Category Archives: Temat

Tematyka artykułów

Jezus jako Kochanek?

Jeśli słyszysz dziś takie zwroty jak: „Chory z miłości do Jezusa”, „paradygmat Oblubienicy”, „zalecanie”, „romansowanie”, „pocałunki naszych ust”, „fascynacja” itd., to możesz być pewny, że właśnie jest ci przedstawiana ta zwodnicza doktryna. Wierzę, że jest to poważny błąd i ostrzegam cię, abyś uciekał od tego jak najdalej.

Co znaczy dla ciebie zwrot „Pasja dla Jezusa”? Czy zaskoczyło by cię, gdybyś dowiedział się, że całe chrześcijańskie ruchy używają teraz tego w znaczeniu rodzaju miłości „eros” wobec Jezusa – podobnie jak mówią o „pasji” dla Niego w podobny sposób do tego jak ziemski mąż i żona czuja wobec siebie? (Od słowa „eros” bierze się słowo „erotyczny”.) Co termin „intymność z Jezusem” znaczy dla ciebie? Czy byłbyś zdumiony, gdybyś się dowiedział, że wielu używa go obecnie w znaczeniu zmysłowego, w rodzaju „eros” – spotkania z Jezusem – Nim jako Narzeczonym/oblubieńcem i z nimi jako Narzeczonymi/Oblubienicami?

Możesz myśleć, że tak niebiblijne praktyki muszą być z poza jakiego „marginesu”. Z pewnością nie może to należeć do głównej części nurtu chrześcijaństwa? Więc rozejrzymy się nieco wokół, ponieważ jest to teraz wszędzie. Mieszkam w pobliżu jednego z największy i najbardziej wpływowych centrów modlitwy, tutaj w Kansas City – i jest to główne źródło tego typu nauczania od wielu lat, a teraz jest już obecne niemal wszędzie na świecie. W tym centrum znajdziesz setki młodych mężczyzn i kobiet, którzy ci opowiedzą o „zachwycie” dla Jezusa, o „całowaniu” Jezusa, o „omdlewaniu” w Jego ramionach itd. Ich całe zrozumienie tego „KIM JEST BÓG” oraz ich relacje z Nim są kształtowane przez takie nauczanie – a jest to skrajne wykrzywienie Pisma.

Dlaczego jest ważną rzeczą, aby mieć właściwe pojęcie tego „KIM JEST BÓG”? Dlaczego liczy się to tak bardzo? Ponieważ właśnie to jedno kształtuje wszystko inne co dotyczy naszej wiary i relacji z Panem. W samym sercu wielu kultów jest fundamentalne niezrozumienie prawdziwego charakteru i natury Boga, tj., tego „Kim On jest – jak do Niego przystępować”. W rzeczywistości wpływa to na WSZYSTKO.

Wyobraź sobie teraz, że jest pewna nowa doktryna, która ponownie wymyśla nasze zrozumienie Boga – doktryna, która zalewa świat i chwyta w swoje objęcia wielu młodych ludzi. Czy jest to nowa doktryna oparta na uważnej egzegezie Nowego Testamentu, zapytasz? Nie! Ku twojemu zdumieniu odkryjesz, że jest ona w ogromnej części oparta na „uduchowieniu” PIEŚNI NAD PIEŚNIAMI. Tak, to jest prawda. Całe ponowne wymyślanie naszej relacji z Bogiem nie jest oparte na Nowym Testamencie, lecz na miłosnej poezji Salomona o ciele i piersiach oraz kształtach jednej z jego 700 żon. Z pewnością, piękna poezja, lecz jaką daje podstawę do tego, aby wprowadzać tak drastyczną zmianę w podstawach tego, w co wierzymy?

(Czy zatem nie ma niczego korzystnego z „alegorycznego” pojmowania Pieśni nad Pieśniami? – Z pewnością jest! Hudson Tylor i inni, używali ich w ten sposób, lecz nie o to mi chodzi tutaj. Rzeczywistą kwestią jest to: Czy powinniśmy wymyślać na nowo całe nasze zrozumienie tego „Kim jest Bóg” i w jaki sposób do Niego przystępujemy – aby dopasować się do cienkiej księgi prawie erotycznej poezji ze Starego Testamentu? Czy to powinno być naszym dominującym zrozumieniem Boga?)

Jak nieustannie pokazuje nam historia, w takim stopniu stopniu, w jakim stracimy nasze pojęcie rzeczywistego charakteru i natury Boga – w takim stracimy prawdziwe chrześcijaństwo. Nie można mieć prawdziwej nowotestamentowej wiary, jeśli straci się prawdziwego nowotestamentowego Jezusa. , To dlatego jest to tak poważna sprawa, gdy ludzie mówią, że my, na Zachodzie, wynaleźliśmy rodzaj „amerykańskiego Jezusa”, aby nadawał się do naszego egoistycznego, skupionego na sobie stylu życia. Wskazują oni na to, że współcześnie najczęściej słyszysz o Jezusie, który istnieje bardziej po to, aby dać ci „szczęście”, niż świętość; Jezus, który jest zawsze „przyjacielem”, lecz nigdy Sędzią; Jezus, który już więcej nie nienawidzi grzechu czy nie wymaga pokuty; lecz chce wyłącznie, abyś miał się dobrze i był „błogosławiony”. Jest to Jezus, który ostatecznie pasuje do naszego egoistycznego, zachodniego umysłu, lecz którego próżno by szukać w Biblii.

Nowa doktryna „Jezusa jako kochanka” (Jesus As Lover) jest jeszcze jednym wykrzywieniem w nieustającej opowieści współczesnych chrześcijan, zniekształcających charakter i naturę Boga.

Czy Jezus kocha nas? Oczywiście, że tak – bardziej niż mogą to opisać słowa. Czy my mamy Go kochać? Oczywiście! – z całego naszego serca, umysłu, duszy i ze wszystkich sił! Lecz czy to znaczy, że mamy do niego podchodzić ze zmysłową miłością typu „eros”, jak niektóre dojrzewające seksualnie uczennice, „omdlewając” i pieszcząc się z naszym „kochankiem” Jezusem? Czy to oznacza Boża miłość? Czy mamy zamienić „agape” na zmysłowego „erosa” i działać jak „dziewczyna” Jezusa na ziemi? (Mężczyźni tak samo jak kobiety?). Boże uchowaj!

Oczywiście, wiemy o tym, że w Piśmie zbiorowe ciało Chrystusa (w szczególności pod koniec wieków) jest opisane jako „Oblubienica” Chrystusa, lecz czy nie jest oczywiste, że jest to mowa o „ZBIOROWYM” Ciele, a nie o poszczególnych chrześcijanach? Czy każdy z nas ma stać się małą „dziewczyną” Jezusa tutaj na ziemi – czy też to CAŁE CIAŁO ma być pewnego dnia Oblubienicą Chrystusa? Jasne jest, że chodzi o to drugie.

Skutek jaki ta doktryna wywiera na młodych mężczyzn, jest szczególnie niepokojący. Opisać to jako „zniewieścienie” jest zupełnym niedomówieniem. Jak to już teraz jest, kościół jest strefą „anty-męską” ze swymi kwiecistymi wyświetlaczami, różowymi ścianami, blado fioletowymi dywanami, naładowaną emocjami muzyką itd.. Wielu komentatorów wskazuje na to, gdy mowa o niskiej frekwencji mężczyzn w naszych kościołach, lecz owa nowa doktryna sprowadza sprawę na niewyobrażalne dno.

Czy możesz sobie wyobrazić modlącego się młodego mężczyznę, który zwraca się do Jezusa (tj. innego MĘŻCZYZNY) jako do „kochanka”, którego całuje i 'pieści’? Czy możesz sobie wyobrazić co się dzieje, gdy takie coś staje się podstawą podchodzenia do Boga? A jest to zaledwie początek tego rodzaju – pogięta upiorność, która staje się „normą” w tym ruchu. (Niektórzy są już tak głęboko zwiedzeni, że doświadczają tego, że „Jezus” całuje ich w usta itp. Sam ruch ostrzega przed „zmysłowymi zdarzeniami” lecz sama natura ich nauczania bezpośrednio prowadzi do nich. Zwodnicze duchy, zawsze są nadzwyczaj aktywne w tego rodzaju środowisku. Jak myślisz, skąd się biorą osławione „zmory” i „demony w postaci kobiety”?)

Ironiczne jest to, że mnóstwo ludzi, którzy tkwią w tej doktrynie twierdzi, że „szukają przebudzenia”. Oni rzeczywiście myślą, że jest to ten rodzaj intymności, którego pragnie Bóg. Wpływa to ogromnie na współczesne ruchy: „modlitwy”, proroczy, i „uwielbienia” (co wyjaśnia ostatni zalew pieśni o tematach z „Pieśni nad Pieśniami” typu: „Pocałuję cię pocałunkiem ust moich” czy „Zabierz mnie do swojej komnaty”, itp.)

Ich mowa o „przebudzeniu” jest dla mnie szczególną ironią, ponieważ przez lata studiowałem temat przebudzeń i jestem świadom tego, że wszyscy „przebudzeniowcy” dawnych dni modlili się do Boga, który jest zupełnie inny od tego, który jest przedstawiany tutaj, a ich rozumienie tego „KIM JEST BÓG” był skrajnie istotne dla uzyskania Przebudzenia. Modlili się do Boga świętości, majestatu i czci, do Boga chwały, który nienawidzi grzechu, a jednak posłał Swego Syna, aby umarł za grzeszników.

Bóg danych przebudzeń, do którego modlili się, było Bogiem „sali tronowej”, którego opisał Izajasz:

„Widziałem Pana siedzącego na tronie, wysoko wyniesionego, a kraj Jego szaty wypełniał świątynię”… i wołał jeden do drugiego: święty, święty, święty jest Pan zastępów! Pełna jest ziemia chwały jego. I zatrzęsły się progi w posadach od tego potężnego głosu, a przybytek napełnił się dymem. I rzekłem: Biada mi! Zginąłem, bo jestem człowiekiem nieczystych warg …” )Iz 6:1-5).

Jest to Bóg „tronowej sali” opisany ponownie w Księdze Objawienia w czwartym rozdziale, gdzie czytamy, że cztery postacie wołały: „Święty, święty, święty”, w dzień i w noc nie ustając, a 24 starców składało swoje korony przed Jego tronem – stale i wciąż. Jest to „ŚWIĘTOŚĆ”, która jest główną cechą charakterystyczną Boga! Żadna inna cecha nie jest powtarzana po trzykroć naraz w Biblii – a co dopiero w dzień i w nocy stale i wciąż! „ŚWIĘTY, ŚWIĘTY, ŚWIĘTY”.

W rzeczywistości pełny tytuł księgi Objawienia to „Objawienie Jezusa Chrystusa”, zatem inaczej mówiąc: jest to 'objawienie’ tego, kim jest Jezus i jaki on faktycznie jest. Gdy Jan (’umiłowany’ uczeń) zobaczył uwielbionego Jezusa z Obj. 1 to czytamy, że taki strach padł na niego, włączając w to świętość i chwałę, że padł do Jego nóg „jak martwy”. To jest prawdziwy Jezusa – On taki jest.

W każdym prawdziwym przebudzeniu to Bóg majestatu objawia siebie samego. Ponieważ przebudzenie to zstępująca na dół „Chwała Boża”, to sama obecność Jego „tronu” zstępuje pośród ludzi. Bóg Przebudzenia zawsze jest Bogiem świętości – Bogiem ogromnej chwały. Takiego mamy „Ojca”. Zatem, nawet dzieci Jego powinny przystępować do Niego z respektem, a jeśli nie modlimy się do tego Boga, to nie powinniśmy spodziewać się wcale

Przebudzenia. Jest to jedna z podstawowych lekcji z historii przebudzeń: musimy modlić się do 'WŁAŚCIWEGO BOGA’, jeśli mamy zobaczyć prawdziwe Przebudzenie.

Nawiasem mówiąc, „Oblubienica Chrystusa” z Księgi Objawienia jest opisana jako „święte miasto” – „Nowe Jeruzalem” zstępujące z góry, z niebios (Obj. 21). A zatem jest to ZBIOROWA istota, która będzie istniała przy końcu czasów, a nie zindywidualizowana „dziewczyna Jezusa” tutaj i teraz.

Manipulowanie naszym zrozumieniu tego „KIM JEST BÓG” i w tym, jak odnosimy się do Niego jest bardzo poważną sprawą. Na wiele sposobów jest to „głoszenie innego Jezusa”, jest to bardzo złe. Jeśli słyszysz dziś takie zwroty jak: „Chory z miłości do
Jezusa”, „paradygmat Oblubienicy”, „zalecanie”, „romansowanie”, „pocałunki naszych ust”, „fascynacja” itd., to możesz być pewny, że właśnie jest ci przedstawiana ta zwodnicza doktryna. Wierzę, że jest to poważny błąd i ostrzegam cię, abyś uciekał od tego jak najdalej.

Proszę też, abyś przekazał to każdemu, kto, jak sądzisz, może być narażony na wpływy tej doktryny.

Ten artykuł jest dyskutowany na forum http://www.revivalschool.com

Niech was Bóg błogosławi wszystkich

Andrew Strom.

aracer.mobi

Jezus jako kochanek? c.2

GŁĘBOKA INTYMNOŚĆ Z BOGIEM

Andrew Strom.

Przy całej tej mowie na temat błędu zmysłowego nauczania o „Jezusie jako kochanku” nie chciałbym zrobić wrażenia, że jestem przeciwko przeżywaniu głębokiej intymności z Bogiem. Faktem jest, że cała moja służba jest oddana wprowadzaniu ludzi do coraz bliższego chodzenia z Nim – do chodzenia w głębokiej komunii i intymności. Lecz jest jedna bardzo ważna różnica, która w całości dotyczy CHARAKTERU Boga i tego w jaki sposób do Niego przystępujemy.

Od siedemnastego roku życia – gdy po raz pierwszy przeżyłem „przebudzeniowe” doświadczenie mojego życia – trwałem w głębokiej komunii modlitwy z Bogiem. Wielokrotnie znajdowałem się w „sali tronowej” w samej obecności Bożej, gdzie mogłem przebywać w Jego chwale i majestacie w zdumieniu – często zalewając się łzami. „ŚWIĘTY, ŚWIĘTY, ŚWIĘTY”. Czasami nie byłem w stanie mówić czy wypowiadać żadnego słowa całymi godzinami – bo jakie słowa mogą to ująć? To takiego Boga pokochałem głęboko – to 'ŚWIĘTY’ Bóg. Przez lata wielokrotnie przeżywałem do doświadczenie i wierzę, że jest to coś całkowicie „normalnego” dla wszystkich wierzących i o tym rzeczywiście mówiłem na ostatnim „Zgromadzeniu” – jak stać się przebudzonym i osiągnąć stan głębokiej komunii z Bogiem. Jestem w pełni oddany temu, że taka jest Boża wola dla każdego chrześcijanina. Nie jest to nic 'niezwykłego’.

Lecz są pewne „fundamenty”, które muszą być położone, aby do tego dojść i jednym z najważniejszych jest fundament właściwego zrozumienia Boga jak „ŚWIĘTEGO” Boga. Chodzi mi o głęboko i ostatecznie „ŚWIĘTEGO”. Świętego ponad wszelkie słowa i nawet ponad możliwością pojęcia. Im więcej uchwycimy Bożej ŚWIĘTOŚCI, tym bardziej pragniemy świętości i tym stajemy się bliżsi Niemu. Widziałem to i wiem, że jest to prawda.

Wszyscy znamy te werset: „BOJAŹŃ PANA jest początkiem mądrości”, lecz wielu nie zdaje sobie sprawy z tego, że to przez tą czcigodną „bojaźń” Pańską w końcu dochodzimy do głębokiej, pełnej MIŁOŚCI WIĘŻ z Nim. Innymi słowy: gdy fundamenty Bożego majestatu, chwały i świętości zostaną położone w naszym sercu, wtedy całe nasze podejście do Niego zmienia się. Zaczynamy widzieć Go takiego, jakim rzeczywiście jest – we wszelkiej Jego CHWALE – i zaczynamy KOCHAĆ Go coraz bardziej i bardziej. W miarę jak Jego świętość coraz bardziej robi sobie drogę do naszego serca, przychodzimy do Niego coraz bliżej – aż osiągamy pełną 'MIŁOŚCI’ więź z Nimi i świętą intymność, której nie obejmują słowa. To jest tajemnica prawdziwego 'przebudzonego’ życia. W tym wszystkim chodzi o rozumienie 'ŚWIĘTEGO’ charakteru i natury Boga – od tego wszystko się zaczyna.

To dlatego mam takie problem z nauczaniem „Jezus jako kochanek” – ono sprowadza Boga do „naszego poziomu” – raczej zmysłowego i „ziemskiego” niż tego z „sali tronowej”. Jest to okropne wykrzywienie.

Wiem na podstawie Pisma i całej historii przebudzeń, że jest On Bogiem Chwały i ŚWIĘTOŚCI – jest Bogiem „sali tronowej” – i takiego musimy Go poznać, jeśli mamy wejść w najgłębszą komunię i intymność z Nim. Wiem o tym z moich własnych badań nad przebudzeniami i wiem z mojego osobistego doświadczenia, że jest naprawdę możliwe wejść w najgłębszy rodzaj komunii serca ze ŚWIĘTYM Bogiem, a to jest klucz: 'ŚWIĘTY’ Bóg.

Dzięki darowi oczyszczającej krwi Jezusa – DARMOWEMU DAROWI – naprawdę i głęboko możemy być „PRZYJACIÓŁMI” Króla Królów. Ale jak cenne to jest? Ile milionów dolarów możesz za to zapłacić?

Dzięki darowi oczyszczającej krwi Jezusa – DARMOWEMU DAROWI – możemy prawdziwie i głęboko stać się „PRZYJACIÓŁMI” Króla Królów. Jak więc cenne to jest??

Jak wiele milionów dolarów mógłbyś zapłacić zapłacić??

Naprawdę i głęboko możemy być „PRZYJACIÓŁMI” Boga wszelkiej chwały – Stwórcy Wszechświata. To jest ten Bóg, do którego możemy przyjść, poznać i kochać Go w intymności, a pierwszym kluczem do tego jest przystępować do Niego najpierw jako do „ŚWIĘTEGO” (to jest „bojaźń Pańska”).

Całkowicie jestem za KOCHANIEM Boga!! – lecz aby była ona głęboka, to musi pochodzić z pojęcia Jego świętości i chwały – to jest PRAWDZIWEGO BOGA.

Rzeczywista miłość z pewnością nie bierze się z pojmowania Go jako jakiegoś erotycznego „kochanka”! Nie jestem dziewczyną Jezusa – i nigdy w ten sposób do niego nie będę podchodzić. Jeśli nie możemy pojąć Boga jako ŚWIĘTEGO” to nigdy Go naprawdę nie zobaczymy. W „ŚWIĘTOŚCI” zawiera się wszystko i wszystko z niej się rozwija. W ten sposób też dochodzimy do głębokiej „MIŁOŚCI” do Niego.

Przy okazji, należy się ważne wyjaśnienie tego, że centrum modlitwy w Kansas City NIE naucza „erotycznych spotkań” z Jezusem, lecz specjalizują się w temacie „Jezus jako oblubieniec/kochanek” – co powoduje wszystkie problemy w dalszej kolejności. Całkowicie do przewidzenia jest to, że tego typu nauczanie będzie szerzyć się coraz bardziej i bardziej i w końcu doprowadzi do „erotycznych spotkań”. Co dokładnie już się dzieje, nawet jeśli nigdy nie mieli takiego zamiaru. Ich nauczanie kładzie grunt pod takie zdarzenia.

Niemniej chcę to wyjaśnić.

Podsumowując, to co odkryłem (i całe Pismo oraz historia przebudzeń to wspiera) to fakt, że podejście do „ŚWIĘTEGO” Boga jest konieczne, jeśli mamy rozwinąć prawdziwą miłość i intymność z Nim, a On wzywa każdego z nas, abyśmy weszli w na drogę głębi duchowej.

Powiedz mi, przyjacielu, czy odpowiesz na Jego wezwanie?

раскрутка сайта

Sportowiec

 „Sportowiec, który dzieli się swoją wiarą”

za: http://www.ligabiblijna.pl

Cosmin  Ragalie urodził się i wychował w chrześcijańskim domu. Do sportowej szkoły, gdzie uprawiał piłkę wodną, chodził od piątego roku życia. Został kapitanem narodowej drużyny piłki wodnej Rumunii w, ale dziś jest również nauczycielem, wychowującym młodych Uczniów Chrystusa.

Jego historia 
„Wychowanie, które odebrałem w sportowej szkole nie miało nic wspólnego z Bogiem, co spowodowało, że, pomimo mojego chrześcijańskiego wychowania, ignorowałem Boga przez długi czas. Trzymałem się w tym czasie paczki rówieśników, z którymi trwałem w grzechu. Pomimo tego, moja ciotka przypominała mi stale, że nic innego nie liczy się poza Bogiem i wyłącznie Bóg powinien być najwyższym priorytetem w moim życiu”. 

Potrzeba Boga 
Przez pewien czas Cosmin był zaangażowany w młodzieżowe studium biblijne w kościele. Gdy grupa została rozwiązana, młody piłkarz cierpiał z tego powodu, ponieważ zdał sobie sprawę z tego, jak bardzo potrzebuje Pana. 

„Prosiłem Boga, aby mnie poprowadził do innej grupy, gdzie mógłbym być i wzrastać w głębszej relacji z Nim – opowiada – Pan Jezus Chrystus odpowiedział na moją prośbę”.

Dowiaduje się więcej o Bogu dzięki Lidze Biblijnej 
„Zaprosiłem Chrystusa do mojego serca i to było cudowne. Gdy skończyłem serię broszurek biblijnego studium Ligi Biblijnej (Projekt Filip) odkryłem, w jaki sposób lepiej poznawać miłość Bożą. Nauczyłem się jak budować relacje z Bogiem, jak modlić się i jak karmić Słowem Bożym”.

Moje życie zmieniło się całkowicie
„
Gdy poznałem Pana, moje życie zmieniło się całkowicie. On jest teraz pierwszym w moim życiu, moim pragnieniem jest pełnić Jego wolę. Chwała Bogu! Teraz jestem sportowcem, który polega na Bogu w każdej chwili”. 

Jest również sportowcem, który dzieli się wiarą w Chrystusa z wieloma swoimi kolegami z zespołu, używając tego samego Słowa Bożego, które doprowadziło go do niej. „Dla mnie to wielka radość opowiadać im o Bogu” – dodaje rozpromieniony Cosmin.

„Jestem wdzięczny Bogu za  tych ludzi, którzy stworzyli to wspaniałe studium. Niech was Bóg błogosławi”. 


aracer.mobi

Indie – służba ubogim

Pewien czas temu, zostałem pobudzony do wysłania pomocy finansowej na służbę ubogich w Indiach http://www.geocities.com/belovedschrist

Ostatnio otrzymałem dość dramatyczny list od założyciela tej służby, który przetłumaczyłem i zamieszczam poniżej. Może również ktoś z Was zostanie pobudzony przez Ducha Świętego do udzielenia im wsparcia, choćby tylko w modlitwie, bo i to bardzo potrzebne.

Piotr Z.

__________________________________________________________________

„Szukajcie Pana dopóki można Go znaleźć, wzywajcie Go dopóki jest blisko” Iz. 55:6.

Całkowicie  wierzę w to, że Bóg, Jezus nie dał nam ducha bojaźni, lecz  mocy, miłości i trzeźwego myślenia. Codziennie wznoszę prośby z moimi  nierozwiązanym problemami do mojego Zbawiciela Jezusa Chrystusa, choć  potrzebuję siły i mocy twojej modlitwy, i dlatego proszę, abyś  wstawiał się w modlitwie za moje potrzeby, może uprzejmie wspomniał o  mnie w swoim kościele, ponieważ znajduje się pośród złych  ludzi i Szatan usiłuje zniszczyć moje duchowe życie wywołując  niepotrzebne złe rzeczy wśród moich otaczających mnie  umiłowanych ludzi, choć nic złego nie zrobiłem przeciwko Bogu  Jezusowi. Lecz boję się w każdej chwili walczyć z nim.

W tym  krytycznym czasie moja wiara nauczyła mnie, aby stać w NIM aż do  końca i dlatego dzielę się JEGO ewangelią chodząc od domu do domu,  zajmując się równocześnie moją obecną pracą w Amway.

Umieram  niemal każdego dnia, choć dla niektórych moje problemy są  proste, lecz dla mnie są bardzo trudne. Nadal pozostaje mi do  zapłacenia za cztery miesiące wynajem domu, bieżące rachunki, opłata  za wodę i jadam tylko raz dziennie, a jest to lato więc wszystko jest  trudne. Nie mam szans wykonywać innej pracy, poza pracą Pańską.  Zaplanowałem zająć się jeszcze czymś, aby stanąć o własnych nogach  bez oglądania się na pomoc od innych, lecz jest jeszcze jeden, inny  problem. Moje dokumenty studiów są zatrzymane przez pewną  szkołę wyższą i nie chcą mi ich wydać dopóki nie zapłacę około  400 dolarów, ponieważ utrzymywali mnie (z wyżywieniem i  zamieszkaniem) w czasie mojej nauki. Również nie mam ważnego paszportu z powodu braku pieniędzy.

Moje potrzeby to miesięcznie:

Wynajem domu          50$ (aktualna opłata plus woda)

Paliwo                             40$ (raz na miesiąc do celów ewangelizacyjnych)

1000 traktatów           40$ (miesięczny druk w moim języku)

Żywność                         50$ (ze wszystkim również mydło itd.)

_________________________________________________

Łącznie  170$, ponieważ obecnie otrzymuję 10$ pensji z pracy w Amway i nie  zbieram dziesięcin od nikogo, ponieważ daję im to, co Pan daje mi za  darmo, i nie biorę przede wszystkim dlatego, że są biedni.

Tak  więc proszę zrozum moje problemy i módl się, aby Pan znalazł  kogoś, kto będzie mnie wspierał co miesiąc, co najmniej na tyle, na  ile Pan go wesprze. Zdecydowałem również, że nawet jeśli Pan  nie wybierze nikogo do pomocy czy nie pomoże mi finansowo to będę  nadal trwał w modlitwie jeszcze bardziej niż poprzednio i umrę któregoś dnia po modlitwie i szczerej modlitwie o Chrystusa i  o moje niebiańskie życie, lecz mam nadzieję, że Pan nigdy nie  doprowadzi  mnie do tak złego stanu i tylko dlatego nadal żyję, choć  nic nie mam na tym świecie dla siebie.

Sam  sprawdzam każdego miesiąca swoją wiarę czy Pan przyjedzie wyratować  mnie z finansowych problemów czy weźmie mnie z tego świata.  Możesz pomyśleć, że to głupia decyzja, lecz, posłuchaj mnie, mam już  wiele lat doświadczenia z tymi i innymi nierozwiązanymi problemami,  pomimo to trzymam się mojej wiary w NIEGO. Choć nie mam co jeść i nie  mam własnego miejsca do spania lecz Pan karmi mnie wspaniale, to  jednak wszystkie moje rachunki czekają na mnie i w ten sposób  będę uwolniony od nich.

Panie,  czy przyjdziesz mi z pomocą przez jednego ze sług tego świata lub  zabierzesz mnie z tego świata, czy też udzielisz pomocy przez twojego  wybranego sługę, cokolwiek może być, Jestem gotowy spotkać Twego  ducha. Daj pokój i miłość wszystkim nam, i ubogać wielu, aby  mogli pomagać innym, szczególnie tym, którzy napotykają na takie problemy.

Niech was Bóg błogosławi na wieki… Amen

Przekaż  ten list swoim przyjaciołom, a może ktoś pomoże nam.

Prześlij pomoc poprzez Western Union na adres:

J.Praveen Kumar

J.J.Nagar

M o v v a Post

A.P.,South INDIA

Pin Code – 521135.

Prześlij informacje o MTCN (numer) oraz adres dawcy na adres e-mail:

jpkonly@yahoo.com
, ponieważ jest to potrzebne do odebrania pieniędzy przesyłanych przez Western Union.

Więcej informacji na nasz temat na:

http://www.geocities.com/belovedschrist

Wasz
brat Brother in Christ.J.Praveen Kumar.

раскрутка сайта в контакте

Stworzenie? A gdzie są dowody?

Jeśli rozmawiasz z kimś o stworzeniu świata i ta osoba upiera się przy tym, abyś „zostawił biblię poza tą sprawą” to w rzeczywistości mówi o tym, że interesuje go wyłącznie jeden kierunek rozmowy.

W ciągu lat dyskusji, wielu ludzi rzucało mi wyzwanie takim pytaniem:

Próbuję świadczyć moim przyjaciołom, ale oni mówią, że nie wierzą Biblii i nie interesuje ich to. Chcą rzeczywistych dowodów na to, że istnieje Bóg, który coś stworzył, a wtedy
posłuchają moich twierdzeń na temat chrześcijaństwa. Jaki dowód mogę im przedstawić, aby potem wspomnieć o Biblii, aby mnie zaczęli słuchać?

W skrócie taką mam odpowiedź.

 Dowody

Kreacjoniści i ewolucjoniści, chrześcijanie i niechrześcijanie, wszyscy mają te same dowody – te same fakty. Pomyśl o tym: wszyscy mamy tą samą Ziemię, te same warstwy skamieniałości, te same zwierzęta i rośliny, te same gwiazdy – wszystkie fakty są takie same.

Różnica polega na tym, że wszyscy interpretujemy te fakty. A dlaczego robimy to inaczej? Ponieważ zaczynamy od innych założeń. To są te rzeczy, co do których zakładamy, że są prawdziwe, bez dowodzenia ich. Stają się one podstawą do innych wniosków. Wszelkie
wnioskowanie jest oparte na założeniach (zwanych również aksjomatami), a jest to szczególnie istotne, gdy zajmujemy się wydarzeniami z przeszłości.

Przeszłe i obecne

Wszyscy funkcjonujemy w teraźniejszości – i wszystkie fakty również istnieją w teraźniejszości. Jeśli ktoś zastanawia się nad tym, w jaki sposób pojawiły się te fakty (skąd wzięły się zwierzęta? Jak ukształtowały się warstwy skamieniałości? Itd.), to w rzeczywistości usiłuje dokonać połączenia przeszłości z teraźniejszością.

Niemniej jednak, jeśli nie byliśmy w przeszłości, aby na bieżąco obserwować wydarzenia, to w jaki sposób możemy dowiedzieć się, co się stało, aby wyjaśnić teraźniejszość? Wspaniale byłoby mieć machinę czasu, abyśmy mogli uzyskać pewność, co do przeszłych wydarzeń.

Chrześcijanie, oczywiście, twierdzą, że, w pewnym sensie, mają „machinę czasu”.
Mają księgę zwaną Biblią, która twierdzi, że jest Słowem Boga, który zawsze tam był i objawił nam te najważniejsze wydarzenia z przeszłości, o których powinniśmy wiedzieć.

Na podstawie tych wydarzeń (Stworzenie, Upadek, Potop, Babel itd.,) tworzymy pewien zestaw założeń, który pomaga budować system myślenia umożliwiający interpretację teraźniejszych dowodów.
Ewolucjoniści mają pewne wierzenia dotyczące przeszłości/teraźniejszości, które,
jak oni zakładają, mówią, że to nie Bóg czy ostatecznie ktokolwiek, dokonał aktu specjalnego stworzenia. Budują więc inny sposób myślenia potrzebny do interpretacji teraźniejszych dowodów. Tak więc, gdy chrześcijanie i niechrześcijanie dyskutują na temat dowodów, to w rzeczywistości sprzeczają się o ich interpretację opartą na swoich założeniach.

 To dlatego argumentacja często obraca się w coś takiego:

  • Czy nie widzisz tego, o czym mówię?

  • Nie, nie wiedzę. Czy ty nie widzisz tego, jak bardzo się mylisz?

  • Nie, ja się nie mylę. To jest oczywiste, że ja mam racje.

  • To nie jest oczywiste, …

 itd.

Tych dwoje ludzi sprzecza się o te same dowody, lecz patrzą na nie przez
inne okulary.

 Dopóki tych dwoje nie zrozumie, że ich sprzeczka w rzeczywistości dotyczy założeń, od których muszą zacząć, nie dotrą do fundamentalnych przyczyn ich różnych wierzeń. Nikt nie będzie interpretował dowodów inaczej, dopóki nie założy innego zestawu okularów – co oznacza zmianę osobistych założeń.

Odkryłem, że chrześcijanin, który rozumie te rzeczy, rzeczywiście może ubrać ewolucjonistyczne okulary (nie przyjmując tych założeń jako prawdziwe) i zrozumieć to, w jaki sposób patrzą oni na dowody. Niemniej z różnych względów, włączając w to te duchowe, niechrześcijanin zwykle nie może założyć chrześcijańskich okularów – dopóki nie rozpozna natury walki na założenia i sam nie zacznie kwestionować swoich własnych założeń.

Czasami jest oczywiście możliwe proste zaprezentowanie „dowodu” i przekonanie kogoś, że pewien szczególny argument naukowy potwierdzający stworzenie ma sens w oparciu „o fakty”. Lecz zazwyczaj ta sama osoba, jeśli później usłyszy interpretacje tego samego dowodu, która wydaje się lepsza od twojej, zmieni twoje argumenty na te, które będzie uważała za „mocniejsze”.

Jeśli jednak pomożesz temu człowiekowi zrozumieć istotę założeń to wtedy sam będzie potrafił lepiej rozpoznać, o co w tym chodzi – różne interpretacje oparte na różnych założeniach – to jest na początkowych wierzeniach.

Odkryłem, że jeśli nauczę moich uczniów/studentów tego, co myślę na temat „faktów” to innych nauczyciel po prostu zreinterpretuje te fakty. Wtedy studenci wrócą do mnie mówiąc: „Wie pan, musi pan spróbować jeszcze raz”.

Niemniej jednak, kiedy nauczyłem się uczyć moich uczniów w jaki sposób interpretować fakty i w jaki sposób interpretacje są oparte na naszych założeniach, to wtedy gdy inny nauczyciel usiłował zreinterpretować te fakty, uczniowie stawiali go wobec jego podstawowych założeń. Wtedy to nauczyciel, a nie uczniowie, przychodził do mnie! Był niezadowolony ze mnie, ponieważ uczniowie nie akceptowali jego interpretacji dowodów i stawiali nauczyciela wobec samych podstaw jego myślenia.

To, co się wydarzyło to fakt, że raczej nauczyłem moich uczniów myśleć, niż tego co mają myśleć. A jaką różnicę wywołało to w klasie! Sprawiło mi wiele radości to, że czasami wiele lat później, niektórzy z uczniów mówili mi, jak bardzo aktywnymi i solidnym chrześcijanami stali się dzięki temu.

 Warunki debaty

Jeśli ktoś zgadza się na dyskusję bez korzystania z Biblii, ponieważ inni się upierają, to znaczy, że zostają ustalone pewne warunki dyskusji. W istocie są one takie:

„Fakty” są neutralne. Niemniej jednak, nie istnieje coś takiego jak „nieme fakty”; wszelkie fakty są interpretowane. Gdy Biblia zostanie wyeliminowana jako argument, chrześcijańskie założenia znikają, uniemożliwiając wierzącym alternatywną interpretację tych faktów. Oponenci ludzi wierzących stają na wyższej pozycji, ponieważ oni zachowują swoje założenia – patrz niżej: Naturalizm, logika i rzeczywistość.

Prawda może/powinna być określona niezależnie od Boga. Mniej Biblia stwierdza: „Bojaźń Pana jest początkiem mądrości” (Przysł. 1:7). „Lecz człowiek zmysłowy nie przyjmuje tych rzeczy, które są z Ducha Bożego, bo są dlań głupstwem, i nie może ich poznać, gdyż należy je duchowo rozsądzać” (1 Kor. 2:14).

Chrześcijanin nie może oddzielić duchowej natury walki od samej walki. Niechrześcijanin nie jest neutralny. Biblia stanowi bardzo jasno: „Kto nie jest ze Mną jest przeciwko Mnie, a kto nie gromadzi, rozprasza (Mat. 12:30); „A na tym polega sąd, że światłość przyszła na
świat, lecz ludzie bardziej umiłowali ciemność, bo ich uczynki były złe” (Jn 3:19).

Przyjęcie takich warunków rozmowy jest również wyraźną akceptacją ich propozycji, że Biblijne opisy wydarzeń z historii świata nie są odpowiednie do zrozumienia tej historii!

W końcu to Słowo Boże przekonuje! Pierwszy List Piotra 3:15 oraz inne miejsca wyraźnie mówią, że mamy korzystać z każdego możliwego argumentu, aby przekonywać ludzi o prawdzie. Drugi List do Koryntian 10:4-5 mówi, że mamy odrzucać błędy (jak to zrobił Paweł w czasie swojej posługi dla pogan). Niemniej jednak, musimy zapomnieć o Hebr. 4:12: „Bo Słowo Boże jest żywe i skuteczne, ostrzejsze niż wszelki miecz obosieczny, przenikające aż do rozdzielenia duszy i ducha, stawów i szpiku, zdolne osądzić zamiary i myśli serca”, jak również Izajasz 55:11: „tak jest z moim słowem, które wychodzi z moich ust: Nie wraca do mnie puste, lecz wykonuje moją wolę i spełnia pomyślnie to, z czym je wysłałem”.

 Pomimo tego, że nasze ludzkie argumenty mogą być silne, ostatecznie to Słowo Boże jest tym, co przekonuje i otwiera ludzi na prawdę. We wszystkich naszych argumentach nie wolno nam rozdzielać tego, co mówimy, od Słowa, które przekonuje.

Praktyczne zastosowanie

Gdy ktoś mówi mi, że chce „dowodu” czy „przekonania”, nie Biblii, odpowiadam w taki sposób:

Możesz nie wierzyć Biblii, lecz ja wierzę. I wierzę, że daje mi właściwą podstawę do zrozumienia tego wszechświata oraz poprawnej interpretacji faktów wokół mnie. Dam ci na to kilka przykładów tego, jak moje myślenie oparte na Biblii wyjaśnia świat i nie sprzeciwia się nauce. Na przykład Biblia stwierdza, że Bóg stworzył osobne rodzaje zwierząt i roślin. Pozwól, że pokaże ci, co się dzieje, gdy zbuduję na tym założeniu moje
myślenia. Zilustruję ci jak takie procesy jak naturalna selekcja, genetyczne zmiany itd.. mogą być wyjaśnione i zinterpretowane. Zobaczysz w jaki sposób genetyka nabiera sensu opierając się na Biblii.

Oczywiście, można to zrobić przy pomocy licznych naukowych przykładów, pokazując jak sprawa grzechu i sądu, na przykład, jest związana z geologią i dowodami pochodzącymi ze skamielin i o tym, jak upadek człowieka, wraz z jego konsekwencją – przekleństwem Stworzenia – ma sens w oparciu o dowody jakimi są szkodliwe mutacje, przemoc i śmierć.

Gdy już wyjaśnię niektóre z tych spraw szczegółowo, mówię dalej:

 „A teraz ty broń swojej pozycji w tych dziedzinach. Proszę pokaż mi w jaki sposób twoje myślenie oparte na twoich wierzeniach, nadaje sens tym samym dowodom. I chciałbym, abyś wskazał gdzie moja nauka i logika błądzą”.

 W ten sposób chrześcijanin:

  • Korzysta z Biblijnych założeń do zbudowania systemu myślowego do oceny
    dowodów.

  • Pokazuje, że Biblia i nauka idą ręka w rękę 1).

  • Rzuca wyzwanie założeniom drugiej osoby (wielu jest nieświadomych tego, że
    mają takie)

  • Zmusza dyskutanta do logicznej obrony swoich pozycji, na które składa się nauka i jego własne założenia (wielu przekona się, że tego nie potrafią).

Uhonorowanie Słowa Bożego, które przekonuje duszę.

Pamiętaj o tym, że nie jest niczym dobrym przekonywanie ludzi, aby wierzyli w stworzenie, jeśli nie doprowadzimy ich do wiary i zaufania do Stworzyciela/Odkupiciela Jezusa Chrystusa. Bóg czci tych, którzy czczą Jego Słowo. Musimy używać metod honorowanych przez Boga, aby zdobywać ludzi prawdą o tym, o co w ogóle w życiu chodzi.

Naturalizm, logika i rzeczywistość

Ci, którzy nie zgadzają się z kreacjonizmem mogą nie być nawet świadomi swego najbardziej podstawowego założenia, którym jest wyłączenie a priori Boga, mianowicie naturalizm/materializm (wszystko pochodzi z materii, nie ma nadnaturalności, nie ma  pierwotnej kreatywnej inteligencji 2).

 Następujące dwa przykłady z życia naświetlają problemy przyjęcia tego założenia:

 Na seminarium podszedł do mnie pewien młody mężczyzna i stwierdził: „W porządku, ciągle wierzę w Wielki Wybuch i w to, że pojawiliśmy się tutaj przez serię przypadkowych procesów. Nie wierzę w Boga”. Odpowiedziałem: „Dobrze, w takim razie najwyraźniej twój
mózg i twoje myślowe procesy są również produktami przypadku. Zatem, nie wiesz czy rozwinął się we właściwy sposób, a nawet tego, co mogłoby w tym kontekście znaczyć „właściwy”. Młody człowieku, nie wiesz czy dokonujesz właściwych stwierdzeń, a nawet tego, czy zadajesz mi właściwe pytanie”.

 Młody mężczyzna spojrzał na mnie i wybuchnął: „Co to była za książka, którą polecałeś?”

Ostatecznie zdał sobie sprawę z tego, że jego wiara podcinała jego własne fundamenty – takie „rozsądzanie” niszczy same podstawy rozsądku.

 Przy innej okazji, podszedł do mnie po seminarium mężczyzna i powiedział: „Jestem ateistą. Ponieważ nie wierzę w Boga, nie wierzę w absoluty, więc rozpoznaję i to, że nie mogę być nawet pewny rzeczywistości”. Odpowiedziałem: „Skąd więc pan wie, że
rzeczywiście stoi tutaj i zadaje mi to pytanie?” „Dobre” odpowiedział. „Co dobre” zapytałem. Spojrzał na mnie, uśmiechnął się i powiedział: „Chyba powinien iść do domu”.
Stwierdziłem: „Może go tam nie będzie”. „Dobre” powiedział. „Co dobre?” zareplikowałem.

 Ten mężczyzna zrozumiał przesłanie. Jeśli nie ma Boga, ostatecznie, filozoficznie jak można w ogóle mówić o rzeczywistości? Jak można nawet racjonalnie wierzyć, że jest coś takiego jak prawda, a co dopiero decydować, co nią jest?

 Od wydawcy: więcej informacji na temat autora i jego pism na: AnswersInGenesis.

продвижение

Prawda czy Fałsz

BARDZO prosty sposób na odróżnienie prawdziwych proroków od fałszywych i ich prawdziwej od fałszywej „Ewangelii” jest taki, że prawdziwy prorok/ewangelia zawsze wskazuje na wieczność i to, co będzie się wtedy liczyło, podczas gdy fałszywi prorocy/ewangelie zawsze wskazują rzeczy doczesne, które nie są trwałe. Wszelka prawda wskazuje na Jezusa i branie krzyża, podczas gdy to, co fałszywe, wskazuje na fałszywego duchownego i/lub siebie – i nazywa wszelkie takie wezwania do „umierania dla siebie” dziwactwem, „legalizmem”, czy staromodnym itd.. (przykład:”Klucze Królestwa do TWOJEGO finansowego powodzenia i sukcesu”- idea, że Bóg jest taką panienką z okienka w Mc Donaldzie, czekającą na 'PRZYJĘCIE ZAMÓWIENIA’. – to jest właśnie jedna z obietnic zawartych w nowej książce jednego z największych stołecznych kościołów.)

Prawda mówi: „Policz koszty”, a fałsz mówi: „upomnij się o błogosławieństwo”. Wcale nie jest tak trudno rozeznać, lecz jesteśmy „zwodzeni przez NASZE WŁASNE POŻĄDLIWOŚCI” i samy jesteśmy ogromnym źródłem naszego zwiedzenia. To dlatego Bóg zawsze posyła prorocze ostrzeżenie, aby wstrząsnąć śpiącego i obudzić go. Ci, którzy  kochają wygodne duchowe łóżka, po prostu przekręcają się na  drugi bok i śpią dalej – aż do dnia sądu. Ci, którzy  mają uszy do słuchania, pokutują i odwracają się od tych kłamstw, aby  przyjąć prawdę. Brzmi to nieco „RADYKALNIE” i jest tak  fundamentalnym pierwszym stopniem Uczniostwa, że nawet wtedy, gdy widzimy, nie zauważamy. 

 Boże  pomóż Ameryce i zrób wszystko, cokolwiek jest  potrzebne, aby nas przebudzić ponownie, zanim znajdziemy się za  daleko w sięganiu po miłosierne dary łaski i potrzebna będzie nam dyscyplina i sąd. 

Zacznij ode mnie, o Panie! 

как продвинуть свой сайт самостоятельно

Modlitwa przeciwko Szatanowi

Logo_MenconiAl Menocni
Styczeń 2005

Czy spotkałeś kiedykolwiek chrześcijan którzy wydają się nigdy nie osiągać zwycięstwa w swoim życiu? Pomimo tego, że modlą się o siły, nie mogą pokonać problemu. Dlaczego Bóg nie odpowiada na ich modlitwy? Chciałbym się podzielić z wami czymś, co całkowicie zmieniło moje życie modlitewne.

Gdy zaczynałem swoją służbę – na początku lat 70-tych – grupy Black Sabbath, Blue Oyster Cult i inne były otwarcie zaangażowane w czary, więc często mówiłem na temat demonicznej działalności. Kiedyś rozmawiałem z pewnym znawcą tego tematu i zapytałem, dlaczego my nie jesteśmy niepokojeni przez demony, pomimo że tak bezpośrednio mówimy o jego wpływach. Jego odpowiedź zaszokowała mnie: „A skąd wiesz, że nie?”

No, nie toczyłem się po ziemi z zieloną pianą na ustach, więc nie widziałem dowodów. Wtedy zadał mi pytanie, który spowodowało, że ciarki przeszły mi po plecach: „Czy twoje dzieci nie budzą się w środku nocy z krzykiem?”

Nie mam pojęcia, skąd wiedział o moich córkach – które w tamtym czasie miały 3.5 i 5 lat – że zrywały się z krzykiem niemal każdej nocy swego życia? Wraz z żoną cierpieliśmy bardzo z powodu braku snu, co miało zły wpływ na nasze relacje. Wydawało nam się, że była to po prostu część rodzicielstwa. Sądziliśmy, że wkrótce z tego wyrosną. Przyjaciel zapytał mnie, czy nigdy nie modliłem się przeciwko Szatanowi w imieniu Jezusa. Była to zupełnie nowa koncepcja dla mnie, lecz byłem gotów spróbować czegokolwiek.

Wskazał na to, że jeśli sprzeciwimy się Szatanowi to ucieknie od nas (1 Ptr. 5:9); że mamy prawo do nakazywania Szatanowi, aby uciekał, ponieważ jako chrześcijanie dysponujemy tą samą mocą co zmartwychwstały Chrystus (Rzym. 6:4-9). List do Efezjan 6:13 nakazuje nam włożyć pełną zbroję Bożą (prawdę, sprawiedliwość, wiarę, ewangelię pokoju, pewność zbawienia i Słowo Boże), abyśmy mogli opierać się złemu. Powiedział mi, że greckie słowo użyte tutaj to rhema i odnosi się ono do „wypowiedzianego Słowa”, podczas gdy „spisane Słowo” Boże w grece to logos.

Zdałem sobie sprawę z tego, że choć z żoną często modliliśmy się do Boga o dobry sen dla naszych córek, nigdy nie sprzeciwialiśmy się Szatanowi wypowiedzianą modlitwą. Tej nocy, żona i ja, modliliśmy się i słownie sprzeciwiali Szatanowi w imieniu Jezusa, nakazując mu, aby uciekł. Była to pierwsza noc w ciągu całego krótkiego życia obu dziewczynek, którą w całości przespały. I od tej pory śpią już normalnie.

Czy jest jakiś problem w twoim życiu, z którym nie możesz sobie poradzić? Czy kiedykolwiek modliłeś się o niego, lecz ciągle wydaje się, że wisi nad głową? A czy kiedykolwiek próbowałeś modlić się przeciwko Szatanowi? Nie mówię, że chrześcijaństwo może zostać zredukowane do jakiejś prostej formuły. Bóg nie jest formułą, którą można manipulować. Nie sugeruję również czegoś niebiblijnego. Gdy Jezus był kuszony przez Szatana (Mat 4-11), zwracał się do niego bezpośrednio wypowiadając słowa z Pisma. Nie szedł najpierw do Ojca, nie prosił Boga o siłę – kierował się bezpośrednio do problemu: Szatana.

Czy mógłbym zasugerować, aby każdy chrześcijanin przepatrzył swoje życie na okoliczność grzechu, który mógł się stać przyczółkiem Szatana. A jeśli tak, to musi go wyznać i odrzucić, lecz gdy to zrobi, może również głośno powiedzieć Szatanowi, że nie ma prawa niepokoić go, ponieważ należy do Tego, który rozlał za nas Swoją krew.

Taka modlitwa zmieniła moje życie i może zmienić także i wasze.

aracer