Category Archives: Temat

Tematyka artykułów

Codzienne rozważania_02.03.2017

Hbr 1:1
WIELOKROTNIE I WIELOMA SPOSOBAMI PRZEMAWIAŁ BÓG DAWNYMI CZASY DO OJCÓW PRZEZ PROROKÓW.

Mowa jest możliwa tylko wtedy, gdy ktoś ma życie, a to oznacza coś więcej niż egzystencję. Bóg mówi, ponieważ On istnieje i jest Bogiem żywym. Może więc samego siebie objawić, jeśli tak postanowi, a ponieważ jest światłem i miłością, z radością daje o sobie znać. To nie bóg, który zamyka się w sobie i pozwala ludziom błądzić w ciemnościach. Ponadto Bóg, który przemawia, nie może kłamać, dlatego dotrzymuje swoich obietnic. Wyciąga rękę do tych, którzy Go szukają, lecz także spełnia swoje groźby wobec tych, którzy odtrącili tego, który mówi (12:25). Jeden i ten sam Bóg objawia się więc w obydwu Testamentach i łączy je w jedną całość. Nie wolno nam wzajemnie ich sobie przeciwstawiać, ponieważ panuje między nimi harmonia. Różne „sposoby” mogą odnosić się do kilku metod, przy pomocy których, objawienie było udzielane prorokom lub do różnej ilości prawdy jakie ze sobą niosło. Obydwie interpretacje mają zastosowanie, ponieważ wszyscy prorocy byli tylko ludźmi. Stary Testament odzwierciedla różnorodność i postęp zawarty w objawieniu się Boga. Nie powstało ono w rezultacie ludzkiego rozwoju ani odkryć, lecz w swoim zamierzeniu miało doprowadzić człowieka krok po kroku do Syna. Choć Mojżesz został dopuszczony do większej intymności z Jahwe niż inni prorocy, nawet on nie oglądał Boga twarzą w twarz. Prorocy byli ludźmi. Ani jeden z nich, nawet Izajasz, który widział Syna Bożego przed Jego wcieleniem (Jan 12:38), nie był w stanie unieść ciężaru ani przekazać prawdy. Mógł to uczynić tylko Syn. Ich niedoskonałość ograniczała to, co mogli przyjąć a potem rozgłaszać, a Bóg łaskawie się do tego dostosowywał. Syn nie doświadczał żadnych tego rodzaju przeszkód. Pochodzi On z góry i sam jest prawdą. Przedmiotem troski autora listu jest to, aby każdy uświadomił sobie, w którym miejscu znajduje się w Bożym planie, oraz kogo maja słuchać. Dawno temu Bóg przemówił przez proroków do ojców. Obecnie ten sam Bóg mówi do nas przez swojego Syna. Jemu a nie prorokom, należy się szczególna uwaga.
Pozdrawiam i życzę błogosławionego dnia.

Dlaczego ludzie mijają się z doskonałą wolą Boga_2

John Fenn

Życie to szereg małych decyzji, a w Panu te decyzje, albo przybliżają nas do obrazu Pana, albo przybliżają Pana do naszego obrazu. Każda decyzja skutkuje albo wzrostem i przemianą, albo trwanie w takim samym stanie i wygodzie.

Ten cykl pokazuje, dlaczego ludzi mijają się z doskonałą Bożą wolą. Zaczynam od wezwania do uczniostwa – nie tylko człowiek wierzący, lecz uczeń.

Jezus nie jest przyjazny dla poszukujących

Żyjemy w takiej kulturze kościelnej, która mówi: „przyjmuj” Jezusa, a On sprawi, że wszystko w życiu będzie lepsze, „zaproś Go do swego życia” znaczy, że On przyjdzie i zmieni je na lepsze. Gdzie jest ewangelia Pisma, które mówi nam o tym, że w zbawieniu chodzi o przemianę nas w Jego obraz?

Gdy ktoś na podstawie współczesnej wersji Ewangelii, decyduje się na pójście za Jezusem to z chwilą, kiedy Pan chce, aby podjęli trudną decyzję, na przykład przebaczyli komuś, bądź zrobili krok wiary i przyjęli pracę, bądź studia, których nie planowali, najczęściej pozostają w swej strefie bezpieczeństwa, „tylko jeszcze chwileczkę, Panie”. W takiej chwili wymawiają się, dlaczego nie chcą wzrosnąć: „Gdy zadzwoni do mnie i skontaktuje się ze mną, odpowiem” zamiast samemu spróbować zbudować most. „Zrobię to, Panie, jak tylko dostanę pracę i poukładane sprawy mieszkaniowe. Kiedy tak się nie dzieje, wyjaśniają sobie, że najwidoczniej nie taka była wola Pana, oczekując na wygodną służbę, czy to będzie dobrze znane zgorzknienie wobec kogoś, czy odmowa przyjęcia służby – łudzą się, że tak bardzo kochają Pana, choć odmawiają wzrostu, przecząc temu.

O ile Pan jest wierny i daje im pokój głęboko wewnątrz ducha, sygnalizując, że On już otworzył drogę, jeśli tylko zrobią krok na zewnątrz…aby przebaczyć, ruszyć, dotrzeć do tej osoby…to jakże często ludzie nie idą za tym pokojem – kochają Pana, jak mówią, lecz w tym momencie stają się słuchaczami, a nie wykonawcami.

Poprzednim razem przyglądaliśmy się 3 mężczyznom, którzy reprezentują trzy warunki, jakie ludzie stawiają Panu, zanim będą chodzić w Jego doskonałej woli; komfort, który daje poznanie miejsca, w którym będą mieszkać, finansowe bezpieczeństwo oraz wsparcie rodziny i przyjaciół.

Przyjrzyjmy się jednak temu, co powiedział Jezus. Otóż powiedział Piotrowi, że jeśli chcemy iść za Nim, musimy wziąć nasz krzyż. Gdy Pan zgromił Piotra (Mt 16:21-26), który sugerował Jezusowi, aby nie poszedł na krzyż, powiedział też o noszeniu naszego krzyża i objawił, że myśleć inaczej pochodzić od Szatana.
Continue reading

Codzienne rozważania_01.03.2017

3J 13-15
MIAŁBYM CI WIELE DO NAPISANIA, LECZ NIE CHCĘ PISAĆ ATRAMENTEM I PIÓREM. SPODZIEWAM SIĘ, ŻE CIĘ NIEBAWEM ZOBACZĘ, I WTEDY OSOBIŚCIE POROZMAWIAMY. POKÓJ Z TOBĄ! POZDRAWIAJĄ CIĘ PRZYJACIELE. POZDRÓW IMIENNIE PRZYJACIÓŁ.

Teraz następują już tylko pozdrowienia. Pierwsze jest konwencjonalnym, ale jednocześnie bardzo osobistym pozdrowieniem, łączącym się z treścią całego listu. Pokój z tobą, tradycyjne żydowskie pozdrowienie, nabiera głębszego znaczenia, gdy przypomnimy sobie, pod jaką presją żył Gajus oraz atmosferę walki, która na dobre zapanowała w zboże. Jednak pokój jest udziałem tych, którzy czynią dobro. Takiego pokoju świat nie może dać ani odebrać. Błogosławieństwu Bożego pokoju towarzyszy błogosławieństwo chrześcijańskiej społeczności. Ci, którzy należą do prawdy, należą do siebie nawzajem. Tak więc przyjaciele Jana przesyłają najlepsze życzenia, utożsamiając się z przesłaniem apostoła i chcą zachęcić Gajusa swym poparciem. Podobnie i Jan prosi, by jego osobiste pozdrowienia zostały przekazane imiennie tym, których znał przez Gajusa.
Wczesny Kościół z pewnością nie był wolny od problemów, ani też nie jest od nich wolny Kościół współczesny. Problemy wynikające z grzesznej ludzkiej natury towarzyszyć nam będą aż do chwili powtórnego przyjścia Chrystusa. Każdy problem może znaleźć rozwiązanie dzięki Bożej łasce. Ostateczny dowód prawdziwości naszego wyznania wiary oraz miłości do Boga i ludzi widoczny będzie nie w słowach i uczuciach, ale w postępującej przemianie naszego charakteru, a co za tym idzie – naszego stylu życia, na podobieństwo Chrystusa. Wyzwanie, przed jakim dzisiaj stajemy, brzmi: czy i na ile przyzwolimy Jezusowi Chrystusowi, by nas zmienił? Czyja wola będzie się realizować – nasza czy też Jego? Od odpowiedzi na te pytania będzie zależał ostateczny werdykt. Czy okażemy się fałszerzami, czy też prawdziwymi naśladowcami? Kto zasiada na tronie naszego życia? Czy nasze „ego” z niezaspokojoną ambicją królowania, czy też Chrystus, który jedynie może dać nam siłę niezbędną do zachowania wiary i kontynuowania wędrówki drogą prawdy? Odpowiedzi na te pytania będą miały największe i najbardziej dalekosiężne konsekwencje dla Kościoła i dla chrześcijan nie tylko teraz ale i w przyszłości.
Pozdrawiam błogosławieństwem Bożego pokoju.

Codzienne rozważania_28.02.2017


3J 12
DEMETRIUSZOWI WYSTAWILI WSZYSCY, NAWET SAMA PRAWDA,DOBRE ŚWIADECTWO. MY RÓWNIEŻ WYSTAWIAMY, A WSZAK WIESZ, ŻE ŚWIADECTWO NASZE JEST PRAWDZIWE.

Osoba Demetriusza nie pojawia się po to, by naszą uwagę zwrócić na człowieka, który zasłużył na pochwałę choć jest to prawda. Jego przykład ma uwydatnić prawdę, mówiącą że szczere życie nie może pozostać w ukryciu. Nie możemy ukrywać kim naprawdę jesteśmy. Być może to Demetriusz był posłańcem, który zawiózł Gajusowi list Jana. Z pewnością był on dobrze znany chrześcijanom. O Demetriuszu mówią wszyscy dobrze, nawet sama prawda. „Prawda” jet Duchem prawdy (1 Jana 5:6). Zgodnie z tym poglądem Duch inspiruje i potwierdza świadectwo wszystkich, którzy znają Demetriusza, że jest człowiekiem integralnej wiary, na którym można całkowicie polegać. Tak więc Duch stoi za świadectwem społeczności, uzdalniając człowieka do właściwego osądu. Są tacy, którzy sugerują, że Jan twierdzi, że fakty mówią same za siebie i nie potrzebują żadnego poparcia z ludzkiej strony.
Najbardziej oczywiste wytłumaczenie mówi nam, że Demetriusz prowadził swe życie według Słowa Bożego, tak więc, kiedy był oceniany według kryteriów Słowa, prawda potwierdziła jakość jego życia. Ostatecznie Jan daje swe własne świadectwo, polecając Demetriusza Gajusowi, by ten ostatni mógł bez zmartwień przyjąć go jako ambasadora apostoła, bez względu na sprzeciw, w społeczności manipulowanej przez Diotrefesa. Jeśli Demetriusz rzeczywiście miał przygotować drogę Janowi, było ważne, żeby został właściwie przyjęty, a wszystko to zależało od Gajusa. Tak więc by pogłębić zaufanie do Demetriusza jako autentycznego posłańca Jana, apostoł odwołuje się tutaj do osobistej integralności i wiarygodności posłańca, jak również do swego apostolskiego autorytetu
Pozdrawiam i życzę błogosławionego czasu.

Dlaczego ludzie mijają się z doskonałą wolą Boga_1

John Fenn
W roku 1985 znalazłem się między kościołami – brzmi to bardzo elegancko, prawda? Między kościołami? Znaczy to, że do władzy doszli nowi ludzi i zostałem zwolniony ze stanowiska Duchownego uniwersyteckiego pewnej służby na Uniwersytecie Kolorado w Boulder. Wydawało im się, że są to w stanie robić lepiej teraz, po niemal dwóch latach spędzonych przeze mnie na doprowadzaniu tej służby do równowagi po bardzo niszczącym kierunku działania zwanym: „ruchu pasterskim” (dosł.: 'shepherding movement’), który niemal doprowadził ją do zniszczenia.

Tak więc, byłem „między kościołami” dostarczając dla utrzymania rodziny pizzę w Domino’s Pizza. Poproszono mnie, aby przeszedł do zarządzania na co, po długich rozważaniach zgodziłem się. Rozpaczliwie pragnąłem, aby Pan otworzył dla mnie możliwość pracy jako pastora czy jakiejkolwiek służby, ale uległem mając potrzebę zaopatrzenia mojej młodej rodziny.

Jako manager zarabiałem więcej pieniędzy niż kiedykolwiek wcześniej w życiu. W 1985 roku 50.000$ rocznie to było tyle, co dziś 114.640 (wg szacunku www.dollartimes.com), lecz sercem ciągle byłem przy pełnoetatowej służbie. W tym czasie vice prezydentem firmy na zachód od rzeki Mississippi mieszkał w Boulder i osobiście wybrał mnie, abym zajął się sklepami, które miały problemy i doprowadził je ponownie do tego, aby były rentowne, co zrobiłem dzięki łasce i mądrości Bożej.

Wybór

Wtedy nadszedł taki dzień, w którym musiałem zdecydować się czy idę w górę, czy wychodzę. Zaproponowano mi nadzór nad 9 sklepami w okolicy, co w rzeczywistości oznaczałoby dla mnie obniżenie zarobków, bądź przejęcie franczyzy s jednym z kilku innych stanów. Oferta obejmowała na początek franczyzę 23 sklepów w Kalifornii bądź Seattle, które właśnie miałby zostać otwarte i miałyby być moim obszarem działania, bądź Anchorage na Alasce. Franczyza oznaczała by dla mnie dochody na poziomie sześciocyfrowym, jeśli nie siedmiocyfrowym, oraz inne możliwości franczyzowe.

Miałem wówczas upośledzonego syna, który wymagał operacji i specjalnej edukacji, drugiego syna, urodzonego w 1982 roku, a Barb była w ciąży z naszym trzecim synem. Zajęcie są ta franczyzą oznaczało znaczne polepszenie dobrobytu naszej rodziny. Co więcej, oboje z Barb pochodziliśmy z rodzin, które mógłbym określić jako „klub wiejski”. Mieliśmy domy nad jeziorami, pojazdy kempingowe, mój ojciec miał samolot, prowadził swój własny biznes oraz inne inwestycje w nieruchomościach itd. Rodzice Barbary mieli dom towarowy w mieście i byli dobrze znani na tamtym terenie. W takich warunkach dorastałem i takie było towarzystwo, w którym obracaliśmy się.

Kiedy przyszliśmy do Pana jako nastolatkowie, zakochani w sobie i w Nim, poszliśmy za Nim na całego – będąc pod wrażeniem doskonałości poznania Go, powiedzieliśmy, że pójdziemy wszędzie i przyjmiemy każde wyzwanie, i dokładnie o to nam chodziło. Już jako nastolatkowie przeżyliśmy cudowne doświadczenia z Panem, ze względu na to, że nasze serca były w pełni z Nim. Gdyby powiedział: „skaczcie” to skakalibyśmy, nie pytając, jak wysoko.

Wtedy było tak…

Continue reading

Codzienne rozważania_27.02.2017

3J 11
UMIŁOWANY! NIE NAŚLADUJ TEGO, CO ZŁE, ALE TO, CO DOBRE. KTO CZYNI DOBRZE, Z BOGA JEST, KTO CZYNI ŹLE, NIE WIDZIAŁ BOGA.

Werset ten w sposób typowy dla Jana stawia wyraźną antytezę pomiędzy dobrem, a złem. Słowo naśladować mówi o tym, w jaki sposób postawa innych może wpłynąć na naszą własną oraz jak szybko może przeniknąć do całej społeczności. Jeśli Diotrefes jest przykładem tego co złe, wówczas Demetriusz w wersecie 1 jest przykładem tego co dobre. Jest to typowe dla Jana, że łączy dobro i zło z osobistą relacją człowieka z Bogiem bądź jej brakiem. To, co nazywamy dobrem moralnym, harmonizuje z Bożą wolą, a zło moralne przeciwstawia się jej. Ten, który jest z Boga, narodził się z Niego i ma życie wieczne, które jest mocą Bożą w odkupionej ludzkiej osobowości. Dobre życie może być jedynie efektem działania w nas Bożego życia. Tego nie można podrobić. Człowiek, który trwa w złem, niezależnie od tego, co twierdzi na temat swego chrześcijańskiego doświadczenia i poznania Boga, brakiem podobieństwa do Chrystusa w swym charakterze będzie pokazywał, że nie widział Boga. Jan zachęca Gajusa, by naśladował dobre wzorce, ponieważ właściwym stylem życia może najlepiej dowieść prawdziwości swego chrześcijańskiego wyznania. Co ma na myśli Jan, kiedy mówi, że ktoś „widział Boga”? Z pewnością nie nawiązuje do jakiejś mistycznej wizji Boga w stanie wyższej świadomości czy też duchowej wrażliwości. Odpowiedzi dostarcza Ewangelia. Gdy Filip prosił Jezusa, by pokazał uczniom Ojca, otrzymał odpowiedź: „Tak długo jestem z wami i nie poznałeś mnie, Filipie? Kto mnie widział Ojca” (Jan 14:9). Jeśli ktoś pragnie ujrzeć Boga, poznać Go takim jakim On jest, wizerunek Boga może odnaleźć w Jezusie. Sam Jezus jest jedynym sposobem kontaktu z Bogiem. Tak więc Boga widzimy w Jezusie – żyjącym Słowie, a objawionym nam w Słowie spisanym – Biblii. Ci, którzy czynią zło, nie dostrzegli jeszcze, kim jest Bóg ani też nie poznali prawdy Pisma. Kiedy jednak nasze duchowe oczy otwierają się, Bóg nawiązuje z nami zbawczą relację przez Jezusa i przez Słowo.
Pozdrawiam i życzę błogosławionego dnia.

Codzienne rozważania_25.02.2017

3J 9
NAPISAŁEM DO ZBORU KRÓTKI LIST, LECZ DIOTREFES, KTÓRY LUBI ODGRYWAĆ WŚRÓD NICH KIEROWNICZĄ ROLĘ, NIE UZNAJE NAS.

Jan przechodzi do głównego punktu swego krótkiego wywodu, ujawnia Gajusowi nieszczere motywy antychrześcijańskiego zachowania Diotrefesa, który miał najwyraźniej duży wpływ na zbór. Jan mówi o tym, że już napisał do społeczności jeden list. To wskazuje na to, że Jan już wcześniej podjął jakąś próbę dotarcia do krnąbrnej społeczności, próbę której Diotrefes się przeciwstawił. W takich okolicznościach byłoby dziwne, gdyby ten list przetrwał. Trzeci list byłby kolejnym podejściem Jana mającym na celu przełamanie barier i nakłonienie członków społeczności do prostowania wykrzywionych dróg. Apostoł czyni to tym razem za pośrednictwem Gajusa. Diotrefes jest nazwany człowiekiem, który lubi odgrywać kierowniczą rolę, który lubi być na pierwszym miejscu. Przypuszczalnie chodzi tu o walkę między przywódcami lokalnej społeczności z jednej strony, a z drugiej – autorytetem z zewnątrz, czyli Janem – apostołem i starszym. Ekspansja Kościoła i śmierć apostołów wpłynęły w znacznym stopniu na zjawisko niejakiego rozluźnienia w zarządzaniu społecznościami. Czy Diotrefes był jednym z pierwszych biskupów lokalnych kierujących zborem, sprawujący zwierzchnictwo nad innymi starszymi? A może po prostu odrzucając autorytet starszych, walczył o niezależność lokalnego zboru? Na ten temat można snuć domysły bez końca. Natomiast jest pewne, że jego motywy były złe. Jeśli nawet chciał pełnej autonomii dla swej społeczności, to żądał tego nie ze względu na dobro Kościoła ale dla własnej chwały. Diotrefes za wszelką cenę chciał stać na czele a przerost ambicji doprowadził go do zerwania relacji z Janem. Odrzucił wiec autorytet Jana i nie przyjął go w społeczności.
Pozdrawiam i życzę deszczu błogosławieństw.