stanie nieświadomości czy zawieszonego ożywienia. Ich duchy są jak najbardziej żywe i razem z Chrystusem. W rzeczywistości, gdy Jezus wróci, oni wrócą z Nim (4:14). Równocześnie ich ciała zostaną wzbudzone z martwych na ziemi i „zostaną porwane na obłokach w powietrze” (4:17) a następnie połączone z ich duchami. Ci, którzy w czasie powrotu Jezus będą żywi, również wzniosą się, aby się spotkać z Nim na obłokach i otrzymają nowe, niezniszczalne ciała. Oczywiście, Paweł wierzył w to, że zarówno on sam, jak i Tesaloniczanie, mogą jeszcze żyć w chwili tego wydarzenia. Później napisał do Koryntian:

Oto tajemnicę wam objawiam: Nie wszyscy zaśniemy, ale wszyscy będziemy przemienieni w jednej chwili, w oka mgnieniu, na odgłos trąby ostatecznej; bo trąba zabrzmi i umarli wzbudzeni zostaną jako nie skażeni, a my zostaniemy przemienieni. Albowiem to, co skażone, musi przyoblec się w to, co nieskażone, a to, co śmiertelne, musi przyoblec się w nieśmiertelność” (1 Kor. 15:51-53).

Jako chrześcijanie smucimy się, gdy brat czy siostra w Chrystusie umiera, lecz nie martwimy się o nich; lecz smucimy się. Co więcej: nie smucimy się tak, jak smuci się świat, to jest, bez nadziei, ponieważ wiemy, że nieobecność tych, którzy zasnęli w Chrystusie jest tylko chwilowa (4:8). To naprawdę bardzo pocieszająca koncepcja!

– – – – – – – – – – – –

Książkę D. Servanta „Pozyskujący uczniów sługa Boży” można nabyć TUTAJ

deeo

DS_25.03.09 1Tes. 3

HeavenWordDaily

David Servant

Ponownie zdaję sobie sprawę z tego, jak bardzo pomocne jest czytanie listów w chronologicznym kontekście Księgi Dziejów. W rozdziale czytanym dzisiaj Paweł wspomina okres czasu, o którym dopiero co czytaliśmy kilka dni temu w Księdze Dziejów.

Pamiętajmy o tym, że Paweł i Sylas nie spędzili więcej czasu w Tesalonice niż miesiąc, po czym zostali przepędzeni z miasta przez zazdrosnych Żydów (17:1-10). Zachodziła więc naturalna obawa o młodych wierzących, którzy pozostali po ich przedwczesnym wyjeździe. Paweł próbował wrócić do Tesaloniki kilka razy, lecz „przeszkodził” mu Szatan (2:18). Martwiąc się o to czy może młody kościół w ogniu prześladowań nie porzucił wiary, Paweł w końcu posyła z Aten do Tesaloniki Tymoteusza, co jest zapisane w Księdze Dziejów. Miał nadzieję na to, że Tymoteusz znajdzie wierzących mocno trzymających się wiary i kościół nie wymagający ratunku, lecz mocny i zachęcony. Paweł przyjął jego powrót z dobrymi wiadomościami z ulgą. Młodzi chrześcijanie w Tesalonice mocno trzymali się wśród prób, a ich wiara była widoczna w miłości.

Oczywiście Paweł wierzył w to, czego nauczał Jezus, że ci, którzy początkowo przyjęli ewangelię z radością mogą skończyć odpadając, gdy „przychodzi ucisk lub prześladowanie dla słowa” (p. Mat. 13:5-6, 20-21). Paweł martwił się tym czy ich praca w Tesalonice nie „poszła na marne” (3:5). Jasne jest, że nie pisałby w ten sposób, gdyby wierzył we współczesną doktrynę „bezwarunkowego wiecznego bezpieczeństwa” przedstawianej jako „raz zbawiony, na zawsze zbawiony”. Nie ma takie możliwości, aby praca Pawła poszła na marne, gdyby ludzie z Tesaloniki w ostateczny sposób uciekli przed piekłem dzięki jego zwiastowaniu. Jeśli jest jednak taka możliwość, że wierzący przestają wierzyć, jeśli trwanie w wierze jest wymagane do wejścia do Królestwa, to była taka możliwość, że cała Pawła praca została zamarnowana.

Później, w Liście do Kolosan, obiecywał, że Jezus stawi ich przed Bogiem „świętych, czystych i bez nagany„, lecz tylko wtedy, jeśli „wytrwają w wierze, ugruntowani i stali, i nie zachwieją się w nadziei opartej na ewangelii” (Kol. 1:23 podkreślenia dodano). Oczywiście, jeśli ludzie zbawiani są z wiary to ci, którzy nie mają wiary, nie są zbawieni, nawet jeśli posiadali ją poprzednio. Dlatego też Paweł napisał do Tesaloniczan: „Bo żyjemy teraz, skoro wy trwacie w Panu” (3:8, podkreślenie dodano). Nie robiłby takiej uwagi, gdyby wierzył, że nie było takich niekorzystnych konsekwencji dla tych, którzy nie stoją w Panu.

Pamiętam, jak kiedyś słuchałem jednego z najsławniejszych amerykańskich kaznodziejów, cytującego obietnicę Jezusa: „Kto uwierzył i został ochrzczony, zbawiony będzie” (Mk 16:16). Opierając się na tej obietnicy ogłosił, że jeśli ktoś uwierzył choć przez krótką chwilę, to taka osoba jest zbawiona i ma wieczne bezpieczeństwo, nawet jeśli już więcej nie wierzy. Opierał się na słowach Jezusa: „Kto uwierzył” (czas przeszły). Zastanawiałem się dlaczego nie przeczytał dalej, następnych słów Jezusa z Mk 16:16: „Lecz kto nie uwierzył, będzie potępiony” i nie zastosował tej samej myśli logicznej. Gdyby to zrobił, musiałby dojść do wniosku, że jeśli ktoś przestał wierzyć choćby tylko na chwilę to będzie potępiony i na wieki zgubiony, nawet jeśli nigdy więcej już nie popadł w niewiarę.

Modlitwa za Tesaloniczan, znajdująca się pod koniec dzisiejszego czytania, pokazuje to, co rzeczywiście jest najważniejsze: „aby Pan napełnił [was] obficie miłością do siebie nawzajem i do wszystkich, … aby serca wasze były utwierdzone, bez nagany, w świątobliwości przed Bogiem i Ojcem naszym na przyjście Pana naszego Jezusa Chrystusa” (3:12-13).

Najważniejsza jest miłość do innych – zdolność, którą Bóg daje, to jest istota prawdziwej świętości. Będzie to jedyna rzecz, o którą będziemy się martwić przy przyjściu Jezusa. Nawiasem mówiąc: modlitwy Pawła zanoszone „w dzień i w nocy” połączone z modlitwami Tesaloniczan – dla ich duchowej korzyści — zostały wysłuchane, ponieważ wrócił do Tesaloniki w czasie trzeciej podróży misyjnej.

– – – – – – – – – – – –

Książkę D. Servanta „Pozyskujący uczniów sługa Boży” można nabyć TUTAJ

как раскрутить сайта

DS_24.03.09 1Tes. 2

HeavenWordDaily

David Servant

Na podstawie tego co do tej pory przeczytaliśmy z Księgi Dziejów i Listu do Galacjan, widzimy, że Paweł nie zaczął apostolskiej służby natychmiast po narodzeniu na nowo. Niemniej, na pewno od razu zaczął głosić ewangelię, najpierw w synagogach w Damaszku, następnie w Jerozolimie, później w Syrii i Cylicji (Dz. 9:20-30, 11:25-26; Gal 1:21). Dopiero co najmniej 12 lat po nawróceniu został powołany na apostoła i oddzielony do pierwszej podróży misyjnej. Urząd apostoła jest najwyższym urzędem do jakiego można być powołanym (p. 1 Kor. 12:28). Chodzi o to, że Paweł awansował, gdy okazał się być wierny.

Czytamy dziś w słowach Pawła, że on sam, Tymoteusz i Sylwan zostali „uznani przez Boga za godnych, aby im została powierzona ewangelia” i że Bóg zbadał ich serca (2:4). W grece słowa „uznani za godnych” i „zbadać” to jedno i to samo słowo, które można również przetłumaczyć jako „sprawdzić/przetestować”. Innymi słowy: Paweł mówi, że Bóg sprawdził (doświadczył, wypróbował, przetestował – przyp.tłum.) go wraz z Tymoteuszem i Sylwanem, zanim powierzył im obecną służbę.

Ściślej mówiąc, Paweł wskazuje na to, że Bóg zbadał ich motywacje, ponieważ Pan chce sług (duchownych – przyp.tłum.), których do działania motywuje miłość – do Niego i ludzkości. Jest prawdopodobne, że przeciwnicy Pawła w Tesalonice oskarżali go i jego apostolski zespół o inne motywacje prowadzonej działalności, wydaje się więc, że zamierzał udowodnić ich czystość. Dla każdego kto obserwował go w Tesalonice było oczywiste, że nie głosili dla finansowego zysku, ponieważ sami łożyli na swoje utrzymanie (2:9). Nie głosili również dla zyskania chwały ludzkiej, ponieważ przybyli do Tesaloniki uciekając przed tymi, którzy ich nienawidzili, a tu, na miejscu, znaleźli jeszcze więcej tej nienawiści. Nikt nie mógł oskarżyć ich o jakiekolwiek złe motywacje, ponieważ ich postępowanie było „świątobliwe, sprawiedliwe i nienaganne” (2:10).

Jasne jest, że motywacją działania Pawła i jego towarzyszy była miłość, skoro nowych wierzących w Tesalonice traktowali z łagodnością, „jak żywicielka, otaczająca troskliwą opieką swoje dzieci” (2:7) i „napominali i zachęcali,….niczym ojciec dzieci swoje” (2:11). Brzmi to jak miłość wyrażająca się w prawdziwym uczniostwie!

Gdyby ktokolwiek z wierzących w Tesalonice był kuszony do myślenia, że uczucia Pawła i jego przyjaciół były po prostu chwilowym zdarzeniem, Paweł przypomina im o tym, że nie z własnego wyboru byli nieobecni, lecz z powodu okoliczności, nad którymi nie mieli kontroli i bardzo tęsknili do ponownego połączenia. I rzeczywiście, Paweł próbował wrócić do Tesaloniki kilkukrotnie, lecz przeszkodził im Szatan (2:18). Dla niego ci wierzący byli „nadzieją, radością i koroną chwały” (2:19-20). Z całą pewnością jest to rozdział o miłości tego Listu. Jakże błogosławieni są wierzący, którzy znajdują się pod pełną miłości troską tych, którzy rozumieją, że słowo „minister” (z ang. też: minister, poseł, pastor, duchowny – przyp.tłum.) znaczy „sługa”, a nie „suweren” (monarcha, władca – przyp.tłum.).

Paweł wspomina o tym, że prześladowania, które znosili Tesaloniczanie ze strony swoich rodaków, były podobne do tych, jakie on i jego apostolscy towarzysze dotykały ich ze strony Żydów w Judei. Szło to oczywiście w parze i nie było żadnych powodów, aby wątpić. Lata później Paweł napisze: „Tak jest, wszyscy, którzy chcą żyć pobożnie w Chrystusie Jezusie, prześladowania znosić będą” (2 Tym. 3:12).

W końcu Paweł ogłasza, że gniew Boży spadł na Żydów w Judei „na dobre” (2:16). Nie wiemy dokładnie, jak to się stało. Wiemy natomiast, że około 18 lat później Jerozolima została oblężona przez Tytusa i rzymskie wojsko, zdobyta a milion Żydów zginęło w tym holokauście. Jezus przewidywał ten dzień, mówiąc: „Gdy zaś ujrzycie Jerozolimę otoczoną przez wojska, wówczas wiedzcie, że przybliżyło się jej zburzenie. Wtedy mieszkańcy Judei niech uciekają w góry, a ci, którzy są w obrębie miasta, niech wyjdą z niego, a mieszkańcy wsi niech nie wchodzą do niego. Gdyż dni te, to dni odpłaty, aby się wypełniło wszystko, co jest napisane„.

Dzięki temu ostrzeżeniu nie zginął wtedy żaden chrześcijanin. Chwała Bogu!

– – – – – – – – – – – –

Książkę D. Servanta „Pozyskujący uczniów sługa Boży” można nabyć TUTAJ

aracer.mobi